Bergman [*]

30.07.07, 16:28
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4351091.html
    • eryk2 [*] 30.07.07, 19:33
      Zdaje się, że śp. Ingmar Bergman miał kłopoty z religią - nie za bardzo wierzył
      w Boga. Za to nie ulega wątpliwości, że Pan Bóg wierzył w niego - podarował mu
      rozliczne talenty (reżyseria filmowa, teatralna i operowa, pisanie
      scenariuszy). Będąc wielkim artystą, nie umiał kierować swoim życiem, przez co
      narażał na ból i cierpienie najbliższych, wciąż niespokojnie walcząc o
      znalezienie równowagi dla swego świata wewnętrznego. Autor "Siódmej pieczęci"
      teraz już uspokoił się i spoczął w Panu ("Niespokojne jest serce moje dopóki
      nie spocznie w Bogu").
      • Gość: kolega Mikkego Re: [*] IP: *.chello.pl 30.07.07, 20:41
        On nie miał kłopotów z Bogiem tylko ze Szwedzką izbą skarbową,
        jak wszyscy twórcy i artyści o sławie międzynarodowej ,musiał się udać na
        wygnanie, ale żądło policji podatkowej sprawiedliwości społecznej i tam go
        nękało. I taki wymiar człowieka prześladowanego i zagubionego wyrażał w swojej
        sztuce.
        • Gość: któś Dobrze się bawisz śmiercią Bergmana, jołopie? IP: *.chello.pl 30.07.07, 22:51
          Gość portalu: kolega Mikkego napisał(a):

          > On nie miał kłopotów z Bogiem tylko ze Szwedzką izbą skarbową,
          I taki wymiar człowieka prześladowanego i zagubionego wyrażał w swojej
          > sztuce.

          Błazny z UPR-u, mimo deklaracji o swoim konserwatyzmie, potrafią każdą żałobę
          zamienić w cyrk. Właśnie jeden z tych ... po lobotomii to zrobił.
      • beatrix13 Re: [*] 30.07.07, 22:07
        w czasach licealnych wielkrotnie czytałam jego autobiografię "Laterna magica",
        ma swoje stałe miejsce w mojej biblioteczce,
        m.in. wspomina tam o swoim stosunku do religii,negatywnym, bo jego ojciec był
        pastorem luterańskim,a jednocześnie despotycznym ojcem;
        książka ta to skarbnica ponadczasowych myśli,można z niej czerpać wiele
Pełna wersja