Wyprawa Wojtka Opatowicza na Mont Blanc

IP: *.teleton.pl 21.07.05, 07:39
Wojtek, teraz zapewne albo idziesz dalej, albo jesteś juz w obozie. Czekam na
szczecińskie wiadomości radiowe. Życzę Ci z całego serca, aby się udało i
abyś poczuł smak zwycięstwa. Jak się ma 18 lat to czasami są nam potrzebne aż
tak silne doznania, aby coś udowodnić sobie i całemu światu. Życzę zdobycia
tego szczytu Tobie oraz wszystkim, którzy Ci pomagają.Musisz jednak wiedzieć,
że Ty juz swoje zwycięstwo osiągnąłeś, poniewaz masz przy sobie ludzi Tobie
zyczliwych i kochających, ponieważ w ogóle podjąłeś tą decyzję, poniewaz
potrafisz marzyć i te marzenia realizować ... pozdrawiam
    • Gość: siepacz obawiam się najgorszego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 15:38
      chyba że to nie ta wyprawa
    • felix_edmundowicz to nie jest zabawa ten M.Blanc 23.07.05, 15:56
      Polski alpinista, którego tożsamości nie podano, zginął na Mont Blanc po
      włoskiej stronie najwyższego szczytu Europy - poinformowała agencja ANSA.

      Polak spadł ze zbocza, ponad tysiąc metrów. Do tragedii doszło na wysokości
      4650 metrów nad poziomem morza, a więc prawie na samym szczycie góry. Razem z
      drugim rodakiem alpinista szedł grzbietem Mont Blanc, obaj nie mieli żadnych
      lin.

      Jako najbardziej prawdopodobną przyczynę wypadku wymienia się zmęczenie. Służby
      ratownicze poinformowały, że już w piątek Polacy wzywali pomocy z powodu
      zmęczenia, ale ostatecznie postanowili kontynuować wspinaczkę.

      Sylwia Wysocka




      • Gość: mamoniowa Re: to nie jest zabawa ten M.Blanc IP: 62.69.200.* 23.07.05, 16:07
        Tak naparwde od strony technicznej Mont Blanc nie przedstawia jakichs
        wyrafinowanych trudnosci. Problemem jest wysokosc i kondycja czy raczej jej
        brak jak rowniez warunki pogodowe.Z tym, ze tam akurat prognozy sprawdzaja sie
        doslownie co do godziny. To wrecz niewiarygodne !!! Wiele osob nie zdaje soebie
        sprawy,ze juz powyzej 3500 tysiaca m organizm zaczyna reagowac, buntowac sie.
        Z wlasnego doswiadczenia moge dodac,ze na 3800 ogarnela mnie taka sennosc, nad
        ktora nie moglam zapanowac.

        Nie mniej jednak nadal bede kibicowac Wojtkowi. Wiem co to znaczy byc
        diabetykiem, zycze mu sukcesow w dazeniu do celow!
        • Gość: siepacz Re: to nie jest zabawa ten M.Blanc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 16:25
          ja też życzę mu jak najlepiej ale o to właśnie idzie czy dzisiejsze agencje nie
          piszą właśnie o nim....
        • Gość: były Re: to nie jest zabawa ten M.Blanc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.05, 16:29
          E... 3800 to jeszcze nie tak wiele. Mnie kiedyś na badaniach w komorze niskich
          ciśnień "wypompowali" na wys 6500m. Co prawda siedziałem przy stoliku,ale byłem
          słaby. Zadania typu 2+3, czy 3x2 rozwiązywało się dosyć wolno, ale jakoś szło.
          • Gość: mamoniowa Re: to nie jest zabawa ten M.Blanc IP: 62.69.200.* 23.07.05, 16:38
            3800 moze to niezbyt wiele, ale za to w naturze !
    • Gość: andreas no no IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.05, 16:32
      ja na najwyzszym szczycie jakim byłem to w Austrii i Włoszech...
      wyciagiem narciarskim... no wysoko było!
      A na M. Blank podobno mozna jakąs windą i usiąść sobie w kawiarni
      i patrzec jak ludzie sie wspinaja...
      • Gość: mamoniowa Re: no no IP: 62.69.200.* 23.07.05, 16:42
        Winda jest na L'Aiguille du Midi, ktora wywozi turystow na taraz widokowy, z
        ktorego rozciaga sie zarabiasty widok nie tylko na Mont Blanc. Zreszta na te
        gorke mozna wjechac kolejka linowa, ktora jest znana z ogromnych odleglosci
        pomiedzy slupami. Obserwujac to z boku ma sie wrazenie, ze liny sa zawieszone w
        powietrzu.
        Na Blanca poki co mozna sie dostac albo z kopyta, albo droga powietrzna,
        smiglowcem.
    • Gość: kazik I po co to wszystko? IP: *.chello.pl 23.07.05, 16:32
      Niedawno dziecko spadło ze ściany na obozie wspinaczkowym. Chcesz być Wojtku
      kolejną ofiarą? To idź!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja