Gość: Pismak
IP: *.gprspla.plusgsm.pl
02.09.06, 02:19
Niektórzy z nas mają swoje lata. Dziś z przyjacielem popijaliśmy wódeczkę i
wspominaliśmy gaz łzawiący na ulicach Szczecina i pałki na plecach, które
dostaliśmy za ciekawość, bo przecież byliśmy wtedy dziećmi - co my tam
wiedzieliśmy o wolności, komunie i solidarności. Ale co ci młodsi od nas dziś
wiedzą o Solidarności? Tyle, co zobaczą w telewizji.
A tam, szkoda gadać. Dawni działacze walą się po twarzach; wycierają sobie
twarze wolnością, walką i medalami; co drugi jest tajnym współpracownikiem
albo będzie za chwilę; ale wszyscy zgodnie zawłaszczają sobie rację i zasługi
(nie tylko Kaczory, nie tylko Lechu). Pogrywają sobie Solidarnością w każde
wybory - nic dziwnego, że etos się wymydlił, a ideały siegnęły politycznego
bruku. Dla młodych to już pewnie nic nie znaczy. O coś tam chodzi tym
wapniakom w telewizji, ale dokładnie nie wiadomo.
Nie ma chyba dzisiaj w kraju i za granicą nikogo, kto by rzetelnie
powiedział, jak to było. Każdy ma swoją prawdę, a podręczniki jak zawsze
napiszą politycy. Teraz piszą Kaczory, za cztery lata napiszą kolejne
oszołomy. Może czerwone, może czarne albo żółte. Tak czy inaczej, znów
przerobią Solidarność po swojemu. Szkoda mi tych młodych. Co oni, biedni,
mają myśleć o tamtych latach, skoro ich starzy czasem zupełnie nie rozpoznają
w telewizyjnych wypowiedziach działaczy tego, co wówczas widzieli na ulicach?
pismak_logowany@gazeta.pl