Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 22:02
i co to ma być ?? tak włąsnie gazeta pokazuje swoje prawdziwe ja i widzimy ze
to zwykły brukowiec ktury manipuluje ludzmi
    • Gość: Zdegustowany Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: 83.168.106.* 06.05.07, 22:18
      Tobą oczywiście nie manipuluje, bo nie zrozumiałeś artykułu. Brak znajomości
      języków obcych wśród naszych rodaków jest żenujący. Po napisaniu przez ciebie
      słowa "który" jako "ktury" widzę, że znajomość języka polskiego też nie jest
      imponująca.
    • krzysztofsf Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... 06.05.07, 22:42
      Nierozumiem.
      Zeby porownac powinna byc identyczna sytuacja - jak w Danii wyjasniliby , ze towar niewprowadzony i nie mozna sprzedac,

      W naszej scence klimat tak bardziej z Misia, ale watpie, zeby bylo to standardem - robie rozne zakupy, jak kazdy, i nie wiem jaki jest stopien poliglotyzmu ekspedientek, ale przewanie sa mile.
      • Gość: Art Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.uznam.net.pl 07.05.07, 07:46
        To oznacza że trzeba zatrudniać kasjerki ze znajomością trzech języków /za
        pensję 850 zł/ aby redaktorek wybiórczej mógł porozumiewać się w innych językach
        na terenie naszego kraju.
        • jurek1 Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... 07.05.07, 08:20
          Gość portalu: Art napisał(a):

          > To oznacza że trzeba zatrudniać kasjerki ze znajomością trzech języków /za
          > pensję 850 zł/ aby redaktorek wybiórczej mógł porozumiewać się w innych językach
          > na terenie naszego kraju.

          I to się podobno nazywa czytanie ze zrozumieniem. Pusty śmiech ogarnia.
          Pozwolę sobie wyjaśnić, że z treści materiału wynika wyraźnie iż to nie
          redaktorek potrzebował używać innego języka tylko kupujące.
          I dwa, że nawet w myśl przepisów o podatku od towarów i usług taki towar nie ma
          prawa być sprzedawany.
          Dla pytającego o towar nie wprowadzony do bazy w Danii, odpowiem tylko za siebie.
          Nie spotkałem sie z taką sytuacją, a uważam, że częstotliwość moich pobytów w
          Skandynawii czy w Niemczech uprawnia mnie do wyrobienia sobie opinii.
          • krzysztofsf Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... 07.05.07, 10:31
            jurek1 napisał:


            > Dla pytającego o towar nie wprowadzony do bazy w Danii, odpowiem tylko za siebi
            > e.
            > Nie spotkałem sie z taką sytuacją, a uważam, że częstotliwość moich pobytów w
            > Skandynawii czy w Niemczech uprawnia mnie do wyrobienia sobie opinii.

            Szczerze mowiac w Polsce rowniez spotkalem sie z tym RAZ i to nie w spozywczym.
            Ze 2-3 razy ekspediantki identyfikowaly mylnie lub nieczytelnei oklejony towar, kwestie mylnych cen pomine.

            Tak wiec dalej podtrzymuje, ze wspomniane zdazenie jest na tyle rzadkie, ze albo nie powinno byc brane pod uwage, albo powinny byc opisane IDENTYCZNE okolicznosci.
    • Gość: loyalna Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.szczecin.mm.pl 07.05.07, 10:00
      tez nie zrozumiałam... chodziło o ten uśmiech? :/
      • krzysztofsf Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... 07.05.07, 10:34
        Gość portalu: loyalna napisał(a):

        > tez nie zrozumiałam... chodziło o ten uśmiech? :/

        Chodzilo chyba o to, ze w Danii zatrudniaja ekspedientki ze wschodu ("dalekowschodnie rysy") posiadajace w swoim kraju wyzsze i mowiace kilkoma jezykami, a w Danii z braku nostryfikacji dyplomu zmuszone pracowac jako ekspedientki.

        A u nas autochtonki z zasadniczym bez jezykow...
        • Gość: zwyk Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 11:08
          Ten redaktor ma straszne kompleksy, dość często przemieszczam się po świecie i
          brak znajomości języka innego niż w danym kraju jest powszechne. Żę towar nie
          był wprowadzony, to znaczy do kiepskiego sklepiku chodzi Redaktorek i brak mu
          ciekawych tematów do pisania. To okropne jak można być stronniczym, by dostać
          grosz za tekst. Tylko Polacy tak w ciągle krytykują siebie, a to my jesteśmy
          mile widziani wszędzie, to my jesteśmy uważani za bardzo pracowity naród. Mój
          zagraniczny kolega ostatnio zapytał dlaczego my tak źle mówimy na siebie
    • Gość: wojtek Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.gdynia.mm.pl 07.05.07, 16:18
      A może warto się nauczyć pisać "po polskiemu"?
    • andreas.007 Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... 07.05.07, 16:25
      pan redaktor rzeczywiscie chadza po tanich hiepermarketach!
      A TAM sa zatrudniani Polacy po trzech fakultetach,
      trudno wiec sie dziwic, że to lingwisci...
      W Polsce zas panie, które trzymaja mocz... ;((
      • Gość: leo Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.237.8.62.Dial1.NewYork1.Level3.net 08.05.07, 05:17
        You are all wrong. This article says different things, it tells you how strange it is to be normal and Polish
        at the same time. It tells you how people who understand are ashamed to be Polish and how they want
        this 1000 year old misery to end.
        • krzysztofsf Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... 08.05.07, 07:48
          Gość portalu: leo napisał(a):

          > You are all wrong. This article says different things, it tells you how strange
          > it is to be normal and Polish
          > at the same time. It tells you how people who understand are ashamed to be Poli
          > sh and how they want
          > this 1000 year old misery to end.

          Z wpisu wynika, ze zrozumiales tekst w jezyku polskim. Problem napisac w tym jezyku powyzszy komentarz? Zreszta pioszesz tak prymitywnym jeykiem, ze sadze, ze po polsku byloby ci latwiej....
          • Gość: andreas Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.centertel.pl 08.05.07, 17:09
            ja powiem, ze nigdy nie wstydziłem sie, ze jestem Polakiem...

            Wprawdzie ostatnio gdy gosci z Warszawy prowadzałem po centrum
            i musielismy przejsc obok trzech wypróznionych smietników,
            a w około były porozrzucane smieci - było mi głupio!
    • Gość: Rafal Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.globalconnect.pl 08.05.07, 16:43
      A czego sie spodziewac? Kasjerka w markecie nie zarabia wiecej jak 1000 netto. I
      niby z tego mozna wyzyc, splacic kredyt za mieszkanie i jeszcze na kurs jezykowy
      sie zapisac?:>
      • Gość: asesor Re: Felieton. Dramat europejski w dwóch aktach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 16:50
        O kurcze to tyle co nauczycielka !
Pełna wersja