absztyfikant
19.04.06, 17:59
BÓG CZY BOGINI?
Dlaczego Bóg Jest Bogiem, a nie Boginią?
Nigdzie w Piśmie Bóg nie jest przedstawiony jako mężczyzna w fizycznym sensie.
Bóg w judaizmie jest pierwszym w historii ludzkości bóstwem całkowicie
pozbawionym seksualnych cech i nie angażującym się w żadne seksualne akty (w
radykalnym przeciwieństwie do bogów i bogiń politeizmu). Jednak użycie
rzeczownika rodzaju nijakiego "TO", nie może mieć wobec Boga zastosowania,
bowiem jest On przedstawiany w Torze w kategoriach osobowych. Także używanie
liczby mnogiej wobec Boga ("ONI") przeciwstawiałoby się głębszej logice Tory.
Przede wszystkim Bóg jest bowiem prawodawcą, źródłem porządku moralno-etycznego.
Mężczyzna i kobieta różnią się nie tylko anatomicznie. Mężczyzna postrzega
świat silniej w kategoriach zasad i praw; kobieta - bardziej w kategoriach
uczuć, współczucia i intuicji. Nie oznacza to, że indywidualne przypadki nie
mogą przeczyć tej zasadzie, ale z reguły (we wszystkich kulturach) ojciec jest
bardziej wymagający od matki, a matka potrafi być bardziej czuła od ojca.
Logiczne jest więc, że Bóg - jako dawca prawa i jednocześnie sędzia - jest
prezentowany i akceptowany w sposób naturalny jako mężczyzna.
Drugim niezwykle istotnym powodem tego, że Bóg jest przedstawiany jako ON,
jest fakt, że największym problemem każdej grupy społecznej, w każdej
cywilizacji są młodzi mężczyźni, ze względu na ich tendencje do agresji. Każdy
rodzic potwierdzi, że większe problemy wychowawcze, które przejawiają się w
niekontrolowanych, agresywnych zachowaniach, sprawiają dorastający synowie, a
nie córki. Tych młodych mężczyzn trzeba uczyć łagodności i kochania.
Bóg Tory nie jest jedynie prawodawca i sędzią. Reprezentuje również dobroć,
miłość, współczucie. Przedstawianie Boga-mężczyzny jako istoty posiadającej
takie cechy jak zdolność do wyrozumiałości, współczucia, przebaczania,
kochania ludzi - pozwala zmaskulinizować te właśnie cechy. Gdyby były one
identyfikowane z bóstwem żeńskim, ich akceptowanie przez dorastających
mężczyzn byłoby niemożliwe lub co najmniej bardzo trudne.
Bóg jest także obrońcą. Ludzie (zarówno kobiety jak i mężczyźni) w naturalny
sposób widzą jako obrońcę postać o cechach męskich. Mężczyzna chce bronić
kobiety; kobieta chce być broniona przez mężczyznę, a mężczyzna nie akceptuje
sytuacji, w której jego obrońcą jest kobieta (pamiętajmy, że mówimy o ogólnych
regułach, a nie wyjątkach od nich). To z kolei sprawia, że kobietom łatwiej
jest uznawać autorytet męskiego Boga, niż byłoby mężczyznom uznawać autorytet
Boga żeńskiego. Powodem jest tu fakt, że dorastanie mężczyzny, jego
dojrzewanie psychiczne polega między innymi na wyzwoleniu się z opiekuńczego
wpływu matki (bez tego "uwolnienia" mężczyzna na zawsze pozostaje psychicznym
dzieckiem) i dorównaniu autorytetowi ojca (kobiety nie przechodzą
analogicznego procesu). Bóg-kobieta utrudniałby, albo wręcz uniemożliwiał
mężczyznom tę konieczną transformację. Ponieważ wizerunek Boga musi odpowiadać
potrzebom obu płci, właśnie jedynie wizerunek Boga-mężczyzny, Boga-ojca
spełnia te wymagania.
Współczesne tendencje w chrześcijaństwie (a także judaizmie) do zastępowania
męskiego Boga przez postać żeńską, mają swoje korzenie w świeckim feminizmie,
a nie w Torze. Zwolennicy takich zmian uważają, że reprezentują postęp. Jest
to przeświadczenie błędne, ponieważ w rzeczywistości jest to cofanie się do
epok poprzedzających rewolucję dokonaną przez judaizm (i kontynuowaną przez
chrześcijaństwo); powrót do czasów, które już były - do czasów bogiń.
_________
A co Wy myslicie?