Gość: Gryf
IP: *.nitka.net.pl
19.07.03, 19:43
Na mojej ulicy mieszkal wtedy caly przkroj spoleczenstwa Szczecina.Ulica w
tamtych latach przuypominala bardziej wiejska droge w duzej wiosce
zwanej "ulicowka" niz ulice wielkiego mniasta.
Bawiac sie s rowiesnikami dowiedzialem sie , ze rudy Darek jest synem UB-
owca, blondynek Marek z przedziwna koncowka nazwiska -ćmiel jest synem
kadrowego aparatczyka.Byl tez tam okraglutki, niziutki, chlopiec ktorego
wszyscy nazywali "Baryleczka" , o nie polskim wygladzie, ale za to z czysto
polskim nazwiskiem, konczacym sie na -ski.
Jak dowiedzialem sie od rodzicow, po Powstaniu Styczniowym, car chcac
upokorzyc dumnych patriotow polskich, nadal rodowe polskie nazwiska zdrajcom
i slugusom wsrod ktorych byli tez obywatele miejszosci narodowych.
Chlopcy ci oraz wielu innych o podobnym rodowodzie wymyslali co
raz "brzydkie zabawy".
Pewnego slonecznego dnia wracajac z kosciola bylem swiadkiem [dla nich
niewidocznym] takiej zabawy. Otoz zlapali oni psa kundla ktory krecil sie od
jakiegos czasu w naszej okolicy.Nie bylo to trudne bo pies byl wyglodzony i
dal sie zlapac na plasterek kielbasy. Umiescili tego psa w duzej poszewce
zawiazujac mocno sznurkiem.Najpierw sycili sie widokiem przedziwnie
skaczacego psa, miotajacego i oglupialego. Gdy pies zmeczyl sie ,szturchali
go kijami a na koniec obrzucili kamieniami. W koncu gdy zabawa znudzila ich
odeszli pozostawiajac zwierze zmaltretowane i wyleknione.
Pobieglem wtedy ,rozwiazalem sznur i zanioslem nieprzytomne do domu. Pies
stal sie moim najwierniejszym przyjacielem.Odwdzieczyl sie przypadkiem
niesamowitym; ostrzegal mnie zawsze i nieomylnie przed zloczyncami i
komunistami.
Wszystko ,co spotyka czlowieka, pochodzi z niego samego.