zaczepialski
17.10.05, 08:44
za kurierem szczecińskim
Koalicja z Jurczykiem?
Układ szczeciński
Na początku kadencji Marian Jurczyk zaproponował miejsca w radach nadzorczych szczecińskich spółek wszystkim ugrupowaniom zasiadającym w Radzie Miasta. Ostatnio negocjował tylko z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Działacze lewicy twierdzą, że to tylko kwestia odpowiedzialności za miasto. Może jednak budowano koalicję?
Rady nadzorcze dziewiętnastu spółek, które są własnością, bądź w których ma udziały gmina Szczecin, to łakomy kąsek personalny. Do obsadzenia jest 56 miejsc. Większość oznacza diety dla zainteresowanych, a co ważniejsze wpływ i kontrolę nad losami powiązanych z miastem przedsiębiorstw. Nie ma specjalnych zasad odpowiedzialności desygnowanych przez Jurczyka członków rady. Przy określaniu relacji prezydent reprezentant, stosuje się kodeks spółek. Sytuację w przedsiębiorstwach prezydent Szczecina kontroluje poprzez Biuro Nadzoru Właścicielskiego i Wydział Kontroli Audytu.
Formalnie nie ma żadnych zasad dzielenia miejsc w radach. Wszystkich wskazuje bowiem prezydent. Do czasu, kiedy jego wybierały koalicje, w Radzie Miasta stanowiska te były elementem politycznych układanek. Wybrany bezpośrednio prezydent Jurczyk dzielić się nie musiał. Pozbawiony jednak szerszego zaplecza i szukający porozumienia z radnymi, zaproponował zasiadającym w lokalnym parlamencie wskazanie kandydatów do rad nadzorczych. Miejsca dzielono parytetem wg wielkości klubu radnych. SLD mogło wskazać najwięcej, reszta znacznie mniej. W ten sposób do rad trafili ekonomiści, prawnicy i politolodzy. Sam prezydent z reguły z własnego otoczenia wskazywał albo członków kolegium, albo urzędników.
Po 3 latach, do dyskusji na temat obsady miejsc w radach nadzorczych powrócono. Tym razem jednak propozycje dotyczyły tylko ludzi Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
To pan prezydent rozpoczął rozmowy zapewnia Jędrzej Wijas, przewodniczący klubu radnych SLD w Szczecinie. Mamy wielu fachowców, przygotowanych do pełnienia różnych funkcji. To jednak do Mariana Jurczyka należała decyzja. Nasz udział w nadzorze nad spółkami rozumiemy jako odpowiedzialność za losy miasta, a prezydent dysponuje tak wąskim zapleczem politycznym i merytorycznym.
Nasz informator w szeregach Sojuszu przekonuje, że obsada miejsc w radach to element porozumienia, jakie między lewicowym ugrupowaniem a prezydentem Jurczykiem próbował stworzyć ekswiceprezydent Czesny. To on lobbował na rzecz osób, które z ramienia SLD zasiadły w radach nadzorczych.