peteen
03.05.03, 14:25
Dróg dojścia do Boga jest wiele. To może być intuicyjne odkrycie Boga jako
Stwórcy świata, jako Pierwszej Przyczyny, jako Sprawiedliwości, jako Piękna,
jako Bytu w sobie samoistnego, jako naszego Stworzyciela, Ojca i celu naszego
bytowania.
Wcześniej czy później człowiek powinien dojść do tego, że Bóg jest
Czystością, Świętością, Miłością. Odkryciu takiego Boga musi towarzyszyć
staranie, aby się z Nim złączyć, stać się Jemu podobnym, by kochać.
Probierzem zaś miłości jest życie bezinteresowne.
W akcie wiary obok intelektualnego przyjęcia zbawczych prawd jest ważne życie
tymi prawdami. I to tak bardzo, że trzeba powiedzieć tak: gdybyśmy
twierdzili, że wierzymy w Boga, a równocześnie gdyby w naszym życiu nie było
miłosierdzia, przebaczania, pomocy, życzliwości, uczciwej pracy, traktowania
jej jak służby bezinteresownej, to naprawdę w Boga nie wierzymy.
Przeważnie bywa, że wiarę w Boga - jeśli można tak powiedzieć - człowiek
otrzymuje jako dziecko od swoich rodziców. To oni od pierwszych lat życia
dziecka uczą je o tym, że jest Bóg i że nas kocha. Czynią to w sposób
przystępny dla dziecka. To są obrazki na ścianie w domu. "Boziu, pa" na
dobranoc. Modlitwy z prośbami o zdrowie mamusi, tatusia. Wejścia do kościoła
podczas spaceru. Rok kościelny z Adwentem, Bożym Narodzeniem, Wielkim Postem,
Wielkanocą, Zesłaniem Ducha Świętego - z obrzędami kościelnymi i zwyczajami
domowymi, które oddziałują bardzo silnie na psychikę małego dziecka.
Potem następują dłuższe pacierze, w niedziele obecność na całej Mszy świętej,
katechizacja w wieku przedszkolnym i szkolnym. Dziecko wchodzi w ten świat
zwyczajów, wierzeń, tekstów, modlitw i pieśni stopniowo, oswajając się z
nimi, stopniowo uznając je za swoje. Rzecz w tym, aby nie pozostawać przy ich
warstwie zewnętrznej, ale sięgać po wartości istotne wiary chrześcijańskiej,
które one niosą. Wcześniej czy później, dziecko, jeszcze nawet całkiem małe,
powinno albo z pomocą rodziców, albo samo odkryć, że Jezus jest nie tylko
dobry i piękny, ale że ono powinno żyć na Jego podobieństwo, też w dobru,
pięknie i miłości.
Powinno odkryć, że gdyby temu wszystkiemu, co się nazywa religią, nie
towarzyszyło życie pełne miłości, wtedy wiara zawieszona byłaby w próżni,
wtedy naprawdę nie doszłoby do kontaktu człowieka z Bogiem - wtedy nie byłoby
wiary. Z biegiem lat to odkrycie powinno stawać się dominantą całego życia.
Wokół niego powinny się koncentrować wszystkie wysiłki.
ks.M.Maliński
cdn...