Gość: Roman
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.02.07, 17:48
Zbliżamy się do kolejnej, 61. rocznicy krwawych zajść kieleckich z 4 lipca
1946 roku. Posłużyły one do zainicjowania ogromnej nagonki na rzekomy "dziki
antysemityzm" Narodu Polskiego, co przyniosło ogromne szkody dobremu imieniu
Polaków. Nagonki prowadzonej w interesie stalinowskiej Rosji. Miała ona
pokazać Zachodowi, jak bardzo w Polsce potrzebne są sowieckie wojska - do
trzymania pod butem "faszystowskich" i "antysemickich" Polaków. Zbrodnia,
zorganizowana zaledwie kilka dni po sfałszowaniu referendum z 30 czerwca 1946
roku, miała odwrócić uwagę Zachodu od kolejnego, szczególnie brutalnego
pogwałcenia demokracji w Polsce. Natychmiast wykorzystano ją do dalszego
maksymalnego umocnienia systemu represji komunistycznych w Polsce. Zdaniem
syna prokuratora Jana Wrzeszcza, zaszczutego w dobie stalinizmu: "Po pogromie
terror był bardzo głęboko odczuwalny, zakorzeniony. To (...) było zamówienie,
żeby pokazać, że Polacy są straszliwi, krwiożerczy, że trzeba ich trzymać za
mordę" (cyt. za: K. Kąkolewski, Umarły cmentarz, Warszawa 1996, s. 128).
Przypomnijmy skrótowo przebieg zbrodniczych zajść kieleckich 4 lipca 1946
roku. Tego dnia rano zaczęto rozpowszechniać pogłoskę o rzekomym porwaniu
przez Żydów 8-letniego chłopca, Henryka Błaszczyka. Kilka osób udało się z
milicjantami do budynku Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego przy ul. Planty 7,
by domagać się rewizji domu w poszukiwaniu chłopca. W budynku tym
zamieszkiwało wówczas wielu Żydów. Doszło do szarpaniny wewnątrz budynku, a
wokół domu zaczęły się gromadzić grupy ludzi. Do budynku zaczęli wchodzić
kolejni milicjanci, a potem grupy wojskowych i żołnierzy KBW. W
niewyjaśnionych w pełni okolicznościach doszło do strzelaniny między
żołnierzami i milicjantami a Żydami, a później do mordowania i rabunku Żydów.
Do ataku na Żydów dołączały się zgromadzone wokół domu żydowskiego grupy
cywilów. Ich agresywne wystąpienia wzmogły się po przybyciu ok. godz. 12.30
dużej grupy robotników Huty "Ludwików". W najnowszej książce IPN o Kielcach
liczebność tej grupy oceniana jest na kilkaset osób (część autorów innych
publikacji podaje tu dużo mniejsze liczby). W czasie krwawych zajść,
trwających aż 5 godzin - od godz. 10 rano do godz. 15 - zginęło
trzydzieścioro siedmioro Żydów, dwóch polskich cywilów i jeden polski oficer.