Gość: Ekspans
IP: *.espol.com.pl
29.05.03, 11:04
Rozmowa z Sabri Bekdasem byłym prezesem Pogoni.
- Nie poczuwa się pan do odpowiedzialności za to, że Pogoń jest bankrutem?
- W żadnej mierze. To wina tylko i wyłącznie miasta i jego niespełnionych
obietnic. Przypominam, że to nie ja chciałem przyjść do Szczecina. Do
waszego miasta zostałem zaproszony przez pana Mariana Jurczyka. Były plany
budowy wspaniałego centrum wokół stadionu Pogoni. Coś by wreszcie tam
powstało. A tak ziemia w centrum miasta wciąż leży odłogiem. Wstyd dla
miasta. W Warszawie nikt nie robił mi problemów z inwestycjami. Niebawem
oddamy centrum handlowo-rekreacyjne przy Alejach Jerozolimskich. Na ostatnim
piętrze jest centrum gier i wesołe miasteczko. A w Szczecinie wokół stadionu
porastają chwasty.
- Ile pieniędzy zainwestował pan w Pogoń?
- To była nie tylko droga, ale i ogromnie nerwowa zabawa. Ile ja zdrowia
straciłem w utarczkach z tymi urzędnikami! O pieniądzach już nie wspominam.
Jestem bowiem przekonany, że wszystkie poniesione nakłady zostaną mi
zwrócone decyzją sądu polubownego. Razem z Lesem Gondorem domagamy się
prawie 40 mln złotych. Spółka Mat Trade, którą sprzedałem Gondorowi, na
pewno wygra proces. Gondor jest mi jeszcze winny 16 mln złotych. O swoje
jestem spokojny. Nie wiem tylko skąd gmina weźmie na to pieniądze.
- W Szczecinie powstaje Pogoń Nowa, która być może zacznie grać w IV lidze.
- Słyszałem, że w 2015 roku ma zdobyć tytuł mistrza Polski. Szkoda, że wielu
z nas tego może nie dożyć. A ten tytuł Pogoń mogła już przecież mieć
zdobyty! W Szczecinie byłaby wielka piłka. Ale miasto nie chciało tego.
Pytam się skąd nowy klub będzie miał pieniądze na grę w kolejnych ligach.
Przypominam, że walka o czołowe miejsca w I lidze kosztuje teraz minimum 15
mln zł. Ze sklepików i datków kibiców nie ma szans uzbierać takiej kwoty.
Ale życzę powodzenia. Ja w Pogoń już nie zainwestuję.
- Podobno za to w Legię Warszawa?
- Czemu nie? Po zakończeniu sezonu usiądziemy z działaczami z Łazienkowskiej
do konkretnych rozmów. Z chęcią wrócę do piłkarskiego światka. Ja kocham
sport, a szczecińska niefortunna przygoda, nie zdołała mnie z tej miłości
wyleczyć.