xyz-xyz
06.06.06, 07:47
W zatłoczonym autobusie stoi lekko zawiany jegomość, który co pewien
czas mówi głośno "O ku..!". Pasażerowie zwracają mu uwagę, ale on nie
reaguje, tylko powtarza swoje. W końcu kierowca zatrzymuje autobus,
podchodzi do faceta i grozi, że jeśli nie przestanie, to zawiezie go na
policję. Na to facet nachyla się, mówi kierowcy kilka słów na ucho.
Kierowca pobladł gwałtownie i mówi:
- O ku..! Ja bardzo państwa przepraszam, ale żona tego pana urodziła
wczoraj bliźniaki i dała im na imię Lech i Jarosław
- O ku..! - zgodnie chórem odpowiedzieli pasażerowie.