ZSP - wasze wspomnienia

IP: *.teleton.pl 20.04.05, 09:15
Czytając wypowiedzi pozaordynackie, m.innymi Jscka Kleyffa, nietrudni
dostrzec tę inną twarz ZSyPu. Ja też pamiętam, że w trakcie strajku o mały
włos nie zapisałem się do nich, bo na mojej uczelni działali raźniej i wcale
nie na kolanach przed WRONą. Fakt, że kultura w oficjalnym obiegu mogła się
wówczas rozwijać niemal wyłącznie przy ich wsparciu i patronacie ale za to
wtedy była kultura studencka, o której dzisiaj można już tylko pomarzyć.
Niemniej jednak pamiętam też nawalonych jak stodoły działaczy ( dzisiaj
Orydnacka w wiekszości ) towarzyszących chórom, teatrom w czasie atrakcyjnych
wypadów zagranoicznych, uprawiających szmugiel i idiotyczną wymianę
proporczyków z bratnimi organizacjami komunistycznymi. A jakie wy macie
wspomnienia ?
    • Gość: Renata Re: ZSP - wasze wspomnienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 09:28
      Ja byłam w SZSP ale to chyba to samo. Pamiętam tę organizację dobrze. W
      politykę bawili się wysocy działacze. Na wydziale ta oragnizacja mogła duzo
      pomóc i pomagała. Zapewne mnie tutaj skrytykują ale była to , tak była to
      szkoła demokracji. Ta organizacja była demokratyczna w tamtych czasach. Kartki
      do głosowania , wiele kandydatur np na szefa wydziału SZSP i nie pamietam aby
      jakiś partyjniak wskazywał konkretnego kandydata. Był na przykład u nas
      wykładowca, który obrażał studentów i był namolny wobec dziewczyn. Wszyscy o
      tym wiedzieli łącznie z Dziekanem ale wzięło się za to SZSP i postawiło na
      swoim. Kilku pamietam z nazwiska i dobrze wspominam ale nie wymienie gdyż
      obrażanoby te osoby. Jeden z tych znanych u nas działączy jest dzisiaj
      ordynatorem jednego z najlepszych szpitali w mieście i z tego co obserwuję jest
      jednym z bardzo dobrych Ordynatorów. Na imię ma Tomek. Był bardzo zdolny i jako
      vice szef Rady Uczelnianej wcale partyjnym się nie kłaniał. Natomiast
      Ordynackiej nie lubie gdyż jest tam wielu krętaczy i ludzi wpatrzonych w stan
      swoich kont bankowych.
      • Gość: andreas Re: ZSP - wasze wspomnienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.05, 10:34
        bo byli tam ludzie, którzy mieli ochote cos robić,
        przeciez po prawdzie nie studia,
        a ta praca pozanaukowa stała sie dla wielu pracą!

        Byli tacy i byli typowi karierowicze, działaczcycy realizujace jakieś zlecenia.
        Uczyli się "demokratycznego" rzadzenia!
        Demokracji to tam nigdy nie było!

        Ustawianie, układziki, manewry... tego sie uczono na szczeblach różnych rad!

        W poszczególnych agendach byli normalni.... pasjonaci,
        ale prawda jest, że tylko przez nich płynęły pieniadze dla studentów.
        Oni je dzielili i decydowali.
        Teraz studenty maja duuuużo mniejszy budżet i stad brak kultury,
        bo kiedyś... sie dofinansowywało!
    • Gość: Antyknajak Re: ZSP owa Polska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 10:33
      Ja pamiętam zarówno ZSP ale i początki SZSP. Zaskakuje mnie Twoja opinia Renato.
      Działacze ZSP i SZSP to wypisz, wymaluj model wprowadzonego przez
      Kwaśniewskiego i Unię Wolności systemu w Polsce. Zresztą działącze Unii są
      również w Ordynackiej.
      Działacze tych organizacji mogli się wręcz nie uczyć. Dysponowali
      tzw "indywidualnym tokiem studiowania" czyli nie obowiązuwała ich sesja
      egzaminacyjna. Za działalnośc otrzymywali profity w formie najlepszych,
      luksusowych jak na tamte czasy akademików, Np : na osiedlu akademickim
      Politechniki były 5 osobowe pokoje i łóżka ze sprężynami a w tzw "nowaku" czyli
      akademiku-wieżowcu przy Piastów dwuosobowe z tapczanikami i łazienką.
      Almatur owszem organizował turystykę dla studentów ale zawsze były tam extrasy
      typu wycieczka do Jugosławii na 2 tygodnie i tylko kilka miejsc gdzie za wyjazd
      z jakimis towarami i powrót z innymi towarami działącze zarabiali na przemycie
      na samochód, jednym kursem.
      Tak więc, że z polityki nalezy wyciągać profity , pracować, studiować nie
      trzeba i aby od wyborów do wyborów zostało tym działaczom do dzisiaj.
      Martwią mnie takie opinie jak Twoja Renato gdyż takie fałśzywe poglądy
      utrudniają zmiany w Polsce w kierunku pozytywnym poprzez wybory. Ty pewnie
      będziesz głosowała za tą Zsypową Polską.
      Ordynator hmmm dobry ordynator. Nie wątpię, że dobry ale na co to jest
      argument. W Staliniżmie zapewne też byli bardzo dobrzy ordynatorzy i świetni
      lekarze ale to na litość ..... nie przesądza w ocenie stalinizmu.
    • felix_edmundowicz ZSP w oczach Mellera,PinkPress po rekordy 20.04.05, 11:53
      Marcin Meller, naczelny magazynu "Playboy", działacz NZS-u na UW w latach 1987-
      90
      not. san 18-04-2005, ostatnia aktualizacja 18-04-2005 21:47

      Kiedy działałem w NZS-ie na Uniwersytecie Warszawskim, przewodniczącym ZSP był
      Jarosław Ender. Dziś ja jestem naczelnym "Playboya", a on kieruje drukującym
      hard porno i organizującym bicie erotycznych rekordów wydawnictwem Pink Press.
      Z przymrużeniem oka można więc powiedzieć, że różnica między NZS-em a ZSP była
      właśnie taka jak między "Playboyem" a Pink Press.

      W latach 1987-90 ZSP był organizacją cynicznych ludzi od karier i interesów.
      Wabił na pracę w spółdzielniach studenckich, na wyjazdy zagraniczne.
      Organizował wycieczki turystyczne, na których odbywały się interesy na
      handlowym szlaku. Łapali się na to ludzie, którzy mieli w nosie ideologię, ale
      nie mieli żadnych kontaktów, często byli z prowincji, a szukali szansy na awans
      i karierę.

      Jako organizacja na uniwersytecie ZSP zupełnie nie był widoczny. Żartowaliśmy,
      że o jego członkach słychać tylko wtedy, gdy wpadają na jakiejś granicy, bo
      próbowali coś przemycić.

      Na obronę ZSP można powiedzieć, że to pod jego skrzydłami - pewnie dlatego, że
      pod innymi się nie dało - działał np. Zespół Reprezentacyjny. Sam chodziłem na
      sporo koncertów - jak Kultu - które organizowane były przez ZSP.


      not. san




      --------------------------------------------------------------------------------

      Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

      --------------------------------------------------------------------------------
      • Gość: Antyknajak Re: ZSP w oczach Mellera,PinkPress po rekordy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 12:18
        Ja być może pamiętam znacznie starsze czay niż cytowani panowie z Playboy i
        Hard Core. Wspaniały i interesujący cytat.
        Za tzw moich czasów ZSP było wszędzie. Kajakiem bez nich nie mozna było
        wypłynąć z Pluskonu. Opinia ZSP na podaniu pod przydziałem akademika, czy innej
        sprawy codziennej , była obowiązkowa. Tak obowiązkowa. Nawet jak kończyłem
        uczelnię to już SZSP występowało w obiegówce, którą trzeba było odwiedzić i
        zdobyć pieczątkę tak samo jak w bibliotece aby otrzymać dyplom.
Pełna wersja