Gość: lijo
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
11.10.01, 21:56
ledwo przyjechalam a juz sie przejechalam.
dzwonie grzecznie po taksowke, a pani mi grzecznie mowi, ze za 10-13 min. ja na
to oke (wszystko bardzo grzecznie) i umawiamy sie na konkretna godzine (bo nie
chce mi sie stac w deszczu i czekac). gdy widze, ze jest taxi, zakladam buty,
kurteczke, szaliczek, kalosze, schodze z 6-go pietra (winda out of order),
wsiadam do srodka (ciesze sie, za na leb mi juz nie pada), a taksowkarz
opieprza mnie z gory za 3 (slownie: trzy) minuty spoznienia. wysiadam,
grzecznie trzaskam drzwiami i mam ochote wracac tam, skad wlasnie wrocilam.
tam pasazer jest klientem do cholery jasnej