Czy jazdę "na gapę" traktować jak kradzież?

20.02.07, 11:05
Tak sobie myślałem już nie raz, a po przeczytaniu artykułu w GS znowu:
www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070218/SZCZECIN/70218008
Problem gapowiczów stary jak komunikacja publiczna.
Jeśli coś ukradnę ze sklepu (czyli wezmę sobie świadomie coś bez zapłaty za
towar, usługę) to popełniam przestępstwo.
Jazda bez biletu też jest kradzieżą - wziąłem sobie coś (tutaj przejazd
środkiem transportu czyli usługę) bez zapłaty.
Koszty ponoszą oczywiście uczciwi bo dostają kolejną podwyżkę cen biletów.
    • skuter70 Re: Czy jazdę "na gapę" traktować jak kradzież? 20.02.07, 11:15

      Jedno co wynika z tego tekstu, to fakt, ze moznz sobie bezkarnie nie placic za
      przejazdy i miec wszystko w de. Jak to mozliwe , ze ktos ma 14000 zl dlugu????
      Dlaczego to nie jest egzekwowane? Jedyny straszak to uniemozliwienie brania
      kredytow??
      Wychodzi na to, ze placac za bilety udowadniam, ze jestem zwyklym durniem.
      • levy Re: Czy jazdę "na gapę" traktować jak kradzież? 20.02.07, 11:31
        Załóżmy, że taki gapowicz prowadzi np. sklep. Jeśli ktoś coś mu ukradnie, łapie
        gościa, zatrzymuje, zgłasza na policję i przetrzymuje delikwenta do czasu jej
        przyjazdu.
        Wchodząc bez biletu do autobusu myśli sobie jaki to jest cwany. Dlaczego nie
        pomyśli o tym, że okrada kierowcę z jego pensji i pozostałych uczciwych
        współpasażerów? A w razie kontroli nie chce oczywiście podać swoich danych i
        jest oburzony, że kontrolerzy chcą go zatrzymać, po czym wysiada i oddala się,
        a potem chwali się, że udało mu się wymknąć bo "kanary nie miały prawa na siłę
        go trzymać".
        Przecież ochrona w sklepie może zatrzymać złodzieja do czasu przyjazdu policji,
        a kradzież może być zgłoszona do prokuratury. Czemu więc takiego samego prawa
        nie mają kontrolerzy?
        • Gość: jinx Re: Czy jazdę "na gapę" traktować jak kradzież? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 12:04
          niska szkodliwośc społeczna?
          Dopóki są naiwni, co płaca - system działa.. i najbardziej korzystaja ci co nie
          płacą.
          A gdyby tak wszystcy hurtem zaczęli jeździć na gapę?? wyobraźcie sobie - nie
          byłoby transportu publicznego wcale..
        • Gość: zona.pijaka Re: Czy jazdę "na gapę" traktować jak kradzież? IP: *.icm.edu.pl 20.02.07, 12:05
          Jednego złapali na małej kradziezy bułki dostał wezwanie do Sądu. A że nie
          miał na bilet, a nie chciał kraść dalej, wiec nie pojechał na rozprawę. Wiec
          Sąd ukarał go grzywną, której biedak nie mógł zapłacić bo był biedny. Ponieważ
          nie mógłs spłacić grzywny i nie mógł odwiedzać Sąd - uznano go za uchylającego
          się od stawiennictwa oraz uchylającego się od płacenia grzywny. Doprowadzono go
          w końcu siłą w kajdankach - przy pomocy oddziału antyterrorystycznego.
          • jam-agru Re: Czy jazdę "na gapę" traktować jak kradzież? 20.02.07, 20:47
            Czy to ma oznaczać, że popierasz małe kradzieże?
    • Gość: vlad.h. sporne... IP: 80.53.41.* 21.02.07, 00:41
      po pierwsze komunikacja jest dotowana a wiec jesli place podatki to partycypuje
      w kosztach jej utrzymania, po drugie jesli kasuje bilet czasowy i z powodu
      opoznien pojazdow komunikacji miejskiej bilet ten sie konczy mimo ze nie
      dostalem czegos za co zaplacilem to jakos nikt sie za pasazerem nie ujmuje -
      mysle ze dziala tu pewnego rodzaju symetria - przewoznik publiczny jest w
      pozycji uprzywilejowanej bo i tak dostanie dotacje a zapisy regulaminu tak
      wspanialomyslnie ustanowianego przez debilnych radnych (regulamin swiadczenia
      uslug ZDiTM narusza konstytucje RP) powoduja ze przewoznik ma zawsze racje... to
      ja juz nie widze sprawy tak czarno bialo jak to przedstawiasz (a bilety kasuje
      zawsze choc zazwyczaj poruszam sie po miescie fura albo rowerem).
      Kradzieza jest w takim razie nie wypelnienie warunkow umowy zawartej poprzez
      skaksowanie biletu z przewoznikiem - kradziez ta usankchjonowana prawnie dotyka
      codziennie setki psazerow ZDiTM - mysle ze porownywalna ilosc osob jezdzi bez
      biletu - ogolnie bilans jak mysle oscyluje wokol sredniego ZERO.
      • Gość: Zuza Re: sporne... IP: *.astro.net.pl 21.02.07, 07:25
        Zgadzam się z twoim poglądem nie tak dawno było zimno mokro -patrz padał mokry
        śnieg i wiało dość mocno no cóż pan z 67 na końcowym szamał sobie spokojnie
        śniadanko w ciepełku i zerkał przez szybę jak ludziska stoją przed zamkniętym
        autobusem przestępując z nogi na nogę acha w śród pasażerów było dwoje maluchów
        no ale cóż pan i władca ma czas na śniadanie , tylko ciekawe czemu gdy
        poprosiłam o numer telefonu i jego numer służbowy jeszcze zanim zdążyłam
        zadzwonić pan kierowca był już w autobusie , a to tylko mały ułamek ich
        grzechów bo o punktualności pisze każdy z niezadowolonych ,o brudzie i taborze
        który nie powinien wyjeżdzać z zajezdni bo zagraża zdrowiu i życiu nie wspomnę .
        • Gość: jinx Re: sporne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:23
          A co to, własne prawo sobie tworzycie? Jak oni moga - to ja tez moge dowolnie
          postępować? Ja nie jeżdże komunikacją miejska i nie uśmiecha mi się dotować
          tego w coraz większym stopniu, tylko dlatego że niektórzy uważają, że im się po
          prostu należy jazda za darmo..
      • levy Re: sporne... 21.02.07, 11:22
        > po pierwsze komunikacja jest dotowana a wiec jesli place podatki to
        > partycypuje w kosztach jej utrzymania

        Idąc dalej tym tropem - żywność też bywa dotowana z moich podatków ale płacę za
        nią w sklepie.
    • Gość: zmyślny Re: Czy jazdę "na gapę" traktować jak kradzież? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 08:11
      Tak sobie dumam, bo myśleć nie umiem, że jak gapowicz jest mieszkańcem
      Szczecina, to jest to wykroczenie, a jak nie jest, to jest to kradzież.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja