Nie tylko wybory tej jesieni

31.08.05, 18:32
- zapowiada się fantastycznie.Przynajmniej dla mnie.
Zmieniła się formuła Konkursów Chopinowskich. W 15.tym, który odbywać się
będzie już od końca września tego roku aż 333 młodych pianistów będzie
musiało przejść przez sito eliminacji pod okiem jury.
Mnie to cieszy, bo dobre kilka tygodni gościć będzie w gronie jurorów
polskich, jeden z trzech zaproszonych z zagranicy - mój wieloletni
przyjaciel - Bernard Ringeissen, świetny pianista francuski, dziś już
starszego pokolenia.
Cieszy mnie ogromnie, bo będzie wreszcie wiecej czasu niż zwykle, gdy bywa w
Polsce i na kawę i rozmowy.
Będą fantastyczne Dni Chopinowskie, gdzie Chopin przeplatać się będzie z
Beethovenem, grany na instrumentach z epoki, a PKP zarobi na mnie pewnie co
nieco, bo na kilka koncertów niechybnie zechcę posłychać bezposrednio w
stolicy a nie via radio czy tv.
Błogosławione to będą chwile, pozwolą przy doskonałej muzyce wyizolować się z
szału wyborczego, który akurat w tym czasie siegnie zenitu.
    • Gość: wizytka Re: Nie tylko wybory tej jesieni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 18:49
      a PKP zarobi na mnie pewnie co
      > nieco, bo na kilka koncertów niechybnie zechcę posłychać bezposrednio w
      > stolicy a nie via radio czy tv.
      No i Ruch Felku drogi :) bo przecież Politykę,GW ... i inne do pociągu ze sobą
      niechybnie weźmiesz.
      Zazdroszczę
      • kurde.felek Re: Nie tylko wybory tej jesieni 31.08.05, 19:19
        Witaj Wizytko! Prasóweczka, owszem będzie.
        Ale ja na serio, szalenie lubię klasykę, szczególnie fortepianową. Wprawdzie
        Chopin nie jest akurat tym kompozytorem za którym dałbym sobie głowę uciąć, bo
        tu - to Beethoven, Bramsm, Schubert,Schumann ect, ale te mazurki, te
        nokturny,te polonezy, te nasze smętne słowiańskie nutki poplątane...
        A do tego - ta atmosfera filharmonii, ten gwar powoli cichnący, gdy wchodzi
        orkiestra, solista w końcu dyrygent.
        Nagrania na płytach, kasetach są fantastyczne, prawie perfekcyjne niektóre, ale
        bez tej duszy, tego życia, eksprezji, ktora w sali koncertowej - gdzieś w tle
        cały czas jest i pulsuje.
        Kiedyś Ringeissen był w Szczecinie. Prawie 20 lat temu. 26 kwietnia 1986 r.
        Powiedziałem mu, że chciałbym nagrać jego występ. Ot tak, dla swoich domowych
        potrzeb.
        Słuchaj, to był szał na klawiaturze. Grał wtedy taki popisowy utwór każdego
        pianisty w stlu brillante, Saint Seansa - II koncert fortepianowy g-moll.
        Na bis, to co wiedział, że szalenie lubię w jego wykonaniu - Debussyego i
        Ravela.
        Ludzie osłupieli, takiego fajerwerku wirtuozerii dawno Ringeissen nie
        prezentował. Potem można było przeczytać nawet o tym w Kurierowych recenzjach.
        Nawet po latach, gdy odtwarzam ten wieczór, który mam nagrany na zwykłej
        kasecie i na zwykłym magnetofonie - czuje się ten zwariowany puls muzyki, te
        emocje i szaleństwa Bernarda na klawiaturze.
        Kilka lat temu słuchaliśmy tej kasety razem.
        Powiedział mi, że miał wtedy swój znakomity dzień, był w doskonałym nastroju i
        chciał mi sprawić radość!
        Nie dziw się, że kiedy spotykam go po latach, w kraju, w Paryżu czy gdzieś w
        Europie, tamten wieczór w filharmonii zawsze wraca, wraca ta muzyka, tamtejsze
        napięcie, ekspresja i ta zwykła ludzka radość.
        • Gość: wizytka Re: Nie tylko wybory tej jesieni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 22:28
          A ja, jak już chyba wiesz konczę remont w domu, efektem tego od kilku dni
          trawją porządki i wczoraj miałam swój dzień :) Układałam i odkurzałam moje
          płyty analogowe (ponad 500), dzieliłam na gatunki i wykonawców. Wśród nich jest
          jedna z wielu, nie wiedzieć czemu bliska memu sercu - z 1972 roku
          Galuppi,Scarlatti,Vivaldi w wykonaniu Slovak Chamber Orchestr-y pod batutą
          Bohdana Warchala. Całe wczorajsze popołudnie, między ścierką a zmywarką
          spędziłam z tą własnie muzyką. Robota szła mi wybornie. Z popiołów zaczyna
          wyłaniać się feniks :)
          • kurde.felek Re: Nie tylko wybory tej jesieni 31.08.05, 23:05
            No,no zbiorek to masz niewąski.
            Mam także swój, może nie tak obfity, dawno mie liczyłem tych swoich płyt, ale
            głównie to muzyka klasyczna, trochę baroku, nieco z epoki romantyzmu.
            Niewątpliwie jest także klasyka piosenki francuskiej (mój ongisiejszy fioł
            absolutny), trochę parafrazy muzyki klasycznej przez współczesnych, jest muzyka
            rozrywkowa, ale w stylu np.Procol Harum, Marka i Vacka - pamiętasz moze taki
            duet fortepianowy?. Jet takze trochę muzyki popularnej, na fortepian z
            orkiestrą, trąbkę (lubię) itp.
            Ale rarytasem jest kilka czarnych krążów z muzyką Czesława Niemena i śmieszną
            jego piosenką o ...ojcu pięciu jajek...
            Jest klasyka jazzu i muzyka żydowska od starych pieśni mających circa 2
            tys.lat,po współczesną. i ...kolędy starocerkiewne we wspaniałych choralnych
            wykonaniach!
            Jak mówią - muzyka łagodzi obyczaje - chyba coś w tym jest.
            Kiedy jestem nabuzowany, wściekły, niemal kipię - włączam Bacha, do upadłgo aż
            moje rozdygotane nerwy uspokoją się.
            Kiedy w domu rolega się kilka pierwszych taktów najsłynniejszej z toccat -
            wszycy wiedzą, że jestem jak nastroszony kaktus.
            Moja mama, gdy żyła a ja szalałem - wchodziła, włączała adapter i sięgała po
            coś tam. Bidulka zawsze miała dylemat - ona kochała nad życie Chopina (świetnie
            grała na fortepianie) a chciała mnie uspokoić. Kompromisowo puszczała
            mi "Muzykę na wodzie" Haendla albo symfonię nr 40 Mozarta.
            To był taki nasz niepisany muzyczny kod domowy.
            Mamy już od lat nie ma, kod muzyczny został. i jak mówią ekonomiści to jest ta
            własnie "wartość dodana".
            • Gość: wizytka Re: Nie tylko wybory tej jesieni IP: *.teleton.pl 01.09.05, 07:40
              No jak ja mogę nie pamietać Marka i Wacka ? Przecież niewiele przed wypadkiem
              mieli swój występ w naszej filharmonii i ja na nim byłam ! A ich płyty mam
              chyba trzy. To po prostu niewiarygodne, że napisałeś o Procol Harum. Nie mogę w
              to uwierzyć. Był czas,kiedy ich płyty słuchałam na okrągło i ta muzyka siedzi
              mi gdzieś w krwioobiegu do dzisiaj.Czy to ta z taką prawie całą srebrną okładką
              a w środku ich małe zdjęcie ? Sorry, ale jestem poza domem i nie mogę teraz
              sprawdzić :)
Pełna wersja