Dodaj do ulubionych

schronisko - jak długo jeszcze...

08.12.06, 21:23
jak długo jeszcze można tolerować ten burdel w schronisku dla zwierząt, czy prezydent może w końcu zrobic porządek w tym ZUK-u, czy układy ze SIAL-em jemu też nie pozwalają! wypieprzyć dyrektora na pysk! komuniste
przeczytajcie artykuł w dzisiejszym Kurierze - zgroza!
Obserwuj wątek
    • beatrix13 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 21:28
      we wczorajszym czytałam relacje wolontariuszy,
      makabryczne,
      dyscyplinarnie dyrektor,lekarz i pozostałe leniosadyści powinni wylecieć;
      tam powinni ludzie z wielkim sercem do tych nieszczęsnych zwierzaków pracować,
      a nie brać pieniądze za znęcanie się nad nimi (głodzenie ,nieudzielanie pomocy
      chorym,uśmiercanie)
    • Gość: ogrodniczka11 Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 21:34
      Zgadzam sie z tym! Tam pracują ludzie poniewaz nie mają gdzie pracowac a nie z
      miłosci do zwierząt!!!. Kierowniczka i pracownicy to chamstwo. Zwierzęta
      mieszkają w strasznym brudzie i głodzie. Byłam swiadkiem jak duzy pies w boksie
      rozerwał małego biednego pieksa, a pracownicy nic na to! Poczekali az pies-kat
      skonczy "mordowac" małego bezbronnego pieska. Moje proaby nic nie dały.
      Patrzeli sie na mnie jak bym mowiła do nich po chińsku. A koty?? w jakich tam
      warunkach zyją?? "DOM KOTY" buahahaha. Tam zadnego kota niema wszystkie
      uciekają na działki ktore znajdują sie za schroniskiem.MASAKRA !!!
    • kiciara11 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 21:47
      dzisiaj w radio slyszalam obie strony konfliktu i wydaje mi sie, ze czas
      awantury tez nie jest nieprzypadkowy. Pachnie mi to checia przejecia przez
      Towarzystwo Przyjaciol Zwierzat schroniska bo nastala nowa wladza w miescie.
      Ponoc mieli to schronisko przez 4 lata i oddali strasznie zaniedbane. Zwierzeta
      nie mialy zadaszonych pomieszczen i byly poddawane eutanazji i te chore i te
      zdrowe a teraz towarzystwo sie uaktywnilo.
      Smierdzi mi ta cala sprawa ale swoja droga powinno sie dokladnie przyjrzec
      calemu temu tematowi.
                  • mamoniowa303 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 22:24
                    Ja cie obrazilam ? A w jakiz to sposob ? Gdybym byla przewrazliwiona na swoim
                    punkcie, moglabym miec pretensje o to samo.
                    Zadam jeszcze raz pytania : Bylas w schrosnisku ? Widzialas w jakich warunkach
                    one zyja ? Widzialas ile i czy wszystkie jedza ? Dlaczego z glodu padl
                    rottweiler ?
                    Czekam na wyczerpujace odpowiedzi
                    • kiciara11 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 22:33
                      czy za odpowiedz wystarczy fakt, ze wzielam psa ze schroniska? Czy Ty również
                      to zrobilas?

                      Historia zwierzat w schronisku jest nieciekawa od wielu lat a mnie zastanawia
                      atak Towarzystwa ktore mialo swoja szanse. Zycie mnie nauczylo, ze w roznych
                      stowarzyszeniach sa rozni ludzie i czasami wcale nie zalezy im na robieniu tego
                      co maja w statucie.
                      • mamoniowa303 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 22:43
                        Wzielas psa ze schroniska , w ktorym nie bylas ? Bo przeciez takiej odpowiedzi
                        udzielilas na moje pytanie. To jakies wirtualne schronisko, odpowiednik
                        allegro ?
                        To, ze wzielas psa ze schroniska jest odpowiedzia na moje trzy pytania ?
                        Moglabys je przeczytac ze zrozumieniem ? Jak na razie robisz jakies dziwne
                        uniki. Konstrukcja jest prosta, takze domniemam, ze zrozumiale !
                        Moja droga, nie musze, ale odpowiem na Twoje pytanie, mam trzeciego psa, ktory
                        zostal uratowany od smierci. I z pewnoscia nie ostatni.
                        • kiciara11 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 22:52
                          udzielilam odpowiedzi na to na co uwazalam, ze chce mi sie odpowiadac. Czyli na
                          druga czesc Twojej zaczepki; "A bylas kiedys w tym schronisku ? Uwazasz, ze
                          ludzie wymyslaja niedole zwierzat, aby zrobic na zlosc personelowi ?".
                          Odpowiedz brzmiala: "nie, uwazam tylko, ze nalezy sie temu przyjrzec i
                          chronisku i intencjom Towarzystwa".

                          ps.nie jestem Twoja droga.

                          • mamoniowa303 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 23:12
                            kiciara11 napisała:
                            uwazam tylko, ze nalezy sie temu przyjrzec

                            Wobec tego na co czekasz ? Coz cie powstrzymuje przed tym, aby sie przyjrzec
                            warunkom panujacym w schronisku?

                            udzielilam odpowiedzi na to na co uwazalam, ze chce mi sie odpowiadac

                            raczej " nie udzielilam na te, na ktore nie znam odpowiedzi z wiadomych
                            przyczyn "
                            zechciej zatem udzielac sie w tematach, w ktorych masz cokolwiek do powiedzenia

                            A z ktorego schroniska WZIELAS pieska ? hehe
                            • kiciara11 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 23:30
                              dlaczego na sile zmieniasz wywolany przeze mnie temat? Jaki masz w tym cel?

                              Przyjmij do wiadomosci fakt, ze w zadnym miejscu moich wypowiedzi nie padlo
                              stwierdzenie ani podtekst ze sie godze na to co sie dzieje w schronisku ani
                              obecnie ani za czasow rzadow Towarzystwa Opieki nad Zwierzetami a wrecz
                              przeciwnie.
                              Jezeli powiedzialam, ze wzielam psa ze schroniska to nie masz podstaw tego
                              podwazac a tlumaczyc sie ze szczegolow nie zamierzam.

                              Rozumiem Twoja emocjonalnosc ale przestan reagowac na mnie agresywnie tylko
                              dlatego, ze nie pieje na znak dany przez dziennikarzy i nie obrzucam obelgami
                              ludzi, ktorzy pracuja w schronisku.
                              • mamoniowa303 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 09.12.06, 00:08
                                kiciara11 napisała:
                                wywolany przeze mnie temat?

                                a jaki to byl temat?

                                nie padlo
                                > stwierdzenie ani podtekst ze sie godze na to co sie dzieje w schronisku

                                czy to oznacza, ze nadal chcesz sie przygladac temu, co sie dzieje w boksach ?
                                Po raz kolejny proponuje wycieczke na ul Wojska Polskiego.

                                Jezeli powiedzialam, ze wzielam psa ze schroniska to nie masz podstaw tego
                                > podwazac a tlumaczyc sie ze szczegolow nie zamierzam.

                                alez ja tego nie podwazam, intryguje mnie tylko ow fakt.Nie wykluczam
                                mozliwosci zastosowania przez ciebie wyrafinowanego skrotu myslowego. Coz,
                                najlepeij jest unikac odpowiedzi na niewygodne pytania.A moze w przyszlosci nie
                                poruszaj tematu, ktory sklania do ich zadawania ?

                                nie pieje na znak dany przez dziennikarzy i nie obrzucam obelgami
                                > ludzi, ktorzy pracuja w schronisku.
                                kto jak kto, ale ty doskonale wiesz jaka jest prawda. Bylas, widzialas,
                                poznalas...Bravo!!!

                                czy to zwrot " moja droga" uznalas za przejaw agresji?

                                -
                                Błogoslawiony ten, co nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego faktu w
                                słowa. /J.TUWIM/
            • beatrix13 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 08.12.06, 22:07
              byłam kilka razy i miałam łzy w oczach patrząc na warunki bytowe zwierząt(
              szczególnie zimą ,wiele lat temu ,na betonie stłoczone,przy zamarznięte wodzie
              w misce),które wczesniej zostały przez człowieka skrzywdzone,
              znam relację osoby,która kiedys tam pracowała,ale zbyt kochała zwierzęta i
              przeciwstawiała się eutanazji,więc podziękowano jej za współpracę,

              schronisko to nie miejsce pracy dla sadystów
        • psiara-kociara Re: schronisko - jak długo jeszcze... 04.01.07, 18:01
          gdyby osoby ktore tak zle sie wypowiadaja ocenily stan teraz obiektywnie to
          golym okiem widac jak duzy postep nastapil od momentu kiedy schroniko bylo pod
          toz-em. to smieszne a raczej zalosne ze sa w naszym spoleczenstwie osoby ktorym
          tak nie uklada sie w zyciu ze musza dokuczac innym. to swiadczy o ich poziomie
          i braku odwagi cywilnej zeby zlozyc skarge na konkretne przewinienie bo w koncu
          zrobily by to dla dobra zwierzat gdyby dochodzenie dowiodlo ze maja racje
          nic jednak takiego sie nie stanie bo z gory sa na przegranej pozycji skoro sa
          zwyklymi plotkarami i nie maja podstaw do oskarzen a tylko psuja z tego co
          widze krew.
          poniewaz powiatowy lekarz wet i inne kompetentne osoby nie stwierdzily
          zaniedban wiec po co te spekulacje
          • bura.kocica Re: schronisko - jak długo jeszcze... 04.01.07, 19:18
            Jeżeli to do mnie to mogę Panią pocieszyć iż w życiu układa mi się świetnie.
            Skargi, a raczej konkretne zarzuty zostały postawione przeciwko konkretn są na
            to dowody. I nie ma ani jednej spekulacji w tym co powiedziałam (napisałam)to
            sytacje, które mam pewnośc,że sie wydarzyły, dlatego o tym mówimy. Chcąc "zepsuć
            komuś krew" jak się zabawne Pani wyraziła, znalazłabym badziej wymyślne i
            wyrafinowane sposoby; zapewniam. Pozdrawiam
          • Gość: fe77 Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 20:15
            ,,gdyby osoby ktore tak zle sie wypowiadaja ocenily stan teraz obiektywnie to
            golym okiem widac jak duzy postep nastapil od momentu kiedy schroniko bylo pod
            toz-em."
            Duży postęp jest też w Afryce...ale nie oznacza to,że nie jest tam ciągle
            koniec świata. To nie są spekulacje, tam jest obóz koncentracyjny dla zwierząt.
            Na czym polega ta kompetencja?
            Przecież nawet kretyn (przepraszam zainteresowanych)jest w stanie rozpoznać na
            pierwszy rzut oka totalne zaniedbania!!! I tu zwracam się do pracowników
            schroniska: jeżeli uważacie, że nie dajecie sobie rady to powiedzcie o tym
            głośno, bo chciałabym wierzyć, że to co się tam dzieje to wynik tylko i
            wyłącznie braku kasy, a to już nie jest największy problem:)
            Psiaro-kociaro, jestem ogólnie zadowolona ze swojego życia, czasem tylko wkurza
            mnie ktoś taki jak ty, kto bardzo chce mysleć, że moim celem życiowym jest
            dokuczanie(haha) innym...
      • dominkadg Re: schronisko - jak długo jeszcze... 10.12.06, 11:04
        Z tego co wiem to TOZ wcale nie chce przejąć teraz schroniska. Władze w TOZ-ie
        też się zmieniły od tamtego czasu.
        Szczerze mówiąc nie interesują mnie dlaczego akurat teraz. Dobrze, że w ogóle.
        Schronisko zawsze było nazywane umieralnią zwierząt. Czas najwyższy coś z tym
        zrobić. Dlaczego w innych miastach schroniska funkcjonują na jakimś poziomie? A
        u nas zawsze jest coś nie tak.
    • mi.mare Re: schronisko - jak długo jeszcze... 10.12.06, 11:53
      No, jak ludzie zaczynają rozwiązywać problem schroniska od strony papierkowej,
      tłumaczeniem się przy tym przepisami, procedurami, sądami prokuratorami to
      wnioskuję, że zwierzęta jeszcze dłuuuuugo poczekają na poprawę swojego losu,
      jeżeli doczekają w ogóle. Przecież wszyscy wiedzą, że w Polsce takie sprawy
      toczą się latami, bo durni i pazerni ludzie nie mogą się dogadać. A czekanie aż
      prezydent miasta i jego świta zainteresuje się losem zwierząt ze schroniska i
      coś dla nich zrobi to czysta naiwność. Da głodnych i schorowanych zwierząt
      potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Mieszkańcy miasta, kórym zależy na losie
      tych psów i kotów powinni w takiej sytuacji interweniować(zebrać sie i wywieźć
      kierownictwo schroniska na taczkach, zająć sie zwierzyńcem i domagać się
      zatrudnienia kompetentnych ludzi. Papierkowa robota to kwestia drugorzędna a
      dla zwierząt całkowicie obojętna.
      i domagać się natychmiast
      • kakq Re: schronisko - jak długo jeszcze... 10.12.06, 11:56
        mi.mare napisał:

        > No, jak ludzie zaczynają rozwiązywać problem schroniska od strony papierkowej,
        > tłumaczeniem się przy tym przepisami, procedurami, sądami prokuratorami to
        > wnioskuję, że zwierzęta jeszcze dłuuuuugo poczekają na poprawę swojego losu,
        > jeżeli doczekają w ogóle. Przecież wszyscy wiedzą, że w Polsce takie sprawy
        > toczą się latami, bo durni i pazerni ludzie nie mogą się dogadać. A czekanie aż
        >
        > prezydent miasta i jego świta zainteresuje się losem zwierząt ze schroniska i
        > coś dla nich zrobi to czysta naiwność. Da głodnych i schorowanych zwierząt
        > potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Mieszkańcy miasta, kórym zależy na losie
        > tych psów i kotów powinni w takiej sytuacji interweniować(zebrać sie i wywieźć
        > kierownictwo schroniska na taczkach, zająć sie zwierzyńcem i domagać się
        > zatrudnienia kompetentnych ludzi. Papierkowa robota to kwestia drugorzędna a
        > dla zwierząt całkowicie obojętna.
        > i domagać się natychmiast
        POPIERAM
        to My mieszkańcy musimy ruszyć swoje szanowne głowy i d..y
        wymusić na Prezydencie Miasta zmiane kierownictwa i zarządu nad schroniskiem dla
        zwierząt

        • dominkadg Re: schronisko - jak długo jeszcze... 10.12.06, 12:12
          A jak niby chcecie skłonić mieszkańców Szczecina, żeby cokolwiek sami zrobili
          na rzecz zwierząt? Skoro nawet do "głupiej" budowy domków na zimę dla kotów
          zgłosiło się zaledwie 5 osób? Czego Wy wymagacie od tych ludzi, którzy mają
          włączony "tu mi zwisizm"? A jedynym ich działaniem jest klepanie w klawiaturę
          lub mielenie jęzorem?
            • dominkadg Re: schronisko - jak długo jeszcze... 10.12.06, 15:20
              Kobieto, nie irytuj się.....Domki dla kotów to część tego co robimy dla
              zwierząt.
              Ja się pytam na serio - jak poruszyć te stada ludzi, żeby zaczęli sami coś
              robić. I się tak nie rzucaj, bo jakoś nawet do robienia domków się nie
              przyłączyłaś a tu nagle cały Szczecin chcecie poruszyć. A sama się ruszyłaś?
              Samo pisanie, że tak powinno być nic nie zmieni. Od 2004 roku staramy się coś
              robić na rzecz zwierzaków - sami bez żadnych nacisków. Kiedy coś ogłaszamy nikt
              się jakoś nie interesuje, oprócz wyzywania nas itp. Twoja reakcja też jest tego
              dowodem. Trzeba mieć pomysł jak to zrealizować a nie tylko sobie pisać.
              Ja nie wiem jak zachęcić ludzi do działania. We wszystkich wątkach
              prozwierzęcych pisze tyle osób, ale jak trzeba już coś robić to cisza.
              Więc się nie rzucaj, tylko podaj przykład - co można zrobić, żeby ludzi
              wyciągnąć z marazmu i zachęcić do robienia czegokolwiek.
              • Gość: adam Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.06, 23:44
                Z całą rodziną, według podanego opisu zrobiliśmy już 26 domków dla kotów. Niestety na wspólne robienie z wami raczej nie ma szans...Taka praca...Rozmieściliśmy te domki w różnych, znanych nam miejscach, w których są koty. Większość jest zamieszkana, sprawdzamy nocami, bo rozwozimy karmę i wodę i kociska wychodzą z tych budek. Wszystko zostało użyte: karton, styropian, wata, folia, folia ratunkowa i dwa stare futra teściowej - jedno z królika i jeden kożuch zakopiański, mieszkanka super. Kilka jest pod dużymi, wkopanymi w ziemię parasolami, żeby nie zamokły, ale tam nikt tego nie zniszczy, bo to teren ogrodzony, gdzie byle kto nie łazi, a zarządca terenu jest za. Sam dał te parasole.

                Karmimy koty od lat. Kiedyś spadły nam z nieba pieniądze, legalne i naprawdę nasze. Pomogło nam to wyjść z biedy. Złożyliśmy wtedy przysięgę, że zawsze z każdej złotówki, która będzie nasza kilka groszy dostaną bezdomne zwierzaki. Bo dla ludzi się coś jeszcze robi, ale dla nich jakby mniej. Wozimy te karmę po nocy, przejeżdżamy kilka miejsc, najdalsze jakieś 5 km od naszego domu. Zajmuje nam to godzinę. Jeździmy razem z żoną ZAMIAST telewizji, a dlatego razem, żeby pobyć ze sobą, bo tak mało mamy czasu.

                Dorosłe dzieci robią to samo. Tylko gdzie indziej, tam gdzie mieszkają.

                Mamy 4 koty, wszystkie z ulicy. Jeden z nich był kaleką, przetrącony taki, tak dziwnie się czołgał, był taki szczęśliwy, radosny, jak żeśmy go wzięli, jak tu uśpić takie zwierzę?? Radził sobie, nawet na stół jakoś się wdrapywał. Żona się zaparła i zaczęła walczyć o jego uszkodzony staw. Masaże, ciepłe okłady, wygrzewanie w gorącym piachu, pozwalał na wszystko. Znajomy lekarz wet. kiwał tylko głową...I kot chodzi! Biega, skacze, ślad urazu ledwo widoczny - po prostu nie zeskakuje z wysokości, świadom widocznie słabego stawu.

                Piszę to po to, żeby powiedzieć, że ludzie czasem opiekują się zwierzakmi w sposób niezorganizowany, w sensie, że nie grupą. Nasz kumpel wozi w bagażniku kilkanaście worków KiteKata i Chappi. Gdzie potrzeba, tam sypie. Jego żona śmieje się, że zakupy jeżdżą na tylnim siedzeniu...

                Nasza sąsiadka, człowiek bardzo szczególny - młoda, piękna, wykształcona, elegancka, wychodzi z eleganckiego auta i idzie w szpilkach karmić koty, bo codziennie przywozi im mięso. Okoliczne koty biegną jak słyszą jej auto. A ona kiedyś nocą jechała do Tesco, bo miała taki dzień, że nie dała rady kupić, odwiozła dziecko do szpitala, wróciła późno. Spotkaliśmy ją wracając z naszego objazdu. Powiedziała, że koty nie są winne sytuacji, liczą na to jedzenie i ufają, że będzie. Chcialiśmy dać z naszej karmy, ale odmówiła. Zjedzą mięso jak zawsze.

                Są tacy ludzie.



                • mamoniowa303 Re: schronisko - jak długo jeszcze... 10.12.06, 23:58
                  Pieknie napisane. Ja rowniez nie odczuwam potrzeby, aby heroldowie obwieszczali
                  to, co zrobilam. Niektorzy ludzie nie potrzebuja oprawy, robia swoje, niosa
                  pomoc tym,ktorzy jej oczekuja , ludziom starszym, ubogim rodzinom, bezdomnym
                  zwierzetom. Sa anonimowi i nie chwala sie tym co zrobili, nie robia licytacji
                  kto na pierwszym miejscu. Swiat potrzebujacych sklada sie nie z jednego lecz
                  wielu gatunkow...
                  • Gość: adam Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.06, 00:59
                    mamoniowa303 napisała:

                    Swiat potrzebujacych sklada sie nie z jednego lecz
                    > wielu gatunkow...

                    Tak. :))
                    Dwójka naszych dzieci była kiedyś taka jak te koty: potrzebowały domu. Są biologicznym rodzeństwem, chcieliśmy adoptować jedno, a w domu znalazła się dwójka :) Bo okazało się, że na rodzeństwo nie ma chętnych, a trudno je było rozdzielić. Bliźniaki. Związane ze sobą bardzo.

                    W ten sposób nasza rodzina zrobiła się dwunastoosobowa. Bo dwójka starszych, GENOWYCH, jak mówią bliźniaki, my, bliźniaki, dwa psy i cztery koty.
                    Z czego dwa koty przywlokły bliźniaki, bo to kociaki spod domu dziecka, cichcem karmione i ukochane.

                    Genowe są już dorosłe, bliźniaki maturalne. I wszyscy świat zwierząt uważają za część naszego świata, dużą część, a nie świat odrębny.

                    I dlatego w domu mieszkała: kawka, jeże, gołębie i sam już nie wiem co jeszcze. WQszystko to chore i potzrebujące pomocy. Pogadanki były, pewnie. Młodsze dzieci wlokły wszystko i tylko patrzeć było jak porwą futrzanej matce wiewiórkę, sarnę albo małego dzika...Zakusy były.

                    Najstarszy syn kupił konia rzeźnego, płaci za stajnię, chodzi z nim na spacery (tak, tak), bo koń jeszcze słaby, wychudzony był, trudno go dosiadać.

                    I jest nam dobrze.

                    A wigilię, po pasterce pójdziemy do bezdomnych kotów (No, już mają te domki...) i nie będziemy czekać aż nam coś powiedzą. To my im powiemy, to, co mówimy co roku: że mogą na nas liczyć.


                  • dominkadg Re: schronisko - jak długo jeszcze... 11.12.06, 10:08
                    Nikt z nas działających na rzecz zwierzaków nie robi tego dla poklasku.
                    Działaliśmy od dawna sami, indywidualnie. I dalej dużo rzeczy robimy
                    indywidualnie. Nie chwalimy się tym i nie opsiujemy każdej akcji czekając, aż
                    wszyscy będą mdleli z wrażenia. Ale czasami więcej można zrobić w grupie.
                    Dlatego ostatnio zapraszamy do współpracy.
                    Wpierw piszesz, żeby się zoragnizować. Potem, że nie potrzeba heroldowego
                    obwieszczenia.
                    Tu nie chodzi o poklask. I nikt z nas nie robi licytacji. Na pytanie jak ruszyć
                    grupę biernych ludzi - zaatakowałaś. I dalej atakujesz nie odpowiadając na
                    pytanie co zrobić, żeby zorganizować ludzi.
                    Sprawy schroniska nie rozwiąże się w pojedynkę. Niestety, bo gdyby tak było to
                    już dawno ten problem byłby rozwiązany.
                    Szkoda, że zamiast konkretów przebija z Ciebie urażona duma.
                    • ja_aska mamoń 11.12.06, 11:13
                      nie masz racji. my robimy domki dla kotów i dajemy je starszym paniom,
                      opiekunkom społecznym. same nie są w stanie ich wybudować. do tego zaczęło się
                      akcja w szkołach - by dzieci budowały domki i przy okazji edukowały się. to
                      cudownie, że są tacy ludzie jak adam i jego rodzina. aż serce rośnie. niestety
                      jest ich niewielu. dlatego też sytuacja w schronisku jest tragiczna. bo dobrzy
                      ludzie są rozproszeni.
                      • mamoniowa303 nie twierdze, 11.12.06, 11:33
                        ze mam racje. Predstawiam swoj punkt widzenia. Nie rozumiem tylko jak mozna
                        oceniac ludzi przez pryzmat budowy domkow dla kotow. Ludzie sa zli, poniewaz do
                        ich budowy zglosilo sie tylko 5 osob? Powtarzam, ja dostrzegam tez inne
                        zwierzeta , ktore trzeba wspierac i dzieki temu widze tez, ze dla wielu ludzi
                        one nie sa obojetne. Moze czasami trzeba sie baczniej porozgladac ?:)
                        • ja_aska mamoń 11.12.06, 12:12
                          wiem, są psy, kaczki i inne. tu nie chodzi o pretensje o małą liczebność. tu
                          chodzi o brak nacisków na schronisko i ludzi odpowiedzialnych za zwierzęta w
                          mieście. bo przy okazji budowy domków zbieramy informacje o skupisakach
                          zwierząt, rozprowadzamy kalendarze i bransoletki z czego finansujemy karmę.
                          wirtualnie można nawiązywać kontekty ale trudno współpracować. myślę , że za
                          bradzo agresywnie reagujesz. a po co?
                        • dominkadg Re: nie twierdze, 11.12.06, 12:56
                          oceniam po reakcjach na temat: domków, na temat spotkania ludzi którzy chcą coś
                          zrobić na rzecz zwierząt, na temat wolonatriuszy do schroniska i na temat ludzi
                          którzy chcą współpracować na zasadzie domów zastępczych
                          poruszamy więc ogólnie problem zwierząt
                          a Twoja agresja i czepianie się wyrwanych słówek z kontekstu zamiast odpowiedzi
                          na pytania są już męczące
                          opisujesz na początku jak to źle zwierzęta mają w schronisku i zamiast razem
                          coś wymyśleć czepiasz się czego innego
                          i właśnie o tym pisałam, że są ludzie którzy tylko klepią w klawiatutę albo
                          mielą jezorem i na tym się kończy
                          pewnych problemów nie rozwiążemy w pojedynkę i schronisko jest właśnie takim
                          problemem
                          ale Ty widać pomysłu nie masz i tylko sobie klikasz
                          • mamoniowa303 Re: nie twierdze, 11.12.06, 20:05
                            Nie rozumiem dlaczego odpisujesz na moje posty. Zamiast histeryzowac zajmij sie
                            swoimi pomyslami i nie narzucaj innym tego,co maja robic. Nie mierz wszystkich
                            swoja miara.
                            • dominkadg Re: nie twierdze, 11.12.06, 21:25
                              klik, klik....
                              faktycznie na więcej Cię nie stać :(
                              czego mam innym nie narzucać - propozycji pomocy zwierzętom? Jesteś
                              rewelacyjna, jeżeli hasła zróbmy coś razem odbierasz jako narzucanie pomysłów
                              innym. Ale to świadczy tylko o jednym - dużo pisać umiesz, odwracać kota ogonem
                              też, ale nic poza tym. Po co w ogóle odzywasz się w wątku, który powinien
                              zjednoczyć ludzi, żeby razem coś zrobić, skoro masz to w nosie?
                              klikaj sobie dalej..klikaczko
                              • beatrix13 przesadzasz dominika 11.12.06, 22:21
                                mamoniowa nie musi tłumaczyć się Tobie ile dla zwierzat robi,
                                ja wiem i one wiedzą,
                                być może o wiele więcej robi niz Ty,
                                pamiętaj nie tylko koty istnieją,bo odniosłam wrażenie,że dla Ciebie tylko
                                jeden gatunek jest wart pomocy!
                                ciekawe czy psu,który jest naturalnym wrogiem kota pomogłabyś?
                                • dominkadg Re: przesadzasz dominika 12.12.06, 11:39
                                  Nie każę się mamoniowej tłumaczyć. Ale Wy dziewczyny macie naprawdę problem z
                                  czytaniem. Pytanie było proste - jak zorganizować ludzi, żeby razem coś zrobili.
                                  Poczynając od nazwania mnie samozwańczym kimś tam, atakowaniem mnie i nie
                                  udzielaniem odpowiedzi na pytanie teraz sama dążysz do tego, ze mam się
                                  tłumaczyć z pomocy zwierzętom.
                                  Nie zamierzam tego robić. Bo wątek ten dotyczy schroniska, a nie tego czy i ile
                                  robię dla kotów czy innych zwierząt.
                                  Jesteś jednak w błędzie - bo dla mnie wszystkie zwierzęta się liczą. Gdyby tak
                                  nie było schronisko, które bardziej zajmuje się psami niż kotami zwisałoby mi i
                                  powiewało.
                                • dominkadg Re: nie twierdze, 12.12.06, 10:35
                                  Pewnie, ze cały czas o tym samym. W końcu piszę w tym samym wątku, jakbyś nie
                                  zauważyła. Twoim sposobem jest obrażanie innych. Dzięki. Nie jestem
                                  samozwańczym ideałem. Ale jak ktoś ma problemy z czytaniem to już nie moja
                                  wina.Zadałam Ci pytanie na które nie odpowiedziałaś, za to zaczęłaś atakować,
                                  że nasze pomysły są narzucane innym itp bzdury.
                                  To, że zapraszamy ludzi do współpracy jest dla Ciebie narzucaniem się -
                                  gratuluję.
                                  Podałam przykład, ze trudno oczekiwać od ludzi zorganizowania się jeżeli w
                                  dotychczasowych akcjach na rzecz zwierząt nie wykazali zainteresowania. Ty
                                  zaatakowałaś.
                                  Twój wybór. Jeżeli na tym ma polegć Twoja odpowiedź w wątku dotyczącym
                                  schroniska to gratuluję Ci dobrego samopoczucia. Ale zwierzętom w schronisku w
                                  ten sposób nie pomożesz.
                                  Ja wypiję herbatkę z melisy a Ty zacznij czytać ze zrozumieniem. bo tak się
                                  zacietrzewiłaś w Tym czepianiu się mnie, że reszta jest dla Ciebie nieistotna.
                          • albert_c Re: nie twierdze, 15.01.07, 22:10
                            Lol dziewczyny, znam Was obie zagorzale wielbicielki zwierzakow

                            wydaje mi sie Wasz problem polega na tym, ze sie zwyczajnie nie znacie
                            ale to zawsze mozna jeszcze poprawic

                            i juz nie kadzcie sobie wiecej

                            a i dziekuje Adamowi za te piekne slowa

                            moje kociaki ktorych mam 4 w domu i tez wszytskie z ulicy ratowane to tylko
                            czesc 'mojej kociej rodzinki' - reszta czeka na mnie zawsze na podworku
                            :)
                      • Gość: konrad Re: mamoń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 11:40
                        Jak nie wiadomo o co chodzi to zazwyczaj chodzi o kase.Najtańsza selekcja to
                        naturalna selekcja -duży zjada małego.
                        NIK podał że w 2000r w polskich schroniskach uśpiono 50 procent psow i aż 75
                        procent kotów.
                        Od 1997r bezpański pies nie jest już odpadem komunalnym a zadaniem własnym
                        gminy.
                        Tyle tylko że mało która gmina chce wyłożyć kase.
                        Egzaltowane Bardotki robią dużo szumu ale na tym zazwyczaj się kończy.
                        Tylko obowiązkowa ewidencja i zawsze niezbędna edukacja może w perspektywie lat
                        poprawić los bezpańskich zwierząt.
                          • Gość: konrad Re: mamoń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 12:39
                            Edukacja poprawnego obchodzenia sie z zwierzętami to zadanie całego
                            społeczeństwa
                            Nigdy za dużo przypominania że zwierze to nie rzecz a jego prawny opiekun ma
                            wiele obowiązków.I tu dotykamy sedna sprawy Każdy pies winien mieć prawnego
                            opiekuna Można to osiągnąć poprzez obowiązkowe czipowanie
                            Na dzień dzisiejszy mamy np. zaewidencjonowane bydło
                            Aby ciele czy krowka została ,,zdjęta,,z ewidencji komputerowej jej właściciel
                            musi okazać sie stosownymi dokumentami
                            .
                              • Gość: konrad Re: mamoń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 13:15
                                Dlatego siły i środki zamiast na budowe nowych obozów koncentracyjnych winny
                                być przeznaczone na budowe centralnej bazy danych.
                                To wymaga dużo wysilku ale kiedys należy go podjąć.
                                Skończyłyby sie dywagacje...czyj to pies?..Pani X,osiedlowy czy koncernu Orlen.
                                  • Gość: Anna Kiepas-Kokot Schronisko...jak długo jeszcze IP: *.agro.ar.szczecin.pl 11.12.06, 15:16
                                    Problem nie leży w pieniądzach tylko w sposobie ich wydawania. Corocznie Miasto
                                    przeznacza na utrzymanie Schroniska ponad 600 tysięcy złotych, do tego należy
                                    dodać darowizny rzeczowe i finansowe, oraz przychody ze sprzedaży zwierząt. Za
                                    te pieniądze można spokojnie zaspokoić potrzeby przebywających w schronisku
                                    zwierząt i aktywnie walczyć z bezdomnością i okrucieństwem. Ale skoro wszystkie
                                    te pieniądze trafiają do ZUKu to pośrednictwo to musi kosztować, a kontrola
                                    staje się niemożliwa. Przejdźcie się do schroniska, poznajcie tych ludzi,
                                    zwierzęta które tam przebywają i oceńcie sami. Nie twierdzę że mamy monopol na
                                    rację. Szkoda że zwierzęta nie potrafią mówić. Wiele by to nam wyjaśniło.
          • mi.mare Re: schronisko - jak długo jeszcze... 11.12.06, 22:32
            Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wymądrzać się na forum i udzielać rad
            jest łatwo. Też nie mam pomysłu jak poruszyć większość mieszkańców Szczecina,
            żeby coś konkretnego zrobili dla zwierząt ze schroniska. Wiem tylko, że
            czekanie aż władze miasta załatwią ten problem "po swojemu" czyli na drodze
            biurokratycznej to miną wieki. I o to mi chodziło!
            Z chęcią się przyłączę się do jakiegoś przedsięwzięcia w tej sprawie. Dziwię
            się tylko, że Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami ma tak słaby wpływ na
            kierownictwo schroniska i urzędników miejskich. Mam wrażenie, że ta organizacja
            właściwie niczego nie może (to tylko mój pogląd).

            Dodam tylko, że staram się z rodziną robić coś dla zwierząt. Mamy kilka kotów w
            domu i dodatkowo zaopiekowaliśmy się paroma przybłędami. Zrobiliśmy dla nich
            porządną budę przy domu, dokarmiamy codziennie, leczymy w razie potrzeby. Na
            tyle nas stać. Może gdyby więcej ludzi tak robiło to schroniska nie były by tak
            przepełnione.
            • zyggi2 Re: Przeczytałem z należytą uwagą 11.12.06, 23:15
              - wszystkie wpisy w tym wątku. Po czym pojechałem do schroniska. Chciałem
              przekonać się, czy tak jest w istocie. To co zobaczylem, zarejestrowałem na
              zdjęciach.
              Zapraszam do obejrzenia w Galerii zdjęć powyżej / Wątek dla ludzi o mocnych
              nerwach/, ponieważ wydaje mi się, że niektórzy z piszących tego miejsca nie
              znają.
              • dominkadg Re: Przeczytałem z należytą uwagą 12.12.06, 11:33
                Trochę inaczej to wygląda od środka.
                Miałam koleżankę, która pracowała tam jako wet. Krótko bo krótko, ale zawsze.
                Dwa razy byłam tam na zapleczu. Żałuję, że zdjęć wtedy nie robiłam. Wtedy by
                można było zobaczyć jak to wszystko wygląda od środka.
                Jak w klatkach jedne na drugim są przetrzymywane szczeniaki i kociaki. Chore, a
                nawet niektóre martwe. Wszystkie razem stłoczone ze sobą.
                Widziałam czym są karmione.
                Mnie nie interesuje kto będzie prowadził te schronisko. Ja chcę, żeby zwierzęta
                miały godne warunki życia. Żeby, kiedy jest potrzeba uśpienia zwierzaka robiono
                to w sposób humanitarny.
                Nie zawsze zewnętrzna powłoka odpowiada prawdzie.
                Tu jest potrzebny jakiś nadzór z zewnątrz. Żeby więcej nie pojawiły się głosy,
                że to tylko walka pomiędzy dwoma ugrupowaniami i żeby w końcy zwierzęta na tym
                skorzystały.
            • dominkadg Re: schronisko - jak długo jeszcze... 12.12.06, 10:42
              Niestety tak to właśnie wygląda, że TOZ nie ma żadnego wpływu. Do tej pory
              pisma urzędowe nic nie zmieniły.:( i obawiam się, że nic nie zmienią. Artykuły
              w lokalnych gazetach też jakoś spływają po władzach.
              Wydaje mi się, że w sprawie schroniska jedynie grupowy "atak" zwykłych ludzi
              może coś pomóc. Nie wiem, może jakieś akcje protestacyjne, zebranie podpisów
              mieszkańców Szczecina, zaproszenie TV ogólnopolskiej?
              Tylko nie wiem jak zachęcić ludzi do działania. Bo te działania dotychczasowe
              efektu żadnego nie przyniosły.
                • dominkadg Re: schronisko - jak długo jeszcze... 12.12.06, 13:51
                  Myślę, że trzeba spóbować.
                  Trzeba będzie to wszystko opisać, zebrać materiały, artykuły które do tej pory
                  się ukazały i im wysłać. Żeby "ktoś" z zewnątrz przeprowadził szczegółową
                  kontrolę. Albo okaże się, że wszystko jest OK albo będzie materiał do dalszego
                  działania...nie wiem - do prokuratora albo coś w tym stylu.
                  Bo same urzędowe pisma nic nie wyjaśniły i nic nie zmieniły.
                  Pikieta, akcja jakaś też jest na miejscu. Ale uważam, ze nie może być to pod
                  szyldem TOZ-u. Tylko nasza - mieszkańców Szczecina. Bo inaczej zostanie to
                  odebrane jako "wewnętrzna" rozgrywka.
                  Tylko pytanie - ile osób by na coś takiego przyszło.
                  A może w ogóle akcja zbierania podpisów, że chcemy rzetelnej i zewnętrznej
                  kontroli?
                  Im więcej głów tym więcej pomysłów. Piszcie, może razem coś się uda wymyśleć a
                  potem to wdrożyć w życie.
                    • Gość: Gość Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.chello.pl 14.12.06, 20:21
                      Tak tu sobie czytam i widzę jedną sprawę.Oskarżacie wszystkich tylko nie jedną
                      osobę.Winny jest przede wszystkim POWIATOWY LEKARZ WETERYNARII w
                      SCZECINIE.Zgodnie z prawem ma obowiązek kontrolować schronisko.I co nie widział-
                      nie on tam nigdy nie był-kładzie na to lachę tak jak cała Inspekcja
                      weterynaryjna.Jeśli ktoś ma odpowiedzieć to tylko i wyłącznie ta osoba -jej
                      śmierdząca niechęć do pracy doprowadziła do takiej sytuacji
                          • Gość: fe77 Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.jed.isu.net.sa 20.12.06, 20:46
                            Wzięłam od nich szczeniaka. Po miesiącu ciężkiej walki o jego życie nie udało
                            się- zdechł(nosówka).WIEM, że wiedzieli wszyscy , co tam pracują o tym, że jest
                            chory!!!! Ale wiem to dopiero teraz analizując ich zachowanie i wypowiedzi przy
                            odbiorze psa. Człowiek nie zdaje sobie sprawy ,że zwierzę skazane na śmierć
                            właśnie pokocha, da mu dom i za chwilę będzie musiał się z nim rozstać... Tylko
                            dlatego że sam na to pozwolił swoim zaniedbaniem. Bo właściwie zamiast coś
                            zrobić wcześniej(kota też mam stamtąd- ledwo się wylizał) to siedział i ratował
                            tylko jedno stworzenie zamiast pomyśleć co zrobić, żeby uratować większość.
                            Mogę mieć tylko żal do siebie, że nic nie robię do tej pory . To trzeba
                            rozwiązać, ale moim zdaniem tylko drogą terapi szokowej: prokurator, świadkowie
                            i nie wystarczy ich wywalić, trzeba ich jeszcze ukarać!!! mogą na przykład
                            sprzątać kupy na chodnikach naszego pięknego miasta.A schronisku potrzebny jest
                            ktoś, kto umie leczyć, chce leczyć i dostanie za to właściwą kasę.Bo to praca
                            ani łatwa ani lekka ani przyjemna.A z lekarzem powinien pracować ktoś kto zna
                            się na zarządzaniu !!! Mam nadzieję ,że ktos pomoże może faktycznie TVN?
    • Gość: annakiepaskokot Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 16:47
      Każdego dnia docierają do nas do TOZu oświadczenia świadków o koszmarach
      schroniskowych. Mam nadzieję ze cały ten koszmar zostanie właściwie zrozumiany
      przez naszych radnych z komisji ochrony środowiska i gospodarki komunalnej,
      która w tej sprawie zbiera się 4 stycznia 2007 r. o godzinie 14.20 w UM.
      Czekamy też na decyzję prokuratora w sprawie naszego zawiadomienia o popełnieniu
      przestępstwa polegającego na znęcaniu się nad rottweilerem Bruno w "naszym"
      schronisku. Bruna zna już cała Polska,schronisko też ma swoje medialne 5 minut.
      Jeżeli ktoś z Was wie coś co może przyspieszyć bieg historii prosimy o kontakt.
      Mówicie, piszcie na ten temat nie można milczeć.
    • Gość: niezależny bełkot i bezradność !!! IP: *.chello.pl 27.12.06, 01:41
      NAPISZĘ KRóTKO - TAKIEGO BEłKOTU JAK NA TYM FORUM DAWNO NIE CZYTAłEM! BYłEM "IN
      KOGUTO" KILKA RAZY W SCHRONISKU I WIEM JAK JEST.
      ZAMIAST OSKARŻAĆ PREZESA TOZ CZY PRACOWNIKÓW SCHRONISKA NALEZY PRZYJRZEĆ SIĘ CO
      ZROBIł MARIAN JURCZYK PRZEZ 4 LATA DLA SCHRONISKA, CO ZROBIł PAN PRZEPIERA JAKO
      DYREKTOR WYDZIAłU UM SZCZECINA ODPOWIEDZIALNEGO ZA SCHRONISKO I JAKIE KONTROLE
      PRZEPROWADZAł INSPEKTOR GóRSKI Z TEGOZ WYDZIAłU /CO Z NICH WYNIKAłO? - NIC!!/
      ZAMIAST OBRZUCAC SIĘ BłOTEM, SłAĆ NEWSY DO PRASY CZY DONOSY DO PROKURATURY
      NALEŻY SPOWODOWAĆ ABY RADNI UCHWALILI ODPOWIEDNIĄ KASĘ W BUDŻECIE miasta 2007
      ABY MOŻNA BYłO ZROBIĆ DLA ZWIERZAKÓW PRAWDZIWE SCHRONISKO, GDYŻ TAK NAPRAWDĘ
      PRZEPEłNIENIE JEST PRAWDZIWYM NIESZCZĘŚCIEM DLA NICH, A WSZYSTKO INNE
      /ZAGRYZIENIA, EUTANAZJE ITD/ SĄ TEGO TYLKO POCHODNĄ. ZARZĄD MIASTA TRZEBA
      ZOBOWIĄZAĆ NATOMIAST ABY NIEZWłOCZNIE WYKONAł UCHWAłę RADY MIASTA W TEJ KWESTII.
      DO LOBBOWANIA SWOICH RADNYCH /w swoich okręgach wyborczych/ MARSZ! - A NIE
      PISAć DYRDYMAłY JAK NP BOJKot NA WOJSKA POLSKIEGO.
      • dominkadg Re: bełkot i bezradność !!! 27.12.06, 09:33
        niezależny
        po pierwsze - bez Caps Lock'a o wiele lepiej by się to czytało...
        po drugie - ryba psuje się od głowy, ale to od ludzi będących na miejscu i
        wykonujących daną pracę dużo zależy, to że "góra" jest żałosna nie
        tłumaczy "dołu"
        po trzecie - radni są już od pewnego czasu informowani, ale dopóki sami ludzie
        razem nie zaczną działać i głośno o tym mówić to pojedyncze wycieczki do
        radnych guzik dadzą
        • kaja27412 Re: bełkot i bezradność !!! 27.12.06, 11:35
          dominikadg-zgadzam się z Tobą, to ludzie,pojedyńcze jednostki wspólnymi siłami
          mogą tu coś pomóc, nikt z urzędników sam nie zainteresuje się losem biednych
          zwierząt i bestwialstwem oraz znieczulicą pracowników, każdy z nich tłumaczy się
          brakiem funduszy, rozumiem to ale dobre serce i powołanie naprawdę nic nie kosztuje.
          • Gość: tygrysica Re: bełkot i bezradność !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 21:07
            A może ktoś by sie zapytał pani prezes TOZ co zrobiła przez ostatnie lata dla
            Schroniska ( o to za duze słowo ) dla zwierząt tam przebywajacych ? No co
            zrobiło towarzystwo aby pomóc zwierzetom, co?????? Oświećcie mnie! Tak prężnie
            działajaca organizacja nie potrafi nic zrobić dla dobra zwierząt ? Jak na
            razie wyglada na to że potrafią tylko szkalować. Tacy wszyscy jesteście mądrzy -
            to słucham - co organizacja społeczna pod nazwą towarzysytwo opieki nad
            zwierzetami zrobiła dla dobra zwierząt scroniskowych? w jaki sposób im
            pomogła?...W żaden - NIC, po prostu NIC, ZERO. Wszyscy tacy zorientowani
            jestescie, a o to sie nie zapytacie ? "Podziwiam" panią prezes za jej "zmysł
            organizacyjny". Faktycznie to jest BEŁKOT!!!!!!
            • dominkadg Re: bełkot i bezradność !!! 28.12.06, 23:02
              spokojne tygrysico...
              po pierwsze nie prezes TOZ-u założyła ten wątek...po drugie wali mnie to czy
              ona coś zrobiła czy nie.....zresztą może sama odpowie na to pytanie....
              jak będziemy czekać na to aż ktoś coś zrobi to raczej będziemy długo czekać :(..
              pytanie jest czy my coś zrobiliśmy dla zwierząt i czy coś robimy?
              trzeba głośno mówić o tych problemach i trzeba czasami zakasać rękawy i się
              wziąć samemu do roboty......
              jeżeli się pojawiają tak drastyczne przypadki jak sprawa Bruna to trzeba to
              wyjaśnić, nie patrząc czy ktoś to zrobi za nas...
              Dzisiaj dostałam telefon od koleżanki, która miała niemiłą akcję oddawania
              konia do utylizacji
              wg danych tego Pana co się tym zajmuje rocznie ze schroniska jest odbierana
              ponad tona zwierząt do utylizacji...
              licząc to w przybliżeniu to jest ponad 400 zwierząt rocznie z całego Szczecina,
              bo jak wiadomo schronisko oprócz swoich zwierząt przyjmuje z całego Szczecina
              zwierzęta martwe....
              mniej więcej wychodzi to około 40 zwierząt miesięcznie...
              i tu już odpowiada za to całe społeczeństwo tego miasta.....porzucone
              zwierzęta, maltretowane, stare, zakatowane itp....
              ogrom ludzi nie reaguje, nie rozmawia z innymi, nie uświadamia....
              licząc na organizacje raczej się przeliczymy :(
              • kakq Re: bełkot i bezradność !!! 29.12.06, 09:04
                ja dziś byłam w schronisku:(
                szukałam psa ktory był ale juz go nie ma:(
                pani w biurze nawet miła
                ale ....
                nie umiała odnalesc psa, i nie umiała powiedziec czy w ogóle on tam był to mnie
                przeraziło ludzie ja zobaczyłam psaa na zdjeciu
                a pani pytam mnie kiedy został przywieziony do schroniska, ile ma lat?? skad ja
                mam to wiedzieC?
                cos sie musi tam zmienic w sprawie administracji i systemu przyjmowania i
                wydawania psów

                o
                • Gość: Al Re: bełkot i bezradność !!! IP: *.globalconnect.pl 06.01.07, 20:39
                  " ja dziś byłam w schronisku:(
                  szukałam psa ktory był ale juz go nie ma:(
                  pani w biurze nawet miła
                  ale ....
                  nie umiała odnalesc psa, i nie umiała powiedziec czy w ogóle on tam był to mnie
                  przeraziło ludzie ja zobaczyłam psaa na zdjeciu
                  a pani pytam mnie kiedy został przywieziony do schroniska, ile ma lat?? skad ja
                  mam to wiedzieC?
                  cos sie musi tam zmienic w sprawie administracji i systemu przyjmowania i
                  wydawania psów"

                  Czy ty masz jakiekolwiek pojecie? Psów w schronisku jest prawie 300 skąd ta
                  pani ma wiedziec o ktorego psa ci chodzi? Po za tym pies który wzbudzil twoje
                  zainteresowanie mógł po prostu zostać adoptowany, nastepnym razem spróbuj
                  odczytac numerek albo chociaz numer boksu, pretensje mniej do samej siebie a
                  nie administracji że nie jest jasnowidzem.
                  • bura.kocica Re: bełkot i bezradność !!! 06.01.07, 21:22
                    Czy trzeba być jasnowidzem jak napisał gość Al, żeby wiedzieć jakie i gdzie ma
                    się psy w schronisku będąc przacownikiem ADMINISTRACJI? Przepraszam, to po co
                    jest sie tym przacownikiem? Nie oskarżam nikogo bez powodu, nie mówię czegoś
                    czego nie jestem pewna, tylko uważam ,że za wszystko trzeba odpowiedziec i
                    ponieśc konsekwencje, także za to, że źle się wykonuje swoją pracę- to normalne
                    chyba? ale przedewszystkim chodzi o dobro zwierząt, choć jak widzę niektórzy na
                    siłę doszukują się drugiego dna.
                      • bura.kocica Re: bełkot i bezradność !!! 07.01.07, 13:00
                        Al jakie kartoteki??? Już napisałam,że psy nie miały numerków,więc jak mogą
                        połączyć kartotekę z danym psem? Dostałam kartę szczepień innego psa, Bruno ma
                        tatuaż, gdyby ktoś to sprawdził można było uniknąć pobytu psa w schronisku.
                        Wydany został bez chipa, na kartę szczepień wpisano numer chipa nie wiadomo
                        skąd. Basco miał chip a powiedziano, że bezpański, błąkający się. Ewidencjia
                        kotów wogóle nie jest prowadzona. Więc proszę Cię- nie dyskutuj ze mną. Dostałam
                        kartę psa o imieniu REX, rozmawiałam z poprzednimi właścicielami; firmą, która
                        się go zrzekła, pies miał chip. Bruno go nie ma, więc co się stało z REXEM? Aż
                        boję się myśleć... I więcej nie odpowiadam na Twoje posty; nie będę rozmawiała z
                        ludźmi ze schroniska.
                        • Gość: AL Re: bełkot i bezradność !!! IP: *.globalconnect.pl 08.01.07, 21:59
                          "Czy brama na pilota (którą tak chwaliła się
                          Pani Hermanowicz) to jakies udogodnienie, ulepszenie dla przebywających tam
                          zwierząt?" Jesli nie widzisz zadnych zmian oprócz bramy na pilota i nowego
                          chodnika przed biurem to naprawdę, jeszcze raz zachęcam do obejrzenia archwium
                          zdjeć, może dostrzeżesz więcj "szczegółów". Po za tym panie z TOZU z tego co
                          wiem są wolontariuszkami w schroniksu, dlaczego więc wczesniej nie zauwazyly
                          teragedii tych psów? Dlaczego rekcja była dopiero po zakomunikowaniu o całej
                          sytuacji?


                          • bura.kocica Re: bełkot i bezradność !!! 10.01.07, 15:24
                            Jakos nie interesuje mnie archiwum tylko OBECNA sytuacja i warunki jakie DZIŚ
                            zwierzęta tam mają.Ile można zyc przeszłością? A to właśnie Hermanowicz ogłosiła
                            sama swoje dokonania na radzie miasta; chodnik, brama, donice z kwiatami,
                            kafelki(niestety nie antypoślizgowe), zimą psy będą masowo łamały sobie łapy,
                            ani słowa nie wspomnała o zwierzętach!!! Do TOZ-u masz pretensje, że nie
                            zauważył tragedii psów a do PRACOWNIKÓW SCHRONISKA nie masz? Przypominam, że
                            wolontariusze są wpuszczani tylko do kotów, szczeniąt i do krojenia starych
                            parówek w kuchni, nie maja wstępu do boksów z dużymi psami więc nie mogli
                            zauważyc powolnego konania Brunka.
                      • xxtoja Re: bełkot i bezradność !!! 07.01.07, 16:09
                        Gość portalu: Al napisał(a):

                        > Nie rozumiem, jak to sobie wyobrażasz? Chyba nikt nie jest w stanie
                        zapamietac
                        > i znać wszystkie psy które są obecnie w schronisku, po to sa kartoteki.
                        ..
                        no własnie i tutaj jest pies pogrzebany", mogli wydać pieniądze na
                        oznakowywanie psów tak jak to się robi w Szwecji, czy w Danii.
                        • bura.kocica Re: bełkot i bezradność !!! 07.01.07, 17:15
                          Nawet dostali na to pieniądze i to niemałe, mam na myśli czipowanie. Może NIK
                          powinien to sprawdzić. A mi chodzi tylko o zwykłe numerki na obrożach, to też
                          ich przerasta? Rozumiem; 300 psów, ale przez 8 godzin dziennie można naprawde
                          dużo zrobić jak się chce.
                          • bura.kocica Re: bełkot i bezradność !!! 08.01.07, 12:16
                            I jeszcze jedno; Prezes TOZ-u jest tu na forum, nawet próbowała rozmawiać, choć
                            nie z wszystkimi da się rozmawiać, prawie ją tu zlinczowano, za to, że nie ma
                            nic do ukrycia, i za to, że chce z nami rozmawiać. A co z ludźmi ze schroniska?
                            Gdzie Hermanowicz? Nikt z nich nie miał odwagi sie tu "pokazać". To tez o czymś
                            świadczy prawda? Jestem pewna, że pojawiają się tu incognito. Skoro nie maja
                            odwagi rozmawiać ze zwłykłymi ludźmi muszą nie mieć argumentów,mają za to
                            nieczyste sumienie i wiedzą, że na wiele rzeczy pokazanych palcem nie mieliby
                            odpowiedzi, dlatego nie ma tu choćby Hermanowicz. Nie było z ich strony skruchy
                            za to do czego doprowadzili tego psa. I ze swojej strony moge powiedzieć, że
                            TOZ kiedy dowiedział się o Bruno zareagował natychmiast, był zszokowany i za to,
                            że nie pozostał obojętny na taką sytuację nieźle mu się oberwało. TOZ zapłacił
                            za całe leczenie Bruno, zorganizował zbiórkę jedzenia dla niego. Pisałam o
                            kolejnym chorym rottweilerze, którego nam nie wydano;TOZ wcześniej zdeklarował
                            się,że możemy liczyć z ich strony na opiekę weterynaryjną. A schronisko nawet
                            nam nie chciało tego psa wydać. Bali sie kolejnego skandalu bo pies jest w złym
                            stanie, i to jest dla nich ważniejsze niż dobro psa!
            • Gość: Bardzodobrzezorien Re: bełkot i bezradność !!! IP: *.chello.pl 29.12.06, 09:57
              Bo schroniski sra szmalem a na pensje pani kierownik.Mają olbrzymie pieniądze i
              tylko należy je rozsądnie wydać.Jakakolwiek pomoc dla zwierząt w schronisku
              jest na tą chwilę tylko i wyłącznie przedłużaniem bolesnej agonii-tam po prostu
              nikt nic nie robi-proszę zadzwonić do instytucji odpowiedzialniej w gminie za
              czipi(też w schronisku-ta sama kierownik-nawet nie sprawdzają czipów-2 etaty po
              ładną kasę)Tej instytucji nie należy pomagać bo to dopiero jest okrucieństwo
              kiedy próbuje się reanimować trupa
      • Gość: Al Re: bełkot i bezradność !!! IP: *.globalconnect.pl 06.01.07, 20:28
        Jeśli chodzi o Bruna to owszem, było to zaniedbanie, duże niedopatrzenie ale na
        tej podstawie nie powinno się wyciągać aż tak radykalnych wniosków. Wszyscy
        tylko to roztrząsają. Kierownictwo schroniska najchętniej zamknęlibyście za
        kratkami! Mordercy!-mowicie. Nikt jednak nie mówi, nie pamięta psach którym
        udzielono pomocy i otoczono opieką, o psach po wypadkach ze złymi rokowaniami,
        o tych skrajnie wychudzonych z kołtunami aż do ziemi, z chorymi oczami, psach
        po które miały operacje, nogi w gipsie, amputowane kończyny i wiele innych,
        część już dawno znalazła domy ale według artykułów z gazet tych psów w ogóle
        powinno nie być bo przecież „w szczecińskim schronisku zwierząt się nie leczy
        tylko się usypia”! Nikt też nie widzi tego ze schronisko się modernizuje, wciąż
        trwają remonty. Czyja to jest praca? Czyja zasługa?
        TOZ podkopuje dołki pod obecnym kierownictwem, a jak oni wykorzystali swoją
        szansę? Czy naprawdę nikt nie pamięta jak wyglądało schronisko pod władzą TOZu?
        Są zdjęcia w archiwum, można zobaczyć i porównać jak było i jak jest teraz!
        Wnioski nasuwają się same.
        Powierzchowna jest wasza ocena, bardzo powierzchowna.
        • bura.kocica Re: bełkot i bezradność !!! 06.01.07, 21:14
          Do gościa Al;Jeżeli było takie NIEDOPATRZENIE to podstawa aby myśleć, że to
          nie pierwszy ani ostatni raz. To, że iluś psom udzielono pomocy- TO OBOWIąZEK
          ludzi tam pracujących, wydaje mi się iż właśnie po to tam są, to specyficzna
          praca i powinni zdawać sobie sprawę jaka odpowiedzialna i trudna zanim zaczęli
          tam pracować. Remonty, modernizacje? Czy brama na pilota (którą tak chwaliła się
          Pani Hermanowicz) to jakies udogodnienie, ulepszenie dla przebywających tam
          zwierząt? Napewno poczuły sie lepiej po jej zamontowaniu, część może nawet
          schowała wystające żebra. Od kiedy to przedstawianie FAKTÓW nazywa się "kopaniem
          dołków". Zarówno Bruno i Basco nie mieli numerków (Bruno za to miał obrożę
          trzykrotnie za dużą...), tak wygląda ewidencja psów? Nic dziwnego, że pracownik
          schroniska nie wie nic o tym jakie i w jakich boksach znajdują się psy.samemu
          można wypisać umowę adopcyjną, Bruno dostal kartę innego psa (kontaktowałam się
          z jego rzekomymi poprzednimi właścicielami, są oburzeni, to nie ten pies a
          schronisko ich oskarżyło, że oddali psa w takim stanie), Bruno ma tatuaż, jest
          rodowodowy, można było skontaktować się z hodowcą, ale po co, lepiej bylo
          wrzycic go do boksu z kilkoma duzymi psami, majacymi hierarchię,które go nie
          dopuszczały do jedzenia a przy każdej probie dojścia do miski dotkliwie gryzły.
          Odleżyny, 17kg a powinien ok 60kg. Suczkę którą już opisywałam z wszytą
          sierścią przed wydaniem weterynarz ze schroniska "badała" naciskają brzuch kilka
          dni po sterylizacji aż trysnęła ropa, leżała na budnej szmacie, cudem
          przeżyła.Widziałam budę, z której wywleczono Bruno;mokro, odchoody. Przed
          przyjazdem dzwoniła, że jadę po tego psa, powiedziano mi, że poszedł do adopcji
          już. Gdybym uwierzyła już by nie żył... To jest POWIERZCHOWNA ocena?
      • albert_c Re: bełkot i bezradność !!! 15.01.07, 22:48
        Czlowieku, a teraz wez i sprobuj przeczytac sam siebie!

        jak masz juz na stale wcisniety caps to zamiast klikac na forum smignij do media
        po nowa klawiature

        nastepnym razem skosze i wytne kazdy Twoj post pisany z capsem

        --------

        Gość portalu: niezależny napisał(a):

        > NAPISZĘ KRóTKO - TAKIEGO BEłKOTU JAK NA TYM FORUM DAWNO NIE CZYTAłEM! BYłEM "IN
        > KOGUTO" KILKA RAZY W SCHRONISKU I WIEM JAK JEST.
        > ZAMIAST OSKARŻAĆ PREZESA TOZ CZY PRACOWNIKÓW SCHRONISKA NALEZY PRZYJRZEĆ SIĘ CO
        > ZROBIł MARIAN JURCZYK PRZEZ 4 LATA DLA SCHRONISKA, CO ZROBIł PAN PRZEPIERA JAKO
        > DYREKTOR WYDZIAłU UM SZCZECINA ODPOWIEDZIALNEGO ZA SCHRONISKO I JAKIE KONTROLE
        > PRZEPROWADZAł INSPEKTOR GóRSKI Z TEGOZ WYDZIAłU /CO Z NICH WYNIKAłO? - NIC!!/
        > ZAMIAST OBRZUCAC SIĘ BłOTEM, SłAĆ NEWSY DO PRASY CZY DONOSY DO PROKURATURY
        > NALEŻY SPOWODOWAĆ ABY RADNI UCHWALILI ODPOWIEDNIĄ KASĘ W BUDŻECIE miasta 2007
        > ABY MOŻNA BYłO ZROBIĆ DLA ZWIERZAKÓW PRAWDZIWE SCHRONISKO, GDYŻ TAK NAPRAWDĘ
        > PRZEPEłNIENIE JEST PRAWDZIWYM NIESZCZĘŚCIEM DLA NICH, A WSZYSTKO INNE
        > /ZAGRYZIENIA, EUTANAZJE ITD/ SĄ TEGO TYLKO POCHODNĄ. ZARZĄD MIASTA TRZEBA
        > ZOBOWIĄZAĆ NATOMIAST ABY NIEZWłOCZNIE WYKONAł UCHWAłę RADY MIASTA W TEJ KWESTII
        > .
        > DO LOBBOWANIA SWOICH RADNYCH /w swoich okręgach wyborczych/ MARSZ! - A NIE
        > PISAć DYRDYMAłY JAK NP BOJKot NA WOJSKA POLSKIEGO.
    • Gość: Q Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.06, 10:10
      Schronisko doi pieniądze podatników, a powinno przynosic dochody jako hotel dla
      psów. Bezpańskie, wzruszające zwierzątka powinno się w humanitarny sposób
      uśpić, natomiast zbłąkane pieski trzymać na koszt właściciela najwyżej dwa
      tygodnie. Jeśli ktoś kocha swojego czworonoga, nie porzuci go, a zgubionego
      zdąży odnaleźć.
      Zaoszczędzone pieniądze proponuję skierować jako bezpośrednią pomoc dla uczniów
      z ubogich rodzin.
      Takiej paranoicznej działalności nie uprawia się nawed w bogatszych od naszego
      państwach.
        • Gość: Prezes TOZ Re: schronisko - jak długo jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 14:25

          "A może ktoś by sie zapytał pani prezes TOZ co zrobiła przez ostatnie lata dla
          Schroniska ( o to za duze słowo ) dla zwierząt tam przebywajacych ?"

          Każdy kto tylko zapyta temu odpowiem. Działalność TOZu nie ogranicza się do
          pomocy zwierzętom schroniskowym robimy przede wszystkim to co zapobiega
          znalezieniu się zwierząt w schronisku.
          Zapraszam na nasze comiesięczne spotkania w każdy pierwszy wtorek miesiąca o
          godzinie 18 w siedzibie TOZ. Z kolei w czwartek 4 stycznia o 14.20 odbędzie się
          Posiedzenie Komisji Radnych w UM konfontujące stanowisko TOZ i ZUKu.
          Zapomniałam podkreślić że działamy społecznie i nie kosztujemy podatników
          (chyba że sami przekazaują nam swoje podatki).
          • Gość: ciekawska do Pani Prezes TOZ-u IP: *.chello.pl 29.12.06, 16:56
            Pani Prezes TOZ-u. Pisze Pani, że odpowie Pani każdemu kto zapyta. Padło
            przecież pytanie. Zadała je tygrysica. Może trzeba by było w końcu przybliżyć
            działalność TOZ-u a nie dawać wymijającą odpowiedź? No chyba, że nie ma Pani
            nic do powiedzenia, ale to nie wróży nic dobrego dla zwierząt. :(
      • dominkadg Re: schronisko - jak długo jeszcze... 29.12.06, 16:07
        Wiesz co Q - są organizacje zajmujące się pomocą ludziom. I jest ich od cholery
        i trochę.
        Gorzej jest z tymi dla zwierząt.
        Zwierzęta powinny mieć szansę, żeby znaleźć im nowy dom. Jestem za humanitarnym
        usypianiem, ale wtedy kiedy to jest konieczne.
        W krajach rozwiniętych są schroniska. Zapraszam na wycieczkę do Berlina.
        Szczęka może opaść. Zresztą na blogu zwierzęta wokół nas opisaliśmy już jak to
        jest gdzie indziej i niedługo pojawi się też tekst dotyczący Berlina.
        A co do kasy - ja bardzo przepraszam lae ja już mam dość łożenia ze swoich
        podatków na dzieciorobów. Jeżeli kogoś nie stać na utrzymanie dziecka to niech
        się nie romznaża. Wytłumacz mi dlaczego mam płącić kasę na rodzinę, która od
        lat nie ma pracy, co rok to prorok i jeszcze z siebie robią męczenników?
        Zgadzam się na pomoc ludziom, któzy znaleźli się w trudnej sytuacji, ale nie
        matołom żerującym tylko na ludzkiej naiwności i kasie z budżetu państwa, tylko
        za to, że się rozmnażają.
        • Gość: PREZES TOZ Trochę najnowszej historii TOZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 17:50
          Szczeciński Oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce

          Jak było?

          Nasza nowa historia rozpoczęła się w grudniu 2001 r. Po walnym
          zebraniu członków, którzy zdecydowali o tym, komu powierzą prowadzenie
          działalności Towarzystwa, przyszedł czas na zastanowienie. Co robić? Za co
          prowadzić działalność organizacji? Jak pogodzić zwaśnionych i od czego zacząć?
          Zaledwie kilka miesięcy wcześniej TOZ na wniosek Miasta opuścił
          schronisko dla bezdomnych zwierząt w Szczecinie. Stracił siedzibę, dotację i
          podstawowy cel działania. „Nową” siedzibą stał się zagrzybiały barak przy Torze
          Kolarskim. Tam funkcjonowała nasza Lecznica dla Zwierząt, ośrodek edukacji i
          biuro. Zima miała tam szczególny wymiar. Zamarzająca w rurach woda, hulający
          wiatr i inne niezbyt sprzyjające warunki do pracy. Po pewnych zmianach
          kadrowych okazało się, że mimo niesprzyjających warunków jest, o co i z kim
          walczyć dla dobra zwierząt. Kontynuowaliśmy działalność lecznicy dla zwierząt z
          bezpłatnymi usługami dla zwierząt bezdomnych i wolno żyjących, prowadziliśmy
          rocznie około 100-150 bezpłatnych sterylizacji wolno żyjących kocic.
          Prowadziliśmy działalność edukacyjną, ze szczególną nadzieją na kontynuację
          wydawnictwa „Eko-ZOO Kalendarium”. Organizowaliśmy „białe niedziele” dla
          zwierząt. Popularyzowaliśmy naszą działalność w lokalnych mediach.
          To, co nam w tym czasie szczególnie doskwierało to ciągłe zmartwienie
          o byt. Każdy kończący się miesiąc oznaczał spore wydatki, a na koncie się nie
          przelewało. Z pomocą przyszły nowe pomysły. Jedne lepsze inne gorsze, z różną
          nadzieją na realizację. Wystąpiliśmy do Miasta z propozycją sterylizacji wolno
          żyjących kocic. Pamiętam jak długo zastanawialiśmy się jak to zrobić? Ile kocic
          sterylizować? Czy uda się nam zachęcić opiekunów do dostarczania nam kocic na
          zabiegi? Zaproponowaliśmy 700 sterylizacji rocznie. Trochę to trwało, ale się
          udało. Ówczesny vice-prezydent Szczecina miał swoje dość kontrowersyjne pomysły
          na zwierzęta w mieście. Dziś jestem mu wdzięczna za pomysły, do których
          niechcący nas zmobilizował. Przygotowaliśmy inicjatywę w sprawie Gminnego
          programu przeciwdziałania bezdomności zwierząt. Udało się. Już niedługo potem
          inicjatywa przerodziła się w Uchwałę.
          Przez blisko dwa lata prowadziliśmy comiesięczne przeglądy dobrostanu
          zwierząt w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie, prowadzonym przez
          Zakład Usług Komunalnych. Niestety staliśmy się niewygodni i zabroniono nam
          dalszych kontroli.
          Dla poprawy budżetu organizacji drukowaliśmy kalendarze o zwierzętach
          i naszej działalności. Organizowaliśmy festyny, akcje. Z pomocą szczecińskiej
          młodzieży wymieniliśmy przed zimą wszystkie budy dla psów w jednej wsi. Potem
          przyszedł czas na domki dla kotów. Przejeżdżając obok punktu skupu makulatury
          przyszedł nam do głowy pomysł na konkurs dla dzieci i młodzieży „Maraton
          makulaturowy – zamieniamy papier na leki”. W najśmielszych marzeniach nie
          wyobrażałam sobie, że już dwa lata później w Pałacu Prezydenckim otrzymamy za
          tą formę edukacji ekologicznej tytuł „Promotor ekologii”. Przychody ze
          sprzedaży makulatury dawały nadzieje na przyszłość. Wstępował w nas optymizm.
          Cieszyły nas coraz lepsze kontakty z administracją samorządową,
          instytucjami. Nabieraliśmy odwagi i pewności siebie. Zaproponowaliśmy Miastu
          przejęcie funkcji inkasenta podatku od posiadania psów. Inkaso w wysokości 30%
          podatku znowu wzmocniło naszą działalność. Lecznica w nowym składzie osobowym
          funkcjonowała bez zarzutu, stać było nas na bezpłatne usługi lekarsko –
          weterynaryjne dla zwierząt wolno żyjących i bezdomnych. Mieliśmy coraz więcej
          zaufanych klientów. Znów było nas stać na zakup karmy, choć w symbolicznej
          ilości, dla społecznych opiekunów populacji wolno żyjących kotów. Byliśmy w
          stanie finansować działalność interwencyjną.
          Nadszedł okres stabilizacji, jasnego programu dalszych działań, bez
          ciągłej troski o byt. Odważyliśmy się sięgnąć po pieniądze z UE. Znów
          uśmiechnęło się do nas szczęście. Mogliśmy zrealizować nasz projekt dotyczący
          rozpoznania skali bezdomności zwierząt w województwie zachodniopomorskim i
          zapoznać się ze sposobami rozwiązywania tych problemów. Tak powstał
          zachodniopomorski Raport o bezdomności zwierząt. Spotkania w Gminach, wizyty w
          schroniskach, konferencja, punkt konsultacyjny. To wszystko sprawiło, że
          rozmiar naszej aktywności wyszedł poza granice administracyjne Szczecina.

          • Gość: PREZES TOZ Dzień dzisiejszy TOZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 17:52
            Jak jest?

            Jesteśmy organizacją pozarządową, posiadającą status organizacji
            pożytku publicznego. Prowadzimy działalność gospodarczą świadcząc usługi
            lekarsko-weterynaryjne w Przychodni dla Zwierząt TOZ. Zatrudniamy na pełnych
            etatach dwoje lekarzy i jednego technika weterynarii. Bieżące przychody z
            działalności Przychodni, pozwalają nam na utrzymanie siedziby i personelu.
            Przychodnia stanowi bardzo istotne zaplecze naszej działalności nieodpłatnej
            tj. bezpłatne usługi lekarsko-weterynaryjne dla zwierząt bezdomnych i wolno
            żyjących. Co trzeci, czwarty nasz klient jest obsługiwany bezpłatnie. Dzięki
            klientom płatnym, którzy leczą u nas swoje zwierzęta możemy finansować
            działalność nieodpłatną. Przychodnia uczestniczy w Gminnym programie czipowania
            psów i programie bezpłatnej sterylizacji wolno żyjących kocic.
            Poza Przychodnią w siedzibie naszej organizacji funkcjonuje biuro
            oddziału, prowadzące bieżące sprawy Towarzystwa, przyjmujące zgłoszenia o
            potrzebie podjęcia interwencji w sprawach niehumanitarnego traktowania
            zwierząt, koordynujące współpracę ze szkołami i przedszkolami w zakresie
            edukacji humanitarnej w formie prelekcji i konkursu makulaturowego, rejestr
            populacji wolno żyjących kocic i udzielonej społecznym opiekunom pomocy oraz
            bardzo wiele innych spraw związanych z funkcjonowaniem naszej jednostki
            terenowej TOZ. W biurze zatrudnione są na pełnych etatach dwie osoby: kierownik
            biura TOZ i inkasent podatku od posiadania psa. Powierzenie nam przez Miasto
            funkcji inkasenta podatku od posiadania psa poszerzyło naszą działalność i
            zwiększyło nasze przychody. Z poboru i windykacji podatku od posiadania psa na
            konto naszej organizacji dociera 30% jego wartości. Pomaga nam to w
            finansowaniu zakupu leków i karmy. Z pieniędzy tych finansujemy także koszty
            pracy naszego inspektora, prowadzącego terenową działalność interwencyjną w
            granicach Miasta Szczecina i w jego okolicach. Przy tak szerokim wachlarzu
            działalności na umowę zlecenie zatrudniamy także księgową.
            W biurze TOZ ma także swoją siedzibę Redakcja naszego Kwartalnika Eko-
            ZOO Kalenadarium. Co kwartał informujemy naszych czytelników o tym co udało nam
            się zrobić dla zwierząt, jakie mamy plany i jakie problemy. Dzięki dotacji
            WFOŚiGW drukujemy i dystrybuujemy 1000 egzemplarzy naszego pisma, do szkół,
            administracji samorządowej naszego województwa, instytucji, opiekunów zwierząt.
            Numery specjalne Eko-ZOO poświęcamy wybranym zagadnieniom, ot choćby jak ten
            poświęcony prezentacji naszej działalności z ostatnich 5 lat. W Biurze tworzymy
            także nasze koncepcje i projekty, na które staramy się pozyskiwać środki
            zewnętrzne, także z Unii Europejskiej. Przy wsparciu z UE stworzyliśmy
            funkcjonujący nadal Punkt konsultacyjny dla organów administracji samorządowej
            oraz osób fizycznych w sprawach sposobów postępowania z zakresu ograniczania
            bezdomności i walki z okrucieństwem wobec zwierząt.
            Bardzo istotnym źródłem przychodów TOZ jest 1% odpis podatku od osób
            fizycznych na rzecz organizacji pożytku publicznego. Status takiej organizacji
            posiadamy od trzech lat. Już dwukrotnie przychody te wspomogły naszą
            działalność. Takie odpisy to jednak nie tylko pieniądze to także miara
            zaufania, jaką obdarzają nas ludzie. Jest bardzo podbudowującym fakt, że w
            zeszłym roku takie zaufanie wobec nas wyraziło aż 431 osób. Część z nich
            zrobiła to już dwukrotnie. Mamy nadzieję, że nie stracimy ich zaufania.
            W każdy pierwszy wtorek miesiąca spotykamy się w siedzibie TOZ z
            naszymi członkami, społecznymi opiekunami populacji wolno żyjących kotów.
            Dyskutujemy o problemach, jakie powstają, staramy się organizować różnego
            rodzaju pomoc dla zwierząt. W trzecie wtorki miesiąca spotykamy się z naszymi
            wolontariuszami i kandydatami na wolontariuszy. To młoda grupa wsparcia,
            ambitna, uparta i aktywna. Szkoda tylko, że jeszcze dość nieliczna.
            Dziś szczeciński oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce
            jest bardzo aktywną jednostką terenową TOZ. Mamy poczucie pewnej stabilności,
            ale wciąż pojawiające się nowe wątki działalności wymagają ciągłego
            poszukiwania źródeł ich finansowania i ludzi, którzy pomogliby je nam
            realizować. Członkowie Zarządu Oddziału jak i Prezes, pełnią swoje funkcje
            całkowicie społecznie, godząc te obowiązki z pracą zawodową i rodziną.
            Potrzebujemy więcej takich osób, które nie bacząc na trudy pracy społecznej,
            dystansując się od wyścigu szczurów i ciągłej gonitwy na pieniędzmi chciałyby
            po stronie swoich sukcesów życiowych zapisać pomoc zwierzętom bezdomnym i
            potrzebującym.

            • Gość: PREZES TOZ najbliższe cele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 17:53
              Nasze zasadnicze cele na przyszłość można sformułować następująco:
              1. Podjęcie aktywnych działań w zakresie zmniejszenia liczby zwierząt
              trafiających do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Szczecinie. W przypadku
              psów działania te będą koncentrowały się wokół promocji sterylizacji suk
              właścicielskich, przez uruchomienie programu współfiansowania tych zabiegów
              przez właściciela, TOZ i fundusze wewnętrzne. W przypadku kotów zamierzamy
              nadal aktywnie realizować we współpracy z UM Szczecin program sterylizacji
              wolno żyjących kocic.
              2. Zwiększenie świadomości właścicieli zwierząt w zakresie obowiązków na
              nich ciążących, szczególnie w zakresie obowiązku opieki nad zwierzęciem w
              każdym stanie i wieku, poprzez kierowanie na drogę postępowania sądowego
              właścicieli porzucających swoje zwierzęta np. poprzez ich nieodbieranie ze
              schroniska po zawiadomieniu właściciela zidentyfikowanego na podstawie numeru
              czipa.
              3. Zwiększenie poziomu aktywnej, skutecznej i bezpiecznej adopcji
              zwierząt, krajowej i zagranicznej, przez zbudowanie wolontariatu opartego o
              tymczasową domową opiekę nad zwierzęciem przeznaczonym do adopcji wspomaganą
              przez TOZ. Wolontariusze przejmą na siebie zadania z zakresu opieki
              przedadopcyjnej (żywienie, pielęgnacja, socjalizacja, nauka higieny), a TOZ
              będzie ich wspierał w zakresie bezpłatnej opieki lekarsko-weterynaryjnej,
              pożywienia itp.
              4. Poprawa dobrostanu zwierząt przebywających w Schronisku dla
              bezdomnych zwierząt w Szczecinie, poprzez zbudowanie aktywnego i licznego
              wolontariatu schroniskowego, pielęgnującego i socjalizującego zwierzęta tam
              przebywające.
              5. Prowadzenie działań propagujących aktywne postawy społeczeństwa we
              wszystkich etapach postępowania w sprawach o znęcanie się nad zwierzętami.
              6. Kontynuacja działań z zakresu edukacji humanitarnej dzieci i
              młodzieży, inicjowanie ich działalności społecznej na rzecz zwierząt bezdomnych
              i potrzebujących.
              7. Organizacja małych, azylowych form opieki nad bezdomnymi zwierzętami
              w Gminach województwa zachodniopomorskiego, opartych o zapisy Gminnych
              programów przeciwdziałania bezdomności zwierząt.
              • Gość: Prezes TOZ Parę naszych efektów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 18:00
                Prelekcje w szkołach
                Każdego roku w przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach
                prowadzimy kilkadziesiąt prelekcji dla dzieci i młodzieży na temat zasad
                humanitarnego traktowania zwierząt, standardu właściwej opieki nad zwierzętami
                domowymi oraz roli sterylizacji i kastracji zwierząt domowych w zapobieganiu ich
                bezdomności. Informujemy dzieci i młodzież o potrzebie zapewnienia
                właściwej opieki kotom wolno żyjącym oraz sposobach pomagania tym zwierzętom i
                ich społecznym opiekunom. Grupy chętne do zapoznania się z naszą
                działalnością zapraszamy do naszej Przychodni dla Zwierząt TOZ. W naszym
                kwartalniku „Eko-ZOO Kalendarium chętnie publikujemy prace plastyczne o
                zwierzętach wykonane przez dzieci i młodzież.

                „Maraton makulaturowy zamieniamy papier na leki”
                W pięć kolejnych edycji tego konkursu zaangażowało się łącznie ponad
                100 grup uczestników (3 500 przedszkolaków i uczniów), zbierających
                makulaturę i nieodpłatnie przekazujących ją do punktu skupu,
                współorganizatora konkursu firmy „Remondis”. Łącznie pozyskaliśmy tym sposobem
                40 ton
                makulatury, którą „Remondis” wraz z Organizacją Odzysku
                „Eko-Punkt”, zamienili nam na 30 000 zł, za które zakupiliśmy leki wykorzystane
                podczas bezpłatnych wizyt zwierząt w naszej „Przychodni”. Za tą cudownie
                zamienioną makulaturę mogliśmy pomóc ponad 1000 chorym zwierzętom.
                Efekty naszego konkursu tak w sferze pomocy zwierzętom jak i edukacji
                humanitarnej dzieci i młodzieży, dostrzegło Jury Narodowego Konkursu
                Ekologicznego
                „Przyjaźni Środowisku”, przyznając nam w 2004 r. tytuł „PROMOTOR
                EKOLOGII”.

                Kwartalnik „Eko-ZOO Kalendarium”
                W ciągu 10 lat istnienia naszego kwartalnika ukazało się 34 numery
                cykliczne oraz 3 numery specjalne. Nakład 1000 egzemplarzy i bezpłatna
                dystrybucja naszego wydawnictwa pozwala nam docierać z informacjami o naszej
                działalności, współpracujących z nami organizacjach i ludziach wielkiego serca,
                zarówno do uczniów i nauczycieli, na biurka gminnych urzędników z terenu
                naszego województwa, właścicieli zwierząt domowych i społecznych
                opiekunów populacji wolno żyjących kotów. Nasza misja edukacyjna nie mogłaby
                być realizowana bez trwałego wsparcia Wojewódzkiego Funduszu Ochrony
                Środowiska i Gospodarki Wodnej województwa zachodniopomorskiego. Nasze
                wydawnictwo
                objęte jest patronatem Zarządu Głównego TOZ w Polsce.

                Program sterylizacji wolno żyjących kocic
                Od trzech lat przy wsparciu finansowym Urzędu Miejskiego w Szczecinie,
                realizujemy program sterylizacji wolno żyjących kocic, eliminując możliwość
                rozrodu u około 700 kocic rocznie. Program adresowany jest do społecznych
                opiekunów populacji wolno żyjących kocic zarejestrowanych w TOZ. Opiekun
                dostarcza do Przychodni dla Zwierząt TOZ kotkę przeznaczoną do
                sterylizacji, odbiera ją po wykonanym zabiegu a następnie wypuszcza w miejscu, z
                którego kotka pochodzi. Urząd Miasta pokrywa koszty materiałowe zabiegu, lekarze
                weterynarii zatrudnieni w TOZ wykonują bezpłatnie zabieg sterylizacji.
                Nasze działania spowodowały, że corocznie rodzi się około 10 000 kociąt
                mniej. Tyle mniej kociąt cierpi i umiera.

                • Gość: Prezes TOZ i jeszcze parę efektów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 18:03
                  Interwencje w sprawach niehumanitarnego taktowania zwierząt
                  Każdego dnia otrzymujemy zgłoszenie o złym traktowaniu zwierząt
                  domowych. Niektóre z nich okazują się złośliwością sąsiadów, jednak wiele
                  dotyczy znęcania się nad zwierzętami poprzez bicie, głodzenie, niechlujne
                  warunki utrzymania, niepodejmowanie leczenia chorych zwierząt, porzucenie,
                  okaleczenie czy zabicie. W ciągu roku przyjmujemy kilkadziesiąt zgłoszeń, w
                  połowie przypadków potwierdza się konieczność naszej interwencji. W biurze
                  ustalamy wszelkie okoliczności opisywanych sytuacji a nasz inspektor w
                  terenie weryfikuje zgłoszenia i podejmuje czynności zwierzające do poprawy
                  stanu. Wspólnie podejmujemy decyzję, czy wystarczy pouczenie właściciela i
                  zobowiązanie go do naprawy sytuacji, czy też jak czynimy to w przypadkach
                  drastycznych odbieramy zwierzę i kierujemy sprawę na drogę postępowania
                  sądowego. Bardzo niechętnie odbieramy zwierzęta wiedząc, na jaki los
                  skazujemy je w schronisku. Ubolewamy nad długotrwałym postępowaniem sądowym i
                  często definiowaną przez prokuraturę i sądy „niską szkodliwością
                  społeczną czynów”. Staramy się to zmieniać.

                  Aktywny udział w postępowaniu karnym w sprawach om znęcanie się nad
                  zwierzętami
                  Wykorzystujemy nasze prawo, organizacji pożytku publicznego, by zasiadać w
                  ławie obok prokuratora w funkcji oskarżyciela posiłkowego, w
                  najdrastyczniejszych sprawach dotyczących najczęściej zabicia zwierząt.
                  Przekonujemy
                  sąd do uznania czynów za wysoce szkodliwe i domagamy się w imieniu
                  pokrzywdzonych zwierząt odpowiedniego ukarania sprawcy. Obecnie uczestniczymy w
                  dwóch postępowaniach. Naszą postawą mobilizujemy także świadków znęcania
                  się nad zwierzętami do aktywnego udziału w postępowaniu, które w takiej
                  sytuacji ma ogromne szanse na szybkie i skuteczne ukaranie sprawców.
                  Członkowie naszej organizacji są także ławnikami sądowymi.

                  Wolontariat na rzecz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie
                  Ponad 300 psów i kilkadziesiąt kotów przebywających w szczecińskim
                  Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt, zarządzanym przez Zakład Usług
                  Komunalnych pilnie potrzebuje naszej pomocy. Zwierzętom tym potrzebne jest
                  indywidualne traktowanie, socjalizowanie ich z człowiekiem gwarantujące
                  powodzenie
                  adopcji, kontakt umożliwiający poznanie i dostrzeżenie zmian w zachowaniu np.
                  na skutek rozwijającej się choroby. Przełamując rutynę schroniskowej
                  opieki nasi członkowie stali się wolontariuszami w schronisku. Sprzątamy,
                  karmimy zwierzęta, pielęgnujemy je, oswajamy. Ale wciąż jest nas zbyt
                  mało. Organizujemy młodych ludzi, którzy zechcieliby nam w tym pomóc,
                  zrzeszamy ich, szkolimy i oczekujemy oddania zwierzętom, które z pewnością sobie
                  na to zasłużyły.

                  Organizacja społecznej opieki nad populacjami wolno żyjących kotów
                  Zrzeszamy ponad 300 społecznych opiekunów populacji wolno żyjących
                  kotów z terenu całego miasta. Opieką objętych jest ponad 3000 kotów, które
                  bezpłatnie sterylizujemy i leczymy w Przychodni dla Zwierząt TOZ. Pomagamy
                  także walczyć z ludźmi i instytucjami niechętnymi do współbytowania z
                  kotami. Przekonujemy o ogromnej roli, jaką spełniają miejskie koty. W miarę
                  możliwości pomagamy w dokarmianiu kocich populacji. Z pomocą uczniów
                  szczecińskich szkół udało się nam przekazać 25 kocich budek, na potrzeby
                  bytowania kotów na szczecińskich osiedlach. Społeczni opiekunowie to rzesza
                  dobrych ludzi, często minimalizujących potrzeby własne na rzecz
                  potrzebujących zwierząt.

                  Gminne programy przeciwdziałania bezdomności zwierząt
                  Przy finansowym wsparciu Unii Europejskiej zrealizowaliśmy roczny program
                  zachęcający gminy do uchwalenia i realizacji lokalnych programów
                  przeciwdziałania bezdomności zwierząt, dostosowane do specyfiki problemu.
                  Zachęcaliśmy do znakowania zwierząt, wykorzystywania podatku od posiadania psów
                  jako narzędzia w realizacji polityki ograniczającej bezdomność, lokalnych,
                  małych i przyjaznych azyli dla zwierząt. Zbieramy pierwsze plony, wspomagamy
                  tworzenie lokalnych programów, otwieramy pierwsze azyle, konsultujemy
                  szczegółowe rozwiązania. Aby zrozumieć skalę problemu bezdomności zwierząt,
                  zwizytowaliśmy wszystkie schroniska, azyle i przytuliska na terenie naszego
                  województwa. Ankietowaliśmy wszystkie zachodniopomorskie gminy w zakresie
                  sposobu przygotowania i działania w przypadkach wymagających pomocy
                  zwierzętom. Opracowaliśmy „Raport o bezdomności zwierząt w województwie
                  zachodniopomorskim” i zorganizowaliśmy konferencję przeznaczoną dla
                  samorządowców na temat „Bezdomność zwierząt – Co może Gmina?”

                  Pośrednictwo w adopcji zwierząt
                  Pośredniczymy w znajdowaniu nowych domów dla kotów i psów, które w
                  jakiś sposób znalazły się w naszej Przychodni dla Zwierząt: porzucone,
                  zrzeczone, okaleczone, chore... Po udzieleniu im pomocy poszukujemy nowych
                  domów.
                  W ostatnim roku pośredniczyliśmy w kilkudziesięciu adopcjach.
                  Wysterylizowaliśmy i
                  wykastrowaliśmy bezpłatnie ponad 50 kotów przeznaczonych do adopcji
                  zagranicznej organizowanej przez Zwierzęcy Telefon Zaufania. Adoptującym
                  zwierzęta
                  z TOZ oferujemy przygotowanie zwierzęcia do adopcji (wyleczenie) i 20
                  dożywotnią zniżkę w naszych usługach weterynaryjnych. Tworzymy sieć
                  tymczasowych opiekunów dla zwierząt przeznaczonych do adopcji, w ich domach z
                  dala
                  od zagrożeń związanych z kontaktami z chorymi zwierzętami trafiającymi do
                  przychodni. Rozpoczynamy tworzenie własnych szlaków adopcji zagranicznej.


                  Bezpłatna opieka lekarsko-weterynaryjna dla zwierząt w potrzebie
                  W Przychodni dla Zwierząt TOZ poza bezpłatną sterylizacją wolno
                  żyjących kocic, udzielamy bezpłatnej pomocy lekarsko-weterynaryjnej dla zwierząt
                  w potrzebie: w chorobie, po wypadkach i urazach. Pieniądze na zakup leków w
                  tym celu pozyskujemy z płatnej działalności Przychodni, przychodów z
                  konkursu „Maraton Makulaturowy zamieniamy papier na leki”, 1% odpisu od
                  podatku od osób fizycznych na rzecz organizacji pożytku publicznego, oraz 30%
                  inkasa z podatku od posiadania psa. Rocznie udzielamy bezpłatnej pomocy
                  ponad 1000 zwierzętom. W szczególnych wypadkach obniżamy ceny zabiegów dla
                  właścicieli
                  zwierząt znajdujących się w wyjątkowo trudnej sytuacji materialnej.
                    • Gość: fe77 Re: Jeżeli to wszystko za mało.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 20:25
                      Postarajcie się robić tak dalej, trzymam kciuki!!! Tygrysico, chyba przez
                      pomyłkę znalazłaś się w dyskusji, gdybyś choć raz miała do czynienia z
                      potrzebującym zwierzęciem na pewno trafiłabyś do TOZ-u. Ja tam byłam nie raz i
                      wiem, co robią dla zwierząt Przykład: dwa uratowane koty, jeden z ulicy, jeden
                      ze schroniska, oba leczone za przysłowiowy grosz, byłam w tej lecznicy nie raz
                      z psem, widziałam i miałam okazję rozmawiać z babciami, które opiekują się
                      bezdomnymi kotami...Oni naprawdę się starają, a że Twoim zdaniem za mało?
                      To im pomóż Tygrysico!!!
                    • mi.mare Re: Jeżeli to wszystko za mało.... 19.01.07, 22:37
                      Tylko, że jak się udałam do jednego z oddziałów TOnZ-u w naszym województwie z
                      prośbą aby pokryli choćby w jakiejś części koszty sterylizacji dwóch kocic,
                      które błąkały się po naszym podwórku to usłyszałam, że moge sobie tylko o tym
                      pomarzyć. Odesłano mnie z listkiem tabletek antykoncepcyjnych i zostawiono z
                      problemem samej sobie. W ogóle odniosłam wrażenie, (a byłam tam 3 razy), że
                      niewiele się dzieje w tej placówce, oprócz spotkań towarzyskich przy
                      papieroskach. Może i pani kierownik tego oddziału kocha zwierzęta ale jakoś nie
                      widać efektów jej działań w gminie.
                • Gość: ciekawska a gdzie to Eko-Zoo IP: *.chello.pl 29.12.06, 20:46
                  a niby gdzie te Eko_Zoo można dostać? dlaczego nie jest to jakoś bardziej
                  rozpowszechnione? i w jakich szkołach są te prelekcje? moje dziecko w
                  podstawówce z niczym takim się nie spotkało...a szkoda
                  musicie o tym cały czas mówić, pisać, nagłaśniać - bo szczerze mówiąc za mało o
                  Was wiemy i za mało Was jakoś tak
                  • Gość: Prezes TOZ Re: a gdzie to Eko-Zoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 21:09
                    Pomórz nam mówić, pisać, głosić idee. Jesteśmy tylko garstką
                    zapaleńców,walczących z niesprawiedliwoscią i okrucieństwem tego świata.
                    EkoZoo ma nakład 1000 egzemplarzy, na stałę i za darmo jest dostępne w naszej
                    siedzibie i w lecznicy. Teraz jest takżę nasz numer specjalny - Kalendarz - ten
                    wyjątkowo jako cegiełka 10 zł, z przeznaczeniem na przygotowanie zwierząt do
                    adopcji.
                    Córkę zapraszamy na prelekcje. Własnie dostaliśmy grant Unijny na walkę z
                    okrucieństwem wobec zwierząt i aktywizację społeczeństwa w tym zakresie. Mamy
                    zaplanowane ponad 120 prelekcji w najbliższych 10 miesiącach w szkołach naszego
                    miasta i województwa. Potrzebujemy wolontariuszy,którzy je zechcą z nami
                    prowadzić.
                    Teraz odwiedzamy i zapraszamy szkoły uczestniczące w naszym Maratonie
                    Makulaturowym... zamieniamy papier na leki. Wystarczy przystąpić do konkursu i
                    uzgodnić termin prelekcji pod numerem tel. 091-487-04-37
                    • Gość: ciekawska ? IP: *.chello.pl 30.12.06, 09:12
                      Chwila...pisałaś, że Eko_Zoo jest bezpłatnie dystrybuowane, a teraz że jest u
                      Was w siedzibie. Jak tego nie roznosicie to po co wydawać na to pieniądze? Nie
                      lepiej na co innego je przeznaczyć?
                      Zapraszasz moją córkę na prelekcje. Gdzie? Przecież niby te prelekcje mają być
                      w szkołach. Zapraszacie do maratanu makulaturowego, ale podajesz numer żeby pod
                      niego dzwonić i się umawiać. Czyli, że co - trójki klasowe mają wyjść w szkole
                      z takim pomysłem i zadzwonić do Was? To w końcu Wy odwiedzacie te szkoły czy
                      szkoły mają się do Was zgłaszać?
                      Dostaliście grant unijny między innymi na aktywizację społeczeństwa. A jak
                      będzie wyglądała ta aktywizacja społeczeństwa? Skoro społeczeństwo prawie nic o
                      Was nie wie? Z tego co wiem to nawet trudno do Was trafić - bo ani żadnego
                      szyldu, ani oświetlenia porządnego.
                      Plany są piękne i oby wyszły. Ale na razie słychać tylko o Waszej walce ze
                      schroniskiem. O niczym innym.
                      To Wy powinniście pokazać, że istniejecie, że coś robicie. Trafić do ludzi, nie
                      tylko na tym forum. ALe też do ludzi, którzy nie mają dostępu lub nie
                      korzystają z internetu. Ale nawet tutaj nie zauważyłam wzmożonej akcji
                      działania Pani - Pani Prezes.
                      Zwracasz się na samym początku, żebym Wam pomogła - pisać, głosić idee. Szkoda,
                      że jest to odpowiedź a nie wyjście z własną inicjatywą i poruszanie
                      samodzielnie problemów.
                      Pani Prezes - Pani powinna być osobą porywającą ludzi do działania. Widoczną,
                      znaną w Szczecinie. To Wy się musicie pokazać, żeby się ludzie dowiedzieli i
                      się do Was dołączyli.
                      • Gość: Prezes TOZ I jak tu dogodzić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 10:40
                        Praca w TOZ ma formę pracy społecznej. Robimy tyle na ile wystarcza nam siły i
                        czasu między praca zawodową i rodziną. Proszę o nie zgłaszanie pretensji że to
                        zbyt mało tylko zabranie się do roboty. Nie jesteśmy budżetowymi pasożytami
                        tylko zapaleńcami, którym się wydaje że zły świat można choć w odrobinie
                        naprawić. Ale nikogo nie zmuszamy do naszego popierania i aktywnosci.
                        Zapraszamy tych którzy poza krytyką wszystkiego chcieliby coś sensownego
                        zrobić.

                        Eko-Zoo jest wydawnictwem finansowanym ze środków Wojewódzkiego Funduszu
                        Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jest czasopismem bezpłatnym. Ze środków
                        TOZ finansowany jest VAT i koszty dystrybucji na terenie województwa. Jeżeli
                        szkoła Pani córki zechciałaby uczestniczyć w naszych prelekcjach to odrobina
                        zainteresowania np. telefon by umówić się na prelekcje nie jest chyba
                        nadmiernym wysiłkiem.

                        Walczymy nie ze schroniskiem tylko z rutyna i bezmyślnoscią. Znamy tąinstytucję
                        nie tylko z dekoracji jaka ostatnio jej towarzyszy.

                        A co do informowania o naszej działalnosci to wychodzimy z założenia że krowa
                        która dużo ryczy mało mleka daje, a ja nie startuję w konkursie piękności i nie
                        muszę być popularna. Jesteśmy całkowicie apolityczni więć nie musimy zabiegać o
                        elektorat.

                        A na oświetlenie i szyld po prostu zabrakło nam pieniędzy. Możę zechcesz
                        ufundować?
                        • Gość: lalala Re: I jak tu dogodzić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 11:33
                          takie gazety , kalendarze powinny byc sprzedawane w kioskach lub centrach
                          handlowych ...a nie w schronisku , watpie zeby ktos specjalnie jezdzil po
                          kalendarz do schroniska, pomyslcie o tym, jakies akcje w centrach hanlowych ,
                          bo nic nie jest organizowane a kazdy sie przylaczy i da symboliczna zlotowke ,
                          zero inwencji;-[
                          • Gość: PREZES TOZ Re: I jak tu dogodzić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 11:40
                            Błagam nie mylcie nas ze schroniskiem. Jesteśmy na jednej ulicy ale po
                            przeciwnych jej stronach.
                            A co do dystrybucji materiałów marketingowych to zapraszam do współpracy. Nie
                            mogę jednocześnie zabiegać o pieniądze na ich druk, tworzyć ich pod względem
                            merytorycznym i sprzedawać w kiosku . Ludzie nie jestem cyborgiem.
                            Ale każdy wasz pomysł można przemyśleć. Tylko poza dobrymi radami jeszcze
                            dajcie coś od siebie. Zapraszamy wszystkich którzy mają jakąś wiedzę o
                            problemie zwierzęcym, chcą go rozwiązać, mają jakiś pomysł. Razem damy radę.
                            • Gość: ciekawska pisze Pani to co akurat pasuje IP: *.chello.pl 30.12.06, 13:44
                              A co z brakiem potrzeby bycia popularną?
                              Okłamuje nas Pani: wpierw - jest dystrybuowany, potem nie. Wpiewr tyle
                              robiecie, potem że jest Was za mało i że to my mamy się wykazać minimalną
                              inicjatywą i Was odnaleźć i się dowiedzieć jakie akurat pomysły macie.
                              Pani nie są potrzebne dobre rady. Pani jest potrzebny spokój. Żeby
                              ludzie "tyłka" nie zawracali. :(
                              Zaprasza Pani do współpracy - w wątku, którego nawet Pani nie założyła. Nie
                              trzeba być cyborgiem, żeby mieć pomysły i je realizować. Trzeba tylko chcieć.
                              Razem można więcej - owszem. Ale to Pani powinna wyciągnąć rękę do ludzi. To
                              Pani jest Prezesem TOZ-u i to leży w Pani zakresie jako Prezesa. No chyba, że
                              polega to tylko na posiadaniu fajnego tytułu.
                        • Gość: ciekawska trzeba coś robić a nie tylko pisać, że się robi IP: *.chello.pl 30.12.06, 13:35
                          Pani Prezes TOZ-u. Ma Pani problem. Tu nie chodzi o dogodzenie wszystkim.
                          Jesteście organizacją zajmującą się pomaganiem zwierzętom. Napisała Pani piękny
                          laborat ile to robicie, ale zaraz potem wyszło, że robicie tylko i wyłącznie
                          jak się do Was ktoś zgłosi. Nie jest to więc inicjatywa Wasza tylko ludzi,
                          którzy mają jakieś pojęcie o zwierzętach i chcą coś robić. Ale większość ludzi
                          nie ma takiej świadomości i to do nich trzeba dotrzeć!
                          Krowa która dużo ryczy mało mleka daje - owszem. Ale o krowie wiedzą wszyscy a
                          o Was nie. Proszę więc ludziom nie mydlić oczu. W ilu szkołach odbyły się
                          prelekcje i jakie to szkoły? Gdzie się pojawiły w szkołach informacje o zbiórce
                          makulatury? To w końcu Pani jest prezesem TOZ-u a nie my rodzice. To Pani
                          powinna poinformować szkoły a nie szkoły powinny się interesować czy jakaś
                          organizacja prozwierzęca w Szczecinie akurat coś sobie wymyśliła. Nikt nie każe
                          Pani piastować tego stanowiska. Chwała za to, że chce się Pani działać. Ale
                          proszę to robić, a nie tylko ładnie pisać ile to zostało zrobione i jak to się
                          Pani poświęca. Bo jakoś to potem kłóci się z późniejszymi Pani wypowiedziami.
                          Problem z Eko-Zoo. Czyli jednak nie ma żadnej dystrybucji. Jak ktoś chce to
                          niech sobie przyjedzie do nas. Bardzo fajne podejście. A nie wpadła Pani na
                          pomysł, żeby jak jest Pani na mieście to porozwozić to po weterynarzach,
                          szkołach, uczelniach związanych kierunkowo z przyrodą? To znowu mieszkańcy mają
                          wykazać się inicjatywą, żeby zainteresować się, że istnieje coś takiego jak TOZ
                          i że wydaje pisemko, które czeka aż się po nie ktoś zjawi?
                          Przy taki podejściu jakie ma Pani wątpię, żeby pozyskała nowych ludzi. Z jednej
                          strony niby coś robicie, ale z drugiej strony od razu jest obrona, że jak ktoś
                          chce to powinien sam się zainteresować.
                          Proszę mi w takim razie wytłumaczyć jak przy takim Pani podejściu chce Pani
                          zrealizować grant unijny, który polega na aktywizacji społeczeństwa. Skoro wg
                          Pani społeczeństwo samo powinno wykazać minimalne zainteresowanie i się do Was
                          zgłosić.
                          Załuję, ale po Pani wypowiedziach gdzie z jednej strony narzeka Pani, że Was
                          mało a z drugiej strony, że nie musi Pani zabiegać o elektorat wnioskuję, że
                          ten stan jest Pani na rękę. Skupiła się Pani tylko teraz na schronisku i czuje
                          się wytłumaczona. A wręcz oburzona, że ktoś od organizacji prozwierzęcej czegoś
                          wymaga. Myli się Pani pisząc, że nie musi Pani być popularna. Pani powinna być
                          popularna, żeby móć pomóc zwierzętom, żeby porwać za sobą ludzi. Ale widocznie
                          wcale Pani na tym nie zależy.
                          Gdyby współpracowała Pani ze szkołami i miała pomysły to myślę, że nie byłoby
                          problemu z zebraniem pieniędzy na oświetlenie czy szyld. Trzeba mieć tylko
                          pomysły i je realizoważ a nie pisać, że są realizowane a tuptać w miejscu.
                          • Gość: PREZES TOZ Re: trzeba coś robić a nie tylko pisać, że się ro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 14:15
                            W tym roku kończy się mojakadencja. Idą wybory. Może się Pani zgłosić. A za
                            pięć lat pogadamy.
                            Informacje o Maratonie makulaturowym i związanymi z nimi prelekcjami trafiaja
                            na biurko Dyrektorów szkół poprzez Wydział UM. Kurier też nam w tym pomaga.
                            Ale może ja rzeczywiscie się do tego nie nadaję. A już z pewnoscią jako
                            rzecznik prasowy.
                            Zabieram się za gotowanie. Tu niemuszę przekonywać konsumentów że nie jestem
                            wielbłądem.
                            • Gość: ciekawska Re: trzeba coś robić a nie tylko pisać, że się ro IP: *.chello.pl 30.12.06, 14:29
                              Rozumiem, że najlepszą obroną jest atak. Ale proszę ten atak przeprowadzać
                              logicznie. A nie samej sobie zaprzeczać.
                              Ja już działam - na rzecz dzieciom. Nie robię z tego wielkiego szumu. Ale razem
                              z rodzicami wymyślamy, angażujemy innych. A Pani? Nie muszę pisać, że jestem
                              Prezesem a potem obrażając się proponować kandydaturę innym. Zapomina Pani, że
                              nie chodzi tu o Panią, ale o zwierzęta.
                              Pani ma bardzo wysokie mniemanie o sobie Pani Prezes. Chyba za wysokie jak na
                              organizację pomagającą bezbronnym istotom.
                              Ale niech się Pani nie martwi - nie zamierzam kandydować ani z Panią rozmawiać.
                              Bo z Panią nie idzie rozmawiać. Albo się Pani wierzy na słowo i się luk nie
                              wytyka, albo nie ma żadnej rozmowy. Pani nie przyjmuje krytyki. Albo ludzie są
                              z Panią, albo przeciwko Pani. Żałosne.
                              Posiadanie odmiennego zdania nie jest zbrodnią. Zmusza do działania. Tych,
                              którzy naprawde chcą coś robić.
                              Życzę smacznego Pani rodzinie. A Pani mniej zacietrzewienia.
                              • Gość: fe77 Re: trzeba coś robić a nie tylko pisać, że się ro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 19:50
                                Męczą mnie Twoje wypociny pani Ciekawska.Jak się naczytało za dużo na temat
                                promocji siebie i wszystkiego innego radzę się wypromować. Przecież sama
                                twierdzisz, że szum jest tu najważniejszy a sama go nie robisz...i jeszcze sie
                                tym chwalisz.Konsekwentnie starasz się pokazac, że masz jakieś pojęcie na ten
                                temat a za każdym razem jak czytam twoje posty odnoszę wrażenie,że to jest
                                jakiś trening własnych umiejętności mający na celu pokazanie jak bardzo znasz
                                się na prowadzeniu tego typu działalności.
                                • Gość: ciekawska Re: trzeba coś robić a nie tylko pisać, że się ro IP: *.chello.pl 31.12.06, 00:28
                                  Jak Cię męczą to nie czytaj. Ja staram się docieć dlaczego o TOZ-ie zwykli
                                  ludzie nie mają pojęcia. Dlaczego Pani Prezes TOZ-u pisze, że tyle zostało
                                  zrobione a w rzeczywistości to my się mamy sami do TOZ-u zgłaszać.
                                  Myślisz, że tyle jest robione przez nich dla zwierząt? Owszem, ale jak sama tam
                                  przywieziesz zwierzaka.
                                  Nie staram się pokazać, że mam pojęcie na ten temat. Staram się pokazać, ze TOZ
                                  nie ma pomysłu jak działać. Jeżeli odbierasz to jako trening moich umiejętności
                                  to szkoda. Szkoda, że jeżeli komuś się ukazuje, że co innego pisze a co innego
                                  wychodzi w rzeczywistości to zamiast się nad tym zastanowić to przystępujecie
                                  do ataku.
                                  Nie muszę się znać na prowadzeniu takiego rodzaju działalności, zeby
                                  stwierdzić, że TOZ w mieście Szczecin nie jest znany.
                                  I widocznie w przeciwieństwie do Ciebie fe77 ja czytam ze zrozumieniem a nie
                                  propagandę. Ale jak będziesz w moim wieku - bo wnioskuję, że 77 to rocznik, to
                                  może zrozumiesz to co czytasz. Nie sztuka kogoś bronić z zasady. Sztuka bronić
                                  mądrze. I na koniec - lepiej przeczytać za dużo niż nic.
                                  Myślałam, że atak tygrysicy jest tylko toczeniem piany. Ale im dalej w las, tym
                                  więcej drzew. Mam nieodparte wrażenie, że im bardziej odbiegnie się od tematu,
                                  tym bardziej będą szczęśliwe niektóre osoby. Życzę powodzenia. Tylko proszę się
                                  zastanowić - to zwierzętom nie służy.