Gość: kiełbaska
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.09.07, 18:27
Siedzimy z koleżką na tawniku, pijemy fermenta z jabłek, ale
oryginalnego, ze sklepu – 2,80 z butelką na wymianę. Siedzimy,
opalamy się, degustujemy i patrzymy jak te dzieciaki pchają się do
tej, no, do szkoły. W pewnym momencie, koleżka wyuczoną sekwencją
ruchów, ręki, głowy i warg, polegającą na tym, że wysuwając dolną
wargę z jednoczesnym uniesieniem głowy i w tym momencie spokojnym
odciągnięciem butelki od ust, doszedł do takiego mistrzostwa, że
nawet kropla mu nie spadnie na ziemię. Poczym zamyślił się, odbeknął
(naczytał się ostatnio, że wino lepiej smakuje jak jest odgazowane,
mówi: wino musi oddychać; dlatego też teraz pijemy na dworze) i
pyta:
- Ty, wiesz poco oni się tak pchają?
- No jak to poco? – mówię z oburzeniem - By żyło się lepiej!
- No właśnie, a ja zapisałem się do PO. - i wyjął kiełbaskę z
woskowanego papieru.