kurde.felek
02.05.06, 11:03
Kolejny wybitny "fachowiec" do rządu, tym razem pretendent na szefa resortu
gospodarki morskiej, cyt. za GW Trójmiejską:
Kandydaturę Antoniego Jaszczaka forsował pomorski poseł Samoobrony Lech
Woszczerowicz. - Przedstawiłem pana doktora Jaszczaka przewodniczącemu i
bardzo mu się spodobał - opowiada poseł, prywatnie bliski przyjaciel
przyszłego ministra. - Pomyślnie wypadło też spotkanie kwalifikacyjne z
przedstawicielami PiS. Zresztą widać: to wykształcony człowiek, powiedzieć coś
umie i jakoś wygląda.
Popierany przez Samoobronę Jaszczak jest członkiem PSL (w PRL należał do ZSL).
- Ale składek na PSL już nie płaci - zapewnia Woszczerowicz. A kandydat
deklaruje: - Jak będzie trzeba, to zapiszę się do Samoobrony, ale na razie
takiego wymogu nie było.
Zgodnie z umową pomiędzy Andrzejem Lepperem i Jarosławem Kaczyńskim
Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Rybołówstwa ma zostać wydzielone z
Ministerstwa Transportu i przekazane Samoobronie. Szef Samoobrony miał do
wyboru albo Jaszczaka, albo forsowanego przez posłankę Danutę Hojarską
Stanisława Podlewskiego, hurtownika z Ustki. Wybrał pierwszego z nich.
Antoni Jaszczak tak widzi swoją pracę: - Planuję lepiej wykorzystywać środki
unijne oraz podnieść rangę gospodarki morskiej. Jak tego dokonam, tego nie
jestem w stanie jeszcze określić. Chętnie pokieruję ministerstwem.
Minister Jaszczak za miesiąc skończy 60 lat. Pochodzi z Gdyni, skończył Wyższą
Szkołę Ekonomiczną w Sopocie. To tam poznał posła Woszczerowicza. W latach 70.
wyjechał na kontrakt do Nigerii. - Teraz jestem człowiekiem majętnym,
zaspokoiłem już wszystkie swoje potrzeby materialne. Uwielbiam też sporty
ekstremalne - opowiada Antoni Jaszczak.
- Zetknęłam się z Antkiem w latach 80. na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie był
wykładowcą. Nie zrobił habilitacji, w końcu odszedł. Towarzysko to fajny,
wesoły człowiek - wspomina posłanka SLD Joanna Senyszyn. - Tylko że do tej
pory nie miał nic wspólnego z gospodarką morską.
- Rzeczywiście z wykształcenia jestem informatykiem, a habilitację zrobiłem w
1979 r., tylko nie uznali mi jej, bo prowadziłem podobno kapitalistyczny tryb
życia. Nie spodobało się moje bmw i dżinsowy płaszcz - ocenia Jaszczak. - Ale
związek z gospodarką morską mam: codziennie rano ze swojego mieszkania w
Sopocie, skąd mam wspaniały widok na Zatokę Gdańską, przez lornetkę obserwuję
ruch statków. Moim zdaniem mógłby być dużo większy.
Z uniwersytetu, gdzie wykładał informatykę, Jaszczak odszedł w 1996 r. -
Kierownictwu katedry nie podobało się, że założyłem prywatną firmę zajmującą
się doradztwem ekonomicznym. Kazano mi wybierać, to wybrałem - opowiada. -
Komu doradzałem? Tajemnica handlowa. Firmę zamknąłem, gdy w 2001 r. trafiłem
do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku.
Do urzędu Jaszczak przyszedł z nadania PSL. - Ale byłem dobrym pracownikiem.
Najlepszy dowód, że gdy PSL odszedł z rządu, to wojewoda Ryszard Kurylczyk nie
tylko mnie zostawił, ale nawet awansował - podkreśla.
W urzędzie Jaszczak był m.in. szefem Biura Integracji Europejskiej i
pełnomocnikiem wojewody ds. współpracy z zagranicą. Pracę stracił, gdy
przyszedł wojewoda z PiS.