Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu

IP: *.rev.stofanet.dk 20.12.05, 08:05
bardzo dobry pomysl!w katolickim kraju nie wszyscy rodzice potrafia rozmawiac
na trudne pytania!poza tym co jesli dziecko jest np. wykorzystywane
seksualnie w domu?albo bite? bite czesto, brutalnie. i jest przekonane ze to
jest normalne-w koncu to kochani rodzice zadaja ciosy(takze psychoczne).ktos
powinien otworzyc im oczy!nie ogladalam przedstawienia ale mam tylko nadzieje
ze pedagodzy nie poprzestana tylko na przedstawieniu, ale beda chcieli o tym
rozmawiac , pomoga znalezc droge z piekla dla tak wielu przeciez
maltretowanych w Polsce dzieci.
    • Gość: Adam "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.05, 10:18
      Ja rozumiem feminizm i równouprawnienie kobiet ale zasady języka polskiego
      chyba nie mają z tym nic wspólnego. Pani "autorko" tekstu.
      • magikal Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 13:05
        Proponuję kontakt ze słownikiem języka polskiego panie "komentatorze".
        • Gość: blodeuwedd Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.lodz.mm.pl 20.12.05, 13:13
          A ja proponuje nie wprowadzac nowomowy. Są takie rzeczowniki, które mają
          powszechnie używaną formę żeńską, i sa takie, których używa się w formie
          męskiej i już. Przez takie bzdurne innowacje wszyscy potem mysla, ze feminizm
          jest bez sensu, a feministki to jakieś głupie baby ktore nie mają sie czym
          zajmowac. Nawiasem mowiac, mnie feminizm jest bardzo bliski... ale nie w takiej
          formie, na Boga.Pozdrawiam.
          • cytrynka123 Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 13:19
            taaaakkk damskie formy to: sprzątaczka, gosposia, pielęgniarka, a męskie to
            doktor, dyrektor, sekretarz (o zupełnie innym znaczeniu niż żenska forma
            sekretarka)...... TYlko się załamać. Każdy broni swojego stołka, na którym się
            mu wygodnie siedzi. Tylko dlaczego kobiety mają stać a nie siedziec?

            Może damskie wersje rażą uszy, ale uczą szacunku do kobiet. A przynajmniej
            pozwalają je dostrzec, nie tyklo przez operatorki ścier i garów.
            • cytrynka123 Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 13:21
              Może damskie wersje rażą uszy, ale uczą szacunku do kobiet. A przynajmniej
              pozwalają je dostrzec, nie tyklo przez pryzmat funkcji operatorki ścier i
              garów.
              • Gość: do ciula Ciunela Ten ciul Marek Ciunela to prawdziwy idiota, czy .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 17:58
                Ten ciul Marek Ciunela to prawdziwy idiota, czy tylko idiotę udaje?
                • Gość: bravo Re: Ten ciul Marek Ciunela to prawdziwy idiota, c IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 18:11
                  udaje, pewnie jest tak, jak mówisz, ale po co ty w ogóle mówisz, jeżeli nie
                  masz zupełnie nic do powiedzenia, człowieku ?
                  • Gość: do ciula Ciunela Re: Ten ciul Marek Ciunela to prawdziwy idiota, cz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 21:49
                    Przynajmniej nie uczę na scenie jak molestować dzieci, jak to robi ten
                    ciul idiota.
                    • Gość: bravo Re: Ten ciul Marek Ciunela to prawdziwy idiota, c IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 22:00
                      ale pojechałeś, stary...
                      • Gość: bravo Re: Ten ciul Marek Ciunela to prawdziwy idiota, c IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 22:03
                        Znacie się z tym ciulem ? Bo to takie ostre przyjacielskie rady dajesz. Pewnie
                        widziałeś spektakl. Opowiedz coś więcej...
                • Gość: Veron Re: Biolożka to środek zmiękczający do prania. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 18:11
                  Biolożka to środek zmiękczający do prania. Zgodnie z nazwą jest on biodegradowalny.
                • swistak336 Rzeczowników nie odmienia się przez rodzaje! 20.12.05, 18:35
                  Rzeczowniki mają rodzaje - i tyle.
                  np. łechtaczka (r. ż), wagina (r. ż.), ALE: clitoris (ten - r. męski - co wynika z kształtu słowa!!!)
            • Gość: blodeuwedd Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.lodz.mm.pl 20.12.05, 13:32
              To ja na to powiem tak: jestem z wykształcenia filozofem i nie życzę sobie byc
              nazywana filozofką. W moim odczuciu sugerowałoby to, że filozofka to jakiś inny
              gatunek filozofa. Myślę, ż podobnie pani minister nie chce byc nazywana
              ministerką (chociaz może chciałaby być ministrzynią?). A szacunku do kobiet nie
              uczy się mnożeniem bytów ponad potrzebę i tego rodzaju debatami nad językiem,
              tylko na tysiąc innych sposobów, które nie czas i nie miejsce wyliczać.

              Wczoraj w jakijś feministycznej książce (skadinąd niezłej) napotkałam
              słowo: "szkodniczka". Załamałam tylko ręce.
              • cytrynka123 Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 13:40
                Możesz sobie nie zyczyć, Twoja wola. Jednak weź pod uwagę, że z biegiem czasu
                powstaje wiele wyrazów. Przecież przed 200 laty nikt nie znał komputera.
                Dlatego, ja chcę być ekonomistką, nie ekonomistą. Niech się zauważy ponad
                połowę społeczeństwa, która bazuje na pozyczonym nazewnictwie.
                Dla mnie psycholożka może i brzmi egzotycznie, ale nie odbieram temu słowu
                sensu. Nie uważam, że psycholog jest lepszy od psycholozki. Wyrazy powstawały
                na bioezoąco z rodzeniem sie nowych potrzeb, chocby z racji nowego zawodu.
                Gdyby kobiety nie siedziały w domu, psycholozki i pediatryczki dawno by
                praktykowały i nikt by nie drwił z nazewnictwa.
                • Gość: blodeuwedd Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.lodz.mm.pl 20.12.05, 13:46
                  Masz słuszność, z tym, że istotny jest tutaj kontekst, w jakim owe nowe słowa
                  się pojawiają. Tutaj niestety kontekst jest zideologizowany, i dlatego
                  wdrażanie takich słów jak "krytyczka", "teoretyczka" (że pozwolę sobie zbyc
                  uwagi o sprzątaczkach i kucharkach, bo nie mają tu nic do rzeczy) nie jest
                  dobrze widziane.
                  Mnie jest po prostu przykro, kiedy feminizm kojarzony jest przez wielu jedynie
                  z roztrząsaniem jałowych problemów. A niestety jest.
                • kapitan.taca Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 14:10

                  A w wierszach mamy do czynienia z podmiotką liryczną...
                  • totalna_apokalipsa Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 15:20
                    hwhwhhhhhhheeeeee..dobre:)))))))))
                  • Gość: Ała Re: podmiotka liryczna :D:D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 18:15
                    rotflnąć się można :D:D

                    głupek - głupiczka
                • Gość: CYTRYNEK CYTRYNKA, pomocy!!! IP: *.ath.forthnet.gr 20.12.05, 16:12
                  kierownik - kierowniczka
                  lekarz - lekarka

                  Teraz twoja kolej:

                  kierowca - ?
                  marynarz - ? ha, ha
                  świadek - ?
                  pedagog - ?




                  • cytrynka123 Juz lece na pomoc 20.12.05, 16:31
                    Mówimy o zawodach, nie o innych okresleniach.. więc tego świadka mozesz schowac
                    do kieszeni.
                    A odnosnie zawodów, to nie ma potrzeby tworzyć wersji żeńskiej, jezeli ta praca
                    kobiet nie dotyczy. Nie ma damskich ksiezy... Więc nie ma sensu sie rozdrabniac
                    na to, czego nie ma.

                    Tak na marginesie... zaimki osobowe i dzierżawcze, z racji szacunku, pisze sie
                    z wielkiej litery..
                    • Gość: CYTRYNEK Re: Juz lece na pomoc IP: *.ath.forthnet.gr 20.12.05, 16:58
                      cytrynka123 napisała:

                      > Mówimy o zawodach, nie o innych okresleniach.. więc tego świadka mozesz
                      schowac
                      >
                      > do kieszeni.

                      Zdziwisz sie jak Ci powiem ilu zawodowych świadków spotkałem w sądach. W
                      przyszłości założą sobie na pewno związek zawodowy.


                      > A odnosnie zawodów, to nie ma potrzeby tworzyć wersji żeńskiej, jezeli ta
                      praca
                      >
                      > kobiet nie dotyczy. Nie ma damskich ksiezy... Więc nie ma sensu sie
                      rozdrabniac
                      >
                      > na to, czego nie ma.
                      >

                      Tak, nie ma kobiet - marynarzy czy kobiet - kierowców. Taaak.


                      > Tak na marginesie... zaimki osobowe i dzierżawcze, z racji szacunku, pisze
                      sie
                      > z wielkiej litery..

                      Przepraszam za nietakt.
                      • cytrynka123 Re: Juz lece na pomoc 20.12.05, 17:03
                        Sa marynarze i kierowcy... Kobiety tez pracuja na statkach i za kierownica.
                        Tak samo jak sa salowe mężczyźni ;)))) Chyba żaden mężczyzna nie chciał nazywac
                        sie pielęgniarka i nikt nie widzi nietaktu, że nazywa się pielegniarzem. A
                        przecież pielęgniarka to zawod pierwotnie kobiecy. Zanim coś walniesz ze
                        swojego ''męskiego" punktu widzenia, by dowalic, przez chwilę pomyśl.
                  • Gość: CYTRYNEK CYTRYNKA !!! IP: *.ath.forthnet.gr 20.12.05, 16:40
                    Pewnie uważasz że skoro jest ogier to powinna być też "ogierka".
                    Kobyła Ci nie wystarcza...
                    • cytrynka123 daruj sobie 20.12.05, 16:44
                  • swistak336 Re: CYTRYNKA, pomocy!!! 20.12.05, 18:20
                    Gość portalu: CYTRYNEK napisał(a):
                    > kierownik - kierowniczka
                    > lekarz - lekarka
                    >
                    > Teraz twoja kolej:
                    > kierowca - ?
                    > marynarz - ? ha, ha
                    > świadek - ?
                    > pedagog - ?
                    >
                    > kierowca - kierowiczka
                    > marynarz - marynarzerka
                    > świadek - świadeczczyni
                    > pedagog - pedagogiczka
              • Gość: tom slowo ma z 60 lat komentatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 15:54
                slowo ma z 60 lat komentatorzy
            • Gość: ksy-sio Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.bzmw.gov.pl / *.um.warszawa.pl 20.12.05, 14:54
              Ciekawe bo co można powiedzieć o pośle i posłance? Pani biolog czy Pani
              biolożka, anestezjolożka, profesorka, magisterka a doktor to doktorżka?
            • jaszynek Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 16:20
              cytrynka123 napisała:

              > taaaakkk damskie formy to: sprzątaczka, gosposia, pielęgniarka, a męskie to
              > doktor, dyrektor, sekretarz (o zupełnie innym znaczeniu niż żenska forma
              > sekretarka)...... TYlko się załamać. Każdy broni swojego stołka, na którym
              się
              > mu wygodnie siedzi. Tylko dlaczego kobiety mają stać a nie siedziec?

              To jest dopiero piekny przyklad hipokryzji! Walczysz o tolerancje, a sama
              dyskryminujesz ludzi wg. zawodu! Coz takiego jest zlego w pracy sprzataczki czy
              gosposi, ze tak tych profesji nienawidzisz, ze az stawiasz je jako wyznacznik
              czegos znacznie gorszego, hipokrytko? Powiem ci, ze jak cenie i szanuje prace
              mojej sprzataczki, to za prace niektorych dyrektorow (I dyrektorek) wywalalbym
              na zbity pysk z roboty.
              • cytrynka123 Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 16:25
                Ja nie ddyskryminuje i nie obrażam nikogo. Pokazuje tylko, jakie zawody sa
                typowo męskie, a jakie typowo kobiece.. Chcesz być sprzataczką? Z pewnością
                wolisz zostac dyrektorem. To nie jest dyskryminacja. To prawda, która na
                poparcie, przejawia się w zarobkach tych dwóch osob: sprzataczki i dyrektora.
              • swistak336 Nie rozumiecie: o rzeczownikach 20.12.05, 18:29
                RZECZOWNIKÓW NIE ODMIENIA SIĘ PRZEZ RODZAJE.
                RZECZOWNIKI MAJĄ RODZAJE!
                (taki jaki rzeczownik ma rodzaj, takiego jest rodzaju).
                np.
                Kobieta - ona: r. żeński
                Mężczyzna - on: r. męski

                NIEDOPUSZCZALNE:
                Kobieta (ta) - kobiecic (ten?)
                Mężczyzna (on) - mężczyźnina, mężczyźnica (ona?)
                No właśnie...jest penis ale jest łechtaczka a nie "penisica" - i na odwrót: jest łechtaczka, ale łechtaka nie ma.

                Jak już widzicie: RZECZOWNIKÓW NIE ODMIENIA SIĘ PRZEZ RODZAJE. RECZOWNIKI POSIADAJĄ WŁASNE RODZAJE!
                • cytrynka123 racja 20.12.05, 18:39
                  Zawód nie ma plci... tym bardziej rodzju. To plec osoby nadaje rodzaj zawodowi.

                  Są wyrazy, które wystepuja tylko w jednym rodzju i chwala im za to.
            • Gość: Człowieczka...? Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.05, 06:42
              A ja dumna jestem mogąc nazywac sie PANIĄ filolog, PANIĄ magister - brzmi to
              dostojniej niż "filolog" i "magister" (w wypadku panów posiadających te
              tytuły). Jakiez byłoby oburzenie gdyby jakiś męski osobnik nazywał sam siebie
              PANEM magistrem - toż to przesada - możnaby usłyszeć ;) W tym tkwi, drogie
              Nieszczęśliwe feministki z bożej łaski, przewaga KOBIET nad mężczyznami: Ewa to
              PANI magister, a Adam to TYLKO magister ;) I wcale mi nie przeszkadza będąc
              panią kierownik (a nie kierownicą) gotować obiad mojemu ukochanemu. A wszystkim
              Paniom Feministkom radzę pomyśleć jak infantylne i bezsensowne sa ich
              pretensje. W koncu nie szata, nie nazwa, nie tytuł zdobią człowieka...
              Człowieczkę ;)
          • babaqba Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 13:21
            Gość portalu: blodeuwedd napisał(a):

            > A ja proponuje nie wprowadzac nowomowy. Są takie rzeczowniki, które mają
            > powszechnie używaną formę żeńską, i sa takie, których używa się w formie
            > męskiej i już.

            No dziwne, panie słabo_wykształcony. Ja znałem to określenie już wcześniej.


            >Przez takie bzdurne innowacje wszyscy potem mysla, ze feminizm
            > jest bez sensu, a feministki to jakieś głupie baby ktore nie mają sie czym
            > zajmowac.

            Za dużo rządowej TV. Mylisz pan pojęcia :)

            Nawiasem mowiac, mnie feminizm jest bardzo bliski... ale nie w takiej
            > formie, na Boga.Pozdrawiam.

            No właśnie. Co z tym bogiem i feminizmem? Nie mieszaj pan bytów wymyślonych z życiem.

            --pozdrowionka--
            • Gość: blodeuwedd Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.lodz.mm.pl 20.12.05, 13:37
              Miło mi, mam na imię Ewa. :)
              Nie interesuje mnie rządowa TV, tylko odbiór feminizmu jako całości przez nasze
              społeczeństwo. Właśnie przez tego rodzaju dyskusje nie jest on tak popularny,
              jak mógłby być. Jeśli w moim sformułowaniu "przez takie bzdurne innowacje
              wszyscy potem mysla, ze feminizm jest bez sensu, a feministki to jakieś głupie
              baby ktore nie mają sie czym zajmowac" nie wyczuła Pani goryczy, to proszę
              czytać uważnie.
              Sformułowanie "na Boga" często używane bywa jako chwyt retoryczny. Takoż i w
              tym przypadku. W związku z tym nader błyskotliwą uwagę na ten temat puszczam
              mimo uszy (zwlaszcza, że skierowana było nie do mine, tylko do jakiegoś
              tajemniczego "pana").
              • marslaur Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 14:17
                > Właśnie przez tego rodzaju dyskusje nie jest on [feminizm] tak popularny,
                jak mógłby być

                Ale nie chodzi o to, żeby feminizm byl popularny!! To nie jest nowa plyta Bajmu,
                ani osoba pani premier. Chodzi o to, zeby usuwać dyskryminację.

                Natomiast jest kwestią wątpliwą, czy dyskryminacja odbywa się w języku. Wolalbym
                mieć do czynienia z panią minister albo panią filozof niż z ministerką
                (ministrą?) czy filozofką, bo dla mnie to jest wlasnie upupienie: froterka,
                suszarka, zmywarka, filozofka... Ale z kolei polonistka albo matematyczka brzmi
                zupelnie normalnie.

                Więc po kiego diabla nam poprawnośc w języku? Nam trzeba prawdziwej męskości -
                szacunku dla kobiet. Ale żeby mężczyźni szanowali kobiety muszą przestać się ich
                bać. Ale żeby przestali się ich bać, musieliby być dumni ze swojej męskosci -
                naprawdę. A przecież, w porównaniu z ojcami i dziadami, są miękkimi,
                ciotowatymi, kapciowatymi, pie..watymi dupkami. Dlatego wyżywają się na
                kobietach, i robią się czerwoni ze zlości kiedy slyszą slowo feminizm.

                Ilu mężczyzn pracuje dzisiaj nad sobą, wykorzenia swoje slabości, tnie mieczem
                wlasne przywary, zachowuje się MORALNIE - zamiast zwyczajnie schlebiać sobie i
                folgować przy każdej okazji? To jest źródlo kryzyu wspolczesnego mężczyzny -
                upadek etosu rycerskiego.
        • Gość: patrisz Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 16:38
          a no jest i w dodatku jak najbardziej poprawne. Prof. Miodek mówił o żeńskich
          odpowiednikach nazw zawodów na przykladzie psycholożki i potwierdził że pani
          psycholog oraz psycholożka są poprawne, dlatego tak samo raczej jest z tą
          nieszczęsną biologią.
          • cytrynka123 i o to chodzi 20.12.05, 16:47
            Bo przeciez pan zajmujący się sprzataniem i srwowaniem posilków pacjentom nie
            może sie nazywac salową.
            • Gość: blodeuwedd Re: i o to chodzi IP: *.lodz.mm.pl 20.12.05, 17:10
              Czyli co, nie mogę powiedzieć "salowy"? :P

              PS. I to jest właśnie przykład dyskusji o niczym, jaką prowokuje poruszanie
              tematu form żeńskich...
              • cytrynka123 Re: i o to chodzi 20.12.05, 17:15
                I widzisz.. nie nazywasz mężczyzny salową, mimo, że zawód ten był praktykowany
                przez kobiety. Nadałes mu męska końcówkę. W związku z tym, dlaczego psycholozka
                czy biolozka ma nie istniec?

                Odnosnie tematu dyskusji, ma prawo ona przybrac dowolne tory.
                • Gość: marcinkoc Re: i o to chodzi IP: *.chello.pl 20.12.05, 17:37
                  > I widzisz.. nie nazywasz mężczyzny salową, mimo, że zawód ten był praktykowany
                  > przez kobiety. Nadałes mu męska końcówkę. W związku z tym, dlaczego psycholozka
                  >
                  > czy biolozka ma nie istniec?

                  A może to po prostu kwestia brzmienia danego słowa a nie dyskryminacji? Np. Polonistka, dyrektorka, nauczycielka, matematyczka czy szefowa nie ranią uszu a biolożka tak. To po prostu nieładne słowo dlatego prawie nikt nie mówi biolożka, tylko pani od biologii, nauczycielka biologii czy pani biolog. Wydaję mi się - jak pisałem wyżej - że nie jest to kwestia dysryminowania pań tylko sprawa językowa. Nie uważasz, że fizyczka, biolożka brzmią - ja wiem - trochę śmiesznie, jak jakieś zdrobnienie? W przeciwieństwie do określenia "pani od fizyki" które brzmi dużo poważniej. Tak samo jest z innymi zawodami. Lem w Fantastyce i Futurologii pisał, że nie odwarzyłby się "otworzyć noweli o poważnym nastroju słowami "Weszły trzy doktory i dwie profesory". Język jest bezwzględny i mści się erupcjami niepokonywalnej drwiny za gwałty zadawane mu takimi formami" (koniec cytatu)
                  • cytrynka123 Zgadzam się z Tobą 20.12.05, 17:53
                    Zgadzam sie, że pewne wyrazy nie są melodia dla ucha. To kwestia wypracowania
                    odpowiednich nazw, które wskazywałyby jednoznacznie pleć i zawód. Zgadzam sie,
                    że "pani od biologii" brzmi lepiej, tyle że dłużej... Brzmienie wielu wyrazów
                    zmienia swój oraz pejoratywny, bądź pozytywny charakter. Także znaczenie
                    wyrazów ulega ewolucji. Tak jak na przyklad "dziewica" było okresleniem mlodej
                    niezamęznej kobiety, a teraz nabrało bardzo wąski zakres. I dodalabym,
                    że ,nawet, zabarwienie jest, jeżeli nie negatywne,to chociaz, ironiczne.
                    Taka debata ma sens. Chcby ze wzgledu na to, ze czasem, pojawiają się słowa
                    krytyki nie majacej nic wspolnego z obrażaniem ;)

                    A odnosnie dyskryminacji.. Ani razu nie uzylam tego słowa. Jestem zwolenniczką
                    nazywania rzeczy po imieniu. Np. według niektórych tutaj, wyraz dyrektorka jest
                    nie do zaakceptowania. Zatem jeżeli na drzwiach mamy napis Dyrektor A. Nowak,
                    to skąd możemy wiedzieć czy jest to kobieta, czy mężczyzna? taka wiedza jest
                    potrzebna chocby w celu uniknięcia gafy towarzyskiej.
                    • Gość: marcinkoc Re: Zgadzam się z Tobą IP: *.chello.pl 20.12.05, 18:07
                      > A odnosnie dyskryminacji.. Ani razu nie uzylam tego słowa.

                      Rzeczywiście, przepraszam. Pisałaś natomiast, że żeńskie formy nie brzmią najlepiej ale za to uczą szacunku do kobiet. Mnie się natomiast wydaje, że formy: pani profesor, pani doktor i wiele innych powstały właśnie dlatego, że ich zeńskie formy brzmiały albo śmiesznie albo pejoratywnie albo jakoś tak nie bardzo w związku z tym nie uczyły szacunku. Trudno mi szanować ministrę, profesorę czy doktorę bo cały czas chichoczę, natomiast szanuję panią minister, panią profesor czy panią doktor.
                      • cytrynka123 Re: Zgadzam się z Tobą 20.12.05, 18:36
                        Mnie się natomiast wydaje, że formy: pa
                        > ni profesor, pani doktor i wiele innych powstały właśnie dlatego, że ich
                        zeński
                        > e formy brzmiały albo śmiesznie albo pejoratywnie albo jakoś tak nie bardzo w
                        z
                        > wiązku z tym nie uczyły szacunku.

                        Albo, po prostu, nie kobiety nie pracowaly zawodowo, więc problemu z
                        nazewnictwem nie było.
                        Wiesz, idiotyczne jest nabijanie się tu ludzi na forum. Nawet nie potrafią
                        rozmawiac nie obrażając sie wzajemnie.
                        Nie widzę palącego problemu braku żeńskich odpowiedników zawodów, jednak miło
                        by bylo, gdyby proces jednak miał szansę ewoluowania w kierunku sprecyzowania
                        nazewnictwa. Daleka jestem od bicia się o końcówek. Niezauwzanie jednak
                        zroznicowania plciowego, a tym bardziej trywializowania go, uznaję przynajmniej
                        za ignorancję połowy ludzkości. Polskie spoleczeństwo, którego probke widzimy
                        na forum, nie dorosło do dyskusji opartej na poszanowaniu rozmówców i
                        ROZMÓWCZYŃ ;) A kwestia śmiesznych końcówek żeńskich odpowiedników to tylko
                        przykrywka braku szacunku i ignorancję ;)
                        Jeszcze raz było mi miło z Toba wymienić opinię :)
                        • Gość: Anula polski IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 18:42
                          czemu mamy sobie jeszcze bardziej utrudniac ten nasz jezyk polski?
                          internauci daza by go ulatwiac
                          by pozbywac sie ch rz ż ź ó
                          ktore nic procz pamieci o historii do jezyka nie wnosza
                          wszystko wymawia sie przeciez tak samo!
                          jezyki swiata zmieniaja sie z czasem, a swiat caly dazy w kierunku ulatwiania
                          jakby milo bylo gdybym na jezyku polskim wiecej czasu poswiecic mogla na
                          czytaniu czy pisaniu opowiadan a nie na sprawdzaniu pisowni!
                          • Gość: Anula Re: polski IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 18:45
                            poza tym jestesmy w unii
                            staramy sie pracowac by wrocilo dobre imie o Polakach na Swiecie
                            wiec pomyslmy o obcokrajowcach
                            jak maja nauczyc sie naszego jezyka?
                            skoro cytrynka chce go jeszcze utrudniac
                            doctor
                            teacher
                            driver

                            i jest swietnie
                            i Szekspir na tym wyrosł!
                            • Gość: Anula Re: polski IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 18:48
                              a nad swoja kobieca duma
                              mozesz popracowac w innych dzeidzinach zycia
                              nie musisz byc waleczna bojowniczka
                              bo jak widzisz to sa tylko slowa
                              slowo to nie mysl
                              a mysl jest wazniejsza od slowa
                              moge ci powiedziec ze cie pozadam Cytrynko
                              ale jaka jest moja mysl???
                              moge powiedziec ci ze cie szanuje
                              a zaraz zabloguje o tobie zes glupia - bo taka ma mysl
                              po co wkladac falszywy szacunek w sztuczne slowo
                              skoro mozna cala swa sile i pare wlozyc w zdobywanie szacunku wlasnie!
                              • cytrynka123 Re: polski 20.12.05, 19:02
                                Nie mam problemów z dumą. Za to widze ogolne niezrozumienie tematu. Nie chce
                                mi się rozpisywac, bo mam inne rzeczy do zrobienia. Najwyraxniej Polacy, jako
                                naród, maja tendencje do niesluchania/nieczytania całości, tylko wyrywania
                                rzeczy z kontekstu. Nie bierz tego do siebie. Efet jest taki że mamy moherowy
                                rząd. Nikt nie słucha, a wie najlepiej.
                                • Gość: Anula Re: polski IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 19:12
                                  jestes Polka rowniez
                                  i nie ma znaczenia gdzie teraz mieszkasz

                                  ja teraz jestem na obczyznie
                                  i wlasnie teraz czuje sie Polka
                                  tak bardzo jak nigdy dotad
                                  nie oznacza to ze jesli znikna jakies niepotrzebne formy z mego ojczystego
                                  jezyka
                                  moja Ojczyzna legnie w gruzach
                                  wrecz przeciwnie
                                  bylabym o wiele bardziej dumna
                                  ze polacy cos w koncu robimy
                                  by ulatwic polakom bycie polakami
                                  i nawet jesli wezmie to zaczotek z tak niewielkiego powiodu jak "biolożka"
                                  to zawsze jakis poczatek :)
                                  • cytrynka123 Re: polski 20.12.05, 19:24
                                    Tez jestem Polką... Ale brakuje mi szwedzkiego czy angielskigo szacunku dla
                                    rozmowcy. I z tego powodu mi żal. Ludzie maja rózne opinie, ale wola sie nie
                                    wypowiadać, bo internetowe trolle pojada rowno. Nieumiejętnośc prowadzenia
                                    merytorycznych dyskusji to polska domena, niestety. Nie będe się rozpisywac o
                                    polskich plusach. Jest ich z pewnoscia więcej niż minusów.
                                    • Gość: Anula Re: polski IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 19:39
                                      racje przyznac ci musze co do ignorancji nad czyims odmiennym zdaniem
                                      najczesciej objawia sie to na spotkaniach
                                      gdy polak zaczyna czastowac alkoholem i spotka sie z odmowa :)))

                                      ale nie jest z nami tak zle
                                      bo ty i ja tu jestesmy io sobie gadamy
                                      • cytrynka123 Re: polski 20.12.05, 20:20
                                        Z wódeczką to problem jest, zwlaszcza gdy nie pijesz..
                                • Gość: ik Re: polski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 19:38
                                  No tak tylko, że słuchać nie zawsze oznacza zgadzać się.

                                  > taaaakkk damskie formy to: sprzątaczka, gosposia, pielęgniarka, a męskie to
                                  > doktor, dyrektor, sekretarz (o zupełnie innym znaczeniu niż żenska forma

                                  zdaje się żę forma dyrektorka już się przyjęła (przynajmniej w szkołach)

                                  > sekretarka)...... TYlko się załamać. Każdy broni swojego stołka, na którym się
                                  > mu wygodnie siedzi. Tylko dlaczego kobiety mają stać a nie siedziec?
                                  > Może damskie wersje rażą uszy, ale uczą szacunku do kobiet. A przynajmniej
                                  > pozwalają je dostrzec, nie tyklo przez operatorki ścier i garów.

                                  chciałbym zauważyć że mistrzami kuchni zazwyczaj są kucharze, więc od ścier i garów wara ;D

                                  a co się tyczy sprzątaczki, gosposi, pielęgniarki itd to mam nadzieję że inne męskie stołki o które chcesz powalczyć i uzyskają swoje żeńskie końcówki
                                  np takie :

                                  śmieciarz - śmieciarka?
                                  grabaż - grabarka? czy grabażka?
                                  gospodarz (cieć) - gospodarka (ciecia)


                            • cytrynka123 Re: polski 20.12.05, 18:57
                              W angielskim wiekszość zawodów nie maja płci. U nas mają. Taka roznica. Gdy
                              chcesz cos ulatwic i skrócić, robisz to czyims kosztem. Wybór pada.. czyim.
                              Uczę się szwedzkiego i tam sporo zawódów ma dwie formy. I wcale nie brzmi to
                              źle. Co więcej, sa zawody typu lakare, larare - lekarz, nauczyciel, ktore nie
                              maja żadnego rodzaju. Po prostu są. Istnieja albo dwie formy albo forma
                              neutralna.
                              • Gość: Anula Re: polski IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 19:07
                                czy czyims kosztem czy nie to zalezy jak na to patrzysz
                                jesli widzisz jakis zysk
                                znaczenia nie ma kto odda pola
                                bo nie wszedzie i zawsze tego pola strzec trzeba
                                wiec jak jest sens to i nie szkoda
                                czesto jest tak
                                ze ten kto zrobi krok w tyl - wygrywa
                                bo pokazuje tym czynem swa sile, bo korona mu z glowy przez krok w t yl nie
                                spadnie
                                ma cos wiekszego w sobie

                                ja moge oddac okreslenia mej osoby: inzynierka, psycholozka, profesorka,
                                sportówka,
                                na nic mi one jesli pozostane : pania inzynier, pania psycholog, pania
                                profesor, sportowcem
                                wciaz bede tak samo dumna z siebie
                                bo mam to co mam
                                i ma wiedzi jest rozlegla
                                i zaden mezczyzna
                                zadna zazdrosna kobieta
                                zaden jezyk mi tego nie zabierze
                • Gość: blodeuwedd Re: i o to chodzi IP: *.lodz.mm.pl 20.12.05, 17:44
                  Skoro tak wielką uwagę przywiązujesz do końcówek, to proszę, czytaj UWAŻNIEJ I
                  ZE ZROZUMIENIEM to, co jest napisane, i nie pisz, że nadaŁEm czemuś końcówkę
                  męską, bo jako kobieta czuję się z tym trochę nieswojo...

                  Na marginesie: Blodeuwedd to imię żeńskie.
                  • cytrynka123 Nie znam takiego imienia 20.12.05, 17:54
                    ... nie ma żeńskiej końcówki, więc przyjęłam, że jesteś mężczyzną ;)))))
                    • Gość: blodewedd Re: Nie znam takiego imienia IP: *.lodz.mm.pl 20.12.05, 17:58
                      Zajrzyj do mitologii celtyckiej (ale to już zupełny margines, nie każdy musi to
                      widzieć. To jednak w pewnym sensie ilustruje, jak bzdurny jest Twój dyskurs o
                      końcówkach. A co z imieniem Inez? :P)
                      • cytrynka123 Re: Nie znam takiego imienia 20.12.05, 18:27
                        Mowimy o imionach obowiązujących w POlsce. Inez jest w kanonie imion, więc o co
                        sączysz? Nie interesuję się mitologia celtycką, więc pozwól, ze sobie daruję
                        komentarz.
                        • swistak336 Maradona to był ON 20.12.05, 18:41
                          Mimo że ma końcówkę na "a"
                          • cytrynka123 Re: Maradona to był ON 20.12.05, 19:04
                            Mężczyzna tez... i co? Nie mówimy o nazwach własnych.. temat obraca się wokól
                            żeńskich odpowiedników zawodów.
      • bitch.with.a.brain Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? 20.12.05, 13:07
        jest takei slowo,język jest zywy i ciagle sie zmienia.
      • Gość: Marakuja Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:51
        Jak nie wiadomo co powiedzieć, to najlepiej przyczepić sie do języka.
        Twój post był totalnie beznadziejny i zbyteczny ...
      • Gość: Jaro Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 20.12.05, 14:26
        I znów ciekawy temat się rozmywa, bo komuś się nie podoba słowo "biolożka".
      • Gość: Człowieczka..? Re: "biolożka"!!!??? Co to jest? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.05, 22:42
        A ja dumna jestem mogąc nazywac sie PANIĄ filolog, PANIĄ magister - brzmi to
        dostojniej niż "filolog" i "magister" (w wypadku panów posiadających te
        tytuły). Jakiez byłoby oburzenie gdyby jakiś męski osobnik nazywał sam siebie
        PANEM magistrem - toż to przesada - możnaby usłyszeć ;) W tym tkwi, drogie
        Nieszczęśliwe feministki z bożej łaski, przewaga KOBIET nad mężczyznami: Ewa to
        PANI magister, a Adam to TYLKO magister ;) I wcale mi nie przeszkadza będąc
        panią kierownik (a nie kierownicą) gotować obiad mojemu ukochanemu. A wszystkim
        Paniom Feministkom radzę pomyśleć jak infantylne i bezsensowne sa ich
        pretensje. W koncu nie szata, nie nazwa, nie tytuł zdobią człowieka...
        Człowieczkę ;)
    • Gość: ania Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:04
      jest biolożka...a czemu nie ma kierowniczki tylko kierownik...ech ten
      feminizm...oj i znów forma męska;)
      • Gość: ik Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 18:59
        > jest biolożka...a czemu nie ma kierowniczki tylko kierownik...

        No nie wiem czy nie ma kierowniczki, zdaje się że , już w filmie "Miś" był taki cytat : "Pani kierowniczko zima jest to musi być zimno..." (chyba jakoś tak ;p
    • rezurekcja Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu 20.12.05, 13:09
      Gość portalu: mille napisał(a):

      > bardzo dobry pomysl!w katolickim kraju nie wszyscy rodzice potrafia

      A w niekatolickim potrafia?
      • pe1 Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu 20.12.05, 13:28
      • pe1 Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu 20.12.05, 13:28
        w niekatolickim nie ma z tym problemu
        • Gość: zlosnik Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: 212.33.72.* 20.12.05, 13:37
          A w krajach islamskich?
    • Gość: diabeł Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.12.05, 13:12
      Ja myślę, że dzieci bardzo potrzebują wprowadzenia w świat seksu i przemocy.
      Im wcześniej tym lepiej.
      • cytrynka123 świat seksu i przemocy??? 20.12.05, 13:25
        Wejśc w ten świat czy może oglądać przez szybkę? Niech dziecko uprawia seks
        kiedy chce, jesli to jego wola. Ale z przemoca... Przemoc to nie jest
        przyjemność dla ofiary. Wolałabym ,gdyby, w przeciwienstwie do dobrowolnego
        seksu, moje dziecko nie spotkało się z przemoca na wlasnej skorze.
        • micia-kicia Re: świat seksu i przemocy??? 20.12.05, 15:11
          Cytrynko 123, jesteś jołop, ale jeśli uważasz, że Cię ta męska deklinacja
          dyskryminuje, to każ mówić do siebie "jołopka".
          Cóż za kretyński problem! W tych sprawach decyduje wyczucie jężykowe, które
          sprawia, że w jednym przypadku mówimy o polonistce, a w innym o pani minister.
          Przejawem dyskryminacji nie jest używanie żeńskiej deklinacji nazw zawodów czy
          funkcji, lecz ich nieuprawianie przez kobiety. Jeśli Ty, Cytrynko, uważasz, że
          o dyskryminacji kobiet świadczy fakt, iż mówi się premier Margaret Tatcher,
          minister Hübner, kanclerz Angela Merkel czy sekretarz stanu Madeleine Albright,
          to nie podejmuję się przekanać Cię, że jest odwrotnie.
          • cytrynka123 Skąd tyle złości? 20.12.05, 16:27
            nie mowiąc już o szacunku. nawet pisaie zaimków osobowych z wielkiej litery nie
            zmniejszy TWOJEGO braku kultury, skoro używasz epitetów..
    • Gość: mijau Nauczyciele niekompetentni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:19
      Większość nauczycieli boi się poważnych tematów na lekcjach bo mogą one obnażyć
      ich brak kompetencji. Atak na to przedstawienie to w rzeczywistości agresywna
      reakcja na próbę wymuszenia od nauczycieli niekonwencjonalnego myślenia. Wielu
      woli bezpieczne schematy - dlatego tym bardziej chwalić i podziwiać należy tych
      nielicznych nauczycieli, którzy jednak dzieci na ten spektakl zabrały. Te
      jednostki to prawdziwi przewodnicy życiowi dla młodzieży. Ci zaś którzy atakują
      spektakl albo uchylają się pod pozorem "zostawienia rodzicom wolnje ręki" to
      ludzie strachliwi lub niekompetentni... Szkoda, że jest ich większość.
    • Gość: Matka Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.icpnet.pl 20.12.05, 13:23
      Nie od dzisiaj szkoła ucieka od trudnych tematów (kiedyś to był np. Katyń).
      Rodzice też najczęściej wolą, aby ciemne strony rzeczywistość dziecko poznawało
      z filmów, z książek lub w szkole, bo nie potrafią o tym rozmawiać lub
      zwyczajnie nie mają czasu i siły. Tymczasem dobre ksiażki, filmy czy
      przedstawienia teatralne to tylko baza, podstawa do dyskusji. Ale czy dzieci i
      młodzież mają szansę o tym dyskutować z dorosłymi i ze sobą bez podwórkowego
      slangu? Czy mają stworzoną w ogóle podstawę do dyskusji, bo nie oglądając nic
      wartościowego i wielowymiarowego nie mają okazji do przemyśleń.
      Ja mojej 5-cio miesięcznej córce czytam baśnie Andersena. W oryginalnym nie
      modyfikowanym przekładzie. Mam nadzieję, że jak będzie starsza , nie zabraknie
      jej odwagii do zapytania mnie o bardziej drażliwe słowa czy fragmenty, a mnie
      chęci do wyjaśnienia i rozmów. Bo przecież nasze życie to nie Disney i jego
      słodko-ckliwe bajeczki.
      • cytrynka123 Andersen 20.12.05, 13:34
        Dla mnie ten autor w wersji light też jest hardcorem. Z założenia, bajki
        Andersena były skierowane do dorosłych, stąd ta brutalność i zło, bo przecież
        dorosli nie sa tacy już wrazliwi jak dzieci i nie miewają koszmarów nocnych po
        przeczytaniu ksiązki.

        W reszcie opinii zgadzam się z Tobą.
        Nauczyciele to stare pierniki (nie koniecznie stare pod względem wieku), to
        rozpełzłe ciocie-pedagozki nie mające pojęcia o problemach dzieci. Wiekszość z
        nich przymykała oczy na przemoc w rodzinach uczniów. Pamiętam gdy wycieczka
        biedniejszego dziecka została opłacona przez bogatego rodzica innego, to
        nauczycielka nie omieszkala ogłosic tego na godzinie wychowawczej. Niech
        wszyscy wiedza.... i się smieją lub lituja biedakiem.
        Mam nadzieję, że nauczycielstwo trochę zmodyfikuje ;)
        • Gość: ania Re: Andersen IP: *.ruhr / *.rz.ruhr-uni-bochum.de 20.12.05, 16:12
          Cytrynko123, najpierw popracuj jako nauczyciel pare lat, a potem sie
          wypowiadaj. Nauczyciele pracujacy lata cale w zawodzie doskonale znaja problemy
          dzieci i ich rodzin, bo wielu rodzicow spycha na nich odpowiedzialnosc
          wychowania i ma gdzies, ze ich dziecko przychodzi do szkoly bez zeszytu,
          ksiazki, brudne, glodne i zamarkane. To nauczyciele zalatwiaja bezplatne
          egzemplarze podrecznikow, darmowe obiady, zostaja z dziecmi po lekcjach, za co
          czesto zlamanego grosza nie ujrza i nikt im dziekuje nie powie. Jesli sa to
          stare, rozlazle ciotki, to dlatego, ze sa przepracowane, zmeczone, sfrustrowane
          i zle oplacane. Wyciagasz przyklad zachowania jakiejs glupiej baby bez klasy i
          przenosisz to na cala grupe zawodowa. Szkola nie moze zastepowac rodzicow, a
          czesto musi!
          • cytrynka123 Re: Andersen 20.12.05, 16:22
            Nie będę pracowac jako nauczycielka, onieważ nie jest to mój zawód.
            A o nauczycielach mogę sie wypowiadac, bo jest mi to temat na tyle bliski, bym
            miala potzrebne informacje. na tej zasadzie można zabronic rozmowy o kościele
            ludziom, ktorzy nie sa duchownymi.
            Wiekszośc nauczycieli, z którymi się spotkalam to totalne pomylki pedagogiczne.
            Jakby przez przypadek lub z łapanki byli nauczycielami. Mało jest ludzi
            odpowiedzilnych i odwaznych, którzy wzudzą szacunek uczniow. Uciekanie od
            trudnych tematów to standard, a na godzinach wychowawczych komentuje się brak
            usprawiedliwien nieobecności.
      • condor Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu 20.12.05, 14:30
        Pięcio miesięcznemu dziecku to możesz czytać nawet w duńskim oryginale i nie bedzie mu to sprawiało większej różnicy a co do kontrowersyjnego spektaklu, to trudno sie odnieść do czegoś czego się nie widziało a tym bardziej dyskutować o wadach czy zaletach tej sztuki. Tak więc wsystkie opinie na temat artykułu są, bo nie może być inaczej - fałszywe, oparte jedynie na domysłach. Pozdrawiam - Ojciec.
        • Gość: Amilo Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.05, 14:50
          Proszę o zmianę w sygnaturce:
          schutzt = schuetzt albo schützt
          • condor Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu 20.12.05, 15:12
            Was ich nicht weiB, macht mich nicht heiB.
            • Gość: Amilo Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.05, 16:26
              Keine gute Antwort.
              schützt bo schützen, a nie schutzen.
              schutzen - nie ma takiego czasownika w j. niemieckim.
              Jest natomiast rzeczownik der Schutz.
              Tak więc sygnaturka zawiera błąd.
              Die Verbesserung überlasse ich dir.
              Mit vielen herzlichen Grüßen
    • Gość: ??????????? buahahahaaaaaahaaaa w, reżyserii Marka Ciunela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:54
      wystarczy przeczytać nazwisko.
      • m15 forum lewaków i zboczeńców? 20.12.05, 14:01
    • Gość: Masochistka Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: 213.155.172.* 20.12.05, 14:13
      A ja od dziecka uwielbiam przemoc
      • Gość: kijek Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 20.12.05, 15:24
        A ja odkąd zostałem ojcem
    • Gość: Cezary Maciej Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: 82.160.76.* 20.12.05, 14:47
      No nareszcie ktoś dostrzegł problem. Uważam, że to bardzo ważne, aby pokazywać
      świat takim jaki jest naprawde. Wiem że to troche szokujące przeżycie, ale jeśli
      dziecko nie zobaczy na swiecie zla, to w przyszlosci moze przezyc pewnego
      rodzaju szok i nie da sobie z tym rady. Niestety takie są fakty.
    • Gość: Vvoi Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: 81.193.131.* 20.12.05, 14:55
      Nie jestem osobą, która boi się kontrowersji (patrz: new-art.blogspot.com ).
      Tu jednak pojawia się nieco odmienne ryzyko: skoro spora część nauczycieli nie
      potrafi sobie z taką tematyką poradzić, nie wiem, czy taki spektakl im pomoże.
      Może być wręcz przeciwnie - może spowodować głupie komentarze i głupie reakcje
      nauczycieli. Można by do spektaklu dołączyć np. pomoc pedagogiczną, żeby
      nauczyciel mógł sobie z tym poradzić.
      ---

      new-art.blogspot.com
    • Gość: zorka5 Tabloidy wdzierają się drzwiami i oknami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 14:56
      Pod każdą postacią
      • micia-kicia Czy kanclerz Angela Merkel jest dowodem dyskrymina 20.12.05, 15:16
        Cytrynko 123, jesteś jołop, ale jeśli uważasz, że Cię ta męska deklinacja
        dyskryminuje, to każ mówić do siebie "jołopka".
        Cóż za kretyński problem! W tych sprawach decyduje wyczucie jężykowe, które
        sprawia, że w jednym przypadku mówimy o polonistce, a w innym o pani minister.
        Przejawem dyskryminacji nie jest używanie żeńskiej deklinacji nazw zawodów czy
        funkcji, lecz ich nieuprawianie przez kobiety. Jeśli Ty, Cytrynko, uważasz, że
        o dyskryminacji kobiet świadczy fakt, iż mówi się premier Margaret Tatcher,
        minister Hübner, kanclerz Angela Merkel czy sekretarz stanu Madeleine Albright,
        to nie podejmuję się przekanać Cię, że jest odwrotnie.
        • cytrynka123 powtarzasz sie... 20.12.05, 16:33
    • Gość: nie-okłamywacz Nie okłamywać dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.05, 15:21
      Tak !!! dzieciom należy mówić prawdę. Dlatego swojemu 5-cio letniemu synkowi już
      dawno powiedziałem, że Mikołaja nie ma a Ci przebierańcy to najczęściej pedofile
      lubiący trzymać dzieci na kolanach i jeszcze nie wiadomo co ???. A i jeszcze, że
      standardowym narzędziem pracy psychologa jest wibrator (SAMSON) i bardzo wielu
      to nie dziwi.
      • Gość: wuz Re: Nie okłamywać dzieci IP: *.dsl.telepac.pt 20.12.05, 16:35
        Był kiedyś taki eksperymentalny program wychowywania dzieci, w Stanach. Żadnych
        bajek, Mikołajów, bocianów. Sama prawda.
        Ponad połowa z dzieci w tym programie później popełniła samobójstwo.
        Życzę powodzenia.
        • cytrynka123 mozna inaczej 20.12.05, 16:44
          Na przyklad przeprowadzic badania wsród grupy dzieci faszerowanej opowiesciami
          o krasnoludkach, wrózkach, o dobroci wszystkich ludzi, o szanowaniu starszych
          tylko z racji ich wieku, o tym, że dobroc zawsze zwycięża, że skromność
          popłaca, że cierpienia na ziemi będa wynagrodzone w niebie, o trollach (co i
          może byc prawda, zwlaszcza, gdy chodzi o rolli internetowych)..... Dopiero
          dzieciak się załamie, jak jego "wiedza" nie pokryje się z rzeczywistością.

          Tak naprawde, możesz przyjąc kazdy dowolny temat na przedmiot badan i
          udowadniać prawdę lub fałsz, bąź słusznośc czy jej brak. Zawsze będziesz mieć
          jakis wynik na poparcie swoich tez.
          Nikt nie lubi byc oklamywany. tak jakbys, będac dzieckie, czekał na
          szczepionke, a mama mówi, że to nie będzie bolał. A szczepionka jest bardzo
          bolesna. Gdy doswiadczysz bólu i klamstwa (niby klamstwa, by chronic, ale co
          lub kogo?) ze strony najbliższej osoby, to będziesz sklonny ponownie jej
          uwierzyc, np że wizyta u dentysty jest przyjemna lub? Tu chodzi o zaufanie,
          ktorego na klamstwie sie nie buduje.
          • Gość: stel Re: mozna inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 16:50
            bravo !
            • cytrynka123 Re: mozna inaczej 20.12.05, 16:53
              Dzieki. Niestety do wielu osób nie dociera, że podstawą poprawnych stosunków
              międzyludzkich jest szacunek i prawda, bez względu na wiek czy płeć.
          • Gość: Anula Re: mozna inaczej IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 18:32
            alez Cytrynko
            ja w ogole ciebie nie rozumiem
            masz tak negatywny stosunek do wszystkiego
            ja mojego dziecka nie oklamuje
            wychodze z zalozenia - ze jak raz mnie dziecko na klamstwie zlapie
            bedzie cale zycie pamietac
            i nici z przyjazni
            wiec szlam z nim na szczepionke i mowilam, ze synku, bedzie niestety bolalo
            ale zrobie wszystko by ci pomoc
            bede ciagle przy tobie i bede masowac i calowac bolace miejsce
            ale musimy kochanie isc
            bo to dla twego zdrowia
            bo pozniej jak sie rozchorujesz to bedzie jeszcze bardziej bolec
            i na dwor i do przyjaciol nie bedziesz mogl wyjsc

            wiec to nie byly klamstwa

            ale nie musze mowic mojemu synowi
            ze swieci mikolajowie nie istnieja - bo zabiore mu spory kawalek nieszkodliwej
            zabawy i uciechy
            znasz dziecko co nienawidzilo rodzicow bo ci klamali o swietym milkolaju? bo ja
            nie!
            nie chce gadac memu synowi co zboczency robia z dziecmi, jak to boli, jak cialo
            krwawi, jak pochwa jest rozrywana, jak z odbytu krew leci
            albo trzewia sie rozrywaja
            po co m u to??
            do cholery
            zmadrzej cytrynko!!!
            sa pewne granice
            i dopoki dziecko nie pyta sie o szczegoly to znaczy ze nie jest gotowe uslyszec
            odpowiedz

            a z reszta sa rzeczy ktorych nawet dorosli nie chca wiedziec
            bo zbyt straszne

            Andersena w zyciu dziecku nie czytalam
            ksiazke mam i sama probowalam
            ale jak wilk polknal kapturka
            zadalam sobie pytanie: co ja powiem i jak wytlumacze ta bezsensowna glupote,
            tak nierealistyczna mojemu synowi
            i pozniej - pan lesniczy co rozprol brzuch wilka i z brzucha wyszla cala
            dziewczynka

            czy to znaczy ze jak moj synek zje parowke bedzie mogl sobie przeciac brzyszek
            i wyjac parowke i zjesc ja ponownie?????????????????????????
            LITOSCI!!!!!!!!!!!!!!
            • cytrynka123 Re: mozna inaczej 20.12.05, 18:50
              Nie bardzo Cię rozumiem. Ja jestem przeciwna tworzeniu historii wyssanych z
              palca czy celowym oklamywaniu dziecka. Podalam przyklad szczepienia, gdy
              dziecko otrzymuje odpowiedź, żeto nie boli, a prawda okazuje sie inna.
              Moja odpowiedx była skierowana do postu kilka stopni wyżej, gdzie ktoś
              powoływał się na jakieś badania, gdzie dzieci pozbawiane "bajek" częściej
              popelnialy samobojstwa. Moja odpowiedź więc jest w kontekście powyższej.

              Kwestia Mikolaja... zostawmy to rodzicom. Ja mówie o powazniejszych sprawach.
              Mikoolaj to tyko taki pan, co pojawia się raz w roku, a złe zachowania osób
              starszych, ktorych świadkiem jest dziecko, częściej. Dlatego twierdzę, że
              dziecko powinno wiedzieć, że zło istnieje i jak go unikac. To jest w kontekscie
              artykulu.

              Nie pisałam o opowiadaniu róznych historii z gatunku hardcore porodowy etc.
              Jeżeli dziecko nie pyta, nie odpowiadam. Ale nie jestem zwolenniczką metody
              rozrodu buraczanego, marchwiowego, kapuscianego czy motoda bocianią. O to
              dziecko spyta.

              Odnośnie Andersena czy Grimm... nie jest to zestaw bajek dla dzieci. Dopiero po
              wiekszej modyfikacji są bezpieczne. Nie ma sensu opowiadać bajek, które oprócz
              strachu nic dziecku nie przyniosa i sa osadzone w fikcji.

              Najwyraxniej mnie nie zrozumialas. Poza kwestią św Mikolaja zgadzam się z tym,
              co napisałas. Zauwaz, że moja wypowiedź byla w kontekście do poprzednich...
              Chyba nie doczytałas ich, skoro uznalaś moja wypowiedź wołaśz "litości".
              • Gość: Anula Re: mozna inaczej IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 19:00
                Cytrunko, podejrzewam, ze Cie zrozumialam
                calkiem mozliwe ze odpisalam w sposob zbyt skrotwy
                a co za tym idzie niezrozumialy

                tematy bolace i krwiste
                to te dotyczace bliskich kontaktow ze strasznymi doroslymi
                jak slowa piosenki z tego spektaklu
                gdzie dziewczynki spiewaja o bolu itd...

                wlasnie nadalas granice prawda-falsz
                tym postem
                za co dziekuje
                bo juz obawialam sie zes brutalna pozbawiona kobiecych uczuc bestia :)))
                urzylam slowa Kobiecych
                poniewaz rzecza oczywista jest
                ze kobiety roznia sie od mezczyzn
                i ukladem miesni, szczegolow plciowych
                oraz sposobem odczytywania uczuc
                choc czytalam ostatnie badania
                ktore wykazaly
                ze mezczyzni sa o wiele bardziej delikatni i czuli i melancholijni...
                moze dlatego ze kobiety przejely gro ich obowiazkow
                bo kiedy pomysle o tym ze teraz kobieta nie tylko rodzi, ale i wychowuje,
                pracuje na caly etet i dom sprzata i obiad robi
                to szczerze zazdroszcze mojej babci jej meza
                dzieki ktoremu mogla skoncentrowac sie na domowych obowiazkach
                oraz byciu z wlasnymi dziecmi
                czytaniu im
                oraz opieraniu
                a przede wszystkim WYCHOWYWANIU ICH
                a nie na znikaniu na 10 godzin w jakiejs idiotycznej robocie

                no coz jestem feministka - ale pewnych faktow nie da sie wykluczyc
                kobieta wychowuje dzieci
                mezczyzna przynosi do domu mieso i chroni dom przed obcymi :))))))
                • cytrynka123 Re: mozna inaczej 20.12.05, 19:20
                  Ja nie wojuję o jakies bzdety. POmijając terminologię.. feminizm ite sprawy ;)
                  Spójrzmy na ludzi z szacunkiem i traktujmy ich tak, jak bysmy sami chcieli byc
                  traktowani. Ludzie sa rózni i nalezy to uwzglednic. Mężczyzna nie urodzi
                  dziecka, moze kiedyś ;) KObieta nie zapłodni kobiety... Ale to nie chodzi o to,
                  że z racji plci, nie należy się szacunek.
                  Mój niemąż bardzo dobrze gotuje, świetnie sprzata i wykonuje inne czynnosci
                  domowe w taki sposób, że szczęka mi opada z wrażenia. I nie ujmuje to jego
                  męskości. On szanuje mój czas i mój wysilek i nie zrzuca całej
                  odpowiedzialności za codzienne prace domowe. A ja nie oczekuję perfum i
                  bizuterii, bo sama sobie kupuję ;) Nie traktuję go jako maszynke do robienia
                  pieniędzy. Obydwojgu jest latwiej na takich zasadach.
                  W tym wszystkim chodzi o mozliwość wyboru. Nie chcialabym byc odgórnie skazana
                  na gary i pieluchy. Sama chce o tym zdecydowac czy i kiedy. jestem przeciwna
                  splycaniu wartości kobiety i mężczyźny poprzez pryzmat pełnienia okreslonych
                  funkcji domowych. Choc dodam, że jestem jak najbardziej udomowiona kobieta i z
                  chęcia doczekam się gromadki. Jednak w dzisiejszej rzeczywistosci trzeba
                  dostosowac swoje marzenia i wyobrażenia do warunkow. W pewnym momencie zycia,
                  to mąz może byc skazany na siedzenie w domu i babka musi zarabiac za dwoje.
                  Przeraża mne na tym forum marginalizacja problemu i ignorancja, zwlaszcza
                  panów. Bo, jesli kogos problem nie dotyka, to go nie dostrzega i umniejsza
                  prawo drugiej osoby do odczuwania.
                  • Gość: Anula Re: mozna inaczej IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 19:48
                    Alez ja nie napisalam
                    ze kobieta ma byc od garow tylko i wylacznie
                    jednak wiadomo
                    ze to kobieta rodzi
                    wiadomo ze dziecko przez pierwszych 6 lat
                    najbardziej matki potrzebuje - samurajowie tez o tym wiedzieli
                    i po 6 urodzinach "odbierali" dziecko matce by nauczac go sztuk meskich

                    wiec skoro natura tak obdarzyla kobiete - jakze wspaniale!!!!
                    bo czyz nie wspanialym jest ze w ciele kobiety nowe zycie, nowe cialo, nowe
                    losy, nowa historia, kolejna milosc i kolejny bol cala kwintesencja piekna sie
                    rodzi???
                    i czy takim strasznym i ponizajacym i zabierajacym kobiecie jej czlowieczenstwo
                    jest - pozostanie z tym potrzebujacym ciepla matki dzieckiem?

                    nikt ci nie kaze rodzic dzieci
                    nikt ci nie kaze gotowac i sprzatac
                    i nikt nie kaze robic tego wszystkiego twojemu niemezowi
                    wielu mezczyzn robi te rzeczy a dopiero niedawno weszlo prawo ze moga miec
                    urlopy wychowawcze!
                    wiec gdzie do tej pory bylo to rownouprawnienie dla mezczyzn-tatusiow?
                    w calym prawie jest wiele luk
                    ale jezyk nie jest najistotnijsza luka w zyciu
                    i doprawdy nie zacietrzewiajmy sie tak
                    mozesz nazywac sie czy innych "biolozka"
                    ale nie mozesz zabronic innym posmiac sie z tego
                    oraz wypowiedziec na ten temat
                    Sklodowska tez byla kobieta :)))
    • tersta Jasne, nie reagujmy na zło, a potem pójdźmy do... 20.12.05, 15:26
      spowiedzi i wszystko zostanie nam odpuszczone. Amen.
      Piękna nauka niepiknego kosciółka.
      • cytrynka123 Re: Jasne, nie reagujmy na zło, a potem pójdźmy d 20.12.05, 16:35
        tak.. spowiedź zmaże grzechy i po bólu.. i oczywiście nalezy wybaczyc cudzy
        grzech ;)
    • tragish Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu 20.12.05, 15:57
      > bardzo dobry pomysl!w katolickim kraju nie wszyscy rodzice potrafia rozmawiac
      > na trudne pytania!poza tym co jesli dziecko jest np. wykorzystywane

      Jeśli jest tak jak piszesz, to chyba znaczy, że nasz kraj nie jest jeszcze
      krajem katolickim w pełnym tego słowa znaczeniu????????????????????

      a co ty zrobiłeś, żeby pogłębić polski katolicyzm?????? NIC????? to zacznij
      krytykę od siebie a nie od "kraju" . "kraj" sam się nie zmieni jak dupy sam
      nie ruszysz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: pieszy ? IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 20.12.05, 19:58
        Panie reżyser i reszta, szkoda was nawet było bić w dzieciństwie.


        za GW: Teatr: czy mamy lukrować świat?

        pieszy: czy możecie myśleć? retoryczne pytanie!
        • Gość: Anula Re: ? IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 20:05
          ja tam wole lukrowac swiat
          inaczej bym sie chyba zabila z rozpaczy ile g...na jest dookola

          a na pewno gdybym nadziei na ten lukier w zyciu nie miala - dziecka bym nie
          rodzila, bo po co kolejnej osobie g...ny świat przekzywać?

          piszmy o tym jak wspaniale moze byc gdy odzywamy sie milo do siebie
          gdy starszych szanujemy, lecz zgadzac sie z nimi nie musimy
          jak milo jest powiedziec komplement
          i uczyc znajdowac rzeczy mile i dobre

          zadajmy sobie pytanie:
          1. czy pytasz sie swego dziecka po szkole: powiedz mi jedna rzecz ktorej sie
          dzis nauczyles...
          2. co dzis dobrego zrobiles dla innych?
          3. co milego ciebie dzis spotkalo?

          uczmy sie lukrowac szary swiat
          a nie wynajdywac gorycz, gorycz i jeszcze wieksze szarosci

          o wiele trudniej jest nauczyc sie byc optymista bez wzgledu na losy
          a jakze latwo jest negowac wszystko i pesymistycznie opisywac swiat
        • Gość: taaa Re: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 21:32
          a kto ta reszta, może się łapię, he
    • Gość: tales Biolożka, ministerka, inżynierka?-GW nie kalecz ję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 16:59
      zyka! Jakbym słyszał Środę i tę, jak jej tam, tę krzykliwą i zadziorną, z Umii
      Pracy i SdPl
    • rmk28 Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu 20.12.05, 18:41
      O traumatycznym dziecinstwie / PTSD i inne rzeczy na ten temat forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=304

      Lamanie tabu pedofili forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=348
    • Gość: BIOLOŻEK Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.gprspla.plusgsm.pl 20.12.05, 18:47
      "Biolożka" to prawdopodobnie fachowe określenie "matki biologicznej" przyjęte
      na wzór debilnego pojęcia "ojca biologicznego" z uwielbieniem stosowanego przez
      sądy rodzinne i resztę dzieworodnych feministyek.

      Popieram pogląd, że dzieci wychowują rodzice i do nich nalezy decyzja czy, jak
      i kiedy rozmawiac z dzieckiem na takie tematy jakie porusza spektakl. Cieszę
      się, że ta krótka droga do szmalu dla pożal się boże artystów została ukrócona.

    • Gość: Berni Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.visp.energis.pl 20.12.05, 19:41
      Wiecie co myślę? Jeśli jednym z najważniejszych problemów dla fanatycznych
      feministek stają się nazwy zawodów, to naprawdę, trzeba się tylko cieszyć! Może
      oznacza to, że w naszym coraz bardziej doskonałym świecie rzeczywiście ludziom
      obojga płci brakuje już poważnych życiowych problemów? Ale uprzedzając zarzuty:
      to była ironia, która jednak może dać sporo do myślenia...

      Do wuz i cytrynka123. Oboje macie rację i oboje jej jednocześnie nie macie. Bo
      wpadanie w skrajności było, jest i zawsze będzie głupotą. Gdyby każdy człowiek
      zawsze mówił co myśli i nie wyniósłby z dzieciństwa żadnych ideałów i wartości,
      marny byłby ten świat, o ile w ogóle by istniał. A wracając do bajek, to proszę
      zauważyć, że odkąd istnieją, zawsze uświadamiały dzieci pokazując im brutalność
      tego świata, ale w bardzo bezpieczny, niemal lukrowany sposób.

      Co do spektaklu, moim zdaniem dzisiaj dzieci od 12 lat zwykle już toną we
      własnym świecie przemocy jaki dostarcza im ulica, szkoła, media, gry
      komputerowe, narkotyki oraz rówieśnicy. Nie widziałem tego spektaklu, ale jeżeli
      pokazuje on rodzinę jako główne źródło przemocy i głównie źródło problemów, mogę
      przypuszczać, że rzeczywiście (i niezależnie od orientacji politycznych)
      fałszuje obraz rzeczywistości.
    • searover Dzikie Labedzieci 20.12.05, 19:46
      Rozgorzala tu dyskusja na temat jezyka polskiego, a zaginal temat przewodni,
      czyli spektakl.
      Ja widzialem.
      Moja opinia jest pod adresem:
      mojaszuflada.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?640871
      Pozdrawiam.

      • Gość: Anula Re: Dzikie Labedzieci IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 19:57
        troche mnie zdziwilo, gdy przeczytalam u ciebie iz to teatr dla doroslych
        poniewaz w gazecie wyczytalam ze to dla dzieci
        i ze probowano bilety sprzedawac w gimnazjaach
        lecz wielu nauczycieli nie podjelo tematu
        bedoc wczesniej zaporszonymi na sztuke
        uznali oni bowiem, ze temat przerasta im mozliwosci decyzyjne
        tak wiec
        po przeczytaniu slow piosenki
        troche mna to wstrzasnelo
        powiem ze bardzo mna wstrzasnelo
        i trudno mi sobie wyobrazic moje dziecko
        ktory dopytuje sie dlaczego dziewczynka krwawi w srodku...
        ufff
        ale sadze ze mam za mlode dziecko, stad niemozliwosc wyobrazenia sobie
        przekazania tak tragicznej wiedzy memy 6letniemu synowi

        mowie mu o zagroznieach ze strony obcych, przestrzegam
        ale nie siegam tak daleko...
        • cytrynka123 Re: Dzikie Labedzieci 20.12.05, 20:32
          Nie nalezy uświadamiać dziecka na silę, gdy ono nie pyta. Byc może ono jeszcze
          nie porzebuje badź jeszcze nie potrafi przyjąć odpowiedzi. Gdy dziecko pyta,
          nakelży udzielić mu takiej odpowiedzi, jaka jest ono zrozumieć i przyjac. Od
          początku nalezy je przestrzec przed niewlaściwym dotykiem czy zachowaiem ze
          strony dorosłych oraz przed przyjmowaniem prezentów od obcych.
          Odnośnie spektaklu.... To uważam, że zanim cos takiego się pokaże dzieciom,
          nalezy to samemu sprawdzić, bo byc może zawierac on zbyt "dorosłe" treści lub
          treśc przekazaną w nieodpowiedni sposób.
          Odnośnie mlodziezy.. Ona już sama wie często więcej na pewne tematy, niz
          rodzice, więc nie wydaje mi się, że ucierpi 15-latek oglądając taką sztukę.
        • searover Re: Dzikie Labedzieci 20.12.05, 20:37
          Pomysl, ze na widowni na premierze byly dzieci 7-10 letnie. Obok mnie pan
          trzymal na kolanach dziewczynke w wieku przedszkolnym. Na kolanach, bo dorosli
          jej zaslaniali... Totalne nieporozumienie.
          Mysle, ze w tym tkwi glowny problem. Do kogo innego spektakl byl adresownay
          (chociaz jesli tylko dla doroslych to momentami zbyt infantylny), a kogo innego
          prowadzi sie na spektakl.
          • cytrynka123 Re: Dzikie Labedzieci 20.12.05, 20:48
            To jakaś ogolna pomylka... przynajmniej organizacyjna. Co do meritum, nie znam
            programu.
          • Gość: Anula Re: Dzikie Labedzieci IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 20:48
            porazajace
            jak wykwalifikowana kadra w teatrze pracuje
            nie informujac rodzicow o granicy wiekowej
            a w telewizji kazdy program ma kolorki w dolnym prawym rogu...
            a teart to co?
            czesto z moim synem wychodzimy sobie gdzies... wchodzimy, poznajemy...
            tez bym weszla do teatru dla dzieci na sztuke o ktorej jeszcze nie slyszalam...
            choc tytul podobny...
            bo to przeciez teatr dla dzieci
            biedne dzieciaki!
            7 latki mogly nie wszystko zrozumiec
            ale 10 latki...
            moj synal mial 5 lat gdy pytal dokladnie skad w brzuszku dziecko sie bierze
            wiec wie...
            bylam z nim w museum of science - zobaczyl plastikowy przekroj czlowieka
            kobiety oraz mezczyzny
            kobieta miala dzidziusia w srodku
            stal tam tak dlugo!!!
            najbardziej lubi kosmos - ale temat rozrodczosci byl dla niego najbardziej
            fascynujacy :)))
            wiec powracajac do watku ... nie lubie Andersena, nie lubie horrorow, biedne
            dzieciaki...
            • cytrynka123 Re: Dzikie Labedzieci 20.12.05, 20:56
              Sama wiesz, że najlepiej jest dziecku umozliwić samemu dojście do prawdy.
              CZasem jest potrzeba jedynie drobnego komentarza. Dziecko jest w stanie samo
              wyciagac wnioski, jezeli dorosli pomagaja a nie przeszkadzją. Nalezy dziecku
              towarzyszyć wędrówce po wiedzę. Muzea czy wystawy to fajna sprawa. Nie nalezy
              robic specjalnego szumu wokól i tragizować, bo dziecko jeszcze bardziej
              wystraszy się naszej reakcji anieżeli kwestii potencjalnej przemocy chyhajacej
              za rogiem przedszkola.
              • Gość: Anula Re: Dzikie Labedzieci IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 21:32
                komentarz to podstawa
                jednak to wcale nie takie proste
                ile matek mowi: nie boj sie
                pokazujac dziecku mysl ze moze jednak powinno zaczac sie bac, skoro mama o tym
                napomyka
                albo:to nie bedzie bolalo - choc to oczywiscie bedzie bolalo. bo latwiej
                oszukac dziecko, niz przez godzine tlumaczyc zalety szczepionki nad nie
                wzieciem szczepionki
                albo: nie wchodz bo spoadniesz - i tym samym budujac w dziecku nieudacznika -
                nie rob tego bo spadniesz, czyli nie uda ci sie

                nie wchodz tam bo jestes za maly
                a czemu?
                czemu ciezko podniesc 4 litery i pomoc dziekcu wejsc tam gdzie go ciagnie...
                dotknie, zobaczy, zadowoli swa tymczasowa ciekawosc i wroci do tematu innym
                razem
                kto ma prawo mowic :ty tego i tak nie zrozumiesz...
                a niby rodzic wie dokladnie kiedy psychika, umysl dziecka bedzie gotowe
                zrozumiec?
                ile bledow s ie popelnia nie wazac wczesniej slow...

                moj syn pytal o sex
                powiedzialam mu wszystko
                dlaczego mezczyzna ma wzwod, do czego mu to potrzebne, czemu moj syn ma wzwod
                ktoredy dostaje sie penis i i malutkie robaczki-sperma do ciala kobiety
                tworzac tam nowe zycie
                w sklepie zapytal mnie: mamo co to? w reku trzymal prezerwatywy
                a ja nie uznajac odpowiedzi: zostaw to za maly jestes
                wytlumaczylam mu
                i juz... wiecej nie pytal, odpowiedz wystarczyla

                tak jest z kazdym
                dziecko to czlowiek
                nikt nie lubi zadawac pytan i nie slyszec odpowiedzi
                dziecko to czysta kartka papieru
                a dorosli nie zdaja sobie sprawy ze kazde slowo zostawia na kartce odcisk
            • searover Re: Dzikie Labedzieci 21.12.05, 22:04
              Anula, o ile dobrze pamietam, to przed premiera pojawila sie informacja, ze
              dzieci w wieku pnizej 12 lat na spektakl wpuszczane nie beda, ale jak to u nas
              zwykle bywa przepisy sobie a zycie sobie...
              Co do tlumaczenia dzieciom rozmaitych spraw n.p. rozrodczosci to przede
              wszystkim my, dorosli, tworzymy atmosfere tabu i wznosimy mury milczenia
              tworzac sztucznie bariery wieku. Jesli pokaze sie dziecku obrazek ciezarnej
              kobiety i wytlumaczy "o co w tym chodzi", to przeciez nie oznacza, ze niewinny
              maluszek natychmiast pobiegnie bawic sie genitaliami. Dzieci potrafia swietnie
              wszystko zrozumiec, trzeba tylko z nimi szczerze rozmawiac. Nie dotyczy to
              jedynie seksu lecz rowniez wielu innych tematow zarezerwowanej w potocznej
              swiadomosci tylko dla doroslych: od umiejetnosci nazywania swoich uczuc,
              zwierzania sie z nich po rozmowy o polityce. My ze swoimi dziecmi n.p. nigdy
              nie uzywalismy dziwacznych "dziecinnych" okreslen n.p. "hau hau" na psa
              czy "bim bam" na tramwaj co uparcie czynili niektorzy nasi znajomi. W efekcie
              nasz dwuletni syn mial bogaty zasob slownictwa i poprawnie konstruowal zdania,
              nie majac klopotow z ich wymowa.
          • Gość: Anula Re: Dzikie Labedzieci IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 20:50
            ciekawa jestem czy to dziecie na kolanach
            obok ciebie
            siedzialo spokojnie, pytalo sie o szczegoly, bylo znudzone...
            przygladales sie reakcjom???
            czy raczej swoj puls badales?
            ... by nie usnac... :)
            • Gość: wic Re: Dzikie Labedzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 21:50
              Ja też widziałem dzieciaki na kolanach. Widziałem też jak rodzice byli
              napominani, żeby nie wchodzili z dziećmi w tym wieku. Odpowiadali, że ich
              dzieci są supermądre. Widocznie wzięli za nie odpowiedzialność.
              • Gość: Anula Re: Dzikie Labedzieci IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 22:03
                acha, to praktycznie wiele wyjasnia...
                superinteligentne dzieciaki
                ze zeskanowanym umyslem
                • Gość: wic Re: Dzikie Labedzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 22:04
                  Mówisz o tych dużych, czy tych małych...?
                  • Gość: Anula Re: Dzikie Labedzieci IP: *.home.cgocable.net 20.12.05, 23:29
                    starzy juz po zabiegu wyciecia szarych komorek
                    mlodzi w trakcie przygotowan... urocze...
            • searover Re: Dzikie Labedzieci 21.12.05, 22:06
              Gość portalu: Anula napisał(a):

              > ciekawa jestem czy to dziecie na kolanach
              > obok ciebie
              > siedzialo spokojnie, pytalo sie o szczegoly, bylo znudzone...
              > przygladales sie reakcjom???
              > czy raczej swoj puls badales?
              > ... by nie usnac... :)

              Siedzialo raczej potwornie znudzone i bylo mi tej dziewczynki naprawde zal.
          • Gość: wic Re: Dzikie Labedzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 21:46
            Masz rację. Ten teatr jeszcze chyba musi popracować nad doborem widza. Ale
            chyba dobrze, że w repertuarze pojawiła się szansa na nawiązanie kontaktu w
            takiej sprawie. I jeżeli umiem czytać - to spektakl jest kierowany do widza
            rodzinnego, a w każdym razie do widza powyżej 12 roku życia. Ja byłem. Ale nie
            mam blogu. Pogadajmy tutaj...
            • Gość: Adam Przecież to pedofilska banda ludzi teatru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 21:54
              Znalazła sposób, aby pofolgować swoim zboczeniom (karalnym), a jednocześnie
              zapewnić sobie bezkarność, pod płaszczykiem teatralnego pomysłu.
              Sprytni pedofile i nic więcej.
              • Gość: wic Re: Przecież to pedofilska banda ludzi teatru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 21:57
                mocne... pewnie doskonale wiesz, o czym mówisz... jak taki łobuz wygląda?
                Podziel się, trzeba się w końcu jakoś bronić... rozbiegane oczka, fryzura a`la
                Samson... więcej danych!!!! ukarz ich!!!
            • searover Re: Dzikie Labedzieci 21.12.05, 22:10
              Gość portalu: wic napisał(a):

              > Masz rację. Ten teatr jeszcze chyba musi popracować nad doborem widza. Ale
              > chyba dobrze, że w repertuarze pojawiła się szansa na nawiązanie kontaktu w
              > takiej sprawie. I jeżeli umiem czytać - to spektakl jest kierowany do widza
              > rodzinnego, a w każdym razie do widza powyżej 12 roku życia. Ja byłem. Ale
              nie
              > mam blogu. Pogadajmy tutaj...

              Wic, zalozenia teatru odnosnie doboru widza byly ok, ale z realizacja bylo
              gorzej. Ja tez uwazam ze tworzenie spektakli - pomostow miedzypokoleniowych za
              cenna inicjatywe. Potkniecia sie zdarzaja, ale chyba warto isc w tym kierunku.
    • Gość: Berni Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.visp.energis.pl 21.12.05, 01:50
      Zaczynam dochodzić do wniosku, że w ogóle cały ten szum wokół tej sztuki nie ma
      większego sensu. Może po prostu całą rzecz warto traktować tylko w kategoriach
      artystycznych? A cały ten mniej lub bardziej urojony dydaktyzm tej sztuki pewnie
      jest/był tylko otoczką dla zwiększenia reklamowego szumu medialnego i oczywiście
      potencjalnego zwiększenia ilości widzów - czyli wpływów za bilety. I nic więcej.
      • Gość: marek ciunel Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 10:49
        Mogę spróbować odpowiedzieć na to pytanie. Jak i na część z tych, które padły w
        tej dyskusji. Proszę o kontakt: dzikielabedzieci@wp.pl
    • Gość: kasia pana t. Re: Niechciany spektakl o biciu i molestowaniu IP: *.internet.v.pl 21.12.05, 21:13
      Moim zdaniem lepiej jest robic cos niz zostawic to tak bezczynnie. Moze taki
      spektakl pomoze mlodziezy jakos radzic sobie z tym problemem. Moze beda mieli
      odwage zwrocic sie o pomoc, porozmwiac z kims bo to jest bardzo wazne. I jesli
      rodzice nie chca o tym rozmawiac, jesli nie widza, ze to jakos tam krzywidzi
      dziecko to moze chociaz szkola pomoze. Lepszy jest spektakl, ktory zajmuje sie
      powaznym problemem i ktory dotyka wielu ludzi niz taki, z ktorego mozna sie
      tylko posmiac, obejrzec i zapomniec.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja