Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku

IP: *.pools.arcor-ip.net 25.04.07, 20:17
totalna bzdura!!!!!!!!!!!!!!!!
pracuje w call center ,w niemczech.obsluguje klientow w j. francuskim ,i nikt
z firmy nigdy nie wpadl na pomysl by mnie zmuszac do prowadzenia prywatnych
czy tez sluzbwych -ale nie z klientami-rozmow po rancusku!!!
zaslanianie sie "strona techniczna" jest prymitywnym wybiegiem.wystarczy
kabiny oddzielic szyba....brak kasy na kabiny?
trzymam za goscia kciuki!!!!!!!!
    • Gość: onet Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.07, 21:43
      a mnie sie wydaje , ze temu panu sie cos pomylilo, jest obszar jak zawal tak
      zwal (service area) gdzie mowimy tylko w jezyku pracy, zeby klienci nie
      slyszeli dziwnych, a jak sie komus nie podoba , to niech sam zaklada biznes i
      dziala , tam bedzie mogl gadac po swojemu, nikt nie bedzie stawial boxow tylko
      po to ,zeby ten pan mogl sobie poplotkowac w jezyku polskim, pozwrawiam
      • Gość: Tomek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 26.04.07, 09:48
        Przecież nikt nie mówi, że nie ma prawa. Przecież to nie on jest oskarżonym. On
        ma prawo mówić w języku w jakim chce, a firma ma prawo z nim nie współpracować.
        • Gość: Tomek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 26.04.07, 09:48
          Źle podczepiłem odpowiedź.
      • centrolew Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 09:48
        Temu facetowi się coś pomyliło. Jeżeli na sali obsługują niemieckich klientów,
        którzy nie życzą sobie rozmów w tle w innym języku, to w czym problem?
        Profesjonalizm firmy wymaga, aby jakość usług była najwyższa. Chce pogadać o
        marynizmie, to niech sobie wyjdzie z sali...

        Mnie się wydaje, że kiepski był w tym co robi, został zwolniony i teraz się
        mści. Nie zatrudniłbym takiego nawet do kopania rowów, bo nawet tutaj okazałby
        się amatorem!
        • Gość: Gruchmen Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.e-wro.net.pl 26.04.07, 11:30
          Wydaje mi się, że nie masz racji. Dzwonię bardzo dużo po różnych liniach
          obsługi (to część mojej pracy) i NIGDY i NIGDZIE nie słyszałem żadnych rozmów w
          tle - tylko i wyłącznie głos osoby ze mną rozmawiającej. Nie przekonujcie mnie
          więc, że zakazali mu mówić po polsku, żeby klienci nie słyszeli w tle jakiegoś
          dziwnego języka.
          • Gość: jacek26311 Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.proxy.aol.com 26.04.07, 12:57
            ja pracuje w NY ,i w wiekszosci miedzy spaniolami i musze wysluchiwac tego
            okropnego hiszpanskiego slangu,a jak zdaza sie mie okazja pogadania po polsku
            nikt mnie nic nie powie. Po jakiemu kto gada to jego osobista sprawa byle to
            nie kolidowalo z wykonywana funkca
          • centrolew Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 13:37
            > Wydaje mi się, że nie masz racji. Dzwonię bardzo dużo po różnych liniach
            > obsługi (to część mojej pracy) i NIGDY i NIGDZIE nie słyszałem żadnych rozmów w
            > tle

            ... a ja chociażby wczoraj. Polecenie posługiwania się na sali CALL-CENTER w
            języku klientów, nawet w prywatnych rozmowach to zachowanie profesjonalne.

            Konkurować można albo jakością, albo ceną. Jeżeli firma chce być najtańsza, to
            będzie zatrudniać kiepów, którzy kłócą się o to, aby jak najmniej rozmawiać w
            obcym języku. Jeżeli chce wyróżniać się jakością, to nie dopuści do tego, aby
            klient miał powód do narzekań.

            Proste jak cep! Jak ktoś tego nie rozumie, to powinien się zająć polityką, tam
            na amatorszczyźnie i braku profesjonalizmu się wygrywa!
        • Gość: osiek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 11:44
          Czegoś tu nie kumam. Rozmowa po polsku w tle klientom przeszkadza, a po
          niemiecku nie? Znaczy się poplotkować po niemiecku już może? A nie przeszkadza
          klintom, jak w tle słyszą inne rozmowy, niezwiązane z ich sprawą?
          • Gość: andreas Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.pools.arcor-ip.net 26.04.07, 12:53
            Jeśli polskojęzyczny pracownik Call Center, obsługuje klientów w języku, który
            nie jest jego jązykiem ojczystym, w 85 przypadkach na 100 (jeśli nie więcej)
            przyjmując rozmowę telefoniczną w trakcie prowadzenia rozmowy po polsku,
            rozpocznie tęże rozmowę z klientem, nijako automatycznie, również po polsku.
            I już mamy powód do różnorakich konfliktów.
            Aby tego uniknąć pracodawca wymaga (i słusznie) porozumiewania się w języku , w
            którym się pracuje. To jest jego prawo, i pracownik ma się dostosować.
            Ale to wydaje się być tylko problem Polaków, którym od pokoleń wmawia się,
            że "nie będzie Niemiec pluł nam w twarz..."
            Ludzie, czasy się zmieniły, zejdźcie na ziemię i skończcie wreszcie z tym
            paranoidalnym patriotyzmem w fałszywym czasie i na fałszywym miejscu.
            • Gość: gadacz Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 212.160.172.* 26.04.07, 13:02
              Moim zdaniem Twoje twierdzenie to bzdura.
              Jesli ktos pracuje jako operator Call Center to ma zakodowana formulke ktora
              sie przedstawia i zaczyna rozmowe. Wiec ta formulke wkuwa po niemiecku i ja
              odtwarza to dlaczego potem mialby nagle zmianiac jezyk na polski.

              Poza tym jak znam zycie to predzej temu gosciowi po pracy przychodzilo probowac
              sie przedstawic formulka firmowa niz w pracy odebrac telefon i odezwac sie w
              stylu "Czesc, tu Jozek."

              BTW Skad wziales to "85 przypadkach na 100 (jeśli nie więcej)". Jakies prywatne
              badania czy jak?
              • oda15 Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 13:13
                Jesli ktos pracuje w sali, gdzie dochodza rozmowy z Niemiec(numer serwisu dla
                Niemcow) to oczywiscie wiekszosc klientow bedzie Niemcami.

                O.

                Gość portalu: gadacz napisał(a):

                > Moim zdaniem Twoje twierdzenie to bzdura.
                > Jesli ktos pracuje jako operator Call Center to ma zakodowana formulke ktora
                > sie przedstawia i zaczyna rozmowe. Wiec ta formulke wkuwa po niemiecku i ja
                > odtwarza to dlaczego potem mialby nagle zmianiac jezyk na polski.
                >
                > Poza tym jak znam zycie to predzej temu gosciowi po pracy przychodzilo probowac
                >
                > sie przedstawic formulka firmowa niz w pracy odebrac telefon i odezwac sie w
                > stylu "Czesc, tu Jozek."
                >
                > BTW Skad wziales to "85 przypadkach na 100 (jeśli nie więcej)". Jakies prywatne
                >
                > badania czy jak?
            • Gość: abc Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 13:05
              andreas- wogóle nie wiesz o czym mówisz! pracowałem w tym samym call center, po
              pierwsze - w zyciu nie słyszałem aby ktoś się pomylił przyjmując rozmowę od
              klienta i mówił po polsku - to jakaś bzdura- nie wiem skąd sie tobie biorą
              takie pomysły, po drugie - nie chodzi o to że klienci słyszą polki język w tle
              ale o to że słysząc konsultanta o polski AKCENCIE w 80% są niezadowoleni ze nie
              są obsługiwani przez PRAWDZIWEGO NIEMCA - TO KLIENCI SĄ UPRZEDZENI DO POLAKÓW A
              NIE NA ODWRÓT.
            • Gość: Buc Niemiecki to kopa. Tylko angielski się liczy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 01:01
              Po ch... komu niemiecki? Jest to język narodowy i nic więcej, tak jak polski.
              A Tusk niech zdechnie wreszcie na raka!
          • Gość: Poinformowany Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 83.168.106.* 26.04.07, 19:23
            Plotkować to on sobie może w kantynie albo na klatce schodowej. Na stanowisku
            pracy to on ma rozmawiać w takim języku, jaki obowiązuje w danej grupie
            językowej. Z drugiej strony, nawet plotkowanie w obcym języku podnosi
            umiejętności w zakresie słownictwa i wymowy. Ci, co się uczyli czy uczą języków
            obcych, wiedzą o co chodzi. Rzetelni wykładowcy języków obcych na polskich
            uczelniach nie pozwalają na zajęciach mówić po polsku. To co, może ich też
            podać do sądu?
        • olias oprzytomnij 26.04.07, 12:09
          "ten facet" broni takich głupków jak Ty. Bo mogą szybko stać się pariasami
          Europy. Autochtonami bez prawa głosu.
          Niemieckie ministerstwo finansów namawia Niemców by zwracali odszkodowania
          jakie dostali od rządu niemieckiego za majątki z terenów dziesiejszej Polski.
          Niemieckie służby pilnują by po rozwodzie Polak nie mógł rozmawiać ze swoim
          dzieckiem po polsku. Niemcy nadal nie chcą definitywnie zakmnąć spraw
          zachodnich granic III Rzeszy. A polski parlament 20 lat "nie potrafi"
          wprowadzić jakąkolwiek ustawę reprywatyzacyjną która odetnie Niemcom
          dochodzenia praw majątkowych w sądach polskich i miedzynarodowych.
          Niemcy mogą być naszym dobrym sąsiadem. Mogą! Pod warunkiem że nie będziemy tak
          słabi, by nie można nas było nieco ....
          A o przyjaźni niemiecko-polskiej najlepiej świadczy słynna gaz-rura. Niemcy
          zdecydowali się na wariant kosztowny, wiedząc że wystawia on Polskę na szantaż
          rosyjski. Dlaczego?
          p.s. bierz przykład z Francji. Również z Niemiec. Oni bronią swego języka jak
          niepodległości.
          • stop_fotydze popieram 26.04.07, 12:56
            Z ust mi to wyjąłeś, po prostu. Polecam:
            serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34239,3922696.html
            ---
            polonijny.blox.pl
            • oda15 Re: popieram 26.04.07, 13:18
              Jasne. W Niemczech to ojciec bez prawa rodzicielskich moze domagac sie
              indywidualne zajecia z polskiego ojczystego jezyka dla swojego dziecka. W Polsce
              Polak moze domagac sie, ze firma na prywatnym gruncie nie decyduje o tym, w
              ktorym jezyku rozmawiac przed niemieckimi klientami. To nowa definicja
              'germanizacji'. To polonizacja Niemcow:)

              O.

              stop_fotydze napisała:

              > Z ust mi to wyjąłeś, po prostu. Polecam:
              > serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34239,3922696.html
              > ---
              > polonijny.blox.pl
      • Gość: kris Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.21.pl 26.04.07, 10:44
        mądralo tu jest Polska i język urzędowy Polski i w takim języku powinno sie
        rozmawiać a nie po szwabsku a jak im sie nie podoba to niech stąd wypadają bo
        szwabów w Polsce mamy już chyba dosyć
        • Gość: Tomek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 26.04.07, 10:55
          Językiem urzędowym, jak sama nazwa wskazuje, operują urzędy. W prywatnej firmie
          lub mieszkaniu nie ma takiego obowiązku.
        • oda15 Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 10:58
          A czy to urzad? To nawet nie miejsce publiczne! Co to za ludzie, ktorzy moga
          jednoczesnie wymagac, ze pracodawca na _prywatnym_ terenie nie moze ustalic w
          ktorym jezyku rozmawiac z klientem i przed klientem. A jednoczesnie wymagaja,
          aby Polacy w _obcych_ urzedach i szkolach (a wiec w miejscach publicznych) moga
          rozmawiac w ojczystym jezyku. Paranoja!
          Przypominam, ze nie Niemcy i niemiecki minister spraw zagraniczny domagaly sie
          wiecej praw dla Polakow w Niemczech;)

          Oda

          Gość portalu: kris napisał(a):

          > mądralo tu jest Polska i język urzędowy Polski i w takim języku powinno sie
          > rozmawiać a nie po szwabsku a jak im sie nie podoba to niech stąd wypadają bo
          > szwabów w Polsce mamy już chyba dosyć
          • polska_baba Taki nakaz jest naruszeniem praw człowieka 26.04.07, 11:30
            Nikt nie ma prawa zakazywać człowiekowi mówienia w jakimś języku, a zwłaszcza w
            jego ojczystym. Pracodawca ma prawo wymagać obsługiwania klientów, a nawet
            prowadzenia rozmów służbowych w określonym języku, jeżeli jest to w umowie o
            pracę. Od rozmów prywatnych mu wara - jeżeli przeszkadzają w pracy, może zakazać
            ich prowadzenia w jakimś pomieszczeniu, ale nie może nakazywać, by odbywały się
            w konkretnym określonym przez niego języku.
            Call center tak powinno być zorganizowane, żeby klient nie słyszał rozmów z
            sali, obojętnie w jakim języku są prowadzone.
            Prawa Polakow w Niemczech to osobny problem i poruszanie tego w tym temacie
            niepotrzebnie komplikuje wątek.
            • oda15 Re: Taki nakaz jest naruszeniem praw człowieka 26.04.07, 11:48
              Eh tam. Jesli rozmowy prywatne w okreslonym jezyku przeszkadzaja, a inne nie, to
              pacodawca moze dokladnie te zabraniac. Dziwie sie, ze wogole trzeba powiedic
              kartke. To wymaga juz dobre wychowanie lub dbanie o klienta, ze sie unika inny
              jezyk niz klienta jezyk.
              A prawa Polakow w Niemczech maja bardzo duzo z tym wspolnego, bo jesli chodzi o
              niektorych Polakow, to najchetniej rozmawialiby w Niemczech w kazdym urzedzie po
              polsku, w szkolach nakazywaliby jezyka polskiego - bo inaczej germanizacja. A
              jesli _prywatny_ pracodawca ustala takie a nie inne reguly to zapominaja o swoje
              prawa. To jest tak, jakby Niemiec w polskiej firmie dzialajaca w Niemczech chce
              sobie rozmawiac po niemiecku przed polskimi klientami. Juz widze Fotyge, jak
              protestowalaby;)

              O.

              polska_baba napisała:

              > Nikt nie ma prawa zakazywać człowiekowi mówienia w jakimś języku, a zwłaszcza w
              > jego ojczystym. Pracodawca ma prawo wymagać obsługiwania klientów, a nawet
              > prowadzenia rozmów służbowych w określonym języku, jeżeli jest to w umowie o
              > pracę. Od rozmów prywatnych mu wara - jeżeli przeszkadzają w pracy, może zakaza
              > ć
              > ich prowadzenia w jakimś pomieszczeniu, ale nie może nakazywać, by odbywały się
              > w konkretnym określonym przez niego języku.
              > Call center tak powinno być zorganizowane, żeby klient nie słyszał rozmów z
              > sali, obojętnie w jakim języku są prowadzone.
              > Prawa Polakow w Niemczech to osobny problem i poruszanie tego w tym temacie
              > niepotrzebnie komplikuje wątek.
        • Gość: Kolargol Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 195.190.143.* 26.04.07, 11:19
          w ogole nie rozumiem w czym jest problem

          ten pan w ogole nie powinien prowadzic prywatnych rozmow, ktore moga byc
          slyszane przez klientow

          ostatecznie nikt nie dzwoni do call center by slyszec, ze ktos w tle urzadza
          sobie pogaduszki

        • Gość: osiek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 11:45
          Gość portalu: kris napisał(a):

          > mądralo tu jest Polska i język urzędowy Polski i w takim języku powinno sie
          > rozmawiać a nie po szwabsku a jak im sie nie podoba to niech stąd wypadają bo
          > szwabów w Polsce mamy już chyba dosyć
        • Gość: cesary Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 164.61.216.* 26.04.07, 11:49
          zgadzam sie z toba, wynocha wszystkie zagraniczne firmy, nie bedzie nam ocy
          plul w twarz.
      • Gość: English Only Zagłosuj se na Tuska! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 00:57
        Piątą kolumnę kaszubskich ścierw w Polsce.
        Śmierć wszystkim wsiokom kaszubskim
      • Gość: Bic Polska dla Polaków, Chorwacja dla Chorwatów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 00:58
        A Niemcy to prymitywy co najgorzej w Europie jeżdżą, cioty, samochodem!
    • Gość: zbyszek Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.pools.arcor-ip.net 25.04.07, 22:44
      sparawa jest prosta:jezeli ten pan podpisal kontrakt w ktorym jest czarno na
      bialym napisane ze po wejsciu na teran firmy ma mowic tylko i wylacznie po
      niemicku to ...ok-firma ma racje..ale jezeli nie podpisal niczego takiego ,toma
      prawo rozmawiac w jezyku w jakim mu sie podoba czy tez uwaza za sluszne.
      • Gość: Tomek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 26.04.07, 09:50
        > jezeli nie podpisal niczego takiego ,toma
        > prawo rozmawiac w jezyku w jakim mu sie podoba czy tez uwaza za sluszne.

        Oczywiście że ma prawo. Przecież to nie jego sądzą. Rzecz w tym, czy firma ma
        obowiązek z nim pracować.
    • Gość: Andreas Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 83.242.61.* 25.04.07, 23:16
      z czym do Europy?
      bedziemy ciagle zasciankiem ktory uparcie bedzie trwal przy wszystkim bo w
      Polsce to tylko po polsku?
      W krajach tzw. starej UE facet bylby wysmiany.
      Tutaj sa cale centrale koncernow w ktorych mowi sie tylko po angielsku (takze
      prywatnie) i nikomu do glowy nie przyjdzie zeby robic z tego awanture

      zalosne...
      • Gość: onet Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.07, 23:55
        o to chodzi , co to za problem przeniesc takie centrum dalej, angielskie teraz
        w indiach siedza, a u nas jeden obibok ktoremu sie cos pomylilo bedzie
        marudzil, zbyszku , dla mnie sprawa jest prosta, jestem pewien, ze nikt poza
        obszarem odbierania telefonow nie zabranial mu mowic po polsku, Jest miejsce w
        ktorym odbywaja sie polaczenia z klientami i tam mowimy tylko w danym jezyku. a
        jak tego nie rozumiecie to siedzcie w domu i sluchajce RM, trzeba sie rozwijac,
        jesmy sto lat za wszystkimi , a takim obrazaniem sie nic nie zdzialamy.
        pozdrawiam wszystkich ktorym sie cos w zyciu chce , a nie tylko licza ,ze
        dostana za friko.
      • Gość: pietrek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.wat.edu.pl 26.04.07, 11:40
        masz rację, ale czy do rozmowy w danym jezyku "zmusza" życie, czy czy szefowie
        wywieszając karteczkę?
      • Gość: aripka Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 213.25.91.* 26.04.07, 11:42
        Rozumiem, że zasciankiem jest także Francja, gdzie mówi się po francusku,
        Włochy, gdzie większość opisów na opakowaniach żywności jest tylko po włosku.
        Ciekawe, czy jesli w Niemczech w jakies firmie byłaby inf., że w tym
        pomieszczeniu rozmawiamy wyłącznie po polsku, to czy tez byłoby to przyjęte bez
        protestów. Wątpie ... A pamiętasz: w filmie "Blisko, coraz bliżej", jeden z
        bohaterów (II wojna) kupował bilet i oswiadczył, że tu nie są Katchovitz
        (pewnie niemiecka pisownia jest trochę inna - przepraszam), ale Katowice. Za to
        stwierdzenie trafił do Oświęcimia. Tak nawiasem: Szczecin to też Polska.
    • Gość: Poinformowany Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 83.168.106.* 25.04.07, 23:58
      Pan Michałowski poczuł się urażony, bo go uprzednio wylali z roboty za
      leserstwo. Inkryminowany napis postanowił wykorzystać jako pretekst do zemsty
      na byłym już pracodawcy i uzyskać finansową korzyść. W pracy się obijał, a
      teraz kreuje się na obrońcę polskiego języka na zachodnich rubieżach
      Rzeczypospolitej (Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz itd.). Nie przepadam za
      obcym kapitałem panoszącym się w naszym kraju, ale jeśli pracodawca określił
      jakieś wymagania wobec pracownika, to ten jest zobowiązany je wypełniać. W tym
      wypadku obowiązkiem pracownika call centre jest udzielanie informacji
      poprawnych pod względem merytorycznym i językowym. Przecież nawet polski
      przedsiębiorca nie zatrudni sekretarki, która robi błędy ortograficzne (chyba
      że jest jego kochanką). W Arvato narzędziem pracy jest język, a o narzędzia
      trzeba dbać: utrzymywać w dobrym stanie i umieć się nimi posługiwać w coraz
      lepszym stopniu. Takim sposobem szlifowania języka jest m.in. rozmawianie
      pracowników ze sobą w obcym języku. Takie ćwiczenia stosowaliśmy często w
      naszej firmie, chociaż nigdy nie byliśmy call centre. A w Arvato nikt
      pracownikom nie kazał rozmawiać w językach obcych w czasie przerw (np. w
      stołówce).
      • Gość: Vlad.H. Polskie prawo zabrania takich zapisow tak w IP: 80.53.41.* 26.04.07, 01:12
        umowach jak i w regulaminach...
        tyle w temacie - nie dociekam czy to bylo powodem zwolnienia czy nie - Polskie
        prawo obowiazuje w Polsce jesli ktos nie potrafi sie do niego dostosowac to ma
        problem...
        • Gość: Tomek Re: Polskie prawo zabrania takich zapisow tak w IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 26.04.07, 11:00
          Możesz podać bliższe (albo dalsze) informacje o tym przepisie?

          Jeśli to prawda, to kolejny powód dla inwestorów żeby Polskę omijać.
          • esteczka Re: > Jeśli to prawda, to kolejny powód... 26.04.07, 11:29
            Najdziwniejsze jest to, że jeśli podobne prawo obowiązuje (lub obowiązywałoby)
            np. we Francji to wszyscy będą kiwać głową ze zrozumieniem i podziwem jak to
            Francuzi dbają o własna kulturę i język.
            Jeśli taki przepis obowiązuje w Polsce podnoszą się głosy, że jesteśmy
            'zaściankiem Europy'.

            Czas przestać uważać, że inni są lepsi.

            > Jeśli to prawda, to kolejny powód dla inwestorów żeby Polskę omijać.
            • oda15 Re: > Jeśli to prawda, to kolejny powód... 26.04.07, 11:53
              Nie. Jesli w niemieckim urzedzie obowiazuje niemiecki, to Polonia niemiecka
              krzyczy: 'germanizacja'. Jesli niemiecki pracownik wymagalby w Niemczech, ze w
              prywatniej firmie przed polskimi klientami moze sobie po niemiecku z niemieckim
              kumplem rozmawiac, to Polonia niemiecka rowniez krzyczalaby 'Germanizacja'.
              Ale..ale: tylko w Polacy zanosza takie przypadki przed sad, zarowno w Niemczech
              jak i w Polsce. To rzeczywiscie wiele mowi o kulturze:)

              O.

              esteczka napisała:

              > Najdziwniejsze jest to, że jeśli podobne prawo obowiązuje (lub obowiązywałoby)
              > np. we Francji to wszyscy będą kiwać głową ze zrozumieniem i podziwem jak to
              > Francuzi dbają o własna kulturę i język.
              > Jeśli taki przepis obowiązuje w Polsce podnoszą się głosy, że jesteśmy
              > 'zaściankiem Europy'.
              >
              > Czas przestać uważać, że inni są lepsi.
              >
              > > Jeśli to prawda, to kolejny powód dla inwestorów żeby Polskę omijać.
          • Gość: Vlad.H. USTAWA o języku polskim IP: 80.53.41.* 26.04.07, 22:44
            A dlaczego omijac? Wspomniana juz tutaj Francja ktora wymusza uzywanie
            francuskich nazw i nawet tak popularne wyrazy jak komputer zastepowane sa
            francuskimi odpowiednikami a panstwo bezwzglednie ekzekwuje te zapisy karzac
            wysokimi grzywnami...
            A firma powinna po prostu zainwestowac w lepszy sprzet - taki ktory ma wysoka
            selektywnosc lub umiescic kazdego w dzwiekoszczelnej kabinie - jesli mogloby to
            poprawic obsluge to mysle ze warto - problem halasow tla zostanie rozwiazany i
            nie jest potrzebny zaden spor prawny... technologia poszla bardzo do przodu i
            polecam zainteresowac sie systamai aktywnej redukcji zaklocen
            • oda15 Re: USTAWA o języku polskim 27.04.07, 08:46
              Ta ustawa dotyczy miejsca publiczne.

              O.

              Gość portalu: Vlad.H. napisał(a):

              > A dlaczego omijac? Wspomniana juz tutaj Francja ktora wymusza uzywanie
              > francuskich nazw i nawet tak popularne wyrazy jak komputer zastepowane sa
              > francuskimi odpowiednikami a panstwo bezwzglednie ekzekwuje te zapisy karzac
              > wysokimi grzywnami...
              > A firma powinna po prostu zainwestowac w lepszy sprzet - taki ktory ma wysoka
              > selektywnosc lub umiescic kazdego w dzwiekoszczelnej kabinie - jesli mogloby to
              > poprawic obsluge to mysle ze warto - problem halasow tla zostanie rozwiazany i
              > nie jest potrzebny zaden spor prawny... technologia poszla bardzo do przodu i
              > polecam zainteresowac sie systamai aktywnej redukcji zaklocen
              • Gość: Vlad.H. A czy w polskim prawie jest jasna i jednoznaczna IP: 80.53.41.* 28.04.07, 23:18
                definicja miejsca publicznego?
        • Gość: Bartek Re: Polskie prawo zabrania takich zapisow tak w IP: 195.190.143.* 26.04.07, 11:25
          ale pewnie polskie prawo nie zabrania takich np. umow jak to,
          ze pracownik call center nie powinien prowadzic prywatnych rozmow, ktore slysza
          klienci przez telefon?

          • Gość: osiek Re: Polskie prawo zabrania takich zapisow tak w IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 11:50
            Gość portalu: Bartek napisał(a):

            > ale pewnie polskie prawo nie zabrania takich np. umow jak to,
            > ze pracownik call center nie powinien prowadzic prywatnych rozmow, ktore slysza
            >
            > klienci przez telefon?

            Z tego co wiem, to nie zabrania. Natomiast - według tego pana - nie zabraniano
            rozmów prywatnych, tylko rozmów prywatnych w języku polskim. To jednak różnica.
            Moim zdaniem w takich miejscach rozmów prywatnych nie powinno się prowadzić.
            Może sobie wyjść na korytarz poplotkować.
          • Gość: hrb Uszaszowski Pewnie, jak taki Niemiec uslyszy pogaduszki... IP: *.VIC.netspace.net.au 26.04.07, 12:42
            po niemiecku, to zaraz mu sie robi lzej na duszy i czuje sie, ze jest wsrod
            swoich, dawne wspomnienia wracaja, moze sie dziadek rozczulic i poplakac nad
            nieszczesliwym narodem niemieckim .
    • Gość: kopa w dupe! [...] IP: *.hsd1.or.comcast.net 26.04.07, 05:59
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • enancjo Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 08:31
      .. juz sobie wyobrazam, jak w Sejmie postkomuszki beda mowily
      tylko po rosyjsku, kaczki gdakaly, elpeer po lacinie, so po
      chlopsku itd .. bo tak postanowia te ugrupowania ..
      .. otoz w tym kraju jezykiem urzedowym jest jezyk polski i
      firma moze chciec by pracownik mowil tylko po niemiecku, ale
      nie moze mu 'zabraniac' uzywac innego jezyka w innych sprawach
      tzw nie zwiazanych z praca .. szczegolnie w jezyku pochodzenia
      kraju prebywania i z ludzmi o tym samym pochodzeniu ..
      .. taka forma to dyskryminacja ..
      .. oczywiscie firma moze zadac by robili to w sposob stonowany
      i nie wplywajacy na prace ...
      Enancjo
    • Gość: valdy kto jest szefem tej firmy? ktoś wie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 08:57
      bo nie usłyszałem
      • Gość: public enemy kazdy kto byl choc raz za granica wie.... IP: *.acn.waw.pl 26.04.07, 09:37
        ze w kraju do ktorego sie jedzie nalezy rozmawiac w ich jezyku, lepiej lub
        gorzej ale w ich a to dlatego ze jak dwie polki ze wsi obsluguja kogos w pubie
        w londynie i nagle zaczynaja sie smiac do siebie i cos mowic po polsku to
        ludzie mysla ze one sie poprostu z nich nabijaja. w miejscach publicznych
        rowniez, jesli jestes naprzyklad pracownikiem firmy i pracujesz w jej uniformie
        to musisz w czasie pracy rozmawiac po angielsku, nawet jesli rozmawiasz z innym
        polakiem( no chyba ze nikogo niema w poblizu) ja takie nakazy popieram gdyz
        znam ludzi ktorzy w uk siedza 6 lat i nieumieja slowa po angielsku bo pracuja z
        polakami i w domu tez maja samych polakersow wiec uzywaja tylko polskiego.
        jesli firma prowadzi call center to raczej niebylo by milo zadnemu polakowi
        jesli dzwoni do swojego banku na infolinie i w tle slyszy smiechy po rumunsku..
        w tej sytuacji popieram firme a nie tego gamonia co chce wyludzic pieniadze.
        swoja droga w wielkiej brytani ktora jest zniewiesciala i slepo toleruje
        wszystko, dochodzi do tego ze ludzie z pakistanu majacy po 60 lat z paszportami
        uk niemowia po angioelsku ani slowa, bo za kazdym razem kaza dla siebie wzywac
        tlumacza, a jak niechce go jakis urzednik wezwac to pisza skarge do sadu ze sa
        dyskryminowani....chyba niechcielibysmy do tego doprowadzic w polsce..a tak
        bedzie pod rzadami lewicy...we francji afryka w uk azja i obcy kulturowo
        muzulmanie a w polsce.. no zobaczymy.juz chyba lepsze mochery, glupie bo glupie
        ale chociaz nasze...polskie..
        • parables Brawo! 26.04.07, 10:03
          Dokładnie tak. Zapominamy że może zdarzyć się tak, że to właśnie nas dotknie.
          Dzwonię do call center amerykańskiej firmy, numer zdaje się być w USA - ale nie, to przekierowanie, do
          Mumbaju albo innego Bangalore, nieważne:
          -Hello, my name is... this is my reference number, I'd like to..
          -Please hold..
          i tu następuje wiązanka dziamdziamdziamdziam po hindusku, w tle grupowe buchachachachacha.
          Założę się, że dostaną podobną karteczkę u siebie na desku "english speaking only!" - zlożyłem
          formalną skargę do centrali firmy, a raczej nie zależy im na tym, by stracili klienta tylko dlatego, że ich
          outsourcing leci sobie w kulki.
          Czy się czepiałem? To nie ma nic do rzeczy - wyobrażam sobie jazdę, jaką rozkręciłby jakikolwiek "pan
          ważny", któremu tak jak mi mogłoby wydawać się że sobie ktoś jaja robi. Poza tym bardzo często (choć
          nie wiem czy w sprawie z artykułu też) na takich helpdeskach przebywają obcokrajowcy - mówienie we
          wspólnie rozumianym języku to po prostu podstawowa zasada grzeczności.
          BTW - fajne reakcje są naszych rodaków, gdy w Irlandii Irlandczycy mówią w SWOIM OJCZYSTYM języku
          - od razu jest podejrzenie "k***, nie chcą byśmy rozumieli!", albo "co za chamstwo".
          • Gość: osiek Re: Brawo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 11:56
            parables napisał: dużo napisał ;)

            Zgoda, ale gdyby rozmawiali po angielsku, i dowiedziałbyś się, że córka sąsiada
            jest w ciąży, a ciotka ma okres, to poczułbyś się mniej lekceważony? Czym innym
            jest zakaz rozmów prywatnych (ze względu na charakter tej pracy całkowicie
            słuszny), a czym innym czepianie się pracownika, że rozmawia w swoim ojczystym
            języku.
        • Gość: GoAway Re: kazdy kto byl choc raz za granica wie.... IP: *.acn.waw.pl 26.04.07, 10:16
          > ze w kraju do ktorego sie jedzie nalezy rozmawiac w ich jezyku.

          Należy??? Nie ma takiego obowiązku.

          > a to dlatego ze jak dwie polki ze wsi obsluguja kogos w pubie
          > w londynie i nagle zaczynaja sie smiac do siebie i cos mowic po polsku to
          > ludzie mysla ze one sie poprostu z nich nabijaja.

          Rozumiem, ze jak kilku Anglików przyjedzie do Polski i zaczną miedzy sobą
          rozmawiać w pubie po angielsku to właściciel ma prawo ich wyrzucić?

          > ja takie nakazy popieram gdyz znam ludzi ktorzy w uk siedza 6 lat i nieumieja
          > slowa po angielsku bo pracuja z polakami i w domu tez maja samych polakersow
          > wiec uzywaja tylko polskiego.

          A co cie to obchodzi czy ktos zna angielski czy nie? Mnie np nie interesują byki
          ortograficzno-gramatyczne, które walisz w swoich wypowiedziach ...

          > ..we francji afryka w uk azja i obcy kulturowo muzulmanie a w polsce.. no
          > zobaczymy.juz chyba lepsze mochery, glupie bo glupie ale chociaz
          > nasze...polskie..

          Aaaaa - trzeba było tak od razu! Rasa panów? Pewnie masz cholernie aryjskie rysy
          twarzy ...
          • Gość: do go away Re: kazdy kto byl choc raz za granica wie.... IP: *.acn.waw.pl 26.04.07, 10:32
            kasztanie najpierw naucz sie czytac ze zrozumieniem.
            jesli jest sie klientem to co innego, a jesli obsluga to co innego, wiec nikt
            niewywali anglika z polskiego pubu jesli niebedzie mowil po angielsku.
            widac ze jestes z koziej wolki, dzieki takim burakom jak ty w uk wstyd sie
            przyznac ze sie jest z polski ty cwoku.
            siedz lepiej u siebie na wsi bo miasto to ty chyba tylko na pocztwokach
            widziales.
            • Gość: do go away Re: kazdy kto byl choc raz za granica wie.... IP: *.acn.waw.pl 26.04.07, 10:36
              poprawka:
              nikt niewywali anglika z polskiego pubu jesli niebedzie rozmawial po polsku bo
              jest klientem bucu a ty do garow i cicho siedz.
        • Gość: marter Re: kazdy kto byl choc raz za granica wie.... IP: *.ict.pwr.wroc.pl 26.04.07, 10:39
          > kazdy kto byl choc raz za granica wie....
          > ze w kraju do ktorego sie jedzie nalezy rozmawiac w ich jezyku, lepiej lub
          > gorzej ale w ich a to dlatego ze jak dwie polki ze wsi obsluguja kogos w pubie

          W pełni się zgadzam! Cieszę się, że stajesz w obronie zwolnionego :-)

          (przypominam miejsce akcji: Szczecin)
      • 0x0001 Re: kto jest szefem tej firmy? ktoś wie? 26.04.07, 09:45
        A jakie ma znaczenie kto jest szefem jakiegos oddzialiku? arvato jest
        wlasnoscia Bertelsmann AG, a oddzial w Szczecinie raportuje do Plewisk. Firma
        nienajgorsza, ale management stara sie jednoczesnie ciac koszty i powiekszac
        rynek, takie dzialanie juz odbija im sie czkawka.
    • Gość: lokalny7 Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.atol.com.pl 26.04.07, 09:46
      Arvato, na której prowadzona jest obsługa klientów niemieckich, zawisła kartka z
      napisem: "Hier wird nur Deutsch gesprochen!!!" (Tutaj rozmawia się tylko po
      niemiecku!!!).
      Odnosząc się do meritum -firma złamała prawo i to jest FAKT !
      • Gość: Tomek Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 26.04.07, 09:53
        Jakie prawo złamała?
        • Gość: Greg Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.acn.waw.pl 26.04.07, 10:17
          > Jakie prawo złamała?

          Polskie.
          • Gość: józef cieśla Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.org.pl 26.04.07, 10:35
            ale które konkretnie?
      • jaras cwaniak i kombinator, do tego pazerny 26.04.07, 10:13
        Jest zasada, że przy klientach rozmawia się w języku klienta. Nikt tu prawa nie
        złamał, przecież chodziło o rozmowy na sali operacyjnej, które klienci mogą
        usłyszeć. Czepiać można się jedynie formy, w jakiej wydano ten nakaz
        (bezwarunkowy rozkaz zamiast prosby).

        Jak dla mnie, koles to zwykły kombinator, wyczuł, że jest dobry klimat
        polityczny żeby narobić szumu o tym, jak to dyskryminuje się Polaków. I przy
        okazji dobrze na tym zarobić. Mam nadzieję, że będzie miał teraz problemy ze
        znalezieniem pracy to może czegos się nauczy.

        Sam pracuję w Irlandii i mimo, że nie mam kontaktów z klientami firmy to w
        obecnosci Irlandzyków z Polakami rozmawiam po angielsku. To wyłącznie
        grzecznosć i szacunek.
        • Gość: orient Re: cwaniak i kombinator, do tego pazerny IP: *.ichf.edu.pl 26.04.07, 10:50
          > Sam pracuję w Irlandii i mimo, że nie mam kontaktów z klientami firmy to w
          ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
          > obecnosci Irlandzyków z Polakami rozmawiam po angielsku. To wyłącznie
          > grzecznosć i szacunek.

          Podkreślam zdanie kluczowe. On nie pracował w Niemczech. Idąc tym tropem
          rozumowania to oni powinni mówić po polsku. Właśnie przez grzeczność i szacunek.
          • Gość: Tomek Re: cwaniak i kombinator, do tego pazerny IP: *.ipslin.dsl-w.verizon.net 26.04.07, 10:53
            Nie chodzi o to, w granicach jakiego kraju się przebywa, lecz jakich klientów
            się obsługuje.
          • jaras Re: cwaniak i kombinator, do tego pazerny 26.04.07, 11:05
            Czyli, idąc dalej według Twojego rozumowania, w Polsce powinien być przymus
            mówienia po polsku. W tym przypadku stanowisko, na jakim pracował nie miałoby
            racji bytu, wszak obsługiwał niemieckich klientów, którzy zapewne po polsku nie
            mówią.
            Zwróć uwagę, jaki był charakter jego pracy, obsługując niemieckich klientów
            pracował jakby w Niemczech. Zakaz dotyczył wyłącznie rozmów w sali operacyjnej,
            a nie np. na przerwach w kantynie. Zdaje się, że dla Ciebie to żadna różnica.

            Dalej, facet podpisując umowę znał zasady. Jak mu nie odpowiadały mógł poszukać
            sobie innej pracy.
            • Gość: poganin Re: cwaniak i kombinator, do tego pazerny IP: 213.17.140.* 26.04.07, 11:34
              myslisz, że jakby w umowie o pracę coś takiego by było to wywieszali by kartkę z
              wykrzyknikami?
          • Gość: pestka Re: cwaniak i kombinator, do tego pazerny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 11:20
            Dobrze powiedziane.

            Ja pracuję we włoskiej firmie w Polsce i mimo obecności Włochów gdy chcę
            pożyczyć od kolezanki zszywacz, mówię...zszywacz ;)

            Inny problem: nie wszyscy u nas mówią po włosku, więc najbardziej koszmarne
            sytuacje są gdy rozmawiają 3 osoby: 2 polki (1 italojęzyczna i 1 angielskojęz)
            z dyrektorem (Włochem) po angielsku, bo ten 1 jezyk wszyscy znają.

            Właśnie staramy sie przestrzegać zasady by nikt nie czuł się urażony.

            pozdrawiam
    • wraczek Niemcy to akurat germanizować potrafią. 26.04.07, 10:00
      Niekawe, że ich nikt nie polonizował kiedy spora ich część była lennem Polski.
    • Gość: a Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 10:13
      Z tego, co wiem, to temu Panu zależy jedynie na kasie. Został zwolniony, bo
      faktycznie zwracano mu wcześniej uwagę (kilkakrotnie) co do jakości jego pracy.
      Teraz wyciera sobie g... patriotyzmem. Obłuda. Żenada.
      Moja żona pracuje w tej firmie i w tym oddziale od zeszłego roku i nie zauważyła
      żadnej dyskryminacji, natomiast opinia na temat tego Pana krążyła po biurze od
      jakiegoś czasu.
      • Gość: on Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: 195.205.118.* 26.04.07, 11:02
        ...'Moja żona pracuje w tej firmie i w tym oddziale od zeszłego roku.."

        Tak na marginesie, ile można zarobić w tej firmie?
    • Gość: realista Nie ma tu żadnej dyskryminacji IP: *.aster.pl 26.04.07, 10:17
      Chodzi banalnie o to, żeby pracownicy nie gadali za plecami szefów w języku,
      którego ci nie znają.
      • wredny_menel Re: no comments >>>>>>>>>>> 26.04.07, 10:37
        www.joemonster.org/article.php?sid=4376
        • Gość: Gosc Re: no comments >>>>>> IP: *.apple.pl 26.04.07, 10:54
          To jest kawał chłopie :/
      • Gość: Poinformowany Re: Nie ma tu żadnej dyskryminacji IP: 83.168.106.* 26.04.07, 19:47
        Do realisty: człowieku, tam (w Szczecinie) wszyscy szefowie są Polakami. Twoje
        stwierdzenie nie ma sensu. Może Niemcy są na szczeblu krajowym (polskim) tej
        firmy?
    • Gość: c3p0 A może by tak w trosce o jakość obsługi... IP: *.mt.gov.pl 26.04.07, 10:57
      Sam zaproponował żeby na sali mówić tylko po niemiecku? W końcu byłoby to
      ciągłe podnoszenie swoich kwalifikacji i jakości obsługi, przecież kolega obok
      moze nać ten język o wiele lepiej i można się od niego duzo nauczyć właśnie
      przez konwersacje. Czemu zawsze bronimy swojej "dumy narodowej" i dziwnie
      pojętych praw pracowniczych tam gdzie akurat niekoniecznie doznają one
      uszczerbku.
      • Gość: Vlad.H. Bronimy bo: IP: 80.53.41.* 28.04.07, 23:31
        W Niemczech dostajesz mandat i maja w dupie ze nie rozumiesz po niemiecku, w
        Polsce albo odpuszczaja sobie sciganie Niemca albo robi sie z tego awantura
        miedzynarodowa i trzeba sciagac tlumaczy i inne takie...
        Problem w tym ze mamy jakis kompleks i probujemy we wlasnym kraju zrobic
        wszystko by cudzoziemiec poczul sie lepiej niz u siebie w domu... a we wszystkim
        potrzebny jest umiar... szanujmy sie nawet jesli nie jestesmy nardowcami - jesli
        sami nie bedziemy sie szanowac to nie oczekujmy ze szanowac beda nas np Niemcy
        ktorzy maja o nas tak zle zdanie (Bismarck stworzyl stereotyp polaka pijaka
        ktory musi miec nad soba niemiecki bicz)
    • karol99321 To są fabryki 26.04.07, 11:03
      wiem coś na temat call center
    • Gość: szaman001 Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.netcologne.de 26.04.07, 11:17
      w niemczech by niebylo nawet mozliwosci wystawienia takiej kartki
      zeby mowic po polsku, tutaj w kiblu nawet po niemiecku by chcieli by
      po niemiecku bylly rozmowy, facet trzymaj dalej tak i juz, wkoncu
      pracujesz w polsce,to tak jak z dziecmi zabieranymi matkom polkom ,
      dziwny kraj ta polskaw tylku ma swoich obywatelia wiem cos o tym
      bo juz ponad 23 lata mieszkam wlasnie w niemczech, tu takie cos
      jest nie dopomyslenia nawet
      • oda15 Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 11:35
        Bzdura. W Niemczech Polacy domagaja sie wlasnie, aby nawet urzednicy rozumieja
        po polsku. I tak sie stalo. I to tez nazwano germanizacje (jak w tym przypadku;))
        A jesli ktos 23 lat wytrzyma tam (i 2,5 mil. Polakow tam wytrzyma) to tak zle
        nie moze byc.
        To jest tak, jakby ja - przypuszczalnie zatrudniona u Orlena w Niemczech -
        wymagalabym, zebym ja przed polskimi klientami nieznajcymi niemieckiego
        rozmawialabym dalej po niemiecku. Zaloze sie, ze to rowniez ci sami nazywaliby
        germanizacje. No i oczywiscie Fotyga wtracilaby sie;)


        O.

        Gość portalu: szaman001 napisał(a):

        > w niemczech by niebylo nawet mozliwosci wystawienia takiej kartki
        > zeby mowic po polsku, tutaj w kiblu nawet po niemiecku by chcieli by
        >
        > po niemiecku bylly rozmowy, facet trzymaj dalej tak i juz, wkoncu
        > pracujesz w polsce,to tak jak z dziecmi zabieranymi matkom polkom ,
        > dziwny kraj ta polskaw tylku ma swoich obywatelia wiem cos o tym
        > bo juz ponad 23 lata mieszkam wlasnie w niemczech, tu takie cos
        > jest nie dopomyslenia nawet
    • xyzpawel Niemiecka buta wychodzi :( 26.04.07, 11:21
      U siebie by takiego napisu nie tolerowali...
      Pomijając fakt, czy gościu był dobry, czy nie. Niemcy przesadzili. Mogli
      napisać to grzecznie i że tylko przy klientach, a tak się stare skojarzenia
      odzywają...
    • Gość: byniu Robiłem w tej firmie i powiem wam jedno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 11:40
      Tam mnie bili,poniżali kazali mi szczoteczką do zębów czyścić płytki.Wołali na
      mnie "kocie "zrób to zrób tamto nie wypłacali pensji i do tego kazali nocować w
      kantorku za kotłownią.
      Mówię wam że ten gostek ma rację i trzeba lać pracodawcę w pysk!!! bo na co nam
      pracodawca sami se prace zrobimy i zapłacimy potem zusy i podatki i może nawet
      sami potem staniemy sie pracodawcami i będziemy zatrudniać pracowników i
      będziemy ich poniżali i molestowali i wykorzystywali i co by tu jeszcze hehehehe
      pitolenie.Nie podoba się to zmień pracę synku
      • evvik popieram 26.04.07, 11:53
        tego pana, w końcu nie może tak być zeby w Polsce w bardzo nieciekawej formie,
        obcokrajowcy zakazywali nam mówić po polsku!
        Rozumiem, w czasie z kontaktów z klientem, to chyba było w umowie, że po
        niemiecku- ale cała reszta? Taki napis jest chory i możliwy w wykonaniu przez
        niemców.Mam nadzieje, że sąd ukróci takie zachowanie.
      • Gość: Kaczor Re: Robiłem w tej firmie i powiem wam jedno IP: *.dsl.bell.ca 26.04.07, 11:57
        Czytajac powyzsze wypowiedzi nie moge zrozumiec wielu moich szanownych
        przedmowcow. Fakt instalowania podobnych firm serwisowych w innym kraju nie
        jest taki nowy. Kiedys mialem problem z komputerem i z oprogramowaniem Windows
        i zmuszony bylem zadzwonic pod podany numer. Mieszkam w Kanadzie. Natomiast
        Windows umiescil swje centra serwisowe w panstwie o wdziecznej nazwie: INDIA.
        Czy ci ludzie tam w rozmowach prywatnych mowia po angielsku, francusku,
        hebrajsku czy rosyjsku? Smiem watpic. Mysle, ze panu z Niemiec pomylilo sie
        kilka rzeczy: czas (juz dawno minal rok 1945, miejsce - Szczecin lezy w Polsce
        no i to, ze w parkach nie ma juz lawek z napisem NUR FUR DEUTSCHE0. I nie
        silcie sie koledzy na bycie bardziej poprawnie politycznym niz naprawde
        jestescie. To jest zalosne. Kanada i USA sa bardziej wielokulturowe niz Europa
        ponoc ZJEDNOCZONA, a jakos nikt nie ma takich problemow w podobnych centrach
        serwisowych.
        Niektorym z wypowiadajacych sie zycze nie wpadania w przesade. Niestety kazdy
        kraj ma swoje prawa i tych powinien bronic. A pomawianie ich obroncow o
        bycie "zasciankowym" mieszkancem Europy swiadczy tylko o glupocie i braku wiary
        w Polske i prawa jej mieszkancow.
        Pozdrawiam
    • Gość: saw wenn polacke geld will, soll deutsch reden IP: *.westend.de 26.04.07, 12:11
      wenn es ihm nicht gefällt, dann HAU AB!
      Außerdem würdde es mich nicht wundern, wenn der polacke vor seiner Kundügung was
      geklaut hätte.
      • oda15 Re: wenn polacke geld will, soll deutsch reden 26.04.07, 12:14
        Wenn Du andere beleidigen willst, dann tue nicht so, als ob Du Deutsch kannst;)

        O.

        Gość portalu: saw napisał(a):

        > wenn es ihm nicht gefällt, dann HAU AB!
        > Außerdem würdde es mich nicht wundern, wenn der polacke vor seiner Kundügung wa
        > s
        > geklaut hätte.
      • Gość: Vlad.H. Sorry but i don't understand You... IP: 80.53.41.* 28.04.07, 23:21
        Please use a some normal language, for example common on this forum Polish or
        much more popular english...
        Thank You!
        • Gość: English Only You are right, where can u use fucking german? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 01:00
          Only in fucking DDR and fascist Austria!
      • Gość: Magyar Amikor Lengyel penzt akar kell nemetul beszelgesse IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 01:03
        Erted buta kis nemetecske amit en eppen most mondtam? Magyarorszagon vagy?
        Magyarul beszelgessen!
    • camel_3d jakis kretynizm.... 26.04.07, 12:13
      rozumiem, ze z klinetem rozmawia sie po niemiecku.

      ale miedzy soba to mozna chyba i po chinsku...

      poza tym bardzo kulturalne byloby gdyby niemcy pracujacy w Polsce znali chociaz
      podstawy polskiego.
    • pies_na_lewizne Czy firma Arvato ma napis "Arbacht Macht Frei" ??? 26.04.07, 12:16
      • camel_3d Re: Czy firma Arvato ma napis "Arbacht Macht Frei 26.04.07, 12:46
        ty moze sie naucz pisac to co chcesz napisac...
        • Gość: English Only Po ch... uczyć się szwabskiego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.07, 01:10
          Języka, którym mówi się tylko w niemczech? Angielski jest ogólnoświatowy!
      • Gość: hrb Uszaszowski Arbeit !! - synu ,Arbeit. IP: *.VIC.netspace.net.au 26.04.07, 13:00
        Czy pracodawcy z Niemiec chodza na codzien w mundurach historycznych,
        ulubionych formacji wojskowych?...Jak nie , to powinni, tego wymaga tradycja
        narodu barbarzyncow.
    • pies_na_lewizne A napis"Eintritt fuer Pole u. Hunde Verbotten" juz 26.04.07, 12:19
      A napis "Eintritt fuer Pole u. Hunde Verbotten" juz zdjety?

    • coronach Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 12:27
      Świetne komentarze, tylko nie mam pojęcia o czym piszecie ;)

      Po pierwsze cały management oddziału w Szczecinie jest POLSKI, nie ma tam obcokrajowców i wmawianie ludziom że obcokrajowcy zakazują Polakom rozmawiać w Polsce po Polsku jest śmiechu warty. Pomysł z kartkami jest pomysłem Polaków, przez Polaków zrealizowany i zostały te kartki skierowane do Polaków.

      Następna informacja, centrum obsługuje w 6-7 językach i takie zakazy obowiązywały/obowiązują na wszystkich salach a więc kartki są i były również w językach rozyjskim, ukraińskim, czeskim, węgierskim itd. Także jaka germanizacja?

      Ktoś pytał o pensje dla konsultantów (czyli ludzi ze słuchawkami;) od 1600 na rękę za cały etat, w zależności od grupy językowej.
    • Gość: zyta17 Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.ford.com 26.04.07, 12:38
      jak zwykle Polish village idiots
      • Gość: Bywalec Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.48-210-81.netia.com.pl 26.04.07, 13:43
        podpisując dla nich folkslistę wprowadziłas się w środowisko określane przez
        gatunek niemiecki jako schweinehund. Jednak jest demokracja, każde g...no które
        wypłynęło w zamieszaniu zawartości kotła narodowego, może się produkować. Więc
        popluj sobie jeszcze śmieciu bez tradycji, kultury narodu którego językiem
        mówisz, ty zyto 17.
    • Gość: atosek Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 12:51
      Ja też byłam pracownica niemieckiej spółki..........a wszystko co tam sie
      dzialo nadaje sie tylko do opisania przed prokuratorem.......tyle Wam powiem
    • annika_vik Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 13:17
      Nie wypowiadając się w temacie "czy ten pan ma rację", przypominam tylko jedną
      informację.
      W powyższej dyskusji pojawia się ciągle pytanie o prawo, które ma w tej sytuacji
      zastosowanie. Takim zapisem prawnym jest Ustawa o języku polskim z 1997 roku.
      W skrócie mówiąc, ustawa stanowi, że językiem w życiu publicznym w Polsce jest
      jęz. polski, z możliwymi tłumaczeniami na inne języki. Niedozwolone jest więc
      między innymi nazywanie produktów i usług w językach obcych, prowadzenie
      wykładów w obcych językach (chyba, że wcześniej ustalono, że ten konkretny
      wykład jest prowadzony w innym języku), nie wolno nakazywać pisania prac
      dyplomowych w języku innym niż polski. W interpretacji tej ustawy zawiera się
      stwierdzenie, że w Polsce nie można zabraniać używania języka polskiego.

      Wystąpienie przeciw ustawie jest wykroczeniem i podlega karze grzywny.

      Pozdrawiam,
      Annika
      • oda15 Re: Sądowy spór o nakaz rozmów po niemiecku 26.04.07, 13:22
        To nie jest miejsce publiczne i nie chodzi o sytuacje publiczne lub urzedowe.
        Jesli nauczyciel podczas zajecia zabrania uczniom mowic, to tez zabrania
        uzywania jezyka polskiego?

        Tutaj pracodawca wymaga, aby przed klientami uzywac _ich_ jezyk. Nie ma prawa
        zabraniajace tego.

        O.



        annika_vik napisała:

        > Nie wypowiadając się w temacie "czy ten pan ma rację", przypominam tylko jedną
        > informację.
        > W powyższej dyskusji pojawia się ciągle pytanie o prawo, które ma w tej sytuacj
        > i
        > zastosowanie. Takim zapisem prawnym jest Ustawa o języku polskim z 1997 roku.
        > W skrócie mówiąc, ustawa stanowi, że językiem w życiu publicznym w Polsce jest
        > jęz. polski, z możliwymi tłumaczeniami na inne języki. Niedozwolone jest więc
        > między innymi nazywanie produktów i usług w językach obcych, prowadzenie
        > wykładów w obcych językach (chyba, że wcześniej ustalono, że ten konkretny
        > wykład jest prowadzony w innym języku), nie wolno nakazywać pisania prac
        > dyplomowych w języku innym niż polski. W interpretacji tej ustawy zawiera się
        > stwierdzenie, że w Polsce nie można zabraniać używania języka polskiego.
        >
        > Wystąpienie przeciw ustawie jest wykroczeniem i podlega karze grzywny.
        >
        > Pozdrawiam,
        > Annika
Pełna wersja