Gość: xxtoja
IP: *.chello.pl
26.12.07, 10:06
wiadomosci.onet.pl/1459496,2679,apetyt_na_polki,kioskart.html....
Są tu jednak i tacy, którzy mają naprawdę poważny problem.
- Chłopaki, pomóżcie! - prosi KiwiI Boy, czyli jakiś Nowozelandczyk. - Kiedy przyjechałem do Londynu dwa lata temu, od razu w pierwszym tygodniu poznałem w Camden przepiękną Polkę o imieniu Alicja. Zdobyłem się na odwagę i wziąłem od niej numer telefonu. Nieszczęśliwie musiałem wyjechać z Londynu zaraz następnego dnia - żali się. Od tamtego czasu tylko raz rozmawiał z nią przez telefon. Niestety, potem jej numer przestał odpowiadać. - Czy ktoś z was zna piękną Polkę o imieniu Alicja, którą można spotkać w Camden? - rozpaczliwie błaga o informacje.
- Spotkałem kilka polskich dziewczyn i zazwyczaj były bardzo chętne... - chwali się tymczasem Dino. - Przeważnie godzą się z tobą przespać po trzech godzinach znajomości - zaświadcza.
Przy czym wszyscy zgodnie uważają Polki za wysokiej klasy specjalistki. Brawo dziewczyny!
Nie do odrzucenia...
Aż tu nagle jedna osoba diametralnie zmienia ogólny ton rozmowy: - Hej, chłopaki! Jestem blondynką z Polski. Mam na imię Jenny. Jakieś mało polskie imię myślę sobie. Ale zaraz przypominam sobie słowa piosenki: "Jenny, mam na imię Jenny, może to coś zmieni, gdy już wiesz...". Jenny ma do powiedzenia coś naprawdę ciekawego: - Może nie jestem doskonała, ale staram się być. Mogę być twoim przyjacielem, mogę być twoją kochanką, mogę być twoją siostrą albo twoją małą córeczką, jeśli będziesz chciał. Mogę być niegrzeczna, jeśli mnie o to poprosisz. Jestem polską księżniczką.
Chłopaki się rzucają i chcą się z Jenny umówić w realu. Trochę im się dziwię, bo przecież jesteśmy w Internecie. Jenny może okazać się sześćdziesięcioletnim, tłustym Angolem z bokobrodami, który robi sobie z kolegów niezłe jaja... Ale widzę, że nikt z nich teraz o tym nawet nie myśli. Jenny ma tu naprawdę "branie"...
......
Angole zupełnie nie myślą.