shp80
08.05.06, 23:42
..dziś wystraszyłem, jadąc rowerem. A wystraszyłem ją używając trąbki (dosyć głośnej), którą wożę ze sobą. A użyłem trąbki, bo kobieta wyjeżdżała z posesji na jezdnię i zrobiła to, w ogóle nie patrząc w moją stronę, perfidnie wymuszając pierwszeństwo. A jechałem z ponadświetlną prędkością 35km/h - zdarzenie miało miejsce na Walecznych, gdzie niedawno inna kierowczynia zabiła pieszego na chodniku.
Kobieta, po usłyszeniu dźwięku trąbki, ze stresu wcisnęła pedał gazu i prawie zaliczyła krawężnik. Po chwili spojrzała do lusterka i zaczęła pukać się w czoło. Też się raz puknąłem. Dogoniłem ją przed krzyżówką Zdroje, podjeżdżam obok i pytam, czy wie, co to znaczy włączanie się do ruchu. W odpowiedzi usłyszałem: Spadaj!. Spytałem więc dalej, czy aby nie powinna prawka zrobić, przed ruszeniem samochodem na miasto. Usłyszałem ponownie spadaj, po czym kobieta, nieco roztrzęsiona zapewne, zjechała na pierwszym zjeździe...
PS. Ten wątek w żadnym wypadku nie ma na celu piętnowania kobiet za kółkiem. Akurat trafiłem na taką. Zdziwiła mnie tylko jej agresja. Niemal spowodowała wypadek, i jeszcze do mnie z takimi tekstami... Rozumiem, że nerwy wzięły górę, bo nikt nie lubi, kiedy się na niego trąbi - ale jakby spojrzała w moim kierunku i nie przyprawiła wcześniej o palpitacje serca, to do zajścia by nie było.
Pozdro
Tomek