adaska1
07.09.06, 22:40
Znalazłam wątek na forum edziecko..ale przeklejam bo jestem ciekawa waszych opini.
"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w
łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w
czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im
zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły.
Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę
skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki
pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie.
W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego
dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec
wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i
sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w
obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego
pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych
pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest
czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię
na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w
drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka,
co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z
niej jad i bez! eceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej
rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla
katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w
pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie
świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole.
Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im
bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym
nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś
wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na
ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na
dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego
Szatana.
Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem
szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed
zboczeniem i abominacją.
Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on
ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę
do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu
relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania,
słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię
nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko
spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze
spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie
tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność
Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i
grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny
szczęśliwy dzień mojego życia.'
Fragment z: Szczęśliwa Kobieta "Przygotowanie do życia w rodzinie",
podręcznik zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków.
www.polityka.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&Itemid=85&id=254