zona.pijaka
03.08.06, 08:11
Po wczorajszej rozprawie mam mieszane uczucia. Z zeznań kpt. SB Wieczorka,
jasno wynika że założył Zycie fikcyjną teczkę tajnego współpracownika. Niby
wszystko ok, ale cos mi tu nie pasuje. Co to ma znaczyć, z jego zeznań, że
zakładając jej teczkę chciał uchronic ją. By inni SB-cy zbytnio nie
interesowali się Zytą. Bo skoro już jest jego, to inni dajdzą jej sposób.
Wybaczcie, coś mi tu śmierdzi. SB-ek broni znajomą przed innymi SB-kami.
Czemu tak czyni? Czy znajoma NAPRAWDĘ nie wiedziała, kim on jest?
Wydaje mi się ze jednak Zyta kłamie, twierdząc że nic nie wiedziała o pracy
SB-ka. Może na pozór nic nie wiedziała. Jednak tak naprawdę, to musiała być
zabawa w kotka i myszkę. W tych latach taki układ znajomości z SB-kiem po
prostu Zycie pasował. Miała po prostu ochronę i spokój.
Wiec nie mówcie mi tu o męstwie Zyty. Dla mnie jest mimo wszystko skończona.