Dodaj do ulubionych

Łykendowe dywagacje.

IP: 212.244.189.* 02.09.06, 23:06
Post dedykuję Beatrix 13 i zonie.pijaka
Niech nas trochę pokołysze łódka w tę noc. Po przeczytaniu dominujących
tematów postów uważam , że należy się nam odpoczynek. Gdyby przyjąć, że
Miasto Szczecin jest przedsiębiorstwem, to mieszkańcy są przecież niczym
innym jak walnym zgromadzeniem akcjonariuszy, rajcy radą nadzorczą a
burmistrz prezesem zarządu. Przy takim założeniu, jedyne kryteria oceny to
menedżerskie predyspozycje kandydatów na stanowiska, do których aspirują. Do
personaliów przywiązuję dużą wagę, bowiem gdy w prowadzonym dobrze
przedsiębiorstwie, jakim jest dom publiczny, źle się dzieje to wymienia się k…
y a nie łóżka. Tak, więc zupełnie nie ma znaczenia czy ktokolwiek utrzymuje
kontakty z kobietami czy mężczyznami i w trakcie intymnych zbliżeń ubiera się
w zbroję husarza, strój płetwonurka czy krakuskę, jest liberalnym ekonomistą
ze szkoły Miltona Friedmana, albo wyznawcą Keynsowskiej doktryny monetarnej,
czy jest absolwentem AWF i tematem jego pracy magisterskiej była ”Technika
rwania sztangi oburącz i sposób jej oceny”, jest wierzącym lub ateistą, czyta
Biblię lub Talmud, należał do Sodalicji Mariańskiej lub do drużyny
harcerskiej przy Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej. Nieważne czy
kot jest biały czy czarny ważne, aby dobrze myszy łowił./cyt. z Deng Siao
Pinga/ A propos Komendy Wojewódzkiej to na Małopolskiej vis a vis kawiarni
Neptun było kasyno milicyjne w soboty zamieniające się w ekskluzywny,
tętniący życiem i muzyką, środowiskowy klub „Pod Pałami”, o którym mówiono z
zazdrością, że wódka tam serwowana była po cenach detalicznych tj. bez marży.
Obrzeża Parku Żeromskiego obfitowały w różne ciekawe miejsca jak Parkowa, Bar
Posejdon na Malczewskiego czy kawiarnię Teatralną przy Parkowej róg
Szarotki. Ja najmilej wspominam bar na rogu Kapitańskiej i Jana z Kolna,
którego nazwy nie pomnę, ale podawano tam wyborną smażoną wątróbkę wieprzową
i schabowe wielkości klapy od sedesu przy bardzo przyzwoitych cenach.
Niebuszewo, to z kolei kawiarnia ABC/Abyś Bywał Częściej/ na Krasińskiego,
Marago na Niemcewicza i tamże mordownia zwana Bolek, której nazwy nie
pamiętam. Przy braku tzw. angielek czasem wódkę podawano tam w kuflach, co
stanowiło dodatkowy koloryt. Na Krasińskiego znajdowała się również siedziba
Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Warto pamiętać, że w tych
czasach mieszkała w Szczecinie liczna grupa Polaków pochodzenia Żydowskiego,
którzy ocaleli na przekór akcji „ostatecznego rozwiązania kwestii Żydowskiej”
zaplanowanej przez funkcjonariuszy, których wydalił naród, wcześniej znany z
wielu znanych kompozytorów muzyki klasycznej. Szczęścia tego nie mieli
zabiegani kupcy wraz ze swymi bliskimi należący do mej dalekiej rodziny,
zamieszkujący okolice ulic Nowolipia, Nalewek i Smoczej tworzące później
centrum warszawskiego Getta. Sam pochodzę z głęboko zasymilowanej rodziny o
nie specjalnie semickim wyglądzie, co skutkowało tym, że podczas okupacji nie
musieliśmy się obawiać szmalcowników. Mieszkając wtedy na peryferiach w
zasadzie nie pamiętam okupacji czy Powstania gdyż Rodzice odgrodzili mnie
skutecznie od źródeł złych wspomnień. Dopiero później zacząłem kojarzyć pewne
fakty. Niektórzy mogą nazwać to żydowską przebiegłością. Jestem nieco
ryżawym, mocno już wyliniałym blondynem i jako młodzieniec podobny byłem do
Junaka z plakatu Służba Polsce, przecudnego blondyna o bezkompromisowej
urodzie partyzanta z Brygady Świętokrzyskiej. Jedną z ciekawszych ulic miasta
w tym czasie, dla ówczesnego playboya, do którego aspirowałem zupełnie
zresztą nieświadomie, była ulica Jagiellońska. Już sam początek ulicy na
górce, gdzie znajdowała się rozlewnia wódek musiał wywrzeć piętno na jej
dalszym ciągu. Na rogu Boh. Warszawy znajdowała się restauracja Bar Tulski,
obecnie „U Barbary”, a dalej chyba Wiarus, obecnie Korner. Oba lokale
prowadzone są od jakiegoś czasu przez b. miłe osoby, które w jakimś
poprzednim wątku znalazły należne im miejsce. Idąc dalej w kierunku centrum
blisko po lewej na Piastów znajdowała się Artystyczna a naprzeciw będący
niesamowitą mordownią Bar Gościnny.
Na rogu Jagiellońskiej kawiarnia Pomorzanka a naprzeciw knajpa Wisła czy też
Wisełka.
Na rogu Wojska hotel Gryf ze swą restauracją i barem „piekiełko” z gronem
bywalców, ale bez szczegółów. Idąc dalej zaraz za rogiem na Bogusława była
kawiarnia Mokka . Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć o bardzo
dobrym zakładzie krawieckim Pana Andrzejewskiego /wejście z bramy na Armii
Czerwonej/.Szyłem u Niego garnitury, gdy stałem się trochę zasobniejszy w
sztony. Na rogu Śląskiej była restauracja Piastowska a dalej taka
jadłodajnia „u Ciotek”, gdzie swe miejsce znalazł Bar Kaukaski po wyburzeniu
pawilonów na Wojska i Śląskiej. Jagiellońska dobiegała swego końca przy Placu
Lotników gdzie znajdował się Balaton. On chyba jeszcze wcześniej nosił inną
nazwę, ale tu nie mam pewności. Z lewej strony wejścia znajdowała się sala
restauracyjna z sadzawko-akwarium na środku parkietu bywało, że na dansingu
ogłupieli od wódy konsumenci usiłowali przy pomocy widelców upolować ospałe
karpie dokonujące resztek żywota w tej sadzawce, która dla kuchni tego
szacownego lokalu robiła za wannę w okresie Świąt. Z prawej był natomiast
barek z dość długim bufetem i stolikami pod oknem. Tu kojarzą mi się miłe
momenty związane z obchodami Międzynarodowego Dnia Kobiet. Otóż, 8 marca
Panie tzw. lokalówki urządzały integracyjne obchody ww. święta i nie
pracowały zawodowo. Dla znajomych było zawsze miejsce i kieliszek w tym miłym
gronie. Rozpoczynało się to rano i trwało w zależności od stanu biesiadników
do wieczora, gdy najbardziej odporni przenosili się na dancing. Bywało bardzo
miło i bezpruderyjnie, wygłaszane teksty i opowiadane historie były
niesamowite i zupełnie antyustrojowe. Wędrówka nocą po Jagiellońskiej
dostarczała ciekawych obserwacji socjologicznych. W niektórych bramach
pracowały weteranki najstarszej profesji świata, próbując zarabiać na życie
odwołując się nierzadko do uczuć wyższych potencjalnych klientów. Ale też
wykazywały tzw. charaktrność. Zostałem kiedyś zaczepiony prośbą o
poczęstowanie papierosem. Po spełnieniu życzenia i podaniu ognia, po
pierwszym machu, zostałem zaskoczony propozycją cyt. ”Chcesz se chłopcze
strzelić gola? Honorowa jestem.” Przepraszam tych, co czytają te moje
wspominki,/jeżeli w ogóle tacy się znajdą/ za frywolny nieco charakter
powyższego postu i ewentualne nieścisłości, bowiem posługiwałem się jedynie
pamięcią tak, aby to, co popełniłem miało charakter osobistej impresji.
Zostało oczywiście jeszcze sporo miejsc, które warto ocalić od zapomnienia.
Już tak na koniec wspomnę człowieka, przez jakiś czas związanego ze
Szczecinem, który wcześniej wsławił się wyjątkowym draństwem, ale tak już
jest, że to łajdacy przeważnie kształtują historię. Nie sięgałem do żadnych
mateczników encyklopedycznej wiedzy cyberprzestrzeni, opieram się na
wspomnieniach Tych,którzy byli pionierami Szczecina a już nie ma ich miedzy
nami. Mam na myśli Ludwika Kalksteina-Stolińskiego, gestapowca pochodzącego
z „tych” Kalksteinów z Prus elektorskich , który w Warszawie zdekonspirował i
doprowadził do pojmania Dowódcy AK Gen. Grota-Roweckiego. Pod nazwiskiem,
którego nie pamiętam pracował tuż po wojnie jako taki szalejący reporter w
powojennym Szczecinie nie konspirując się zupełnie. Pózniej został
zdemaskowany przez jakiegoś AK-owca, który osiedlił się po stłumionym przez
gen SS Ericha von dem Bach-Żelewskiego Powstaniu Warszawskim w Szczecinie. A
ponieważ były to czasy w bardzo wielu przejawach haniebne, dalsze jego losy
były dość niejasne, jako że będący wtedy władzą uważali, iż czyniąc to, co
uczynił, w zasadzie nie uczynił niczego nagannego, a nawet wręcz
Obserwuj wątek
    • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie IP: 212.244.189.* 02.09.06, 23:10
      , a nawet wręcz przeciwnie. Nie próbowałem doszukać się dalszego ciągu,
      przytaczam jedynie to, co zapamiętałem z rozmów o Szczecinie. To wszystko.
      Jeśli Was zaciekawiłem to dziękuję, jeżeli wręcz odwrotnie to wybaczcie.
      • kiciara11 Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 02.09.06, 23:16
        a tak w skrocie mozesz opowiedziec o co chodzi?;))
        • Gość: lolis Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 00:01
          a komu?
          a komu takie dłudie wypociny chce się czytać?
          tylko psychopacie zresztą chce się to pisaC.tak,tak, panie Jesswein.
          • Gość: labatt ...jak ja lubie jak opowiadasz.....:) IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 00:53
            :)
            • beatrix13 dziękuję Praszczurze 03.09.06, 01:27
              za pięknych wspomnień czar:)
        • deus.ex.machina Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 03.09.06, 21:59
          Kitka moze o to by troche jednak przeciwstawic sie temu:

          "All those moments will be lost...
          ...in time...
          ...like tears...
          ...in the rain.
          Time to die."
          • kiciara11 Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 04.09.06, 13:30
            a Ty tez zyjesz wspomnieniami?
            • deus.ex.machina Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 05.09.06, 00:18
              Kitka...czy ja zyje? to trudne pytanie i wykrece sie z odpowiadania...
              A czy Praszczur zyje wspomnieniami? Chyba nie... Sa one czescia Jego zycia ale
              zyje tu i teraz ze wspomnieniami ale nie tylko nimi... Tak odebralem to co
              napisal zreszta chcialbym moc bedac w Jego wieku napisac cos takiego...
              Pozdrawiam...
              • kiciara11 ...;) 05.09.06, 08:57
                to nie bylo trudne pytanie tylko podchwytliwe;)
                Caly czas piszemy swoj zyciorys wiec kto wie co bedziemy mieli do wspominania
                bedac w Jego wieku. Ja, w kazdym razie, zycze wszystkiego najlepszego.
                • deus.ex.machina Trudne i 05.09.06, 23:11
                  zarazem podchwytliwe...
                  Piszemy ale nei kazdy jest dobrym pisarzem... tak jak w zyciu bywa... czasem
                  jedne pisze arcydziela inny gnioty przy ktorych "Dziela Zebrane" Lenina zdaja
                  sie byc literatura zajmujaca i niebanalna...

                  I ja sie dolaczam do zyczen wszystkiego co najlepsze i wszystkiego co najlepsze
                  zycze.
                  • kiciara11 Re: Trudne i 07.09.06, 20:53
                    a do ktorej grupy pisarzy Ty nalezysz? Byc moze sie myle ale automatycznie
                    zaliczylam Ciebie do tej niebanalnej.

                    ps.do twarzy Ci w nowym garniturze... deus.ex.machina
            • deus.ex.machina Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 05.09.06, 00:18
              Kitka...czy ja zyje? to trudne pytanie i wykrece sie z odpowiadania...
              A czy Praszczur zyje wspomnieniami? Chyba nie... Sa one czescia Jego zycia ale
              zyje tu i teraz ze wspomnieniami ale nie tylko nimi... Tak odebralem to co
              napisal zreszta chcialbym moc bedac w Jego wieku napisac cos takiego...
              Pozdrawiam...
            • deus.ex.machina Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 05.09.06, 00:18
              Kitka...czy ja zyje? to trudne pytanie i wykrece sie z odpowiadania...
              A czy Praszczur zyje wspomnieniami? Chyba nie... Sa one czescia Jego zycia ale
              zyje tu i teraz ze wspomnieniami ale nie tylko nimi... Tak odebralem to co
              napisal zreszta chcialbym moc bedac w Jego wieku napisac cos takiego...
              Pozdrawiam...
              • beatrix13 Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 05.09.06, 00:35
                a Ty jak zwykle po 3 x piszesz ;-)
              • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie IP: 212.244.189.* 05.09.06, 08:55
                Dziękuję za uznanie bo ja nie tylko piłem,tańczyłem, wyjmowałem panny i
                chędożyłem bo byłoby to duże uproszczenie.Przecież pracowałem i nieskromnie
                wyznam,że osiagnąłem całkiem spore sukcesy na niwie zawodowej.Zauważyłem,że
                więcej mogłem się doszukac bez potrzeby rycia w archiwach o czasach
                przedwojennych niż o tych w których funkcjonowałe. Miasto, atmosfera, ludzie
                którzy tę daleką od oficjalności atmosferę portowego miasta
                kształtowali /uwierzcie że knajpa Bajka była znana na wszystkich kontynentach i
                to nie wyłącznie wśród marynarzy/ to warte jakiejś pamięci.A skołować jakieś
                informacje jest coraz trudniej z przyczyn biologicznych, a że przy okazji
                prowokuję do wspomnień/jak ktoś napisał/ to chyba nic złego.Człowiek bez
                wspomnień jest tylko pustym opakowaniem.
                • kiciara11 Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie 05.09.06, 09:15
                  pracowalam kiedys z kolega, ktory majac ok 40 lat zyl tylko wspomnieniami.
                  Opowiadal ciagle o tych samych przygodach, ktore przezyl bedac na studiach. To
                  byly jego jedyne wspomnienia. Mowil o nich z wielkim zaangazowaniem i
                  podnieceniem i troche smutkiem, ze nie ma teraz takich mozliwosci.
                  Zaproponowalam mu pomoc w realizacji tych marzen, bo mialam takie mozliwosci,i
                  nagle na Jego twarzy zamiast usmiechu i nadziei pojawil sie strach.
                  Stwierdzilam, ze on juz umarl bedac zywym. Byc moze bal sie powtornej
                  konfrontacji z ryzykiem, ktore tak mu kiedys bylo potrzebne i dzisiaj milo
                  wspomina.... tylko wspomina.

                  Ja mam wspomnienia, mimo w miare mlodego wieku, ktore niejednemu wystarczylyby
                  na cale zycie.... ale ciagle mi ich malo;) Ide dalej tworzyc swoje przyszle
                  wspomnienia:))
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje.zakończenie IP: 212.244.189.* 05.09.06, 09:25
                    I tak trzymać.Ja zresztą też jeszcze żyję,tylko trochę wolniej i uwierz mi,że
                    bardzo mnie to cieszy.
                  • deus.ex.machina .zakończenie. 05.09.06, 23:20
                    Hm... umarl za zycia... nie wiem, nie chce oceniac - byc moze to strach przed
                    utrata wspomnien... jak to bylo w piosence Guns and Roses? "kiedy trawa byla
                    bardziej zielona, niebo bardziej blekitne a dziewczyny ladniejsze"? Zreszta
                    motyw tego ze trawa jest bardziej zielona, niebo bardziej blekitne i dziewczyny
                    piekniejsze z czasow naszej mlodosci o ile pamietam pojawil sie u Pink Floyd'ow
                    oraz jeszcze u kogos...
                    Moze to lek przed utrata wspomnien bez zyskania czegos nowego powodowal jego
                    strach, byc moze wiedzial ze to nowe wcale nie bedzie lepsze niz to co bylo,
                    moze nawet byc gorsze...
                    Los roznie plecie wzory zycia...skad wiedzial? nie wiem... Ale czesto gonimy za
                    szczesciem nie wiedzac tak naprawde czymze ono jest, ludzimy sie ze keidy na nie
                    trafimy to napewno bedziemy wiedziec ze to wlasnie ono, ze to nasze szczescie...
                    najgorsze co moze nas spotkac to swiadomosc ze minelismy sie kiedys z naszym
                    szczesciem, ze je znalezlismy ale nie poznalismy i wypuscilismy... to juz chyba
                    lepiej wiecznie szczescia szukac i byc nieszczesliwym nie znalazwszy go niz byc
                    nieszczesliwym bo szczescie sie znalazlo ale nie poznalo...
                    Pozdrawiam i pieknych nowych wspomnien zycze, soczystych w barwie i zapierajacym
                    dech wzorze... Pieknych i magicznych...
                    • kiciara11 Re: .zakończenie. 07.09.06, 21:05
                      mysle, ze to jednak strach przed tym, ze juz nie podolamy. Gdy bylismy mlodsi
                      robilismy rzeczy zwariowane, na ktore obecnie bysmy sie nie zdobyli bo jestesmy
                      bardziej zachowawczy i rozsadni. Jednak wlasnie te zwariowane rzeczy wspominamy
                      najczesciej i najmilej. Z wiekiem potrzebujemy przesadnego bezpieczenstwa przez
                      co omija nas wiele fajnych rzeczy.
                      Zycze sobie i Tobie otwartosci na fajnosci;)
                      Mam marzenie, ktore bede chciala zrealizowac mimo, ze sie go boje. Trzymaj za
                      mnie kciuki.
                      Milej nocy...
    • Gość: Pismak Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 03.09.06, 01:57
      Absolutnie fantastyczne! O tym powinniśmy czytać i rozmawiać na forum.
      Praszczurze, czy możesz w następny łykend ciąg dalszy? A może ktoś się dorzuci?
      Bardzo proszę.

      pismak_logowany@gazeta.pl
      • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 03:30
        ...Z tymi kotami - to 100% prawdy...;)
        Piekielko w 'Gryfie'...na zewnatrz 'syfon' ze szklanka bez sznurka /jak to sie
        dzialo,ze nie kradli,a jak kradli - to kto wymienial?/- a w 'dolku'
        tlok....Nie za bardzo pamietam,czy my rozmawialismy,czy ogladalismy
        siebie....Mlodosc......
        ABC - przy Krasinskiego - barmanka byla siostra
        kolezanki....Tosty....Piwo,wino?...zapomnij...Wtedy -od sera -dostawalo sie
        kopa...../Tosty przy Wojska Polskiego....;)/.
        POsejdon - przy ADM / chyba/ 8...,przy Malczewskiego - pierogi,pierogi.....i
        jeszcze raz to samo...
        "U KLemensa ' - smutne wspomnienie....Ostatnie wyjscie z moja przyjaciolka
        przed Jej smiercia...
        Kameralne urodziny......Moze sie powtorze...,gosc...taki przewodnik stada wsrod
        postkomunistycznych konsumentow....swiatowy z wygladu....,zamawia krewetkowy
        koktail....Dostaje sos w kieliszku do martini i 'trupki' krewetek
        dookola....Gosc zjada krewetki i popija sosem - jak Carrie Cosmopolitan.....Nie
        polemizowalam....,nie polemizuje...Ja tez kiedys zaliczylam funt krewetek w
        ciescie....w calosci...,a pancerzyki rozkladaly sie kilka dni/.
        Neptun - przed szkola,po szkole,w czasie szkoly..
        Krawiec....przy Krzywoustego....Zolte welniane spodnie....Ale fenomenem bylo
        artystyczne cerowanie - tez przy tej samej ulicy....Zamarlam.....Moja stara
        serweta - zaliczyla wtorne - lepsze zycie - pod wplywem talentu....
        Praszczurze - pamietasz pawilony przy Krzywoustego?
        Kupowalam tam znaczki 'smiling face" i zazdroscilam tym,ktorzy stali w kolejce
        przede mna i mieli ' kase' na plastikowy diament - takie cudo wielkosci malego
        biustu studentki AWF - u.....;)....Niemcy /z DDR /w kolejce mieli
        preferencje....Pani sprzedajaca wywolywala 'obcosc' ,a my pokornie
        przyznawalismy racje..Gosc w dom - Bog w dom...W przeciwienstwie do doswiadczen
        po drugiej stronie granicy....
        • hanka41 Re: Łykendowe dywagacje. 03.09.06, 04:12
          Pamietacie "Morsa " na Piastow w suterenie? Lody byly pysznosciowe, najlepsze
          jakie jadlam w zyciu. W Kameralnej ( dzis chyba KFC )moj pierwszy "dancing" -
          nota bene z przyszlym mezem, dzis juz przeszlym.
          No i Rozanka , ilez westchnien i pocalunkow tam mieszkalo.Szkoda ze zostala
          zniszczona, podobnie jak basen Pogoni, Gontynka,Arkonka,stadion przy
          Potulickiej.
          Dzieki Praszczurze, za zbudzenie wspomnien.
          Pozdrawiam i zachecam do dalszych dywagacji.
    • Gość: Galoty Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 06:11
      >Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć o bardzo
      >dobrym zakładzie krawieckim Pana Andrzejewskiego /wejście z bramy na Armii
      >Czerwonej/.Szyłem u Niego garnitury, gdy stałem się trochę zasobniejszy w
      >sztony.
      Dla uzupełnienia historii na bieżąco. Dorotka , córka Andrzejewskiego, prowadzi
      obecnie w tym lokalu kancelarię notarialną, a sam mistrz Andrzejewski przeniósł
      się bliziutko na Jagiellońską ustępując córce na kancelarię notarialną , dobrze
      położony, na parterze, lokal.
      • zona.pijaka Re: Łykendowe dywagacje. 03.09.06, 07:24
        Witaaj praszczurku. Pisz, pisz - jak piszesz - wszystko przypomina mi się. Choć
        tak właściwie to mam nieodparte wrażenie, że szastając dawnymi nazwami -
        przytaczasz wszystko z jakiegoś swojego pamietnika. Lub Twojego dziennika,
        który przez lata prowadziłeś. Ja, przyznam się żadnich dzienników typu Brigite
        Jones nie prowadziłam. Po prostu żyłam dniem codziennym - od balangi do
        balangi. Szło się to tu to tu, byleby tylko zaliczyć, poznać, poderwać.
        Chadzało się wszędzie ale szczególnie pięciokąt: Pinol, Kubuś na Szopena (potem
        na 5-lipca obok kina), Pod Wieżą, pierwszy klub obecnego Uniwerku, A był nim
        klub dawnej Szkoły Nauczycielskiej (protoplasta uniwerku) mieszczący się w
        internacie na samym rogu Boh. Warszawy i Swoleżerów. Był tam spęd największych
        dziewuch z okolicznych wioch, pizdewic i innych...
        • Gość: ak Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.vx.pl 04.09.06, 09:17
          ......róg Niedziałkowskiego i Śmiałego,bliziutko Wojska, piękny, drewniany
          domek,... co tam było, wyleciało z pamięci, może wróci, a może ktoś przypomni?
    • Gość: ak Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.vx.pl 03.09.06, 09:13
      Balaton to Cafe Club, a przy Bogusława była też Oleńka.
    • ohne.zucker Re: Łykendowe dywagacje. 03.09.06, 13:14
      Gość portalu: Praszczur napisał(a):

      > Post dedykuję Beatrix 13 i zonie.pijaka
      > Niech nas trochę pokołysze łódka w tę noc. Po przeczytaniu dominujących...

      er453r.w.staszic.waw.pl/~er453r/upload_files/obywatelu.jpg
    • Gość: andreas Re: Łykendowe dywagacje. IP: 217.116.110.* 03.09.06, 13:28
      Wspominając Ludwika Kalksteina-Stolińskiego zaraz nasunęło mi
      Morze i Ziemia....
      Musisz robic akapity,
      bo tak zbity tekst jest nieczytelny!
      Jezeli chcesz by ktos czytał...
      • zona.pijaka Re: Łykendowe dywagacje. 03.09.06, 17:38
        Gość portalu: andreas napisał(a):
        > Wspominając Ludwika Kalksteina-Stolińskiego zaraz nasunęło mi
        > Morze i Ziemia....
        > Musisz robic akapity,
        > bo tak zbity tekst jest nieczytelny!
        > Jezeli chcesz by ktos czytał...

        Ooo, forumowy ćpun się odezwał. Mniej trawki to i korelację, komodację i mniej
        aberacji będziesz miał. Będziesz lepiej tekst widział.
    • Gość: ak Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.vx.pl 03.09.06, 13:52
      ...a Tulski to kiedyś Łowiecki lub -a, a przy Krzywoustego była kawiarnia
      Kaprys...........jakiś Ty PRASZCZUR!
      • Gość: wizytka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 14:25
        Był kiedys taki chłopak,dla którego gotowa byłam na tak desperacki krok jak
        kilka głębszych w "Wiarusie". Od tamtego dnia uważam, że był to
        najbezpieczniejszy lokal w Szczecinie :))
        "Balatonu" nigdy nie lubiłam, jak dla mnie nadęty. Tak wtedy to odnierałam.
        Dzięki Ci Praszczurze, wielkie dzięki.
        Piękny spacer.
        • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 14:42
          Wizytko -'kilka glebszych w Wiarusie' rozlalo sie po mojej twarzy
          usmiechem....Jestes swietna.....:)

          • Gość: wizytka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 15:02
            Było to dla mnie przeżycie ekstremalne. Ja, taka sobie dziewczynka z Pogodna,
            zbuntowana nieco. Pamietam tylko, że wszystkie "malboraski" mi wypalili,
            podchodzili grzecznie sie pytać czy można i tak szybciutko poszło.
            To od tamtej chwilii juz wiem i swoim synom powtarzam, że nie tych ludzi nalezy
            sie bać i unikać :)
            • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 15:14
              :)
    • Gość: Praszczur Dalszych wspomnień czar IP: 212.244.189.* 03.09.06, 19:38
      Żono, rewelacja, bo odblokowałaś mi pamięć, odnośnie Klubu Szkoły
      Nauczycielskiej na winklu Boh. Warszawy i obecnego Mickiewicza /ten odcinek
      pomiędzy Wojska a Boh. Warszawy, to było Szwoleżerów? Tak to zrozumiałem./Otóż
      szalenie romantyczna sytuacja tam się w moim życiu wydarzyła, bo tam na
      potańcówce pierwszy raz ujrzałem i poznałem Praszczurową. Tak w połowie lat 60-
      tych.Ona to potwierdza, ale wrażenia dobrego na Niej dobrego nie zrobiłem, bo
      chciałem Ją od razu do łóżka zaciągnąć. Wbiło mnie formalnie w parkiet, bo była
      na bardzo wysokich szpilkach i wyglądała cholernie sexy. A dokąd ja miałem Ją
      ciągnąć? Wtedy to ja Ją tylko wyjąć chciałem, jeszcze mi mariaże w głowie nie
      były. A ponieważ z Praszczurową trzeba było najpierw pochodzić, to i chodziłem
      a skończyło się to oczywiście dużo później, tak jak się skończyło. Ale parą,
      najpierw bez zobowiązań to byliśmy długo. Formalnie wenezuelska telenowela.
      Odnośnie szczegółów to ja miałem fotograficzną pamięć/to mi się w życiu
      przydało/ i tak odświeżam sobie te obrazy. Nigdy memuarów nie prowadziłem a
      pamięć mam jeszcze całkiem niezłą, ale bardziej ukierunkowaną na odleglejsze
      zdarzenia niż te całkiem ostatnie. Teraz bez karteczki z spisem planowanych
      zakupów z domu nie wyjdę.Tu się tak trochę chaotycznie odniosę do wspólnych
      naszych wspomnień tworzących i wzbogacających ten wątek. Różanka, potańcówki
      latem na dechach/dobrze pamiętam?/ Faktycznie,urocze i romantyczne miejsce na
      wolnym powietrzu. Zdarzyło mi się tańczyć ze śliczną konduktorką tramwaju z tą
      cholerną, kanciastą torbą”konduktorką” na ramieniu , zajezdnia była niedaleko
      przy Piotra Skargi i zaraz po robocie przyszła się rozerwać. Bar Oleńka na
      Bogusława róg Małkowskiego, potem chyba był Gdak, potem już King będący
      własnością i pomysłem Św. Pamięci Iwony/ nazwa lokalu dedykowana mężowi/. Szejk
      na Wojska, naprzeciw Kosmosu w zabudowie, której już nie ma, pierwszy taki
      nastrojowy barek był też jej pomysłem. Tosty przy Wojska w piwnicy były
      własnością będącego źródłem westchnień wśród panienek, a powodem zazdrości
      wśród facetów- J…./reszta liter imienia znana zainteresowanym/.Ogromny
      pierścionek robiony na wtryskarce z barwionego plexiglasu na „biskupi” kolor
      wielkości granatu gdzieś zginął w czasie kolejnej przeprowadzki, ale był obecny
      w precjozach Praszczurowej. Wyjazdy do DDR – powroty z np. Schwedt lub
      Prenzlau - po przetrzepaniu na granicy w Kołbaskowie -wjazd do Szczecina od
      Cukrowej-gdzie na budynku cukrowni ogromny napis „Granice nie dzielą, lecz
      łączą.” K…a co za obłuda. Lepszy numer w okresie dekady gierkowskiej był na
      wjeździe na dworzec we Wrocławiu gdzie, na murach jakichś kolejowych zabudowań
      były słuszne politycznie napisy: „Wrocław Wasze Miasto” dalej „Odra Wasza
      Rzeka” a jeszcze dalej ktoś dopisał „K…a Wasza Mać”. Widziałem to na własne
      oczy jadąc w Sudety. Balaton czyli dawny Cafe Klub, ja nie byłem pewien i nazwy
      nie pamiętałem, ale coś mi gdzieś po głowie chodziło. Pinokio miłe zonie.pijaka
      oczywiście tak, a nawet „trzy razy tak” ale latem w trakcie tzw. „interclubu”
      bo wyznaję iż ogromną zaletą była bliskość niedużej łączki na nasypie wiaduktu
      kolejowego nad Ku Słońcu, na której trawę z partnerkami wygniataliśmy po
      zachodzie słońca. Było bardziej intymnie niż na skwerku Gałczyńskiego przy
      Kontrastach gdzie zawsze ktoś przeszkadzał. O rany jak się wtedy chciało żyć.
      Bardzo też fajny był taki klub przyfabryczny w Junaku,ale trzeba było iść z
      własną dziewczyną. Łowy odpadały, bo można było dostać łomot od zintegrowanych,
      młodych synów klasy robotniczej. To tak, co się przypomniało na bieżąco.
      Klemens był dużo później, ale też już dawno nad Odrą chyba na Szarotki na dole.
      Sąsiedztwo było niekonieczne, ale samochodów spod lokalu nie kradli i mięso „na
      kamieniu” było wyśmienite. To był zresztą przełom w gastronomii lokalnej-
      zamiast nieśmiertelnych schabowych i bryzoli inne propozycje. Czy ktoś pamięta,
      co w tym lokalu było wcześniej? Bo u mnie nic się nie wywołuje. Jeszcze tylko
      wspomnę taką tawernę Korsarz, robiącą za winiarnię, straszną ogiernię, w
      piwnicy na Boh. Getta przy placu Zgody, ale się tam zawsze spijałem i nie
      pamiętam wiele oraz szemraną kawiarnię Maskotka w takiej resztce ruiny przy
      tymże placu pomiędzy Wojska i Obrońców Stalingradu też jakoś bez wrażeń. Wielu
      miejsc już fizycznie nie ma, przecież po Wojska między placami Zwycięstwa i
      Lenina jeździł tramwaj i kto to pamięta. Aha- ja nigdy niczego, poza tymi
      paroma postami ani publicznie, ani do szuflady nie napisałem.
      • Gość: labatt Re: Dalszych wspomnień czar IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 20:18
        Maskota,kawiarnia 'Pomorzanka','fajfy' w budynku MRN - to znam tylko z
        opowiadan ....
        ...Slyszalam,ze obiektem najwiekszych westchnien szczecinskich mezczyzn w
        tamtych czasach - byla oryginalna osobka z kruczoczarnymi wlosami,jaskrawym
        samochodem,ktory lansowal imie jej wlasnego wyboru....Taka "Myszooczi' polskich
        Winnetou...;)
        • Gość: Praszczur Oryginalna osóbka z kruczoczarnymi włosami........ IP: 212.244.189.* 03.09.06, 21:39
          ImięN..y czy P..a ?Bo nie zasnę.
          • Gość: labatt Re: Oryginalna osóbka z kruczoczarnymi włosami... IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 21:43
            N ,oczywiscie.....:)
      • Gość: xx Re: Dalszych wspomnień czar IP: *.chello.pl 03.09.06, 22:14
        ktoś mi opowiadał, że tramwaj na wojska zlikwidowali, aby paniom obcasy nie
        wpadały do szyn, aby mogły dobrze maszerowac przed trybuna w czasie
        pierwszomajowych pochodów, dlatego na te torowisko został wylany asfalt. Nie
        wiem ile jest w tym prawdy.
    • Gość: Praszczur Pawilony pożądania IP: 212.244.189.* 03.09.06, 20:26
      Żeby nie tak ciągle o knajpach, wódzie, rui i porubstwie to trochę z innej
      beczki, aby na starego świntucha i alkoholika nie wyjść.
      Labatt wspomniała o pawilonach handlowych.Ja mam kłopot z przywołaniem obrazów.
      W 60-tych to pamiętam pawilony przy Pedecie wzdłuż placu z kinem Derby aż do
      Kaszubskiej. Na rogu Wyzwolenia by taki pawilon-Bar Stanisław - bałagana w nim
      na lampki tj. szklanki serwowano. Było coś na miejscu budynku z Uśmiechem,
      Medicusem i dawniej „Orbisem”. Pamiętam też taki pawilon bar z bełtem na
      angielki w tamtym miejscu od Kaszubskiej. Tam później w garażach za Medicusem
      była wypożyczalna samochodów „Orbisu” i to nie tylko dla gości dewizowych, ale
      zdaje się, że dla tubylców też. Taki Avis czy Hertz na miarę ówczesnej Polski.
      Strasznie szumnie to w gazecie opisali, że niby taka Europa się robi, mieli
      kilka Polskich Fiatów, bo z końcem lat 60- Żerań rozpoczął produkcję tego cuda.
      Ja wtedy Wartburga miałem. Kozacka fura była. A ja byłem gość. Pawilony
      pamiętam na Wojska, tam było ich najwięcej, Śląska też dochodziła do Wojska.
      Tzw. prywatna inicjatywa to miała zawsze przegwizdane i co sobie gdzieś
      wybudowali to ich przeganiano w ramach „popierania rzemiosła i drobnej
      wytwórczości.” W końcu jakieś piwnice poadoptowali, pomieszczenia sklepowe i
      funkcjonowali” uzupełniając braki rynkowe”. Fajnie się to teraz czyta, no nie ;-
      ))) Bar Kaukaski tak zniknął ze Śląskiej bo ten fragment zabudowy przestał
      istnieć, wraz z kawałkiem ulicy. W tych pawilonach to można było dostać
      produkcję rzemieślniczą, ale również szmugiel z tzw. marynarskiego importu-
      przedmiot pożądania. Zresztą gdzie dziewczyny szminkę Max Factora w tym czasie
      kupowały czy lakier do paznokci, który się nie łuszczył czy kozackie szpilki.
      Kosztowało to majątek, ale co zrobić. Były jeszcze takie punkty podnoszenia
      oczek w pończochach, przeważnie kątem w jakimś sklepie. Repasacja się nazywały
      . W centrum było też kino letnie Derby i kasy totalizatora konnego na
      Kaszubskiej. Te kasy to było takie miejsce jak w Żądle-wyniki gonitw ze
      Służewca podawano telefonicznie. Jakiś czas temu zdarzyło mi się późnym
      wieczorem przejeżdżać tamtędy i zauważyłem, że tam był taki Pigalak. Drugie
      letnie kino to było koło kina Bałtyk na Mickiewicza róg Wieniawskiego. Teraz to
      ani kina ani śladów nie ma, z dziewczynami chodziło się tam czasem „do kina”
      ale też czasem „na film”. Komary cięły nieprzytomnie, więc prawie wszyscy
      palili i śmierdzący dym się nad kinem unosił, bo mało kogo stać było na
      Rarytasy czy Carmeny, które też śmierdziały ale mniej. Potem to te wszystkie
      pawilony znikły, powstało Krzywoustego, otwarto granicę z NRD ale to już domena
      zony .pijaka i całkiem inna historia.A tej historii nie znam, ja póżniej nie
      byłem W Szczecine za często.

      • Gość: Fianka Re: Pawilony pożądania IP: *.chello.pl 03.09.06, 20:40
        Do opowiesci Praszczura dodam jeszcze " pocztówkowy szał". W pawilonach na
        Wojska Polskiego oraz w piwnicy na Jagiellońskiej były studia nagrań.
        Tak..tak..mozna bylo za 12 zł ( chleb byl po 4 zł a Prince Polo po 3.60) kupic
        sobie pocztóweczke z aktualnym przebojem.Na pocztówce byly dwa nagrania tzw. hit
        oraz jakis staroc.. Mam do dzisiaj te plastkikowe cudeńka....
        • baba_w_oknie Re: Pawilony pożądania 03.09.06, 20:45
          Chcąc poczuć smak i zapach Zachodu, kupowałam kawę, gumę do żucia, banany
          u "Melera" - pawilon róg Wojska i Obrońców Stalingradu.
          • Gość: Koniuszko Re: Pawilony pożądania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 21:36
            Pawilon Melera mieścił się na Wojska róg Śląskiej a dalej
            idąc Sląską kawiarnia Agata i warzywniak Lasoty czynny 7
            dni w tygodniu.
        • Gość: labatt Re: Pawilony pożądania IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 20:56
          Pamietam te pocztowki....Zolty jesienny lisc i Kormorany....
          • baba_w_oknie Re: Pawilony pożądania 03.09.06, 21:00
            "Hello Merry Lou"
            Tony Morano czy coś tak.
            • Gość: Praszczur Re: Pawilony pożądania IP: 212.244.189.* 03.09.06, 21:05
              Ricky Nelson.Póżniej Colorado w Rio Bravo.miał w swoim czsie dużo hitów.
              • Gość: Fianka Re: Pawilony pożądania IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:06
                No prosze....sentymenty.....cudnie tak...
              • Gość: Koniuszko Re: Pawilony pożądania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 21:51
                U Melera mażna było wysłuchać ówczrsnych
                wykonawców a zobaczyć ich można było w
                fotoplastykonie przy Wojska co prawda czarno
                białe fotki ale zawsze na czasie.
            • Gość: labatt Re: Pawilony pożądania IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 21:05
              No i..."a ja idu,szagaju po Maskwie i ja eszczio prajtismagu...minuja tichyj
              akiean i tundru i tajgu...."Tak spiewalam jako dzieciaczek...Do tej pory nie
              wiem,co to byl ten 'prajtismag'....
              Na 'zachod ' dlugo nie bylam 'narazana'.....;)
              • Gość: Fianka Re: Pawilony pożądania IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:10
                I jeszcze bar "Jaskółka" , od zawsze......pokolenia znaja.
                • Gość: labatt Re: Pawilony pożądania IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 21:12
                  Nazwe slyszalam...na tylach Kosmosu?Jakos tak w bok?;)
                  • Gość: Fianka Re: Pawilony pożądania IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:15
                    dokładnie...za ściana płaczu...co jej nie ma.
                    • Gość: Fianka Re: Pawilony pożądania IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:19
                      A pierwszy klub " Kubus" byl na ul. Dr Judyma. Teraz ten budynek nalezy do
                      szpitala na Arkonskiej, chyba jest tam oddzial nefrologii.
                      • Gość: Praszczur Re: Pawilony pożądania IP: 212.244.189.* 03.09.06, 21:22
                        Prawda.
                        • Gość: labatt Re: Pawilony pożądania IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 21:26
                          Co wspominacie najczulej z tamtych lat?Co chcialoby sie 'przesadzic ' do
                          terazniejszosci?Pomijajac fakt,ze bylismy bardzo mlodzi i bardzo piekni;)
                          • Gość: Fianka Re: Pawilony pożądania IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:45
                            szalone pochody 1-majowe?? nie to mialas na mysli.....domniemywam.
                            • Gość: labatt Re: Pawilony pożądania IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 21:53
                              A nie mamy dzisiaj pochodow?Nawet hasla sie nie za bardzo zmienily...
                              Ja lubilam 1 Maja...Zauwazalam wtedy bzy na mojej ulicy...
                      • beatrix13 Re: Pawilony pożądania 03.09.06, 21:24
                        raczej nadal nalezy do AR,jest tam sala gimnastyczna,od strony Broniewskiego
                        • Gość: Fianka Re: Pawilony pożądania IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:30
                          Beatrix, nie o tym budynku mówimy...to moja dzielnica...W budynku gdzie był "
                          Kubuś" bylo tez przedszkole.
                          • Gość: ak Re: Pawilony pożądania IP: *.vx.pl 04.09.06, 09:10
                            ............ podobno w Kubusiu, nie, na zewnątrz, ostro bili tych z Pinokia.
                            Piszę o pierwszym Kubusiu, wchodziło się od Broniewskiego, naprzeciwko była
                            jakaś firma geodezyjna.
    • beatrix13 Re: Łykendowe dywagacje. 03.09.06, 21:34
      to w takim razie nie ten budynek,który ja miałam na myśli,aczkolwiek nefrologia
      przy Judyma na pewno nie jest
      "Kubuś" jakiego ja pamietam był na ul. 5-go Lipca:)
      • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:41
        Beatrix...z zazdroscia !!!Ci mówie ,ze ..nie pamietasz bo jestes ode mnie
        młodsza. Ten budynek AR oddała szpitalowi, tam była pierwsza sztuczna nerka
        .....ukłony ;-)
        • beatrix13 Re: Łykendowe dywagacje. 03.09.06, 21:44
          Fianka,wierzę Ci na słowo,ale pozwolisz,że skonsultuję z rodzicami,bo dużo
          godzin razem przetańczyli w l.60-tych w Kubusiu i Pinokiu
          • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 21:49
            Pozdrowienia dla rodziców! Dodam,ze w czasach pierwszego Kubusia zaczynałam "
            podstawówke". Ale mieszkalam " za winklem " prawie......
            • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 21:54
              Za winklem....;)Toz to zastrzezone wyrazenie...A Arkonskie to Twoja dzielnica?
              • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 22:04
                dokładnie, zaczynalam szkołe wraz z otwarciem tysiaclatki nr 36, wtedy to nie
                nazywało sie Arkońskie tylko " okolice lasu Arkonskiego. Bo za szpitalem byl
                wielki sad nalezacy do szpitala ( Tatrzanskie) a na Chopina rosł rzepak.
                • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 22:05
                  A Zosie zza winkla znasz?:)
                  • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 22:07
                    :-)
                    • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 22:10
                      To ja zapale w pokoju...,piwo juz otworzylam....I nie uciekaj....bo ja i tak
                      Cie nie znajde do 18 -go,bo mam walnietego kompa..../chyba,ze nie chcesz tego z
                      dlugimi wlosami,na Y....;)/
                      • beatrix13 Re: Łykendowe dywagacje. 03.09.06, 22:44
                        to my dziewczyny z jednej dzielnicy:))
                        • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 22:52
                          Ja nie z tej dzielnicy...,ale z wielka sympatia do wszystkich - z Twojej
                          dzielnicy...Ot,czasami jedna Peruwianka wplywa na nasz caly poglad o Peru....;)
        • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 21:47
          A ja zazdroszcze KOniuszce,ze widzial i "Agatke" / ?/ i pawilon
          Melera / ?/....Zabawne....
          • Gość: Koniuszko Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 22:14
            Co Cie tak rozbawiło?
            • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 22:18
              Rozbawilo?Raczej zaciekawilo....
              Zabawne,jaka dziwna jest psychika ludzka...W tym przypadku - zazdroszcze
              tym,ktorzy mogli uczestniczyc w czyms,w czym ja nie uczestniczylam.,a
              chcialabym.:)
              • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 22:34
                labatt, mam luz...rodzina konczy wakacju jutro...wiec zapalilam i tez otworze piwo.
                • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 22:45
                  Zaniepokoilam sie,moze za szybko wyciagnelam wnioski.....
                  Jakie piwo pilabym -siedzac na Twoim wygodnym fotelu?
                  • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 22:51
                    oczywiscie dobre piwo....:-) ukłony ...
                    • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.09.06, 22:56
                      Glupio sie czuje....Trafilam jak chory w nocnik....Ale i tak milo...
                      /od lat pije podlego Volta....;)/
                      • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 23:12
                        Labatt, :-) tem Volt...to wskazowka...jeszcze mysle pogawedzimy przy
                        okazji.....wspomnień o naszym miescie..kocham je bo tu sie urodzilam i
                        bezgranicznie je wielbie- mimo......,ze czesto nos mam na kwinte jak widze inne
                        polskie miasta. Moj syn jest fanem Sediny....( student) moja corka,
                        gimnazjalistka jest otwarta na swiat...wyfrunie bez sentymentow jak tylko
                        bedzie mogla.
                        • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 03.09.06, 23:42
                          Parlino..jesienia ;-)obok Szczecina to miejsce miluskie
                          • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 00:23
                            ...To dla slicznej dziewczynki - plywaczki -
                            ..www.youtube.com/watch?v=s-
                            Qq5dr8JLk&feature=PlayList&p=6B206C0CE1FAF9A4&index=1
                            • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 00:25
                              ..anuluj...nie dopuszczaj do kompa...:)Pomylka...;)
                              • Gość: Fianka Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.chello.pl 04.09.06, 00:33
                                Plywaczka w Bialowiezy...anulowalam....;-), jest jeszcze sliczniejsza :-)
                                • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 00:56
                                  Jest.....!
                                  • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 02:11
                                    ...www.youtube.com/watch?v=s-
                                    Qq5dr8JLk&feature=PlayList&p=6B206C0CE1FAF9A4&index=1
                                    • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 02:26
                                      Moj kopniety komputerek mysli,ze mnie przeskoczy...Nie...to dla
                                      plywaczek....bede az do skutku:)..video.google.com/videoplay?
                                      docid=4935104509839001524
                                      • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 02:30
                                        ...video.google.com/videoplay?docid=4935104509839001524
          • Gość: AS Re: Łykendowe dywagacje. IP: 83.168.106.* 09.09.06, 15:55
            mnie się wydaje, że był to pawilon Millera
    • Gość: ak Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.vx.pl 04.09.06, 08:50
      .....Korner od Tulskiego (dawniej Łowieckiego) dzieli ok 1oo m. Korner to bar
      stosunkowo młody. Wiarus, o ile mnie pamięć nie myli, to róg Krzywoustego
      i Śmiałego. Serdecznie pozdrawiam!
      • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje.Re:ak IP: *.atm0-0-0-12966.0x503e611e.bynxx3.customer.tele.dk 04.09.06, 09:59
        Masz chyba rację,ale tam na winklu gdzie Korner to też było coś w czasie
        istnienia jeszcze Łowieckiej? A o Kaprysie, jego bywalcach, atmosferze to kilka
        dni temu była duża wspomnieniowa dyskusja. Nie da rady wszystkiego zmieścić w
        jednym wątku zwłaszcza,że to wspmnienia, a nie wszystko zostało w pamięci i
        leci sie po tym co się wyświetli.Włącz sie bo to w końcu było nasze życie, a
        wkażdym razie jakiś jego fragment.Pozdrawiam.
        • Gość: Pismak Re: Łykendowe dywagacje.Re:ak IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.09.06, 21:36
          Zaraz, a Stara Kaśka? Brakuje mi w tym pejzażu. Co Wam się wyświetla? :)))

          pismak_logowany@gazeta.pl
          • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje.Re:ak IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 21:55
            Niewiele...- obiady pare razy....Moze niewybredna bylam / jestem/ -ale robilo
            to na mnie wrazenie..../duze sale,duze stoly:)/.I dzien,kiedy zasuwalam na
            jakies zajecia i zobaczylam dogaszanie Kaskady...
            Z opowiadan znam bardziej....Fajne to opowiesci.....
            • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje.Re:ak IP: *.hsd1.fl.comcast.net 04.09.06, 22:06
              10 lat temu ogladalam dom na sprzedaz...W Pilchowie....Dom zdewastowany...,ale
              widac bylo slady tego,ze kiedys komus powodzilo sie niezle...Charakterystyczna
              cecha byla dobudowka z ukrytym pokojem do gier hazardowych z barem Ponoc to
              niejedna tajemnica tego domu - zna ktos ta historie?
              • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 05.09.06, 06:57
                Nie piszesz w, któej części Pilichowa był wspomniany dom, po prawej w górze
                jadąc na Tanowo czy po lewej w dole.Wchodzą bowiem w rachubę dwie osoby.Ale ja
                tam nigdy nie byłem, hazard nie był nigdy moim życiem.Czasem numerki w
                Jubilatce ale to była niewinna zabawa.
                • Gość: bazyl Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.upc-j.chello.nl 05.09.06, 12:42
                  Z takim smakiem wspominacie - moglabym powiedziec, ze zazdroszcze, gdyby nie
                  to, ze z natury nie jestem zazdrosna...:)
                  Troche mi brakuje w tym pejzazu "oka cyklonu" jak nazywal to moj ojciec, czyli
                  Klubu 13 Muz, Kaskady i Baru Ekstra, ale moze to jeszcze nie te czasy?
                  • xxtoja Re: Łykendowe dywagacje. 05.09.06, 12:51
                    Bar ekstra to była kiedyś jadłodalnia, i wszystko sie działo przed barem , bo
                    obok była Bajka. oko cyklopa, po prostu rózni ludzie chodzili po swoich
                    rewirach. jednym sie podobało w kameralnej innnym w żeglarskiej tkzw starzy
                    bywalcy.
                    • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 05.09.06, 13:13
                      Dom w Pilchowie - przez jego teren przeplywala
                      rzeczka /strumyk;)/.Charakterystyczne - ster przy wejsciu ....Ale moze to tak
                      nie wygladalo w latach jego 'swietnosci'...;)
                  • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje. IP: 212.244.189.* 05.09.06, 13:17
                    Muśmy to trochę już wspominali jakiś czas temu, szczególnie Kaśkę i Bajkę i
                    parę okoliczności związanych.
                    • wizytka1 Re: Łykendowe dywagacje. 05.09.06, 13:34
                      Zgadza się. "Wiarus" na Krzywoustego. To pewne :)))
                      Były takie lokale, w których nie bywałam z zasady. Np w "Kaskadzie" mimo już
                      odpowiedniego wieku - tylko raz. Ale juz "Jubilatka" znacznie częściej.
                      Pamiętam tam zorganizowany recital Macieja Zembatego. I "Korsarza" Praszczurku
                      dobrze pamiętam. A te pocztówki nagrywałam z braćmi na Dzień Mamy chyba na
                      Jagiellońskiej. Naprawdę tramwaje na Wojska Polskiego to tak dawno było ? Takie
                      urocze, roztelepane, przy ostrym zakręcie i podskokach okna opadały na dół :)
                      Praszczurku na miejscu kina "Bałtyk" stoi teraz wsadzona w stare, odremontowane
                      mury przychodnia rodzinna (Abramowski sie nazywa od poprzedniej jej siedziby) i
                      apteka Bałtyk właśnie. A tam, gdzie było kino pod chmurką już od kilkunastu lat
                      stoi budynek mieszkalny.
                      • Gość: labatt Re: Łykendowe dywagacje. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 05.09.06, 13:44
                        A tam,gdzie byla "Sloneczna' / rog Mickiewicza i rynku/:)/ - jest nastepna
                        apteka...
                        Przy Lindego -Szarotka....Ale to chyba pozniejsze lata...
                        • wizytka1 Re: Łykendowe dywagacje. 05.09.06, 13:54
                          Tam, gdzie była "Słoneczna" jest teraz bank Millenium, ta apteka na rogu
                          ("Pogodna" zresztą) istniała chyba od zawsze."Szarotka"... o matko, Labatt
                          bywałaś tam ?! :) Lidzia za barem, a pod barem siedzący jej Kiełek. "Szarotka"
                          owszem, a pamięta ktoś "Litwinkę" na Pogodnie przy torach ?
                          A cukiernia "Pogódka" zaraz obok "Bałtyku", tam w niedzielę po mszy kolejki sie
                          ustawiały, całe rodziny, odświętnie ubrane, po lody, ciasta ... Ciasno było jak
                          cholera, a tam całe życie towarzyskie Pogodna się toczyło :)
                          • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje. IP: 212.244.189.* 05.09.06, 14:03
                            A o szaszłykarni przy ryneczku to zapomniałaś i kawiarni Willowa ? Póżniej tez
                            była jakaś La Barca jak dobrze kojarzę.
                        • Gość: Praszczur Re: Łykendowe dywagacje. IP: 212.244.189.* 05.09.06, 13:59
                          Tam na Lindego była niedaleko skrzyżowania, z Waryńskiego w willi na dole
                          kawiarnia prywatna, faktycznie była już od dawna. A na Waryńskiego był też miły
                          barek w piwnicy prywatnego domu .Gospodarz był zacny,a goście też bywali
                          ciekawi.A tam w Pilichowie to chyba na dole, z lewej od szosy to chyba wiem,ale
                          miało być bez personaliów to trzymajmy się tej konwencji.
    • Gość: Praszczur Muzyczka z epoki , gdy dziewczyny chodziły w mini IP: 212.244.189.* 05.09.06, 14:40
      Słucham teraz b .dobrej stacji w necie. SKY,FM-Oldies-The 50s, 60s, & 70s –
      three decades of great oldi Oldies 50s 60s 70s ,dobrze się słucha bo pocztówki
      dżwiekowe odnosiły się do tych czasów i repertuaru Radia Luxemburg na 208
      medium waves. Teraz Bobby Rydelśpiewa Volare po angielsku/śpiewał też twista z
      Chubby Checkerem/,a śpiewał Buddy Holly kawałek Oh Boy. Fajne to było i jest.O
      teraz Rick Nelson ładuje Hallo Mary Lou.
      • Gość: labatt Re: Muzyczka z epoki , gdy dziewczyny chodziły w IP: *.hsd1.fl.comcast.net 06.09.06, 04:08
        ...www.youtube.com/watch?v=7PwWZwPlVRY&mode=related&search=
        • Gość: labatt Re: Muzyczka z epoki , gdy dziewczyny chodziły w IP: *.hsd1.fl.comcast.net 06.09.06, 04:31
          ..video.google.co.uk/videoplay?docid=7311473473104241499
          • Gość: labatt Re: Muzyczka z epoki , gdy dziewczyny chodziły w IP: *.hsd1.fl.comcast.net 06.09.06, 04:42
            ..I obowiazkowo...
            ..www.tvp.pl/_zdjete/opole/mp3/ZOLTE.mp3
            • znacznik A Hades ?? 06.09.06, 07:35
              Tak , Litwinka była świetna, nie zapomnę "jowełaska" który był serwowany przez
              właścicielkę...A pamięta ktoś "Hades",prowadzony przez rodzinę M. na
              Waryńskiego,w prywatnym domu ? I te rislingi po 41 - 49 zł,sama rozkosz..
              • Gość: wizytka Re: A Hades ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 21:45
                Nie mogę tego "jowełaska" skojarzyć :(
                I ten Hades, wiem że był tylko nie pomnę gdzie.
                Praszczurku, nie wiem czy wiesz ale szszłykarnia na rynku Pogodno jest jedna z
                najlepszych w mieście.
                • praszczur1 Re: A Hades ?? 08.09.06, 08:52
                  Ja się mogę mylić, ale może bliżej Mickiewicza, jakby na zapleczu Urzędu Stanu
                  Cywilnego ?
                  • znacznik Re: A Hades ?? 08.09.06, 09:58
                    Właśnie tam,prawie naprzeciw dawnego parku zabaw i boisk ( ehh , ile tam się
                    meczów rozgrywało ... ) Natomiast "jowełasek" to było coś w rodzaju sałatki , w
                    każdym razie na pewno była tam szynka . I muszę dodać , ze nie była to potrawa "
                    ogólnie dostępna " .
    • jarek.z.64 Re: Łykendowe dywagacje. 07.07.19, 18:07
      post jest z przed wielu lat,ale ja spróbuje ten temat rozruszać.Urodziłem się i wychowałem na Śląskiej,i stąd moje pytanie; czy ktoś pamięta szaszłykarnie na Śląskiej? a może jakieś zdjęcia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka