Co to jest Solidarność?

IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.09.06, 02:19
Niektórzy z nas mają swoje lata. Dziś z przyjacielem popijaliśmy wódeczkę i
wspominaliśmy gaz łzawiący na ulicach Szczecina i pałki na plecach, które
dostaliśmy za ciekawość, bo przecież byliśmy wtedy dziećmi - co my tam
wiedzieliśmy o wolności, komunie i solidarności. Ale co ci młodsi od nas dziś
wiedzą o Solidarności? Tyle, co zobaczą w telewizji.

A tam, szkoda gadać. Dawni działacze walą się po twarzach; wycierają sobie
twarze wolnością, walką i medalami; co drugi jest tajnym współpracownikiem
albo będzie za chwilę; ale wszyscy zgodnie zawłaszczają sobie rację i zasługi
(nie tylko Kaczory, nie tylko Lechu). Pogrywają sobie Solidarnością w każde
wybory - nic dziwnego, że etos się wymydlił, a ideały siegnęły politycznego
bruku. Dla młodych to już pewnie nic nie znaczy. O coś tam chodzi tym
wapniakom w telewizji, ale dokładnie nie wiadomo.

Nie ma chyba dzisiaj w kraju i za granicą nikogo, kto by rzetelnie
powiedział, jak to było. Każdy ma swoją prawdę, a podręczniki jak zawsze
napiszą politycy. Teraz piszą Kaczory, za cztery lata napiszą kolejne
oszołomy. Może czerwone, może czarne albo żółte. Tak czy inaczej, znów
przerobią Solidarność po swojemu. Szkoda mi tych młodych. Co oni, biedni,
mają myśleć o tamtych latach, skoro ich starzy czasem zupełnie nie rozpoznają
w telewizyjnych wypowiedziach działaczy tego, co wówczas widzieli na ulicach?

pismak_logowany@gazeta.pl
    • Gość: Galoty Re: Co to jest Solidarność? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 02:43
      Wybacz. To żadna awersja personalna ale Twój tekst faktycznie mógł wyjść z
      oparów mocnego alkoholu.
      Ludzi próbujących wygrać swoją wizję historii, historii prawdziwych, historii
      ich samych i często o nich samych, nie powinno się nazywać "oszołomami".
      • Gość: labatt Re: Co to jest Solidarność? IP: *.hsd1.fl.comcast.net 02.09.06, 04:03
        Historia - przegrana dziedzina....W/g teoretykow - 100 -u lat trzeba,zeby
        okreslic prawde...Tyle nie pozyje...Opre sie na wlasnej intuicji
        i ...porozmawiamy w drugim zyciu o tym,ktoe mial racje........
        • Gość: arbuz Re: Co to jest Solidarność? IP: *.proxy.aol.com 02.09.06, 04:53
          Ot historia . Wedlug pisanej polskiej prawdy (...)interpretowanej na kazde
          widzimisie solidarnosc nie powinna byc w kategorjach organizacji
          politycznych .Taka powinna tez byc prawda .
          Acz kolwiek elektryk ze stoczni Gdanskiej przyczynil sie w wielkim stopniu do
          obalenia bloku we wschodniej Europie dominowanego przez partje komunistyczna .
          Sam znalazl sie na prawie najwyzszym stolku, o ktorym politycy z dziada i
          pradziada marzyli sobie , aby na tym stolku nie usiadla dupa jakiegos tam nie-
          polityka .
          No i co teraz ?
          No , teraz to juz rodzina bierze wszystko w swoje rece , rodzina Kaczynskich .
          Troche przypomina mi sie film pt. ;Ojciec Chrzestny ;.
          Za Walesy polacy jeszcze mieli gdzie uciekac , a teraz to tylko sluchac slow
          Gierka z muzyka Jaroszewicza w wykonaniu duetu Kaczek .
          Na tym polega solidarnosc .
          Rzadza lepszego bycia i zycia, niz sasiad .
          Walesa olewa teraz wszystko i wszystkich dokumentnie (wlacznie z historia ).
          Byl elektrykiem (jakie benefity maja elektrycy ze stoczni Gdanskiej?)
          Byl prezydentem Polski (o benefity niema co pytac ).
          Pokojowa nagroda Nobla ? (ja tez bym nie pogardzil ).

          A wiec , odpowiedz na pytanie : Kto ma racje? ;
          Racje ma ten , kto jest finansowo wspierany przez wujka z ameryki .

          Teraz Lesiowi wujek zwisa .

          W konsekwencji nie chodzi tutaj o narod liczacy 40 milionow ludzi , jedynie
          chodzi o to , czyja dupa bedzie pierdziec w ten stolek .


          Arbuz.
    • zona.pijaka Re: Co to jest Solidarność? 02.09.06, 07:49
      Gość portalu: Pismak napisał(a):
      > Niektórzy z nas mają swoje lata. Dziś z przyjacielem popijaliśmy wódeczkę i
      > wspominaliśmy gaz łzawiący na ulicach Szczecina i pałki na plecach, które
      > dostaliśmy za ciekawość, bo przecież byliśmy wtedy dziećmi

      Doskonale pamietam tamte czasy, albowiem również ja dostałam pałami po plecach,
      ba byłam zatrzymana, przetrzymywana w wojskowych koszarach (bo brakowało
      miejsca w na ów. milicji) Pamiętam te ulice całe zagazowane, a zwłaszacza
      okolice dzisiejszego Kupca na Krzywegobolka, okolice Kosmosu. Aż dusiło. Np na
      środku Krzywoustego poustawiane transportery, BTR-y, STARY-więźniarki,
      Szwadrony milicjantów idących środkiem tychże ulic w szykach zwarych.

      Ale nie pamiętam dzieciaków pałowanych przez milicję. Chyba żeś był dzieckiem
      ulicy z Jagiełły, tam pamiętam jakieś bachory rzeczywiście rozrabiały.
    • absztyfikant Re: Co to jest Solidarność? 02.09.06, 07:51
      Rewolucja (choc bezkrwawa) pozera swoje wlasnie dzieci...
      • zona.pijaka Re: Co to jest Solidarność? 02.09.06, 07:56
        absztyfikant napisał:
        > Rewolucja (choc bezkrwawa) pozera swoje wlasnie dzieci...

        Niemożliwe, Pismak żyje.
        • Gość: hardy Re: Co to jest Solidarność? IP: *.chello.pl 02.09.06, 09:44
          Zona pijaka nie pamieta żeby bił małe dzieci ,ale pamięta wyrostków, bo od
          jednego dostał brykietem w kask.
          • zona.pijaka Re: Co to jest Solidarność? 02.09.06, 09:52
            Gość portalu: hardy napisał(a):
            > Zona pijaka nie pamieta żeby bił małe dzieci ,ale pamięta wyrostków, bo od
            > jednego dostał brykietem w kask.

            Ani na Krzywoustego ani Wojska Polskiego nie było palancie w tym czasie skąd
            brać brykietów. Chyba ze z twojej piwnicy bo nawet na węgiel cie nie było stać.
            Mogą to potwierdzić ówcześni protestujący. Po twoim poście widać ze masz
            mgliste pojęcie o tamtych czasach. Jak to się mówi: w du.. byłeś, gó...
            widziałeś.
            • Gość: hardy Re: Co to jest Solidarność? IP: *.chello.pl 02.09.06, 12:06
              Kamienie, które były wypełnieniem między torowiskami,rozwalane płyty
              chodnikowe, które pękały jak wafelki i betonowe śmietniki ,ściąganie benzyny z
              stojących samochodów do koktaili mołotowa , to pamietam najlepiej bo smak w
              ustach pozostał. Wyczynem bylo zapaloną butelkę wrzucic do otwartych drzwi
              pędzącej suki pełnej zomowców, mi zabrakło 10cm. potem dzika ucieczka przez
              podwórka i zamknięta droga na dach i (mam cię sku..synie).
              • orion7 Re: Co to jest Solidarność? 02.09.06, 12:19

                Byłem tam wtedy i to są brednie co wypisujesz
    • Gość: Fugazi szukajcie prawdy w sobie, nie telewizorze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 09:42
      > A tam, szkoda gadać. Dawni działacze walą się po twarzach; wycierają sobie
      > twarze wolnością, walką i medalami; co drugi jest tajnym współpracownikiem
      > albo będzie za chwilę; ale wszyscy zgodnie zawłaszczają sobie rację i zasługi
      > (nie tylko Kaczory, nie tylko Lechu). Pogrywają sobie Solidarnością w każde
      > wybory - nic dziwnego, że etos się wymydlił, a ideały siegnęły politycznego
      > bruku. Dla młodych to już pewnie nic nie znaczy. O coś tam chodzi tym
      > wapniakom w telewizji, ale dokładnie nie wiadomo.

      Zapewne znajdujemy się w takim miejscu w którym media pospołu z władzą próbują
      zainteresować sobą motłoch.
      Wydaje się im, że oburzenie święte wylewane z kineskopu czy papieru na
      współpracę z kimkolwiek jeszcze oburza.
      Zaś bliskie prawdy jest stwierdzenie, że współpraca oburza i owszem ale tylko
      ludzi z mediami związanymi.

      Samoalienacja jakiej poddała się szmaciarnia jest nie tyle groźna co
      groteskowa.
      Wyborcy żyją z boku polityki.
      Widać to kiedy lewy lub prawy składa wieńce lub przypina ordery kolesiom.
      Widowni brak.

      Pie.., choć przedstawicielem młodego pokolenia już pewnie nie jestem i
      steropian i komuchów i telewizję i kościół i gazety i każdą siłę wystawiającą
      na próbę mój patriotyzm i pojmowanie solidarności.
      Olewam każdego który próbuje chamsko swoją kawę na moją ławę. Każdego dla
      którego jego prawda jest prawdą obiektywną.

      Szmaciarze nie macie u mnie szans. I tym oświadczeniem jestem pewnie jeszcze
      przedstawicielem młodego pokolenia.

      Pozdrawiam
      Fugazi
      • zona.pijaka Re: szukajcie prawdy w sobie, nie telewizorze 02.09.06, 09:46
        Gość portalu: Fugazi napisał(a):
        > Wydaje się im, że oburzenie święte wylewane z kineskopu czy papieru na
        > współpracę z kimkolwiek jeszcze oburza.

        Na oglądanie telewizji i dłubaniu w nosie nie mam czasu. Zostawiam to Takim jak
        Ty.
        • Gość: Mąż pijaczki Re: szukajcie prawdy w sobie, nie telewizorze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 11:14
          Do domu, bo jak nie będzie obiadu to w dziób!
    • Gość: Pismak Re: Co to jest Solidarność? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.09.06, 19:57
      Fugazi! W tym cała rzecz! W telewizji lecą nowe spoty wyborcze. Wszyscy chcą
      być na siłę razem z ludzmi, blisko ludzi, blisko ludzkich spraw, z ludem.
      Tylko, że ludzie nie chcą być blisko polityków. Niech się wreszcie od nas
      odpie... Politycy pospołu z mediami wmawiają nam, że obchodzi nas Kurskiego
      czepianie się billboardów Platformy albo oburzenie posła Bielana na widok nowej
      reklamówki PO. Gó.. nas to obchodzi. I w tym cała rzecz.

      Solidarność sobie wzięli i rozpieprzyli na drobne. Najpierw Lechu, potem jego
      kupmle, w międzyczasie czerwoni, a teraz wszelkie oszołomy razem wzięte.
      Ciekawe, co jeszcze zrobią w imię etosu i wymydlonych ideałów. A młodzi, nie
      wiedzą w co i komu mają wierzyć. Nie widzieli na oczy, to nie wiedzą czy był
      płot, czy motorówka; gdzie był gaz, a gdzie płyty można było łamać (inne niż
      CD) albo jakie koktajle ogniste się robiło (Mołotow? To jakaś odmiana
      Wściekłego Psa? Tak, to Wściekły ZOMOwiec!).

      A ludzie oglądają teraz ogłupiarkę i nie mogą wyjść z podziwu, że Andrzej
      Gwiazda tak się postarzał. Nie mogą się nadziwić, że Lechu ma tak ładną córkę.
      Nie mogą się nadziwić, jaki ten Kaczyński niski, gdy przypina ludziom te
      medale. Nie mogą się zorientować, który z tych działaczy jest TW, a który zaraz
      będzie. Wszyscy gadają o jakichś negocjacjach, a nikt nie wyjaśnił, czy to
      grzech czy chwała. Z czasem okazuje się, że było inaczej niż było. Starzy
      działacze mają inne, autorskie wersje tej samej historii. Podręczniki będą
      pisane od nowa i niedługo dowiemy się z nich, że nasi rodzice, czy bliscy
      pałami dostawali za Solidarność Kaczyńskich. A za cztery lata z nowych
      podręczników dowiemy się, że ludzi w więzieniach katowali za Solidarność
      Jakichś Innych Oszołomów. Bez względu na kolor politycznych sztandarów -
      zwycięstwo nad komuną, wolność, demokracja i solidarność zawsze jest po stronie
      tych co rządzą. Skąd macie pewność, że za parę lat nie okaże się, że
      Porozumienia Sierpniowe to była sprytna intryga komuchów i z podziemia wyjdą
      autorzy tego Bezkrwawego Cudu nad Wisłą i będą przypinać medale UBekom? To
      niemożliwe? W tym kraju jest wszystko możliwe. Przegięcie w każdą stronę. Bo
      zmęczeni i ogłupieni ludzie mają to w dupie. A młodzi nie wiedzą, w co mają
      wierzyć.

      pismak_logowany@gazeta.pl
      • hanka41 Re: Co to jest Solidarność? 03.09.06, 14:15
        Smutne to co piszesz i gorzkie i prawdziwe.

        Widzisz Pismaku, tak trudno jest dzis okreslic co to bylo za zjawisko -
        Solidarnosc z uwagi na to ze nie bylo jednej, prawdziwej i nieomylnej
        Solidarnosci.
        Solidarnosci bylo tyle ile milionow ludzi zaangazowanych w tym zrywie ,
        poczatkowo niesmialym ( nie chcemy zmieniac ustroju, chcemy socjalizmu z ludzka
        twarza) bo to bylo w owych czasach niewyobrazalne ze m o z n a zmienic
        ten ustroj !
        Rozni ludzie znalezli sie w tym ruchu, tak powszechnym , ze byl super trudny do
        zorganizowania. Czesto gesto bohaterowie ale rowniez szuje i karierowicze i
        podstawieni przez UB " organizatorzy", prowokatorzy -jak w zyciu.

        Mysle , ze dzis jest to wrecz niemozliwe aby wytlumaczyc mlodym atmosfere
        tamtych dni. Rozliczanie tych milionow, ktore nosily znaczki Solidarnosc, ze
        stylizowanych, krwia pisanych literek i pozdrawialy sie znakiem Viktorii,jest
        nieprawdopodobienstwem.Zreszta, co to znaczy " rozliczyc" przez k o g o i w
        jakim celu ?
        Nikt tak naprawde nie wie, kto szuja a kto bohater. Czyz mozna wnioskowac z
        oswiadczenia wspolpracy i pokwitowania za esbeckie srebrniki, ze czlowiek ten,
        znekany i zniszczony zyciem w " komunistycznym raju " nie doznal w ruchu
        solidarnosci prawdziwego i autentycznego zrywu i nadziei na zerwanie pet
        jedynej slusznej linii jedynej slusznej partii ?
        Dlatego, np Jurczyka rozliczac powinno sie za to czego nie zrobil dla Szczecina
        bedac jego Prezydentem a nie za to co zrobil czy podpisal iles dziesiatek lat
        temu.
        Solidarnosc jako ruch, pomogla Polsce i innym demoludom ( nie czarujmy sie, ze
        to sama Solidarnosc obalila system)skorzystac z szansy na wyzwolenie sie spod
        ciemiezacego systemu, ktory juz sie rozpadal.
        Zaslugi organizacji i ludzi Solidarnosci nalezy traktowac g l o b a l n i e
        a nie wykorzystywac personalne grzeszki czy potkniecia czy tez bledy , dla
        potrzeb dzisiejszych rozgrywek : pozal sie Bog - politycznych.

        Te kilka slow, dedykuje Tobie Pismaku z serdecznymi pozdrowieniami i wyrazami
        przyjazni.

        • Gość: Pismak Re: Co to jest Solidarność? IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.09.06, 21:29
          I chyba to właśnie jest odpowiedź, Haniu. Skoro wówczas było tak wiele różnych
          Solidarności, to jak dziś ma być jedność wokół tamtych dni?

          Rozumiem, to był ruch, panta rei - i nawet cele były różne, bo jedni chcieli
          tylko trochę wolności, inni kapkę więcej wolności, a niektórzy jeno ludzkiej
          twarzy. A tutaj nagle zrobili 200% normy. Tylko dlaczego potem tego nie
          poukładali? Mieli czas, wolność zgromadzeń, legalność działania, udział we
          władzy, demokrację itd. Mieli kilkanaście lat. Rozwalili Solidarność, a mogli
          nadać jej jakiś trwały sens, obraz, formułę. Tymczasem: związek nie związek,
          partia nie partia, ruch nie ruch, lis nie wydra... A dzisiaj każdy ciągnie w
          swoją stronę.

          Solidarność jest w sercu - faktycznie tak wypadałoby to podsumować. Bo w
          Solidarności już jej nie ma.

          Zastanawiam się jednak, dlaczego z okazji kolejnej rocznicy nie było
          ogólnopolskiej debaty pod hasłem "Co się stało z naszą klasą?". Po co te pompy,
          medale, kreowanie się po latach, opowiadanie własnych wersji, tłumaczenie się z
          podejrzeń? Po co grzebać w grobie? Nie lepiej pogadać o tym, czemu idea padła
          trupem? Jak zabijano etos? Założyłem ten wątek, bo i politycy, i władze, i
          media znów rozegrały to płytko. Medal i laurka. Lustracja dodała trochę
          dziegciu, ale przez to rozmowa zeszła na personalia. Zupełnie bez sensu, bo
          zastanawiać się czy Kuroń był, czy nie - to jest właśnie grzebanie w grobie. W
          grobie Solidarności.

          Pogadaliśmy sobie w wątku o pałowaniu. To taki symbol tych czasów;
          uproszczenie, które jeszcze jest w stanie podziałać na młodych. Szczególnie,
          gdy zawijaną, bieluśką pałą po plecach dostał ich rówieśnik idąc na randkę z
          ukochaną albo po mleko do sklepu. A bandy ORMOwców prosto z kryminału waliły w
          łeb za siedzenie na ławce przed domem we trzech (bo to już zgromadzenie, jak
          nie wiec antypaństwowy). Dla młodych dzisiaj to pewnie niezły szok byłby, gdyby
          tak podszedł funkcjonariusz i zdzielił. Tylko, że młodzi nie powinni pamiętać i
          znać Solidarności tylko z buntu, rzucania plytami chodnikowymi i brania w
          skórę. Bo jutro wyjdzie na ulicę banda podrostków, dla zabawy zdemolują miasto
          płytami chodnikowymi, obrzucają koktajlami Mołotowa samochody, a potem będą
          wpierać światu, że oni są Solidarni i walczą, jak ich rodzice i dziadkowie. Bo
          widzieli w telewizji, że tamci wywalczyli, mają władzę, robią szmal, medale
          dostają, prezydentami zostają... A o co tam chodziło? Ziomal, o wolność, qrwa,
          a o co?

          pismak_logowany@gazeta.pl
          • absztyfikant Re: Co to jest Solidarność? 04.09.06, 21:31
            Amanci Panny "S"


            Panna "S" do swych amantów nie ma szczęścia,
            Chociaż raz po raz o krok jest od zamęścia.
            Lecz, co z którym się obejmie,
            Ledwie go umieści w sejmie -
            Uczuć tyle co w pretensjach, albo w pięściach.


            Z intelektualistami żyć nie chciała,
            - Tylko rozprawialiby o ideałach -
            Ale, żeby dać jej w rękę
            Na mieszkanie czy sukienkę -
            Nie mieściło się w ich przemądrzałych pałach.


            Biznesmeni ją potraktowali krótko,
            Jakby wielokrotną była już rozwódką:
            Żyj, jak umiesz, nie ma rady!
            Sentymenty do szuflady!
            Sama tego chciałaś - więc się nie dziw skutkom!


            Panna "S" do swych amantów nie ma szczęścia,
            Chociaż raz po raz o krok jest od zamęścia.
            Lecz, co z którym się obejmie,
            Ledwie go umieści w sejmie -
            Uczuć tyle co w pretensjach, albo w pięściach.


            Z sędzią sumień już jej miały ziścić sny się,
            Bo się czuła jak Helena - przy Parysie;
            Ale panna z mrowiem dzieci
            Słuszny w nim wzbudziła sprzeciw
            Gdy dokładnie jej pogrzebał w życiorysie...


            Wreszcie mężczyzn miała potąd już - a przeto
            Rusza w tango z własną płcią - wbrew katechetom;
            Ale Wielkopolski chwała
            Nazbyt wiele wymagała
            Żeby Panna "S" umiała żyć z kobietą.


            Panna "S" do swych amantów nie ma szczęścia,
            Chociaż raz po raz o krok jest od zamęścia.
            Lecz, co z którym się obejmie,
            Ledwie go umieści w sejmie -
            Uczuć tyle co w pretensjach, albo w pięściach.


            Czekał ten z pałacem, stanowiskiem, z wanną,
            Z charakterem i z legendą nienaganną -
            Ale pałac wart legendy,
            Stanowisko - walor względny,
            Więc jej chyba przyjdzie zostać starą panną...

            Dała szansę temu, co ją niegdyś gnębił,
            Bo pokajał się i gruchał, jak gołębnik...
            Ale nie dotrzymał słowa
            I zarobki przed nią chował,
            Dalej więc przygrzewać mu - a on ją ziębić.


            Panna "S" do swych amantów nie ma szczęścia,
            Chociaż raz po raz o krok jest od zamęścia.
            Lecz, co z którym się obejmie,
            Ledwie go umieści w sejmie -
            Uczuć tyle co w pretensjach, albo w pięściach.


            Co w niej jest, że każdy zraża się wielbiciel?
            Co z imieniem jej się kłóci i pożyciem?
            Że uboga? Że pyskata?
            Że zbyt posunięta w latach?
            Nieuczona? Pochodzenie robotnicze?


            Więc karczemnym awanturom nie ma pauzy:
            Aż się zbudził niedźwiedź stary, który spał, zły -
            Oj, jak złapie babę za kark,
            Będzie miała za czym płakać!
            Tyle że za późno już na żal i na łzy!


            Jacek Kaczmarski
            28.5.1995
          • hanka41 Re: Co to jest Solidarność? 04.09.06, 22:35
            Zbyt trudne pytania zadajesz Pismaku !
            Dlaczego ta idea padla trupem ?
            Mozna odpowiedziec ze nie padla. O wolnosc chodzilo , wiec ja zdobylismy.
            Ze nie dla wszystkich jednaka ? Nie dla wszystkich sprawiedliwa ? Ze czesto
            " pozornie przegrani reprezentanci padlego systemu " wychodzili zwyciesko i
            finansowo i politycznie ?
            To wlasnie jest gorzka historia wszystkich rewolucji i powstan ( no moze z
            wyjatkiem Wielkopolskiego), bo zrywy narodowe sa oddolne i spontaniczne i nie
            do konca przemyslane. Takie zrywy sa pozniej bezceremonialnie wykorzystywane
            przez tych ktorzy beda"przy wladzy i przy forsie ".
            Ale nie wszystko jest takie czarne i gorzkie. Polska ma wolnosc, miejsce w
            Europie, rozwija sie i bogaci ( wiem, wiem nie wszyscy ale pokaz mi kraj gdzie
            wszyscy sa bogaci ? )ludzie moga podrozowac ( to niedoscignione marzenie
            tamtych czasow ) i mieszkac tam gdzie im sie podoba.
            Solidarnosc - to juz historia i historia ja oceni.
            Rozumiem , ze mlodosc jest niecierpliwa i chciala by wszystkiego i juz, ale moje
            pokolenie na ta wolnosc czekalo 50 lat.
            Za 20-30 , wasze przescignie USA, czego Wam i sobie zyczy

            Hanka41
    • Gość: 0 Re: Co to jest Solidarność? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 00:16
      ;)
    • Gość: andreas teraz wszyscy dostawali pałami wtedy... IP: 217.116.110.* 03.09.06, 13:18
      teraz wszyscy przypominaja sobie, jak dostawali pałami od zomowców,
      ale nie ma tych co bili....
      Moze to były pały samobije...

      Iluz to mamy bohaterów...

      A ja pałą nie dostałem!

      • Gość: wizytka Re: teraz wszyscy dostawali pałami wtedy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 14:57
        Ani ja.
        Ale znałam chłopaka, który 3 maja 1981 roku tak dostał, że juz nie wstał.
        Ciało z ulicy zabrano na komendę, a po kilku dniach "odnalazło" sie w Dąbiu.
        Datę zgonu wypisano na 7 maja.
        Miał piękne błękitne oczy, lśniące zęby ... taki rasowy brunet.
        Trumny rodzina nie odważyła się otworzyć... tak wyglądał ...
        Solidarność jest tym czym chcemy, aby była. Wyłączmy telewiziry i radia, nie
        słychajmy wiadomości.Zamknijmy oczy, otwórzmy serca - tam jest Solidarność.
        Prawdziwa.
      • Gość: labatt Re: teraz wszyscy dostawali pałami wtedy... IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 15:08
        Raz mialam nieprzyjemnosc byc obserwatorka poczatku 'rozroby" przy
        Krzywoustego....Sciagnely mnie krzyki tlumu i nawolywania do rozejscia sie...
        W 'moim sektorze ' -tlumy mlodych,butnych ludzi...Rozesmiani,rozgrzewajacy sie
        do bojki...Wielu z nich z butelkami w lapie...,a z boku kordon zomowcow -
        pewnie rowiesnikow tych po przeciwnej stronie....Spieci...
        Kazde nawolanie do rozejscia sie - powodowalo ladowanie akumulatorow - i raptem
        stalo sie....Jedna butelka poleciala w strone
        milicji....Nic....druga....Wyzwiska...Ktos z grupy wyrostkow sie wyrwal
        pierwszy i to pociagnelo reszte....Zomowcy zareagowali dopiero wtedy,kiedy -
        okreslilabym to - stalo sie to obrona wlasna....
        Tak,ucieklismy....I nie uciekalam przed milicja...Uciekalam przed kazdym z tego
        tlumu....

        • Gość: monty Re: teraz wszyscy dostawali pałami wtedy... IP: *.chello.pl 03.09.06, 16:26
          Pierwszego dnia zadym tamtego roku I sekretarz w naszym zakładzie powiedział,
          że milicja porządnych ludzi nie zaczepia ,tym bardziej nie bije.
          Tylko warcholstwo i chuligani dostają baty ,aby był spokój i porządek na
          ulicach i zakładach pracy... I poszedł w kierunku ul Krzywoustego
          dumny ,pozdrawiając zomowców. Następnego dnia przyszedł do pracy zgięty w pół z
          twarzą jak befsztyk.
          Tłumacząc ,że był ofiarą pomyłki, nie zdążył wyciągnąć legitymacji kiedy na
          niego rzucili się zomowcy flekując go buciorami. Cały zakład zwijał się ze
          śmiechu, mówiąc po cichu ...dobrze tak ch...i. Od tamtego czasu nasz KCyk
          zmienił troche poglądy na władze i ich siepaczy.
          • Gość: arbuz wojsko tez po stronie zomo? IP: *.proxy.aol.com 04.09.06, 17:46
            Zdazalo sie w sporadycznych przypadkach , ze WP mlocilo publike tak samo jak
            zomo .
            Ale pomysl nie wypalil na duza skale , bo to zomo bylo przebrane za zolnierzy ,
            o tym incydencie moze nie wszyscy wiedzieli .
            • Gość: andreas Re: wojsko tez po stronie zomo? IP: *.orange.pl 04.09.06, 17:58
              ja byłem wtedy młody i mnie nie mogli dogonic...
              raz tylko wpadli za mna w podwórko studnie w takich kurtkach nadmuchiwanych,
              ale uratowała mnie kobieta w ciązy domagajaca sie pomocy,
              zeby powiadomili pogotowie, bo bedzie rodzic!
              A oni popatrzyli na mnie wsciekle i odwrócili sie i poszli sobie...
            • Gość: monty Re: wojsko tez po stronie zomo? IP: *.chello.pl 04.09.06, 18:04
              Nie zapomnę zomowca , który mnie oprawiał ,miał wytatułowaną kropkę
              między oczami. U grypsujących w więzieniu takie monstra nazywali świrami- czyli
              zdolny do wszystkiego.Ciekawe skąd go wyciagneli.
              Wsztscy byli nabuzowani można to było poznać po oczach, ( amfa) wiele osób to
              potwierdzało.
              • absztyfikant Re: wojsko tez po stronie zomo? 04.09.06, 21:35
                Kosmopolak ( Paryż )

                Z Europy do Europy podróż trudna, lecz krótka:
                W samolocie radzieckim - polska bułka i ser.
                A tu już Łuk Tryumfalny pręży Żabie swe Udka
                I francuskim cycuszkiem pyszni się Sacre Coeur!


                Bouillabaisse wszelkich ras na lotniska półmisku
                Gospodarzy wypluwa z ich serdecznym bonjour!
                Patrzą na nas ciekawie potomkowie Gwardzistów,
                Co od Moskwy po Wersal przeciągnęli ciał sznur.


                - Chcecie zrobić to, przed czym ugiął się Bonaparte!
                Anyżowy ich wzrok rzekłby nam, gdyby mógł.
                - Sympatyczni z was głupcy, albo pakt macie z czartem,
                Chociaż światu śpiewacie, że prowadzi was Bóg!


                Francja, Polska, historia, Walezjusze, Valeza -
                Nim przejdziemy do rzeczy, pójdźmy najpierw coś zjeść!
                Po jedzeniu - spotkanie, po spotkaniu - impreza.
                Polski duch nas odświeża, a w świeżości jest treść!


                Odświeżamy swym duchem, prostodusznie (na migi);
                Odświeżeni nam klaszczą - Vive Solidarité!
                A świadkami świeżości są świeżutkie ostrygi,
                Marsylianka, Mazurek, kawior z CCCP.


                Oj, szczęśliwi Polacy! Wkrótce sen wam się ziści!
                A ty, Francjo znękana - zęby ściśnij i cierp! -
                Solidarnie wzruszają nami się komuniści
                Siłą w klapy nam wbiwszy Sierp i Młot, Młot i Sierp.


                Dla odmiany - po nocach z Lechem, Czechem i Rusem,
                Gdy za oknem świt wstaje i paryski lśni bruk,
                Historyczne pretensje gasi się spirytusem
                I pomyłki dziejowe łatwo zwala się z nóg.


                W chwilach tych, gdy spirytus wszelkie żale już wyżarł
                I na głosy śpiewamy - jeszczio raz! Jeszczio raz! -
                Zdaje się, że w Paryżu nie ma w ogóle Paryżan
                I, że Paryż prawdziwy - żyje już tylko w nas.


                A o świcie - w ulice. Twarzą w twarz z wielkim Mao,
                Który na nas surowo patrzy z płotów i ścian.
                Nagle - wiemy na pewno, że coś złego się stało! -
                Loi martiale en Pologne! W Polsce wojenny stan!


                W tym momencie napięcia - czas przedstawić się przecież:
                W trzech paszportach ojczyzna zdjęcia wbiła nam trzy! -
                Twarze całkiem typowe, jakie wszędzie znajdziecie:
                Kosmopolak, Patriota i Cwaniaczek - to my!


                Czysty traf nas połączył tak, jak tylko potrafi
                I co sił w nadsekwański wszystkich trzech wcisnął ił.
                Każdy spod innej wierzby, każdy z innej parafii,
                Jeśli przyjąć na wiarę, że ktokolwiek go chrzcił.


                Dziś chrztu przyszła godzina! Gdy pod Wieszcza pomnikiem
                Wodospady Polaków ściąć paryski chce mróz!
                Łzy na twarzach rozgrzanych ulatniają się z sykiem
                A syk głuszy się krzykiem - para bucha nam z ust!


                Gdybyż para ta była jakąś bronią chemiczną -
                Cały Paryż tą parą tłum po chwili by struł!
                Są Rosjanie i Czesi i Francuzi też krzyczą,
                A kto słów nie rozumiał - krzyczał wprost to, co czuł!


                Dalej na ambasadę! W rozbudzone ulice
                Z Mickiewiczem na wargach brać czerwonych na cel!
                Lecz ich strzegą policje, kraty i okiennice,
                Które zamknął o świcie przedstawiciel PRL.


                Próżno wieszcz się unosi nad tabunem wzburzenia
                I poezji pioruny ciska w kamień i szkło!
                Mamy wiek dyplomacji (co niczego nie zmienia)
                Pospolite ruszenia godzą zaś w status quo!


                Więc Cwaniaczek odchodzi wolno w stronę Kościoła.
                (Pobyt ciut się przedłuży, trzeba mieszkać i jeść!)
                Kosmopolak bezgłośnie po francusku coś woła,
                Policjantom Patriota spod krat każe się nieść.


                Obroniona placówka Suwerennej Ludowej
                W przedświąteczną paryską opatula się mgłę...
                Choć dopiero dwunasta, w cieniu flaszki zamszowej
                Ambasador się raczy piątym Remy Martin.


                Jacek Kaczmarski
                1983
Inne wątki na temat:
Pełna wersja