Dowcip(y) na niedzielę

11.03.06, 13:09
Rzecz się dzieje gdzieś a dzikiej Afryce.

- Kiedy ja zawyję, to cała dolina drży - powiedziała chichocząca hiena.

- Kiedy ja zaryczę, to cała sawanna się trzęsie - odparował dumny lew.

Na to skromnie kaczuszka:

- A kiedy ja sobie kichnę, to cała planeta sra w gacie ze strachu...
    • absztyfikant Re: Dowcip(y) na niedzielę 11.03.06, 13:45
      Wchodzi nagrzany mocno facet do autobusu chwyta się rurki i co chwila
      krzyczy "O kur...." kręcąc głową.

      Zniesmaczeni współpasażerowie po paru przystankach idą w końcu do kierowcy z
      prośbą o interwencję.Ten podchodzi do pasażera i prosi o kulturalne
      zachowane.Facet na to szepce mu coś do ucha.Kierowca chwyta się za głowę i
      krzyczy "O kur...." i tak parę razy idąc wzdłuż autobusu do kabiny.

      Pasażerowie do niego - "Panie kierowco,my tu prosimy pana o interwencję a Pan
      tak samo jak ten pijany degenerat"

      Kierowca na to "proszę państwa w przypadku tego Pana jest to w pełni
      uzasadnione, właśnie wczoraj urodziły mu się bliźniaki" Pasażerowie "ale to
      przecież jest powód do radości a nie do takiego przeklinania"

      Kierowca - "ale żona dała im na imię Jarosław i Lech"

      Pasażerowie "O kur...."
      • szypow Re: Dowcip(y) na niedzielę 11.03.06, 14:18
        tak... czytajac te smetne dowcipasy mozna smialo napisac: powiedz z czego sie
        smiejesz a bede wiedzial kim jestes... i w tym wypadku wlasnie tak jest...
        • szypow a to moj faworyt ostatnich dni... 11.03.06, 14:18
          Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnia córkę do lekarza,
          informując go, że córka nieustannie cierpi na mdłości.
          Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, że jest ona mniej więcej w
          czwartym miesiącu ciąży. -Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka
          nigdy nie miała do czynienia z żadnym mężczyzną! Prawda, córeczko? -
          Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka. Lekarz bez
          słowa podszedł do okna i zaczął się intensywnie wpatrywać w dal. - Panie
          doktorze, czy coś nie tak? - pyta po pięciu minutach zaniepokojona
          mamuśka. - Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie
          ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. I za nic, k...a nie
          chcę tego przegapić!
    • shary1 Re: Dowcip(y) na niedzielę 11.03.06, 17:39
      26 kwietnia 1986 roku. Do elektrowni atomowej w Czernobylu ma na święto 1 maja
      przyjechać delegacja rządowa z Moskwy. W związku z tym zwołano chłopów z
      pobliskiego kołchozu aby zrobić porządek - krawężniki na biało, trawa na
      zielono itd. Jedna kołchoźnica sprząta w pomieszczeniach. W biurach i sterowni.
      Praktycznie już kończy ale patrzy pod jedną wajchą kużu tyle jakby nikt od
      początku tam nie czyścił. Podnosi więc wajchę i jedzie szmatą. Nagle facet na
      balkonie przy zegarach:
      - A paszła w pi..du!!!!!
      Baba - czto ja???
      - NIET ELEKTROSTANCJA!!!
      • Gość: 126p Re: Dowcip(y) na niedzielę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 19:53
        a paszła w p...du!!!
        Czto ja, niet Germania!!!
Pełna wersja