w Tokio nie ma ściezek, a mnóstwo rowerów

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 16:15
Słyszałem relacje z jazdy rowerem po Tokio!!!
Nie ma tam sciezek, a rowerów mnóstwo, jak w Pekinie podobno!

Jeżdżą po chodnikach!
I nie ma konfliktu miedzy pieszymi i rowerzystami!

Jak juz tak lubimy wzorowac sie na tych miastach, co sa do przodu,
to moze na Japonii!!!!! ;-))))))))))))))
    • Gość: deus.ex.machine Re: w Tokio nie ma ściezek, a mnóstwo rowerów IP: 80.53.41.* 02.12.06, 16:50
      W Europie jest miasto bez sygnalizacji swietlnej - statystycznie dochodzi tam do
      mniejszej ilosci kolizji, wiekszosc rowerzystow woli jezdzic ulica niz
      chodnikiem (droga dla rowerow to inny rodzaj chodnika) dlatego ze w Polsce ulice
      sa zawsze na tym samym poziomie i jazda rowerem jest wygodniejsza co zazwyczaj
      czystosc drog jest na duzo wyzszym pozomie niz chodnikow (nie ma srajacych psow,
      walesajacych sie ludzi itd) - wieksosc nie niedzielnych rowerzystow woli
      jezdzic ulica a nie chodnikiem czy droga dla rowerow...
      • Gość: andreas Re: w Tokio nie ma ściezek, a mnóstwo rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 16:53
        ja znam nawet w Polsce wiele miast
        o statusie miasta bez sygnalizacji swietlnej...
        i wiesz teraz nie pomne, ale chyba tez sciezek nie maja rowerowych!
        Znaczy po mieście, bo w lesie maja...
        • 1.bazyl Re: w Tokio nie ma ściezek, a mnóstwo rowerów 02.12.06, 19:37
          Naprawde nie wiem, na czym polega ta roznica w podejsciu kierowcow do pieszych
          i rowerzystow w Polsce i w tzw. Europie Zachodniej (pisze na podstawie
          obserwacji z Holandi, Francji, Wlk. Brytanii, Szwecji i Niemiec). Dlaczego w
          tych krajach jest mozliwa spokojna wspolegzystncja na waskiej drodze w srodku
          starego miasta tramwaju, samochodow, rowerzystow i pieszych, z czego ci ostatni
          w sposob mozna powiedziec bezstresowy petaja sie po jezdni. Kierowcy jakos
          potrafia jezdzic czujnie, zatrzymywac sie z wyprzedzeniem, i traktowac to jako
          normalne.

          Kiedy uczylam sie "na prawko" wykladowca stwierdzil "Tak, na Zachodzie maja
          takie zwyczaje, ze piesi i rowerzysci traktowani sa jako uprzywilejowani, z
          tego tytulu, ze nie chroni ich karoseria i w razie wypadku zawsze beda bardziej
          poszkodowani niz samochod. U nas, jesli dojdzie do kolizji rowerzysty z
          samochodem, kierowca tego ostatniego, jesli w ogole sie zatrzyma, to tylko po
          to, zeby zrugac rowerzyste, ze mu karoserie porysowac".
          • Gość: andreas Re: w Tokio nie ma ściezek, a mnóstwo rowerów IP: 217.116.110.* 02.12.06, 19:47
            ja Ciebie wytłumacze, to proste!

            Bo u nas uszkodzenie karoserii samochodu,
            to wieksza szkoda niz zdrowie!

            Cenimy wyzej dobra doczesne, ot i wszystko!

            ja nie zapomne jak kilkanascie lat temu,
            miałem wypas bmw i płaciłem AC za niego kilka tysiecy...
            i przyszedł pan z 3 filara ubezpieczeń!

            No, i nie chciałem sie doubezpieczyc...
            a on tak stanął i zapytał o autko.
            Potem, ze ubezpieczenie pewnie duze, no ja powiedziałem,
            a on zapytał czy mi to ubezpieczenie zwróca po ilus latach...
            czy mam jakies odsetki,
            ja spojrzałem jak na idiote,
            ale zrozumiałem!
            Na auto wydawałem kilkatysiecy, a na siebie mi było szkoda!
Pełna wersja