Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu

06.10.05, 06:33
No brak słów po prostu - jednak można coś zrobić.
A jeszcze wczoraj nic nie można było zrobić.
Siła mediów jest wielka. Lub strach o własną posadę.
    • Gość: James Re: Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 07:45
      Widać, że "specjaliści" naszego magistratu działają i myślą jedynie na popych.
      Zamiast zajmować się tylko i wyłącznie sobą i promowaniem własnej osoby,
      powinni zająć się rzeczywistym działaniem, nie tylko interwencyjnym. Już dziś
      trzeba pomyśleć i przeciwdziałać temu aby wywiezione dziki nie wróciły,
      uzgodnić działania z mieszkańcami dzielnicy, łowczym, PZŁ itp. to kosztuje
      tylko trochę chęci i dobrej woli - choć medalu za to na pewno nie będzie.
      • Gość: marian paździoch Re: Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu IP: *.internet.v.pl 06.10.05, 08:00
        jeżeli te dziki powrócą, to będzie to oczywiście wina jurczyka.
        no chyba, że przeczytały i oświeci je ten artykuł.

        mp
      • Gość: Specjalista Re: Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 08:46
        Sprawą dzikiej zwierzyny na terenie Szczecina poza specjalistą nikt nie miał
        serca i ochoty sie zajmować panie James. To własnie inne miasta korzystaja z
        naszych doświadczeń - w tym przede wszystkim w zakresie działalności pogotowia
        interwencyjnego. Prosze mi wskazac inne miasto, gdzie pogotowie takie
        funkcjonuje. Już nie pamieta sie sytuacji, gdy potrącone zwierzęta łowne (dziki,
        sarny, lisy) dogorywały na poboczach dróg. A inne sytuacje, gdzie pogotowie
        działało, choćby ta z pytonem. Przykładów jest od liku. Niestety brak dobrej
        woli instytucji i organów, które winny wspomagać działania Miasta powoduje, to,
        że zwierząt na terenach zurbanizowanych jest coraz wiecej. Jak działac p. James,
        gdy jest ochota, a tu kłody pod nogi? Sprawy tak licznej watahy dzików nie
        załatwi sie w jeden dzień. A co do promowania własnej osoby, to nie wiem o co
        chodzi, p. James. Zamiast pisać o sprawach, których dogłebnie sie nie zna, może
        warto poznać zdanie specjalisty, a nie tylko bazować na tym co jest w gazecie.
        Pozdrawiam. Specjalista.
        • Gość: James Re: Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 12:34
          Drogi Specjalisto,
          widzę przebłyski utraty poczucia rzeczywistości.
          Tak jak pisałem wcześniej, lepiej zajmij się właściwą robotą, a nie wylewaniem
          żółci gdy coś nie po twej myśli, bądź wbrew działaniom medialnym.
          pozdrawiam
    • Gość: XXL Re: Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu IP: 212.14.58.* 06.10.05, 14:04
      Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu

      To co to żołnierze PiSu będą teraz rezydować w lesie:))))))))
    • Gość: M.Przepiera Re: Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu IP: 212.160.165.* 06.10.05, 15:51
      0rhplus
      "No brak słów po prostu - jednak można coś zrobić."

      No a kto Panu wmówił, że nie można? GW?

      "A jeszcze wczoraj nic nie można było zrobić."

      Z żadnych wypowiedzi (z wczorajszego artykułu) - mojej czy też tzw. łowczego
      miejskiego nie wynikało, że nic nie można zrobić. Łowczy mówił o trudnościach,
      gdyż wypowiedzi dla prasy dotyczyły odstrzałów a nie innych środków zaradczych,
      zresztą już wtedy (we wtorek) wdrażanych. Chodziło, o naszym zdaniem (WGKiOŚ),
      najlepszy środek a równocześnie obecnie niemożliwy do zastosowania, tj.
      odstrzał (wiem, wiem dla niektórych brzmi to jak obława na młode wilczki, ale
      to trochę inaczej - celem wyjaśnienia zapraszam do UM). A inne działania były,
      są i będą. Gwoli zaś ścisłości co do osadzenia akcji w czasie przez Pana -
      nie "wczoraj nic nie można było zrobić" a przedwczoraj, bowiem wczoraj był
      artykuł, a wypowiedzi padały przedwczoraj, no ale kto by się tam takimi
      szczegółami zajmował. Może dzięki temu ta skuteczność GW, bo mieliśmy jeden
      dzień więcej pracy;)

      "Siła mediów jest wielka. Lub strach o własną posadę."

      Z pierwszym zdaniem się zgodzę w całej rozciągłości. Jest wielka. Często nawet
      ta siła potrafi kreować rzeczywistość, choćby Pana wypowiedzi na Forum świadczą
      jaki wpływ mają media na poglądy i umysły ludzi (o tym dobrym też nie
      zapominam).
      Jeśli chodzi o zdanie dwa - to wg Pana rozumowania strach towarzyszy w
      działaniach (a czy w bezczynności też?) wszystkim, którzy piastują jakieś
      posady, bo nigdy nie wiadomo kiedy się je straci (choć prawda jest taka, że
      prędzej czy później, ale zasadniczo to jednak następuje). Śmierci (nie dzików
      tylko nas samych) większość z nas się obawia. Ale czy w swych codziennych
      czynach i ich racjonalizacji kierujemy się non-stop obawą o życie. Nie sądzę. A
      życie w przeciwieństwie do posad mamy jedno.
      W tym konkretnym przypadku działania Miasto podejmuje od dawna, i ja to zresztą
      mówiłem Panu red. Rabendzie przedwczoraj, ale że tego nie napisał wczoraj to
      już inna sprawa (kolejny dowód na siłę mediów). Stąd potem takie głosy jak ten
      wczorajszy Pana o nieudolności władzy i kolejne innych Forumowiczów. Czy komuś
      towarzyszył strach przy tej sprawie o własną posadę wątpię. Pogotowie
      interwencyjne (medialny łowczy - pewną nomenklaturę też media tworzą) to nie
      posada tylko usługa wykonywana za pieniądze na rzecz Miasta w ramach normalnego
      zlecenia. Jedyny, który miał (ma) stanowisko i się wypowiadał a Redaktor to
      przedrukował to ja. Strachu sobie nie przypominam. Aż tak się nie zatraciłem.
      No, ale Pan wie pewnie lepiej i zna doskonale nie tylko nasze (moje) działania,
      ale i stany emocjonalne (co krew to krew). Z drugiej strony podchodząc
      filozoficznie do zagadnienia siły i strachu może to napęd dziejów wedle Pana,
      choć z drugiej strony raczej historia pokazuje, że społeczności żyjące w takich
      warunkach prędzej czy później źle kończyły. Swoją drogą siła a ściślej
      skuteczność mediów polega też na tym, że często "wstrzeliwują się" w działania
      już realizowane. I tak wg mnie było w tym przypadku. Dzięki temu tyle
      niezałatwianych spraw jest załatwianych. I żeby było jasne nie mam nic
      przeciwko mediom wręcz przeciwnie (choć jakie to ma znaczenie - to one swą siłą
      dyktują warunki) a Redaktorów lubię, Pana Rabendę zwłaszcza, mimo że mnie
      złapał telefonicznie w samochodzie ok. 17 i dodatkowo nie miał autoryzowanych
      wypowiedzi.
      Proponuję Panu co do strachu i posad zrobić eksperyment - niech Pan uderzy do
      dziennikarzy z niezałatwioną sprawą zobaczymy czy na kolejny dzień będzie
      gotowa recepta. Obiecuję, że jeśli to będzie ze sfery działania WGKiOŚ to się
      wyłączę (choć to chyba byłoby nie fair wobec Pana i eksperymentu, bo strach
      powinien być proporcjonalny do dobra, które można utracić, a to chyba
      kierownictwo ma więcej do stracenia niż inni pracownicy, a w tej teorii im
      więcej strachu tym większa szansa na załatwienie sprawy, - zresztą Pan się zna
      na tym lepiej więc niech Pan ustala reguły eksperymentu).
      Pozdrawiam, pomimo, że tylko krew mamy zgodną.

      James
      "Widać, że "specjaliści" naszego magistratu działają i myślą jedynie na popych.
      Zamiast zajmować się tylko i wyłącznie sobą i promowaniem własnej osoby,
      powinni zająć się rzeczywistym działaniem, nie tylko interwencyjnym. Już dziś
      trzeba pomyśleć i przeciwdziałać temu aby wywiezione dziki nie wróciły,
      uzgodnić działania z mieszkańcami dzielnicy, łowczym, PZŁ itp. to kosztuje
      tylko trochę chęci i dobrej woli - choć medalu za to na pewno nie będzie."

      Specjalista już w zasadzie Panu odpowiedział, ale Pana nie przekonał. Niemniej
      ja na pewnym stopniu ogólności coś Panu jeszcze dopowiem (jednak z ograniczoną
      wiarą odnośnie dotarcia z argumentacją). Jak wyżej wspomniałem nawet w opisanym
      w artykule przypadku nie było działania na popych. Zna Pan inne rzekome
      przykłady "popychu"? Nawet, gdyby jednostkowo tak było, to pochopne
      (przedwczesne) jednak Pan wnioski wysnuwa. Odnośnie promowania swojej osoby i
      zajmowania się tylko sobą przez Głównego Specjalistę to już nie wiem zupełnie o
      co Panu chodzi. Pan Główny Specjalista dostał ode mnie polecenie wypowiedzi jak
      najszerszej dla mediów, o jakim więc tu kreowaniu się mowa. Bez tego polecenia
      i wypowiedzi nie mógłby się Pan wypisać. A występowanie w mediach to raczej nie
      promowanie się, lecz w szczecińskiej rzeczywistości możliwość narażenia się.
      Nigdy nie byłem specjalistą, dlatego powiem Panu - obraża chyba Pan jednak
      specjalistów naszego magistratu. Co by złego o specjalistach nie mówić praca UM
      opiera się na Nich (aby nie było złośliwości praca w pełnym tego słowa
      znaczeniu) i kto by nie był prezydentem, dyrektorem będzie z Nimi
      współpracować. Idę o zakład, że gdyby Pan pracował w UM zrobił by Pan tak samo.
      Choć pewnie tu jednego odstrzału bez koniecznej zgody PZŁ pewnie by Pan widzę
      dokonał.
      To branie w cudzysłów specjalisty, skąd w Panu tyle niechęci? Zna Pan w ogóle
      tę działkę - jeśli tak to proszę coś merytorycznego napisać, chętnie z pomocy
      skorzystamy - daję słowo.
      Może Pan zapomniał albo nie wie, ale łowczy miejski to pogotowie interwencyjne
      już z samej nazwy wynika więc interwencyjny charakter działań. Specjalista to
      Panu opisał. Słowo interwencyjne nie wyklucza przy tym słowa rzeczywiste. W tej
      sytuacji działanie ma taki charakter a nie inny. Czymś więcej, którego to
      więcej Pan się domaga, jest natomiast odstrzał, ale bez zgody PZŁ takowy się
      nie odbędzie.
      Nadto zaprzecza Pan sobie z jednej strony promowanie się, z drugiej
      bezczynność - trochę mi się to wyklucza - każda promocja ma jednak swój
      przedmiot - produkt promowany, choćby nie wiem jak złej był on jakości to
      jednak coś trzeba robić. Myślę, że normalni ludzie promocję siebie pojmują
      poprzez robienie dobrej roboty. Jeśli tak, to ja takiej promocji wymagam od
      każdego ergo nic złego w niej nie widzę. To raczej za taką promocję są medale a
      nie za to co ma Pan najprawdopodobniej na myśli.

      James
      "Drogi Specjalisto,
      widzę przebłyski utraty poczucia rzeczywistości.
      Tak jak pisałem wcześniej, lepiej zajmij się właściwą robotą, a nie wylewaniem
      żółci gdy coś nie po twej myśli, bądź wbrew działaniom medialnym.
      Pozdrawiam"

      Pan trochę myśli tak jak przewrotnie to ujął marian paździoch. Nie popadajmy w
      paranoję, nie wszyscy urzędnicy nic nie robią. Tym bardziej jest to
      nieprawdziwe dla spraw leśnych w Szczecinie - tu akurat mamy się czym chwalić,
      piszę to obiektywnie bo ja akurat tymi sprawami się nie zajmuję, nie mi one
      bezpośrednio podlegają i nie ma w tym żadnego mojego udziału. Przez szacunek
      dla tych ludzi od lasów pozwoliłem sobie te kilka słów językiem trochę
      nieurzędniczym napisać. Mam nieodparte wrażenie, że ma Pan po prostu jakiś uraz
      do Głównego Specjalisty.

      Pozdrawiam i zapraszam do przyglądania się naszej pracy, ale wkładając w to
      maksimum obiektywizmu, co nie wyklucza wytykania błędów czy nawet złośliwości.

      • 0rhplus Szanowny Panie Dyrektorze - Michale Przepiera,... 07.10.05, 07:59
        ... zostałem wywołny przez Pana do tablicy, zatem pozwolę sobie na kilka słów
        odpowiedzi. Pragnę podkreślić, ze na problem dzików patrzę z perspektywy
        mieszkańca dzielnicy Osów; gdzie zwierzęta te, nie niepokojone przez nikogo,
        dewastują skutecznie zieleń przez ostatnie kilka lat.
        1. "No brak słów po prostu - jednak można coś zrobić."
        Dobra rada Pana Łowczego z pierwszego artykułu - trzeba się ogrodzić i czekać -
        brzmiała dla mnie jednak dość arogancko.
        2. "A jeszcze wczoraj nic nie można było zrobić."
        j/w
        3. "Siła mediów jest wielka. Lub strach o własną posadę."
        Pan oraz podległy Panu wydział w Urzędzie Miejskim, przestraszyliście się
        możliwych roszczeń odszkodowawczych ze strony mieszkańców dzielnicy Warszewo i
        zabraliście się w iście ekspresowym tempie do pracy.
        To reakcja właściwa urzędnikom. Niestety. Ja, jeśli widzę śmieć na swojej
        posesji, sprzątam go nie ponaglany przez prasę.

        W wolnej chwili zapraszam na Osów.
        • Gość: Specjalista Re: Dziki są państwowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 12:43
          Temat szkód wyrządzanych przez dziki nigdy nie był lekcewożony przez wydział, w
          którym pracuję. Na pewno nie strach przed odszkodowaniami i jakikolwiek inny
          strach jest motorem działań w tej kwestii. Dla ścisłosci: zgodnie z prawem
          łowieckim zwierzyna w stanie wolnym, a więc i dziki są własnościa Skarbu
          Państwa. I w tej kwestii w sprawie odszkodowań należy zwracać sie do
          przedstawicieli Skarbu Państwa, a nie do Miasta. I każda osoba, która zwróciła
          sie o odszkodowanie do Miasta, taką odpowiedź uzyskała, bo inna udzielona być
          nie mogła. Na marginesie, Miasto wypłacało odszkodowania za szkody wyrzadzone
          przez dziki jeszcze w 1998 roku. Bo zezwalało na to prawo. Pytanie zasadnicze -
          co robią w tej kwestii przedstawiciele Skarbu Państwa lub Polskiego Związku
          Łowieckiego?. Cóż, zapraszam w wolnej chwili na rozmowę. Problem szkód
          wyrzadzanych przez dziki na Osowie są mi doskonale znane. I prosze mi wierzyć,
          gdyby zezwolono Miastu na działania, które juz dawno zapropnowało różnym organom
          i instytucjom nie dyskutowalibyśmy w tym temacie na forum. Pozdrawiam. Jacek
          Kowalski.
    • Gość: M.Przepiera Re: Dziki z Warszewa będą wywiezione do lasu IP: 212.160.165.* 07.10.05, 15:34
      "zostałem wywołny przez Pana do tablicy, zatem pozwolę sobie na kilka słów
      odpowiedzi."

      Wczoraj pozwoliłem sobie ustosunkować się jedynie do tego co Pan napisał. Gdyby
      nie poruszał Pan kwestii sposobu załatwiania tej sprawy oczywiście bym Pana nie
      wywoływał.

      "Pragnę podkreślić, ze na problem dzików patrzę z perspektywy
      mieszkańca dzielnicy Osów; gdzie zwierzęta te, nie niepokojone przez nikogo,
      dewastują skutecznie zieleń przez ostatnie kilka lat.
      1. "No brak słów po prostu - jednak można coś zrobić."
      Dobra rada Pana Łowczego z pierwszego artykułu - trzeba się ogrodzić i czekać -
      brzmiała dla mnie jednak dość arogancko."

      Rozumiem. Rada Łowczego zawarta w artykule i moim zdaniem nie była fortunna.
      Pytanie ile z tego Pan Łowczy powiedział i czy nie były to słowa wyrwane z
      większego kontekstu. Od razu zaznaczam, że nie wiem jak było i być może to
      dosłowny cytat. Pan jest czytelnikiem napisano jak napisano i prawem Pana to
      komentować, szczególnie że ma Pan swe spostrzeżenia jako mieszkaniec. Ale, że
      czułem, iż komentarz dotyczy nie tyle samego Łowczego co bardziej Urzędu a z
      ramienia jego jedynie ja wtedy się wypowiadałem to poczułem się w obowiązku
      Panu odpisać. Łowczy to Łowczy, a oprócz tego jest szereg innych działań, jest
      współpraca z Nadleśnictwami, jest Zakład Usług Komunalnych no i WGKiOŚ w
      Urzędzie. Takiej rady z WGKiOŚ z pewnością by Pan nie otrzymał a już na pewno
      nie ode mnie.

      "2. "A jeszcze wczoraj nic nie można było zrobić."
      j/w
      3. "Siła mediów jest wielka. Lub strach o własną posadę."
      Pan oraz podległy Panu wydział w Urzędzie Miejskim, przestraszyliście się
      możliwych roszczeń odszkodowawczych ze strony mieszkańców dzielnicy Warszewo i
      zabraliście się w iście ekspresowym tempie do pracy."

      Zwierzęta w stanie wolnym to własność Skarbu Państwa (dziki takimi są). Po
      stronie Państwa są zatem prawa i obowiązki z tym związane, w tym
      odpowiedzialność np. za zniszczenia (stąd pismo z UM do Wojewody) a nie po
      stronie Gminy (to zresztą na Forum GW w komentarzach do wcześniejszego artykułu
      ktoś napisał). Miasto angażuje się w sprawę, bo dotyczy ona terenów miejskich,
      jak i mieszkańców (chcąc Im pomóc), a nie z powodów formalnych - innymi słowy
      nie grozi nam ten rodzaj odpowiedzialności, nie z tego powodu są działania.
      Natomiast zaskakuje mnie Pana postrzeganie mojej osoby jak i mych reakcji -
      podobnie i Wydziału (a ściślej jednego pracownika, bo tylu się tą tematyką
      zajmuje). Wczoraj motor działań to był rzekomy strach o posadę, dziś jest to
      już strach przed abstrakcyjnymi z punktu widzenia Miasta odszkodowaniami.
      Ja pracuję co dzień zasadniczo w tym samym tempie, ostatnie dni może tylko tym
      różniły się od poprzednich, że wobec urlopu mojego Zastępcy zajmowałem się
      sprawami, których bezpośrednio codziennie nie nadzoruję czyli właśnie tematyką
      lasów, w tym dzików.

      "To reakcja właściwa urzędnikom. Niestety."

      Aktualnie jestem urzędnikiem, ale przede wszystkim człowiekiem, który ma coś
      więcej do stracenia niż posadę a mianowicie nazwisko. Myślę, że Pan uogólnia,
      choć pewnie ma Pan ku temu przesłanki. A uogólnianie to łatwa rzecz, ale nie
      oddająca jednak rzeczywistości. Myślę, że jako podatnik ma Pan prawo domagać
      się by takich urzędników nie było. "Ponaglanie" prasy w tym wypadku, jak już
      Panu pisałem, było niezwykle "nietypowe".

      "Ja, jeśli widzę śmieć na swojej
      posesji, sprzątam go nie ponaglany przez prasę."

      Nie mam posesji, ale postępowałbym podobnie, zresztą z wielu względów. W
      mediach nie występujemy aż tak często czy to oznacza, że pozostały czas mamy
      wolny.

      "W wolnej chwili zapraszam na Osów."

      Dziękuję. Bywam na Osowie. Pomimo zdania powyżej wolnych chwil ostatnio jednak
      brak, chyba, że chodzi Panu o stawiennictwo w związku z obowiązkami
      pracowniczymi to oczywiście jestem do Pana dyspozycji.

      P.S. Proszę mnie nie tytułować zajmowanym stanowiskiem, szanownego też proszę
      sobie darować.


Pełna wersja