Gość: s-PIS-ek
IP: *.globalconnect.pl
21.10.06, 11:17
"Super Express": Jan Bestry, lider Ruchu Ludowo-Narodowego, który zapewnia
rządowi sejmową większość, stracił w latach 80. pracę za molestowanie
nieletnich dziewcząt.
Sprawy nie zgłoszono na milicję. Po latach - gdy były młody nauczyciel
techniki "wypłynął" w polityce - wraca pamięć skrzywdzonych wtedy
dziewczynek -
pisze "Super Express".
Początek roku szkolnego 1985/1986. Dyrektorka szczecińskiej Szkoły
Podstawowej
nr 54 im. Króla Maciusia I (dziś im. Janusza Korczaka) szuka nauczyciela
techniki. Zgłasza się Bestry. Choć z wykształcenia jest matematykiem prowadzi
zajęcia praktyczno- techniczne.
"Świetny nauczyciel. Uczynny, harcówkę nawet dzieciom w piwnicy urządził" -
kiwa głową wspominając tamtą historie Aleksandra Długopolska, wówczas
kierująca
szkołą. Osiem miesięcy później w jej gabinecie zjawiają się zrozpaczone matki
i
oskarżają: "On molestował nasze córki!" - przypomina "SE".
"Organizował dodatkowe lekcje z matematyki. Tylko dla dziewcząt" - wspomina
Anna, wtedy jedenastolatka, dziś matka 12-letniej córki.
"Kiedyś kazał mi zostać po zajęciach. Posadził na kolanach, masował ręką po
udzie i całował w usta. Nikomu o tym nie mów" - zagroził mi na koniec...
Bestry miał dobry kontakt z uczniami. Odwiedzał ich w domach, zapraszał do
Domu
Nauczyciela przy Śląskiej, gdzie mieszkał. Organizował też wycieczki szkolne.
Na jednej z nich znów wyszły jego chore instynkty
"To było chyba w Wiśle. Wieczorami przychodził do naszego pokoju i pytał, czy
mamy zdjęte majteczki do snu. Wtedy wydawało mi się, że to nic złego.
Podnosił
kołdrę i przez koszule nocne masował ciało sprawdzając, czy na pewno nie mamy
majtek" - wzdryga się Anna.
Długopolska potwierdza zdarzenia z 1986 roku.
"Przyszły do mnie rozżalone matki i wywaliły kawę na ławę. Postanowiono
zwolnić
Bestrego. Nawet się nie bronił! Blady jak ściana zabrał książki i więcej go
nie
widziałam.
Dlaczego nie zawiadomiła milicji?
"Nie wiem. Najważniejsze było pozbycie się go ze szkoły. Napisałam zresztą
pismo do wydziału oświaty" - tłumaczy Długopolska.