jan.winnicki-alternatywa
10.01.07, 21:50
Der Dziennik pismo o zdecydowanych lustracyjnych poglądach,celowo aby osiągnąć
większy nakład pisze takie bałamuctwa.Kiedy chcieliśmy podać rękę ponad
podziałami aby przezwyciężyć nasze jakże polskie kłótnie, kiedy ciągle
napotykaliśmy zaciśniętą pięść wymierzoną i między oczy i w serce pojednania.
Dlaczego nie chce się zrozumieć że teraz nam swary nie są potrzebne, że trzeba
pracować dla kraju,dla Europy i dla społeczności ludzkiej.Ale nie ,tak nie
można! zawsze się znajdą ludzie którzy będą jątrzyć i szukać konfliktów by nie
dało się w polskim piecu upiec chleba! polski piec trzeba koniecznie przerobić
na piekło polskie!!!
Oto niejaki Rybiński pisze otwartym tekstem swoje aberracje!!!
Czytajcie!
W tych czasach arcykapłaństwo Michnika sięgało już świętości. W maju roku 2000
Adam Michnik, wezwany na świadka do Sądu Lustracyjnego, odmówił wypowiedzi dla
prasy w obecności dziennikarza PAP, gdyż PAP nie stosowała się dość dokładnie
do zasad kultu. Mając religię, Arcykapłana, dogmaty i zasady etyczne, ten
kościół antylustracyjny atakował bez litości każdego, kto pozwolił sobie
podważać kanony nowej wiary. Wiary w lepszą przyszłość bez archiwów, lustracji
i bez historii. Kto oponował przeciwko kolektywizmowi myślenia, a przede
wszystkim jego najobrzdliwszej odmianie, mieszance kolektywizmu z
egocentryzmem był potępiany za herezję i niszczony.
Dzisiaj, w dniach afery abp. Wielgusa, całe pokolenie wychowane przez "Gazetę
Wyborczą" zobaczyło, że świat zbudowany dla nich przez Czesława Kiszczaka i
Adama Michnika był kłamstwem. Nie otwierał nas na zachodnią demokrację, ale od
niej izolował. Dzisiaj cały świat - począwszy od dziennikarzy lewicowego
"Liberation" po publicystów konserwatywnego "Corriere de la Sera" - pyta
Polaków: jak było możliwe, by w kraju "Solidarności" i Jana Pawła II ktoś mógł
za wszelką cenę bronić agenta SB jako moralnego autorytetu, jako człowieka
godnego, by przewodzić polskiemu Kościołowi? To nie są pytania do nas, to są
pytania do Adama Michnika i Czesława Kiszczaka. Niech na nie odpowiedzą. Bo to
oni bronili honoru i pozycji takich ludzi w polskim Kościele, w polskiej
polityce, w polskiej kulturze. Bronili agentów SB, niszcząc ich akta,
manipulując nimi, zabraniając zadawania pytań o ich przeszłość.
Jaki jest efekt tych działań, mogliśmy usłyszeć w niedzielę w katedrze
Świętego Jana i zobaczyć przed katedrą. Najgorliwszymi zwolennikami kościoła
antylustracyjnego, gotowymi poprzebijać parasolami Żydów i masonów
ośmielających się grzebać w teczkach, są ci, przeciwko którym całą tę
ideologię budowano. Ciemnogród, tłum dewotek i dewotów, niektórzy w
kontuszach, uosabiając to, co w polskiej tradycji najgorsze: lęk przed prawdą,
złamanie charakterów. Po 17 latach wielkiej manipulacji, jedynymi sojusznikami
Kiszczaka, Michnika i "Gazety" pozostali ksiądz Rydzyk z "Naszym Dziennikiem"
i Roman Giertych na czele Młodzieży Wszechpolskiej.