Statek Pijany. Wybrzeże wita niczym Artur Rimbaud

25.06.06, 13:25
Nowa oferta dla wczasowiczów z głębi kraju, a nawet Śląska.
W duchu poezji Artura Rimbaud

Szczecin: pijana załoga statku
IAR 25-06-2006, ostatnia aktualizacja 25-06-2006 10:41

Pijany kapitan, pijana załoga i statek na mieliźnie - tak zakończyła się
podróż statku wycieczkowego Monika, który w nocy osiadł niedaleko mola w
Kołobrzegu.


Informację o położeniu jednostki policja otrzymała około 3.00 nad ranem od
jednej z pasażerek. Powiedziała ona, że statek osiadł na mieliźnie, i że cała
załoga jest pijana. Na miejsce udały się dwa okręty ratownicze. Na pokładzie
Moniki było 19 osób. Kapitan jednostki miał w wydychanym powietrzu prawie dwa
promile alkoholu.

Nikomu nic się nie stało. Załogę zdjęto z pokładu, ale Monika nadal tkwi na
mieliźnie.

Sprawą zajęła się policja.

_ _ _ _ _ _ _ __ _ _ __ __ _ __ __ _ __ _ _ __ _

klienci w krawatach są mniej awanturujący się.
    • zona.pijaka Re: Statek Pijany. Wybrzeże wita niczym Artur Rim 25.06.06, 13:44
      Dwa filmy w jednym "Rejs" i "Nóż w wodzie".
      • swantevit Re: Statek Pijany. Wybrzeże wita niczym Artur Rim 25.06.06, 15:05
        To nie wina ani PO ani PiSu..
        to ten poskomunistyczno-katolicki "twor kulturowy", pokazal swoja pijacka
        morde..
    • maniana22 Każda okazja by obcować z dobrą poezją 25.06.06, 20:28

      Statek Pijany
      Rimbaud Arthur




      Prądem Rzek obojętnych niesion w ujścia stronę,
      Czułem, że już nie wiedzie mnie dłoń holowników;
      Dla strzał swych za cel wzieły ich Skóry - Czerwone
      I nagich do pstrych słupów przybiły wśród krzyków.

      Nie dbałem o załogi po wsystkie me czasy,
      Ja, dźwigacz zbóż flamandzkich, angielskiej bawełny.
      Gdy się z holownikami skończyły hałasy,
      Gdzie chcialem, ponosiły mię Rzek spienione wełny.

      Pośród wściekłych kołysań przypływów, odpływów,
      Ja, pzeszłej zimy głuchszy nad mózgi dziecinne,
      Biegłem! Tryumfalniejszych nie zaznaly dziwów
      Półwyspy wzięte lądom przez bezdrożne płynne.

      Zbudzenie me na morzu święcił wir powietrzny.
      Dziesięć nocy jak korek tańczyłem na fali,
      W której ludzie kołowrót widzą ofiar wieczny Nie tęskniąc
      do mdłych latarń znikłych gdzieś w oddali.

      Słodsza niż ustom dzieci miazga jabłek kwaśnych,
      Wód zieleń w mą sosnową wdarła się łupinę,
      Uniosła ster, kotwicę, stosy lin zapaśnych
      I zmyła kały wstrętne i win plamy sine.

      I odtąd kąpałem sie w wielkiej pieśni Morza,
      Przesyconej gwiazdami, śpiewanej jak muzyka,
      Pożegnałem toń modrą, gdzie pośród bezdrorza
      Zadumany topielec niekiedy przemyka.

      • exman Re: Każda okazja by obcować z dobrą poezją 25.06.06, 21:08
        Super,że przypomniałaś właśnie tu ten fantastyczny wiersz !!! Dobrze wszkaże, że
        to nie była Tratwa Meduzy...:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja