swarozyc
28.07.05, 14:22
Polityka symboli19.07.2005
PRAGA/WIEDEŃ/BERLIN(Relacja własna) - Berlin z zadowoleniem przyjął
propozycję czeskiego premiera dotyczącą wypłacenia odszkodowań Niemcom
przesiedlonym po drugiej wojnie światowej. Praski szef rządu chce wypłacić
symboliczną gratyfikację dwustu byłym obywatelom Czechosłowacji, którzy
podczas wojny należeli do niemieckiej mniejszości i stawiali opór
nazistowskiej okupacji Sudetów. Plan ten spotkał się także z przychylną
reakcją Austrii, gdzie postrzega się go jako pierwszy krok w stronę rewizji
tzw. Dekretów Benesza. Przeprowadzone w 1945 roku przesiedlenie członków
niemieckojęzycznej mniejszości jest do dziś krytykowane w Niemczech przez
różne nacjonalistyczne ugrupowania. Propozycja czeskiego premiera została
uzgodniona z niemieckim kanclerzem, ale z czeskim prezydentem ani innymi
partiami w kraju już nie. Krytycy obawiają się nowego wybuchu niemieckiej
debaty na temat "wypędzonych". Sam czeski prezydent Vaclav Klaus uważa pomysł
wypłaty odszkodowań za "wysoce niebezpieczny".
Praski premier Jiri Paroubek zaproponował na początku czerwca w czeskim
dzienniku Právo przyznanie "symbolicznych odszkodowań" niemieckojęzycznym
opozycjonistom, którzy występowali przeciw nazistowskiej okupacji
Czechosłowacji. Pomimo istnienia niemieckiej opozycji, zastosowano w stosunku
do wszystkich Niemców "zasadę winy kolektywnej, z tamtej perspektywy
uzasadnioną, ale dziś nie do zaakceptowania", pisze Paroubek.1) Także
niektórzy opozycjoniści zostali po 1945 roku, wbrew Dekretom Benesza,
przesiedleni i byli więzieni za winy swoich w większości popierających system
nazistowski niemieckojęzycznych pobratymców.
Pochwały
Jak poinformowało Radio Praga, wprowadzony przez Paroubka podział niemieckiej
mniejszości na poszczególne kategorie jest efektem uzgodnień poczynionych z
niemieckim kanclerzem. Zarówno Paroubek, jak i Schröder reprezentują partie
socjaldemokratyczne i wierzą w uciszenie wciąż tlącej się rewizjonistycznej
debaty za pomocą symbolicznych gestów. Jednakże nie przekonują one
nacjonalistycznych ugrupowań w Niemczech i Austrii, które dążą do
fundamentalnej rewizji dokonanych po wojnie przesiedleń. W miniony czwartek
Paroubek poruszył ten problem z austriackim kanclerzem Wolfgangiem
Schüsselem, który pochwalił praskiego premiera za jego samotną walkę.
Niewinni
Propozycja Paroubka została potraktowana w niemieckich konserwatywnych
kręgach, które mają nadzieję zastąpić wkrótce rządzącą koalicję SPD i
Zielonych, jako wyłom otwierający drogę dalej sięgającym roszczeniom
niemieckich "wypędzonych". Jak można przeczytać w komentarzu jednego z
wiodących niemieckich dzienników, jeśli Praga uzna, że przesiedlenie "było
niesprawiedliwe w stosunku do 'antyfaszystów'", to jednocześnie przyzna, "że
istnieli także inni niewinni". Niemiecka gazeta poszerza wprowadzoną przez
Paroubka kategorię na większość niemieckojęzycznej mniejszości. "Czyż nie
byli niewinni dzieci, starcy i w ogóle wszyscy, którzy nie popełnili
osobiście żadnego przestępstwa?", pyta gazeta.2)
Wymiana
W ten sposób odsłonięty zostaje polityczny wymiar symbolicznych działań
czeskich i niemieckich socjaldemokratów: niekwestionowalne pod względem
prawnym Dekrety Benesza, podobnie jak odpowiednie zapisy Konferencji
Poczdamskiej, zostają zakwestionowane przy pomocy moralistycznych
wartościowań. To typowa strategia niemieckich rewizjonistów, powołujących się
na zasady etyczne, którymi chcą zastępować międzynarodowe ustalenia.
Początek
Jak argumentuje rzecznik "wypędzonych" z konserwatywnej Austriackiej Partii
Ludowej (ÖVP), Norbert Kapeller, "miliony Niemców Sudeckich (...) nie było
żadnymi zbrodniarzami". "Pojednawcze gesty" Paroubka powinny zaś być
potraktowane jako "dobry początek", a nie koniec debaty.Także
rzecznik "wypędzonych" z Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPÖ), Werner
Kummerer, oczekuje, że "gest" ten będzie "tylko początkiem".3)
Zdenuncjowani
Propozycja Paroubka, wychodząca naprzeciw niemieckich roszczeniom4) ,
wywołuje w Czechach spore kontrowersje. Wspierają ją partie chrześcijańsko-
demokratyczne i liberalne, które już w przeszłości zajmowały proniemieckie
stanowiska. Krytycy z kolei, zdenuncjowani w niemieckiej prasie
jako "prymitywny antyniemiecki rodzaj"5) , ostrzegają przed planami premiera,
który ma być wdrożony w ciągu najbliższych kilku tygodni. Znaczący politycy
konserwatywnej ODS przypominają "niemiecko-czeskie porozumienie" z 21
stycznia 1997 roku, w którym Niemcy i Czechy o oświadczają, "że nie będą
obciążali wzajemnych stosunków politycznymi i prawnymi kwestiami dotyczącymi
przeszłości". Jak zapisano, tego ustalenia nie należy próbować obchodzić.
Prezydent Czech Vaclav Klaus ostrzega zaś przed "otwarciem puszki Pandory".
Zaostrzanie
Jak informuje Paroubek w niemieckiej prasie, zamierza on skonsultować swą
propozycję także z rządami Słowacji, Polski i Słowenii.6) Słowacki premier
wzdraga się przed zaakceptowaniem pomysłu swego czeskiego kolegi i określa je
mianem "bezsensownej inicjatywy".7) Słowacki rząd spotyka się często z
ostrymi żądaniami rewzji porządku powojennego, wysuwanymi nie tylko przez
przesiedlonych Niemców, lecz także Węgrów.8) Polityka symboli uprawiana przez
Paroubka zaostrzy debatę na temat "wypędzeń" przede wszystkim w Polsce,
Słowenii, Chorwacji i Serbii. Wraz z nadchodzącym przejęciem władzy przez
niemieckich konserwatystów należy się liczyć z dalszym zastępowaniem
obowiązujących postanowień prawa międzynarodowego przez kryteria moralne.
1) Paroubek will sudetendeutsche Widerstandskämpfer symbolisch entschädigen;
Radio Prag 08.06.2005
2) Gefährliche Fragen; Frankfurter Allgemeine Zeitung 14.07.2005
3) Kleine Gesten sollen Freundschaft schaffen; Neues Volksblatt 14.07.2005
4) Zobacz także: Rewanż jest sprawiedliwy i Wielka pomyłka
5), 6) "Eine Geste ist eine Frage des Anstands"; Die Welt 16.07.2005
7) "Völlig den Verstand verloren"; Die Welt 16.07.2005
8) Zobacz także: Zasłużony prezydent
Źródła:
Versöhnungsgeste an sudentendeutsche Antifaschisten?; Radio Prag 12.07.2005
Entschädigung für sudetendeutsche Antifaschisten? Aufgeregte Debatte über
Vorstoß des Premierministers; Radio Prag 13.07.2005