Kobiety poparzone podczas fototerapii

IP: 213.155.172.* 19.11.05, 14:15
"(...)specjalnie przeszkolona pielęgniarka. Tłumaczy, że nie było jej przy
pacjentkach, bo musiała wyjść do toalety". I wypróżniała się przez pół
godziny? Zwolnić z pracy za brak odpowiedzialności. Ludzie z kwalifikacjami
czekają w kolejce po pracę.
    • Gość: Gustaw Kiedy zamkną tą "poliklinikę" o jakości lazaretu? IP: *.system.szczecin.pl 19.11.05, 15:05
      Może w końcu pozabierać trochę pieniędzy Panom Profesorom, Dyrektorom, Pseudoordynatorom, którzy dopuszczają do takiej dezorganizacji pracy? Są tam dobre oddziały - ale są takie, których istnienie uwłacza wszelkiej sztuce lekarskiej a poziom obsługi to zakarzenia, poparzenia, brud, prywatne kliniczki i prywatne leczenia na państwowy oddziale... te rozsypujące budynki i zdemoralizowaną kadrę należy zwolnić a pieniądze dać prywatnym firmom, które zrobią to samo 5 razy taniej i 10 razy odpowiedzialniej !!!
      • Gość: alter Re: Kiedy zamkną tą "poliklinikę" o jakości lazar IP: *.system.szczecin.pl 20.11.05, 09:26
        lepiej tak nie krzyczcie bo zaraz odezwą się lekarze i powiedzą, że zdarzył się
        wypadek bo służba zdrowia jest za słabo opłacana i chcą podwyżek. A jak nie
        dostaną to będą smażyć pacjentów.
    • dorotakatarzyna Re: Kobiety poparzone podczas fototerapii 20.11.05, 16:51
      Moja ośmioletnia córeczka korzysta właśnie z tej lampy.
      Ta pielęgniarka twierdzi, że wyszła tylko na 5 min, a pacjentka ją niesłusznie
      oskarża.
      Myślę, że jest to wina urządzeń. Ta lampa jest z 1986 roku! Ma prawo się psuć.
      Ale przyznam szczerze, że boję się znowu iść tam z córką, a mamy zapłacone z
      góry za jeszcze dwa naświetlania...

      A tak w ogóle, czy ktoś wie, gdzie w Szczecinie są lampy do naświetlań
      promieniami UVB 311nm?????? Bo ta w szpitalu to nie jest dokładnie ta lampa,
      którą mamy naświetlać...
      • hanula Re: Kobiety poparzone podczas fototerapii 21.11.05, 01:53
        > Ta pielęgniarka twierdzi, że wyszła tylko na 5 min, a pacjentka ją niesłusznie
        > oskarża.

        Skoro wyszła na pięć minut, to dlaczego pacjentka leżała pod lampą pół godziny?
        Co to znaczy niesłusznie - wymyśliła sobie, że ma poparzone 70% powierzchni ciała?

        > Ta lampa jest z 1986 roku! Ma prawo się psuć.

        "Ma prawo"?
        • dorotakatarzyna Re: Kobiety poparzone podczas fototerapii 21.11.05, 16:20
          Pielęgniarka twierdzi, że pacjentka leżała nie pół godziny, tylko kilka minut
          dłużej. Jeśli ktoś się naświetlał to wie, że każda minuta ma znaczenie. Moja
          córeczka zaczynała od 30 sekund, każde następne o pół minuty dłuższe. Mam
          wrażenie że po pół godzinie ta kobita by się spaliła na popiół :) Poza tym co 10
          minut przychodzi nowy pacjent, myślicie że by czekał spokojnie w kolejce pół
          godziny ? Nie sądzę, zbyt wiele razy tam byłam :)
          I naprawdę uważasz, że sprzęt powinien być taki stary? Spytaj w pierwszym
          lepszym solarium, jak często wymieniają lampy. Na pewno nie co 19 lat!!! Moim
          zdaniem powinien już dawno być wymieniony na nowy!
    • Gość: cancer Re: Kobiety poparzone podczas fototerapii IP: *.teleton.pl 21.11.05, 22:05
      Pielęgniarka jest w tym przypadku bogu ducha winna.
      Cyba,że że żle zaprogramowała czas ale wątpie aby
      program komputerowy nie przewidywa,że człowiek
      jest omyly.
Pełna wersja