exman
02.09.06, 19:32
Dzisiaj, około południa, targowisko Manhattan. Kobieta zauważa, jak trzech
karków powoli osacza dziadka, któremu z kieszeni sterczy portfel...ostrzega go
ale złodzieje w najlepsze kontynuują swój cyrk, jeden nawet udaje, że kupi za
chwilę paprykę...staję z pięć metrów obok i krzyczę do dziadka aby uważał na
portfel, jeden z karków powoli zbliża się do kobiety i pluje w jej kierunku
cedząc cicho wiadomą groźbę, karki widzą, że dziadek się już pilnuje, za to
osoby, które ich namierzyły są przez nich śledzone aż do wyjścia z targowiska.
Zdarzenie widziało z 20 osób, żadna nie zareagowała, sprzedawcy narobili w
gacie lub są zastraszeni...ZERO ochrony, zero policji...gdybym krzyknął lub
dał w mordę któremuś z karków - kosa pewna...najważniejsze w tym jednak, że
cała szajka poczuła się niepewnie i po chwili już pod Rossmannem dzieliła się
wcześniejszymi łupami, na oczach przechodniów...fajnie, co ? Łyse Karki ;
jeden w zielonej bluzie, drugi w granatowym T-shircie, generalnie w dresach
bez koloru, coby łatwiej się w topić w tłum, do kompletu czarnowłosy chłopak i
cycata baba...uważajcie na nich pewnie i tramwaje obskakują. Podziwiam tę
kobietę. Tę jedną, która stanęła przeciwko trzem bandziorom.