Gość: swieta
IP: *.pl
08.02.06, 15:55
Jestem i pieszym i kierowcą /- kierowczynią?!/ i naprawdę staram się omijać
wszelkie kałuże na jezdni tak aby nie pochlapać przechodniów,
przejeżdam-staram się zwolnić- dość wolno, tylko co to daje skoro wszędzie
jest pełno wody, jak ominę kałużę/ czytaj nie ochlapię/ przechodnia to wjadę
na pas ruchu przeciwnego i konsekwencje -wiadome. A dziś też widziłam biednego
kierowcę - starał się przyhamować przed "jeziorem" żeby ludzi nie oblać to mu
na tył auta następny najechał- to nie jest śmieszne. Czy tylko kierowcy są
winni kiedy kogoś ochlapią tą cholerną breją?! A czemu? Dlaczego na ulicach
miast tzw zachodu tego nie ma takich problemów, czemu piesi spokojnie idą
chodnikiem bez obawy oblania breją? Czemu kierowcy nie są narażeni na slalom
gigant wśród nie tylko kałuż ale teraz jeszcze dziur gigantów? Pozdrawiam
wszystkich kierowców i pieszych.