Gość: pracodawca
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.11.06, 21:23
Zastanawia mnie, dlaczego w artykule nie pada słowo o tym, że duża część
absolwentów to tak naprawdę ludzie do kompleksowej nauki, a nie przyuczenia.
Pisze się o elicie - ludziach aktywnych, znających języki, mających konkretną
i praktyczną wiedzę (tej na uczelniach jest mało, ale jak ktoś chce - to ją
zdobędzie), ale masa absolwentów nigdy nie powinna otrzymać dyplomu. Ludzie z
minimalną umiejętnością formułowania myśli w formie pisemnej i "mówionej", bez
jakiejkolwiek praktyki, z egzotycznego kierunku typu Rybactwo dalekomorskie na
AR. Czy takiego człowieka zatrudnilibyście z otwartymi rękoma i zaproponowali
mu choćby 1000 zł (a prawie drugie tyle w podatkach i ubezpieczeniu)?
Odpowiedz jest oczywista.
Pozostaje życzyć sobie, aby przykład opisanej powyżej elity, która może
znaleźć w Szczecinie interesującą pracę za te magiczne 2000-2500 zł pociągnął
za sobą resztę. Studia to dzisiaj za mało - od biedy można je zrobić siedząc
przed telewizorem.