Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wiadomo

IP: 83.168.120.* 23.03.06, 22:31
ostatnia aktualizacja: sobota, 25 grudnia 2004 godz. 18:50

Będzie obserwatorium?

Planetarium, pokazy laserowe, symulacje lotów kosmicznych i obserwatorium
astronomiczne w Szczecinie? Takie marzenia mają szczecińscy naukowcy. Od
czterech lat starają się o rozpoczęcie budowy jednego z największych takich
obiektów w Europie. Koncepcja jest gotowa, teraz musi ją zaakceptować
konserwator zabytków i miejscy urzędnicy.









Planetarium, kino wielkoformatowe, sala koncertowa i do pokazów laserowych,
małe kino z symulacjami lotów i przeszklone sale wykładowe - to tylko
niektóre z zaplanowanych atrakcji. Ojcem chrzestnym koncepcji jest znany na
całym świecie szczecinianin prof. Aleksander Wolszczan, dzięki któremu cztery
lata temu powstała na uniwersytecie grupa badawcza propagująca astronomię z
którą współpracuje. Głównym punktem programu byłaby największa w Europie
kopuła 30 metrowa do wyświetlania filmów obudowana ze stali nierdzewnej. W
tej kopule odbijałyby się jak w lustrze sąsiednie budynki. Naukowcy chcą aby
stanęła przy ul. Jedności Narodowej w miejsce parkingu i basenu
przeciwpożarowego. Prace trwałyby co najmniej 6 lat. Aby rozpocząć potrzebna
jest teraz zgoda władz miasta i konserwatora zabytków.



pkiriakou


    • Gość: Ekspans Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: 83.168.120.* 24.03.06, 06:08
      Planetarium, kino wielkoformatowe, sala koncertowa i do pokazów laserowych,
      małe kino z symulacjami lotów i przeszklone sale wykładowe - to tylko
      niektóre z zaplanowanych atrakcji. Ojcem chrzestnym koncepcji jest znany na
      całym świecie szczecinianin prof. Aleksander Wolszczan, dzięki któremu cztery
      lata temu powstała na uniwersytecie grupa badawcza propagująca astronomię z
      którą współpracuje. Głównym punktem programu byłaby największa w Europie
      kopuła 30 metrowa do wyświetlania filmów obudowana ze stali nierdzewnej. W
      tej kopule odbijałyby się jak w lustrze sąsiednie budynki. Naukowcy chcą aby
      stanęła przy ul. Jedności Narodowej w miejsce parkingu i basenu
      przeciwpożarowego. Prace trwałyby co najmniej 6 lat. Aby rozpocząć potrzebna
      jest teraz zgoda władz miasta i konserwatora zabytków.
      ?????????????????????????????????????????
      • Gość: Ekspans Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: 83.168.120.* 24.03.06, 10:01
        Wszyscy zapomnieli o tej inwestycji i mają to w nosie jak widzę. Myślę że to
        jest też po części wina dziennikarzy że, nie pilnują kto zawinił i zakończył
        rozmowy. Społeczeństwo powinno byc informowane co i jak.
        • Gość: katastrofa Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.06, 10:34
          zgadzam sie z Tobą skoro dziennikarze podjęli sie roli Trybuna Ludu (nie mylic
          z gazeta o tym tytule) to poprosze zeby w moim imieniu przyglądali sie ciekawym
          inicjatywom i jak miasto odnosi sie do nich ,a nie tylko rzucą temat i z
          głowy...może jak media będa patrzyły na ręce to w końcu cos ciekawego i u nas
          zacznie sie dziac bo obawiam sie ,że jak ja zwykła mieszkanka miasta bym sie
          dopytywała to usłyszałabym tylko:"spieprzaj dziadu"
          • Gość: Ekspans Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: 83.168.120.* 24.03.06, 11:12
            Tak właśnie zarząd miasta się cieszy że dziennikarze mają taką krótką pamięć i
            zapominają o ich nie kompetencji i braku zrozumienia rzeczy ważnych tak dla
            miasta.
            • Gość: Ekspans Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: 83.168.120.* 25.03.06, 09:53
              Przypominam może ktoś będzie wiedział jak to sie zakończyło i czy jeszcze są
              zainteresowani tym super pomysłem ?
              • albert_c Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi 25.03.06, 12:20
                Ekspans, a moze by tak tematem zainteresowac naszych radnych - niech wyciagna od
                zarzadu miasta i konserwatora info na ten temat - co dalej z ta inwestycja.

                ja juz zaczalem dzialac w tej kwestii - przyjdzie nam byc moze troche poczekac,
                ale postaram sie dopilnowac tej kwestii.

                dzieki za przypomnienie tej sprawy. to by bylo cos szczegolnego w Szczecinie.

                pozdrawiam,
                • Gość: Ekspans Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: 83.168.120.* 25.03.06, 13:10
                  Dziękuje serdecznie Ci Albercie za informacje jak i za poświęcenie swojego
                  czasu dla tak super sprawy. Jeszcze są lokalni patrioci Szczecina Jeszcze raz
                  dzięki.Jak coś będziesz wiediał daj nowy temat w tej sprawie na forum
                  Pozdrawiam Marek
                  • Gość: katastrofa Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 13:15
                    ja tez wiernie kibicuje i poprosze o info ewentualnie jak mozna wesprzec
                    inicjatywę oddolnie bylebym tylko nie usłyszała zebym komus głowy duperelami
                    nie zawracała
                    • Gość: Ekspans Re: Planetarium jak zostały prowadzone rozmowy wi IP: 83.168.120.* 25.03.06, 22:15
                      Najlepiej obeznanym w temacie jest pan profesor Wolszczan inicjator tej
                      inwestycji,był nawet inwestor.
                      • Gość: Ekspans Prowadzone rozmowy IP: 83.168.120.* 25.03.06, 22:31
                        Rozmowa z prof. dr. Jerzym Stelmachem – dyrektorem Instytutu Fizyki w
                        Uniwersytecie Szczecińskim

                        Jest Pan aktualnie pełnomocnikiem rektora do spraw budowy planetarium w
                        Szczecinie...

                        Jestem upoważniony przez JM Rektora prof. Zdzisława Chmielewskiego do
                        koordynowania działań związanych z realizacją tego niezmiernie interesującego
                        projektu.

                        Kto wpadł na pomysł budowy planetarium uniwersyteckiego w Szczecinie?

                        Patronat merytoryczny nad tym przedsięwzięciem pełni jeden z jego
                        pomysłodawców - prof. Aleksander Wolszczan, kierownik Zakładu Astronomii i
                        Astrofizyki naszego uniwersytetu, pracujący od lat w USA. On to w końcu czerwca
                        ubiegłego roku był współpomysłodawcą wybudowania w Szczecinie uniwersyteckiego
                        planetarium. Ja byłem w tym czasie w Rostoku z wykładami z kosmologii. Kiedy
                        wróciłem i zapoznałem się z tym fascynującym pomysłem zacząłem osobiście
                        interesować się i chodzić wokoło tej sprawy. Mnie także pomysł przypadł do
                        gustu i uznałem, że z jego realizacją nie warto zwlekać.

                        Z racji pełnionej funkcji i zamiłowania do astronomii oraz kosmologii zacząłem
                        rozmawiać z władzami naszej uczelni ukazując wagę przedsięwzięcia.

                        Prawie jednocześnie zaczęły się przygotowania do realizacji projektu
                        lokalizacji i budowy planetarium...

                        Wykorzystałem do tego ubiegłoroczne wakacje letnie. Pojechałem najpierw do
                        Torunia, gdzie znajduje się najbliższe planetarium w Polsce, aby zobaczyć jak
                        ono praktycznie funkcjonuje. Potem wybrałem się do Berlina gdzie znajdują się
                        aż 4 planetaria.

                        Niemcy uważają, że tak jak filharmonia w każdym większym mieście, tak i
                        planetarium powinno funkcjonować dla wszystkich społeczności miejskich i
                        wprowadzać ludzi w kulturę astronomiczną i kosmos, którego częścią przecież
                        jesteśmy.

                        Prosiłem wreszcie swoich znajomych podróżujących po świecie, aby i oni w czasie
                        wakacji zapoznawali się z pracą i działalnością podobnych placówek.

                        Stopniowo powstawała więc wizja szczecińskiego planetarium...

                        Pod koniec ubiegłorocznych wakacji mieliśmy już dosyć duży zbiór interesujących
                        nas informacji. Po dokładnym ich przeanalizowaniu doszliśmy do wniosku, że samo
                        planetarium to trochę mało jak na nasze szczecińskie potrzeby. Zaproponowano
                        nam np. zorganizowanie w planetarium także permanentnego festiwalu nauki –
                        czegoś takiego, co robi się w Polsce od kilku już lat, ale tylko przez dwa,
                        trzy dni w roku i co polega na popularyzowaniu nauk ścisłych. Pomysł ten bardzo
                        się nam spodobał.

                        Wiem, że były też dalsze propozycje...

                        Uważamy, że nowy ośrodek spełniać powinien również wiele innych funkcji
                        dydaktycznych. Miałoby to więc być wielofunkcyjne planetarium, na którego
                        ogromnej kopule, przy pomocy specjalnego projektora gwiazd wspomaganego
                        kilkudziesięcioma rzutnikami przeźroczy oraz rzutnikami komputerowymi do
                        wyświetlania animacji, prezentowane byłyby spektakle edukacyjne na temat
                        kosmosu, zjawisk meteorologicznych czy wreszcie historii naturalnej.

                        Prezentacje te odbywałyby się osobno dla różnych grup wiekowych i na różnym
                        poziomie – od studentów po dzieci z przedszkoli.

                        Na tej samej kopule mogłyby odbywać się także spektakle laserowe. Takie pokazy
                        odbywają się dziś w wielu innych planetariach świata. Kopuła służy tam do
                        wyświetlania efektów laserowych towarzyszących koncertom. Niezależnie od tego,
                        czy są to koncerty na żywo czy odtwarzane z krążków, światło robi tam
                        niesamowite wrażenie. Takie obiekty nazywają się na świecie laseriami.

                        Będzie więc planetarium i laserium...

                        ... oraz kino, które nie będzie jednak wyświetlało filmów komercyjnych, ale
                        popularno-naukowe. Jest taka technologia kanadyjskiej firmy IMAX. Pierwsze tego
                        typu kino działa już w Warszawie, ale wyświetla jedynie filmy na płaskim
                        ekranie.

                        W kinach typu IMAX wyświetlane filmy poświęcone są głównie ekstremalnym
                        zjawiskom w przyrodzie, sporcie, nauce i kosmosie i pozwalają na projekcję na
                        ogromnej otaczającej widza zewsząd kopule. Dzięki nieosiągalnej w innych
                        technologiach jakości obrazu, wspomaganego polifonicznym sześciokanałowym
                        dźwiękiem o krystalicznej czystości, widz ma niepowtarzalne wrażenie
                        uczestniczenia w akcji filmu.

                        We wszystkich tego typach kinach emituje się około 12 seansów dziennie – od 10
                        rano do 10 wieczorem. W Warszawie na taki spektakl zapisywać się trzeba z 2
                        tygodniowym wyprzedzeniem, a bilet kosztuje 19 zł. My chcielibyśmy w Szczecinie
                        wzorować się na IMAX’ach działających w USA.

                        Kino takie byłoby samofinansującym się przedsięwzięciem, z którego spore zyski
                        przeznaczane byłyby na utrzymanie całego obiektu oraz rozwój nauki. Przyznam
                        tu, że najbardziej zależałoby nam na dofinansowaniu naszego Wydziału
                        Matematyczno-Fizycznego, który na dzień dzisiejszy jest najbiedniejszym
                        wydziałem na naszej uczelni.

                        Mówi się także o stworzeniu muzeum nauki i techniki...

                        Bardzo nam zależy, aby w nowym ośrodku znalazło się także miejsce dla muzeum
                        nauki i techniki. Byłoby to muzeum merytorycznie związane z planetarium,
                        skupiające się na astronomii, podbojach kosmosu, technice kinematografii oraz
                        medycynie i zdrowiu. Obok tych stałych ekspozycji robilibyśmy, od czasu do
                        czasu, spotkania dla szkół na zamówiony przez nie temat, prowadzone przez
                        naszego pracownika.

                        Jakie miejsce w strukturach uniwersytetu zajęłoby planetarium?

                        Planetarium w całości należałoby do naszej uczelni. Byłoby jego własnością.
                        Opieką merytoryczną i obsługą zająłby się jednak nasz Wydział Matematyczno-
                        Fizyczny. Dodatkowo profesor Aleksander Wolszczan, jako ojciec chrzestny całego
                        przedsięwzięcia, sprawowałby merytoryczną opiekę nad jakością spektakli
                        planetaryjnych.

                        Planetarium uniwersyteckie zlokalizowane będzie w samym centrum miasta...

                        Na terenie naszego wydziału, vis a vis rektoratu, przy al. Jedności Narodowej,
                        na terenie obecnego parkingu. Spodziewamy się, że w czasie weekendów odwiedzać
                        je będzie dziennie kilka tysięcy ludzi. W takich warunkach konieczne wydaje się
                        wybudowanie podziemnego parkingu na 200 samochodów.

                        Budowany przez nas obiekt zajmie maksymalnie połowę obecnego placu. Pozostała
                        część przeznaczona jest bowiem pod rozbudowę naszego wydziału. Pan rektor mówił
                        w swoim expose, że budowa nowego budynku Wydziału Matematyczno-Fizycznego
                        znajduje się wśród jego priorytetów inwestycyjnych.

                        Kto będzie finansował budowę wielofunkcyjnego planetarium i ile będzie ono
                        kosztowało?

                        Mamy już wstępny biznes plan opracowany na podstawie korespondencji z firmami
                        specjalistycznymi, które uczestniczyłyby w realizacji naszego projektu. Liczymy
                        też na zainteresowanie się nim władz miejskich oraz turystów zza Odry.

                        IMAX Corporation wydatek ten szacuje na około 7 mln USD. Ich zdaniem byłaby to
                        suma potrzebna na wybudowanie całego obiektu, zakup sprzętu oraz doradztwo w
                        pierwszym okresie funkcjonowania kina - ale bez kosztów projektu i terenu.
                        Całość kosztowałaby więc około 30 mln zł.

                        My nie chcemy skończyć na samym kinie. Pozostałe inwestycje byłyby więc
                        realizowane stopniowo, w miarę wypracowanych funduszy. Zależy więc nam na
                        szybkim otwarciu kina, które mogłoby pracować i zarabiać na zakup reszty. Taki
                        wielofunkcyjny obiekt byłby pierwszym w całej Polsce samofinansującym się
                        przedsięwzięciem, dostarczającym dodatkowo pieniędzy na naukę - w kwocie kilku
                        mln zł rocznie.

                        Jednorazowej dotacji na uczelnię nie odczulibyśmy nigdy zbyt mocno. Tu byłby
                        natomiast systematyczny dopływ gotówki, którą wydawalibyśmy na najbardziej
                        pilne potrzeby. Te pieniądze potrzebne byłyby więc nie na rybkę, ale na
                        przysłowiową wędkę.

                        Dlaczego nie mamy zarabiać pieniędzy na popularyzacji nauki?

                        Kiedy ruszyłaby budowa planetarium?

                        Myślę, że realne otwarcie obiektu mogłoby nastąpić już 1 czerwca 2003 roku, a
                        więc za dwa lata. Firmy budowlane twierdzą, że gdyby wkrótce zaczął powstawać
                        projekt, to w ciągu 24 miesięcy obiekt zostałby wzniesiony. Dodam jeszcz
                        • Gość: Ekspans Historia od Runowicza po Jurczyka i innych jak to IP: 83.168.120.* 25.03.06, 22:39
                          Prof. Adam Maria Szymski z Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki
                          Szczecińskiej, osoba odpowiedzialna za koncepcję architektoniczną Centrum Nauki
                          i Sztuki, powiedział przed pięcioma laty, gdy idea wybudowania w Szczecinie
                          planetarium dopiero się klarowała: „Jest wielce prawdopodobne, że będziecie
                          mieli projekt, inwestora oraz pieniądze, a i tak nie wybudujecie planetarium,
                          ponieważ ktoś nie wyrazi zgody na budowę”. Po pięciu latach można powiedzieć,
                          że smutny scenariusz prof. Szymskiego się zrealizował


                          Jest zadziwiające, że mimo powszechnej krytyki polityki zmierzającej do budowy
                          centrów handlowych i supermarketów, tak trudno jest przekonać decydentów do
                          akceptacji pomysłu na atrakcję turystyczną unikalną nie tylko w skali kraju.
                          Przy czym nie chodziło tutaj o środki z kasy miasta, ani nawet o grunt.
                          Chodziło tylko o zgodę na zaproponowany kształt architektoniczny przyszłego
                          centrum na terenie, którego właścicielem jest Uniwersytet Szczeciński (parking
                          przy Wydziale Matematyczno-Fizycznym US).

                          Pierwsze podejście do uzyskania zgody miało miejsce jesienią 2000 roku.
                          Niestety, otrzymaliśmy opinię negatywną podpisaną przez głównego projektanta
                          ds. ochrony dóbr kultury Urzędu Miejskiego mgr. inż. arch. Janusza Nekandę-
                          Trepkę. Wtedy zaczęliśmy zabiegać o przychylność radnych. Ówczesny
                          przewodniczący Komisji Edukacji Rady Miejskiej pan Przemysław Fenrych zaprosił
                          mnie do prezentacji pomysłu przed komisją. Zaczął się długi spacer po
                          gabinetach Urzędu Miejskiego, łącznie z gabinetem prezydenta Runowicza i jego
                          zastępców, z których każdy proponował inną lokalizację. Jedynie sam prezydent
                          akceptował lokalizację naprzeciwko Rektoratu Uniwersytetu, co wyraził na
                          piśmie. Niestety, dwa dni później przegrał wybory i straciliśmy wszystkie
                          przychylne naszej koncepcji osoby w Urzędzie Miejskim. W międzyczasie obiekt
                          został wpisany (bez określonej lokalizacji) do strategii rozwoju Szczecina do
                          2015 roku. W 2002 r. pojawił się potencjalny inwestor, który wycofał się
                          jednak, gdy pani wiceprezydent nie pojawiła się na wyznaczonym przez siebie
                          spotkaniu.

                          Podczas prezydentury Mariana Jurczyka ponownie zaczęliśmy zabiegać o
                          przychylność różnych osób z Urzędu Miejskiego do naszego pomysłu, choć nie od
                          razu było to możliwe. Jego Magnificencja Rektor Zdzisław Chmielewski chętnie
                          pomagał przy tych kontaktach. Dzięki jego pomocy doszło do spotkań z
                          arcybiskupem Zygmuntem Kamińskim, wojewodą Stanisławem Wziątkiem, wicewojewodą
                          Janem Sylwestrzakiem, prezydentem Jurczykiem, wiceprezydentami: Chwatem,
                          Krzystkiem oraz Krawcem. Niektóre z tych rozmów były bardzo obiecujące.
                          Wydawało się, że jesteśmy bardzo blisko uzyskania akceptacji. Jednak wkrótce
                          wiceprezydenci odchodzili ze stanowisk i w związku z tym traciliśmy
                          przychylnych partnerów do rozmów. Tak było również w przypadku głównego
                          architekta miejskiego Zbigniewa Paszkowskiego.

                          Obecnie już czwarty miesiąc czekamy na wydanie decyzji o warunkach zabudowy.
                          Zależy ona od opinii wojewódzkiego konserwatora zabytków pani Ewy Staneckiej
                          oraz od zastępcy Z. Paszkowskiego – Grzegorza Zimnickiego. Niestety,
                          nieoficjalne rozmowy przeprowadzone ostatnio z tymi osobami nie dają nam
                          nadziei na pozytywną decyzję. Decyzja opóźnia się, ponieważ urząd poprosił o
                          dodatkowe wizualizujące obiekt rysunki.

                          Podstawowym powodem zwlekania z wydaniem pozytywnej decyzji jest kształt i
                          wielkość obiektu, który według opinii niektórych osób nie pasuje do
                          historycznej zabudowy rejonu Rektoratu US. Podawane przez nas przykłady o
                          licznych istniejących tego typu precedensach zarówno w kraju, jak i za granicą
                          nie są dla decydentów przekonujące. Jeden z urzędników miejskich w
                          nieoficjalnej rozmowie użył nawet stwierdzenia: „Tam projektują idioci”.

                          Niektórzy decydenci proponują inną lokalizację. Niestety, nie są to propozycje
                          poważne, ponieważ dotyczą bądź gruntu nienależącego do miasta (np. teren na
                          Łasztowni będący własnością Portu Rybackiego „Gryf”), a gdy teren należy do
                          miasta, to proponuje się jego kupno (tak było w przypadku terenu przy ul.
                          Energetyków w bezpośrednim sąsiedztwie Urzędu Celnego). Padła też propozycja
                          oddania uniwersytetowi odpowiedniego terenu na Łasztowni, ale w zamian za
                          pozyskanie przez miasto wspomnianego terenu parkingu US przy ul.
                          Niedziałkowskiego. Oczywiście ze względu na dużą atrakcyjność tego miejsca
                          zamiana nie wchodzi w grę. Urzędnicy miejscy wiedzą bardzo dobrze, że teren na
                          Łasztowni w chwili obecnej nie jest atrakcyjny inwestycyjnie ze względu na brak
                          infrastruktury (np. brak lewoskrętu jadąc z centrum miasta) oraz niekorzystne
                          warunki gruntowe (duża grząskość gruntu wymaga kilkunastometrowego palowania) i
                          dlatego dziwią propozycje wyrzucenia inwestycji na Łasztownię przy jednoczesnym
                          braku zachęt materialnych. Wspomniany inwestor oszacował, że tylko z powodu
                          grząskości gruntu nasza inwestycja byłaby droższa o około 5 mln zł. Mając
                          własny grunt w centrum miasta, położony przy Złotym Szlaku (oceniony przez
                          środowisko szczecińskich przewodników jako najlepsza lokalizacja w mieście),
                          zgoda na budowę gdziekolwiek indziej wydaje się z punktu widzenia uniwersytetu
                          wysoce nieracjonalna. Propozycję Łasztowni uważalibyśmy za poważną, gdyby
                          miasto było skłonne pokryć dodatkowe koszty związane z palowaniem,
                          ubezpieczeniem od powodzi oraz gdyby odpowiedni grunt oddało miasto
                          nieodpłatnie.

                          Chcąc pozyskać nowych sprzymierzeńców do proponowanej przez uniwersytet
                          lokalizacji, pojawiła się ostatnio koncepcja, by w Centrum Nauki i Sztuki
                          znajdowała się również filharmonia. Pomysł wziął się stąd, że główne audytorium
                          na około 600 miejsc będzie miało specyficzną geometrię, co daje szansę na dobrą
                          akustykę. Jak wiadomo Filharmonia Szczecińska od dawna zabiega o nowy budynek.
                          Połączenie obu celów nadaje całemu przedsięwzięciu nowy wymiar. Dyrekcja
                          filharmonii pomysłu jeszcze nie odrzuciła i rozmowy na ten temat będą
                          kontynuowane.

                          Jerzy Stelmach █
                          Autor jest profesorem, dziekanem
                          Wydziału Matematyczno-Fizycznego


                          Bryła nie pasuje

                          Ewa Stanecka, wojewódzki konserwator zabytków w Szczecinie:
                          Tylko przyklasnąć tej inicjatywie. Projekt architektoniczny tego obiektu też
                          jest bardzo ciekawy. Nowoczesna bryła z dużą szklaną kulą nie pasuje jednak do
                          tkanki historycznej istniejącej w rejonie ul. Wielkopolskiej, gdzie planowano
                          budowę Centrum Nauki i Sztuki. Konieczna jest albo zmiana projektu w taki
                          sposób, by dopasować go architektonicznie do istniejącej zabudowy w okolicy,
                          albo zmiana lokalizacji przedsięwzięcia. Być może centrum takie, w proponowanym
                          kształcie architektonicznym, mogłoby powstać w bardziej przestrzennym i
                          oddalonym od centrum miejscu. Myślę tu na przykład o terenie lotniska w Dąbiu
                          albo okolicach kompleksu uniwersyteckiego przy ul. Cukrowej. Nie wiem tylko,
                          czy na ten cel można by przekazać odpowiednie grunty. Na to pytanie mogą
                          odpowiedzieć już tylko władze miasta, które zresztą są najbardziej władne do
                          podjęcia decyzji wspierającej inicjatywę prof. J. Stelmacha.
                          Już XIX-wieczne założenia architektoniczno-urbanistyczne wskazywały, że przy
                          al. Jedności Narodowej znajduje się główna oś zabudowy miejskiej, którą kończy
                          budynek obecnego Urzędu Miejskiego Wzdłuż al. Jedności Narodowej, aż do placu
                          Grunwaldzkiego jednolite zasady kompozycji architektoniczno-urbanistycznej
                          uzupełniały także enklawy zieleni wydzielone w postaci przydomowych ogródków.
                          Ta część miasta ma jednolity, historyczny charakter zabudowy, który byłby
                          zakłócony przez wkomponowanie wewnątrz nowoczesnej bryły architektonicznej,
                          mającej charakter nawet agresywny w stosunku do istniejącej zabudowy,
                          zakłócałaby oś kompozycyjną ulicy. Moje stanowisko jest zresztą zbieżne z
                          opinią Biura Planowania Przestrzennego.

                          Jadwiga Igiel-Sak, dyrektor Filharmonii Szczecińskiej:
                          Słyszałam o idei powstania s
                          • Gość: Gregor [...] IP: *.utp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.06, 14:24
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • Gość: Ekspans dziecinada IP: 83.168.120.* 27.03.06, 02:17
                              Jeden z urzędników miejskich w
                              nieoficjalnej rozmowie użył nawet stwierdzenia: „Tam projektują idioci”.

                              Niektórzy decydenci proponują inną lokalizację. Niestety, nie są to propozycje
                              poważne, ponieważ dotyczą bądź gruntu nienależącego do miasta (np. teren na
                              Łasztowni będący własnością Portu Rybackiego „Gryf”), a gdy teren należy do
                              miasta, to proponuje się jego kupno (tak było w przypadku terenu przy ul.
                              Energetyków w bezpośrednim sąsiedztwie Urzędu Celnego). Padła też propozycja
                              oddania uniwersytetowi odpowiedniego terenu na Łasztowni, ale w zamian za
                              pozyskanie przez miasto wspomnianego terenu parkingu US przy ul.
                              Niedziałkowskiego. Oczywiście ze względu na dużą atrakcyjność tego miejsca
                              zamiana nie wchodzi w grę. Urzędnicy miejscy wiedzą bardzo dobrze, że teren na
                              Łasztowni w chwili obecnej nie jest atrakcyjny inwestycyjnie ze względu na brak
                              infrastruktury (np. brak lewoskrętu jadąc z centrum miasta) oraz niekorzystne
                              warunki gruntowe (duża grząskość gruntu wymaga kilkunastometrowego palowania) i
                              dlatego dziwią propozycje wyrzucenia inwestycji na Łasztownię przy jednoczesnym
                              braku zachęt materialnych. Wspomniany inwestor oszacował, że tylko z powodu
                              grząskości gruntu nasza inwestycja byłaby droższa o około 5 mln zł. Mając
                              własny grunt w centrum miasta, położony przy Złotym Szlaku (oceniony przez
                              środowisko szczecińskich przewodników jako najlepsza lokalizacja w mieście),
                              zgoda na budowę gdziekolwiek indziej wydaje się z punktu widzenia uniwersytetu
                              wysoce nieracjonalna. Propozycję Łasztowni uważalibyśmy za poważną, gdyby
                              miasto było skłonne pokryć dodatkowe koszty związane z palowaniem,
                              ubezpieczeniem od powodzi oraz gdyby odpowiedni grunt oddało miasto
                              nieodpłatnie.
                              • Gość: Ekspans Re: dziecinada IP: 83.168.120.* 27.03.06, 22:37
                                Czekamy !
                                • Gość: Ekspans Re: dziecinada IP: 83.168.120.* 28.03.06, 16:44
                                  ???
Pełna wersja