Gość: Parteq IP: 10.10.130.* 13.10.05, 18:11 .. rece opadaja, lekarzy chyba byl mlody i bez rodziny, Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: AJW Re:...co by zrobil w stosunku do swojej rodziny? IP: *.htc.net 13.10.05, 18:22 Smutne te polskie przepisy w smutnych polskich szpitalach....Jestem rozczarowany odpowiedzia dr Grodzkiego....Przeciez wizytowal szpitale w Saint Louis, USA..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jo Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.pl / 213.155.191.* 13.10.05, 18:26 Szpitale zabiegają o liczne certyfikaty jakości, a nie walczą o prawa nasze, zwyczajne ludzkie, macie drodzy państwo jeszcze wiele do zrobienia. Nie zapominajcie,że też może was czekać śmierć w samotności śmierć -do ściany.Czy tu też trzeba przemawiać przez kieszeń, myślę,że nie. Jakoś drodzy lekarze brakuje czasami wam wyobrażni i zwykłego serca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurek Re: Dr czy dr wet.? IP: *.internet.v.pl 13.10.05, 18:36 Po co pan dr J. szedł na medycynę, trzeba było na weterynarię, tam wszystko prostsze. Doktor Drań... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr wet Re: Dr czy dr wet.? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 11:01 Wypraszam sobie. Kiedy ktoś przynosi zwierzę, w celu skrócenia mu cierpień, pozwalamy mu z nim zostać do ostatniej chwili przytomności. Zwykle ludzie sami chcą wychodzić, kiedy zwierzak jest już nieprzytomny i nie ma świadomości, przed ostatnim zastrzykiem. Ale czasem chcą zostać do ostatniego tchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: Dr czy dr wet.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:22 Tak, tylko ze weterynarz nie musi , zajmujac sie swoim pacjentem, dbac o jego potrzeby psychiczne :) Lekarz jednak powinien, o czym niestety zbyt czesto lekarze zapominaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K.F. Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 18:41 Jestem zbulwersowany, zwłaszcza, że zaledwie kila miesiecy temu odbywało się publiczne misterium agonii Jana Pawła II. Rodzina ma w takich przypadkach niezaprzeczalne prawo towarzyszyć najbliższej osobie w czasie przekraczania granicy cienia. To pomaga i umierającemu i jego najbliższym. Tę granicę przekracza się tylko raz i nie ma żadnego powrotu. Wystarczyło postawić przenośny parawan między pozostałymi chorymi a umierąjącym człowiekiem! Do rodziny powinien też przyjść szpitalny psycholog, by przygotować to tego momentu. Tyle mówi się w Polsce o wartościach chrześcijańskich, o podobną głebokim polskim katolicyżmie, wierze, tradycji katolickiej, a gdy przyjdze co do czego, gdy trzeba wykazać się owym chrześcijańskim stosunkiem do bliźniego - całe te gadanie i te próżne gesty mozna o kant stołu rozwalić. Zachowujemy się tak, jakby człowiek, ten słabszy, ułomny, umierający, jego zrpaczona rodzina - byli przedmiotami, uciążliwymi dla otoczenia!.... Słow mi brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beti Re: Skazany na śmierć w samotności IP: 83.168.75.* 13.10.05, 19:08 co to znaczy gdyby zrobili awanturę - czyli nie opłaca sie byc człowiekiem kulturalnym ? a może ci biedni ludzie nie mieli sił kłucic się z lekarzem , przeciez umierał ich ojeciec !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wizytka Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 19:53 Gdyby rzeczywiście zrobili z tego powodu awanturę... powiedział lekarz ... Po raz setny okazuje się, że czasami jednak trzeba trzasnąć drzwiami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:06 Pan lekarz, usprawiedliwiający się, że nie zrobił tego, co powinien, bo nie zrobiono mu awantury. Czasami ludzie popełniają samobójstwo i nawet tego nie zauważają. Pan lekarz powiedział wszem i wobec coś takiego: "jestem mięczakiem; odgrywam rolę pana życia i śmierci, ale jak się na mnie krzyknie, podwijam ogon pod siebie i robię, co mi każą; ludzie taktowni nie mają u mnie szans,traktuję ich jak śmieci; opryskliwym prostakom schodzę z drogi". Brawo, panie lekarzu. Popełnił pan samobójstwo w pięknym stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 19:57 Kompletna demoralizacja. Kompletny brak ludzkich odruchów. Kompletny brak współczucia. Czy ktoś zauważył może, czy ze strony szanownych panów lekarzy padło chociaż jedno "przepraszam"? Rozpacz po prostu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 22:33 Oni uważaja że nie mają za co przepraszać- zrobili do dla dobra ładu na oddziale. Niestety, u nas wciąz brakuje zrozumienia tego, że regulamin, zwlaszcza w takich mijescach, ma być dla ludzi. Tak jak ktoś tu już napisał, jeśli obecność rodziny przeszkadzała, należało postawić parawan lub podjąc jakiekolwiek inne srodki w celu ulatwienia rodzinie spędzenia tej nocy z umierającym czlowiekiem. Dla mnie dobijajace były 2 rzeczy: stwierdzenie lekarza ze nie bylo pewności ze pacjent umrze, oraz ze pacjent i ak był nieprzytomny. Takie podejście do pacjenta jak do mechanizmu, przypadku. W ktorym momencie lekarz może byc pewnien, ze pacjent umrze akurat tej nocy albo tego dnia? Przeciez nigdy nie może miec takiej pewności, a lekarz sam prognozowal że pacjent tej nocy może nie przeżyć. No i to podejście- ze jeśli pacjent jest nieprzytomny, to nie ma sensu przy nim siedzieć; po pierwsze, przy umierającym nie siedzi się po to żeby ustalić ostatnie kwestie związane z testamentem, nie po to żeby sobie znnim pogadać, bo chpdzi tu o symbol przywiazania i gleboką wewnętrzną potrzebę, więc przytomnośc pacjenta lub jej brak nie mają znaczenia. A po drugie, i tak nikt nie ma pewności co do tego, czy nieprzytomny pacjent jest w stanie odbierać sygnaly z otoczenia świadczące o czyjejś obecności. W Polsce lekarzy ksztalci się na specjalistów od technicznej strony medycyny, ale nie uczy sie ich jak mówic o śmierci pacjenta, o nieuleczalnej chorobie, jak rozmawiac z matką po poronieniu, jak postepowac z rodziną osoby umierającej, z osobą ktora doznala amputacji lub trwalego upośledzenia itp. Pacjenta traktuje się jak obiekt badań i leczenia, nie jak istote która czuje, iz ktorę trzeba się w związku z tym obchodzic, stosownie do sytuacji, delikatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wnuczek pacjentki [...] IP: *.chello.pl 13.10.05, 20:20 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: avf Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.chello.pl 13.10.05, 20:41 Zwolnic tego lekarza na zbity pysk, i zabronic mu wykonywania zwodu. na przyszlosc bedzie myslal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka mentalnosc lekarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 22:19 nie ta wypowiedź zdumiała: "Gdyby rzeczywiście zrobili z tego powodu awanturę, to pewnie byśmmy jakoś to zorganizowali. Ale oni tylko zapytali.... Ja odparłem "nie", więc oni wyszli." Niesamowite podejście- my pacjenowi utrudnimy zycie, jak sie bedzie awanturowal, to ustąpimy, a jak nie, to sam jest sobie winny... Dlaczego lekarza stwierdził że zorganizowłby to jakoś gdyby się rodzina awanturowala, co to za dziwny sposob myslenia? Nie mógl tego zrobic tak po prostu, po ludzku, musial czekac na jakas awanturę? I co to za wytłumaczenie- nie pozwolilismy im zostać, bo się nie awanturowali... naprawdę ręce opadają... Dlaczego w Polsce pacjent to przypadek, a rodzina to problem? Jak można pomagać czlowiekowi i nie widzeć jego człowieczeństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 22:40 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Re:mało zarabia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 07:40 pewno nie dostał do łapy. DR Grodzki juz chyba pomylił funkcje nie tylko jest dyrektorem ale człowiekiem.Czy na medycynie wyladował przypadkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re:mało zarabia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 10:03 Polskim lekarzom za czesto wydaje sie, że medycyna to rzemiosło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktosiu Re: mentalnosc lekarza IP: *.asternet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 14:55 nie oceniam tu tej sytuacji tylko odniosę się do twojego komentarza o łapówkach. może bierze w łapę ale dopóki mu tego nie udowodnisz nie możesz szkalować jego imienia, bo możesz za to odpowiedzieć przed sądem. Zgłoś się na policję że wiesz o takim fakcie, daj dowody i facet pójdzie siedzieć. Krzyczeniem tutaj nic nie zdziałasz, a przez takie marudzenie dostaje się po głowie tym lekarzom, którzy są uczciwi. Jeszcze odnośnie tego że ma dom i auto...wybacz...nie wiem kim jesteś z zawodu ale na pewno twoja odpowiedzialność jest żadna w porównaniu do odpowiedzialności lekarza i powinien mieć on za to baaardzo dużo zapłacone. Skoro nikt mu nie udowodnił że to z łapówek to trzeba przyjąć że to z uczciwej pracy...proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: mentalnosc lekarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 20:44 Jeszcze odnośnie tego że ma dom i auto...wybacz...nie wiem kim jesteś z zawodu > ale na pewno twoja odpowiedzialność jest żadna w porównaniu do > odpowiedzialności lekarza i powinien mieć on za to baaardzo dużo zapłacone Odpowiedzialność lekarzy w Polsce praktycznie nie istnieje. Proszę pokazać mi przypadki skazania lekarza za EWIDENTNE błędy w sztuce lekarskiej. Znacznie więcej jest w więzieniach przedstawicieli innych zawodów np. kierowców czy kasjerek , którzy tylko popełnili błąd, ake sądy nie są tak wspaniałomyślne jak wobec lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: mentalnosc lekarza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.05, 08:26 Może uznacie mój pogląd za dziwny, ale uzasadnianie takich czy innych zarobków wysoką czy niewysoką odpowiedzialnością uważam za naciągane. Płaci się za kwalifikacje (czyli zdolność do udźwignięcia odpowiedzialności), a nie za odpowiedzialność. Codziennie właściwie poruszam się swoim samochodem po mieście. To ogromna odpowiedzialność. Od mojej uwagi i umiejętności zależy życie każdego mijanego przechodnia. Jeśli moja uwaga i umiejętności zawiodą, zostanę z całą pewnością surowo ukarany, w tym utratą prawa do prowadzenia pojazdu. Ale jakimś cudem nie domagam się z tego powodu ani szczególnych honorów, ani gratyfikacji. A teraz odnieście te rozważania do tego, jakie skutki pociagają błedy lekarzy dla nich samych i pofantazjujcie na ten temat. Dziwne, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Z innej beczki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 06:37 Niech mi ktoś wyjaśni, o co tu chodzi. W pierwszym zdaniu tekstu jest "pan Stanisław", a już w kolejnych "pan Ireneusz". Oj, więcej uwagi przy pisaniu. Oj, więcej uwagi przy korekcie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: press-vienna Re: Z innej beczki IP: *.3.14.vie.surfer.at 14.10.05, 07:24 oj panie kolego brzydko,ale w tym szpitalu wszedzie biora.np.lozko 200 dolarow od zaraz,ortopedia jest najlepsza. p.jankowski............jest pan ............. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.chello.pl 14.10.05, 07:36 Gdyby pan doktor na mnie trafił,to by mu łatwo ze mną nie poszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 08:16 Moja siostra była pod opieką szpitala w Zdunowie i dr Grodzkiego przez 1,5 roku. Umierała w mojej obecności, personel był miły i pomagał nam jak mógł. Było to co prawda 7 lat temu ale od czasu gdy stan się diametralnie pogorszył mogłam zostawać przy niej na noc wielokrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 10:04 różnie bywa... Czasem ma sie pech a do lekarza, a czasem szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wit Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.05, 08:16 To smutne i straszne zarazem, jeśli lekarz ma takie przekonania: "...Oczywiście lekarz dyżurny powinien wytłumaczyć rodzinie, że ich obecność przy chorym, który i tak był nieprzytomny, niczego nie zmieni, może tylko przeszkadzać innym..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: człowiek Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 09:10 Mam nadzieję, że wobec Pana doktora zostanąbwyciągnięte konsekwencję. Pytanie- czy powinien być lekarzem? Lekarze zapominają, że są dla pacjentów a nie pacjenci dla nich...........Co za czasy!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 10:06 to nie wina wieku. Większość lekarzy ma poczucie wyższości nad zwykłymi ludźmi. Mają misję do spełnienia a pacjenci często są tylko przedmiotami w jej realizacji. O innych aspektach materialnych nie wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zvapor Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 10:24 Chodzi, jak zwykle o jedno i niestety ciągle to samo - wygodę pracowników. Brak dobrej woli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.10.05, 11:07 A ja pamietam rodzine umierajacego pacjenta ktora przekonywalem zeby pozwolili umrzec mu w domu, w otoczeniu najblizszych. Wymusili przewiezienie go do szpitala i tam umarl sobie sam na korytarzu obok wc, juz bez rodziny. Ale rodzina miala za to poczucie spelnionego obowiazku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 11:16 Pozwolę sobie spytać - i co z tego? Jak ten fakt się ma do opisywanego w Gazecie? IMHO nijak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.10.05, 11:19 Ma sie tak, ze czasem lekarz moze miec wiecej serca dla umierajacego niz jego wlasna rodzina. Czasem bliscy tez skazuja na smierc w samotnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 11:28 A ja spytam raz jeszcze: jak ten truizm ma się do zdarzenia opisanego w Gazecie? I powtórzę: nijak. I wybacz, ale dla mnie fakt, że umierający pacjent jest przez LEKARZA (no bo przecież nie przez rodzinę) umieszczany na korytarzu, w sąsiedztwie WC, za żadne skarby nie może być dowodem na posiadanie "więcej serca". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.10.05, 11:48 byles kiedys w zatloczonym odziale? a gdzie go mial umiescic w sytuacji braku wolnych lozek? myslisz ze przepelnione szpitale i skandaliczne warunki w jakich ludzie sa leczeni i umieraja to wina lekarzy? jezeli nie widzisz zwiazku to trudno, byc moze udzial w polowaniu na doktora cie zaslepia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 12:08 Czy byłbyś łaskaw nie zmieniać tematu? Powtórzę raz jeszcze-omawiamy jeden, konkretny przypadek. Nie debatujemy nad przyczynami skandalicznych warunków, w jakich ludzie są leczeni. Rozmawiamy o skandalicznej decyzji jednego lekarza, której nie można umotywować skandalicznymi warunkami. Związek, o którym raczysz wspominać, w tej konkretnej sytuacji nie zachodził. Śmiem twierdzić, że w tym przypadku to, że ten jeden człowiek umarł w samotności jest winą lekarza. I jeszcze jedno. Nie musimy polować na doktora. On sam się wystawil na strzał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 14.10.05, 12:29 akurat na temat tej konkretnej sytuacji nie ma co dalej dyskutowac. popelniony zostal blad. moze warto jednak podyskutowac o innych, podobnych sytuacjach i postawach wobec smierci i cierpienia, lekarzy, rodzin i wszystkich nas, bo kazdy kiedys w obliczu smierci osoby najblizszej stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 14:17 Chyba się jednak nie zgodzę, że na temat tej sytuacji nie ma co dalej dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 14:55 Gość portalu: x napisał(a): > Ma sie tak, ze czasem lekarz moze miec wiecej serca dla umierajacego niz jego > wlasna rodzina. Czasem bliscy tez skazuja na smierc w samotnosci. Czasem. Ale w tym przypadku NIE. I zaryzykuję stwierdzenie że owo czasem jest bardzo sporadyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 14.10.05, 11:33 Szanowni Forumowicze Pracuje w duzym szpitalu i musze powiedziec ze nie mamy warunkow na to zeby rodziny zostawaly przy umierajacym chorym warunkow tych nie zapewnia szpital z dwoch powodów: 1. sale sa 3 osobowe i nie ma miejsca dla rodziny tzn lozka albo nawet fotela, mzna sobie wyobrazic sytuacje kiedy na jednej sali umiera 3 chorych i sa w niej 3 rodziny.... to nie jest teoria - tak sie zdarza dosc czesto - jakie macie propozycje rozwiazania??? 2. regulamin szpitala wyraznie ustala godziny pobytu rodzin od 15 do 17! Nie zapominajcie ze my jestesmy ludzmi i ja ze swojej strony jestem przekonany o tym ze logistyka szpitala powinna byc taka, zeby rodziny mogly przy swoich bliskich byc w trudnych chwilach nie oczerniajcie (jak to jest teraz w zwyczaju) pracownikow ochrony zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 11:50 ad 1. W opisanym przypadku umierał jeden człowiek i jego rodzina (dokładniej: 2 osoby) chciała być razem z nim. To nie była teoria - to była praktyka. ad 2. Regulamin szpitala narusza prawa człowieka i obywatela. Staramy się nie zapominać, że pracownicy służby zdrowia są ludźmi. Ciekaw jestem, czy takie same starania wykazują pracownicy służby zdrowia w celu pamiętania, że ludźmi są ich pacjenci i ich rodziny. Nie oczerniamy pracowników ochrony zdrowia. Niektórzy z nich sami się oczerniają postępując niegodnie i nieprzyzwoicie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakq Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.pl / *.smsnet.pl 14.10.05, 11:52 nie oczerniajcie (jak to jest teraz w zwyczaju) pracownikow ochrony zdrowia sami sobie wystawiacie taka opinie nie oczerniajcie - prosze Pana pan chyba kpi teraz ze mnie????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 14.10.05, 11:56 sami sobie wystawiacie taka opinie nie oczerniajcie - prosze Pana pan chyba kpi > teraz ze mnie????? liczba mnoga drogi Panie... przypomina to od dawna stosowana skladnie w Polsce Ludowej ja w parktyce klinicznej dbam przede wszystkim o czlowieka i staram sie leczyc po ludzku a kpic to kpie z nieodpowiedzialnych politykow! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 12:00 Panie lekarzu, pozwolę sobie przypomnieć, że to Pan właśnie posłużył się liczbą mnogą i posługuje się nią Pan z lubością w dalszym ciągu swojego postu. Raczy Pan nie odwodzić naszej i swojej uwagi od opisanego w Zdunowie zdarzenia mętnymi rozważaniami o politykach. Niech Pan powie wprost i stanowczo: czy potępia Pan postępowania swojego kolegi ze Zdunowa, czy też uważa Pan, że postąpił tak, jak postąpić powinien. Bardzo chcemy poznać Pana zdanie w tej sprawie - to pozwoli nam uniknąć liczny mnogiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 14.10.05, 12:42 Odpowiadam na pytanie ja nie uzalezniam decyzji w pracy od awantur a od przepisow i zalecen kierownictwa, w razie watpliowsci wyrazanych przez rodzine odsylam do dyrekcji szpitala nie moge sie wypowiadac na temat sytuacji opisanej w artykule bo po porstu jej nie znam w mojej praktyce zdarzylo sie kilkkrotnie, ze ktos zostawal przy chorym na noc i byly to wyjatkowe przypadki (tzn mlody pacjent w ciezkim stanie) - czyli mozna ale podkreslam ze w wyjatkowych sytuacjach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 14:19 > nie moge sie wypowiadac na temat sytuacji opisanej w artykule > bo po porstu jej nie znam Nie rozumiem. Chyba nie tylko ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:04 >czyli > mozna ale podkreslam ze w wyjatkowych sytuacjach czy zaistniala sytuacja, czyli ta w ktorej pacjent dozywal swoich ostatnich chwil, nie nalezala do wyjatkowych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakq Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.pl / *.smsnet.pl 14.10.05, 12:50 liczba mnoga drogi Panie... przypomina to od dawna stosowana skladnie w Polsce > Ludowej słuzba zdrowia - dlatego napisałam w liczbie mnogiej a przepisu sa nie dostosowane do dzisiejszych czasow i nirm spolecznych mam nadzieje ze takich lekarzy jest wiecej jak Pan ale sam pan musi przyznac ze sa w pana zawodzie ktorzy nie dbaja o człowieka tylko o wlasna kieszen i za nic maja cierpienie rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.banacha.amwaw.edu.pl / *.amwaw.edu.pl 14.10.05, 13:03 Pragne wyjasnic podstawowa sprawe, i mam nadzieje ze zgodzicie sie Panstwo ze mna, ze kazdy czlowiek pracuje co najmniej z dwoch powodow 1. dla pieniedzy zeby utryzmac siebie, rodzine (jak jest), dom (jak jest) etc etc 2. dla zaspokojenia swoich potrzeb niematerialnych tzn duchowych, emocjonalnych, hobby itd - tu jest miejsce na powolanie Postawa lekarza opisana w artykule jest neutralna z odcieniem cynicznej - ta wypowiedz na temat awantury jest, dla niewtajemniczonych w codziennosc szpitalna gdzie awantury to glowny sposob komunikajci rodziny z lekarzem, trudna do zrozumienia ale swiadczy o przemeczeniu i zrezygnowaniu doktora niesienie ugi w cierpieniu jest obowiazkiem, ktory spelniany jest przynajmniej w moim otoczeniu zawodowym bez mrugniecia okiem (ad. pkt 2) w tym wszystkim nalezy zdac sobie sprawe ze pracujemy w warunkach takich jakie sa ustalone i narzucone z gory i tutaj nasza potrzeba niesienia ulgi w cierpieniu zderza sie z nieczynnymi windami, cieknacymi oknami, brakiem podstawowych srodkow jestem przekonany o tym ze nie ma tutaj podzialu na NAS i WAS, tylko jestesmy My - narod i mamy cos do zrobienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakq Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.pl / *.smsnet.pl 14.10.05, 13:14 moze gdy zaczniemy wspolnie mowic i naglasniac takie sprawy cos sie zmieni. rozumiem trudne warunki pracy stres ale nie rozumiem ,, tej solidarnosci "zawodowej jezeli postapil zle zachowal sie nie wlasciwie popelnil bład ... jest to przykre tym bardziej ze chodzi o zycie i zdrowie i przedewszystkim w tym wyopadku o godna smierc. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:12 > Postawa lekarza opisana w artykule jest neutralna z odcieniem cynicznej - ta > wypowiedz na temat awantury jest, dla niewtajemniczonych w codziennosc > szpitalna gdzie awantury to glowny sposob komunikajci rodziny z lekarzem, > trudna do zrozumienia ale swiadczy o przemeczeniu i zrezygnowaniu doktora Tak, tylko sytuacja w której lekarz posuwa się w swoim zrezygnowaniu do przedkladania swojej wygody nad potrzeby pacjenta i jego rodzin, nie est zdrowa - bo nie jest rzemieslnikiem ani weterynarzem, zajmuje sie ludzmi. A ponadto paranoja jest sam fakt, ze pan doktor awanturowanie sie uznal za norme, w ten sposob przyznajac racje awanturnikom i odmawiajac jej ludziom spokojnym- gratuluje mu takiej postawy. > i tutaj nasza potrzeba niesienia ulgi w cierpieniu zderza sie z nieczynnymi > windami, cieknacymi oknami, brakiem podstawowych srodkow > jestem przekonany o tym ze nie ma tutaj podzialu na NAS i WAS, tylko jestesmy > My - narod i mamy cos do zrobienia Ale co to ma do rzeczy? Czy naprawde mozna bylejakośc podejśc do pacjenta ciagle tłumaczyć złymi warunkami w szpitalach? Przeciez nie mowilismy tu o roszczeniach odnosnie standardu szpitala- wszyscy mielismy lekarzowi za zle jego stosu nek do pacjenta, a ten est kwestia indywidualna, i nie mozna go tlumaczyc nieczynnymi windami i cieknacymi oknami. jeszcze raz powtarzam- bycie lekarzem to powolanie! To misja. Wiemy, ajkie sa warunki w polskich szpitalach- i o to nie mozna oskarzac parcownikow. Ale ja osoboscie nie godze sie z przedmiotowym traktowaniem pacjenta z jakim sie spotykam- a jestem osoba ktora czesto przebya w szpitalach, wiem wiem o czym mowie- schlosc, brak wyrozumialosci czy prostej zyczliwosci, traktowanie pacjenta jak przypadku medycznego- lekarze na obchodzie szepczacy nad lozkiem pacjenta i udzuelajacy mu zdawkowych wyjasnien, pielegniarki ktore przed obchodem lekarzy usatwiaja pacjentow jak szmaciane laleczki bo np "pan doktor nie lubi kiedy pacjent costam". Niestety konakty ze szpitalami kojarza mi sie z wyrokiem- zakmnieciem, kontrola, dominacja i barliem zyczliwosci- pacjent jest zdany na personel, ktry zbyt czesto nie potrafi w nim dostrzec czlowieka i traktuje jak kojeny nr w statystyce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: jak to wyglada z drugiej strony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:01 Gość portalu: lekarz napisał(a): > Szanowni Forumowicze > Pracuje w duzym szpitalu i musze powiedziec ze nie mamy warunkow na to zeby > rodziny zostawaly przy umierajacym chorym > warunkow tych nie zapewnia szpital z dwoch powodów: 1. sale sa 3 osobowe i nie > ma miejsca dla rodziny tzn lozka albo nawet fotela, mzna sobie wyobrazic > sytuacje kiedy na jednej sali umiera 3 chorych i sa w niej 3 rodziny.... to nie > > jest teoria - tak sie zdarza dosc czesto - jakie macie propozycje rozwiazania?? > ? > 2. regulamin szpitala wyraznie ustala godziny pobytu rodzin od 15 do 17! > > Nie zapominajcie ze my jestesmy ludzmi i ja ze swojej strony jestem przekonany > o tym ze logistyka szpitala powinna byc taka, zeby rodziny mogly przy swoich > bliskich byc w trudnych chwilach > nie oczerniajcie (jak to jest teraz w zwyczaju) pracownikow ochrony zdrowia Przeraża mnie apan podejscie z dwoch podowod- czlowiek dla lekarza, powinien byc wartoscia nadrzedna, i nawet jesli rodziny towarzyszace odchodzacym pacjentom mialyby sie tloczyc w malych pokoikach, to nalezy im to umozliwic, bo to sa ich ostatnie chwile razem spedzone, jestem pewna ze tlok ma dla umierajacych pacjentow i ich ordzin duzo mniejsze znaczenie, niz mozliwosc soedzenia razem ostatnich gdzoin zycia. to po pirrwsze. A po drugie- co z tego ze regulamin mowi o takich a nie innych godzinach odwiedzin,? Czy pan jest zaprogramowanym robotem? Nie potrafi się pan zdobyc na odruch serca, tylko zaslania sie pan regulaminem? Orzeciez regulamin ma byc dla ludzi, a nie przyciwko nim. Rozumiem ze takie godziny odwiedzin powinny obowiazywac w przypadku zwyklych pacjentow, ale nie osoby umierajace, na litosc boska, gdzie w tym wsyztkim ludzkie podejscie? Regulamin nie jest wartoscia sama w sobie, trzeba go szanowac i przesterzgac jedyniejesli sluzy czlowiekowi. Odpowiedz Link Zgłoś
kurde.felek Re: jak to wyglada z drugiej strony? 14.10.05, 16:27 Szanowny Panie Doktorze, nim został Pan lekarzem, składał Pan przysięgę Hipokratesa, czyli peyzsięgał wierność zasadom etyki lekarskiej. Główną zasadą jest, o ile Pan pamięta - działać tylko dla dobra chorego, nie szkodzić oraz nie uśmiercać w żadnych okolicznościach. Odmowa bliskim spędzenia ostatnich chwil z umierającym jest naruszeniem i to ewidentnym owych zasad. Nawet jeśli chory był nieprzytomny. Lekarz pozbawiający umierającego obecności najblizszych - skazał go na śmierć społeczną - na samotność umierania. Rodzinę pobawił szans na godne pożegnanie bliskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakq Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.pl / *.smsnet.pl 14.10.05, 11:44 jest takie powiedzonko o szpitalu w Zdunowie- po zabiegu lub operacji na ortopedii wychodzisz z jedną noga krótsza a drugą dłużasza- tak tam lecza i to od dawna a co do wypowiedzi pana lekarza ze gdyby zrobili zadyme to jakos to by zorganizowali cisnie mi sie na usta jedno niecenzuralne słowo wiec przemilcze zycze panu doktorowi zdrowia i dalszego dobrego samiopoczucia aha bo jak trafi do mnie to tez bedzie musial zrobic zadyme bo jego sprawa bedzie długo załatwiana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mi śka Re: Skazany na śmierć w samotności IP: 195.136.49.* 14.10.05, 12:42 Proponuję nową akcję GW "Umierać po ludzku". Z "Rodzeniem po ludzku" Wam sie udało to może pomożecie godnie umierać ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kakq Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.pl / *.smsnet.pl 14.10.05, 12:51 popieram Odpowiedz Link Zgłoś
witoldszar Re: Skazany na śmierć w samotności 14.10.05, 13:13 Moje zdanie jest nieco nietypowe - uważam, iż personel medyczny postąpił bardzo słusznie. Wyobraźmy sobie ten pokój, gdy przy każdym pacjencie umierającym "towarzyszyła" by Rodzina. Szpital to nie teatr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 14:21 Tak. Masz rację. Twoje zdanie jest bardzo nietypowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:20 Sadze, że gdyby twoja matka miala umrzec za pare godzin, myslalbys zupelnieinaczej. Sądze, ze bardzo, ale to bardzo chcialbys z nia zostac, i twoj wlasny argument nie mialby juz dla ciebie zdnego znaczenia. Szpital to nie teatr, jasne. Szpital to miejsce leczenia ludzi i przynoszenia im ulgi, to miejsca dla człowieka. Czlowke powinien byc w nim priorytetem.Wiec jesli szpital nie jest w stanie uratowac mu zycia, to minimum ktore moze mu wtedy zapewnic, jest obecnosc bliskich przy umieraniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktosiu a ja jeszcze nie spotkałem lekarza łapówkarza!!! IP: *.asternet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:00 ciekawe, już trochę żyję na tym świecie i jeszcze nigdy w przychodni czy w szpitalu nie zdarzyło mi się, żeby ktoś sugerował mi polepszenia traktowania za pieniądze. Nie twierdzę, że takie przypadki się nie zdarzają, tylko że ci którzy dają te łapówki są równie winni jak ci "lekarze".Nigdy nie rozumiem dlaczego ktoś kto dał łapówkę nie poszedł potem na policję i nie doniósł na takiego lekarza. Dopóki nie ma oskarżenia, świadków dowodów nie ma sprawy i koniec, więc przestańcie biadolić, że lekarze to łapówkarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akka Re: a ja jeszcze nie spotkałem lekarza łapówkarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:17 >ci którzy dają te łapówki są równie winni jak ci "lekarze" Oczywiscie. Zgadzam sie z tym, bo tacy ludzie gruntuja przekonanie ze czlowiek zasluguje na tym bardzije ludzkie traktowanie, im wiecej ma poieniedzy. A kto ich nie ma na nie nie zasluguje. Dawanie lapowek lekarzom gruntuje taka mentalnosc, taki sposob myslenia. Gdyby Polacy nie dawali lapowek, ba, gdyby uwazali to za cos nagannego i brzydliwego, to malo ktory lekarz osmieliby sie wysunaa podobna propozycje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: a ja jeszcze nie spotkałem lekarza łapówkarza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:28 >Nigdy nie rozumiem dlaczego ktoś kto dał łapówkę nie poszedł potem > na policję i nie doniósł na takiego lekarza. 1. Ponieważ byłby (z punktu widzenia prawa) równie winny, jak przyjmujący łapówkę. 2. Ponieważ boi się, że w ten sposób zaszkodzi bliskiej sobie osobie, dla której stara sie o lepszą opiekę. 3. Ponieważ udowodnienie takiego faktu jest trudne - praktycznie jedyną pewną metodą jest zakup kontrolowany. Odpowiedz Link Zgłoś
op_par Re:Był chłodny do rodziny 14.10.05, 15:37 Jakie pojęcie mają ludzie o szpitalu! Na sali pooperacyjnej chcą przesiadywania tłumów? Przecież jeżeli jeden umiera to ci siedzący przy nim są zgrożeniem infekcyjnym dla ran pooperacyjnych tych pozostałych! Po takich zbiorowych pożegnaniach trzaeba będzie nastepnym zezwalać na pożegnanie umierającego z powowdu zakażenia ran! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re:Był chłodny do rodziny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:49 1. Skąd pomysł z tłumem? Chyba kolegę poniósł zapał oratorski. 2. Czym różni się pod kątem "zagrożenia infekcyjnego" obecność kogoś z rodziny od obecności kogoś z personelu szpitalnego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: op_par Re:Był chłodny do rodziny IP: *.devs.futuro.pl 14.10.05, 16:25 Ponieważ operuje się na sali operacyjnej i poprzebieranym , a nie na korytarzu pomiędzy rodzinami ( aby mogli być cały czas). To pytani od Ablativusa nie wiadomo w czym " oblatanego" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re:Był chłodny do rodziny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 16:33 Ja pytam o to, czym na sali pooperacyjnej różni się obecność rodziny od obecności personelu szpitalnego. Jeśli problem jest w ubraniu, to czemu nie ubrać rodziny w fartuchy? A nawet w maseczki chirurgiczne? Kto chce, szuka sposobu. Kto nie chce, szuka przyczyny. Szkoda, że nie ustosunkowałeś się do kwestii "tłumu", o jakim raczyłeś bąknąć w swom pierwszym poście. A argumenty ad personam zostaw dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: op_par Re:Był chłodny do rodziny IP: *.devs.futuro.pl 14.10.05, 16:33 A tak na zupełnie serio, to straszne że nie tylko na dużej sali pomiędzy innymi chorymi po operacji umiera człowiek. Tamci są przytomni i wszystko słyszą i być może widzą swój ewentualny los. Takie warunki mamy w szpitalu do przejścia z tego padołu łez za swoje przez lata płacone składki. Są tacy co chhcą aby tak było nadal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re:Był chłodny do rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 20:58 nie byłoby problemu z miejscami w szpitalach gdyby to kierownictwu szpitala zależało na często bezssensownym trzymaniu pacjentów kilka dni dłużej, bo szpital dostanie za to więcej pieniędzy. Prosze tylko porównac sredni czas pobytu w polskim szpitalu z czasami pobytu w innych placówkach przy podobnych przypadkach i wyciągnąć wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktosiu Re: a ja jeszcze nie spotkałem lekarza łapówkarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 16:32 1. w punkcie pierwszym istota. nie byłoby lekarzy biorących łapówki gdyby nie było ludzi którzy je dają. 2. co do punktu drugiego nic nie stoi na przeszkodzie aby pozwać lekarza po leczeniu siebie lub osoby bliskiej, gdy nasze życie lub zdrowie nie jest od tego zależne 3. nic nie stoi na przeszkodzie aby poprosić o pomoc dziennikarza lub policję, lub mieć przynajmniej świadka nie przekonałeś mnie Ablativus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ablativus Re: a ja jeszcze nie spotkałem lekarza łapówkarza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 16:41 1. nie byłoby ludzi dających łapówki, gdyby nie było lekarzy biorących łapówki. W ten sposób można dyskutować do końca wszechświata. 2. jak to pozwać? w procesie cywilnym? można złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa, a tym samym oskarżyć również i siebie, licząc co najwyżej na nadzwyczajne złagodzenie kary. 3. historia autentyczna. godzina 4-ta nad ranem. ojciec przywozi do szpitala syna, który spadł z drabiny. lekarz oświadcza wprost, że będzie operował, jeśli dostanie w łapę; jeśli nie dostanie, operacja odbędzie się dopiero po zmianie obsady; powiedz mi, ktosiu, jak ten ojciec ma poprosić o pomoc dziennikarza, policję albo "przynajmniej mieć świadka"? Nie zamierzam Cię przekonać, ktosiu, bo i po co? Zamierzam pokazywać słabe miejsca Twoich wywodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: press-vienna Re: a ja jeszcze nie spotkałem lekarza łapówkarza IP: *.3.14.vie.surfer.at 14.10.05, 18:00 zdunowo to naprawde zadupie,podoba mi sie unii lubelskiej.tam kasa i jazda od razu.fajny jest dr.b. ortopeda .ten facet ma stawke na kazda czynnosc ,ktora wykonuje. kreatywnosc jest wielka,panowie od korupcji ..........no co? spicie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacjent Co sądzicie o lekarzu panu Rojek na Strzałowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 19:23 Byłem mięsiąc temu na badaniach kontrolnych na ul.Strzałowskiej. Ponieważ nie zdążyłem do swojego lekarza prowadzącego trafiłem do lekarza pana Rojek. Dla mnie ta wizyta to szok,ten pan przeszedł swoje możliwości. Wszystkiego się nasłuchałem,tylko ani słowa o moim schorzeniu. Na konoiec wizyty raczył podejść do mnie i sprawdzić szyjne wężły chłonne. Proszę o opinie może jestem przeczulony. Odpowiedz Link Zgłoś
york222 Re: Co sądzicie o lekarzu panu Rojek na Strzałows 14.10.05, 22:44 pam bohatyrewicz.............dobrze sie pan czuje.wstyd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacjent Re: Co sądzicie o lekarzu panu Rojek na Strzałows IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 15:29 Przepraszam,kogo dotyczy odpowiedz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 11:53 Witam wszystkich. Bardzo dziękuje za tak obszerne zainteresowanie. Ja jestem wnuczką dziadka, o którym jest artykuł. Chciałam napisać, małe sprostowanie. Po pierwsze : na początku artykułu jest imię Stanisława a później Ireneusza-jeden i drugi jest synem dziadka. Druga sprawa, to o ile mi wiadomo, na sale pooperacyjną w ogóle nie wolno wchodzić i przeważnie znajduje się ona na bloku pooperacyjnym. Ta sala na której leżał dziadek była salą na oddziale na wprost wejścia z korytarza. Nie wydaje mi się aby sala pooperacyjna znajdowała się na wprost wejścia dla wszystkich odwiedzających. Następna sprawa, zostaliśmy poinformowani że to już ostatnie godziny dziadka i nikt nie dawał mu szans. Wujek konsultował się także z pielęgniarką z hospicjum. Odbyła ona rozmowę z dziadkiem. Też nie dawała mu szans na dalsze życie. Wydaje mi się, że jest to kobieta która ma na co dzień do czynienia z osobami, których godziny są policzone i wie kiedy na pacjenta przyszła już pora. Jeśli chodzi o wypowiedź lekarza, że "mogliśmy zrobić awanturę..." to z tego ile mi wiadomo pierwszą linią obrony lekarza była odpowiedź, że właśnie dlatego zostaliśmy wyproszeni za rzekome aroganckie zachowanie. Jedna jeszcze sprawa. Wiemy jakie są warunki szpitali. Dlatego też gdy podeszłam do lekarza dyżurnego tamtego wieczoru, zapytałam tylko czy może zostać któreś z nas a nie cała rodzina. Wiem, że szpital to nie teatr i nie jest to miejsce na zbiegowisko. Mili państwo, sytuacja ta dowodzi, że lekarze i tak zawsze będą się bronić i wymyślać różne wersje wydarzeń aby tylko, usprawiedliwić swoje postępowanie, nie zawsze słuszne. Jeszcze raz dziękuję Państwu za tak liczne opinie. Wnuczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: Skazany na śmierć w samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.05, 22:32 Dawno mówiłem, że tacy ludzie jak ten lekarz - Henryk Janowski - powinni przechodzić co jakiś czas rechabilitację mózgową. Władcze myślenie i sposób zachowania się jest nadwyraz naganne i godne napiętnowania. Jak ktoś pisał, synalek też studiuje medycynę. Oby nie praktykował u swojego ojca. Współczuję rodzinie. Może kiedyś taka sytuacja spotka też tego doktorka. Nie ma litości dla takich bydlaków. Szpital w Zdunowie zawsze był inny niż wszystkie.Broń Panie Boże trafić tam komuś. Odpowiedz Link Zgłoś