Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem.

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.05, 10:22
Na początek chciałbym zastrzec że do KK nic nie mam.
Nie jest moim zamiarem wszczynanie kolejnej forumowej awantury ale czysta w
intencjach prośba o pomoc i poradę (może prawną).

FAKTY (I MITY):
1.Religia w szkole jest przedmiotem nieobowiązkowym.
2.Nauka w szkole podstawowej i gimnazjum jest w III RP obowiązkowa.
3.Obowiązkowe jest uczęszczanie do szkoły a nieobecność należy usprawiedliwić.
4.Nie dotyczy to lekcji religii bo te są nieobowiązkowe o ile rodzice
zadeklarowali że dziecko nie chodzi.

Abstrahując nawet już od tego, że lekcje religii powinny odbywać się na
początku lub na końcu zajęć lub w jej miejsce winny odbywają się zajęcia z
etyki, mam pytanie do obecności na rekolekcjach.
Może wyważam otwarte drzwi i temat już któryś z forumowiczów przerabiał i mój
problem wystarczy skwitować zdaniem.
Póki co jednak nie wiem jak sprawę załatwić.

A mianowicie - nie chcę usprawiedliwiać nieobecności dziecka na rekolekcjach
a muszę.
Dziecko zostało ustnie poinformowane przez wychowawczynie, że uczestnictwo w
rekolekcjach jest obowiązkowe a nieobecność jest możliwa wyłącznie przy
usprawiedliwieniu przez rodzica.
Jak to jest możliwe pytam, aby zajęcia z religii (tak rozumiem rekolekcje)
należało usprawiedliwiać skoro są nieobowiązkowe.
Kto winien usprawiedliwić nieobecność na zajęciach szkolnych skoro chcemy aby
dziecko do szkoły poszło zaś w niej zajęć szkolnych nie ma a w ich miejsce są
rekolekcje?
Czy aby nie my winniśmy dostać usprawiedliwienie od szkoły (lub wychowawcy)
zamiast sami je dostarczyć?
A może rekolekcje traktowane są jako zajęcia pozaszkolne (np teatr lub
filharmonia) i w takim wypadku są obowiązkowe na równi z polskim czy
matematyką.
Jak to jest uregulowane, co prawo na to?

Pozdrawiam
Fugazi

    • Gość: H56 Problem ,to dopiero będziesz miał ! IP: *.comnet.krakow.pl 01.03.05, 10:36
      jak dojdą do władzy katolaki. Lepiej się nie wychylaj i zacznij chodzić do
      kościoła. Jeżeli nie chcesz dziecku zaszkodzić, lepiej wyślij go na te
      rekolekcje, a niby dlaczego ma miec lepiej od Ciebie. Najwyżej później za ten
      bohaterski czyn weżmiesz go na lody i wytłumaczysz, że to dla jego dobra.
      Kiedyś byliśmy prześladowani przez czerwonych teraz przez czarnych, jedni i
      drudzy uważają /li/, że tylko oni mają wyłączność na kształtowanie naszego toku
      myślenia, szmaciarze.
      • Gość: Fugazi Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.05, 10:41
        Gość portalu: H56 napisał(a):

        > Jeżeli nie chcesz dziecku zaszkodzić, lepiej wyślij go na te
        > rekolekcje, a niby dlaczego ma miec lepiej od Ciebie. Najwyżej później za ten
        > bohaterski czyn weżmiesz go na lody i wytłumaczysz, że to dla jego dobra.

        Ale to niemoralne takie zachowanie - zmuszanie do wiary.

        Pozdrawiam
        Fugazi
        • Gość: play Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! IP: *.teleton.pl 01.03.05, 10:52
          Rozumiem, że dzieciaka zmuszanoby do słuchania hip-hopu, praktyk
          satanistycznych czy oglądania soft-porno ale tu chodzi rekolekcje i moim
          zdaniem specjalnej krzywdy mu te nauki nie zrobią a raczej będzie mial okazję
          poznać inne wartości moralnei etyczne niźli tylko Twoje. Poza tym, może tu
          chodzi li tylko o wzięcie odpowiedzialności za dziecko w czasie gdy reszta
          klasy jest na rekolekcjach...? Pozdrawiam.
          • Gość: Fugazi Nie masz racji IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.05, 11:12
            Pozwól Play-u że się z Tobą nie zgodzę.
            Zamieszczam poniżej materiał pomocniczy do rekolekcji 2 lata temu na które
            dziecko poszło.
            Materiał zamieściła prasa katolicka (Niedziela) a obszerne fragmenty znalazły
            się na lekcji religii oraz rekolekcjach dla młodzieży szkoły podstawowej.

            Tak więc i lekcje religii mogą być niebezpieczne podobnie jak i słuchanie hip-
            hopu.
            Wszysto zależy od wyboru i przekonań a tych się nie wyuczy.

            Cytat:
            <
            Barbarzyńskie praktyki w krajach UE
            We wszystkich krajach członkowskich UE, za wyjątkiem Irlandii, doprowadzono do
            legalizacji zabijania poczętych dzieci. Obrońcy życia są wstrząśnięci nie tylko
            samą zbrodnią zabójstwa, ale również faktem bezczeszczenia zwłok zabijanych
            dzieci. Oto kilka faktów:
            - we Francji firmy kosmetyczne wykorzystują zwłoki nienarodzonych dzieci do
            produkcji kosmetyków;
            - Niemcy wykorzystali do ulepszenia asfaltu na autostradzie pod Berlinem ok. 50
            tys. ton odpadów, z których część stanowiły zwłoki nienarodzonych dzieci;
            - Anglicy wprowadzili w latach osiemdziesiątych do londyńskich szpitali
            rozdrabniarki do odpadów kuchennych - w celu "rozczłonkowania" ciał zabitych
            dzieci, ponieważ zwłoki nienarodzonych, nie poddane tej procedurze, zatykały
            rury kanalizacyjne (w Anglii "dopuszcza się" zabijanie dzieci nawet w 6
            miesięcy od poczęcia).
            Jak do tej pory, nie było słychać głosów potępienia tych barbarzyńskich praktyk
            przez Parlament Europejski i przywódców UE.
            >
            koniec cytatu

            Pozdrawiam
            Fugazi
      • blackexit Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! 01.03.05, 10:57
        Gość portalu: H56 napisał(a):

        > Kiedyś byliśmy prześladowani przez czerwonych teraz przez czarnych,

        heniu wlaczyl swoj ulubiony belkot. mozesz w koncu powiedziec ktory to ksiadz
        cie tak zmolestowa

        jedni i
        > drudzy uważają /li/, że tylko oni mają wyłączność na kształtowanie naszego toku
        >
        > myślenia, szmaciarze.
      • blackexit Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! 01.03.05, 10:58
        Gość portalu: H56 napisał(a):

        > Kiedyś byliśmy prześladowani przez czerwonych teraz przez czarnych,

        heniu wlaczyl swoj ulubiony belkot. mozesz w koncu powiedziec ktory to ksiadz
        cie tak zmolestowal ze ci sie w glowce zdrowo pochrzanilo? i czy czarny to belka
        cimoszka, kwach z ziona jolanta czy oleksy czy jaruga czy kto?
        pozdrawiam black
        • Gość: H56 Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! IP: *.comnet.krakow.pl 01.03.05, 11:41
          za czarnego, uważam przede wszystkim Ciebie 'bleckexit' brzydko ten nick sobie
          tłumaczę. Mnie nikt nigdy nie molestował, he, byłem nawet ministrantem ,ale
          bardzo krótko , dzięki czemu mam normalnie pod sufitem, czego nie można niestety
          powiedzieć o Tobie / dotyczy to tylko postrzegania przez Ciebie praktykowania
          religii katolickiej/. Osoby przez cię wymienione, do czarnych trudno zaliczyć,
          ale takie jak lolek kremófka, tata z ryjamaryja, agentów opus dei - rokity,
          giertychów, macierewiczów, kaczorów i innych wrzodaków.
          • blackexit Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! 01.03.05, 11:47
            Gość portalu: H56 napisał(a):

            > Mnie nikt nigdy nie molestował, he, byłem nawet ministrantem ,

            a w usta nie calowal?

            ale
            > bardzo krótko , dzięki czemu mam normalnie pod sufitem, czego nie można niestet
            > y
            > powiedzieć o Tobie / dotyczy to tylko postrzegania przez Ciebie praktykowania
            > religii katolickiej/.

            ktos kto praktykuje jakas religie ma nierowno pod sufitem?

            >Osoby przez cię wymienione, do czarnych trudno zaliczyć,

            no wiec nie wiem czy slyszales ale to wlasnie te osoby rzadza polska obecnie i
            jeszce calkiem niedawno.
            pozdrawiam black
          • Gość: Leer do H56 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:42
            Uuu, jaka zajadłość! Fuj! Nie masz żadnych argumentów, tylko obrażanie? Tępisz wierzących i czujesz się sprawiedliwy? I mądry? Obrzydliwe.
      • Gość: dodo Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 14:47
        Heniu. Ty jesteś z tych co jak ich się nie bije w mordę to czują sie wolnymi.
        Za komuny latałeś z czerwoną szturmówką. Teraz nie muszisz, no to bździsz(masz
        czas i wolno). Gdyby przyszli tu Chińczycy, to choć jesteś prawie łysy i
        bezzębny zapuściłbyś sobie warkoczyk i wstawił żółte zęby. Hej!!
      • Gość: Rodzic Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! IP: 217.153.4.* 10.03.05, 10:16
        A ty jaką postawę teraz prezentujesz? Kto ciebie uczył zasad etyki? Widać sam
        chodziłeś na wagary bo nie obowiązują ciebie żadne zasady normalnego
        rozwiązania problemu.Takie poglądy jak twój wypowiadają ludzie ,którzy edukację
        odebrali przy budce z piwem i nie obce im agresywne zachowanie, nienawiść i
        chamstwo.
        A z drugiej strony takie rekolekcje może przyniosą chwile zadumy i refleksji.Na
        pewno nie zaszkodzą a nikt tam nie namawia na zmianę wiary.
        Innym rozwiązaniem jest rozmowa z dzieckiem w domu o sprawach duchowych a sama
        wiem, że nie zawsze jest na to czas.
        • albert_c Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! 10.03.05, 10:45
          Gość portalu: Rodzic napisał(a):

          > A ty jaką postawę teraz prezentujesz? Kto ciebie uczył zasad etyki? Widać sam
          > chodziłeś na wagary bo nie obowiązują ciebie żadne zasady normalnego
          > rozwiązania problemu.Takie poglądy jak twój wypowiadają ludzie ,którzy
          edukację
          >
          > odebrali przy budce z piwem i nie obce im agresywne zachowanie, nienawiść i
          > chamstwo.

          * Czlowieku, wyluzuj bo Ci po prostu zylka peknie...:(


      • Gość: emila Re: Problem ,to dopiero będziesz miał ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:30
        A Ty przepraszam to kto? Buntownik z wyboru???
        Do Fugaziego: a moze wychowawczyni chodzi po prostu o to, zeby miec papierek,
        ze zaopiekujesz sie dzieckiem w czasie rekolekcji. Pracuje w szkole i wiem, ze
        takie absurdy sie zdarzaja... Chodzi byc moze o to, kto w tym czasie bedzie za
        dziecko odpowiedzialny..
    • blackexit rekolekcje 01.03.05, 10:50
      wydaje mi sie ze spraw anie jest uregulowana i ciekawe ze ja poruszasz. mozna by
      to zalatwic precedensowo ale kszttowaloby cie to pewnie wiel bolu i dziecko
      rowniez. czyli prosisz pania o uzasadnei na pismie ze rzada usprawiedliwienia
      prosis zjak tez o podanie podstawy prawnej. o to samo prosisz dyrekcje szkoly i
      kuratorium. jesli utrzymja swoja opinie idziesz do sadu administracyjnego a
      potem przy dobrych wiatrach trybunal konstytucyjny i masz juz zalatwiona sprawe
      w skali ogolnopolskiej. moim zdaniem jako katolickiego ortofdoksy rekolekcje
      powinny odbywac sie po szkole, lub w czasie godziny religii.
      pozdrawiam black
      • Gość: H56 a religia, w salkach katechetycznych IP: *.comnet.krakow.pl 01.03.05, 10:57
        i byłoby bleckuś pięknie.Pozdrowionka
        • blackexit Re: a religia, w salkach katechetycznych 01.03.05, 10:59
          Gość portalu: H56 napisał(a):

          > i byłoby bleckuś pięknie.Pozdrowionka

          nie religi amoze byc i powinna byc w szkole dopoki wiekszosc rodzicow
          (podatnikow) sobie tego zyczy. pozdrawiam black
          • Gość: H56 Re: a religia, w salkach katechetycznych IP: *.comnet.krakow.pl 01.03.05, 11:03
            uczestnictwa dzieci w pochodach pierwszomajowych tez nikt wolał nie kwestionować
            • blackexit Re: a religia, w salkach katechetycznych 01.03.05, 11:04
              Gość portalu: H56 napisał(a):

              > uczestnictwa dzieci w pochodach pierwszomajowych tez nikt wolał nie kwestionować

              i co chodziles biedaku? MO to chyba musialo tyle ze nie w pochodzie glownym.
              pozdrawiam black
              • Gość: H56 Re: a religia, w salkach katechetycznych IP: *.comnet.krakow.pl 01.03.05, 11:19
                na kilku byłem ale jako policjant, nie zliczę za to zabezpieczeń uroczystosci
                religijnych, zwiazanych z nawiedzeniem papieża, procesji, przejazdów kopii
                obrazów,parafiad itp.
                • blackexit Re: a religia, w salkach katechetycznych 01.03.05, 11:23
                  Gość portalu: H56 napisał(a):

                  > na kilku byłem ale jako policjant, nie zliczę za to zabezpieczeń uroczystosci
                  > religijnych, zwiazanych z nawiedzeniem papieża, procesji, przejazdów kopii
                  > obrazów,parafiad itp.

                  i co wystapiles do komendanta ze nie chcesz zabezpieczac przyjazdu papieza?
                  cieszylbys sie gdyby go zadeptal tlum albo ktos zrobil zamach? pozdrawiam black
                  • Gość: H56 Re: a religia, w salkach katechetycznych IP: *.comnet.krakow.pl 01.03.05, 12:04
                    a niby dlaczego miałbym się cieszyć ? ogólnie przyjęte jest, że jak jakaś firma
                    robi przedstawienie z duzym udziałem publiczności to wynajmuje firmy
                    ochraniarskie a nie odciąga od normalnej pracy służby kryminalne
                    Policji ,dzielnicowych.
                    Rozumiem wykorzystanie oddziałów prewencji, drogówki ale żeby całkowicie
                    paraliżować prace Policji to przesada, a tak niestety było. Na długo przed
                    przyjazdem zabezpieczano budowy ołtarzy, miejsc pobytu papieża,przeprowadzano
                    tysiące wywiadów posesyjnych w lokalach leżących przy trasach przejazdu
                    przywódcy religijnego w kraju gdzie ponoć prawie 100% to katolicy.Wyobrazasz
                    sobie jakie to są koszty ? nie , bo to na chwałę czarnym trutniom. Ciekawe czy
                    ten pan Wojtyła pomyślał ile dzieci cierpiało z głodu w d.PeGeRach ,też
                    nie ,bo tam go nie wozili aby nie urazić jego wrazliwości.
                    • blackexit Re: a religia, w salkach katechetycznych 01.03.05, 17:06
                      Gość portalu: H56 napisał(a):

                      > Rozumiem wykorzystanie oddziałów prewencji, drogówki ale żeby całkowicie
                      > paraliżować prace Policji to przesada, a tak niestety było.

                      rozumiem ze mas zpretensje do skali. a jak chesz panowac nad 2 mln ludzi? to sa
                      sprawy techniczne nad ktorymi nie tobie szeregowemu sie zastanawiac.
                      moim zdaniem niepotrzebnie traci sie kase na zabezpieczanie kiboli i tez znosze
                      to z trudem.

                      NaCiekawe czy
                      > ten pan Wojtyła pomyślał ile dzieci cierpiało z głodu w d.PeGeRach ,też
                      > nie ,bo tam go nie wozili aby nie urazić jego wrazliwości.

                      moglbys wytrazac sie z szacunkiem o innych jesli nawet nie dla niego samego to
                      dla innych czytajacych czy piszacych. a co ty zrobiles dla dzieci w grach?
                      pozdrawiam black
                      • henio56 gdyby nie było religii w szkołach nie byłoby probl 01.03.05, 18:11
                        problemu. Z kibolami trafiłeś bardzo dobrze takie samo wyrzucanie pieniędzy w
                        błoto jak na zabezpieczenie zlotów fanatyków religijnych. Nie wiem o co ci
                        chodzi z tym szacunkiem dla innych, bo Wojtyła napisałem z dużej litery, a nic
                        mi nie wiadomo żeby zmienił nazwisko. Dla dzieci z PGR-ów może nic nie
                        zrobiłem, ale przynajmniej nic im nie zabrałem.
                        • Gość: Jaro Re: gdyby nie było religii w szkołach nie byłoby IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 10.03.05, 14:07
                          > chodzi z tym szacunkiem dla innych, bo Wojtyła napisałem z dużej litery, a
                          nic
                          > mi nie wiadomo żeby zmienił nazwisko.

                          Wiesz, za takie "antykatolickie" :P sformułowania jak Karol Wojtyła, głowa
                          państwa watykańskiego, pożegnał się swego czasu z fuchą ktoś wysoko postawiony
                          w TVP ;)
                        • Gość: emila Re: gdyby nie było religii w szkołach nie byłoby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:48
                          Rozumiem, ze sugerujesz, ze papiez dzieciom cos zabral... Naprawde, wyluzuj,
                          zapal se cos, czy co...
                • Gość: emila Re: a religia, w salkach katechetycznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:44
                  Masz problem, bo Cie cos żre od srodka... Trzeba sie wyluzowac... Warto ludzi
                  szanowac niezaleznie od ich przekonan...
                • Gość: Tubylec Re: a religia, w salkach katechetycznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:48
                  Czy ty H ileś tam nie miałbyś ochoty wyprowadzić się do innego miasta? Tyle jest miast na "s" ...Suwałki, Sucha Beskidzka, Sosnowiec, jedź, jedź, odpocznij sobie.
                  • albert_c Re: a religia, w salkach katechetycznych 11.03.05, 10:18
                    Gość portalu: Tubylec napisał(a):

                    > Czy ty H ileś tam nie miałbyś ochoty wyprowadzić się do innego miasta? Tyle
                    jes
                    > t miast na "s" ...Suwałki, Sucha Beskidzka, Sosnowiec, jedź, jedź, odpocznij
                    so
                    > bie.

                    * dowcip Ci sie troche nie udal, Heniu jest z Krakowa...
          • Gość: emila Re: a religia, w salkach katechetycznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:42
            Ja powiem tak: rekolekcje dla mnie to fajna sprawa, jesli ktos faktycznie idzie
            do kosciola i modli sie, rozmysla itd. Sama w czyms takim uczestniczylam i bylo
            mi fajnie swego czasu. Teraz jako nauczycielowi troche mi zal czasu, ktory
            moglabym wykorzystac na calkiem swiecka indoktrynacje mlodziezy, tym bardziej,
            ze w szkole i tak siedziec musze. Zwlaszcza ze reforma zalatwila nam staly
            niedosyt czasu... przy nadmiarze materialu... Probuje znalezc zloty srodek,
            jakas rownowage miedzy zyciem a zyciem duchowym...Poza tym wkurza mnie kolega
            katecheta... nie dlatego, ze uczy religii ale dlatego, ze oszolom i pierdoly
            gada...
        • Gość: post it! Re: a religia, w salkach katechetycznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 11:55
          taaa,Henryku!xięża na xiężyc, dzieci do sal!
    • blackexit rekolekcje 2 01.03.05, 10:55
      21-23 marca u dominikanow (pl ofiar katynia za cezasem) rekolekcje ostatniej
      szansy glosil bedzie ks boniecki na ktore osobiscie zapraszam.
      pozdrawiam black
    • Gość: MYCHA Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 10:59
      Problem z religią w szkołach jest postawiony na głowie.
      Wyznanie jest sprawa osobistą i nikt nie musi się z przynależności kościelnych
      w szkołach tłumaczyć, co mu gwarantuje konstytucja.
      Na religię (jakąkolwiek) powinny chodzić dzieci, których rodzice o to
      wnioskują. Rekolekcje praktykowane w Kościele rzymskokatolickim dotyczą tylko
      tych dzieci, których rodzice wystaili o nauczanie relikii tego kościoła.
      Szkoła ma obowiazek pilnować dzieci w czasie rekolekcji w kościołach, choć
      żaden nauczyciel nie może być zmuszany by w nich uczestniczył.
      Rodzice dzieci, które nie uczęszczają na religię nie muszą się z niczego
      tłumaczyć. Natomiast szkoła powinna ich zawiadomić o tym, jak zorganizuje
      zajęcia szkolne dla ich dzieci w czasie rekolekcji. Jak to wyglada w szkołach -
      wolę nie pisać.
      Żaden rodzic niekatolickiego dziecka nie powinien pisać jakichkolwiek
      usprawiedliwień z nieobecnośi na rekolekcjach. To absurd!!!
      Przy najbliższej wywiadówce czy radzie rodziców trzeba ten problem poruszyć.
      Polecam też pismo do dyrektora szkoły z kopią do kuratora.
      Należy też opierniczyć kierownictwo szkoły za niedopilnowanie obowiązków.
      To samo dotyczy np. dzieci i inych wyznań, które nie chodzą na rekolekcje
      katolickie. Dla nich też szkoła powinna "zabezpieczyć" szkolne zajęcia.
      • Gość: Fugazi do MYCHY IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.05, 11:38
        W uporządkowaniu sprawy z lekcjami i rekolekcjami widzę ogromne pole do popisu
        (nomen-omen) dla prawdziwych katolików.
        Zamiast bagatelizować problem (bo większość dzieci chodzi) powinni na swoje
        barki wziąść odpowiedzialność za funkcjonowanie lekcji religii i rekolekcje w
        szkole.
        Z moralnego punktu widzenia większość powinna zapewnić mniejszości komfort i co
        najmniej równe prawa.
        Z pewnością ogromny krzyk by powstał gdyby w ramach powiedzmy ramadanu zmuszano
        rodziców i wyznawców z KK do usprawiedliwiania nieobecności na modlitwach do
        Mahometa.
        Wiem że absurd jest, ale mnie spotkał a nie zamierzam w szkole wszczynać
        awantury i dochodzić swoich praw na drodze administracyjnej. Raz to
        przerabiałem i mam dość.
        Zadałem więc pytanie bo myślałem, że temat był już „wałkowany” i znajduje się
        prosty sposób na ominięcie usprawiedliwiania.
        Dzięki MYCHA za informacje które tylko potwierdzają moje przypuszczenia o
        rozmijaniu się intencji z życiem lub raczej celowym działaniem mającym utrudnić
        życie myślącym inaczej.

        Pozdrawiam
        Fugazi
        • blackexit Re: do MYCHY 01.03.05, 11:51
          Gość portalu: Fugazi napisał(a):

          > W uporządkowaniu sprawy z lekcjami i rekolekcjami widzę ogromne pole do popisu
          > (nomen-omen) dla prawdziwych katolików.

          ci nie maja w tym interesu. nie moge wystapic do pani nauczycielki zeby nie
          rzadala zwolnienia za rekolekcje na ktore posylam dziecko. moge wystapic w
          obronie jakiegos ucisnionego jak ty np ale on sam musi tego chcec.


          > Z moralnego punktu widzenia większość powinna zapewnić mniejszości komfort i
          co najmniej równe prawa.

          zdecydowanie tak ale to sprawa panstwa nie moja. przeciez ja ajko rodzic dzicka
          chrzescijanskiego nie bede zabawial dzieci niechodzacych na religie i bral z
          anie odpowiedzialnosc.

          > Z pewnością ogromny krzyk by powstał gdyby w ramach powiedzmy ramadanu zmuszano
          >
          > rodziców i wyznawców z KK do usprawiedliwiania nieobecności na modlitwach do
          > Mahometa.

          ciezko powiedzie cjak jest w iranie ale wydaje mi sie ze jest tam mniejsza
          swoboda niz w polsce.

          > Wiem że absurd jest, ale mnie spotkał a nie zamierzam w szkole wszczynać
          > awantury i dochodzić swoich praw na drodze administracyjnej.

          no inaczej sie chyba nie da. wlasnie dlatego jest jak jest bo nikt nie chce
          zadzieac. ja ciebie rozumiem i nie wymagam poswiecania sie tym bardziej
          poswiecania dziecka.
          pozdrawiam black
          • Gość: Fugazi Re: do MYCHY IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.05, 12:00
            > ci nie maja w tym interesu. nie moge wystapic do pani nauczycielki zeby nie
            > rzadala zwolnienia za rekolekcje na ktore posylam dziecko. moge wystapic w
            > obronie jakiegos ucisnionego jak ty np ale on sam musi tego chcec.

            Ale jako katolik dążyłeś (lub twoi przedstawiciele) do wprowadzenia lekcji
            religii w szkołach. Nie mam nic przeciw temu aby takowe się odbywały, ale
            jeżeli zaistniał problem winien być wyprostowany przez pomysłodawców.
            To się nazywa odpowiedzialność.

            > zdecydowanie tak ale to sprawa panstwa nie moja. przeciez ja ajko rodzic
            dzicka
            > chrzescijanskiego nie bede zabawial dzieci niechodzacych na religie i bral z
            > anie odpowiedzialnosc.

            Wszystkie dzieci są nasze. Ja bym o Twoje zadbał gdyby szwędało się po
            korytarzach.

            > ciezko powiedzie cjak jest w iranie ale wydaje mi sie ze jest tam mniejsza
            > swoboda niz w polsce.

            To prawda ale czy mamy się do nich porównywać i pobierać lekcje tolerancji?
            Nie sądzę aby był to dobry wzór.


            > no inaczej sie chyba nie da. wlasnie dlatego jest jak jest bo nikt nie chce
            > zadzieac
            Raz zwróciłem uwagę. Zostałem potraktowany jako wróg KK. A nim nie jestem.

            Pozdrawiam
            Fugazi

            • blackexit Re: do MYCHY 01.03.05, 13:04
              Gość portalu: Fugazi napisał(a):

              >
              > Ale jako katolik dążyłeś (lub twoi przedstawiciele) do wprowadzenia lekcji
              > religii w szkołach.

              sam nie a glosowalem wowczas zwyczajowo za uw ale nie wiem jak w tej sprawie
              glosowali. nie czyje sie odpowiedzialny za glupote nauczycielki w szkole twojego
              dziecka.

              >
              > Wszystkie dzieci są nasze. Ja bym o Twoje zadbał gdyby szwędało się po
              > korytarzach.

              no juz to widze. dzownie mowie fugazi nie ma jutro co robic z dzieckiem bo jad
              ena pielgrzymke i co bedziesz z nim siedzial zadowolony nie baczac na swoje
              obowiazki? nie pdoba mi sie powiedzenie wszystkie dzieci sa nasze. dzieci sa
              rodzicow zanim stana sie samodzielne. to rodzice za nie odpowiadaja przede
              wszsytkim dalej dopiero panstwo i jakas solidarnosc spoleczna.

              >
              > > ciezko powiedzie cjak jest w iranie ale wydaje mi sie ze jest tam mniejsz
              > a
              > > swoboda niz w polsce.
              >
              > To prawda ale czy mamy się do nich porównywać i pobierać lekcje tolerancji?
              > Nie sądzę aby był to dobry wzór.

              oczywioiscie ze nie to byla jedynie odpowiedz na przywolanie mahometan w dyskusji.

              > Raz zwróciłem uwagę. Zostałem potraktowany jako wróg KK. A nim nie jestem.

              no wlansie tu jest problem w ogrniaczonosci sporej czesci ludzkikow powolujacych
              sie na kk i braku rozwaznych dzialan ludzi dotknietych np rekolekcjami.
              pozdrawiam black
              • Gość: Fugazi Re: do MYCHY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:46
                > sam nie a glosowalem wowczas zwyczajowo za uw ale nie wiem jak w tej sprawie
                > glosowali. nie czyje sie odpowiedzialny za glupote nauczycielki w szkole
                twojeg
                > o
                > dziecka.

                Ty sądzisz że głupia nauczycielka, ja uwazam ze to obojetnosc i brak dobrej
                woli ze strony wiekszosci.
                O dobrej woli decydentow RP i hierarchow KK nawet nie wspomne.

                > no juz to widze. dzownie mowie fugazi nie ma jutro co robic z dzieckiem bo jad
                > ena pielgrzymke i co bedziesz z nim siedzial zadowolony nie baczac na swoje
                > obowiazki? nie pdoba mi sie powiedzenie wszystkie dzieci sa nasze. dzieci sa
                > rodzicow zanim stana sie samodzielne. to rodzice za nie odpowiadaja przede
                > wszsytkim dalej dopiero panstwo i jakas solidarnosc spoleczna.

                Nie odwracaj kota ogonem. Mowa jest o odpowiedzialnosci rodzicow i pedagogow za
                czas w ktorym dziecko jest w szkole i pobiera lekcje.

                Mi chodzi o cos jeszcze.
                O usprawiedliwianie nieobowiazkowej nieobecnosci.

                Pozdrawiam
                Fugazi



                • blackexit Re: do MYCHY 01.03.05, 17:02
                  Gość portalu: Fugazi napisał(a):


                  >
                  > Ty sądzisz że głupia nauczycielka, ja uwazam ze to obojetnosc i brak dobrej
                  > woli ze strony wiekszosci.

                  wikszosci czyli kogo rodzicow z twowjej skzoly nayuczcycieli czy spoleczenstwa
                  polskiego jako calosci? spoleczenstwo nie jest winne za kazda glupote w kazdej
                  szkole.

                  >
                  > Nie odwracaj kota ogonem. Mowa jest o odpowiedzialnosci rodzicow i pedagogow
                  za
                  >
                  > czas w ktorym dziecko jest w szkole i pobiera lekcje.

                  a no wlasnie konkretnych osob nie calego spoleczenstwa.

                  > O usprawiedliwianie nieobowiazkowej nieobecnosci.

                  dlatego napisalem ze ktos tu upadl na glowe i latwo go wyprostowac jesli ci sie
                  chce. pozdrawiam black
                  >
            • albert_c Re: do MYCHY 02.03.05, 10:49
              > > ciezko powiedzie cjak jest w iranie ale wydaje mi sie ze jest tam mniejsz
              > a
              > > swoboda niz w polsce.

              * Mr Black, ale jak by to bylo w Polsce jak np. musialbys przyniesc do szkoly
              usprawiedliwienie bo Twoje dziecko nie poszlo na modly ramadan? no chyba
              zadanie czegos takiego byloby skrajnym nieporozumieniem - i w takim kontekscie
              wg mnie nalezy rozpatrzyc to o czym napisal Fugazi - jako skrajne
              nieporozumienie.

              Mi sie wydaje ze ta pani wychowawczyni sie za mocno zagalopowala i moze
              wystarczylaby zwykla rozmowa, bo nie chce mi sie sadzic aby dyrekcja szkoly
              wymagal takich usprawiedliwien. Moze wystarczy tez tel. do kuratorium, aby
              zorientowac sie w opinii kuratora na ta kwestie.

              albert
              • Gość: emila Re: do MYCHY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:00
                Obawiam sie, ze pani wychowaczyni po prostu realizuje polecenia dyrekcji, a
                kurator sie wykreci sianem. Niestety nie jest u nas tak, ze im kto wyzej
                siedzi, tym madrzejszy... Czasem jest wrecz odwrotnie
        • Gość: emila Re: do MYCHY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:55
          Poniewaz Mycha mowi o szkole tez do mnie i o mnie, ja mowie do niej... Nie
          zamierzam zabezpieczac dzieciarom zajec w inny sposob jak tylko poprowadzic
          ewntualne lekcje, wydaje mnie sie, ze za to mnie placą... Ciekawam, ile osob,
          zwlaszcza potomkow rodzicow, ktorzy zadaja "zabezpieczenia" czasu przez szkole,
          sie zglosi. Jak juz wspomialam siedze w miejscu pracy:). Pozdrawiam:)
          • albert_c Re: do MYCHY 11.03.05, 10:20
            Gość portalu: emila napisał(a):

            Nie
            > zamierzam zabezpieczac dzieciarom

            * ladni pani nauczycielka mowi, taka pelna milosci i radosci z zawodu...
            • Gość: emila Re: do MYCHY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 16:04
              Pozory myla:))), a dzieciary sie ciesza jak tak mowie, zreszta im juz blizej
              doroslosci, bo to maturzysci:)
              • albert_c Re: do MYCHY 14.03.05, 12:30
                a! a to juz inna bajka z mojej strony.

                myla:)
    • krzysztofsf Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 01.03.05, 11:11
      > A mianowicie - nie chcę usprawiedliwiać nieobecności dziecka na rekolekcjach
      > a muszę.
      > Dziecko zostało ustnie poinformowane przez wychowawczynie, że uczestnictwo w
      > rekolekcjach jest obowiązkowe a nieobecność jest możliwa wyłącznie przy
      > usprawiedliwieniu przez rodzica.

      Szkola odpowiada za nadzor nad dzieckiem.
      Dajac "usprawiedliwienie" dajesz podkladke, ze wiesz o nieobecosci w szkole w dniach xxxx dziecka i bierzesz a siebie odpowiedzialnosc za ewentualne wypadki, "ekscesy" itp, ktore moga sie zdarzyc z udzialem twojego dziecka w tym czasie.
      Swoja droga uwazam, ze rekolekcje powinny odbywac sie popoludniu lub w soboty i niedziele.
    • Gość: lep Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.szcz.gazeta.pl 01.03.05, 11:52
      a ja podzwonilem po kilku szkolach i powiedzieli ze dzieci ktore nie ida na
      rekolekcje albo:
      1.zostaja w szkole w swietlicy lub na lekcjach:)
      2.lub jezeli rodzice pisza im usprawiedliwienie to moga nie przychodzic do
      szkoly
      pozdro
      • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.05, 12:01
        Właśnie o usprawiedliwienie idzie.
        Czemu mam usprawiedliwiać?

        Pozdrawiam
        Fugazi
        • Gość: play Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.teleton.pl 01.03.05, 13:42
          To nazwij to wyjaśnieniem lub w ogóle nie nazywaj, po prostu napisz że Twój
          dzieciak nie pójdzie i ty bierzesz w tym czasie za niego odpowiedzialność. Po
          problemie.
          • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:51
            Jeżeli zajęcia w szkole się nie odbywają można pisemnie poinformować rodziców.
            Jak brak na to środków to nie widzę problemu aby wywiesić na dzwiach szkoły
            informację że chętni mogą uczestniczyć w rekolekcjach.
            Usprawiedliwianie dziecka za nieobecność w kościele a nie w szkole w formie
            usprawiedliwienia, wyjaśnienia czy innej treści listu skierowanego do szkoły
            jest nie na miejscu.
            Nie uważasz?

            Pozdrawiam
            Fugazi
            • krzysztofsf Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 01.03.05, 14:04
              A jesli dziecko w czasie tych dni wolnych pojdzie na wodke czy nacpa sie narkotykow w melinie, udajac, ze normalnie idzie do szkolyitp - to mialbys pretensje, ze szkola nie powiadamia.
              • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:10
                Nie. Ale to nie na temat.

                Jeżeli w szkole zajęc nie ma a są rekolekcje w kościele i mam napisać
                usprawiedliwienie za nieobecność na rekolekcjach w kościele do szkoły pomimo
                że rekolekcje nie są obowiązkowe to widzę sprzeczność.

                Albo obecność na rekolekcjach jest obowiązkowa (wymagamy usprawiedliwienia
                jeżeli dziecka nie ma) albo nieobowiązkowe (jak np SKS po godzinach) i wtedy
                usprawiedliwienia nie wymagamy.
                Proste.

                Pozdrawiam
                Fugazi
                • krzysztofsf Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 01.03.05, 14:17
                  Nauczyciele maja wiedziec, ze nie odpowiadaja za twoje dziecko i ze wiesz, ze nie ma zajec - proste.
                  • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:27
                    A nie ma zajęć?

                    Jak są ferie nikt usprawiedliwienia nie wymaga.
                    Coś kręcisz.

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                    • krzysztofsf Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 01.03.05, 14:32
                      Gość portalu: Fugazi napisał(a):

                      > A nie ma zajęć?
                      >
                      > Jak są ferie nikt usprawiedliwienia nie wymaga.
                      > Coś kręcisz.

                      Terminy ferii podawae sa juz na pierwszych wywiadowkach.
                      Zajecia polekcyjne odbywaja sie po godzinach (a i tak niektorzy nauczciele wymagaja roznych form korespondencji z rodzicami, gdy dziecko jest nieobece).

                      Rekolekcje odbywaja sie w godzinach zajec szkolnych a ty nie jestes zorientowany (jak i wiekszosc rodzicow), ze wlasnie cos takiego sie odbywa.
                      Rozdmuchujesz problem, ktorego wg mnie nie ma. Masz potwierdzic nauczycielowi, ze dziecka w tych dnniach nie bedzie w szkole i ty o tym wiesz - i tyle.



                      > Pozdrawiam
                      > Fugazi
                      • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:45
                        Na pierwszym zebraniu zostałem poinformowany o dniach rekolekcji.
                        Zadeklarowałem także że dziecko na religię nie chodzi.

                        Pomimo tego wymaga się abym usprawiedliwiał nieobecność w szkole.
                        Ja zaś chcę wysłać dziecko do szkoły ale zajęc w szkole nie ma, są w kościele
                        gdzie odbywają się lekcje religii.

                        Ty problemu nie widzisz - ja tak.
                        Bo mam potwierdzić nieobecność dziecka na zajęciach szkolnych. Dodatkowo muszę
                        zorganizować mu czas w domu. Ale nie to stanowi największy absurd.
                        Największy to to, że mam usprawiedliwić nieobecność w szkole z winy szkoły bo
                        ta nie zorganizowała zajęć w miejsce rekolekcji.
                        Mówisz o rozdmuchiwaniu problemu.
                        Ja zaś odpowiadam, że zło w kraju nie bierze się z braku poszanowania dla
                        milionów a z braku szacunku i braku tolerancji w stosunku do mniejszości.

                        Pozdrawiam
                        Fugazi

                        • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:07
                          Jestes przerazajaco logiczny i konsekwentny... Lubie takich... Zone tez masz?
                          Jak nie, to sie zakochuje:))))
            • Gość: play Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.teleton.pl 01.03.05, 14:13
              Wymiękam. A ochrzczony on i wybierzmowany. Ten dzieciak znaczy się ?
              Jeśli tak, to niech sam wybierze. Jeśli obaj nie chcecie - najwyżej spróbuj nic
              nic pisać. Zaczekaj na reakcję i wtedy razem na forum pomyślimy co z tym
              kwiatkiem zrobić. What about it ?
        • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: 81.210.44.* 01.03.05, 14:36
          poniewaz te zajecia maja charakter ogolnoszkolny, to znaczy, ze nie ma lekcji i nauczyciel chce byc spokojny, ze twoje dziecko nie bedzie sie gdzies szwendalo; sytuacja jest podobna np. do wspolnego wyjscia do kina, na wycieczke czy cos w tym stylu; nie chodzi o religijnosc, ale o kwestie bezpieczenstwa dziecka
          • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:46
            Lekcje religii mają charakter ogólnoszkolny?
            Fajnie...

            Pozdrawiam
            Fugazi
            • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: 81.210.44.* 01.03.05, 14:50
              > > Lekcje religii mają charakter ogólnoszkolny?

              już wyjaśniam, bo okazało się, że to jeszcze za mało - pisałem to o rekolekcjach, wycieczkach, wyjściach do kina itp., a nie o lekcjach religii, które oczywiście są zajęciami szkolnymi, lecz dla chętnych
              • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:53
                Wreszcie jestem w domu. Dzieki.
                Po prostu nie zdawałem sobie sprawy, że rekolekcjom bliżej do wspólnego wyjścia
                do kina czy do teatru niż do lekcji religii.
                Napiszę usprawiedliwienie.

                Dziekuje i pozdrawiam
                Fugazi
                • Gość: H56 Jakie usprawiedliwienie ? poświadczenie opieki IP: *.comnet.krakow.pl 01.03.05, 15:02
                  z uwagi na brak zajeć szkolnych
                  • anika31 Rekolekcje trwają 2 godziny a co dalej z dzieckiem 01.03.05, 15:13
                    Wiecie indoktrynacja w sumienie nie jest groźna o ile zadbaliście by wasze
                    dzieci odróżniały dobre od złego oraz dyskutowały natemat swoich problemów ze
                    zrozumieniem dziwnych tekstów, poza tym jeśli ktoś jest katolikiem to przecież
                    akceptuje to co sie na rekolekcjach mówi. Ja wsyztsko rozumiem tylko
                    powiedzcie co zrobić z dzieckiem po rekolekcjach jeśli nie ma się dziadków
                    którzy mogą sie nim zająć. Chętnie prowadziłabym swoją pociechę w sobotę i w
                    niedzielę lub popołudniu. A tak on traci lekcje, ja jestem cała w panice czy w
                    swietlicy nie będize siedział zupełnie sam przez cały dzień, a ksiadż mówi do
                    znudzonej i rozgadanej rzeczy dzieci, które trudno opanować. Moim zdaniem
                    kościół stracił na wprowadzeniu lekcji religii do szkoły. Ale cóż może sie
                    mylę...
                    • blackexit Re: Rekolekcje trwają 2 godziny a co dalej z dzie 01.03.05, 16:56
                      tak samo jak lekcje koncza sie o 11 albo zaczynaja o 12. moim zdaniem
                      nauczyciele powinni pracowac normalnie czyli o 8 do 16 pozdrawiam black
                      • Gość: emila Re: Rekolekcje trwają 2 godziny a co dalej z dzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:12
                        Jako nauczyciel popieram. Siedziec w szkole od 8-16 w tym 18 godzin
                        dydaktycznych na tydzien. W praktyce wyglada to tak, ze dydaktycznych mam 28, w
                        tym indywidualne z dojazdem za ktory mi nikt nie placi... Aaaa, postulowalabym
                        jeszcze bardziej normalnie... Chodzi mianowicie o normalne pensje
                        Wiem, wiem Fugazi - nie na temat, tak mi sie zboczylo...:)))
                • Gość: nauzyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: 81.210.44.* 01.03.05, 15:02
                  > Po prostu nie zdawałem sobie sprawy, że rekolekcjom bliżej do wspólnego wyjścia

                  nie dziwię się wcale temu, ponieważ jest tak właśnie tylko od strony formalnej,
                  poza tym może się zdarzyć, że szkoła będzie chciała pójść na jakiś film do kina, którego nie chciałbyś dziecku pokazać, wtedy sytuacja będzie analogiczna,
                  napisz wtedy usprawiedliwienie, bo dyskusja na temat wymowy filmu czy jego wartości artystycznej sprowadzi wszystko na manowce,

                  pozdrawiam także
                  n.
                • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:09
                  No blizej chyba, sam pisales jakie tam teksty leca... Dla niewtajemniczonyh
                  sama rozrywka, ale powinno byc z zastrzezeniem, ze od 18 lat... Wiesz jakby
                  Twoje dzieciatko popedzilo?
          • jacek.zienkiewicz Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 01.03.05, 15:00
            Nie mam nic przeciwko religii w szkole i rekolekcjom. Ale bezwględnym
            obowiązkiem szkoły jest zapewnić opiekę i zorganizować zajęcia dzieciom które,
            niezależnie z jakiego powodu, nie uczestniczą w rekolekcjach. Te powody to ich
            i ich rodziców osobista sprawa. A wymaganie usprawiedliwienia o którym pisze
            Fugazi to już kpina.
            Poza tym wielu uczniów, szczególnie starszych zwiewa z rekolekcji i robi
            sobie "wolne". Dlatego uważam że powinny one odbywać się po lub jak kiedyś
            bywało przed lekcjami (o 6.00). A tak nie jest to dla wielu dzieciaków duchowe
            przeżycie tylko kolejny nudny obowiązek, jak nie przymierzając
            niegdyś "akademia ku czci".
            Pozdrawiam
            JZ
            • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: 81.210.44.* 01.03.05, 15:07
              > Ale bezwględnym obowiązkiem szkoły jest zapewnić opiekę i zorganizować zajęcia dzieciom które, niezależnie z jakiego powodu, nie uczestniczą w rekolekcjach.

              oczywiście zgadzam się z Tobą, szkoła powinna zapewnić opiekę i mozna tego wymagać od dyrekcji; myślę, że gdyby rodzice się postawili, to taka opieka byłaby zagwarantowana!

              znając jednak sytuację "od kuchni" mogę powiedzieć, że dla nauczyciela czas rekolekcji to głównie radość z tego, że ma trochę oddechu od prowadzenia zajęć, na dodatek mi za to płacą :) więc nauczyciel z przyjemnością poodprowadzi dzieci pod kościół i zostawi je na godzinkę, a sam pójdzie coś załatwić, potem odprowadzi do szkoły i ma luz, proste, nie?
              • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:15
                Jak zrozumiałem stan jest następujący:
                1. Rekolekcje to nie lekcje religii i są obowiązkowe dla wszystkich.

                2. Jak rodzic nie chce aby jego dziecko uczestniczyło pisze usprawiedliwienie i
                wymyśla (podaje) powód. Tłumaczy nieobecność.

                3. Szkola nie ma bezwzględnego obowiązku zająć się dziećmi usprawiedliwionymi z
                nieobecności podobnie jak nie zajmuje się dziećmi które nie idą do kina.

                4. W takim przypadku dziećmi zajmuje się rodzic a w dzienniku odnotowana jest
                jego nieobecność (usprawiedliwiona).

                Pozdrawiam
                Fugazi
                • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: 81.210.44.* 01.03.05, 15:42
                  > 1. Rekolekcje to nie lekcje religii i są obowiązkowe dla wszystkich.

                  i tak, i nie,
                  zgoda, że rekolekcje nie są lekcjami religii, ale nie są obowiązkowe dla wszystkich

                  > 2. Jak rodzic nie chce aby jego dziecko uczestniczyło pisze usprawiedliwienie i wymyśla (podaje) powód. Tłumaczy nieobecność.

                  i tak, i nie,
                  tak, ponieważ trzeba mieć "usprawiedliwienie" - to jest raczej termin techniczny, bardziej tu chodzi o to, co podpowiada h56 - poświadczenie opieki, czyli nauczyciel nma po prostu "papier" na to, że rodzice wiedzą, iż dziecka nie ma w szkole i biorą za nie odpowiedzialność

                  nie, ponieważ nie musisz wymyślać powodu, dla którego dziecka nie ma na rekolekcjach, wychowawca i tak wie, że Twoje dziecko nie chodzi na religię, a zresztą i tak Twój motyw ma gdzieś, dla mnie ważne jest to, że Ty zajmujesz się swoim dzieckiem

                  > 3. Szkola nie ma bezwzględnego obowiązku zająć się dziećmi usprawiedliwionymi z nieobecności

                  tak, ponieważ pisząc usprawiedliwienie tym samym bierzesz za nie odpowiedzialność, dlaczego zatem szkoła ma mu organizować zajęcia?
                  ale gdybyś zwrócił się do szkoły z żądaniem zapewnienia opieki, to ciekaw jestem reakcji dyrekcji... może jednak spróbujesz? masz do tego prawo!

                  > 4. W takim przypadku dziećmi zajmuje się rodzic a w dzienniku odnotowana jest jego nieobecność (usprawiedliwiona).

                  i tak, i nie,
                  tak, ponieważ dzieckiem zajmuje się rodzić,
                  nie, ponieważ wtedy nie wpisuje się obecności lub nie w rubryki, pozostają puste, albo wpisuje się pełny stan klasy, to zależy od zwyczaju szkoły

                  m.
                  ps. jeśli nie masz z kim zostawić dziecka, a jest jeszcze trochę czasu, to podpowiedz szkole, aby jednak zorganizować jakąś opiekę, myślę, że warto...
                  • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:56
                    Nie w tym rzecz, że nie mam z kim zostawić.
                    Chłopak jest duży i sobie poradzi. Tu udzie o zasadę.
                    Rekolekcje albo są obowiązkowe (jak teatr czy filharmonia) i wymagane jest
                    usprawiedliwienie w przypadku obecności, albo nie?
                    Bo już mnie skołowałeś.

                    Jeżeli rekolekcje to lekcje religii (odbywające się poza szkołą) to
                    usprawiedliwienie konieczne nie jest bo już to zrobiłem na początku roku.
                    Pozostaje kwestia zapewnienia bezpieczeńswa i kontrola tematów owych zajęć.
                    Mnie to nie dotyczy bo nie posyłam dziecka na religię.

                    Jeżeli rekolekcje to zajęcia lekcyjne ale nie lekcje religii to
                    usprawiedliwianie dziecka wydaje się konieczne. Jak wobec tego wygląda kontrola
                    programowa owych zajęć. Chodzi o uzasadnienie edukacyjne owych zajęć. I co za
                    tym idzie kontrolę osób i treści.

                    Czy orientujesz się jaki chrakter mają owe rekolekcje, w sensie pedagogicznym -
                    czym są? Lekcjami?

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                    • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.05, 17:54
                      no to wybacz, myślałem, że wyrażam się precyzyjnie...

                      > Rekolekcje albo są obowiązkowe (jak teatr czy filharmonia) i wymagane jest
                      > usprawiedliwienie w przypadku obecności, albo nie?

                      jest jeszcze trzecia droga: rekolekcje nie są obowiązkowe, ale rodzice muszą dać karteczkę, aby i nauczyciel i rodzice wiedzieli, co sie dzieje z dzieckiem... nie jest tajemnicą, że w czasie rekolekcji różne dziwne pomysły przychodzą dzieciom do głowy, ta karteczka jest "na wszelki wypadek", np. gdy syn pójdzie na Wały Chrobrego i ktoś mu wleje - bierzesz za niego odpowiedzialność

                      > Jak wobec tego wygląda kontrola programowa owych zajęć. Chodzi o uzasadnienie edukacyjne owych zajęć. I co za tym idzie kontrolę osób i treści.

                      szkoła ma zaufanie do swoich pracowników, zatrudniając ich i dając im prawo uczenia dzieci stwierdza, że merytorycznie wszystko będzie OK

                      > Czy orientujesz się jaki chrakter mają owe rekolekcje, w sensie pedagogicznym - czym są? Lekcjami?

                      z tego, co się orientuję, to rekolekcje są po prostu rekolekcjami; przez analogię - apel będzie apelem, nawet wtedy, gdy będzie się odbywał w czasie lekcji... zresztą w szkole jest dużo róznych zajęć w czasie lekcji, które de facto lekcjami nie są... przykłady? noszenie ławek lub krzeseł, spotkania z ciekawymi ludźmi (np. z panem, który robi fujarki albo pisze wiersze), robienie zdjęć klasowych, sprzątanie świata, zajęcia świetlicowe itepe różne działania, które w dzienniku kryją się pod dumnie brzmiącymi tematami...

                      a propos, zbliża się również pierwszy dzień wiosny, czy już wiesz, co planuje szkoła Twojego syna na ten dzień? założę się, że lekcji bynajmniej nie będzie...
                      • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 18:20
                        Ale upierdliwy będę pomimo że rozumiem twoje intencje.

                        Podstawy logiki wskazują na pewne prawa których nie warto podważać.

                        I tak:
                        Jeżeli coś jest obowiązkowe to nim jest. Jeżeli nie jest - to nie jest.
                        Nie ma żadnej trzeciej drogi o której piszesz. Nie mogą rekolekcje być
                        obowiązkowe i jednocześnie nieobowiązkowe.

                        Jako zajęcie obowiązkowe uczeń jest obowiązany na nie chodzić.
                        Może nie przyjść ale winien przynieść usprawiedliwienie.
                        Podobnie jak z j. polskim czy wyjściem do kina.

                        Inaczej ma się sprawa z lekcjami religii.
                        Nie są one obowiązkowe i uczeń nie musi na nie uczeszczać pod warunkiem
                        odnotowania tego faktu przedkładając rodzicowe oświadczenie.

                        Z twojego tłumaczenia wynika że zajęcia rekolekcyjne obowiązkowe nie są.
                        A więc podciąganie ich do kina czy teatru jest nieuprawnione, bo one są
                        obowiązkowe.
                        Obowiązkowe bo wymagane jest usprawiedliwienie nieobecności.

                        Chyba że szkoły przewidują zajęcia nieobowiązkowe na których abstynencja musi
                        być usprawiedliwiona.

                        Rozumowanie moje opiera się na konieczności usprawiedliwiania nieobecności a
                        nie na stwierdzeniu przez kogokolwiek że rekolekcje są takie czy inne.

                        Jeżeli wymagamy usprawiedliwienia (powiedzmy od pracownika) za jego nieobecność
                        w pracy to znaczy że obecność jego powinna była być. A więc obecność jest
                        obowiązkowa, skrótowo przedstawiając.

                        Inną zupełnie kwestią jest przyczyna nieobecności a więc wina strony za
                        nieobecność. Syn chce iść do szkoły ale ona jest nieczynna. Pomimo tego szkoła
                        wymaga usprawiedliwienia za nieobecnośc syna.

                        Wszystko mi się klei jeżeli do rekolekcji podejdę jak do wydarzenia pokroju
                        przedstawienia teatralnego i uczestnictwa w nim mojego syna. Przestaje mi się
                        kleić twoje stwierdzenie o tym że obecność na owym wydarzeniu nie jest
                        obowiązkowa a pomimo tego wymagane jest usprawiedliwienie.

                        Czy nie prościej jest zamknąć szkołę ogłaszając dni wolne i w tym czasie
                        organizować rekolekcje dla chętnych?
                        1. Szkoła nie ponosiłaby odpowiedzialności za dzieci.
                        2. Ja nie musiałbym usprawiedliwiać nieobecności
                        3. Syn miałby obecność w całym roku
                        4. Nie zawracałbym czasu forumowiczom dywagując nad obowiązkiem lub nie i jego
                        konsekwencjach.

                        Pozdrawiam
                        Fugazi






                        • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 10:07
                          > Nie ma żadnej trzeciej drogi o której piszesz.

                          pozwol, że pozostane przy swoim zdaniu,
                          abyś mnie zrozumiał połóż akcent bardziej
                          jednak nie na "obowiązkowość" zajęć, lecz
                          na to, kto w danym momencie bierze opiekę
                          nad uczniem, ponieważ o to właśnie chodzi,
                          to jest punkt ciężkości...

                          > Nie są one obowiązkowe i uczeń nie musi
                          > na nie uczeszczać pod warunkiem
                          > odnotowania tego faktu przedkładając
                          > rodzicowe oświadczenie.

                          nieprawda, nie musisz pisać żadnego oświadczenia,
                          w naszych szkołach to prawo dla wygody zostało
                          postawione na głowie - oświadczenia powinni pisać
                          rodzice, którzy życzą sobie religii! Ty nie musisz
                          tego robić; dlaczego tak się stało? dlatego, że
                          łatwiej jest odebrać karteczkę od 5 rodziców, którzy
                          nie życzą sobie udziału dziecka w zajęciach niż
                          od 15 rodziców, którzy sobie tego życzą, a dla których
                          napisanie takiej karteczki wydaje się wysiłkiem
                          ponad ich siły, a ile pretensji przy okazji będzie...
                          to nasze polskie piekiełko...

                          przy okazji - poproś o statut szkoły, w której uczy się
                          Twoje dziecko, tam jest rozstrzygnięta większość
                          rodzicielskich dylematów

                          > Czy nie prościej jest zamknąć szkołę ogłaszając
                          > dni wolne i w tym czasie organizować rekolekcje dla chętnych?

                          moim zdaniem szkoda trzech dni nauki, no i pytanie,
                          czy mają być płatne dla nauczycieli, czy nie?
                          o nich także pomyśl przez chwilę...

                          moim zdaniem najlepiej normalnie sie uczyć,
                          ewentualnie skończyć zajęcia o godzinie 12,
                          wtedy część idzie do domu, a chętni do kościoła...
                          ale ustawa daje szkołom pełne trzy dni wolne,
                          a to już jest prawo, którego trzeba przestrzegać
              • blackexit Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 01.03.05, 16:58
                Gość portalu: nauczyciel napisał(a):

                dla nauczyciela czas rek
                > olekcji to głównie radość z tego, że ma trochę oddechu od prowadzenia zajęć,
                na
                > dodatek mi za to płacą :)

                no wlasnie polska szkola nauczyciele malo co innego robia niz ciesza sie
                chwilami oddechu za ktore im placa.
                pozdrawiam black
                • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.05, 17:45
                  uwierz, że mnie także to boli... jeszcze mam pewne ideały...
                  • Gość: H56 Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.comnet.krakow.pl 02.03.05, 11:53
                    a czy nnie jest tak, że ten czas stracony na rekolekcje które mogłyby się
                    odbywać w soboty i niedzielę, wpływa póżniej na jakość nauczania ? nauka odbywa
                    się w przyśpieszonym tempie,no bo trzeba zrealizować założony program nauczania.
                    • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 13:49
                      mówienie o "przyśpieszonym tempie" jest nieporozumieniem lub złośliwością, ponieważ materiał opracowuje się z uwzględnieniem dni wolnych na rekolekcje oraz inne dni zwiazane z wolnym czasem
                      • Gość: H56 Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.comnet.krakow.pl 02.03.05, 22:28
                        pewnie Masz rację , ale i tak myślę, że miejsce religi jest w salakach
                        katechetycznych. Mam nadzieję ,że Frasyniuk pogoni tych czarodzieji w
                        sukienkach.
                        • Gość: dodo Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 23:08
                          Stary - odpisałem ci wyżej o 14,47
                          • Gość: H56 Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.comnet.krakow.pl 02.03.05, 23:30
                            jedyną szturmówką jaką miałem w rękach to choragiew którą mi wcisneli podczas
                            jakiejś procesji kościelnej, ale szybko się jej pozbyłem. Jeżeli nikt mnie w
                            mordę nie bije i nie przeszkadza mi w życiu, to dlaczego mam byc jego wrogiem ?
                            Jedną Solidarność przeżyłem, do drugiej, za Chiny już bym się nie zapisał.
                            • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 08:31
                              poziom twoich wypowiedzi jest przerażający... myślę, że nie tylko wierzący, ale i niewierzący mogą czuć się zażenowani... mam kolegę nauczyciela, który wypowiada się podobnie na temat Kościoła, jest - jak to określa - "byłym katolikiem", aż zionie nienawiścią, co z kulturą ma niewiele wspólnego, tu widzę podobną sytuację
                          • Gość: nina Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 09:02
                            Religia bezwzględnie winna zniknąć ze szkół, powinna być uczona w kościele , a
                            księż nie byliby na utrzymaniu całego społeczeństwa. Rekolekcje to nie jest
                            duchowe przeżycie , jeśli mi nie wierzycie sami pójdzcie z dzieckiem do
                            koscioła. Wiem co mówię , bo sama jestem nauczycielką.
                            • blackexit Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 03.03.05, 10:45
                              Gość portalu: nina napisał(a):

                              > Wiem co mówię , bo sama jestem nauczycielką.

                              nie uwazasz z enauczyciele powinni pracowac jak normlani ludzie czyli od 8-16?
                              pozdrawiam black
                              • Gość: nina Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 12:01
                                Uważam ,że masz rację, powinniśmy pracować tyle godz. co inni. Należałoby
                                również skasować przywileje zawarte w Karcie Nauczyciela. Nauczyciela
                                mianowanego nie można zwolnić , choćby był najgorszym belfrem w
                                szkole.Pozdrawiam
                                • blackexit Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 03.03.05, 15:27
                                  Gość portalu: nina napisał(a):

                                  > Uważam ,że masz rację,

                                  super. jednak ine wszyscy nauczcyciele to bezmozgie lenie. powialo optymizmem.
                                  pozdrawiam black
                                  • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 23:22
                                    Coz za niespodzianka... jednak nie wszysczy... Mam powiedziec co mysle o
                                    ludziach, ktorzy uogolniaja i mysla stereotypami??? I z czym to sie wiaze???
                                    Mam nadzieje, ze rekolekcje u dominikanow choc troche Cie oswieca. Pozdrawiam
                                    Nauczyciel, nieglupi, nieleniwy i nawet wyksztalcony
                                    a co do Karty Nauczyciela - nie jest mi ona potrzebna, ale Ninia chyba nie jest
                                    jednak nauczycielka, skoro nie pracuje tyle, co ci "normalni" - ja jestem i
                                    jakos nie widze tego luzu. A jesli faktycznie jest nauczycielem i nie pracuje
                                    duzo to : 1. zawsze moze pracowac wiecej, w szkole jest zawsze duzo do
                                    zrobienia, 2. jak nadal nie chce to powinna byc zwolniona...
                                • jacek.zienkiewicz Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 03.03.05, 18:17
                                  Brawo Nauczyciele!
                                  Tylko żeby wszyscy nauczyciele mówili tak samo. Przecież te różne
                                  pseudoprzywileje z pseudosocjalistycznej Karty Nauczyciela tylko dzielą Was na
                                  kasty, a nie na dobrych fachowców i złych.
                                  A wasze środowisko jest bardzo różne. Od wspaniałych, mądrych i zaangażowanych
                                  ludzi, po najgorsze barachło. A średnio? Pewnie średnio, ale mam nadzieje że
                                  jednak jest nieco wyżej.
                                  Pozdrawiam
                                  JZ
                                • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 23:16
                                  Nauczyciel pracuje nie jak normalny czlowiek, ale jak nienormalny, za psie
                                  pieniadze i duzo wiecej... Chociaz jest, wbrew temu co sugeruje black,
                                  normalny...
                              • Gość: nauczyciel Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 12:43
                                Marzę o tym, aby pracować od 8 do 16, jeśli w tym czasie skończę lekcje, poprawię klasówki, przygotuję się do następnych zajęć bezpłatnie odbiję na ksero testy dla uczniów itp. Pracuję dużo dłużej niż 8 godzin dziennie.

                                Także jestem za wycofaniem religii ze szkoły. Dla dobra religii.
                                • anika31 nauczyciel - Fugazi 03.03.05, 13:29
                                  Nikt nie mówi ze nauczanie to lekka praca, nie dośc ze ciężka, słabo płatna to
                                  trzeb jeszcze użerać sięnie tylko z dziećmi ale i z rodzicami. Czasem na
                                  zebraniach ma wrażenie ze niektórzy rodzice urwali się z choinki. Wracajac do
                                  rekolekcji to tak naprwde problem maja rodzice małych dzieci. Duże czyli te
                                  mające 10 -11 lat sobie poradzą. Po, pójdą sobie pogiercować do któregoś, albo
                                  poszaleją na necie, nie wiele zapamiętają z kazania, a czas sobie zorganizują.
                                  Podtrzymuje zdanie że powinny odbywać się po południu albo w dni wolne. W końcu
                                  szkoła ma uczyć a rodzić wychowywać.
                                  Pozdrawiam
                                  • enancjo Re: nauka o religii 03.03.05, 18:35
                                    .. powinna byc w szkole, a wlasciwa religia poza nia,
                                    .. w koncu historia Swiata jest pisana wiara i to jest
                                    bardzo ciekawe w sensie wzajemnego zrozumienia sie
                                    roznych kultur i spolecznosci .. i ksztaltowania ich
                                    swiadomosci ..
                                    .. spotkalem czlowieka ktory chodzil do szkoly w jakims
                                    kraju gdzie byla nauka o religiach i tam zajecia
                                    prowadzili przedstawiciele tych roznych kosciolow i
                                    wyznan ...
                                    .. mysle za nawet dzis pochodzilbym na taka serie roznych
                                    wykladow ...
                                    Enancjo
                                    • henio56 blackexit, a jak ty pracujesz ? 03.03.05, 22:09
                                      no ,napisz jaki z ciebie przodownik pracy kapitalistycznej !
                                      • blackexit Re: blackexit, a jak ty pracujesz ? 04.03.05, 08:12
                                        henio56 napisał:

                                        > no ,napisz jaki z ciebie przodownik pracy kapitalistycznej !

                                        pracuje ciezko na twoja zawczesna emeryture. pozdrawiam black
                                        • Gość: H56 Re: blackexit, a jak ty pracujesz ? IP: *.comnet.krakow.pl 04.03.05, 08:35
                                          dobre,he,he. Jak ja tyrałem, to Ty się za darmo uczyłeś. Nawet do wojska iść
                                          nie musiałeś.
                                          • blackexit Re: blackexit, a jak ty pracujesz ? 04.03.05, 08:39
                                            Gość portalu: H56 napisał(a):

                                            > dobre,he,he. Jak ja tyrałem, to Ty się za darmo uczyłeś. Nawet do wojska iść
                                            > nie musiałeś.

                                            no a wojsko robi z dzieci mezczyzn. szkoli ich ku chwale ojczyzny na pijakow
                                            pedalow brudasow i przestepcow. piekna sprawa. co do edukacji to ona finansowana
                                            jest z podatkow z budzetu wiec de fakto zafundowalem ja sobie sam tyle ze placac
                                            znacznie wiecej niz gdybym wplacil bezposrednio do kasy szkoly a emeryturka
                                            twoja idzie bezposrednio z mojej skladki z zus. mlody facet i panstwo
                                            najbogatsze na kontynencie wysyla sobie gosci ana emertur niech odpoczywa.
                                            pozostalosc po totaryzmie ktory musial sowicie wynagradzac aparat represji.
                                            pozdrawiam black
                                            • Gość: H56 Re: blackexit, a jak ty pracujesz ? IP: *.comnet.krakow.pl 05.03.05, 20:52
                                              popatrz,popatrz, a ja jakoś piję tylko zdrowotnie w małych ilościach, pedałem
                                              ani brudasem nie jestem i zamiast przestępcą zostałem gliniarzem. Jeżeli
                                              płaciłeś za naukę to musiałeś pracować, inaczej uczyłeś się między innymi z
                                              moich podatków. Wcześniejsze emerytury dla policjantów, to normalka na całym
                                              świecie.
                                        • Gość: emila Re: blackexit, a jak ty pracujesz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 23:26
                                          a ja jestem bezmozgim leniem, ktory bierze kase za darmoche, z Twoich ciezko
                                          zarobionych... biedaku:(
                                    • Gość: Hanka Re: nauka o religii IP: *.atlsfl.adelphia.net 04.03.05, 03:57
                                      Swieta racja, religioznawstwo przydalo by sie w naszych szkolach.
                                      Z praktycznego jednak punktu widzenia, kto Twoim zdaniem takie lekcje moglby
                                      prowadzic ? Niezmiernie trudno byloby znalezc fachowca do nauczania tego
                                      przedmiotu na poziomie szkoly podstawowej.
                                      Wracam zatem do tematu rekolekcji.
                                      Szkola ma uczyc i sprawowac opieke nad dziecmi w dniach w ktorych obecnosc w
                                      szkole jest obowiazkowa. Koniec i kropka.
                                      Rekolekcje nie sa obowiazkowe, podobnie jak religia. Zatem do obowiazkow szkoly
                                      nalezy zorganizowanie zajec szkolnych ( zadna tam swietlica )dzieciom nie
                                      uczestniczacym w rekolekcjach.
                                      Rozumdiem ze takie stanowisko jest szalenie niewygodne dla dyrekcji oraz grona
                                      nauczycielskiego ale zgodne z prawem.
                                      Nie jest obowiazkiem nauczycieli prowadzanie dzieci do kosciola. Ich
                                      obowiazkiem jest nauczanie i opieka .
                                      To dyrekcja kazdej szkoly odpowiada za przestrzeganie prawa a nauczyciele musza
                                      sie podporzadkowac jej stanowisku. Niestety , czesto dyrektorzy szkol ida po
                                      najmniejszej linii oporu, nie chca sie narazic zadnej ze stron tzn, kosciolowi
                                      i uzyskac miano wroga KK , ani tez nauczycielom , ktorzy wola zaprowadzic na
                                      rekolekcje i miec z glowy.
                                      Pozdrawiam wielkopostnie. Hanka
                                      • Gość: Nina Re: nauka o religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 19:31
                                        Kościół tak się teraz panoszy , że niemal wszyscy sie go boją.Taka jest
                                        rzeczywistość. Nauczyciele ze strachu idą z dziećmi do kościoła choć nie
                                        muszą.Znam szkołę która na po rozpoczęciu roku szkolnego , w którym to dniu
                                        lekcje nie odbywają się , dnia następnego prowadzi uczniów na mszę do
                                        kościoła / drugi dzień lekcji z głowy /. Podobnie rzecz sie ma z końcem roku
                                        szkolnego . A w czasie wakacji zajęcia świetlicowe prowadzą zakonnice. Tak
                                        trzymać. Pozdrawiam.
                                        • Gość: Marian Koniuszko Re: nauka o religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 21:16
                                          Co masz na myśli mówiąc że kościół się teraz panoszy? Wyjrzałem przez okno stoi
                                          w tym samym miejscu co stał.Omijajcie szerokim łukiem kościoły bo tam
                                          straszy ,co straszy ? To ja głupota.Nauczyciele chyba mają większą świadomość
                                          niż pracownice np. Biedronki które walczą z wykorzystywaniem ich w pracy,poza
                                          tym mają związki zawodowe.Jeżeli nie muszą a nie chcą iść do kościoła to po co
                                          to robią?Chyba lepiej jak dziećmi które z powodu braku środków finansowych nie
                                          wyjeżdżają na wakacje zajmą się zakonnice niż ulica.Znam taki kościół w którym
                                          na rozpoczęcie roku szkolnego święci się tornistry.Folklor? I co z tego.
                                          • Gość: waas Re: nauka o religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 11:04
                                            Nie razi cię obłuda kościoła? To ,że za pieniądze święcą wszystko co się
                                            rrusza i nie rusza?Słyszałeś może kiedyś , żeby jakiś ksiądz pomógł ubogim.Kler
                                            często odglasza zbiórkę , ale czy sam daje jakąś kasę. A widziałeś księdza lub
                                            zakonnice w tramwaju?
                                            • Gość: H56 kapłani oszuści i ogłupiacze przetrwali wieki ! IP: *.comnet.krakow.pl 06.03.05, 11:44
                                              a kto widział księdza przy pracy ? oni tylko chcą dowodzić. Trzeba przyznać ,że
                                              za komuny księża dali się lubić, nie odstawali za bardzo od społeczeństwa,
                                              pewnie ,ze byly wyjątki ale generalnie kościół był zawsze postrzegany
                                              pozytywnie nawet przez członków partii,których wiekszość również czynnie
                                              uczestniczyła w życiu religijnym. PRL zawsze znacznie odbiegał od innych
                                              demoludów. W jakim innym KDL-u, księża razem z sekretarzami PZPR wspólnie byli
                                              członkami Kół Łowieckich i uczestniczyli w polowankach i wspólnych popijawach ?

                                            • Gość: Marian Koniuszko Re: nauka o religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 15:05
                                              Księdza widziałem ale to było dawno chyba za komuny. Zakonnice widzę codziennie
                                              rano na przystanku autobusowym w okolicy szpitala na Golęcinie przy Szosie
                                              Polskiej myślę że tam pracują jako wolontariuszki lub coś w tym
                                              rodzaju.Zwrociły moją uwagę bardzo lichym odzieniem jak na tę pore
                                              roku.Bardziej razi mnie obłuda "wiernych"którzy boleją nad tym ile to księża
                                              mają np. samochodów a nie umieją np.nie przyjąć ks. po kolędzie, a przyjmują
                                              goszczą kawą kolacją a na drugi dzień w pracy płaczą ile to kasy przez księdza
                                              pękło.Nie mam pojęcia czy sam daje jakąś kasę ale kler to chyba też Caritas a
                                              ten jak mi wiadomo daje.
                                            • Gość: waas Re: nauka o religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 19:27
                                              Panie Mmmasaladosa, dokładnie tak jest w szkołach jak to Pan opisał.Moja córka
                                              jako jedyna w klasie nie chodziła na lekcje religii , i co? Ksiądz wymyślił
                                              taki rodzaj współzawodnictwa międzyklasowego , które wykluczały te klasy ze
                                              wspomnianego wspołzawodnictwa , w których nie wszyscy uczniowie chodzili na
                                              religię. Po prostu ksiądz tej klasi odejmował punkty karne. Córka pod presją
                                              swoich koleżanek i kolegów wróciła na religię.
                                              • Gość: ksiadz Refleksji kilka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 18:58
                                                Znajomy mi powiedzial o tej dyskusji. Poczytalem z zainteresowaniem. Podobaja mi sie wypowiedzi. Dodam tylko od siebie, ze jezdze tramwajem, nie potrzebuje auta, lubie pociagim poniewaz mozna poczytac i pogadac z ludzmi. Na religie przychodza wierzacy i niewierzacy. Gdyby ktos w moje obecnosci zaczal krytykowac jakakolwiek religie, to bym sie wkurzyl i nie pozwolil na to. Podobnie jak chorych, gejow, niewierzacych i innych "innych". Mama nadzieje, ze w szkolach bedzie naprawde wprowadzona etyka. Pomoze to naszemu spoleczenstwo w przyszlosci - zwykla inwestycja w czlowieka. Trudno sie uczy w szkole, niestety. Ale to po prostu lubie. Poza tym w Szczecinie nie widze panoszenia sie Kosciola, katolicy sa w mniejszosci. I dobrze.
                                                • Gość: e.beata Re: Refleksji kilka... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.05, 23:21
                                                  ??? takie słowa spod ręki księdza??
                                                  "Poza tym w Szczecinie nie widze panoszenia sie Kosciola, katolicy sa w
                                                  mniejszosci. I dobrze."
                                                  Ksiądz się CIESZY, że katolicy są w mniejszości??
                                                  To skąd te tłumy na lekcjach religii? Dzieci innej wiary, bądz ateiści tak
                                                  sobie przychodzą dla przyjemności, zakuwaja materiał bo lubią się uczyć??! ;-))

                                                  Co do panoszenia kościoła /przez małe k, bo przecież o instytucji mowa/
                                                  Coraz częściej słychać takie głosy.
                                                  Może warto się jednak nad tym zastanowić?
                                                  Dlaczego tak odbierany jest kościół katolicki przez społeczeństwo?
                                                  • Gość: ksiadz Re: Refleksji kilka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 08:55
                                                    > ??? takie słowa spod ręki księdza??

                                                    Oczywiscie, ze sie ciesze z tego, ze katolicy sa w mniejszosci. W historii nie raz potwierdza sie fakt, ze umacnia to wiare ludzi. Wiekszosc powoduje zachowania stadne wlasciwie w kazdej sytuacji w naszej kulturze. Zobacz, co sie stanie np. z poziomem zachowania w teatrze czy muzeum, jesli bedzie tam chodzic "wiekszosc". Zenada. Tlumow nie ma na moich lekcjach, chodzi duzo osob, poniewaz sa pewne zasady zachowania wspolnie przestrzegane i zajecia sa ciekawe. Zakuwania materialu nie ma, za to duzo rozmawiamy. Poza tym pisownie z wielkiej lub malej litery reguluja zasady pisowni jezyka polskiego. Gdy mowa o kosciele - budynku, wtedy piszemy z malej litery. Gdy mowa o Kosciele jako instytucji, czy wspolnocie, wtedy zawsze piszemy z wielkiej litery. Podobnie
                                                    jak Sejm, choc to toez tylko instytucja.

                                                    > Coraz częściej słychać takie głosy.

                                                    Mam wrazenie, ze slychac je ze strony niewierzacych, ktorzy kopiuja poglady rozsiewane od lat. Slyszalem je juz 20 lat temu na spotkaniach Towarzystwa Mlodych Racjonalistow, na ktore chetnie uczeszczalem. I prosze uwierzyc, nie bylo to bynajmniej grono ludzi wierzacych...
                                                  • Gość: Fugazi do Księdza... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.03.05, 10:23
                                                    Nie chce chyba Ksiądz powiedzieć, że katolicy są w mniejszości.
                                                    I nie mówimy tu o godnych nauki Chrystusa a o deklarujących się i tym samym
                                                    posyłających dzieci na nauki religii.
                                                    To, że dulszczyzna i pozory to inna kwestia, nam idzie o poczucie
                                                    przynależności do większości i jej uzurpatorski monopol na rację.
                                                    Bo nie zaprzeczy Ksiądz, że wprowadzenie lekcji religii do szkół odbyło się pod
                                                    naciskiem większości. Gdyby było inaczej świadczyłoby o zachwianiu zasad
                                                    demokratycznych w których większość decyduje.
                                                    Skoro jednak lekcje są, a prawie 90% Polaków ocenia siebie jako katolików, to
                                                    nie mi ani (Ksiądz wybaczy) Księdzu oceniać, że jest inaczej.
                                                    2 dowody na większościowy udział KK w życiu Polaków przeciw subiektywnej ocenie
                                                    i ciekawych lekcjach a zarazem coraz bardziej pustych kościołach.
                                                    Czy nie dają owe fakty Księdzu powodów do refleksji?
                                                    Czy wobec narzuconego mniejszości nieobowiązkowemu udziałowi w rekolekcjach nie
                                                    warto uczynić gestu i zaniechać wymagania pisania usprawiedliwień z
                                                    nieobecności na zajęciach szkolnych?
                                                    Czy nauczyciel religii zamiast wykorzystywać okazję do manifestowania wiary nie
                                                    mógłby drobnym swoim udziałem (wpłynąć na dyrekcję szkoły lub kuratora) aby ta
                                                    nie wymagała usprawiedliwień za ową nieobecność? Czy nie powinno być tak, z
                                                    moralnego punktu widzenia oczywiście, że to większość która zyskała i
                                                    wykorzystała fakt swojej przewagi lansując i wprowadzając religię do szkół, tym
                                                    samym (albo w ramach przyzwoitości) dba o równe prawa myślących inaczej?
                                                    Czy raczej powinna teraz mówić – to ich sprawa niech sami się za siebie martwią
                                                    i borykają się z mniejszymi lub większymi szykanami, mi nic do tego?
                                                    Bo czym jest jak nie szykaną szwędanie się dziecka po korytarzach szkolnych w
                                                    czasie lekcji religii i umieszczanie ich w środku zajęć.
                                                    Czym jest konieczność usprawiedliwiania się z rekolekcji?
                                                    Czym jest na koniec deklarowanie swojego sprzeciwu wobec posyłaniu dziecka na
                                                    lekcje religii zamiast deklarowania (nawet przez większość) swojej chęci i
                                                    akcesu? A gdzie duch, który przyświecał twórcom i popierającym ustawę?
                                                    Uleciał?
                                                    Niech Ksiądz przemyśli, czy aby do końca tak jest jak Księdzu się wydaje.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Fugazi
                                                  • Gość: ksiadz Re: do Księdza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:04
                                                    > Nie chce chyba Ksiądz powiedzieć, że katolicy są w mniejszości.
                                                    > I nie mówimy tu o godnych nauki Chrystusa a o deklarujących się i tym samym
                                                    > posyłających dzieci na nauki religii.

                                                    Podtrzymuje swoje zdanie. Dla mnie katolikiem jest ten, kto naprawde stara sie zyc wiara. Katolik tylko z deklaracji jest podobny do tego, kto np. deklaruje sie jako patriota, a w rzeczywistosci nim nie jest. Albo podobny do czlowieka, ktory deklaruje sie, ze bedzie sie troszczyl o ludzi, a tak nie robi.
                                                    Slowem - nie deklaracja, a zycie mnie interesuje.

                                                    > Bo nie zaprzeczy Ksiądz, że wprowadzenie lekcji religii do szkół odbyło się pod naciskiem większości.

                                                    Wiekszosc nie miala tu nic do powiedzenia. Po prostu odbylo sie to w cieniu gabinetow i decyzji wladz Kosciola oraz wladz panstwowych. Moznaby powiedziec, ze "wiekszosc zadecydowala", gdyby odbylo sie referendum w naszym kraju. Spoleczenstwu przedstawiono to jako ustalenia na wysokim szczeblu i juz. Moim zdaniem nie wprzewidziano jeszcze wtedy wszystkim konsekwencji. Boleje nad tym brakiem wyobrazni.

                                                    > Skoro jednak lekcje są, a prawie 90% Polaków ocenia siebie jako katolików, to
                                                    > nie mi ani (Ksiądz wybaczy) Księdzu oceniać, że jest inaczej.

                                                    Tak, nie jestem wyrocznia. Wyrazam tu po prostu moje zdanie na ten temat. Jak kazdy uczestnik Forum.

                                                    > Czy nie dają owe fakty Księdzu powodów do refleksji?

                                                    Daja mi do myslenia, poniewaz wielu moich uczniow chodzi na katecheze i nie chodzi do kosciola. Lubie ich i marze, zeby kiedys zaczeli chodzic na nowo. Zobaczymy, jak bedzie.

                                                    > Czy wobec narzuconego mniejszości nieobowiązkowemu udziałowi w rekolekcjach

                                                    Nie ma miejsca nic takiego. Po pierwsze - to katolicy sa w mniejszosci. Po drugie - nie ma obowiazku uczestnictwa. Takie jest moje zdanie.

                                                    > zaniechać wymagania pisania usprawiedliwień z nieobecności na zajęciach szkolnych?

                                                    Podoba mi sie to, co wyzej "nauczyciel" opisal na ten temat. W zasadzie sie z tym zgadzam.

                                                    > Czy nie powinno być tak, z moralnego punktu widzenia oczywiście, że to większość która zyskała i wykorzystała fakt swojej przewagi lansując i wprowadzając religię do szkół, tym samym (albo w ramach przyzwoitości) dba o równe prawa myślących inaczej?

                                                    Jestem za rownymi prawami dla kazdego czlowieka. Pomyslalem nawet o tym, aby w czasie rekolekcji mozna bylo urzadzic w szkole - dla chetnych - warsztaty z etyki, tanca, sztuki, teatru czy po prostu CZEGOKOLWIEK.

                                                    > borykają się z mniejszymi lub większymi szykanami, mi nic do tego?

                                                    Wspolczuje, ze glupota ksiezowaska i nietolerancja potrafi mlodego czlowieka dosiegnac. Ja nie pozwalam nikomu na zajeciach na szydzenie z kogokolwiek. Mam poczucie humoru, wiec czasami uczniowie ze mnie sie smieja. Wtedy przylaczam sie do nich.

                                                    > A gdzie duch, który przyświecał twórcom i popierającym ustawę? Uleciał?

                                                    Niestety tak. Prezgonila go ludzka glupota. Wierzacych i niewierzacych.
                                                  • Gość: Fugazi Re: do Księdza... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.03.05, 12:17
                                                    Ksiądz chyba nie zapoznał się z KONKORDAT-em pomiędzy
                                                    między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską
                                                    Podpisany przez obydwie strony stanowi kanwę naszych rozważań o większości-
                                                    mniejszości.
                                                    Chyba nie chce ksiądz stawiać się ponad Stolicą Apostolską?

                                                    ...
                                                    - biorąc pod uwagę fakt, że religia katolicka jest wyznawana przez większość
                                                    społeczeństwa polskiego;

                                                    - podkreślając posłannictwo Kościoła katolickiego, rolę odegraną przez Kościół
                                                    w tysiącletnich dziejach Państwa Polskiego oraz znaczenie pontyfikatu Jego
                                                    Świątobliwości Papieża Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski;

                                                    - zważywszy przełomowe znaczenie odzyskania niepodległości i suwerenności przez
                                                    Państwo Polskie oraz w trosce o jego pomyślny rozwój;

                                                    - stwierdzając doniosły wkład Kościoła w rozwój osoby ludzkiej i umacnianie
                                                    moralności;

                                                    - kierując się wymienionymi wartościami oraz powszechnymi zasadami prawa
                                                    międzynarodowego, łącznie z normami dotyczącymi poszanowania praw człowieka i
                                                    podstawowych swobód oraz wyeliminowania wszelkich form nietolerancji i
                                                    dyskryminacji z powodów religijnych;

                                                    ...
                                                    i tak dalej i dalej.

                                                    A więc większość zadecydowała i nie podlega to dyskusji. To fakt.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Fugazi
                                                  • Gość: ksiadz Re: do Księdza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:03
                                                    > A więc większość zadecydowała i nie podlega to dyskusji. To fakt.

                                                    Faktycznie nie znam tresci konkordatu. Niemniej jednak podtrzymuje swoje zdanie. Mysle poza tym, ze w tresci Twojej wypowiedzi jest blad logiczny, bowiem o "wiekszosci" jest mowa w dokumencie, lecz ta "wiekszosc" przy podejmowaniu decyzji nie miala nic do powiedzenia. To jednak "mniejszosc na gorze" podjela decyzje. Tak wlasnie uwazam.

                                                    A co powiedzialbys na dylemat, ktory chodzi mi po glowie. Otoz mlody czlowiek powinien miec prawo wyboru - chce chodzic na religie lub nie. Czesto rodzice zostawiaja decyzje po prostu w rekach dziecka - wiem to od moich uczniow. Godza sie na decyzje swojego dziecka.
                                                    Martwi mnie jednak, ze poza ta decyzja wlasciwie nic wiecej mu nie daja. Czlowiek slyszy: jak nie chcesz - nie musisz chodzic. Jestes wolny. I na tym sie konczy. Ale nie slyszy - mozesz zagospodarowac te wolnosc na inny sposob. Madry rodzic podpowiada wtedy dziecku inne drogi. Niestety, dzieje sie to bardzo rzadko. I zeby bylo jasne - nie mowie tu o drogach w formie religii czy konkretnego wyznania, ale generalnie - pomyslu na zycie.

                                                    Pozdrawiam.
                                                    Ksiadz.
                                                  • Gość: Fugazi Re: do Księdza... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.03.05, 13:56
                                                    Rzeczywiście błąd jest. Ale umyślny.
                                                    Decyzję, zawsze (poza referendum oczywiście o ile jest rzetelnie
                                                    przeprowadzone) podejmuje ktoś inny a w naszym kraju to nasi reprezentanci.

                                                    Reprezentantem narodu jest Sejm oraz Rząd wybierany przezeń. Reprezentantem KK
                                                    jest Stolica Apostolska z Papieżem.

                                                    Jeżeli obydwie strony zgodziły się, że katolicy stanowią większość to ja się z
                                                    tym zgadzam i przyjmuję do wiadomości. Nawet nie protestuję, bo większość
                                                    rządzi taki jest ten świat.

                                                    Ja zaś mniejszość usilnie proszę o niezapominanie o nas i branie poza
                                                    przywilejem (jakim jest religia w szkole) także odpowiedzialności za „ducha”
                                                    tolerancji i ustawy.
                                                    Oczekuję tego od wszystkich katolików jak i innych większości w innych sprawach
                                                    aby idea tolerancji i zdrowy rozsądek przysłoniły im pychę i dumę z
                                                    przynależności do większości.

                                                    Ad wychowania młodego człowieka.

                                                    To prawda, że dziecko wzoruje się na rodzicach do czasu aż samodzielnie zacznie
                                                    myśleć a nie naśladować.
                                                    To prawda, że młody wiek to czas zdobywania wiedzy i doświadczeń. Im więcej
                                                    pozytywnych tym dla młodego lepiej.
                                                    To prawda, na koniec, że część z rodziców jest wygodna i dla swojego komfortu
                                                    sama nie praktykuje jak i nie uczy wiary swoich dzieci.

                                                    To wszystko racja, ale są i inni którzy zwyczajnie nie wierzą, bo im to nie
                                                    wychodzi, nie wierzą bo nie mogą uwierzyć i sprawy wiary mają poukładane na
                                                    swój sposób.
                                                    Te kwestie są bardzo indywidualne i trudno od takich ludzi wymagać aby wbrew
                                                    swojemu sumieniu nakazywali swoim dzieciom wiarę w postaci lekcji religii czy
                                                    uczestniczenia w życiu kościoła - rekolekcje.

                                                    Wychowywany byłem w domu, gdzie rozmawiano o Bogu, czytano i celebrowano każdą
                                                    niedzielę oraz inne uroczystości. Wpojono mi chodzenie do kościoła. I co?
                                                    Jestem niewierzący. Mój wybór - nie przekora. Za który do dziś jestem
                                                    piętnowany w rodzinnym domu.

                                                    Toteż stąd moja „nadwrażliwość” na każdy gest nietolerancji i wykorzystywania
                                                    przewagi. Stąd apele o tolerancję, a także o tolerancję dla nietolerancji
                                                    (zdażyło się kiedy broniłem MW).
                                                    Stąd kończąc, apel o inicjatywę do Księdza aby rekolekcje i lekcje religii nie
                                                    dzieliły a łączyły (bez pozorów).
                                                    Nie tylko w waszej szkole.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Fugazi



                                                  • Gość: ksiadz Re: do Księdza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:16
                                                    > Jeżeli obydwie strony zgodziły się, że katolicy stanowią większość
                                                    > to ja się z tym zgadzam i przyjmuję do wiadomości. Nawet nie protestuję,
                                                    > bo większość rządzi taki jest ten świat.

                                                    Przyznaje sie, ze tu mnie zatkalo. Po czesci sie zgadzam z Toba i stronami, ktore zawieraly konkordat. Formalnie tak jest. Takze pod wzgledem historycznym. Tym bardziej bylo tak wtedy, gdy umowe zawierano. Faktycznie jednak jest zupelnie na odwrot. Widze to na wlasne oczy na co dzien w szkole, kosciele i na ulicy.

                                                    > Ja zaś mniejszość usilnie proszę o niezapominanie o nas i branie poza
                                                    > przywilejem (jakim jest religia w szkole) także odpowiedzialności
                                                    > za „ducha” tolerancji i ustawy.

                                                    Dolaczam sie do tej prosby. I sam przestrzegam zasad kultury wobec majacych inne zdanie. Oczekiwalbym tez tego samego w druga strone. Chocby na tym forum, gdzie pewne wypowiedzi sa ponizajace wobec Kosciola. Jakos nei widze, zeby wierzacy czy niewierzacy protestowali. A szkoda... Tolerancja dziala tylko w jedna strone?

                                                    > aby idea tolerancji i zdrowy rozsądek przysłoniły im pychę i dumę z
                                                    > przynależności do większości.

                                                    Do tego takze sie dolaczam. Nawet wiecej - mysle, ze "tolerancja" to za malo... Po prostu nie mozna kogos tylko "tolerowac", brzmi to jednak mimo wszystko okrutnie.

                                                    > Te kwestie są bardzo indywidualne i trudno od takich ludzi wymagać aby wbrew
                                                    > swojemu sumieniu nakazywali swoim dzieciom wiarę w postaci lekcji religii czy
                                                    > uczestniczenia w życiu kościoła - rekolekcje.

                                                    Jeszcze raz z przyjemnoscia sie zgodze. Wiec w imie troskio dziecko i jego rozwoj moze zainicjujemy kampanie walki o etyke w szkole? Chetnie sie przylacze!

                                                    > Stąd kończąc, apel o inicjatywę do Księdza aby rekolekcje
                                                    > i lekcje religii nie dzieliły a łączyły (bez pozorów).

                                                    Dokladnie tak jest i nie wyobrazam sobie tego inaczej.

                                                    ps. Mysle, ze religia w szkole wynikla takze na fali tego, co Kosciol przezyl w czasach komunizmu. Cos jakby odreagowanie i przegiecie w druga strone. Potem te koszmarne spory sadowe o zwrot roznych nieruchomosci itp. Mozna to bylo zalatwiac czesto bardziej po ludzku. Niestety, my Polacy, jeszcze sie tego musimy nauczyc.
                                                  • Gość: Fugazi Re: do Księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:52
                                                    AMEN.

                                                    i pozdrawiam
                                                    Fugazi
                                                  • Gość: ksiadz Re: do Księdza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 23:34
                                                    Amen.
                                                    Pozdrawiam rowniez :)
                                                    ksiadz
                                                  • albert_c Re: do Księdza... 09.03.05, 10:30
                                                    Gość portalu: ksiadz napisał(a):

                                                    Jakos nei widze, zeby wierzac
                                                    > y czy niewierzacy protestowali. A szkoda... Tolerancja dziala tylko w jedna
                                                    str
                                                    > one?

                                                    * no musi sie jednak ksiadz bardziej wczytywac w forumow:-)

                                                  • Gość: ksiadz Re: do Księdza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 11:57
                                                    Wczytalem sie wiec i mysze przyznac, ze rzeczywiscie nie do konca mam racje. Ale zobacz na posty, ktore wprost sa chamskie i prymitywne... A moze juz czasami nawet szkoda slow...
                                                  • albert_c Re: do Księdza... 09.03.05, 13:07
                                                    Gość portalu: ksiadz napisał(a):

                                                    > Wczytalem sie wiec i mysze przyznac, ze rzeczywiscie nie do konca mam racje.
                                                    Al
                                                    > e zobacz na posty, ktore wprost sa chamskie i prymitywne... A moze juz
                                                    czasami
                                                    > nawet szkoda slow...

                                                    * nie mniej tu chamstwa niz na ulicy czy chociazby w szkole zapewne, choc tu
                                                    chamstwu dodatkowo sprzyja anonimowosc forumowiczow.
                                                    wielu ktorzy sa tu chamscy zapewne w realu bala by sie uzyc podobych
                                                    sformulowan.

                                                    pozdrawiam serdecznie, albert
                                                • Gość: nina Re: Refleksji kilka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 09:48
                                                  Przysłuchuję sie z zaintersowaniemtoczacej sie dyskusji , ale nadal jesten=m
                                                  przekonana , że religia winna odbywać sie wyłącznie w kościele. Nie byłoby
                                                  problemu z dziecmi innych wyznań , bo one piszłyby do swojego koscioła , nie
                                                  byłoby problemu rekolekcji , bo odbywałyby sie one po południu.Na każdym
                                                  poziomie nauczania odbywają się tygodniowo dwie lekcje religii. Prosze policzyc
                                                  ile to kosztuje nas podatników . A jaki są efekty tego nauczania?Zadne.
                                                  Młodzież jakby na przekór zachowuje sie arogancko , bezczelnie i za nic ma
                                                  nauki kościoła w tym względzie .Ksieża i katecheci nie potrafia w wiekszości
                                                  utrzymać dyscypliny na lekcjach , z tym mają wielki problem. Nadto proszę mi
                                                  powiedziec , jak można tolerować taką sytuację , że lekcji religi jest więcej
                                                  niż np. informatyki , z której wiedza jest dzisiaj niezbędna każdemu.Lekcje
                                                  religii wprowadzono cichcem do szkół pod koniec wakacji , kosztem jednej
                                                  godziny matematyki / w szkołach podstawowych/ , to tylko tak dla
                                                  przypomnienia . Pozdrawiam wierzących i niewierzących.
                                                  • Gość: ksiadz Re: Refleksji kilka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 12:04
                                                    Zgadzam sie, ze religia powinna wrocic do kosciola, do salki. Z dziecmi innych wyznan nie mam zadnych problemow, po prostu sie nie spotykamy, a ja NIGDY, doslownie NIGDY nie widzialem ani nie slyszalem, ani nie pozwolilbym na to, by komus robic krzywde, chocby slowem, z powodu jego wiary czy przekonan.

                                                    > Ile to kosztuje nas podatników . A jaki są efekty tego nauczania?Zadne.

                                                    Moim zdaniem religia nie ma na celu wychowanie "grzecznego" dziecka. To zadanie rodziny. Jesli dziecko przychodzi do szkoly i na jakichkolwiek zajeciach sprawia klopoty, to zasadniczo jest to wina wychowania w domu, a konkretniej braku wychowania. Choc oczywiscie i nauczyciel bywa winny. Ale wtedy trzeba sprawiedliwie powiedziec - skoro dziecko rozrabia na historii, to winny jest nauczyciel historii, a moze nawet sama historia, skoro bywa tak nudna???

                                                    > Jak można tolerować taką sytuację , że lekcji religi jest więcej
                                                    > niż np. informatyki , z której wiedza jest dzisiaj niezbędna każdemu.

                                                    Nie wiem, co powiedziec. Teraz najwiecej jest WF-u, ktory przez ostatnie lata rugowano ze szkoly. Okazalo sie, ze wyroslo pokolenie dzieci z roznymi wadami. Mysle, ze wycofanie religii ze szkoly nie przyniesie wad postawy, ewentualnie co najwyzej zyciowej. Ale wtedy to juz nie problem samej szkoly. Lub zainteresowanego ucznia.

                                                    Ale nadal nie widze jakos entuzjazmu z domaganiem sie etyki w szkole... To mnie wyjatkowo mocno martwi...

                                                  • Gość: Fugazi Re: Refleksji kilka... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.03.05, 12:35
                                                    Teraz jest za późno. Trwa rok szkolny a konkretnie drugie półrocze.
                                                    Ale obiecuję, że pod koniec roku wystosuję do szkoły pismo w którym domagać się
                                                    będę lekcji etyki, prowadzonych ma się rozumieć zgodnie z programem nauczania
                                                    j/w a nie religii i przez nauczyciela etyki a nie religii. Drugi warunek
                                                    podyktowany jest moją niechęcią i brakiem zaufania do prowadzącego kilka lat
                                                    temu konkretnego nauczyciela religii a właściwie rydzykowego fanatyka. Toteż
                                                    nie chcę aby „zamienił stryjek siekierkę na kijek” a wiem, że praktykowane jest
                                                    wpychanie nauczycieli religii na zajęcia z etyki. Co z natury jest nieetyczne
                                                    bo wprowadza rodziców w błąd.

                                                    Jeżeli dostanę odpowiedź obiecuję, że założę wątek w tytule Etyka w szkole i
                                                    porozmawiamy n/t dalej.

                                                    Ad entuzjazmu
                                                    Jest z nim tak jak z entuzjazmem za przeproszeniem do małżonki.
                                                    (Entuzjazm) Jest tak oczywisty że publiczne okazywanie go nic nie wnosi. :-)))

                                                    Pozdrawiam
                                                    Fugazi
                                                  • Gość: ksiadz Re: Refleksji kilka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 14:13
                                                    > Jest tak oczywisty że publiczne okazywanie go nic nie wnosi. :-)))

                                                    Ryzykowna teza :))) Ciekawe, co na to zainteresowana malzonka lub inne kobiety :)) Oj, moze Ci sie oberwac. W kazdym razie etyka moim zdaniem jest koniecznoscia w szkole. Dzieki temu nasze spoleczenstwo moze bedzie na ywzszym poziomie, katecheta bedzie sie bardziej staral, gdy odbierze to w kategoriach konkurencji. A czemu nie? Zgodze sie, ze katecheta nie powinien uczyc etyki. Skadinad spotkalem juz takie sytuacje, ze katecheta byl czlowiekiem na takim poziomie, ze rzetelnie podchodzil i do katechezy i do zajec z etyki. Tacy tez sie zdarzaja.

                                                    Tak czy owak kto wie, czy to wlasnie nie etyka bedzie mial w najblizszych latach najwiecej do zrobienia wsrod uczniow...

                                                    Pozdrawiam.
                                                    ksiadz
                                                  • Gość: emila Re: Refleksji kilka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 16:35
                                                    W naszej szkole probowano wprowadzic lekcje etyki, uczniowei sie zdeklarowali,
                                                    ze beda chodzic, a potem wygladalo przychodzilo kilkoro, albo nikt. Efekt byl
                                                    taki, ze nauczyciel byl zatrudniony, mial placone za zajecia, ale nie mial z
                                                    kim ich prowadzic, bo zajecia te nie byly obowiazkowe. Uczniowie (niech bedzie
                                                    ze nie dzieciary:)) woleli isc do czytelni lub poszwendac sie po szkole lub
                                                    miescie w tym czasie, albo po prostu uczyli sie do nastepnych zajec...
                                                  • Gość: ksiadz Re: Refleksji kilka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 21:02
                                                    No sama widzisz, jak ludzie traktuja nauke i swoja obowiazkowosc... Szkoda, nawet ja mam chyba gdzies na polce podrecznik do etyki, kupilem go kiedys z ciekawosci i czasami zagladalem. Mozna takie dyskusje prowadzic, ze hej...
                                                  • Gość: emila Re: Refleksji kilka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:51
                                                    Baaa, czasem nauczycielowi sie bardziej chce dyskutowac niz jego uczniom:))))
                                                    Ubolewam:)
                                        • Gość: Zuza Re: nauka o religii IP: *.astro.net.pl 08.03.05, 10:30
                                          Ciekawa jestem o jakim poziomie nauki mówisz bo w liceum mojej młodej było
                                          dokładnie tak samo to jakiś horror ,ale moja córka powiedziała dość po
                                          przymusowym praniu mózgu przed bierzmowaniem ,i po niecałym miesiącu chodzi na
                                          ETYKĘ i jest z tego wyboru bardzo zadowolona,a teraz ma przynajmniej święty
                                          spokuj , ja w tym momencie nie zabieram głosu to jest jej decyzja Jeśli kościół
                                          uważa że w dzieciaki i nałolaty są na tyle dorosłe aby przyjmować sakramenty to
                                          i są natyle dorosłe aby muc decydować czy chce chodzić na religię i inne
                                          duperele czy nie.
                                          • Gość: ksiadz Re: nauka o religii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:50
                                            Mowie o nauczaniu w liceum. Wiem, ze czesto jest to horror. Przyczyna moze byc zachowanie uczniow i ich brak kultury. Moze byc takze nudziarstwo ksiedza czy katechetym lub brak tolerancji z jego strony. Mysle, ze i dzieci i mlodziez mozna przygotowac na tyle, zeby wiedzialy, o co chodzi w zyciu religijnym i przystepowaniu do sakrametow. Rzecz w tym, ze czasami brak umiejetnosci ksiedzu. A czasami Rodzice "wysylaja" dziecko, a sami maja to wszystko gdzies. No i wtedy mamy klopot...
                                • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 23:24
                                  Dokladnie to chcialam powiedziec. Marze o tym, zeby pracowac od 8-16...
                • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 23:13
                  Gosciu nie za bardzo masz pojecie, tylko po co tym sie chwalisz???
              • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:16
                Naiwne mam pytanie: wlasciwie dlaczego szkola ma bezwzgledny obowiazek jak
                dzieci sa w kosciele? A nie moznaby tak, ze szkola nie ma obowiazku a kto chce
                jest w kosciele? W koncu w ferie swiateczne nikt nie zapewnia formalnie opieki
                dla niekatolikow... To tez niekonsekwencja...
        • Gość: emila Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:02
          jesli bedzie potomek w szkole to nie musisz... Wyslij w ramach jakiegos
          wloskiego strajku dziecko do szkoly, nie bedziesz musial nic pisac
    • masaladosa Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 06.03.05, 17:12
      problem o ktorym piszesz a w zasadzie cala kwestia uczeszczania-badz nie-
      dziecka na religie to nie tylko dylemat prawny czy tez formalny albo moralny
      ale moze przede wszystkim psychologiczny

      nie wiem w jakim wieku jest twoje dziecko-piszesz ze jest 'duze' ale czy duze
      czy male ma zapewne potrzebe przynalezenia do grupy rowiesniczej identyfikacji
      z nia czyli miezy innymi upodobnienia sie do kolegow i nie ma w tym nic dziwnego
      problem w tym ze niechodzenie na lekcje religii czy jak to ma miejsce w tym
      okresie na rekolekcje wyroznia go w sposob wyrazny z grona rowiesnikow
      nie wiem jaka jest liczba dzieci zwolnionych z tych zajec ale jezeli to jest
      tylko twoje dziecko albo takich dzieci jest niewiele to tego typu wyroznienie
      moze stac sie znaczace

      dla chodzacej na rekolekcje czy lekcje religii wiekszosci ci zwolnieni staja
      sie czyms w rodzaju odszczepiencow 'innych' sa w jakis sposob 'gorsi'
      lub 'lepsi' (jezeli chodzenie na religie jest traktowane przez wiekszosc jako
      rodzaj przymusu czy kary) co moze indukowac wrogie postawy i moze byc zalazkiem
      agresywnych i dyskryminacyjnych zachowan ze strony rowiesnikow
      dzieci i mlodziez czuja bowiem ze kwestia wiary religii i wyznania jest wazna i
      ze w jakis sposob okresla czlowieka i nawet jezeli nie potrafia jeszcze tego
      intelektualnie uzasadnic przezywaja ta sfere emocjonalnie przy czym problem
      jest tym wyrazniejszy im mlodszych dzieci dotyczy

      jestem ciekawy czy twoje dziecko takich zachowan doznalo czy w jakikolwiek
      odczulo ze jego 'niebycie' na religii przeklada sie na pogorszenie relacji z
      innymi dziecmi innymi slowy czy bylo z tego powodu jakos przez rowiesnikow
      pietnowane albo dyskryminowane
      nadmienie ze problem zaczyna sie juz w przedszkolach gdzie rowniez odbywa sie
      katecheza i byc moze tam jest szczegolnie wyrazny ze wzgledu na wiek dzieci
      bowiem wszelkie roznice miedzy nimi sa przez nie natychmiast dostrzegane i w
      sposob czesto dla nas bezwzgledny wykorzystywane

      dlatego wydaje mi sie ze warto z tego punktu widzenia zastanowic sie nad tym
      czy religia powinna byc przedmiotem w szkole-oczywiscie nalezaloby sprawdzic na
      ile opisane przeze mnie zjawiska sa realne i na ile stanowia istotny dla dzieci
      problem dopuszczam bowiem mysl ze opisany przeze mnie mechanizm jest wylacznie
      teoretycznym konstruktem niemajacym wiele wspolnego z realnoscia

      mdosa
      • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 20:25
        Rezygnacji z lekcji nastąpiła dość bezboleśnie bo ewolucyjnie.
        Sam sprawę wiary traktuję jako bardzo osobistą i przynależność czy poczucie
        wspólnoty w tej kwestii nie odgrywa dla mnie znaczenia.
        Toteż nie miałem nic przeciwko aby dziecko samo wybrało i samo zrezygnowało z
        uczestnictwa.
        Nie wpływałem (przynajmniej się starałem) na decyzję i nie zachęcałem ani do
        chodzenia ani do rezygnacji.
        Oczywiści że w domach gdzie chodzenie do kościoła i uczestnictwo w
        nabożeństwach wpływa na decyzję i pogląd na wiarę umacniając ją. U nas takiego
        wpływu czy presji nie było bo nie chodzimy na owe.
        W dorosłym życie wcześniej czy później przychodzi refleksja i czas na podjęcie
        własnej decyzji.
        My tę decyzję przyspieszyliśmy.
        Tak więc syn wybierał i wyboru dokonał. A my go nie oceniamy.
        Jeżeli kiedykolwiek postanowi inaczej i uzna że zbłądził będzie to ponownie
        jego wybór. Każdy ma do tego prawo i nie nam wpływanie na decyzje i zbawianie
        na siłę w którą kolwiek stronę

        Własny wybór stanowił więc basis. Wolne zaś podjęcie decyzji pozwala nawet
        młodemu człowiekowi na uporanie się z głosami przeciw - u Ciebie to odrzucenie,
        alienacja itp.
        Jeżeli uzna to za zbyt wielki ciężar zmieni zdanie. Na razie się na to nie
        zanosi.
        Oczywiści powstały inne problemy "techniczne" jak zagospodarowanie dziury w
        zajęciach bo lekcje etyki to fikcja.
        Tak więc zdarza się mu że pomimo iż zapisany nie jest, siedzi w klasie na
        religii i odrabia inne lekcje lub czyta książkę lub słucha nauczyciela religii
        jeżeli temat go interesuje.
        Najważniejsze dla nas aby sam decydował w tej kwestii.

        Pozdrawiam
        Fugazi
        • Gość: Marcin P Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.lisek.pl / 80.53.180.* 06.03.05, 23:45
          Coz moge doradzic? Nie pisz zadnego usprawiedliwienia, bo nie musisz dziecka
          usprawiedliwiac z nie chodzenia na religie. Polska jeszcze nie jest -chyba-
          republika koscielna. Jesli wtedy nauczyciel bedzie mial pretensje, to odwolaj
          sie do Kuratorium i dyrektora szkoly. Niech sobie sprawdza kto uczeszcza na
          religie. Maja listy. A pozostalych niech automatycznie zwolnia z rekolekcji.
          Zaproponuj to wczesniej nauczycielowi syna i dyrektorowi szkoly.
          Tez uwazam, ze religia powinna byc w kosciele a nie w szkole. Zniknie wtedy
          problem rekolekcji i lekcji religii. Nie daj sie zastraszyc szalejacemu w
          Polsce klerowi.On na to liczy i stopniowo czuje sie coraz pewniej.
          Zycze owocnej walki o wolnosc i pozdrawiam.
        • masaladosa Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. 08.03.05, 22:29
          odnosze wrazenie ze sie nie zrozumielismy

          ja oczywiscie nie wiem jak przebiegal proces rezygnacji z uczeszczania na
          religie u twojego dziecka i szczerze mowiac jest to bez znaczenia choc jezeli
          jak twierdzisz byla to jego swiadoma i przemyslana decyzja to tym lepiej
          ja probowalem nakreslic troche inny niz poruszony przez ciebie czy w odpowiedzi
          na twoj post aspekt calego problemu wynikajacy z faktu ze w naszych realiach
          jednak wiekszosc dzieci na ta religie z takich czy innych powodow chodzi tak
          wiec ci ktorzy z niej rezygnuja nawet jezeli jest to efekt niezwykle dojrzalej
          decyzji sa postrzegani jako 'inni'-w najlepszym wypadku
          i to nie jest tak ze to u mnie jest jak piszesz odrzucenie czy alienacja-ja
          nawet nie uzylem takich sformulowan
          to po prostu psychologiczny fakt czy sie to komus podoba czy nie
          jezeli jest grupa a w adolescencji i u mlodszych dzieci grupa rowiesnicza jest
          osrodkiem odniesienia to wiekszosc stara sie do tej grupy przynalezec co
          ciagnie m in za soba dazenie do upodobnienia sie do innych jej czlonkow
          ci ktorzy z jakichs wzgledow sie odrozniaja sa czesto-choc niekoniecznie-
          dyskryminowani i spotykaja sie z roznymi przejawami agresji
          i tyle
          bylem ciekaw czy twoje dziecko mialo z czyms takim do czynienia
          a jezeli tak to jak sobie z tym radzi

          ty byles uprzejmy zaoferowac mi wywod w ktorym dumnie wykazujesz jaki to
          otwarty i tolerancyjny z ciebie rodzic
          gratuluje i chwala ci za to ale zupelnie nie o to mi chodzilo
          co prawda gdzies tam pod koniec zahaczasz o kwestie 'techniczne' ale choc to
          one wlasnie moga byc zarodkiem klopotow jakos szybko sie nad tym przeslizgujesz
          no coz jezeli problemu rzeczywiscie nie ma a ja szukam dziury w calym to bardzo
          dobrze-twoje dziecko ma spokoj i cieszy mnie to

          gorzej jezeli problem jest a ty o nim albo nie wiesz
          albo z jakichs wzgledow udajesz ze go nie widzisz...

          pewnie przynudzam i sie czepiam wiec jezeli tak wlasnie uwazasz to zignoruj ten
          post

          sciskam

          mdosa
          • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 23:19
            Odpowiadam tym razem wprost.
            Nie mówił o problemach z kolegami, tylko o problemach technicznych.

            Pozdrawiam
            Fugazi
      • Gość: Marcin P Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.lisek.pl / 80.53.180.* 06.03.05, 23:37
        Poruszasz interesujacy problem. Ja nie chodziłem na religię nigdy ale raz w
        podstawówce byłem wleczony przez "kolegów". Zapobiegła temu jedna znajoma.
        Nigdy też nie zapewniono mi zajeć dodatkowych w czasie rekolekcji. Po prostu
        nie szło się do szkoły, nie pisało jakichś idiotycznych usprawiedliwień a
        rekolekcje były nieobowiązkowe. Zresztą lekcje religii zawsze wpisywano do
        planu w srodku dnia nauki, abym musiał marnowac czas.
        Kilka lat temu mieszkałem w Szczecinie w akademiku prowadzonym przez ksieży
        salezjanów. Niby wszystko było ok, wiedzieli ze jestem nie wierzący. Jednak
        nigdy nie dostałem lepszego pokoju -takiego z własna łazienką, choć były- a na
        potwierdzenie uzyskania miejsca czekałem zawsze do października.Uważam, ze była
        to dyskryminacja, bo innych to nie dotyczyło. Tak wygląda władza kleru. Acha,
        uprzedzę zarzut. Nie musiałem tam siedzieć, ale skoro mnie przyjeli to nie
        musieli dyskryminowac. Zreszta wiele innych kwestii zle tam funcjonowalo.
        Totalne oszczedzanie ogrzewania, a na podstawowa naprawe infrastruktury czekalo
        sie miesiacami. Uprzedzam co to za miejsce. Technikum Salezjanskie, ul. Ku
        Sloncu 124. Szczerze odradzam.
        • Gość: BÓG boga i tak nie ma IP: 62.69.200.* 08.03.05, 23:55
          A boga i tak nie ma! Zamiast dzieći prowadzać na tanie obrzędy, lepiej
          kształcić ich samoświadoność. W tym stanie naszego społeczeństawa jedynym
          rozwiązaniem jest odpowiedzialne kształecenie, kształcenie na poziommie tego co
          zwie się humanizmem. Nie będę jednak rozwijał tej kwestii, bo zdaję sobie
          sprawę, że jednym anonimowym postem nie da się rozwiązać problemu. Ważniejsze
          jest uświadoniemie sobie kwestii, że każda religia, zwłaszcza
          zinstytucjonalizowana prowadzi do wyzysku umysłowego.
    • Gość: e.beata Chyba będzie długo IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.05, 01:14
      Nie było mnie trochę i się zebrało do pogadania.

      > ??? takie słowa spod ręki księdza??
      "Oczywiscie, ze sie ciesze z tego, ze katolicy sa w mniejszosci. W historii nie
      raz potwierdza sie fakt, ze umacnia to wiare ludzi. Wiekszosc powoduje
      zachowania stadne wlasciwie w kazdej sytuacji w naszej kulturze. Zobacz, co sie
      stanie np. z poziomem zachowania w teatrze czy muzeum, jesli bedzie tam chodzic
      "wiekszosc". Zenada."

      Rozumiem ;-) mniej osób na zajęciach mniejszy kłopot.
      Tylko chyba nie w tym rzecz?
      Ksiądz, było nie było ORĘDOWNIK wiary, cieszy się, że ma mało wiernych, bo
      dzięki temu tworzy się środowisko elitarne??!!
      Jakiś nowy odłam religijny się tworzy? Przyjmujemy dobrze wychowanych, z
      lepszych rodzin itp. A ja myślałam, że w tej akurat religii o zbłąkane owieczki
      chodzi.
      Nijak pojąć takiego pojęcia nie mogę. W tył i w przód próbuję i nic. Nie kumam.
      (Rydzyk by się za głowę złapał, boć jemu przecież o zachowania stadne jawnie
      biega.)
      Dlaczego Chrystus nie poprzestał na gromadce wiernych? W jakim celu tak nogi
      męczył?
      Żenada, bo chamstwo w teatrze? Motłoch won z Kościoła?
      Baba jestem i najwidoczniej zawiłości rozumowania osób po święceniach nie
      pojmuję.

      ---------------------------------------------------------

      "Poza tym pisownie z wielkiej lub malej litery reguluja zasady pisowni jezyka
      polskiego. Gdy mowa o kosciele -
      budynku, wtedy piszemy z malej litery. Gdy mowa o Kosciele jako instytucji, czy
      wspolnocie, wtedy zawsze piszemy z wielkiej litery."

      ***Słownik Języka Polskiego PWN:
      .2. kościół a. Kościół «organizacja religijna, zwłaszcza chrześcijańska,
      grupująca wyznawców jednej religii bądź jej odłamu»
      Kościół katolicki, prawosławny, reformowany.
      ****Słownik Ortograficzny PWN:
      kościół (świątynia) -cioła, -ciele; -cioły, -ciołów: kościół Dominikanów,
      kościół Świętych Piotra i Pawła, kościół Na Skałce
      Kościół (ogół wyznawców; organizacja, instytucja) -cioła, -ciele a. kościół

      Ponieważ odnośnie instytucji poprawne są obie wersje, osobiście ze względów
      emocjonalnych dużej litery używam gdy piszę o Kościele szczerym, pozbawionym
      obłudy i nadmiernej biurokracji. Kosciele, który kojarzy mi się wyłącznie z
      wiarą. Nie instytucją czasów obecnych.
      ----------------------------------------------------------

      > Coraz częściej słychać takie głosy.
      "Mam wrazenie, ze slychac je ze strony niewierzacych, ktorzy kopiuja poglady
      rozsiewane od lat. Slyszalem je juz 20 lat temu na spotkaniach Towarzystwa
      Mlodych Racjonalistow, na ktore chetnie uczeszczalem. I prosze uwierzyc, nie
      bylo to bynajmniej grono ludzi wierzacych..."

      tak...walą wnaszych, znaczy się wrogowie ;-))))))))))))))))))
      Ksiądz to ksiądz, nick czy polityk?
      Głosy nieprzychylne to i w czasach Jezusa bywały, nie tylko 20 lat temu.
      Ale skoro jest jakaś nadrzędna religia w państwie, ponad 90% dzieci jest
      chrzczonych, są liczne śluby kościelne, pochówki z zasady katolickie, a głosów
      krytycznych coraz więcej, to może warto odrzucić teorię spiskową???
      Sam ksiądz w wątku przyznaje czasem rację "wrogom", choćby w sprawie religii w
      szkołach.
      W sprawie ilości prawdziwych wiernych.
      Może krytycy nie we wszystkim mają rację, ale coraz liczniejsze są ich głosy i
      przybierają na sile.
      Co może z tego wyniknąć? Głównie dla tych, którzy uszy zatykają?

      ----------------------------------------------------------

      "Daja mi do myslenia, poniewaz wielu moich uczniow chodzi na katecheze i nie
      chodzi do kosciola. Lubie ich i marze, zeby kiedys zaczeli chodzic na nowo. "

      Znowu nie rozumiem. Z jednej strony cieszy mała ilość wiernych, z drugiej
      jednak chciałby ksiądz aby krąg uczęszczających na msze się zwiększył.
      Aby część młodych odnalazła swoją drogę do wiary. A nie chciałby ksiądz aby z
      trzech najgorszych zbirów szkolnych też tę drogę odnalazło?
      Tylko żeby to zrobili najlepiej nie uczęszczając na lekcje religii u księdza ;-
      )), bo nie ten poziom jak mniemam.

      -------------------------------------------------------------

      "> borykają się z mniejszymi lub większymi szykanami, mi nic do tego?
      Wspolczuje, ze glupota ksiezowaska i nietolerancja potrafi mlodego czlowieka
      dosiegnac. Ja nie pozwalam nikomu na zajeciach na szydzenie z kogokolwiek. Mam
      poczucie humoru, wiec czasami uczniowie ze mnie sie smieja. Wtedy przylaczam sie
      do nich."

      Jakie miłe ;-) aż żal że klonowanie nie rozwinięte na skalę przemysłową.
      --------------------------------------------------------------------
      "Faktycznie nie znam tresci konkordatu"

      Ojjjjj........... wstyd!!!!
      p.s.
      Nie jest to obowiązkowa lektura dla osób duchownych??
      --------------------------------------------------------------------

      "Martwi mnie jednak, ze poza ta decyzja wlasciwie nic wiecej mu nie daja.
      Czlowiek slyszy: jak nie chcesz - nie musisz chodzic. Jestes wolny. I na tym sie
      konczy. Ale nie slyszy - mozesz zagospodarowac te wolnosc na inny sposob. Madry
      rodzic podpowiada wtedy dziecku inne drogi. Niestety, dzieje sie to bardzo
      rzadko. I zeby bylo jasne - nie mowie tu o drogach w formie religii czy
      konkretnego wyznania, ale generalnie - pomyslu na zycie."

      Możesz zrezygnować z lekcji religii ale pójdziesz grac w kometkę ;-)))
      Rodzic ma "zagospodarowac 2 godz. tygodniowo + 1 za mszę niedzielną?
      Pomysł na życie?
      Proszę księdza... dobroć i miłość.
      I nie trzeba do tego być chrześcijaninem.
      Żeby być przyzwoitym człowiekiem nie trzeba chodzić na msze.
      Mądry rodzic wychowa dobrze dziecko bez względu na wiarę.

      ------------------------------------------------

      "Mysle, ze wycofanie religii ze szkoly nie przyniesie wad postawy, ewentualnie
      co
      najwyzej zyciowej. "

      Przecież religia wróci do salek, to ma przynieść wady postawy życiowej?
      Czy może ksiądz jest zdania, że nie wszystkie dzieci uczęszczające na religię
      w szkole przejdą do sal przykościelnych?
      A jż. tak to o czym taka rzecz świadczy?
      Czy mogę łagodnie stwierdzić - o nacisku na uczęszczanie na zajęcia religii w
      szkole?
      Więc.........

      -----------------------------------------------
      "Dzieki temu nasze spoleczenstwo moze bedzie na ywzszym
      poziomie, katecheta bedzie sie bardziej staral, gdy odbierze to w kategoriach
      konkurencji. "

      Konkurencji???!!! Etyka-religia?
      A teraz się nie stara bo nie ma konkurencji. w końcu na religię chodzi
      większość, co to za konkurencja latanie po korytarzu, bądź świetlica ;-).
      A jak będzie etyka, to odczuje jakieś zagrożenie? Strach, ze mu dzieci odpłyną?
      A dlaczego miałyby to robić? ;-)))

      -------------------------------------------------
      Jestem za etyką.
      Bądź religioznawstwem.
      I za filozofią, jakże zapomnianą.

      • Gość: ksiadz Re: Chyba będzie długo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 13:46
        > Rozumiem ;-) mniej osób na zajęciach mniejszy kłopot.
        > Tylko chyba nie w tym rzecz?

        Nie rozumiesz. Nie w tym rzecz. Prosze, zebys nie przypisywala mi takich opinii.

        > Ksiądz, było nie było ORĘDOWNIK wiary, cieszy się, że ma mało wiernych, bo
        > dzięki temu tworzy się środowisko elitarne??!!

        Tak. Moim celem jest wychowanie elity, dzieki ktorej bedzie mozna glosic wiare. Tylko elita zyje naprawde Ewangelia. Podobnie jest z kazda wieksza spolecznoscia. Ta zasada potwierdza sie takze w religii. Upadek chrzescijanstwa zaczal sie w 4 wieku, gdy osiagnela status oficjalnej religii.

        > A ja myślałam, że w tej akurat religii o zbłąkane owieczki

        W tej religii chodzi o gloszenie Chrystusa. A zblakanie owieczki sa wszedzie, niezaleznie od srodowiska i pozycji spolecznej.

        > (Rydzyk by się za głowę złapał, boć jemu przecież o zachowania stadne jawnie
        > biega.)

        Tu sie zgadzam. Ale on posluguje sie uproszczonym stereotypem, dokladnie takimi samymi, jak wielu oponentow Kosciola. Rydzyk mowi: Polska jest katolicka i dlatego Kosciolowi naleza sie przywileje. Oponenci Kosciola mowia: Polska jest katolicka, wiec przesladuje inaczej myslacych. Nie musze chyba dodawac, ze ten stereotyp jest niepradziwy. Ale swietnie mozna z niego korzystac. Wiec - za przeproszeniem - trwa ;)

        > Dlaczego Chrystus nie poprzestał na gromadce wiernych? W jakim celu tak nogi
        > męczył?

        Uksztaltowal elite, ktora potem niosla Jego przeslanie. Nieskromnie powiem, ze podoma mi sie Jego dzialanie i chce Go w tym nasladowac.

        > Żenada, bo chamstwo w teatrze? Motłoch won z Kościoła?

        Tu znowu czuje sie niezrozumiany. Ale bez problemu wyrzucam ludzi, ktorzy nie szanuja zasad zwyklej kultury. Najczesciej sa to wierzacy.

        > Kosciele, który kojarzy mi się wyłącznie z wiarą. Nie instytucją czasów obecnych.

        Dla mnie jest to nadal jeden i ten sam Kosciol. I tak bedzie juz zawsze. W Kosciele sa ludzie, a nie aniolowie. Sama mowilas o zblakanych owieczkach... Co z nimi w takim razie? Widze tu sprzecznosc w Twoich pogladach... Nie umiem sobie z nia poradzic...

        > Głosy nieprzychylne to i w czasach Jezusa bywały, nie tylko 20 lat temu.
        > Ale skoro jest jakaś nadrzędna religia w państwie, ponad 90% dzieci...

        Obawiam sie, ze jest to kopiowanie w/w stereotypu.

        > Sam ksiądz w wątku przyznaje czasem rację "wrogom", choćby w sprawie religii w szkołach.

        Gdzie sa ci wrogowie?????????????????????

        > Tylko żeby to zrobili najlepiej nie uczęszczając na lekcje religii u księdza ;-> )), bo nie ten poziom jak mniemam.

        Tak wlasnie jest. Co ciekawe - tak juz sie kilka razy stalo. Ludzie sie nawrocili dlugo po ukonczeniu szkoly. Bardzo sie z tego ciesze. To rzeczywiscie nie ten sam poziom. Sami podjeli decyzje. A to jest takze cel katechezy - podprowadzenie pod osobista decyzje.

        > Jakie miłe ;-) aż żal że klonowanie nie rozwinięte na skalę przemysłową.

        Jest lepszy sposob od klonowania. Wychowanie :)

        > nie wszystkie dzieci uczęszczające na religię w szkole przejdą do sal przykościelnych?

        Tak wlasnie mysle. Przyjda tylko te, ktore podejma decyzje.

        > A jak będzie etyka, to odczuje jakieś zagrożenie? Strach, ze mu dzieci odpłyną? A dlaczego miałyby to robić? ;-)))

        Ze zdrowego rozsadku. Sam bym tak zrobil bedac uczniem.

        > I za filozofią, jakże zapomnianą.

        Podpisuje sie rekami i nogami :)))
        • Gość: Fugazi jeżeli A<>B to !(A=B) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.03.05, 14:02
          Zgadzamy się o dziwo w większości spraw ale jak się mówi A to trzeba i
          powiedzieć B.
          Jeżeli katolicy w Polsce (zdaniem Księdza – nie moim) nie stanowią większości
          to stereotypy o większości i specjalnych prawach dla tej religii powiela
          Stolica Apostolska co udowodniłem cytując zapisy konkordatu.
          Nie tylko ona, bo jest i druga strona umowy – Rząd RP oczywiście.

          Więc z logicznego punktu widzenia albo myli się Stolica Apostolska albo Ksiądz.
          Innego wyjścia nie ma. Logicznie z dwu zdań wzajemnie się wykluczających
          prawdziwe może być tylko jedno.
          Wiem, że to szalenie niewygodne przyznać, że albo samemu się myliło, albo myli
          się Papież.

          Pozdrawiam
          Fugazi
          • albert_c Re: jeżeli A<>B to !(A=B) 10.03.05, 14:12
            Gość portalu: Fugazi napisał(a):

            > Wiem, że to szalenie niewygodne przyznać, że albo samemu się myliło, albo
            myli
            > się Papież.

            * w KK nie ma takiej opcji 'ze Papiez sie myli':)
            • Gość: Fugazi Re: jeżeli A<>B to !(A=B) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.03.05, 14:23
              W sprawach wiary (!) ale nie umów międzynarodowych.

              Pozdrawiam
              Fugazi
          • Gość: ksiadz Re: jeżeli A<>B to !(A=B) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 15:45
            > ...to stereotypy o większości i specjalnych prawach dla tej religii powiela Stolica Apostolska...

            Zastanawiam sie tylko, kto wystepuje jako pierwszy o zawarcie umowy konkordatowej... Cos mi mowi, ze zainteresowane panstwo wystepuje do Stolicy Apostolskiej. Nie jestem pewien, ale ciekaw jestem, czy tak jest. Odpowiedz na to pytanie pozwolilaby nam zorientowac sie, kto powiela te stereotypy.

            > Nie tylko ona, bo jest i druga strona umowy – Rząd RP oczywiście.

            To fakt. Wnikliwa lektura Konkordatu - poczytalem sobie, a jakze - otwiera oczy na mnostwo spraw, ktore dokument reguluje. Religia w szkole wobec nich jest jak kropla wody u wiadra. Co nie znaczy, ze malo wazna.

            > Więc z logicznego punktu widzenia albo myli się Stolica Apostolska albo Ksiądz.

            Precyzyjnie rzecz biorac Konkordat mowi, ze: "religia katolicka jest wyznawana przez większość społeczeństwa polskiego". Formalnie musze przyznac, ze to ja haniebnie bladze. Jednak mam wewnetrzne przekonanie, ze "wyznawanie", o ktorym mowa w dokumencie, ma niewiele wspolnego z "wyznawaniem" w codziennym zyciu. Tu jest coraz czesciej konflikt.

            A propos, czy to Fugazi pisal, ze ma za soba przeszlosc zwiazana z Kosciolem? Chyba tak. Teraz nie ma z nim nic wspolnego. Formalnie jednak rzecz biorac "wyznaje religie katolicka", w koncu - domyslam sie - jest ochrzczony. Wiec miedzy zyciem a prawem... Hmmm...

            Pozdawiam wzajemnie.
            ksiadz
            • Gość: Fugazi Re: jeżeli A<>B to !(A=B) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.03.05, 16:17
              > Zastanawiam sie tylko, kto wystepuje jako pierwszy o zawarcie umowy
              >konkordatow ej... Cos mi mowi, ze zainteresowane panstwo wystepuje do Stolicy
              Apostolskiej.

              To chyba drugorzędne ma znaczenie.
              Stereotyp o wierze większości Polaków powiela ten który się pod nim podpisuje a
              nie ten który z takim pomysłem wystąpił.
              Ale to prawda, że wiara i WIARA to dwie różne sprawy.
              Przychyliłbym się do opinii Księdza, że większość społeczeństwa polskiego z
              wiarą (chociażby 10 przekazań) ma niewiele wspólnego. Z nieformalnego więc
              punktu widzenia to zarówno Rząd RP jak i Watykan konkordatu nie powinien w
              takiej formie podpisywać. Mogłyby być w nim zawarte intencje, nie zaś
              stwierdzenie faktów.
              Dziś to ja mam argumenty w ręku i większość Polaków traktuję jako katolików
              pomimo, że (i tu moja zgoda) wiary katolickiej nie wyznają.
              Paradoks w tym jakiś jest, bo żyjemy w kolejnym kłamstwie.
              A kłamstwo to grzech.

              Ad przeszłości.
              Nie mam formalnej przeszłości związanej z kościołem za wyjątkiem trzech
              sakramentów.
              W domu wszyscy są wierzący więc i ja brałem udział.
              Od chwili (zwątpienia) głębokiego rachunku sumienia i postawienia sprawy jasno -
              prosto w oczy, nie jestem w stanie nic zrobić aby uwierzyć.
              Sprawa dla mnie jest jasna i byłbym obłudnikiem przyznając, że wierzę.
              Więc formalnie jestem katolikiem bo sakramenty wszystkie mam, praktycznie nie -
              bo nie wierzę.
              Wypisanie się z wiary odbywa się w sumieniu a nie na papierze.
              Cofnąć czasu też nie idzie, więc jest jak jest i mi to nie przeszkadza.

              Przeszkadza mi zaś jak i Księdzu chciwość, obłuda, pycha i kłamstwo.
              Konkordat moim zaś zdaniem, wbrew opinii wielu tylko przyczynił się do
              umocnienia owych grzechów.

              Pozdrawiam
              Fugazi

              • Gość: ksiadz Re: jeżeli A<>B to !(A=B) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 18:29
                >większość społeczeństwa polskiego z wiarą (chociażby 10 przekazań) ma niewiele wspólnego...

                Zgadzam sie. Przykazania poza tym nie maja z wiara wiele wspolnego, a przynajmniej nie stanowia jej istoty.

                > Mogłyby być w nim zawarte intencje, nie zaś stwierdzenie faktów.

                Nawet jesli to byly same intencje, to jednak w zestawieniu z innymi motywami zawarcia konkordatu nabieraja mocy prawnej. Moze kiedys dojdzie do zmiany konkordatu, co sugeruja czasami na forum czytelnicy.

                > Konkordat moim zaś zdaniem, wbrew opinii wielu tylko przyczynił się do
                > umocnienia owych grzechów.

                Czasami rzeczywiscie pomogl roznym malym ludziom w realizacji niecnych planow. Podobna slaboscia - boleje nad tym mocno - charakteryzuje sie prawo naszego kraju. Mysle, ze godnym zyciem mozemy wplynac mimo wszystko na coraz bardziej poprawny ksztalt naszego spoleczenstwa.
          • Gość: emila Re: jeżeli A<>B to !(A=B) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 17:19
            moze jestem niepoprawna humanistka, ale logika nie jest wg mnie nie rozstrzyga
            kazdej kwestii:)
        • Gość: MYCHA Re: Chyba będzie długo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 23:57
          Z olbrzymim zainteresowaniem przeczytałam dyskusje, i jestem nieco zaszokowana
          (in plus) postawą Ksiedza, bowiem niezbyt często zdarza mi się spotkać
          duchownego katolickiego mającego szeroko otwarte oczy i jasny umysł. Mówiącego
          pełnym tekstem.
          Nie jestem katoliczką i jako innowierca znam tę ciemniejszą strone polskiej
          tolerancji, ale miałam szczęście w liceum uczyć się wymiennie z religią etyki a
          ksiądz był przemiłym człowiekiem i nigdy nie spotkałam się przynajmniej z jego
          strony z jakąkolwiek dyskryminacją, choć z próbami ewangelizacji na jego modłe -
          tak.
          Natomiast podzielam zdanie Księdza, że jesteśmy krajem z pozoru katolickiem, a
          nawet może i pozornie tylko chrzescijańskim, bowiem między etyką katolicka
          (dla mnie w szerszym pojęciu, chrześcijańską, bowiem jestem protestantką) a
          praktyką życia codziennego jest rozjazd, moralność opiera się zaś na bardzo
          relatywnym pojmowaniu zasad etycznych.
          Tak więc podzielam opinie, że katolików w Polsce jest mało, chrześcijan także.
          ***
          Rozmawiając o religii chyba musimy dokonać pewnego rozgraniczenia między wiarą
          a wiedzą o religii. wiara jest - aktem świadomości i emocji, druga -
          działaniem intelektualnym.
          Nauka każdej religi, moim zdaniem, powinna być procesem naucznia o zasadach
          etycznych, historii Kościoła, liturgii, dogmatyki, etp - połączone z treningiem
          np. wdrażnia, czy jak kto woli uwewnętrzniania np. zasad etycznych Dekalogu, w
          przypadku chrzescijan.
          Nie wiem czy salka katecheczna jest alternatywą dla klasy. Mnie bardziej
          zawsze odpowiedała salka przy kościele. Moze dlatego, ze tam czułam się wsród
          swoich, w klasie na tej płaszczyźnie byłam jednak - obca, poza grupą klasową, w
          jakimś tan stopniu - społecznie "naznaczoną". Nie było to zbyt miłe, o dziwo,
          więcej w wyżzych klasach, mnie w niższych. Rekolekcje w szkole były dla mnie
          męczące jednak.
          ***
          Jako dorosły człowiek unikam rozmów z katolikami dot. spraw stricte
          dogmatycznych - wiary. Bo trudno dyskutować z kimś o Absolucie w kontekście np.
          z poziomu Radia Maryja czy też tego typowego polskiego, ludyczno-obrzędowego
          podejścia do religii.
          Ale zrzymam się i wyraźnie protestuję - na wszelkie próby wtłoczenia mnie w
          jakieś z góry narzucone schematy religijne tej teoretycznej większości w kraju -
          wymuszane spotkania opłatkowe z księdzem dobrodziejem w firmach, te święcenia
          wszystkiego, te msze św. w intecji - traktowanne jako swoiste akademie ku czci
          z udziałem władz jakiś tam rządowo-samrządowych, czy nawet wystąpienia prymasa
          do narodu z okazji świąt chrześcijańskich w tv i przemawianie do wszystkich
          chrześcijan, ale z pozycji hierarchy katolickiego, tak jakby nie było w Polsce
          zwierzchnika mego Kościoła.
          Skoro już - to ekumenicznie albo wcale.
          Tego przeciętny katolik nie odczuwa, nie razi go ten katolicki sztafarz na
          wszystko - ale innowiercę, niewierzącego lub agnostyka - tak.
          ***
          Znam wielu wspaniałych katolickich i innych wyznań chrzescijańskich -
          duchownych, z wielką przyjemnością z nimi rozmawiam i spotykam się. W gronie
          moich przyjaciół są Żydzi. Ale jest to mój wybór a nie narzucone towarzystwo i
          indokrynacja na siłę.
          ***
          Serdecznie dziękuję za szanse prześledzenia dyskusji, w której było wiele
          wspólnego.
          serdecznie pozdrawiam, z Bogiem - :)
          • henio56 ksiądz+ leer + tubylec = trzy w jednym 11.03.05, 00:34
            otóż gościu nie mieszkam w Szczecinie i nie tępię wierzących. Jestem
            antyklerykałem, nie lubię moherowych beretów /katolaków/ oraz obłudy duchownych
            kościoła katolickiego. Jak dla mnie, to każdy może sobie wierzyc w co chce,tylko
            aby to nie było kosztem mojej rodziny oraz nie narzucał mi swojej wiary na
            siłę tak jak to robi kk.
          • Gość: ksiadz do MYCHY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 10:00
            Z wielka przyjemnoscia przeczytalem Twoj post. Wlasciwie to nie wiem, co napisac w odpowiedzi, poniewaz podzielam Twoje poglady, moglbym je ze swojej strony potwierdzic, moze uzupelnic o moje spojrzenie jeszcze.
            A propos ekumenizmu... Wierze bardzo w to, ze przyjdzie taki dzien, kiedy zyczenia swiateczne np. w TV razem zloza wyznawcom - pastor i ksiadz. I ze z szacunkiem bedziemy traktowac i niewierzacych i wyznawcow innych religii. Wtedy w naszym kraju bedzie coraz lepiej sie zylo.
            Z Panem Bogiem.
    • Gość: una Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 13:01
      Sprawa jest bardzo prosta. Jest wiele osób, które nie chodzą na lekce religii
      mimo, iż są osobami wierzącymi i chcą uczestniczyć w rekolekcjach. TAką
      sytuację ma moje dziecko, więc informuję szkołę, iż moje dziecko, będzie
      uczestniczyć w rekolekcjach. Myślę, że błędnie przyjąłeś, że masz obowiązek
      złożyć szkole usprawiedliwienie. Szkoła nie oczekuje od Ciebie
      usprawiedliwienia, a jedynie informacji, czy Twoje dziecko będzie uczestniczyć
      w rekolekcjach, czy też nie. Jeżeli dzieci "nie zagospodarowanych" będzie
      więcej, szkoła będzie musiała zorganizować coś dla tych dzieci w szkole.
      • Gość: Fugazi Re: Rekolekcje tuż tuż a ja mam problem. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.03.05, 13:46
        Sprawa nie jest taka prosta (to pozory), co starałem się wykazać w pierwszych i
        kolejnych postach.
        Wiedza którą zdobyłem, skłania mnie do uznania że:
        1. rekolekcje to nie lekcje religii
        2. lekcje religii są nieobowiązkowe i dla chętnych ale to niechętni rodzice
        muszą pisać o anty-akcesie dziecka
        3. pomimo iż zadeklarowałem anty-akces (na początku roku) drugi raz muszę
        usprawiedliwiać, czy zwalniać, czy informować - jakby tego nie nazwać.
        4. chętni na religię nie piszą usprawiedliwień, informacji, że ich dziecko na
        rekolekcje chodzi. Rozumiem, że Ty jako chętna na rekolekcje też niczego nie
        pisałaś.
        5. szkoła nic nie zorganizowała, żadnych zajęć, podobnie jak
        6. szkoła nie organizuje zajęć z etyki
        7. lekcje religii umieszcza jak jej wygodnie a moje dziecko nie ma co robić w
        środku zajęć. siedzi więc w klasie na religii pomimo iż nie jest zapisane
        8. sytuacja w tej szkole nie jest wyjątkowa - sprawdziłem.
        9. na rekolekcjach zaś odbywała się spowiedź dla uczniów a dzieci
        nieuczestniczące w niej były na tą okoliczność przepytywane o powód - z relacji
        kolegi syna.

        pozdrawiam
        Fugazi
    • Gość: e.beata do księdza IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.05, 23:09
      > Rozumiem ;-) mniej osób na zajęciach mniejszy kłopot.
      > Tylko chyba nie w tym rzecz?

      Nie rozumiesz. Nie w tym rzecz. Prosze, zebys nie przypisywala mi takich opinii.

      ***Fakt. Nie rozumiem. Nie rozumiem powyższej odpowiedzi księdza.
      1. Z zasady im mniejsza ilość podopiecznych tym mniejszy kłopot.
      2. Ksiądz cały czas powtarza, iż cieszy jego selekcja wiernych, życzyłby sobie
      pracować z tymi prawdziwymi, kulturalnymi.
      3. Poza tym uprzejmnie proszę zwracać uwagę na ;-)
      =====================
      > Ksiądz, było nie było ORĘDOWNIK wiary, cieszy się, że ma mało wiernych, bo
      > dzięki temu tworzy się środowisko elitarne??!!

      Tak. Moim celem jest wychowanie elity, dzieki ktorej bedzie mozna glosic wiare.
      Tylko elita zyje naprawde Ewangelia.
      Podobnie jest z kazda wieksza spolecznoscia. Ta zasada potwierdza sie takze w
      religii. Upadek chrzescijanstwa zaczal sie w 4
      wieku, gdy osiagnela status oficjalnej religii.

      *****Jak się idzie we władzę i ilość nie myśląc o jakości......

      Myślałam, że elitą do głoszenia wiary są ludzie w sutannach. I mają za zadanie
      głosić Słowo Boże, opiekować się wiernymi, zdobywać ich dla Kościoła,
      utwierdzać w wierze itp. itd. A wierni to nie tylko elitarni, dobrze wychowani,
      wykształceni. Boimy się rączek ubrudzić, bo takie wrażenie odnoszę czytając
      księdza słowa? Chyba że źle je odczytuję.

      =========================
      > A ja myślałam, że w tej akurat religii o zbłąkane owieczki

      W tej religii chodzi o gloszenie Chrystusa. A zblakanie owieczki sa wszedzie,
      niezaleznie od srodowiska i pozycji spolecznej.


      ***Tylko, że dla Chrystusa ta jedna była ważniejsza niż całe stado.
      Jezus nie cieszył się, że ma mało wiernych. Zginął za WSZYSTKICH. Nauczając nie
      prowadził selekcji słuchaczy i nie tworzył grup elitarnych. I nie kazał tego
      robić swoim apostołom.
      ==========================
      "Oponenci Kosciola mowia: Polska jest katolicka, wiec przesladuje inaczej
      myslacych. Nie musze chyba dodawac, ze ten stereotyp jest niepradziwy. Ale
      swietnie mozna z niego korzystac. Wiec - za przeproszeniem - trwa ;)"

      ***Nie chodzi o to, że "Polska jest katolicka, wiec przesladuje inaczej
      myslacych" Tu nie ma nic do rzeczy, że katolicyzm jest religią dominującą.
      Chodzi o zasady korzystania z tej władzy i z tej sytuacji.

      =========================

      > Kosciele, który kojarzy mi się wyłącznie z wiarą. Nie instytucją czasów
      obecnych.

      Dla mnie jest to nadal jeden i ten sam Kosciol. I tak bedzie juz zawsze. W
      Kosciele sa ludzie, a nie aniolowie. Sama mowilas
      o zblakanych owieczkach... Co z nimi w takim razie? Widze tu sprzecznosc w
      Twoich pogladach... Nie umiem sobie z nia
      poradzic...

      **** O.K. Niech ksiądz pisze z dużej. Mi to nie przeszkadza ;-))).
      Wyjaśniłam tylko dlaczego ja napisałam inaczej i zgodnie z zasadami pisowni,
      czego nieznajomość mi ksiądz zarzucał.

      =========================
      > Sam ksiądz w wątku przyznaje czasem rację "wrogom", choćby w sprawie religii
      w szkołach.

      Gdzie sa ci wrogowie?????????????????????

      ***moi "wrogowie" byli w cudzysłowiu ;-)

      > Głosy nieprzychylne to i w czasach Jezusa bywały, nie tylko 20 lat temu.
      > Ale skoro jest jakaś nadrzędna religia w państwie, ponad 90% dzieci...

      Obawiam sie, ze jest to kopiowanie w/w stereotypu.

      ***Proszę księdza, przecież wyraźnie napisałam nie o stereotypie ale o tym, że
      głosy krytyczne pochodzą nie tylko od osób niewierzących.
      Ksiądz wyznaje zasadę, że przyjaciel nie krytykuje?! Chroń Boże od takich
      przyjaciół.

      ========================

      > Tylko żeby to zrobili najlepiej nie uczęszczając na lekcje religii u
      księdza ;-> )), bo nie ten poziom jak mniemam.

      Tak wlasnie jest. Co ciekawe - tak juz sie kilka razy stalo. Ludzie sie
      nawrocili dlugo po ukonczeniu szkoly. Bardzo sie z tego ciesze. To rzeczywiscie
      nie ten sam poziom. Sami podjeli decyzje. A to jest takze cel katechezy -
      podprowadzenie pod osobista decyzje.

      **Znowu proszę o wytłumaczenie, bo zaczynam brzydko myśleć. Jak na razie z tego
      co ksiądz napisał w poprzednim i tym poscie odnoszę wrazenie, że chciałby się
      ksiądz odsunąć od kłopotów, trudności. - niech się nawrócą ale bez mojej
      pomocy, mojego udziału. Niech ktoś inny się zajmie tymi mniej kulturalnymi,
      sprawiającymi problemy.
      ======================
      > nie wszystkie dzieci uczęszczające na religię w szkole przejdą do sal
      przykościelnych?

      Tak wlasnie mysle. Przyjda tylko te, ktore podejma decyzje.

      ****Ależ ksiądz się miga ;-)
      Wszyscy wiemy że będzie mniej dzieci na religii. Po coś tę religię do szkół
      wprowadzono. O czym innym piszę.
      "podejmą decyzję" czy mam przez to rozumieć, że obecnie chodzą na lekcje
      religii bez podjęcia decyzji?
      Ktoś, coś ich zmusza? A w salce religijnej już nie będzie? Boją się teraz
      czegoś i dlatego chodzą na religię?
      =======================
      > A jak będzie etyka, to odczuje jakieś zagrożenie? Strach, ze mu dzieci
      odpłyną? A dlaczego miałyby to robić? ;-)))

      Ze zdrowego rozsadku. Sam bym tak zrobil bedac uczniem.

      ****
      Jeżeli damy niczym nie zmącony wybór wiekszość wybierze zajęcia wymagające
      mniejszego wysiłku, te gdzie prowadzący będzie łagodniejszy w ocenie.

      Niechodzenie na religię ksiądz łączy ze zdrowym rozsądkiem ;-)
      Ksiądz jest zaprawdę baaaaa.........rdzo dziwnym księdzem ;-))).
      • Gość: ksiadz Re: do księdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 09:53
        > 1. Z zasady im mniejsza ilość podopiecznych tym mniejszy kłopot.

        Od strony wychowawczej - zgadzan sie. Od strony metodycznej nie zawsze tak jest. Czesto sie trzeba wiecej napracowac. Interesuja mnie te dwie strony. W koncu pracuje w szkole.

        > 2. Ksiądz cały czas powtarza, iż cieszy jego selekcja wiernych, życzyłby sobie pracować z tymi prawdziwymi, kulturalnymi.

        Tak wlasnie jest. To zreszta marzenie kazdego nauczyciela przy okazji. Mysle, ze w wielu szkolach, w ktorych jest wysoki poziom, nauczyciele ciesza sie z selekcji i pracy z ludzmi kulturalnymi. Pokaz mi nauczyciela, ktory chcialby pracowac z prostakami? A zreszta i tak mam z nimi duzo do czynienia.

        > 3. Poza tym uprzejmnie proszę zwracać uwagę na ;-)

        Masz racje - zagapilem sie. Przepraszam :)Moze byc bez noska? ;)

        > Jak się idzie we władzę i ilość nie myśląc o jakości...

        Niestety tak wlasnie jest. W Kosciele rowniez.

        > Myślałam, że elitą do głoszenia wiary są ludzie w sutannach.

        Mam inne zdanie na ten temat. Elita sie staje niekoniecznie noszac sutanne.

        > Boimy się rączek ubrudzić, bo takie wrażenie odnoszę czytając księdza słowa? Boimy się rączek ubrudzić, bo takie wrażenie odnoszę czytając
        > księdza słowa? Chyba że źle je odczytuję....

        Tu mam dwie mysli. Po pierwsze - nie zrozumialas mojej wypowiedzi. Po drugie - uwazaj na teksty, gdzie komukolwiek dowalasz, a potem - jakby dla asekuracji - dodajesz "Chyba że źle je odczytuję". Przez analogie moglbym napisac komus: "Ale dzisiaj nudzisz. No chyba, ze zle odczytuje twoje slowa". Oj, nie bedzie wtedy czlowiekowi milo...

        Puentujac - poczulem sie - czytaja o brudzeniu raczek - wyjatkowo wykpiwany, a nie jest to mile uczucie. Nie zrozumialas mojej wypowiedzi.

        > I nie kazał tego robić swoim apostołom.

        Jezus nakazal uczniom chrzcic i glosic Ewangelie. Na pomysly jak to robic wpadali sami, albo otrzymywali natchnienia od Boga. Mysle, ze calkiem niezlymi metodami na gloszenie Chrystusa sa: wyklady na uczelni, prowadzenie szpitala, wydawanie dobrych ksiazek, zamiatanie ulicy i rozmowa z sasiadem, wychowywanie elit, opieka nad dzieckiem... Moglbym dlugo wymieniac jeszcze... Nie uwazam, ze ktoras z tych metod jest fatalna, a tym bardziej ta dotyczaca elit.

        > Tu nie ma nic do rzeczy, że katolicyzm jest religią dominującą. Chodzi o zasady korzystania z tej władzy i z tej sytuacji.

        Mysle, ze jednak ma to cos do rzeczy. Zrozumiesz to, gdy do sterow zasiadzie np. partia antyklerykalna. A zreszta jakakolwiek inna partia. Co do zasada - tu sie zgadzam.

        > Niech ksiądz pisze z dużej. Mi to nie przeszkadza ;-)))

        Haha. Albo mnie nie zrozumialas, albo unikasz odpowiedzi. Bo nie pisownie mialem na mysli.

        > Ksiądz wyznaje zasadę, że przyjaciel nie krytykuje?! Chroń Boże od takich przyjaciół.

        Absolutna zgoda.

        > Boją się teraz czegoś i dlatego chodzą na religię?

        Roznie to bywa. Czasami jest to ich decyzja, czasami nacisk rodzicow. Mialem kiedys ucznia, ktory kompletnie mial gdzies Boga i wiare, chodzil tylko dlatego, zeby go rodzice nie wydziedziczyli z majatku i zeby babcia dawala mu kase za dobre stopnie.

        > Jeżeli damy niczym nie zmącony wybór wiekszość wybierze zajęcia wymagające
        > mniejszego wysiłku, te gdzie prowadzący będzie łagodniejszy w ocenie.

        To mnie wlasnie martwi, nie tylko gdy chodzi o religie. Pierwszy krok do lenistwa.

        > Niechodzenie na religię ksiądz łączy ze zdrowym rozsądkiem ;-)

        Tak, poniewaz np. wybralbym sensowniejsze zajecia z etyki niz belkot radiomaryjny ksiedza. Czy to takie dziwne?

        > Ksiądz jest zaprawdę baaaaa.........rdzo dziwnym księdzem ;-)))

        Dziekuje za wyjatkowo mily dialog z kobieta o nieprzecietnym uroku i inteligencji :)))
Pełna wersja