mily_olo 17.11.05, 17:31 ma i nie będzie faceta który nie pójdzie po jakimś czasie zdradzić. Jesteśmy wzrokowcami i nie ma na to mocnych.Hmmmm ... trudna sprawa. Slepota lekarstwem_ Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
eirinn Re: DO KOBIET!!!!!! Zapamiętajcie sobie nie było, 17.11.05, 18:48 No w sumie żadna nowina, myślicie, że my o tym nie wiemy????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andreas ślepota? IP: *.orange.pl 17.11.05, 18:52 no co Ty ja trafiam po omacku! Mozna powiedziec po palcu... Odpowiedz Link Zgłoś
eirinn Re: ślepota? 17.11.05, 20:37 W końcu, było nie było, nas zdradzacie z nami :P Swoją kobietę z czyjąś kobietą, a to znaczy, że Twoja kobieta... no właśnie :D Odpowiedz Link Zgłoś
eirinn Re: ślepota? 17.11.05, 21:04 a nie ma nic gorszego niż erotoman gawędziarz :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_aska Re: ślepota? 17.11.05, 22:03 wychodzi z tego konglomerat nierogacizny z parzystokopytnymi:) Odpowiedz Link Zgłoś
eirinn Re: ślepota? 17.11.05, 22:08 biorąc jeszcze pod uwagę, że facet to.... ;) niezły zwierzaczek nam wyszedł ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXL Re: ślepota? IP: 212.14.58.* 18.11.05, 13:41 beatrix13 napisała: > tylko impotent jest wierny albo eunuch:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
al_magra Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 11:06 Wy jestescie wzrokowcami, my praktykami :)))))i wszystko obracamy w czyn :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_aska Re: Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 11:18 tylko o tym nie piejemy z zachwytu:) Odpowiedz Link Zgłoś
eirinn Re: Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 11:53 bo też prawdę mówiąc nie zawsze jest się czym zachwycać :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_aska Re: Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 11:56 przeważnie rozpacz ogarnia:) ale co się trzeba nakłamać! Odpowiedz Link Zgłoś
al_magra Re: Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 13:00 Potrzeba matką wynalazków :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_aska Re: Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 13:11 a jak wyobraźnia się bujnie rozwija:) Odpowiedz Link Zgłoś
al_magra Re: Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 13:25 Wchodzi kościelny do kościoła na godzine przed sumą i widzi jakąś kobiecine, która kleczy przed figurą i sie modli. Przygotowawszy kościół do mszy, poszedł do zakrystii. Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej się modli. Podchodzi do niej i pyta: Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki. >Pierwsza mówi: - Wiecie jak kocham się z moim Zenkiem, to on zawsze ma >zimne jajka. Druga mówi: - Faktycznie, jak ja się kocham z moim >Frankiem, to on także ma zimne jajka. Na to >trzecia: - Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzałam jakie ma jajka >mój Jacuś w trakcie stosunku. Po dwóch dniach ponownie się spotkały w >tym samym gronie. Trzecia mężatka (ta od Jacka) przychodzi cała >poobijana, z potarganymi włosami i ubraniem. >Pozostałe dwie pytają się - co ci się stało? >Ona odpowiada: >- Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówię: >- Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka - jak Zenek >i Franek .... - A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie? - Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić pięćdziesiąt zdrowasiek do Św. Piotra. - Ale to jest Św. Antoni, babciu! - No żesz ku.. mać!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w dupę i poszło się je..!!! Odpowiedz Link Zgłoś
al_magra Re: Do wzrokowców co dużo..gadają 18.11.05, 13:26 Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki. >Pierwsza mówi: - Wiecie jak kocham się z moim Zenkiem, to on zawsze ma >zimne jajka. Druga mówi: - Faktycznie, jak ja się kocham z moim >Frankiem, to on także ma zimne jajka. Na to >trzecia: - Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzałam jakie ma jajka >mój Jacuś w trakcie stosunku. Po dwóch dniach ponownie się spotkały w >tym samym gronie. Trzecia mężatka (ta od Jacka) przychodzi cała >poobijana, z potarganymi włosami i ubraniem. >Pozostałe dwie pytają się - co ci się stało? >Ona odpowiada: >- Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówię: >- Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka - jak Zenek >i Franek .... Wchodzi kościelny do kościoła na godzine przed sumą i widzi jakąś kobiecine, która kleczy przed figurą i sie modli. Przygotowawszy kościół do mszy, poszedł do zakrystii. Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej się modli. Podchodzi do niej i pyta: - A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie? - Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić pięćdziesiąt zdrowasiek do Św. Piotra. - Ale to jest Św. Antoni, babciu! - No żesz ku.. mać!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w dupę i poszło się je..!!! Odpowiedz Link Zgłoś
al_magra Pierwsze śliwki robaczywki 18.11.05, 13:31 Jaka jest najszybsza droga do serca mężczyzny ? Przez klatkę piersiowa, ostrym nożem. * Dlaczego mężczyzna jest jak dyplom magisterski ? Tracisz mnóstwo czasu żeby go zdobyć, a potem okazuje się,że do niczego nie jest ci potrzebny. Co Bóg powiedział po stworzeniu mężczyzny ? Pierwsze śliwki robaczywki. Kto to jest mąż? Zastępca kochanka do spraw finansowo-gospodarczych. * Jaka jest różnica miedzy dawnym a współczesnym Kopciuszkiem? Współczesny Kopciuszek prędzej zgubi majtki niż pantofelek... Kiedy pojawiają Sie pierwsze objawy ciąży? Pierwsze objawy ciąży to wytrzeszcz gałek ocznych. Pojawia się zaraz po pęknięciu kondoma. * -O której godzinie idzie do łóżka porządna dziewczyna? -O szesnastej, bo o dwudziestej drugiej musi być w domu. * -Ile można patrzeć na teściową z przymrużonym okiem? -Aż się nie naciśnie spustu. * -Czym się różni mąż od dyrektora? -Tym że dyrektor wie że ma zastępcę a mąż nie... * -W ilu wypadkach można pić wódkę? -W dwóch: gdy jest zakąska i gdy jej nie ma. Co to jest 5 posłów Samoobrobrony? - Pół tony buraków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXL Re: Do wzrokowców co dużo..gadają IP: 212.14.58.* 18.11.05, 13:44 ja_aska napisała: > przeważnie rozpacz ogarnia:) ale co się trzeba nakłamać! i naudawać:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swieta Re: Do wzrokowców co dużo..gadają IP: 87.207.254.* 18.11.05, 13:52 no zowu nie tak wszystkie udają, zależy z kim i jak- przyjemność też się trafia... :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_aska xxl 18.11.05, 17:35 przez tysiące lat to robiłyśmy więc weszło nam w krew:) Odpowiedz Link Zgłoś
skuter70 tylko jednego nie rozumiem:( 18.11.05, 13:52 jesli jest tak zle to po co w ogole sie z nami zadajecie????????? Odpowiedz Link Zgłoś
swarozyc Re: tylko jednego nie rozumiem:( 18.11.05, 13:59 skuter70 napisał: jesli jest tak zle to po co w ogole sie z nami zadajecie????????? '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''' kobiety sa takimi niepoprawnymi optymistkami.. Ciagle maja nadzieje.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Remi Re: skuter70 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 14:12 Dlatego, że do tych wszystkie mądrości dochodzimy w trakcie "użytkowania", a że nie lubimy dzielić sie wrażeniami jak faceci więc to trochę trwa ... Odpowiedz Link Zgłoś
al_magra To chemia tylko! 18.11.05, 14:19 Autor tekstu: Krzysztof Szymborski; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692 Chemia miłości Autor tekstu: Krzysztof Szymborski Nadmiar sceptycznej refleksji zepsuć może najgłębsze romantyczne uczucie, toteż chyba mało kto żałował, że przez stulecia uczeni, których fascynacja zjawiskami natury zdawała się nie mieć granic, wykazywali zadziwiającą powściągliwość w badaniach fenomenu miłości. Ekspertami w tej dziedzinie byli poeci, pisarze i artyści; oni to głównie kształtowali nasze poglądy na temat miłości, która opisywana była jako ekstaza i tortura, niewola i wyzwolenie, główny sens naszej egzystencji, a także przyczyna samobójstw. Taktowna dyskrecja naukowców była jednak rezultatem nie tyle delikatności uczuć, co raczej bezradności; najbardziej intensywna emocja znana człowiekowi umykała bowiem ścisłej naukowej analizie. Psycholodzy znacznie więcej uwagi poświęcali uczuciom strachu, złości czy agresji. W warunkach laboratoryjnych łatwiej jest oczywiście badany obiekt nastraszyć - i zmierzyć jego tętno, poziom adrenaliny we krwi czy aktywność gruczołów potowych - niż skłonić przedmiot obserwacji do zakochania się. Miłość trudniej jest zmierzyć, a jej fizjologiczne objawy łatwo pomylić z niestrawnością czy atakiem paniki. Co więcej, podczas gdy emocje takie jak strach czy wściekłość mają oczywisty i bezpośredni wpływ na biologiczne przetrwanie gatunku, ludzie bez trudu potrafią rozmnażać się bez miłości (i nagminnie to czynią, jak twierdzą cynicy). Biolodzy i antropolodzy uznali więc, że dociekania na temat adaptacyjnej funkcji miłości i jej genetycznego czy neurofizjologicznego podłoża byłyby bezowocne, a przy tym trąciły frywolnością. Do niedawna zatem nauki przyrodnicze zachowywały powściągliwe milczenie na temat istoty romantycznej pasji. Czasy się jednak zmieniły i w ostatnich latach miłość stała się przedmiotem skoncentrowanego zainteresowania neurobiologów, biochemików, antropologów, etologów, przedstawicieli ewolucyjnej psychologii oraz innych nieromantycznych mózgowców. Transformacja ta nie dokonała się zresztą bez politycznych kontrowersji. Kiedy w 1974 roku Ellen Berscheid, psycholog z Uniwersytetu stanowego w Minnesocie, uzyskała federalny grant 84 tysięcy dolarów na badania międzyludzkich więzi emocjonalnych (w swym planie badań wspomniała nieopatrznie o "miłości romantycznej"), senator William Proxmire, który postawił sobie za cel ujawnianie marnotrawstwa społecznych pieniędzy, bezmyślnie trwonionych na pseudonaukowe badania, wybrał sobie dr Berscheid za cel ośmieszającej kampanii. W ciągu następnych dwóch lat uczona była atakowana, otrzymała setki listów z wymysłami, a nawet z groźbami zamachu na jej życie. Współpracownicy dr Berscheid zostali wyrzuceni z pracy, ale ona sama nie poddała się. W efekcie kampania Proxmire'a miała skutek odwrotny do zamierzonego. Wokół Ellen Berscheid powstał nieformalny ośrodek gromadzenia i wymiany informacji naukowej na temat miłości i to za jej - w znacznej mierze - sprawą dziedzina ta stała się przedmiotem rzetelnych dociekań naukowych. Dzięki nowoczesnym eksperymentalnym metodom jesteśmy dziś w stanie zajrzeć do żywego, działającego mózgu i sprawdzić, w jakich jego obszarach zlokalizowane są centra kontroli najrozmaitszych funkcji. Używając techniki "mapowania" aktywności mózgu, zwanej tomografią emisji pozytronów (PET), uczeni - tacy jak Richard Davidson z Uniwersytetu Wisconsin - znaleźli rejon mózgu będący ośrodkiem miłości. Jest nim, jak się okazuje, część przodomózgowia stanowiąca element tzw. układu limbicznego, obejmującego filogenetycznie najstarsze struktury mózgu. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie ma w tym nic niezwykłego, jest w owym odkryciu coś paradoksalnego. Słynny badacz życia szympansów Frans de Waal uważa na przykład, że miłość jest uczuciem specyficznie ludzkim i z ewolucyjnego punktu widzenia całkowicie nowym. Szympansy, o których mało kto wie więcej niż on, posiadają, jego zdaniem, pewien rudymentarny system moralny i elementarne poczucie sprawiedliwości, zdradzają objawy współczucia i sympatii, odczuwają życzliwość wobec wybranych osobników swego gatunku - ale nie są zdolne do miłości. Zdaniem niektórych humanistów, cała koncepcja romantycznej miłości jest wyłącznie tworem kultury, a jej początki sięgają zaledwie dwunastego wieku, kiedy to modne stały się romanse rycerskie oraz idealna tzw. miłość dworna (amour courtois). Jeśli jednak miłość jest rzeczywiście biologiczną nowością, to dlaczego jej "siedzibą" nie jest kora mózgowa, tylko "ewolucyjnie antyczny" układ limbiczny? Na pytanie to istnieją co najmniej dwie sensowne odpowiedzi: po pierwsze, natura jest oszczędna i potrafi znakomicie używać archaicznych narzędzi do pełnienia nowych ewolucyjnie zadań; po drugie, nie wszystko, co dotyczy miłości, ogranicza się do "gadziej" części naszego mózgu. Także i wyższe funkcje mózgowe odgrywają w niej swą rolę. We wczesnej fazie miłosnego zauroczenia układ limbiczny jest szczególnie zaangażowany i fakt ten ma pewne konsekwencje fizjologiczne. Zespół reakcji towarzyszący wczesnym stadiom zakochania - przyspieszenie bicia serca, skurcz żołądka czy "gęsia skórka" - są trudne do odróżnienia od stanu przerażenia, wywołanego np. przez atak dzikiego zwierzęcia. Wynika to po prostu z bliskiego sąsiedztwa rozmaitych rejonów mózgu odpowiedzialnych za emocje; tym można też wyjaśnić zachowanie niektórych ptaków, m.in. żurawi, w reakcji na budzące strach bodźce imitujących niekiedy kopulację, co od dawna stanowiło zagadkę dla etologów. Ktokolwiek by jednak wątpił, że w szaleństwie miłości jest wiele wyrachowania, powinien starannie zapoznać się z badaniami duńskiego biochemika Helmuta Nyborga. Jego zdaniem, ustalenie obiektu naszego zadurzenia jest zwykle wynikiem skomplikowanego wyboru. Badając poziom kobiecych i męskich hormonów, estrogenu i testosteronu, u rozmaitych ludzi, doszedł on do wniosku, że prosty podział na dwie płcie nie oddaje rzeczywistej złożoności naszego hormonalnego wyposażenia. Nyborg wyróżnił, w zależności od względnego stężenia dwu wspomnianych hormonów we krwi badanych osobników, pięć typów kobiet (El do E5) oraz pięć typów mężczyzn (od Al do A5). Ponieważ, jak to poetycko określił któryś z badaczy, "mózg ludzki jest gliną w rękach hormonów, które nadają mu ostateczny kształt", duński uczony doszedł do wniosku, że dobrana para kochanków powinna mieć podobny poziom testosteronu i estrogenu. Warunkiem harmonii duchowej jest więc harmonia chemiczna. "Miłość nie okiem, lecz myślą ocenia, /Kupid ma skrzydła, jednak bez wejrzenia /Maluje się go" - pisze Szekspir w Śnie nocy letniej (przekład Macieja Słomczyńskiego). Choć może ta domniemana przez poetę wizualna ślepota miłości nie jest kompletna (wszyscy, przyznajmy to, zwracają pewną uwagę na wygląd obiektów swego pożądania), ma on niewątpliwie słuszność sugerując, że przy wyborze naszych uczuciowych partnerów kierujemy się czymś więcej niż wzrokiem. Wzrok nie jest oczywiście w stanie zanalizować hormonalnej kompozycji krwi niebieskookiej brunetki, siedzącej przy sąsiednim stoliku. Zadaniem naszego mózgu we wczesnej fazie znajomości z kandydatem (lub kandydatką) na długotrwały związek uczuciowy jest zresztą coś więcej niż prosta analiza biochemiczna - twierdzi antropolog Helen Fisher, autorka książki Anatomy of Love: The Natural History of Monogamy, Adultery, and Divorce (Anatomia miłości: historia naturalna monogamii, cudzołóstwa i rozwodu). Pierwsza faza eliminacji ma charakter kulturowy. Wizerunek naszego idealnego kochanka i erotycznie ekscytujące scenariusze zostają zakodowane w naszym umyśle we wczesnych latach naszego życia. Zanim osiągniemy osiem czy dziewięć lat, w naszym mózgu utrwalone zostają "miłosne mapy", matryce zmysłowo-intelektualne, które zawężają krąg potencjalnych obiektów ero Odpowiedz Link Zgłoś
swarozyc Re: To chemia tylko! , i nie tylko.. 18.11.05, 14:25 milosc byla takze przedmiotem badan naukowych w ramach ekonomicznej szkoly Public choice juz w latach 70.. Odpowiedz Link Zgłoś
hsps Re: tylko jednego nie rozumiem:( 18.11.05, 14:34 jak mawiał kiedyś Pietrzak: mie może być gorzej bo jakby mogło to już dawno by było... Odpowiedz Link Zgłoś
swarozyc witaj hsps 18.11.05, 14:36 dawno cie tu nie bylo, gdziezes bywal..? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
hsps Re: witaj hsps 18.11.05, 14:52 Znam Marynię, ale nie podam Wam adresu bo jestem sobek swarozyc napisał: > to hsps jest dupa?! > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
hsps Re: witaj hsps 18.11.05, 14:44 ano dawno, dawno - widzę, że stara ekipa jeszcze ciągle aktywna... Trochę się kręciłem po świecie, później mój bułkodawca wprowadził mi jakieś dziwaczne ograniczenia na laptopie i trochę mi zajęło, żeby się wymsknąć. Coś ciekawego się wydarzyło ? Mam żałować ? swarozyc napisał: > dawno cie tu nie bylo, gdziezes bywal..? Odpowiedz Link Zgłoś
swarozyc Re: witaj hsps 18.11.05, 14:47 stara ekipa na wymarciu, a mlodziezy tylko dupa w glowie. Jak widzisz..:-)) Odpowiedz Link Zgłoś
al_magra ... 18.11.05, 14:53 Czyzby u Ciebie Swarku najdroższy mozliwosci umarły /z wiekiem/ a checi pozostały? Odpowiedz Link Zgłoś
hsps Re: witaj hsps 18.11.05, 14:53 Lepiej tak niż odwrotnie swarozyc napisał: > stara ekipa na wymarciu, a mlodziezy tylko dupa w glowie. Jak widzisz..:-)) > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piguł Re: witaj hsps IP: *.r.univ.szczecin.pl 18.11.05, 14:53 a tak z ciekawości to czyżbyś Swarożycu razem z Jacusiem Piechotą w kusych mundurkach HSPS idy socjalistyczne odprawiali - ta Twoja nostalgia staje się zaraźliwa Odpowiedz Link Zgłoś
swarozyc piguła 19.11.05, 19:48 Gość portalu: piguł napisał(a): a tak z ciekawości to czyżbyś Swarożycu razem z Jacusiem Piechotą w kusych mundurkach HSPS idy socjalistyczne odprawiali - ta Twoja nostalgia staje się zaraźliwa ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''' Jam nie z Marsa, ani z Wenus, jeno z Radogoszczy, więc proszę nie imputować mi podejrzanych znajomości.. Jak na mapie znajdziesz Radogoszcz, to powiem Ci kim jestem... Odpowiedz Link Zgłoś
skuter70 Re: witaj hsps 18.11.05, 14:52 hsps > Coś ciekawego się wydarzyło ? Mam żałować ? mozesz zalowac , ze wrociles:) no chyba ze lubisz dyskusje o wyzszosci swiat wielkiej nocy nad sld albo jurczyka nad systemem teaaed Odpowiedz Link Zgłoś
hsps Re: witaj hsps 18.11.05, 14:55 No to już żałuję ... no chyba, że założę kilka wątków o Maryni... skuter70 napisał: > mozesz zalowac , ze wrociles:) > > no chyba ze lubisz dyskusje o wyzszosci swiat wielkiej nocy nad sld albo > jurczyka nad systemem teaaed Odpowiedz Link Zgłoś
ja_aska witaj:) 18.11.05, 17:37 jest śmieszniej:) PS skuti - z braku laku.......... Odpowiedz Link Zgłoś
hsps Re: witaj:) 18.11.05, 18:06 Asia, przejrzałem pobieżnie kilka ostatnich tematów, masz rację, jest śmiesznie, ale czy śmieszniej niż przed rokiem to nie jestem pewien. Zobaczymy czy mnie wciągnie... Pozdrawiam hsps Odpowiedz Link Zgłoś
ja_aska Re: witaj:) 18.11.05, 19:01 wciągnie, wciągnie. każde duże bagno wciąga:) pozdrawiam szczerze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kutas Re: witaj:) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.11.05, 19:39 Dziura konia zawsze wciagnie Odpowiedz Link Zgłoś