milseog
24.07.02, 09:29
Troche spozniona refleksja, ale z przyczyn technicznych nie moglenm wczesniej.
otoz wspolnie z przyjacielem spedzilismy caly dzien (sobote) na maniak arena
ogladajac gwiazdy polskiej LA. bylismy tam od poczatku, a stadion (skadinad
bardzo fajny) juz byl w zasadzie wypelniony. znalezlismy jednak dwa miejsca i
usiedlismy. w miare jak konkurencje zaczynaly byc coraz ciekawsze ludzi
jeszcze przybywalo. i wtedy po raz kolejny poczulem sie nie jak w polandzie,
ale w jakims mega azjatyckim kraju. otoz tluszcza zaczela robic to, co w
zadnym cywilizowanym kraju jest nie do pomyslenia: siadala na schodach, stala
w przejsciach i opierarala sie o barierki zaslaniajac tym, ktorzy siedzieli
na trybunach. co z tego, ze azjaci przyszli pozniej? musieli przeciez
widziec! nie wiem gdzie byli porzadkowi, ani co robili. wiem natomiast, ze
nie chcieli nas na poczatku wpuscic na odkryta trybune - bo nie! strach
pomyslec ilu ludzi zostaloby stratowanych gdyby cos sie zaczelo dziac. nie
byloby nawet ktoredy uciekac bo przejscia zastawione.
z humorystycznych akcentow: podobal mi sie stroj dyrektora oddzialu GW, ktory
wreczal medale po jednej z konkurencji. jak na sportowca przystalo mial
ortalion z wielkim jogurtem danone na plecach:)