Gość: Gryf
IP: 217.153.6.*
03.02.05, 20:16
....to teraz palec do nosa KECAJ dlub gleboko i namietnie i wspominaj
Texanczyku z Huston ulubione przez Ciebie czasy;-))))
47 rzeczy, które sprawiały, że życie w PRL-u miało tak niepowtarzalny
charakter
MO i SB – dwie służby dzięki, którym czuliśmy się bezpieczniej. Przynajmniej
niektórzy z nas.
Butelka wódki Baltic – oficjalnie dostępna w sprzedaży dopiero od 13.
Buty RELAKS – wzorowane na obuwiu Neila Armstronga, polska wersja moonwalk –
w tym naprawdę trzeba było umieć chodzić. Wśród młodzieży szczyt obciachu,
znane mi są przypadki, kiedy osoba usiłująca się pozbyć relaksów (poprzez
utopienie ich w stawie), sama o mało się nie utopiła.
Czekolada (etykieta zastępcza) – czekolada niestety też była zastępcza. I w
dodatku na kartki.
Historyjki obrazkowe z gumy Donald – przykład działań dywersyjnych wrogich
imperialistycznych mocarstw. Oficjalny środek płatniczy w podstawówce.
Film dla drugiej zmiany - poranna emisja wieczornego filmu. Potem
następowała przerwa w emisji aż do 15.30 w programie 1 i do 16.00 w programie
2. Innych programów oczywiście nie było.
20 starych złotych – ‘leży w trawie i nie dycha – dwie dychy’. Tak śmieszne
jak wartość nabywcza tego banknotu.
Gra ‘wilk i zając’ – radziecka odpowiedź na ‘Super Mario Bros’. Swego czasu
do nabycia na wszystkich dobrych bazarach.
Klej guma arabska – gumowy posiadał jedynie korek, który trzeba było przebić
nożyczkami, aby otworzyć klej. Z oczywistych względów nie dawało się już tego
kleju zamknąć, dopóki klej na korku nie zasechł na twardą, śmierdzącą
skorupę. Wtedy nie można go było z kolei otworzyć. W przeciwieństwie do kleju
roślinnego w tubce, guma arabska była niejadalna.
Herbata jubileuszowa – dostępna była także herbata popularna, madras
(rarytas!) oraz wyjątkowo ohydna herbata Ooloong. Polacy zastanawiali się: ‘a
kaj się taki ulung?’
Proszek IXI – prawdziwy i oryginalny ‘zwykły proszek’. Podobno wyżerał dziury
w rękach, ale to pogłoska. Gdyby była to prawda, całe pokolenia polskich
kobiet miałyby ręce jak Freddie Krúger (tylko bez tych gustownych nożyków na
palcach oczywiście), bo przecież gumowych rękawic Villedy też wtedy nie było.
Kartka na mięso, wędlinę i masło – kartki na czekoladę przysługiwały tylko
rodzinom z dziećmi, kartki na mydło (Mefisto – z diabłem na opakowaniu!)
tylko robotnikom, a majtki tylko kobietom pracującym na drabinach (wg.
Kabaretu Olgi Lipińskiej)
Czyste kasety i radiomagnetofon Unitra – ówczesny I-POD
Listy przebojów – dwie porządne: Lista przebojów Programu III oraz Lista
Przebojów Rozgłośni Harcerskiej. Ponieważ w Polsce nie było możliwości
swobodnego nabywania płyt, zwłaszcza zagranicznych, polskie listy przebojów
ustalano zliczając ilość głosów oddanych (na kartkach pocztowych!) na dany
utwór.
Koziołek Matołek – o koźle frajerze, który dobrowolnie chciał dać się podkuć.
I to w Pacanowie. Do woja też chyba poszedł dobrowolnie, matoł. Innymi słowy
była to tak zwana bajka z podtekstem – co z tego, że przez Kornela
Makuszyńskiego prawdopodobnie niezamierzonym.
Czyn społeczny – przymusowa lekcja altruizmu. W ramach czynu grabiono
trawniki, sadzono drzewka. Nadzwyczaj lubianą przez młodzież szkolną formą
czynu społecznego były wykopki.Porucznik Borewicz – polski James Bond
TPPR – czyli Towarzystwo Przyjaźni Polsko Radzieckiej. Polscy pionierzy. Do
TPPR należało się zapisać, jeśli się miało problemy z językiem rosyjskim albo
talent deklamatorski (zwalniano z lekcji, jeśli się miało wystąpić na
akademii ku czci).
Niewidzialna Ręka – akcja prowadzona przez Teleranek; w świetle mojej
najlepszej wiedzy wzorowana na umoralniającej książeczce dla dzieci Timur i
jewo kamanda, gdzie niesłusznie oskarżany o żulerkę Timur (z kumplami)
pomagał wdowom po bohatersko poległych czerwonoarmistach. Anonimowo
oczywiście.
Pies Pankracy – zawsze w piątki. Zygmunt Kęstowicz i jego irytujący pies
zrobiony z wycieraczki.
Papierosy – Popularne i Sporty dla twardzieli, dla dam były Carmeny oraz
mentolowe Mewy. Czasem papierosy sprzedawano na wagę. No i oczywiście były
bez filtra.
Pomarańcze kubańskie – tzw. 'jaja Fidela’, pojawiały się na ogół przed
świętami. Charakteryzowały się bardzo grubą skórą i nadzwyczaj cierpkim
smakiem. Wbrew temu co nazwa sugeruje, nie były pomarańczowe.
Pasta Nivea – do zębów i nie tylko. Świetnie czyściła srebro oraz tenisówki.
Do tych ostatnich świetnie też nadawała się kreda. Nie przypadkiem zresztą -
kreda wydawała się podstawowym składnikiem tej pasty, która się nie pieniła,
nie zawierała fluoru i była obrzydliwa w smaku. Cóż z tego skoro polecała ją
większość dentystów?
Piłka nożna – w tamtych złotych czasach zdarzało nam się wygrywać, a kiedy
transmitowano mundial, pustoszały ulice, podobnie jak przy `Powrocie do
Edenu` cz.1 i `Niewolnicy Izaurze. ‘Entliczek , pentliczek, co zrobi
Piechniczek nie wie nikt...’ śpiewał Łazuka w 1982. Ech, to były czasy...
Polo Cocta – polska Coca-Cola. Prawie.
8 marca – Żeńskij prazdnik, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet. W dniu tym
kobiety otrzymywały kwiatki, a nawet czasem bony towarowe z zakładu pracy.
Polskie reklamy – dziś już kultowy PRUSAKOLEP oraz Sosy Billy w każdej
chwili. ‘Słuchajcie dziewczyny, dziewczyny słuchajcie, dużo karotyny co dzień
spożywajcie’ to jedna z wczesnych reklam transmitowanych przez Program III
PR. Chyba chodziło o sok z marchwi w tej powyższej.
Katana – nad wyraz kultowe okrycie wierzchnie, często z odpinanymi na zamek
błyskawiczny rękawami.
Fryzura ‘na poziomkę’ – chyba każda kobieta/dziewczyna, która miała ciut
dłuższe włosy przynajmniej raz padła ofiarą tej nadzwyczaj popularnej
fryzury – u dołu długo z końcówkami zawiniętymi pod spód, u góry włosy
przystrzyżone krócej i nawinięte na szczotki tworzyły ‘szypułkę’.
Zdeformowana wersja fryzury Crystal z Dynastii. Fryzjerski koszmar.
Proszek Cypisek – pierwszy (i jedyny) wybór przy praniu pieluch z tetry.
Akcja zbierania makulatury – zbierało się zawzięcie, bo za określoną ilość
makulatury można było dostać parę rolek papieru toaletowego – towaru wielce
podówczas deficytowego. Aby zachęcić społeczeństwo do zbierania, w telewizji
w przerwach w programie spowodowanych usterkami (a zdarzało się to często)
wyświetlano plansze informujące o tym, że 1 tona makulatury = dwa drzewa.
Serek topiony Edamski – a także Tylżycki, Mazurski, Jeziorański i kilka
innych. Wszystkie smakowały tak samo i miały podobne naklejki.
Aparat fotograficzny Smiena – cyfrówka wysiada.
Mleko – w szklanych butelkach z wciskanym kapslem, chude ze srebrnym,
pełnotłuste z żółtym. Dzieciaki w szkole zmuszane były do picia mleka na
dużej przerwie. Mleko nalewano chochlą z kadzi do kubków bez uszka;
nauczyciele pilnowali, czy wszystko zostało wypite, a chłopaki rzucali w
dziewczyny kożuchami z mleka.
Juniorki – obowiązkowe wyposażenie ucznia w wielu szkołach. Juniorki albo
kapcie na zmianę nosiło się do szkoły w specjalnie do tego przeznaczonym
worku. Juniorki uważane były za obuwie ortopedyczne i faktycznie – póki były
w użyciu ortopedom nie groziło bezrobocie. Ani chirurgom.
Suszarka Farel – potężna maszyna; praktycznie nie do zdarcia. Równie
skutecznie co włosy, suszyła skarpetki – na popiół.
Marmurki – charakterystyczne dżinsy dekatyzowane made in Turkey.
Tabliczki umoralniające – te piękne tabliczki dedykuję wszystkim tym, którzy
śmiej