felix_edmundowicz
21.10.06, 15:58
Nareszcie pojawia się szansa na przełom w sprawie zabójstwo generała Papały.
Dziwi tylko że taki "biznesmen" Mazur jednego dnia spotyka się z
największymi bandytami w kraju,a drugiego z Millerem i Janikiem czy tam
innymi SLDmanami.A moze nawet spotykał się tego samego dnia z jednymi i
drugimi? któż to wie... i oto Ziobro wg Millera i xyz mniejszy niż zero,
doprowadza do zatrzymania Mazura.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3696575.html
Rokita słusznie uważa że może dojść do ostatecznego ukazania powiązań
mafijnych w Polsce, przypomnieć tylko dla porządku trzeba, że B.Komorowski
próbował zatrzymać Ziobro przed wylotem do USA w sprawie ekstradycji, pod
pozorem stawienia się przed komisją specjalną w Sejmie, a niestawienie się
nazwał ucieczką Ziobry.Po co to mu było potrzebne takie gadanie?
Tym bardziej teraz należy podkreślić że taki Rysio Kalisz i Janik (SLDmani
prominentni!i rzekomo spece od MSWiA) nie dali rady rozwiązać sprawy
zabójstwa gen.Papały, bo przecież to sprawa honoru! tylko w republikach
bananowych czy bantustanach można bezkarnie zabijać szefów policji.To był
chroniczny objaw słabości państwa które nie przeszkadzało SLDmanom.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3696390.html
Borusewicz: Miller i Mazur byli na miejscu zbrodni kilka minut po zabójstwie
Papały
PAP2006-10-20, ostatnia aktualizacja 2006-10-20 23:51
40 minut po zabójstwie gen. Marka Papały na miejscu zbrodni zastałem Romana
Kurnika, Leszka Millera i mężczyznę, którego później rozpoznałem jako Edwarda
Mazura, powiedział w piątek wieczorem magazynowi TVN "24 godziny" ówczesny
sekretarz stanu w MSWiA - Bogdan Borusewicz.
Przypomniał on zdarzenia sprzed ośmiu lat. Pełnił wówczas funkcję sekretarza
stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. "Byłem na miejscu
zdarzenia 40 minut po zabójstwie generała Papały" - opowiadał. "Wcześniej
były przede mną trzy inne osoby: pan Roman Kurnik, pan Leszek Miller i jakiś
mężczyzna, którego nie znałem. Wysoki, postawny, w okularach. Rozpoznałem go
kilka lat później. To był Edward Mazur" - relacjonował Borusewicz.
"Ja byłem tam z racji swoich funkcji" - wyjaśniał swoje przybycie na miejsce
zbrodni. "Byłem wtedy najwyższym rangą w ministerstwie, (obecnym - PAP) w
Warszawie, w związku z tym otrzymałem informację i natychmiast pojechałem i
muszę powiedzieć, że to, że inni byli przede mną bardzo mnie zdziwiło" -
mówił obecny marszałek Senatu.
Borusewicz powiedział, że poprosił o wyjaśnienia ówczesnego Komendanta
Policji w Warszawie, generała Otrębskiego. "Zapytałem, kto go (Papałę - PAP)
ostatni raz widział i jaki miał ostatni kontakt. Otrębski stwierdził, że
telefonował do jakiegoś biznesmena" - relacjonował. "Powiedział, że tak i że
(ten biznesmen - PAP) tutaj właśnie jest" - dodał Borusewicz, wyjaśniając, że
chodziło o Edwarda Mazura.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,480205.html