Gość: H56
IP: *.comnet.krakow.pl
13.07.05, 21:20
pojechala zona z dziećmi i teściami nad zalew w kieleckie. Zapomniałem kupić
chleb wiec, wytargałem z chlebownika jakiś stary i zjadłem go sobie z
flaczkami które mi zostawili abym nie umarł z głodu. Coś mi te pieczywko
trochę nie podchodziło ale go kilka kromek wtrąbiłem. Gdy sprzątałem po sobie
zauważyłem, ze jeden bok jest spleśniały. Teraz sie boję ,ze mnie szlag
trafi, nie moge zmusić się do rygi bo jestem obrzydliwy w tym temacie. Pójdę
chyba kupić flaszkę ,żeby się odkazić bo w gębie czuję teraz tylko jakąś
zgniliznę .