Gość: vera
IP: 87.207.254.*
21.10.05, 08:22
Dochodzę do takiego wniosku kiedy obserwuję kolegów i koleżanki mojego
dziecka z klasy. Oczywiście nie mam tu na myśli dzieci z rodzin
patologicznych, ale to już nie ich wina. Dziewczynka, której matka jest
bezrobotna, pracuje tylko ojciec, w domu się nie przelewa, a jednak potrafi
być bardzo koleżeńska i uczynna. Jako jedyna była skłonna do pomocy mojej
córce, gdy ta zachorowała. Uganiając się za pieniądzem i tzw. "karierą",
zapominamy przekazać naszym pociechom to co najważniejsze, a może tego nie
potrafimy bo jesteśmy źli.