longriver
13.06.07, 23:50
Jechalam dzisiaj tramwajem i nagle zaskoczyla mnie kontrola biletow. Nie
mialam biletu wiec podalam kontrolerowi dowod osobisty w celu wypisania
mandatu. Akurat mialam wysiadac wiec poprosilam konrolera zeby wysiadl ze mna
i na przystanku wszystko wypisal. Ten nie wyrazil zgody, przejechalam czekajac
na mandat 3 przystanki. Kiedy go dostalam wysiadlam i przeszlam na drugi
przystanek zeby wrocic sie te trzy przystanki. Konrol wysiadla razem ze mna i
wsiadla do tramwaju jadacego w druga strone i tam ponownie poproszono mnie o
bilet. Pokazalam wiec mandat wypisany 10 minut wczesniej bedac pewna ze na tym
bilecie moge jechac jeszcze gdyz jest w cene kary wliczona cena przewozowa
2,20 za dwudziestominutowy bilet a dwadziescia minut nie minęlo. Ale Pan Kanar
byl innego zdania i wypisal mi kolejny mandat. Bylam w totalnym szoku. Ok,
rozumiem nie mialam biletu i mandat zaplace ale przeciez musialam jakos wrocic
na ten przystanek ktory pominelam. Pierwszy mandat zostal wypisany o 17.05
wliczono w niego cene przewozowa na dwadziescia minut a drugi mandat ten sam
kontroler wystawil mi o 17.18 czyli nie minelo jeszcze dwadziescia minut. Tym
sposobem mam dwa mandaty kazdy po 77zloty i jestem bardzo zaskoczona. Wydaje
mi sie ze drugi mandat jest nie wazny. Jezeli ktos sie orientuje jak to jest
to prosze o komentarz. Jutro jade zaplacic to i nie chce zostac oszukana.
Z gory dziekuje!