Wielki Polak, patriota...- czy to tylko historia?

13.06.07, 21:14
Adam Mickiewicz Wielkim Poeta był...

a teraz co nie ma juz...

Nie ma wielkich Polaków, poetów, patriotów...

Gdziez oni sa...?
    • swantevit Re: Wielki Polak, patriota...- czy to tylko histo 13.06.07, 21:16
      Jeden pojechal do Watykanu a reszta rozproszyla sie po swiecie..
      :-)
    • beatrix13 Re: Wielki Polak, patriota...- czy to tylko histo 13.06.07, 21:23
      to Słowacki wielkim poetą był
    • Gość: DamaKier Re: Wielki Polak, patriota...- czy to tylko histo IP: 83.18.220.* 13.06.07, 21:25
      Pierwszy, kto mi przyszedł na myśl, to profesor Bartoszewski. Ale w ogóle
      myślę, że z "wielkimi Polakami" nie jest jeszcze tak źle, tylko jak zwykle -
      szumowiny pływają po wierzchu.
      • Gość: EDEK No nie zartujcie, a Adam Michnik? a Bronislaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 21:29
        Geremek ? a W. Frasyniuk ? a Lech Walesa? a Michal Wisniewski? Malo? moglbym
        tak wymieniac do rana.
        • andreas.007 Re: No nie zartujcie, a Adam Michnik? a Bronislaw 13.06.07, 21:43
          wal pseudonimami z teczek... ;)))
          • andreas.007 Re: No nie zartujcie, a Adam Michnik? a Bronislaw 13.06.07, 21:47
            powiadasz Adam Michnik - zaraz tu wypisza Tobie o panu Michniku i rodzinie!
            Powiadasz Wałesa - zamiescił na chwile 3 kartki z akt SB o TW Bolek,
            po czym szybko wycofał... ;))
            Moze pan Kuron, a czemu nie pan Religa...

            A w takim razie kim sa nasi przywódcy, czy gotowi sa oddac zycie...
            • Gość: Zbędny Re: No nie zartujcie, a Adam Michnik? a Bronislaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 06:15
              andreas napisał :
              >Moze pan Kuron, a czemu nie pan Religa...
              Zestawienie tych dwóch nazwisk to tak jak zestawić wynalazcę .....hmmm... np
              internetu z monterem składaków komputerowych, za całym szacunkiem dla tych
              ostatnich i Religi.
              Nie , nie! Nie to abym chciał pomnikować Kuronia ale są to zbyt odległe półki w
              tym o czym piszesz, zasługach w historii i patriotyżmie.
              • andreas.007 Re: No nie zartujcie, a Adam Michnik? a Bronislaw 14.06.07, 12:42
                swiadomioe Zbedny zestawiłem te postaci...
                Ale czy naprawde sa bardzo odległe?
                Moze nalezy rozebrac te postaci na pierwiastki, na atomy....
                wtedy okaza sie pewne regularnosci obydwu postaw?
    • andreas.007 a czy lokalni przywódcy społecznosci 13.06.07, 21:45
      a czy lokalni przywódcy naszej społecznosci
      poswieciliby zycia dla społecznosci?
      Czy gotowi sa poswiecic, a moze poswiecaja swoje zycie...

      A moze teraz innego rodzaju potrzebny jest patriotyzm?
      • swantevit Re: a czy lokalni przywódcy społecznosci 13.06.07, 21:47
        dzisiaj patriotyzmem jest nie krasc i nie klamac.
      • Gość: DamaKier Re: a czy lokalni przywódcy społecznosci IP: 83.18.220.* 14.06.07, 00:44
        Andreas, Ty chyba troszkę bredzisz?
        • andreas.007 beredzenie o patriotyzmie w kontekscie 14.06.07, 12:41
          no własnie uwazasz, ze pytajac o takie postaci bredze...;)

          To nie ja wymysliłem - niestety - takie pyatnie narodziło sie
          w trójce przy okazji dyskusji jaka postawe patriotyczna kształtowac
          i jakimi lekturami szkolnymi...

          A czy te nasze standardy lekturowe nie sa po prostu przestarzałe
          i nie przystaja do chwili obecnej, bo inne sa juz wymagania na patriote?

          Moze nalezy zmienic cakowicie zestaw lektur wraz ze zmiana pojecia patriotyzmu?
          • andreas.007 Re: beredzenie o patriotyzmie w kontekscie 14.06.07, 13:53
            byc moze wzorce przekazywane w lekturach sa zbyt przestarzałe,
            byśmy odnaleźli siebie dnia codziennego...
            Bo przeciez jak odnaleźć paralele miedzy
            Reduta Ordona i załatwieniem mieszkania czy drobnym przekretem na stanowisku?
        • Gość: DamaKier Re: a czy lokalni przywódcy społecznosci IP: 83.18.220.* 14.06.07, 15:35
          Nie, nie - moja uwaga o bredzeniu nie dotyczyła tego, że pytasz o patriotów i
          postawy patriotyczne. Nawet całkiem poważnie na to odpowiedziałam we
          wczesniejszym poście. Rozbawiło mnie to o "poświęcaniu życia" przez lokalnych
          polityków. A na poważnie - oczywiście, są czasy, kiedy patriotyzm wymaga
          poświęcania życia, ale na szczęście teraz wystarczy ojczyźnie poświęcić właśnie
          czas i trochę troski. I okazywać jej miłość, a więc nie zohydzać jej i jej
          obywateli, doceniać jej dokonania, nie węszyć wszędzie spisków, nie widzieć w
          każdym zdrajcy. MIeć dla niej wyrozumiałość (ale nie pobłażliwość).
          Trochę tak, jak z miłością do kobiety - kiedy trzeba - trzeba umieć się o nią
          bić, ale tak na codzień dobrze jest jej te siaty z zakupami przytaszczyć do domu
          • andreas.007 Re: a czy lokalni przywódcy społecznosci 14.06.07, 15:53
            masz racje i tak było po wojnie, zapał, zrozumienie i entuzjazm,
            ale jak ktos taszczy te siaty, zaciska pasa, wykazuje postawe, nie weszy,
            a inny sprzedaje swojemu czy oddaje mieszkanie miejskie,
            wycenia cos w cenie złomu i oddaje, a ten sprzedaje z milionowym zarobkiem...
            a mało to budynków wyceniono na 3 miliony,
            sprzedano z pozniejszym terminem płatnosci,
            a nieomal tego samego dnia sprzedano za 5 milionów z płatnoscią od razu ;)

            Własnie o te osoby i ich patriotyzm mi chodzi, a nie pracownika stoczni,
            ale tego urzednika-przywódcy...
            Kiedys był to poeta przywodca patriota,
            a teraz siła ciezkosci raczej po stronie urzednika-polityka!
            • Gość: DamaKier Re: a czy lokalni przywódcy społecznosci IP: 83.18.220.* 14.06.07, 17:15
              To, że ktoś coś sprzeda nielegalnie albo "cwanie", coś przekręci i zarobi - to
              oczywiście irytuje, ale to raczej kwestia uczciwości, z którą zawsze i wszędzie
              jakaś część społeczeństw jest na bakier.W tym dużo urzędników i polityków (bo
              mają możliwości).
              Mnie najbardziej wkurzają ci, którzy z hasłami patriotycznymi na ustach i
              sztandarach zioną nienawiścią do wszystkiego dookoła i napuszczają jednych na
              drugich
              • andreas.007 dziel i rządź 14.06.07, 19:07
                ja powiem inaczej jest grupa ludzi, partyjniactwa,
                która moze duzo wiecej i oni tez napuszczaja i dziela społeczność!
                Nie bede tu przytaczał, bo z jednej i z drugiej strony sa takie akcje...
                Nienawiśc staje sie argumentem wyborczym uzywanym w kampaniach!

                zauwaz, ze wiekszośc pretendujacych do rzadu nami
                swoje programy buduje na negacji - nie sa to programy twórcze,
                ale własnie negacji...

                Kazde ugrupowanie na tym probuje sie wybic, bo to najłatwiej!
                A ten brak stałosci, pewnosci, to przeswiadczenie,
                ze zaraz przyjdzie inna opcja i sie odwróci, powoduje,
                ze polityko-urzednicy mianowani czuja sie zagrozeni
                staraja sie wiec, jak najwiecej nachapac, bo zaraz ich nie bedzie...
                nie maja poczucia jakiegos chocby malutkiego lokalnego patriotyzmu,
                ale tylko i wyłacznie lojalnośc ugrupowania!

                O tym zreszta wspomina pan Litwonski w jednym poscie!

                Ale powtarzam byc moze to jest w źle dobranych lekturach...
                ucza nas Wielkiego Patriotyzmu, bohaterstwa,
                a nie patriotyzmu dnia codziennego!
                Nie potrafimy odnaleźć paraleli miedzy patriotyzmem a naszym zyciem codziennym!
    • Gość: Fugazi Czemu szukacie gdzieś tam w niebiosach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 22:01
      Nie przestaje mnie dziwić, czemuż to szukać wielkich wśród świętoszków.
      Nie dość, że nudni jegomoście byli to na dodatek ani do bitki ani do wypitki.

      Wielkim się bywa a nie jest.
      Wielkim czasami są i Andreas i Swarożyc, każdy na swój sposób i w swoim czasie.
      A był czas kiedy i na okrągło.

      Gorzej kiedy czas przychodzi a człek mały sie okazuje. Wtedy wielki jest nadal
      ale tylko potencjałem.

      Pozdrawiam
      Fugazi
      • andreas.007 Re: Czemu szukacie gdzieś tam w niebiosach? 14.06.07, 12:45
        tak sugerujesz, ze Wielkim sie bywa,
        bo normalnie jest sie małym człowieczkiem...

        Pewnikiem to prawda, bo pewnie i ten Sienkiewicz, Mickiewicz czy Słowacki
        tez lubił wypic i pobił kogos, a moze nawet dla własnej korzysci...

        Ale czy jak w czas trudny okaze sie człowiek wielki,
        to znaczy, ze jest wielki czy patrzymy na jego małośc dnia codziennego?
        • Gość: Fugazi A kiedy wielki, wielki jest wyłącznie stolcem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 16:50
          > Ale czy jak w czas trudny okaze sie człowiek wielki,
          > to znaczy, ze jest wielki czy patrzymy na jego małośc dnia codziennego?

          A inaczej,
          Co w sytuacji bez wyjścia kiedy wyboru nie pozostawia los albo w chwili kiedy
          wielkim się stajemy bez konkretnych zasług a z przypadku.
          Kiedy skazani jesteśmy na wielkość, powiedzmy z racji wyboru na określone
          stanowisko? Chwila robi człowieka wielkim a tłuszcza namaszcza takich
          bohaterskimi czy swiętymi zasługami.

          Czy większy jest ten który raz upodlony podnosi się, odkupia z nawiązką swe
          winy, czy ten którego win brak a zasługą jest wyłącznie zasiadanie na
          konkretnym a wielkim stolcu?

          Pozdrawiam
          Fugazi
          • andreas.007 Re: A kiedy wielki, wielki jest wyłącznie stolcem 14.06.07, 17:10
            wiesz - nie wiem kto jest bardziej wielki...
            ale tak sie czasami zastanawiałem, ze niektórzy namaszczeni na wielkich,
            czy to jako autorytety moralne, to dla nich jakby wiezienie...

            Ludzie im powierzaja dusze, a oni tez chcieliby sobie moze
            poszlac z jakas lala w dyskotece i z przyjaciólmi ostro zapic
            i robic takie rzeczy...

            A tu namaszczenie, jako ten wór kamieni moralnych ciązy
            i nie pozwala podskoczyc!

            Ale nasi protegowani pretendenci do tytułu przywódcy, wilekiego patrioty
            nie maja raczej takich problemów, co widac po ich autach...
            byt doczesny i raczej zazdrośc kolegi z imprez w klubie nocnym
            bardziej pociaga i jest atrakcyjniejsza od rzadu dusz... ;(

            Ale czyz mozemy od kogos wymagac poswiecenia dla społecznosci,
            wszak podstawa jest rodzina... i wszystko to robimy dla rodziny!
            A grunt to rodzinka!
            jakos sie tak wypaczyło... to...
    • grogreg Re: Wielki Polak, patriota...- czy to tylko histo 14.06.07, 13:35
      Moze i sa, ale odkryci zostana za jakies 100 lat.
      • andreas.007 Re: Wielki Polak, patriota...- czy to tylko histo 14.06.07, 13:50
        tez tak sobie pomyslałem...
        jak juz wymra wsyscy pamietajacy... ;)
        • grogreg Re: Wielki Polak, patriota...- czy to tylko histo 14.06.07, 15:17
          Generalnie malo ktow ie, ze Mickiewicz to kawal sk....... byl i swoja malzonke
          wpedzil w chorobe psychiczna, a Slowacki.........Twinky Winky?
          • Gość: Polkamała Re: Wielki Polak, patriota...- czy to tylko histo IP: *.globalconnect.pl 14.06.07, 15:53
            a dlaczego mało kto wie? Czyżby ówcześni byli tolerancyjni? Może decydenci i
            kler byli w większości naznaczeni innością to i u innych wad nie widzieli? Może
            robili co chcieli i nieźle baraszkowali, ale odizolowani od reszty Polaków
            (hołoty, jak ładnie pan premier się był wyraził)pozostali w historii jako
            nieskalani?
            Może ten wielki specjalista od edukacji, aborcji, pedofilii, seksu i
            homoseksualistów, ewolucji i wszystkiego co się porusza, zweryfikuje całą naszą
            historię. Czas najwyższy byśmy się dowiedzieli kto naprawdę był naszym
            wieszczem narodowym i w ogóle kto nie był/nie jest/, a kto Polakiem Wielkim
            był/jest/?
    • andreas.007 a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 11:55
      kogo tu byscie typowali...
      • 1.bazyl Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 12:46
        Ale co to znaczy - Wielki? Po prostu Znany przez Wszystkich? I to z wizerunkiem
        wykreowanym przez media i cenzure, bo przeciez nawet o naszych tzw.
        najwiekszych tak naprawde niewiele wiemy, znudzeni sztampowym zyciorysem
        przedstawianym w szkole nie dociekamy pozniej, czy Wyspianski mial kile, albo
        ile razy Pilsudski sie przechrzcil, dla kogo i na jakie wiary...

        Dookola nas jest mnostwo ludzi Wielkich - dobrych wykladowcow, ktorym naprawde
        zalezy, zeby studenci czy uczniowie czegos sie nauczyli, pracownikow uczciwie
        wykonujacych swoje obowiazki, matek czy ojcow czasem naprawde poswiecajacych
        sie dla dzieci... W koncu ugrzezne w komunalach, ale chodzi mi o to, ze Wielkim
        zostaje sie z namaszczenia mediow, a jak te wiadomo nie maja patentu na
        madrosc...

        Kazdy z nas jest czasem Wielki... na miare swoich mozliwosci.
        • andreas.007 Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 12:52
          Wielki Szczecinianin, o którym beda sie uczyc dzieci naszych wnuków...
          moze prezydent miasta którys albo polityk dzieki któremu miasto sie rozinęło?

          masz racje Wielkich dnia codziennego mamy pewno wielu,
          ale wiesz chodzi o takiego co by w spisie lektur postac umiescic,
          oprawic wizerunek i na sciane i nie trzeba by pilnowac,
          co by nie zniszczyli...
          • 1.bazyl Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 13:07
            Ostatnim prezydentem, za ktorego to miasto sie rozwijalo, to byl pewnie
            Haken...:-(

            Burmistrzem, znaczy...

            Jestem w ogole przeciwna oprawianiu w ramki. To odczlowiecza. Co to w ogole
            znaczy Autorytet Moralny? Dostajemy w szkolach jakies wypreparowane papierowe
            sylwetki, spisy dat (urodzil sie..., studiowal..., pracowal... stworzyl...
            zmarl...).

            Gdybym byla nauczycielem (lka) ukladajacym spis lektur, wybralabym ksiazki
            pokazujace trudne wybory i bladzacych ludzi ponoszacych rozne konsekwencje tych
            wyborow, a nie staralabym sie wmowic biednym dzieciakom, ze zyli kiedys Ludzie
            ze Stali i Spizu. To tylko my nie znamy ich calego zycia.
            • 1.bazyl Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 13:11
              Juz kiedys byla podobna troche dyskusja - przy okazji typowania Wielkich
              pasujacych do laweczek (dla mnie zwycieska para byla Doda i Radek z kozetkami
              na stadionie, nie pamietam czyjego pomyslu, sorry:).

              Proponuje laweczke ze zwyklym przecietnym Szczecinianinem, ktory musi wykazac
              sie Mestwem i Nadzwyczajna Pogoda Ducha, zeby znosic kolejne wybryki wladzy
              lokalnej... Oto Wielki Czlowiek naszych czasow.
              • andreas.007 Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 13:22
                czyliż jednoczy nas tylko nieszczęscie wielkie jakies...

                Ucieklismy w rodzine, a gdzie wspólnota...
                martwimy sie problemami dnia dzisiejszego,
                a nie spogladamy przez wizjer jak w iluzjonie w przyszłosc,
                by zobaczyc te barwy i kształty... do których dązymy?

                Zastapiły to zakupy na raty i kredyt... ;((
                • 1.bazyl Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 13:29
                  I dobrze. Co zlego w kupnie domu na kredyt, zeby zapewnic przytulne miejsce do
                  zycia swojej rodzinie? zakupy - ludzka rzecz.

                  Tobie jakiejs wojenki, widze, brakuje...

                  Kiedys bohaterem byl Nieznany Zolnierz, ktoremu tyle postawiono pomnikow. Teraz
                  bohaterem jest Nieznany Obywatel, ktory przetrwal w tym kraju pomimo zawieruch
                  historii i glupoty rzadzacych.

                  I to jemu nalezy sie pomnik.

                  A w klasie w ramki to trzeba oprawic - LUSTRO.
                  • andreas.007 Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 16:01
                    alez Bazylu kupiłas te brednie komuny...
                    Nieznany, anonimowy...
                    a to nieprawda, za wszystkim stoi konkretny czlowiek,
                    dopiero teraz powstaje drzewa genealogiczne, wykopuje sie tradycje...

                    Nieprawda, ze nieznany czy anonimowy,
                    oszukano nas jakims lipnym bohaterem...
                    nie dajmy sie, zawsze jest ktos konkretny!

                    Jak miasto płaci kary albo sa malwersacje, to zawsze za tym stoi ktos konkretny,
                    tak samo jak jest sukces, to zawsze jest to zasługa konkretnego człowieka!

                    Nieznany, to wymysł komuny
                    zeby sie schowac i swoje hasełka za nieznanym robotnikiem...
                    tak duzo prosciej było!
                    Mowiło sie klasa robotnicza jest oburzona wybrykami ulicznymi...
                    potem anonimowy robotnik czytał z kartki tekst!

                    Odrzucilismy tradycje, dziadka oficerki, historie wierzac,
                    ze masa, klasa robotnicza ja tworzy i to jest podstawa,
                    a chyba juz wiesz, ze to konkretni ludzie... na dobre czy złe!
                    Konkretne postawy, to jest motorem postepu kazdego i rozwoju...

                    Nawet na wojence, gdyby nie ten pierwszy oficer,
                    ktory krzyknął i pierwszy ruszył, to siedziałaby ta masa w okopach!
                    • 1.bazyl Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 16:41
                      Przepraszam Cie, Andreas, ale Ty mowisz o pomnikach Zwycieskiej Armii, a ja - o
                      pomnikach Nieznanego Zolnierza - to dwie rozne rzeczy. To, ze ktos jest
                      nieznany, anonimowy, nie umniejsza jego zaslug.

                      Moze i kupilam, jak to nazywasz, brednie komuny. A za to u Ciebie widze wyrazny
                      wplyw dzisiejszych czasow - czego nie ma w mediach to sie nie liczy, tak?

                      Jak na scianie nie wisi zakurzone zdjecie zasluzonego dla Polski faceta, na
                      ktore tylko muchy sraja, to nie ma juz wedlug Ciebie patriotycznego wychowania
                      mlodziezy? Co to za XIX -wieczna wizja wychowania, ze ciagle wzorce swietych
                      mlodziankow mamy mlodym ludziom przedstwiac?

                      W dzisiejszych czasach bohaterem zbiorowej wyobrazni jest Bloger - anonimowy,
                      ale jeden z nas.
                      • andreas.007 Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 16:58
                        Bazylu nie poznaje Ciebie, zawsze pamietamy o konretnych bohaterach
                        i nigdy na nasza pamiec nie jest w stanie nasrac zadna mucha... to przenosnia!
                        Obrazek jest pewna kwintesencja obrazu,
                        jaki mam po moich dziadkach pedzla pana Tetmajera,
                        brata tego znanego z dedykacja!

                        To jest ta pamiec, konkretne nazwisko i dedykacja z data...

                        Nie wiem czy sie orientujesz, ale młodzi maja konkretnych swoich idoli,
                        nie anonimowych chyba sie mylisz grubo...
                        zapytaj, co ich rajcuje - nie powiedza tak ogólnie, anonimowo,
                        ale zarzuca Ciebie nazwami grup czy konkretnymi sztukmistrzami...
                        Nie, nie masz racji mlodzi wiedza, ze nic nie jest anonimowe,
                        a wszystko jest konkretne...

                        Nigdy masa nie jest twórcza i nie bedzie!
                        Nigdy anonimowosc nie bedzie twórcza, a raczej destrukcyjna...
                        anonimowosc sprzyja łajdactwu i zaprzedaniu!
                        Tak podaje sie, gdy umarza sie sprawe - sprawca nie ustalony!
                        Ale tak nie wolno czynic w przypadku bohaterow!

                        Nawet Ci zołnierze, którzy zgineli mieli swoje nazwiska
                        i mozna je konkretnie podac nie trzeba sie uciekac do zadnej anonimowosci,
                        chyba ze sie chce przepchnac jakies nazwiska kombatantów,
                        do jakis orderów nie zasłuzonych - wtedy mówi sie o anonimowych,
                        a ordery daje swoim!

                        Zawsze jest ktos konkretny, zawsze... takze, a moze szczegolnie w blogach,
                        to tworza konkretne osoby, a nie anonimowe zbiorowiska!
                        • 1.bazyl Re: a mamy lokalnego Wielkiego... ? 15.06.07, 19:18
                          "Bazylu nie poznaje Ciebie, zawsze pamietamy o konretnych bohaterach
                          i nigdy na nasza pamiec nie jest w stanie nasrac zadna mucha... to przenosnia!"

                          Przepraszam Cie, Andreas, ale co obecny rzad uprawia teraz w Polsce? Wywleka
                          teczki takie, jakie komu pasuja, kazdy byly autorytet juz nie powiem, ze obsra
                          jak mucha,bo to za malo, ale po prostu gownem obrzuci. Co z Kuroniem zrobili na
                          przyklad? Z Kapuscinskim?

                          Jak pamietamy o bohaterach? Pamietamy to, co nam przekazano. W wersji
                          ocenzurowanej i przykrojonej do obowiazujacych w danym momencie standardow.
                          Ludzie, ktorzy byli bohaterami kiedys, dzisiaj juz nimi nie sa. A ci chwaleni
                          dzisiaj, jutro pewnie beda przez innych obrzuceni blotem.

                          Wiec po co w ogole kreowac na sile jakies autorytety moralne?

                          "Nawet Ci zołnierze, którzy zgineli mieli swoje nazwiska
                          > i mozna je konkretnie podac nie trzeba sie uciekac do zadnej anonimowosci,"

                          Nie wiem, czy wiesz, ale np. pod Grobem Nieznanego Zolnierza w Warszawie leza
                          kosci niezydentyfikowanego zolnierza znalezione w napredce usypanej mogile,
                          jakich wiele bylo wtedy w Warszawie. To sie tylko tak wydaje, ze mozna
                          konkretnie powiedziec, kim jest osoba, ktora zginela. W bardzo wielu
                          przypadkach nie mozna.

                          Ale to, ze tej osoby nie znamy z nazwiska imienia i daty urodzenia, nie
                          oznacza, ze automatycznie przestajemy ja szanowac.

                          Twoje posty odbieram jako nawolywanie do tzw. LANSU - "koledzy, podsuncie no
                          pare nazwisk, trzeba w koncu ta miescine jakos wypromowac. Powiesimy pare
                          ladnych fortografii na scienie, urzadzi sie izbe pamieci, i odfajkujemy pamiec
                          o bohaterach..."
                          • andreas.007 nie rozumiesz czy udajesz? 15.06.07, 19:41
                            Bazylu scignęłas temat na wyjatkowa sprawe wojny i to masowej...
                            ale to jest sciaganie tematu w drazliwe rejony slepego zaułka...

                            Wybacz byc moze w Twojej głowie, to co wywlekaja
                            narobiło zametu i nasrali Tobie do głowy na te postaci,
                            bo mi i wielu innym NIE!

                            Rozumiesz nikt nie jest w stanie,
                            zadna mucha nasrac na pamiec moja o bohaterach,
                            bo wbrew temu co kilka postów wyzej sugerowałas nie uwazam mediów i kacyków
                            za wyrocznie moralna - czego i Tobie zycze!

                            Bohaterów sie nie kreuje - znowu odbija sie Twoje ukochanie słowu medialnemu,
                            oni nimi po prostu sa nawet wbrew mediom i politykom...

                            Tu dam przykład wielu twórców, ktorzy funkcjonowali w drugim obiegu
                            i młodziez ówczesna znała ich i ich utwory...
                            Żadna prasa, polityk czy nawet policja nie byly w stanie im nasrac do głowy!

                            Jaki lans Bazylu czy Ty jestes byłym politykiem
                            dopatrujacym sie polityki w toalecie...w umoczonym papierze to-ale-to-wy-m...

                            Ja i lansowanie moja droga predzej by sie nie jeden dał wychłostac Zonie
                            nizby mi wylansowac sie, tym bardziej ze ja blizej nihilizmu...

                            Mam pytanie o te własnie postawy czy postaci
                            i oczywiscie poprzez nie i swoja postawe wobec otaczajacej nas rzeczywistosci
                            z w oddali lekko rysujacymi sie postaciami Wielkich Patriotów....
                            zadaje pytanie o nich, probujac odpowiedziec, odnaleźc siebie...
                            po przeciez tylko poprzez definicje dobrej postawy i złej
                            jestesmy w stanie odnaleźć siebie i okreslić!

                            Tylko tyle...

                            Pytanie o wymagania wobec innych, ale przeciez i wobec siebie,
                            bo nie mozna wymagac od innych nie wymagajac od siebie...!

                            To jest pytanie o sens i sposób na zycie,
                            bo okreslenie preferowanych postaw wykresli nam linie,
                            byc moze która powinnismy podażac takze i my - Ty i ja!
                            To jest tylko pytanie o sens i cel zycia... naszego!
                            • andreas.007 Re: nie rozumiesz czy udajesz? 15.06.07, 20:45
                              i jeszcze jedno bo widze - i nie wypieraj sie prosze -
                              widze, ze bardzo dosłownie zrozumiałas oprawienie w ramki,
                              to przenosnia - podkreslam po raz drugi!
                              Bo nie o ramki chodzi na ktore nasrac kazdy moze,
                              ale o to co jest w naszej głowie...

                              Wprawdzie mam obraz, który od setki co najmniej lat jest w naszej rodzinie,
                              darze go pewnym sentymentem... czyli jednak obrazy stanowia dla mnie pewna moc,
                              tym bardziej, ze zbieram takze obrazy, mam ich sporo...
                              • Gość: Zbędny Re: nie rozumiesz czy udajesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:50
                                ...a niech Cię ciort !Jeżeli to nie jest jakiś podtekst z tymi obrazami to
                                musielismy sie kiedyś spotkać na jakiejś licytacji, aukcji lub .... ej....
                                • andreas.007 Re: nie rozumiesz czy udajesz? 15.06.07, 22:24
                                  znajomych mamy wielu i nawet moze sie spotkalismy,
                                  ale na pewno nie na aukcji czy licytacji... ;)

                                  Natomiast wracajac do tematu - wywołujac go
                                  tak sobie pomyslałem byc moze osoby z grona decydentów
                                  mniejszych czy wiekszych - ktos sie tez zastanowi...
                                  czy wieksza wartosc ma dla niego ta dzis lepsza komórka, auto czy mieszkanie,
                                  czy moze pamiec ludzka, z której korzysci czerpac beda jego dzieci i wnuki,
                                  czy to, co zostawi dobrego po sobie miastu...

                                  Nalezy obudzic te wartosci ponadczasowe,
                                  które gdzies zostały zagracone róznymi drobnymi przedmiotami uzytku codziennego!

                                  Bo przeciez naprawde pamiec ludzka i słowa ludzkie sa dla nas wazne!
                                  Szacunek ma swoja niewymierna wartośc, a czasami wymierna...

                                  Nie sprzedawajmy sie za jakies drobne,
                                  ale uratujmy siebie z tej bylejakosci i galanterii...

                                  Przeciez jezeli ktos postanowił byc przedstawicielem społecznosci,
                                  to musi zdawac sobie sprawe, ze nie jest to tylko zwykły etacik,
                                  ale jest to misja, którą mu ludzie, mieszkancy powierzyli,
                                  ze maja szanse stac sie dla niektórych kims waznym i zrobic wiele dobrego!

                                  Ta próba okreslenia patriotyzmu lokalnego,
                                  jest moja próba, apelem do osób by prócz władzy i pieniedzy
                                  siegnęły po rzad dusz!!!
                              • 1.bazyl Re: nie rozumiesz czy udajesz? 16.06.07, 07:46
                                Zakladasz watek, Andreas, a kiedy wyrazam opinie (wydaje mi sie, ze w sposob
                                kulturalny, nie uzywajac zadnego epitetu pod Twoim adresem), ktora odbiega od
                                oczekiwanej przez Ciebie, slysze:
                                1. ze mnie nie poznajesz (a kiedy to mnie tak naprawde poznales?)
                                2. ze kupilam komunistyczne brednie;
                                3. ze obecny rzad nasral mi do glowy;
                                4. ze mam w glowie pelno gowna;
                                5. i jeszcze cos tam z papierem toaletowym, czego teraz nie widze, a juz nie
                                pamietam, i jeszcze pare pomniejszych obelg.

                                Czy wedlug Ciebie w ten sposob powinna wygladac dyskusja? Moze zastrzez sobie
                                przy kazdym watku, ze wstep tylko dla podzielajacych Twoje zdanie, a reszta to
                                glupie baby sa?

                                Wracajac do tematu - czy w ogole potrzebne sa nam wzorce w taki sposob
                                przedstawiane?

                                Jakie przeslanie niesie za soba symboliczny gest oprawienia czyjego portretu w
                                rami i powieszenia go na scianie? Jesli jest to czlowiek zyjacy, gestem takim
                                mowi mu sie " uwazamy, ze jestes od nas lepszy. Nie jestes juz jednym z nas.
                                Jestes teraz oddzielony". Jezeli jest to czlowiek niezyjacy, dochodzi do tego
                                ocenzurowanie jego biografii i przykrojenie jej w taki sposb , zeby do tych
                                ramek pasowala.
                                W koncu uczniom w szkole nie mowi sie o tym, jaki wplyw na tworczosc
                                Slowackiego mialy jego sklonnosci homoseksualne, albo o tym, ze Wyspianski w
                                trakcie pobytu w Paryzu korzystal z uslug dam o lzejszych zasadach moralnych i
                                trypra zlapal, tylko oglednie mowi sie, ze szkola paryska wywarla na niego duzy
                                wplyw...

                                Moj opor budzi namaszczenie kogos na Bohatera i Swietego. tak naprawde postawa
                                jakiegos czlowieka nie ulatwia nam naszych wlasnych wyborow - zyjemy w innych
                                okolicznosciach, mamy inne opcje wyboru przed nami - sami o sobie musimy
                                decydowac...

                                Niektorzy mistrzowie buddyzmu zen na prosbe swoich adeptow o wyjasnienie
                                prawdziwej natury Buddy odpowiadjaja: "Budda to kupa gowna". Jak Ci sie wydaje,
                                jaki stan umyslu chca osiagnac w swoich uczniach? I jakiego uniknac?

                                I prosze o jedno, zanim poirytowany niepodzielaniem Twoich pogladow w stopniu
                                stuprocentowym zaczniesz znow mnie obrazac, sprobuj zatrzymac sie na chwile i
                                zrozumiec, o co mi chodzi...
                                • andreas.007 Re: nie rozumiesz czy udajesz? 16.06.07, 21:29
                                  Najpierw nie na temat Bazylu:

                                  Bazylu najpierw zarzuciłas mi z sarkazmem
                                  "Tobie jakiejs wojenki, widze, brakuje..."

                                  Potem stwierdziłas, ze mi nic tylko media w głowie
                                  "A za to u Ciebie widze wyrazny
                                  wplyw dzisiejszych czasow - czego nie ma w mediach to sie nie liczy, tak?"

                                  Potem z jeszcze wiekszym sarkazemem wciskasz mi obrazki na scianie...
                                  "Jak na scianie nie wisi zakurzone zdjecie zasluzonego dla Polski faceta, na
                                  ktore tylko muchy sraja, to nie ma juz wedlug Ciebie patriotycznego wychowania
                                  mlodziezy?"
                                  i to Ty w tym poscie nawiazałas do obsrywania!
                                  Sugerujac, ze ja tylko o obrazkach, a nie wychowaniu...

                                  By na koniec zarzucic mi jakąs polityczna akcje:
                                  "Twoje posty odbieram jako nawolywanie do tzw. LANSU - "koledzy, podsuncie no
                                  pare nazwisk, trzeba w koncu ta miescine jakos wypromowac. Powiesimy pare
                                  ladnych fortografii na scienie, urzadzi sie izbe pamieci, i odfajkujemy pamiec
                                  o bohaterach...""

                                  Moje posty były tylko mniej czy bardziej wyszukana forma
                                  odbijania Twoich argumentów pozamerytorycznych...
                                  zauwaz kazdy z Twoich argumentów
                                  uzyłem zawsze po Twojej sugestii wobec mnie!

                                  Tak wiec kazda posłana do mnie sugestia po prostu wróciła do Ciebie,
                                  poczułas sie oburzona - czy ja tez mogłem tak sie wiec poczuc... ;))

                                  Co do meritum napisałem wszystko powyzej,
                                  obrazki sa przenosnia, a nie konkretnym moim wskazaniem...
                                  obrazek oznacza wiec mówienie o pewnych postawach, postaciach,
                                  ale nie historycznych do których młodzi
                                  widac nie znajduja odnosników w teraźniejszosci,
                                  ale blizsze im z którymi moga sie utozsamic!

                                  Stad moja sugestia, ze nie mozna nasrac im do głow zadna mucha...
                                  ppodawałem przykłady powyzej!

                                  Natomiast zasugerowałas na zniszczenie postaci przez obecnie nam miłosciwie,
                                  a to pana Kuronia, a to pana Kapuscinskiego,
                                  wyraziłem wiec zdziwienie, bo mnie nikt nie nasrał na te postaci
                                  i wielu innym tez do głow,
                                  stad moze zbyt drastycznie zastanowiłem sie czy uczyniono to Tobie...

                                  Przepraszam, jezeli poczułas sie dotknieta,
                                  przepraszam jezeli oddawałem Twoje przeciez argumenty wobec mnie
                                  Tobie zbyt ostro...

                                  Tak wiec zdanie o innym zdaniu i traktowaniu odmiennych pogladów
                                  zostawiam do przemyslenia Tobie... ;))

                                  Jeszcze raz nikogo, a juz na pewno nikogo konretnego
                                  nie chce namaszczac, co sugerujesz zupełnie nie wiem czemu...
                                  Szukam tylko czy raczej chciałbym obudzic ten patriotyzm lokalny
                                  w naszych aktualnie nam miłosciwie rzadzacych i za brak takowego
                                  winie własnie odległe i nie przystajace wzorce jakimi sa pojeni w szkołach!

                                  Odnajudujac i wskazujac te postawy godne tego -
                                  licze na powielenie takich postaw...
                                  • 1.bazyl Re: nie rozumiesz czy udajesz? 17.06.07, 10:50
                                    Wiesz co, Andreas, moze juz zostawmy temat formy. Uwazam, ze Twoja odpowiedz na
                                    moje moze podszczypywania pod Twoim adresem byla nieproporcjonalnie agresywna.
                                    To tak, jakby kogos potracic, a w zamian zostac skopanym po wielekroc, i to
                                    butem narciarskim obitym blachami z wystajacymi nitami. I na koniec uslyszec,
                                    przeciez sama zaczelas, krowo, zastanow sie nad soba...

                                    Wiec pojde sie zastanawiac, ja - w poczuciu krzywdy, a Ty - w poczuciu milej
                                    meskiej dumy, ze tak dobrze babie dowaliles :P.

                                    A wracajac do meritum - ze smutkiem stwierdzam, ze chyba nie przeczytales tego,
                                    co napisalam.

                                    Moze jednak wypracujemy kompromis?

                                    Ustalmy, ze nie szukamy Bohaterow, i nie budujemy pomnikow, ale szanujemy
                                    konkretne uczynki ludzi? Nie ludzi w calosci, ale ich dokonania na jakims
                                    odcinku?
                                    • andreas.007 Re: nie rozumiesz czy udajesz? 18.06.07, 14:37
                                      własnie Bazylu nie szanujemy....
                                      Te własnie konkretne powiedzy dobre uczynki nie staja sie
                                      jakims taki wzorcem, a raczej dobra bryka, kaska - i to za wszelka cene,
                                      nawet za cene etyki... czy łamania nawet prawa!
    • praszczur1 Re.Najwiekszy poeta. 15.06.07, 13:13
      Na mnie największy wpływ wywarła i największe wrażenie zrobiła poezja Zbigniewa
      Sajnoga, a szczególnie cytowany poniżej wiersz.
      niniwa2.cba.pl/zbigniew_sajnog.htm
      • Gość: y2k Re: Re.Najwiekszy poeta. IP: 62.17.132.* 15.06.07, 16:53
        praszczur1 napisał:

        > Na mnie największy wpływ wywarła i największe wrażenie zrobiła poezja
        Zbigniewa
        > Sajnoga, a szczególnie cytowany poniżej wiersz.
        > niniwa2.cba.pl/zbigniew_sajnog.htm

        ty sie cipo nadajesz... do tarcia chrznau!
    • Gość: gość Wielki Polak to tylko histo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.07, 14:42
      Andreas i Szanowni Państwo.

      Wydaje się że to już jednak historia. Wielcy Polacy - za jakich ich uważamy, bo
      wcale wielcy być nie musieli - nie poajwią się. Z prostej przyczyny. Kiedy się
      pojawiali w XIX wieku były jeszcze w Polsce silne więzi społeczne. Dzisiaj ich
      nie ma. Nie ma ich na pewno w Szczecinie, a wydaje się że zanikły również gdzie
      indziej, choć tutaj jest to bardeziej odczuwalne.

      Brak więzi prowadzi do zobojętnienia na losy kraju i narodu. A to jest
      ewidentne. Wielki mógłbyć Piłsudski, choć nie wszyscy tak go oceniają, może
      Lem, choć nie miał żadnego wpływu na ludzi, JPII dla niektórych i na tym już
      zakończylismy wielkość. teraz góruje małość, podłość i zobojętnienie.

      Nikt nie czuje się odpowiedzialny za kraj bo niewielu się z nim może utożsamić.
      Politycy owszem, krzyczyą jak im zależy na Polsce, ale to tylko kiepskie
      kłamstwo, a jacy są to ludzie wystarczy spojrzeć. Mali, pozbawieni moralności,
      msciwi karierowicze, płna gama ludzkich słabości i małości. Tu wielki Polak
      zginie w tłumie bylejakości zanim zostanie w ogóle rozpoznany.

      Zapomnijmy więc na razie o wielkich Polakach, tak będzie zdrowiej :))))
      • andreas.007 za wszelka cene kaska... ;(( 18.06.07, 14:35
        tak mozesz miec racje, wiezi społeczne,
        poczucie przynaleznosci do jakiejs społecznosci...
        ale czyzby nastawienie sie na rodzine, jako podstawowa komórke,
        spowodowało odsuniecie sie czy odizolowanie od społecznosci...

        W firmach zachodnich organizuje sie wspolne imprezy,
        wynajmuja sale do wspolnych gier druzynowych,
        by własnie ludzie utozsamiali sie z firma...

        Czego wiec nam brakuje bysmy poczuli sie jako społecznosc,
        bysmy poczuli pewna etyke społecznosci i chec moze nie bycia Wielkim,
        ale chociaz uczciwym własnie wobec tej społecznosci...


        Dlaczego zgubilismy jakis honor i liczy sie kasa,
        a nie własnie moralnosc, czy dobre ludzkie gadanie....
        Przestało nam zalezec na opinii o nas, a liczy sie komfort,
        czesto za wszelka cene...
        • Gość: gość Re: za wszelka cene kaska... ;(( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 14:59
          > ale czyzby nastawienie sie na rodzine, jako podstawowa komórke,
          > spowodowało odsuniecie sie czy odizolowanie od społecznosci...
          >

          Nie wiem czy to spowodowane jest nastawieniem na rodzinę. Kiedyś rodziny były
          zupełnie inne. Po pierwsze rzadko zdarzało się by miały tylko jedno dziecko -
          dawniej bycie jedynakiem uważano za ułomność - a po drugie były zazwyczaj 3 i
          więcej pokoleniowe. Dzisiaj to się zdarza bardzo rzadko. Rodziny są ale
          niewielkie i każda silnie nastawiona zawodowo.

          oczywiscie styl życia się zmienił, jest większy przepływ info, większa
          komunikacja i logistyka nieporównywalna z tą jeszcze z lat 70-tych gdy parowozy
          wprowadzały składy pociągowe na stację Szczecin Główny. I to już się nie
          zmieni, tempo bnędzie co najwyżęj coraz szybsze i coraz większa specjalizacja.

          > W firmach zachodnich organizuje sie wspolne imprezy,
          > wynajmuja sale do wspolnych gier druzynowych,
          > by własnie ludzie utozsamiali sie z firma...


          Tak to prawda. Ale poziom cywilizacyjny Zachodu jest zupełnie inny. Widziałem
          takie próby w Polsce- rzadko kiedy udane. Zazwyczaj poracodawca usiłuje w
          którys momencie wykiwać pracowników. Jaka miałaby więc powstawać tutaj więź??
          Może typu sado-maso ..:)))
          Znam firmy któlre stwarzałuy dobre warunki pracownikom - naprawdę dobre,
          również finansowo, a pracownicy nie umieli w żaden sposób tego docenić. Łącznie
          z oszukiwaniem pracodawcy etc. Taka jest Polska i tacy są Polacy. To się
          zdarzyło pracodawcom naiwnie myślącym że uda się wprowadzić dobry przyklad
          wzięty właśnie z Zachodu...

          > Czego wiec nam brakuje bysmy poczuli sie jako społecznosc,
          > bysmy poczuli pewna etyke społecznosci i chec moze nie bycia Wielkim,
          > ale chociaz uczciwym własnie wobec tej społecznosci...

          Tak ale Drogi Andreasie, tego brakuje wszędzie ... w polskich szkołach nie uczy
          się etyki, co jest wielkim błędem, powszechne są oszustwa przekręty, nawet na
          małą skalę. POwszechne jest jeżdżenie na gapę, co jest formą cwaniactwa i
          kradzież. I to akceptujemy, czyż nie??? Jak w takich warunkach stworzyć
          poczucie więzi i współodpowiedzialności? Można o tym wiele mówić - politykom
          wychodzi to rewelacyjnie, ale nikt naprawdę tego nie robi. I pozostaje to czcą
          gadaniną. Nie raz rozmawiałem na ten temat z przyjaciółmi, ale oni w pewnych
          sytuacjach działali nawykowo i wychodziła ta sama bryndza mimo iż sami
          narzekali na te braki :))))

          > Dlaczego zgubilismy jakis honor i liczy sie kasa,
          > a nie własnie moralnosc, czy dobre ludzkie gadanie....
          > Przestało nam zalezec na opinii o nas, a liczy sie komfort,
          > czesto za wszelka cene...

          Tak, tam gdzie są pieniąze niema honoru, nie w Polsce. W czasie wojny mieliśmy
          nawet szmalcowników, brrrrr ochyda. I ta mentalnosc wielu rodaków nie zaginęła.
          popatrz jak szybko przechrzcili się specjaliści od włazenia innym w od..yt. Za
          komuny włazili jednym w to szczególne owiane tajemnicą miejsce, a teraz robią
          to innym. I często to są ci sami ludzie.
          Oczywiscie to są najgorsze przykłady na poparcie Twojej tezy. Każdy ma swoją
          granicę przkraczalnosci przyzwoitosci i wielu z nas ma tę granicę na bardzo
          niskim poziomie. Najnizszą, o ile jakąkolwiek jeszcze - to już rekord Guinessa
          w Polsce - politycy.
          • andreas.007 Re: za wszelka cene kaska... ;(( 18.06.07, 15:04
            o własnie powiedziałes wazna rzecz, bo ja tu nie tylko
            o etyce i poczuciu wiezi ze społeczności polityków,
            ale takze nas - to jezdzenie na gape... tam masz racje!

            Ale to sa jakby objawy - a leczenie?
            • Gość: gość Re: za wszelka cene kaska... ;(( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 16:39
              > Ale to sa jakby objawy - a leczenie?

              Ja bym cofnął czas o tysiąć lat i zaczął od nowa. Opłaca się.
              Od początku było niedobrze, a czasami bardzo niedobrze. Problem upadku Polski
              Piastów to poważny problem w historii nie tylko polityczny, ale wewnętrzny
              Polski. Lali w kułak z tego Prusacy, ci prawdziwi, powiedzmy Prusowie, nie
              późniejsi Niemcy.

              Przykład - Prusowie byli słabo zorganizowani a o ich organizacji wojskowej to
              właściwie trudno mówić, raczej takie luźne grupy zbójeckie. Ale za to mądzrzy
              byli. Jak się Polacy wkuli na te wybryki rabunkowe i organizowali wyprawy
              wojenne przeciw Prusom to ci trzmychali w swoje niezmierzone bory i czekali.

              Nigdy nie wchodzili w walke bezpośrednią. I uwaga, jak głoszą kroniki, czekali
              spokojnie bo wiedzieli ze Polacy niedługo "się pokłucą" i obrazeni na siebie
              samych rozjadą do domów. Taka była Polska Piastów. Brrrrrrrrrr..........

              Dlatego Konrad Mazowiecki - wyjątkowa szuja w historii Polski, i wg mnie
              sprawca śmierci H. Pobożnego, jesli prawda jest jego nieróbstwo w czasie
              najzdów mongolskich nazywanych wojnami tatarskimi - sprowadził zakon NMP by ten
              robił porządek z granicą północno wschodnią. Niemcy, jak to Niemcy,
              systematyczni i pogranicze oczyscili - skutecznie :))) co dalej to wiesz.

              W konsekwencji w Polsce Jagiellonów wzmocniły się jedynie tendencje egoistyczne
              zarówno szlachty, jak i magnaterii no i ktos juz wowczas musial napisac o
              naprawie panstwa, niestety do dzisiaj mlodzierz tego nie studiuje w szkołach.
              Autor - Andrzej Frycz Modrzewski dzieło pt.
              De Republica emendanda (O poprawie Rzeczypospolitej, 1551).

              Rozprawa została też przełożona na niemiecki i opublikowana w Krakowie i
              Bazylei. Dzieło składa się z pięciu ksiąg:

              O obyczajach
              O prawach
              O wojnie
              O Kościele
              O szkole
              Księga poświęcona Kościołowi została przez władze kościelne uznana za herezję,
              dlatego dzieło Frycza znalazło się na liście ksiąg zakazanych, a pierwsze jej
              wydanie ukazało się bez dwóch ostatnich ksiąg.
              info na
              pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Frycz_Modrzewski
              Okres postjagielloński to po prostu koszmarny, czym się to skończyło nie trzeba
              mówić - zostaliśmu Chrystusem Narodów, co uważam za czyste bluźnierstwo wobec
              osoby pana Boga.
              W rzeczywiscitosci od samego poczatku było coś z tym panstwem dziwnego i
              niepokojącego. Dzisiaj jest zupelnie nijako. I wielka szkoda, szkoda tego kraju
              szkoda tych ludzi. Szkoda tego miasta.

              Leczenie? Wymyśliłem tylko jeden sposób: wypowiedzieć wojnę Unii Europejskiej i
              przegrać tę wojnę, nalepiej poddać się na początku :))) może jakaś cywilizacja
              w końcu do nas trafi??? Ale tak poza tym Unii nie lubię za bardzo....
              • 1.bazyl Re: za wszelka cene kaska... ;(( 18.06.07, 21:01
                Tak sobie mysle, ze chyba obecne pokolenie naznaczone przezyciem komuny i stanu
                wojennego jest w pewnym sensie stracone...

                Trzeba postawic na mlodziez, i - tak jak slusznie Gosc napisal - uczyc w szkole
                etyki, i moze rowniez wiedzy o swoim miescie?

                Kiedys Christal zalozyla watek, w ktorym pytala, czy dzieci prowadzi sie na
                Srododrze, czy uczy o Szczecinie. Jak to z reguly z watkami Christal bywa, nie
                zostal przez nikogo potraktowany powaznie - ale ona miala racje. Powinno sie
                wieksza wage przykladac do przekazywania wiedzy o wlasnym miescie w sposob jak
                najbardziej interesujacy juz malym dzieciom. Jezeli mialyby okazje wiecej
                dowiedziec sie o tym miescie - moze rowniez w wiekszym stopniu zzylyby sie z
                nim i traktowali jako wlasna Mala Ojczyzne, uczylyby sie patriotyzmu lokalnego,
                i moze pozniej niektorzy z nich nie traktowaliby miasta jako miejsca
                korzystkowych interesow...

                A jesli chodzi o wzmocnienie wiezi spolecznych - z pewnoscia duza role moglby
                odegrac Urzad Miejski i media, ale nie na zasadzie rozpoczynania kolejnych
                akcji majacych na celu wykonanie za kogos za friko pracy, ktore pozniej z braku
                zainteresowania umieraja smiercia naturalna, ale poprzez traktowanie
                mieszkancow w sposob partnerski.
                • andreas.007 Re: za wszelka cene kaska... ;(( 18.06.07, 21:13
                  przeciez obecnie w Szczecinie młodziez jest u wadzy
                  i wracaja ideały matki partii....
                  partia ma rzadzic i decydowac o zyciu ludzi!

                  Wydaje mi sie, ze to co napisał Gośc ma sens,
                  mamy zakorzenione w DNA takie, a nie inne postepowanie, myslenie...
                  Nic nas nie uratuje!

                  Zauważ, ze Ci co walczyli z rezimem i PZPR
                  spokojnie teraz przejmuja ich sposób postepowania,
                  czyli musi to byc gdzies silnie wpisane w nasze postepowanie!

                  Naprawde taka pesymistyczna wersja jest tylko...
                  historyczna diagnoza bezradnosci????

                  Moze powinnismy wywołac nie tyle wojne, co mieszanke krwi...
                  z jakas nacja bardziej prospoleczna co mogłoby nas uleczyc!!!
                  • 1.bazyl Re: za wszelka cene kaska... ;(( 18.06.07, 21:31
                    www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4211720.html
                    Kiedys w to nie bardzo wierzylam, ale jednak jest ( w pewnym stopniu) cos
                    takiego jak charakter narodowy... I my Polacy jestesmy przede wszystkim narodem
                    rozpolitykowanym... Na pewno ma na to wplyw nasza historia, polozenie
                    geograficzne.

                    > Wydaje mi sie, ze to co napisał Gośc ma sens,
                    > mamy zakorzenione w DNA takie, a nie inne postepowanie, myslenie...
                    > Nic nas nie uratuje!

                    Nie chce myslec w ten sposb - to zbyt dolujace:). Jedynym wyjsciem jest
                    edukacja - bardzo dobrze, ze Polacy teraz tak wyjezdzaja. Zetkna sie z innym
                    sposobem myslenia, moze choc czesciowo wylecza np. z glupiego polskiego rasizmu
                    i megalomanii, poznaja inne zasady etyczne.

                    Mozna tez ksztalcic tu - na miejscu. Pamietam jakie zamieszanie wywolal kiedys
                    Anlik uczacy angielskiego w Zamosciu bodajze, stosujac zasady angielskie, tzn.
                    nie pozwalajac na sciaganie, co wielu wydawalo sie po prostu calkowicie
                    niezrozumiale. Wiec moze sprowadzac nauczycieli z Zachodu?

                    Ale - jak wszystko - rowniez nasz wrodzony opor przeciw wladzy ma dobre i zle
                    strony. Ta lepsza jest w artykule przytoczonym powyzej.

                    Moze to nie jest tak - ze w ogole brak nam wiezi spolecznych? mamy je, ale
                    pokazujemy tylko w niesprzyjajacych okolicznosciach?
                    Moze tylko trzeba obudzic zachowania obywatelskie na takie nudne dni pokoju?
                    • andreas.007 Re: za wszelka cene kaska... ;(( 18.06.07, 21:37
                      nie mam watpliwosci, że sa ludzie wojny i ludzie pokoju...
                      nawet w mojej firmie mam kolege, który jest typowym "złota raczka",
                      ale nie potrafi negocjowac czy wymyslac interesów...
                      Byc moze sa całe nacje... dni tragicznych i pokoju!
                    • Gość: gość Re: za wszelka cene kaska... ;(( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 23:09
                      > takiego jak charakter narodowy... I my Polacy jestesmy przede wszystkim
                      narodem
                      >
                      > rozpolitykowanym... Na pewno ma na to wplyw nasza historia, polozenie
                      > geograficzne.

                      Charakter narodowy? Nie wierzę w te klisze. Raczej to są głeboko zakorzenione
                      nawyki. Inaczej ludzie urodzeni w innym kraju mający rodziców z kraju
                      pierwotnie zamieszkiwanego musieliby być tacy sami jak w tym kraju
                      macierzystym, a tak nie jest. Polacy urodzeni i wychowani np. w Niemczech, nie
                      mysla tak jak Polacy. Wiec co z tym charakterkiem się stało???

                      > my Polacy jestesmy przede wszystkim narodem
                      >
                      > rozpolitykowanym... Na pewno ma na to wplyw nasza historia, polozenie
                      > geograficzne.

                      Nie ropolitykowanym, bo to grozne same w sobie nie jest, ale raczej głupio-
                      kłótliwym. Ta historia, geografia etc. to tylko wymówka leniwych ludzi by nic
                      nie zmienić ze swoich chorych nawyków. Z tym już dawno się rozstałem. Pojezdzij
                      po swiecie to zobaczysz ze to jest zwykla kolejna klisza, wygodna dla nas bo
                      zwalnia nas od myślenia i odpowiedzialnosci.

                      Jedynym wyjsciem jest
                      > edukacja - bardzo dobrze, ze Polacy teraz tak wyjezdzaja. Zetkna sie z innym
                      > sposobem myslenia, moze choc czesciowo wylecza np. z glupiego polskiego
                      rasizmu
                      >
                      > i megalomanii, poznaja inne zasady etyczne.
                      >
                      > Mozna tez ksztalcic tu - na miejscu.

                      Wyjeżdzanie złe same w sobie nie jest, ale to też nie jest rozwiązanie. poza
                      tym to tylko działa jak jesteś za granicą. Wrócisz do gniazda i zaczynasz na
                      nowo krakać tak jak wrony z własnego gniazda.
                      Kształcenie tu na miejscu - to jest sprawa najważniejsza. Najważniejsza. Jak
                      sięnie zmieni tu środowiska na lepsze, mądrzejsze i myślące to cała resztę
                      można sobie spokojnie zostawić, nie ma żadnego wpływu. Co z tego że ktoś
                      wyjedzie np. z brudu i się oczysci - umyje? Jak wroci w brud to znowu bedzie
                      brudny. Posprzatac trzeba tam gdzie mamy zyc i mieszkać.

                      > Moze to nie jest tak - ze w ogole brak nam wiezi spolecznych? mamy je, ale
                      > pokazujemy tylko w niesprzyjajacych okolicznosciach?
                      > Moze tylko trzeba obudzic zachowania obywatelskie na takie nudne dni pokoju?
                      >

                      Z pewnoscia wspolny i zrozumialy dla nas oportunizm swietnie nas łączy. Ale tak
                      się nie da zbudować zdrowego społeczzenstwa i szczesliwego kraju. Z pewnoscia
                      wygodniejsza była komuna i jasny podział my-oni. To samo wojna , zabory etc.
                      ale co potem??? Okres miedzywojenny, dja spokoj syf totalny. Komuna - wiemy
                      jaka była. A co po 1989??? Widzimy co jest i chyba zadowoleni za bardzo nie
                      jesteśmy. I wcale nie chodzi tu wyłącznie o podziały polityczne i partyjne, a
                      raczej o całość. I to jest ból.
                  • Gość: gość Re: za wszelka cene kaska... ;(( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 22:57
                    > przeciez obecnie w Szczecinie młodziez jest u wadzy
                    > i wracaja ideały matki partii....
                    > partia ma rzadzic i decydowac o zyciu ludzi!

                    Z jednej strony tak, a z drugiej poczytaj historię. Ale nie tę megalomańską
                    propagandówkę, ale pożądne dzieła z poszczególnych epok, krytyczne spojrzenie
                    na kraj społeczństwo i politykę i zobaczysz że w Polsce władza ZAWSZE cierpiała
                    na arogancję wyniesioną pod niebiosa i nawet koronowaną jakimś polskim
                    [megalomańskim] mitem.
                    PZPR to nie było nic innego niż kontynuacja przedwojennej sanacji, a ta z kolei
                    miała arogancję zaszczepioną wieki wcześniej w klasie panującej.

                    Analiza sytuacji politycznej i społecznej od średniowiecza nie napawa
                    specjalnym optymizmem.

                    > Wydaje mi sie, ze to co napisał Gośc ma sens,
                    > mamy zakorzenione w DNA takie, a nie inne postepowanie, myslenie...
                    > Nic nas nie uratuje!

                    nie Andreas, ja nie wierzę w DNA w tych sprawach. Wierzę w rozum i dyscyplinę
                    etyczną. U nas w ogole nie było tej tradycji. Zaczęła się rodzić bardzo
                    nieśmiało w XVI wieku i zniszczono ją doszczętnie okolo 1630 roku wraz z
                    kontrreformacją.

                    >
                    > Naprawde taka pesymistyczna wersja jest tylko...
                    > historyczna diagnoza bezradnosci????
                    >

                    Nie to też nie. Ale żeby leczyć chorobę trzeba Pytałeś się o remedium.
                    oczywiscie jest jakś droga i warto ją poszukać i spróbować, ale do tego trzeba
                    by mieć oświecone społeczeństwo, chyćby 0,5 promila.
                    Moim zdaniem nalezy skonczyc z partiami politycznymi, bo ich istnienie zagraza
                    istnieniu tego narodu. Wszystko zaczyna psuc sioe od głowy, nie tylko ryba.

                    > Moze powinnismy wywołac nie tyle wojne, co mieszanke krwi...
                    > z jakas nacja bardziej prospoleczna co mogłoby nas uleczyc!!!
                    >

                    ha ha ha - żart przedni no i byłoby nawet ciekawie i przyjemnie "naprawiać" ten
                    nasz naród. Ale gdyby to był wyłącznie garnitur genetyczny, to wystarczyłoby
                    poprosić prof. Lubińskiego o pomoc i biologów o małe zmiany w kodzie DNA. Ale
                    to nie działa.
                • Gość: gość Re: za wszelka cene kaska... ;(( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 22:43
                  > A jesli chodzi o wzmocnienie wiezi spolecznych - z pewnoscia duza role moglby
                  > odegrac Urzad Miejski i media, ale nie na zasadzie rozpoczynania kolejnych
                  > akcji majacych na celu wykonanie za kogos za friko pracy, ktore pozniej z
                  braku
                  >

                  Eeee UM jest akurat na odwrotnym biegunie - niszczy więzi społeczne i to
                  skutecznie. Urzędnicy nie są ludźmi na wyższym poziomie etycznym to jest raczej
                  wypadkowa przeciętnych postaw społecznych plus arogancja urzędnicza i kilka
                  innych war -Gogol dość jaskrawo to opisuje.
                  I tak nas UM traktuje .........

                  > zainteresowania umieraja smiercia naturalna, ale poprzez traktowanie
                  > mieszkancow w sposob partnerski.

                  Nigdy polski urzędnik nie potraktuje Ciebie partnersko. Chyba ze masz coś
                  ciekawego do zaproponowania ;)))
                  dla odmiany polecam pamiętniki Paska - nic się od czasów wojen szwedzkich w
                  Rzeczypospolitey nie zmieniło :((((

                  Najlepsza nauka historii i narodowej głupoty wychyla się z lektury wspomnienień
                  pisanych w danej epoce, są subiektywne ale ściemy nie ma...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja