januszcz
27.07.06, 08:54
Pomarańczowa furgonetka i ustawiony w jej cieniu radar z pomarańczowym
błyskiem. Kryjący się za furgonetką presonel, aby nie został rozpoznany i aby
kierowca nie przycisnął hamulca. Taktyka wręcz partynancka. Typowa zasadzka.
Później złapany delikwent otrzymuje wezwanie w charakterze...świadka (sic!)
Do tej pory myślałem, że takie działanie może być tylko domeną policji.
Jak widzać myliłem się. W szczecińskiej Straży Miejskiej powstała komórka pod
wdzięczną nazwą Sekcja Ruchu Drogowego.
Pamietam idee powstania Straży Miejskiej. Miała ona odciążyć policję od spraw
porzadkowych i pewnie to czyni. Jak widać jednak ambicje strażników sięgają
dalej. Straż Miejska juz nie tylko odciąża ale i zastępuje.
Myliłby się ktoś, kto będzie twierdził, że zainteresowanie SM ruchem drogowym
wynika z ich zamiłowania do porzadku. Oni poprostu chcą zarabiac pieniadze.
Duże pieniadze. Sprawy porzadkowe zeszły na dalszy plan a może wkrótce zajmie
sie nimi policja? Zaśmiecone szczecińskie ulice świadczą o tym, że nikt się z
Straży problemem tym nie przejmuje. Po cóż użerać się z właścicielami
nieruchomości, przyjeżdżać na kontrole jeśli wystarczy jeden błysk radarowego
flesza i juz właściciel auta na kolanach wczołguje się "świadkować" w Sekcji
Ruchu Drogowego.
Jesli juz taka sekcja powstała, to mogłaby się zająć ewidencjonowaniem
niebezpiecznych dziur w jezdniach, suponowaniem gdzie należy zmienić
oznakowanie aby usprawnic ruch i jeszcze setkami innych trapiacych kierowców
problemów. No tak, ale wtedy strażnicy musieliby wbrew własnej woli stać się
dla kierowców przyjacielscy. Niech jednak straznicy nie zapominają, że są
przedstawicielami tej społeczności, którą usiłują uszczęśliwic na siłę.
Bo ta społeczność ma oręż w reku. Jest nim kartka wyborcza...
J.