O Reslawizacje Wschodnich Niemiec

15.01.08, 13:39
"O reslawizację Wschodnich Niemiec" - Karol Stojanowski, 1946

1. Wschodnie Niemcy cmentarzyskiem słowiańskim

Niemcy nie są narodem tak jednolitym, jak np. Polacy. Poza
zróżnicowaniem religijnym i językowym, odgrywa u nich bardzo poważną
rolę zróżnicowanie szczepowe, czyli jak to się obecnie utarło,
zróżnicowanie krwi. Narodowe terytorium niemieckie składa się z
trzech zasadniczych części: germańskiej, celtoromańskiej i
słowiańskiej. Germańskie terytorium w Niemczech obejmuje północno-
zachodnie tereny na północ od Menu oraz na zachód od Łaby i Sali.
Żywioł ściśle germański ekspandując ze swego terytorium zalał
dzisiejsze południowe Niemcy, etnicznie przed tym celtyckie, oraz
zgermanizował je. Terytorium południowych Niemiec uległo późniejszym
wpływom rzymskim. Oba te terytoria razem połączone, przeprowadziły w
średnich wiekach, znany ogólnie podbój zachodniej Słowiańszczyzny.
Na skutek tego podboju powstało trzecie terytorium, tj. terytorium
słowiańsko-niemieckie.Jeszcze w średnich wiekach Słowiańszczyzna
sięgała, jak wskazuje załączona mapa, bardzo daleko na zachód.
Przekraczała ona Łabę oraz dochodziła do Sali. Na zachód od
dzisiejszej polskiej granicy, tj. od dolnej Odry, Nysy Łużyckiej
oraz na zachód od górskiego masywu czeskiego rozprzestrzeniały swe
siedziby trzy wielkie ludy słowiańskie. Południe tego terytorium
zamieszkiwali Serbowie Łużyccy zwani Łużyczanami. Nizinę nadbałtycką
zajmowali na zachodzie po prawym i po lewym brzegu Łaby Obotryci
[Obodryci]. Dalej zaś na wschód od Obotrytów aż do Odry rozciągały
się siedziby Weletów, zwanych też Lutykami. Bardzo wyraziście
unaocznia zasięg słowiański w Niemczech mapka, wyjęta z tajnego
pisemka Wendischer Bote, wydawanego w czasie obecnej wojny [chodzi o
II wojnę światową] przez „Związek Niemców Pochodzenia Słowiańskiego”
(Verband der Deutschen slawischer Abstammung). Mapka ta wskazuje, że
takie miasta, jak Hamburg, Kilonia, Lubeka, Magdeburg, Lipsk, nie
mówiąc już o Berlinie, leżą na dawnych ziemiach słowiańskich, przy
czym niektóre wyrazy są pochodzenia słowiańskiego (Lubeka, Lipsk,
Berlin).Napór germańsko-niemiecki na Słowian zaczął się jeszcze w
VII w. po Chrystusie. Wtedy to Słowiańszczyźnie zagrażali germańscy
Frankowie. W związku bodaj z tym naporem powstało najstarsze państwo
Samona. Najpotężniejsze uderzenia spotkały Słowian w wieku X i XII.
Akcję przeciwsłowiańską prowadziło dwóch monarchów z dynastii
saskiej: Henryk I i Otton I w wieku X-tym oraz margrabia
brandenburski Albrecht Niedźwiedź i książę saski Henryk Lew w wieku
XII. Walki niemiecko–słowiańskie były bardzo krwawe i uporczywe.
Słowianie bronili się bardzo dzielnie w wojnach obronnych i w
powstaniach po podboju niezależnych państw słowiańskich. Na bohatera
tych walk wyrósł zwłaszcza lud Weletów. Dramat słowiański za Odrą
zakończył się w roku 1181, kiedy Pomorze Szczecińskie zdobyte dla
Polski ponownie przez Bolesława Krzywoustego podporządkowało się
Niemcom.Podbój niemiecki był robiony z właściwym temu narodowi
okrucieństwem. Ludność, zwłaszcza sfery zamożniejsze i kierownicze,
masowo wyrzynano. Ze względów natury gospodarczej nie wszystkich
Słowian wyniszczono fizycznie. Na skutek tego ludowa masa słowiańska
na ogół pozostała przez długi czas słowiańską. W niektórych
państewkach, które się Niemcom dobrowolnie podporządkowały,
pozostawiono też słowiańską szlachtę, a nawet dynastie panujące przy
życiu. Ziemie słowiańskie na zachód od Odry stały się po niemieckim
podboju świadkiem drugiego procesu, tj. niemieckiej kolonizacji i
germanizacji olbrzymich mas słowiańskich. Proces ten trwał
nieprzerwanie od podboju obecnego niemieckiego wschodu aż do chwili
dzisiejszej. Germanizacja posuwała się wprawdzie systematycznie, ale
bardzo powoli i opornie. Jeszcze do dzisiejszego czasu nie zdołano
zgermanizować Łużyczan, którzy przetrwali w ilości około 400 000
ludzi. Jeszcze w XVIII stuleciu resztki ludności słowiańskiej na
zachód od Odry mówiły swoim językiem, który zachował się w pisanych
zabytkach do dziś. Za czasów Lutra właściwie całe wschodnie Niemcy
mówiły po słowiańsku. Jeszcze przy końcu XVIII stulecia w czasie
rozbiorów Polski w tak zwanej kuźnicy kołłątajowskiej dyskutowano
projekt połączenia dynastycznego Polski ze Saksonią. W ówczesnej
bowiem Saksonii mieszkała wielka ilość Słowian, którą politycy
polscy mieli zamiar obronić przed germanizacją.Żywioł słowiański
wewnątrz niemieckiego organizmu walczył nawet po zgermanizowaniu go.
Był to typ walki zastępczej. Po prostu żywioł ten, któremu
zniszczono jego kulturę i jego organizację społeczną, czuł się w
niemieckich warunkach zbyt obco i starał się o zrzucenie jarzma
niemieckiej kultury, walcząc z jej centrami czy też
upostaciowaniami. Dziś uczeni badający historię Słowiańszczyzny
wysuwają hipotezę, że średniowieczne wojny chłopskie były właściwie
buntami chłopskiego elementu słowiańskiego przeciw niemieckim panom.
Jest też wysoce prawdopodobne, że słowiańska krew była tym podłożem,
które przyjęło niemiecki protestantyzm religijny. Trzeba bowiem
pamiętać, że Niemcy nawrócili pogan połabskich gwałtem i wbrew ich
woli na chrześcijaństwo. Skutek tego nawrócenia siłą na
chrześcijaństwo był taki, że zgermanizowane elementy słowiańskie
uważały chrześcijaństwo niejako instynktownie za wiarę obcą. Dawali
tedy zgermanizowani Słowianie materiał do wszystkich rewolucyj
religijnych, nie wyłączając ostatnich eksperymentów z niemieckim
neopoganizmem współczesnym.

2. Nieco o ruchu reslawizacyjnym po wojnie światowej

Dopóki naród niemiecki był w okresie powodzenia, ekspansji i
rozmachu, dopóty ta zgermanizowana masa słowiańska powiększała
niemiecką potęgę. Nie miała ona najzupełniej, lub też posiadała
bardzo rzadko świadomość swego słowiańskiego pochodzenia. Już
jednakże po pierwszej wojnie światowej masa ta zaczęła się ruszać.
Zaczęły się szerzyć nawet wewnątrz granic Rzeszy Niemieckiej bardzo
ciekawe, choć dość sporadyczne, powroty do słowiańskiego pnia.
(Oczywiście w Polsce i Czechosłowacji powroty te były bardzo
liczne.) Działały w budzeniu się tego procesu rozmaite przyczyny.
Przede wszystkim oddziaływała na wyobraźnię zniemczonych Słowian
klęska Niemców i renesans polityczny Słowiańszczyzny, która posunęła
była swe granice polityczne dość daleko na zachód. U wschodnich
granic Niemiec pojawiły się nowe państwa słowiańskie, tj. państwo
polskie i państwo czeskie, wydarte spod niemieckiego zaboru.
Pojawienie się to przypominało zgermanizowanym Słowianom ich
pochodzenie i zwracało uwagę na zmiany zaszłe w procesach
etnicznych.Bardzo ciekawym świadectwem literackim tych procesów jest
książka niemieckiego dyplomaty Rudolfa Nadolnego. Jest to odpowiedź
na książkę Masaryka, zatytułowaną „Nowa Europa”. Masaryk starał się
w niej przekonać zarówno czeską, jak i też pozaczeską opinię
publiczną, że Niemcy, podlegający doktrynie pangermańskiej,
realizują od wieków program Drang nach Osten. Książka ta powstała w
czasie pierwszej wojny światowej jako akt propagandy wewnętrznej i
zewnętrznej późniejszego prezydenta republiki czechosłowackiej, a
następnie po wojnie rozeszła się w kilku językach. Nadolny
postanowił dać odpowiedź Masarykowi i w ten sposób powstała jego
książka. Gruntowne jej streszczenie i omówienie znajdzie czytelnik w
mojej książce dotyczącej niemieckiego rasizmu. Tutaj ograniczymy się
jedynie do streszczenia końcowego rozdziału tej książki, zajmującego
się przyszłością mieszanego niemiecko-słowiańskiego obszaru,
położonego pomiędzy Wisłą a Karpatami, Łabą i Lasem Czeskim. Zadaje
on sobie pytanie, czy kraj ten ulegnie dalszej slawizacji czy
germanizacji, czy też powstanie tam coś nowego, tak jak to się
dzieje dość często na terytoriach narodowo mieszanych. Niemiecki
dyplomata wypowiada się za trzecią ewentualnością. Wierz
    • swantevit O Reslawizacje Wschodnich Niemiec 2 15.01.08, 13:53
      Wierzy on poważnie w to, że na obszarze wschodnio-połabskim
      powstanie całkiem nowy naród, mianowicie naród wschodnio-
      połabski.Przypatrzmy się tokowi myśli niemieckiego dyplomaty o
      słowiańskim nazwisku i słowiańskiej niewątpliwie krwi. Słowiańsko-
      niemieckie terytorium mieszane – powiada Nadolny – jest starym
      krajem niemieckim. Ludy słowiańskie są tam cudzoziemcami, ściśle
      mówiąc emigrantami na niemieckim obszarze. Mimo to, nie twierdzi
      Nadolny, że Słowianie nie mają na tym terenie praw obywatelskich.
      Prawa te są jednakże prawami imigrantów. Nawet jeśli Słowianie
      mieszkają na tych obszarach w masie, to nie mogą oni nadawać im
      swego wyglądu narodowego. Nadolny uważa za wielkie nieszczęście
      rozwój nadmiernego nacjonalizmu. Wedle niego tajemnicą rozwoju jest
      odnawianie się narodów i cywilizacji. Odnawianie się to jest
      rezultatem mieszania się rozmaitych elementów narodowych. Stosunki
      współżycia niemiecko-słowiańskiego oraz pierwsza wojna światowa
      doprowadziły do niesłychanego pomieszania narodowego na omawianym
      terytorium. Rewizja granic– oświadcza Nadolny – nic tu nie zdoła
      naprawić. Ludzie między Łabą i Wisłą są wymieszani na podobieństwo
      dwóch miar zboża. To, co w tej dziedzinie obserwujemy – powiada –
      wygląda właśnie na stadium rozwojowe jakiegoś nowego typu narodowego
      niemiecko-słowiańskiego.Już dzisiaj – wywodzi autor – można z całą
      pewnością twierdzić, że istnieje odrębny typ człowieka wschodnio-
      połabskiego. Różni się on dość poważnie zarówno od zachodnio-
      połabskiego Niemca, jak też od czystego Słowianina zza Wisły. Nowy
      ten typ nie jest jeszcze jednolity. Zależy on od elementów, jakie
      się na niego złożyły. Typ ten cechują pewne zjawiska językowe,
      ogólno-cywilizacyjne, a zwłaszcza wspólne rysy charakteru
      narodowego. Na skutek tej mieszaniny w mieszanej sferze słowiańsko-
      niemieckiej obserwujemy wielką ilość wybitnych czynów i ludzi, a
      Berlin, Drezno i Praga są uznane nie bez powodu za ważne centra
      duchowe i polityczne.Specjalny, nowo powstający typ narodowy, jakim
      jest typ wschodnio-połabski, jeszcze się nie zdołał uświadomić, nie
      mówi się o nim ostatecznie ani też się go nie bada. Dzieje się to
      wedle autora z tego względu, że dotychczas rozpatrywano ludzi tej
      strefy geograficznej pod kątem przynależności do żywiołu
      niemieckiego albo słowiańskiego, pod kątem walki obu elementów
      etnicznych. Tymczasem celem tych elementów nie jest wzajemne
      zwalczanie się, lecz wzajemne zjednoczenie się i stworzenie
      narodu.Oprócz tego każe Nadolny pamiętać, że nowo powstający typ
      narodowy nie jest wszędzie jednakowy. Dziś jeszcze można w tej
      strefie obserwować całą gamę typów począwszy od czysto niemieckiego
      aż po czysto słowiański. Mimo to jednak, bez względu na język, wiąże
      te typy pewne podobieństwo. Nie darmo np. Czechów nazywają
      słowiańskimi Prusakami. Tysiącletnie wpływy niemieckie doprowadziły
      Czechów do tego, że stali się oni podobni do Prusaków. To samo
      twierdzi Nadolny o polskich elementach na odcinku północnym i na
      Śląsku. Bez względu na to, czy mieszkają ci ludzie po tej, czy po
      tamtej stronie dzisiejszej granicy polsko-niemieckiej, stali się oni
      na skutek wielorakich wpływów niemieckich innymi ludźmi, nie
      podobnymi do Polaków ze wschodu.Najciekawsze jednak, że ten nowy
      naród wschodnio-połabski ma mówić po niemiecku, co więcej miałby
      mieć niemiecką kulturę. Uspokaja przytem autor prezydenta Masaryka,
      że to nie będzie żadna germanizacja żywiołu słowiańskiego. Od czegóż
      spekulacje prehistoryczne. Przecież omawiane terytoria były w bardzo
      dawnych okresach wedle Nadolnego germańskimi. A zatem Słowianie
      zaszedłszy tam zdobyli pewne prawa, ale tylko prawa do życia. Niemcy
      natomiast mają prawa gospodarza, prawa do swej mowy i kultury, do
      czego Słowianie musza się dostosować. Książkę swą kończy autor jakby
      manifestem wiary w wyższą wartość cywilizacyjną i rasową, nowego
      narodu wschodnio-połabskiego. Będzie on – powiada – kuźnią wielkich
      ludzi takich jak Hus, Herder, Wallenstein i Moltke, Kant i
      Kopernik.Książka Nadolnego jest dla naszego zagadnienia dokumentem
      pierwszorzędnej wagi. Cóż właściwie Nadolny proponuje? Oto ni mniej
      ni więcej tylko wy-tworzenie na wschód od Łaby nowego narodu
      mówiącego wprawdzie po niemiecku, ale mającego swoją własną a
      odrębną od reszty Niemców świadomość narodową. Istotą tej odrębności
      jest w przedstawieniu Nadolnego poczucie dużej przymieszki krwi
      słowiańskiej na terytorium niemieckim. Powstałby zatem naród mówiący
      wprawdzie po niemiecku, ale nawiązujący do słowiańskości, a co za
      tym idzie do Słowiańszczyzny. Nasuwa się tu pytanie, czy była to ze
      strony autora fantastyczna utopia, czy też taki „naród wschodnio-
      połabski” mógł rzeczywiście powstać. Pytanie to ma charakter nie
      tylko czysto teoretyczny, akademicki. Pozytywna albo negatywna
      odpowiedz na to pytanie może mieć także znaczenie polityczne.
      Pozytywna odpowiedź na to pytanie może się stać ważną wskazówką
      etnogenetyczną wpływająca istotnie na sformowanie się obecnie na
      terytorium pomiędzy Odrą i Nysą, Łabą i Salą nowych a właściwie
      starych; słowiańskich elementów narodowych.W rzeczywistości idea
      Nadolnego nie była ideą utopijną. Tego bowiem typu naród, o jakim
      myślał Nadolny, rzeczywiście istnieje, a nawet posiada swe własne
      państwo. Narodem tym jest naród irlandzki. Irlandczycy, należący do
      rodziny narodów celtyckich, różniący się od Anglików językiem,
      religią, obyczajami i kulturą, ulegli w ciągu swoich dziejów daleko
      idącej asymilacji na rzecz żywiołu angielskiego. Cała Irlandia, za
      wyjątkiem bardzo cieniutkiego skrawka zachodniego, mówiła i
      właściwie ciągle jeszcze mówi językiem angielskim. Jedynie w tym
      cieniutkim pasie nadmorskim językiem codziennego życia był celtycki
      język irlandzki. Mimo to Irlandczycy, mówiący językiem angielskim i
      żyjący kulturą angielską, podjęli długoletnią walkę polityczną, nie
      wyłączając walki zbrojnej ze swą angielską metropolią. Walka
      uwieńczona została zdobyciem własnej państwowości przez
      Irlandczyków. Dopiero po uzyskaniu swego własnego państwa
      Irlandczycy zaczęli receltyzowac swoją wyspę. 0 ile mi przy tym
      wiadomo, proces tej receltyzacji nie jest jeszcze zakończony, nawet
      na terytorium samodzielnej republiki irlandzkiej.Czy Rudolf Nadolny
      zdawał sobie sprawę z tej irlandzkiej analogii, trudno dziś
      przesądzić. W ogóle trudno jest rozstrzygnąć na podstawie jego
      książki, jako pewnego rodzaju dokumentu psychologiczno-politycznego,
      czy był to twór polityka niemieckiego, czy ideologa słowiańskiego,
      czy też pewnego rodzaju spowiedź mieszańca słowiańsko-niemieckiego?
      Słowiańskie elementy są w książce bardzo mocne. Nadolny nie jest na
      tyle zgermanizowany, ażeby nie odczuwał w sobie słowiańskiej krwi.
      Krew ta jest u niego nawet powodem dumy. Książka Nadolnego jest
      irracjonalnym wyznaniem wiary mieszańca germańsko-słowiańskiego,
      świadomego swej odrębności wobec żywiołu niemieckiego.Drugą
      przyczyną powodującą na niemieckim wschodzie ferment reslawizacyjny
      stał się niemiecki rasizm. Nie tu miejsce na gruntowną. analizę tego
      ze wszech miar interesującego prądu. Ciekawych czytelników odsyłam
      do dwóch moich książek poświęconych niemieckiemu rasizmowi.
      Ograniczę się tu tylko do stwierdzenia, że niemieccy rasiści w swych
      pracach idealizowali rasy zamieszkujące terytorium zachodnio-
      niemieckie tj. rasę nordyczną i falicką. Rasy natomiast wschodnio-
      bałtycką i wschodnią, tworzące wedle niemieckich rasistów podkład
      rasowy niemieckiego wschodu oceniali bardzo negatywnie. Stąd rasiści
      w stosunkach wewnętrznych stale drażnili zasymilowaną masę
      słowiańską, przypominając jej rzekomą niższość rasową. Rasizm
      wprowadził w Niemczech i bardzo szeroko spopularyzował zwyczaj
      badania historii rodzinnych. Niejeden Niemiec pochodzenia
      słowiańskiego został dzięki badaniom dziej
      • swantevit O Reslawizacje Wschodnich Niemiec 3 15.01.08, 13:59
        Niejeden Niemiec pochodzenia słowiańskiego został dzięki badaniom
        dziejów swej rodziny uświadomiony co do swego słowiańskiego
        pochodzenia. Rasizm też podniósł do wyżyn religijnych pojecie krwi.
        Ta mistyka krwi ogarniała w swoisty sposób nie tylko Niemców
        pochodzenia germańskiego, ale też i Niemców pochodzenia
        słowiańskiego.Niebezpieczeństwo musiało być w tej dziedzinie dość
        poważne i dla wtajemniczonych dość widoczne, kiedy tu i ówdzie
        odzywały się dzwonki na alarm, a nawet próbowano stwarzać doktryny
        mające na celu zahamować i nie dopuścić do procesu reslawizacyjnego
        w Niemczech. Tak np. von Kappher w jednym z czasopism rasistowskich
        poświęca temu zagadnieniu cały artykuł. Autor podaje w tym artykule
        szkic historii zmagań niemiecko-słowiańskich. Zaznacza w nim w
        szczególności, że Pomorze jest najmniej zgermanizowane ze wszystkich
        dzielnic zniemczonej Słowiańszczyzny. Wyjmujemy z artykułu ciekawą
        dla naszego zagadnienia cytatę: Za wyjątkiem nielicznych wysp czysto
        niemieckich całe wschodnie Niemcy są przetkane słowiańskim
        elementem; przemieszany z germańskim, zgermanizowany lud słowiański
        i litewski [jest] wszędzie. Mówić jednak o polskości jest bardzo
        śmiało. Nie mówmy za wiele – przynajmniej tu na wschodzie – o naszej
        germańskości, lecz starajmy się o to, aby być dobrymi
        Aryjczykami.Tezom niemieckiego ruchu rasowego przeciwstawiała się
        bardzo ciekawa książka dwóch docentów niemieckich Fr.
        Merkenschlagera i K. Sallera. Tytułu tej książce dostarczyła nazwa
        starożytnego miasta słowiańskiego u ujścia Odry „Vineta”. Autorzy
        twierdzą, że Niemcy nie są ani germańskie, ani słowiańskie, ani
        celtyckie, gdyż obecnie powstaje z tych elementów składowych nowa
        rasa niemiecka. Obaj uczeni w innych swych pracach wskazują na
        rozkładowy charakter niemieckiego rasizmu. Wysunęli tedy ideę tzw.
        rasy niemieckiej, mającej na celu bronić naród niemiecki przed
        rozbijaniem go na elementy składowe. Omawiana książka stara się
        przywiązać Niemców uczuciowo do idei rasy niemieckiej. Autorzy
        bardzo jednak wysoko cenią element słowiański, któremu poświęcają
        bardzo dużo miejsca. Książka ma coś w swej treści z idei i ducha
        Nadolnego. Propaguje ona dalszy podbój Słowiańszczyzny, ściślej
        mówiąc Polski i Czechosłowacji. W odróżnieniu od rasistów
        hitlerowskich autorzy „Vinety” chcieliby Słowian raczej zniemczyć
        niż wytępić. Książka ta została przez reżim hitlerowski
        skonfiskowana.Jak te sprawy załamywały się w duszy poszczególnej
        jednostki, możemy się zorientować w przypadku barona Henryka v.
        Sprengera, właściciela Działynia pod Gnieznem. Wedle pewnej relacji
        ten właściciel około 12.000 morgów ziemi, nie znający języka
        polskiego, twierdził, że jest Słowianinem, gdyż rodzina jego wywodzi
        się z wyspy Rugii. Mimo, że sam byt protestantem, czuł dziwną
        słabość do katolickiego kleru. Na kilka lat przed obecną wojną
        zapisał majątek „Obora” biskupstwu gnieźnieńskiemu. Na
        przewłaszczenie tego majątku nie zgodziło się jednak województwo
        poznańskie. Córkę swą jedynaczkę chciał wychować w kulturze
        polskiej, na co nie zgodziła się żona, patriotka niemiecka,
        pochodząca z Berlina. Na tym tle małżeństwo się rozeszło i matka
        wychowała córkę na Niemkę. Sprenger na łożu śmierci w roku 1939
        sprzedał cały majątek Polakowi-sąsiadowi. Ściśle mówiąc sprzedał mu
        za minimalna cenę, chcąc ominąć akt darowizny. Myślał on, że tą
        drogą zmusi swą córkę do wyjścia za mąż za Polaka, nabywcę
        majątku.Ruch reslawizacyjny w Niemczech został zahamowany przez
        hitleryzm. Działał tu zarówno terror wewnętrzny, jak też przede
        wszystkim olbrzymie natężenie niemieckiego nacjonalizmu i olbrzymie
        powodzenie niemieckiej machiny wojennej. Mimo to jednak wydaje się,
        że ruch ten nie tyko nie zamarł, ale zaczął się właśnie organizować.
        Tak by przynajmniej należało sądzić po numerze tajnego pisma
        słowiańskiego wychodzącego w czasie wojny w języku niemieckim. Pismo
        nosi nazwę Wendischer Bote i wychodziło jako organ związku Niemców
        słowiańskiego pochodzenia. Pismo stoi na niskim, ludowym poziomie.
        Rzuca ono hasła skorzystania z niemieckiej klęski i oddzielenia
        całych wschodnich Niemiec od Rzeszy Niemieckiej. Oprócz
        odezwy „Związku Niemców Słowiańskiego Pochodzenia” 34 artykuliki o
        Obotrytach i Weletach. Poza tym mamy tam przedruk z pism Herdera,
        dotyczący słowiańskości Wschodnich Niemiec. Niestety na numerze
        pisma czy też może jednorazowej ulotki nie ma daty wydania.Jak zatem
        widzimy, ruch reslawizacyjny robił w Niemczech pewne postępy.
        Wytwarzały się warunki do jego ugruntowania i rozszerzenia się.
        Wojna obecna posunęła zachodnie granice Słowiańszczyzny nad Odrą i
        za Odrą. To oczywiście powinno wzmóc ten ruch wydatnie. Uważamy, że
        ruchowi temu powinien przyjść z pomocą nie tyko świat słowiański,
        ale w ogóle cały świat cywilizowany, cała Organizacja Narodów
        Zjednoczonych. Powinno się umożliwić polityczną działalność
        reslawizacyjną tym elementom, które wykażą w tym kierunku chęci.
        Powinno się grupy mówiących dziś po niemiecku Słowian oddać pod
        ochronę międzynarodową i uchronić ich od niemieckiego terroru.
        Terenom zamieszkałym przez zgermanizowanych Słowian trzeba dać taką
        organizacje, aby w nich mogły się równocześnie wyżywać zarówno
        elementy słowiańskie jak też elementy ciążące do Niemców. To może
        się stać tyko w organizacjach państwowych niezależnych od Niemiec, a
        podległych Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ze względu na
        szczepowe zróżnicowanie dawnych Słowian oraz ze względu na rożny
        stopień ich zgermanizowania wydaje mi się, że należałoby na północno-
        wschodnim terenie obecnych Niemiec stworzyć pod międzynarodową
        ochroną dwa państwa służące celom reslawizacji, a to państwo
        łużyckie i państwo połabskie.

        3. Zagadnienie państwa łużyckiego

        Południe terytorium słowiańskiego dzisiejszych Niemiec Wschodnich
        zamieszkiwali Łużyczanie. Była to, jak pisze dr Gołąbek, przestrzeń
        znaczna, Na południe mianowicie graniczyli Łużyczanie z Czechami, na
        północ sięgali daleko za Berlin, na wschodzie stykali się
        bezpośrednio z plemionami polskimi, na zachód rozciągali swe
        posiadłości aż do dzisiejszej Wirtembergii, czyli mówiąc dokładniej
        mieszkali miedzy Salą, Hawelą, Odrą, Bobrą, Kwisą i Górami
        Sudeckimi, skąd na zachód sięgali aż do Werry i Fuldy, na południe
        pod Jabłoniec i górę Jeszted. W owych odległych czasach zaliczano do
        Łużyczan jeszcze inne plemiona jak Chudiców, Głomaczów i Dalemińców
        nad Muldą, przy czym należy wiedzieć, że stosunkowo dość długo
        Łużyczanami nazywano tylko mieszkańców terenów nad Dolna Sprewą,
        czyli obecnych Dolnych Łużyczan, natomiast obecni Górni Łużyczanie
        nosili nazwę Milczan.Dziś są Łużyczanie najmniejszym ludem
        słowiańskim. Resztki jego siedzą rozbite w królestwie saskim i
        pruskim, w regencjach budziszyńskiej, legnickiej i frankfurckiej.
        Oficjalna niemiecka statystyka za rok 1926 podaje na całym
        terytorium łużyckim tylko 71.000 Łużyczan. Jeszcze w roku 1910 ta
        sama statystyka podała 111.167 Łużyczan. Sami Łużyczanie oceniali
        swą liczebność w roku 1926 na 200.000 do 250.000 ludzi. Mimo
        wszystkich przeciwności losów Łużyczanie twardo trzymają się przy
        życiu. Ewald Müller w książce wydanej w roku 1893 oblicza ilość
        Łużyczan na 63.000. Wysuwa on przypuszczenie, że za lat 60
        Łużyczanie wymrą całkowicie, licząc się z przypuszczalnym ich
        rocznym ubytkiem 1000 ludzi. Tymczasem minęło lat 50 a Łużyczan
        raczej przybyło nawet, wedle niemieckich statystyk. Tenże sam autor
        przytacza w tym związku przewidywanie Niemców z czasów Lutra, wedle
        którego Łużyczanie mieli wymrzeć za lat sto. Minęły jednak cztery
        stulecia, a Łużyczanie żyją, trzymając się swego języka, a nawet w
        ostatnim ćwierćwieczu bardzo poważnie rozwinęli swe życie narodowe
        we wszystkich dziedzinach. Ostatnio zaś Łużycko-serbski Komitet
        Narodowy stwierdza na podstawie danyc
        • swantevit O Reslawizacje Wschodnich Niemiec 4 15.01.08, 14:07
          Ostatnio zaś Łużycko-serbski Komitet Narodowy stwierdza na podstawie
          danych statystycznych z r. 1939, że liczba Łużyczan waha się od 400
          do 500 tysięcy ludności.Początkowo przed podbojem niemieckim żyli
          Łużyczanie swoim własnym życiem państwowym, rządzeni przez rodzimych
          książąt, których, potomkowie w linii żeńskiej żyją do dziś. Już
          Karol Wielki przez założenie marchii wschodnich, między którymi
          znajdowała się nad Salą Marchia Łużycka, dał początek idei podboju
          Łużyczan. Istotny podbój rozpoczął król Henryk I w roku 928, a
          zakończył margrabia Gero w roku 963. Łużyczanie po podbiciu robili
          szereg powstań przeciwniemieckich. W roku 1002 Bolesław Chrobry
          odebrał Łużyce Niemcom. Polacy walcząc z Niemcami byli w posiadaniu
          Łużyc do roku 1031. Od ustąpienia naszych przodków z Łużyc pozostali
          już w nich Niemcy aż do wkroczenia na terytorium łużyckie wojsk
          radzieckich i polskich w roku 1945. Wprawdzie były czasy, kiedy
          Łużyce należały do Czech, ale Czechy pozostawały w zależności od
          Niemiec.Po niemieckim podboju zepchnięto Łużyczan do najniższych
          warstw społecznych, wyniszczając ich pod względem biologicznym,
          kulturalnym i narodowym. Łużyczanie przeżyli przez te z górą tysiąc
          lat prawdziwe piekło udręki i poniżenia. Mimo to utrzymali swą
          narodowość i swój język na szczątkowym terytorium, sterczącym jak
          dwie skaliste, małe wysepki, oblane niemieckim morzem. Uratowało
          Łużyczan kilka okresów wolnościowych, które Niemcy przeżywały. W
          tych to okresach zaczynali Łużyczanie pisać w swoim języku i
          uratowali w ten sposób swoją narodowa odrębność. Po raz pierwszy
          taką sposobność uzyskali Łużyczanie w czasie reformacji, która dała
          początek piśmiennictwa w języku łużyckim. Po tym duży krok naprzód
          postąpili w okresie romantyzmu. Niemiecki romantyzm, emocjonujący
          się wszystkim, co wybiegało poza dotychczasowy schemat,
          zainteresował się także Łużyczanami i podnosi w ten sposób dość
          wysoko sympatie dla łużyckich odrębności kulturalnych. Odbiły się
          także na możliwościach łużyckich lata 1848–1850. Najbardziej jednak
          brzemienna w następstwa była dla Łużyczan pierwsza wojna światowa.
          Wtenczas to Łużyczanami zainteresowali się Czesi, którzy chcieli
          włączyć do Czechosłowacji przynajmniej Górne Łużyce, przylegające do
          Czech. Czesi sfinansowali odpowiednią akcję polityczną i kulturalną
          na Łużycach. Łużyczanie wysłali nawet swego przedstawiciela na
          konferencję pokojową, oczywiście w charakterze nieoficjalnym. Ten
          cały okres został wzmocniony przez to, że Niemcy przeszły okres
          względnej swobody politycznej zakończony dopiero rewolucją
          hitlerowską. W tym okresie Łużyczanie zorganizowali się dość dobrze
          pod względem oświatowym, gospodarczym a nawet politycznym. Dopiero
          system hitlerowski tuż bezpośrednio przed wojna wyrządził Łużyczanom
          wielkie szkody, likwidując ich narodowy dorobek ostatnich
          dziesięcioleci.Rozwiązanie zagadnienia państwa łużyckiego nie jest
          łatwe. Łużyczanie rozpatrywani jako lud mówiący swym własnym,
          słowiańskim językiem są narodem małym, po prostu malutkim. Sami nie
          mogliby oczywiście zorganizować i utrzymać swego własnego państwa.
          Terytorium ich składa się z dwu nie połączonych ze sobą wysp
          łużyckich, tj. Łużyc Górnych i Dolnych. Oba te terytoria różnią się
          pomiędzy sobą dość znacznie pod względem językowym i religijnym.
          Dolne, protestanckie Łużyce, mówią narzeczem bardziej zbliżonym do
          polszczyzny, podczas gdy Górne, przeważnie katolickie Łużyce
          zbliżają się językowo bardziej do czeszczyzny. U Łużyczan zaznaczają
          się wielkie sympatie słowiańskie. Starsze pokolenie budowało raczej
          na Czechach. Przed wojną zaczęła nurtować w młodym pokoleniu
          łużyckim myśl oparcia się o Polskę. Wynikało to przede wszystkim z
          tego, że Łużyczanie, żyli w Niemczech. razem z. Polakami i stad szły
          silniejsze wzajemne kontakty.Do Łużyc, zwłaszcza Górnych, wysuwają
          pretensje Czesi, na zasadzie przynależności Łużyc w pewnym okresie
          do korony czeskiej. Rozwiązanie to miało po poprzedniej wojnie
          światowej nawet pewną rację. Śląsk miał należeć wtedy do Niemiec.
          Łużyce zatem nie mogłyby się utrzymać jako państwo samodzielne,
          będąc otoczone z trzech stron niemieckimi posiadłościami. Obecnie
          jednakże, kiedy Śląsk wrócił do polskiej macierzy takie same
          pretensje do Łużyc może wysuwać Polska na podstawie ich
          przynależności do Polski za czasów pierwszych Piastów. Zarówno
          jednak polska jak też czeska inkorporacja Łużyc nie byłaby na
          miejscu. Łużyczanie powinni otrzymać dla swego narodu odrębne
          państwo, gwarantowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych.Trudno
          byłoby mi tutaj dokładnie określać granice tego nowego państwa
          słowiańskiego. Chciałbym tylko zastanowić się nad głównymi zasadami
          tego tworu państwowego. Nie można i nie należy tworzyć malutkiego
          państwa ograniczonego do Łużyczan mówiących dziś po łużycku. Byłby
          to twór bardzo słaby. Należy obecnie stworzyć wielkie, najmniej
          dwumilionowe a nawet trzymilionowe państwo łużyckie podobne w swej
          strukturze i w swym charakterze socjologicznym do państwa
          irlandzkiego. W nowym państwie łużyckim Łużyczanie nie
          zgermanizowani musieliby posiąść możność reslawizacji swych
          zgermanizowanych ziomków. W ciągu lat kilkudziesięciu możnaby przez
          system szkolny nauczyć na powrót Łużyczan mówiących dziś po
          niemiecku, języka łużyckiego, tak jak uczy się dziś Irlandczyków
          mówiących po angielsku języka irlandzkiego. W związku z tą zasadą
          granice państwa łużyckiego i jego terytorium musza być tak ustalone,
          aby dzisiejszy ośrodek mówiących po łużycku Łużyczan mógł sprostać
          zadaniom reslawizacji państwa. Aby temu zadaniu Łużyczanie mogli
          sprostać, trzeba koniecznie doprowadzić do terytorialnego połączenia
          pomiędzy Łużyczanami Górnymi i Dolnymi. Z przestrzeni oddzielającej
          oba te szczepy należy wysiedlić Niemców, a na to miejsce osiedlić
          ludność łużycką. W ten sposób powstałoby jednolite terytorium, które
          by stanowiło już dość poważny ośrodek asymilacyjny dla części
          państwa, mówiącego obecnie po niemiecku.

          4. O państwo reslawizacyjne Połabian

          Na północ i północny-zachód od Łużyczan oraz na zachód od Odry
          mieszkały dwa ludy tzw. połabskie, tj. Obotryci na zachodzie i
          Weleci na wschodzie. Do grupy obotryckiej wchodziły następujące
          szczepy: Obotryci w ścisłym tego słowa znaczeniu, Warnowie i
          Wagrowie. Do grupy weleckiej należeli: Ratarowie, Doleńcy,
          Czrezpienianie, Chyzini, Morzyczanie, Linianie, Hawolanie albo
          Stodoranie, Sprewianie i prawdopodobnie Lubuszanie. Bardzo dla
          omawianych przez nas zagadnień ważni Drzewianie, mieszkający na
          zachód od Łaby wokół Lüneburga, należeli albo do Obotrytów, albo też
          do Weletów.Niestety ta gałąź zachodnich Słowian uległa germanizacji
          o wiele szybciej i gruntowniej. Najdłużej opierali się jej kresowi,
          załabscy Drzewianie, których język zaginął w drugiej połowie XVIII
          stulecia. Wedle danych historyka Zachodniej Słowiańszczyzny
          Widajewicza Niemcy dopiero po wydaniu zakazu używania nienawistnej
          słowiańskiej mowy mogli zlikwidować tak daleko na zachód wysunięty
          cypel słowiański. Ale znamienna rola Drzewian nie kończy się na tak
          długim zachowaniu słowiańskości – pisze Widajewicz – jeszcze jeden
          szczegół z ich przeszłości godzien jest uwagi. Oto zostały po nich
          zabytki piśmienne, jedyne obszerne zabytki, jakie po dawnych
          Połabianach posiadamy. Odgrywają one rolę słowiańskiego testamentu,
          gdyż powstały w najostatniejszej fazie zaniku Drzewian. Mieszkaniec
          tych stron Jan Parum Schultze (1678—1734) opracował kronikę, w
          której opisał zwyczaje i tryb życia tamtejszych Słowian, a pastor
          Chrystian Hennig zestawił w początkach XVIII wieku słownik ich mowy.
          Dla badaczy języka połabskich Słowian są to zabytki nieocenionej
          wartości. Dziad i ojciec Schultzego znali dobrze ojczystą mowę,
          siostra rozumiała niewiele, a młodszy brat nic już nie pojmował.
          Zapisał więc Schultze znamienną uwagę: &
          • Gość: Vlad.H. dawaj dalej... IP: 80.53.41.* 15.01.08, 21:23
            niech nam sie europejczyki troche wyedukuja - bo za 30 lat w centrum wypedzonych
            beda zdjecia Niemcow wypedzonych z Warszawy...

            ps
            a moze tak link do calosci?
            • swantevit Re: dawaj dalej... 15.01.08, 21:26
              nie moge, ktos mi kazal spierda.lac...
              :-)
              a linku nie moge dac, bo strony juz nie ma.
              Dobrze ze sobie w odpowiednim czasie sciagnelem.
              • Gość: Vlad.H. Re: dawaj dalej... IP: 80.53.41.* 15.01.08, 21:39
                Wydrukuj do pdf'a
                sourceforge.net/projects/pdfcreator/
                i wrzuc na:
                www.paid4share.com/
                • swantevit Re: dawaj dalej... 15.01.08, 21:44
                  Jutro dam ci koncowke, a Ty wrzucisz w siec..
                  • Gość: PL Re: dawaj dalej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 21:48
                    Mateusz? :0
                    • Gość: sz Re: dawaj dalej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 22:18
                      pier.ola swarek sie produkuje, a wystarczy wkleic link
                      • swantevit Re: dawaj dalej... 15.01.08, 22:22
                        przyglupie, nie ma linku.. przeciez o tym pisalem.
                        • Gość: sz Re: dawaj dalej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 22:44
                          dupku jak sie ma wsiowe umiejetności, to ciezko cokolwiek znalezc
                          • swantevit Re: dawaj dalej... 15.01.08, 22:47
                            Do twojej odpowiedzi zalaczylbym wlasciwy link...
                            • Gość: ?? Re: dawaj dalej... IP: *.chello.pl 15.01.08, 22:50
                              swantevit napisał:

                              > Do twojej odpowiedzi zalaczylbym wlasciwy link...

                              police.info.pl/polabianie/historia_oreslawizacjewschodnich.htm
                              • swantevit Re: dawaj dalej... 15.01.08, 22:53
                                Tylko ku.. dlaczego tego nie moglem znalezc w google???
                                • Gość: ?? Re: dawaj dalej... IP: *.chello.pl 15.01.08, 22:59
                                  swantevit napisał:

                                  > Tylko ku.. dlaczego tego nie moglem znalezc w google???

                                  Widocznie nie umiesz szukać :P
                                  ps. najlepiej szukaną frazę umieścić w "" cudzysłów -wtedy szuka tej konkretnej,
                                  no i używać google.com a nie odmian lokalnych, a już na pewno nie .pl
                                  pzdr
                                • Gość: sz Re: dawaj dalej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 23:11
                                  słoma ci wyłazi z butów
                                  • absztyfikant Fajny tekst Swar 17.01.08, 16:50
                                    Przeczytalem z zainteresowaniem.
              • Gość: SromotnikBezwstydn Reslawizawizacja "NRD"...piękna idea... IP: 83.168.124.* 15.01.08, 23:06
                A dlaczego by nie ?
                Wszystkie prawne aspekty tej wędrówki ludów -sprzyjają.
                Podłoże historyczne precyzyjnien wyłuszczyłes.
                A dla uzupełnienia dodam,że idea Panslawizmu odżywa nie tylko w Polsce...
                Na Wschodzie i Południu europy również.
                Na przełomie lat 1960-70 prof.Lehr Spławiński pracował i publikował z jakimś językoznawcą czeskim słownik języka łużyckiego.Coś się działo na Uniwersytecie Mickiewicza w Poznaniu.Działał tam Związek Zachodni.Próbowano odtwarzać słowiańskie nazwy miejscowości,nazwy rzek, a nawet nazwisk/typu Genscher-Gąsior,Koshyk-Koszyk itp./
                Były to jednak działania zewnętrzne.
                Mnie ineresuje ,który z Niemców/takich -Koszyków czę Gęsiorów/poczuwa sie do słowiańskości?/ci dwaj z pewnością -nie!:-)/
                Wątek ciekawy...
                • Gość: Sedina Re: Reslawizawizacja "NRD"...piękna idea... IP: 83.168.106.* 16.01.08, 04:25
                  W tym artykule jest mowa o spisaniu w 17 wieku mowy i kultury
                  Wieletów (Obotrytów). Czy można te gdzieś dostać ?
                  • Gość: SromotnikBezwstydn Re: Reslawizawizacja "NRD"... odp.Sedina IP: 83.168.124.* 17.01.08, 21:06

                    Sz.Sedino!
                    Ja,poruszony przytoczonym przez Swantevita artykułem,wygrzebałem z zakamarków pamięci okruchy wiedzy,która gdzieś -kiedyś zapadła w mózgownicy.
                    Z cała pewnością sprawą języków Słowian zaodrzańskich zajmowała się prof. Lehr-Spławiński,slawista.
                    Pamiętam ,że UAM w Poznaniu też publikował czyjeś prace na ten temat.
                    Wiem też,że Muzeum w Złotowie k/Piły, gdzie żył i działał ks.Domański antyHaKaTysta i aktywny działacz Związku Polaków w Niemczech"RODŁO",publikowało prace Polaków związanych z ideą Panslawizmu w XIX w.
                    Więcej "grzechów" nie pamietam. :-)
                    p.s.
                    W latach 1050/60-tych działało w PRL: Towarzystwo Rozwoju Ziem Zachodnich i Północnych.Wydawali jakiś periodyk i kalendarze -roczniki.Może tam coś więcej możnaby znależć....
                    • Gość: Sedina Re: Reslawizawizacja "NRD"... odp.Sedina IP: 83.168.106.* 18.01.08, 00:55
                      Sromotnik absolutnie nie mam wiedzy w tym temacie. Jednak od
                      dłuższego czasu ten temat mnie nurtuje.
                      Czy nie ma gdzieś zapisów na temat języka ludów mieszkających tu
                      przed germanizacją.
                      Dzieki za wskazówki spróbuje coś znaleźc, jakbys miał jeszcze jakieś
                      pomysły gdzie tego szukać to daj znać.
                      • swantevit Re: Reslawizawizacja "NRD"... odp.Sedina 18.01.08, 09:09
                        Gość portalu: Sedina napisał(a):
                        dluższego czasu ten temat mnie nurtuje.
                        Czy nie ma gdzieś zapisów na temat języka ludów mieszkających tu przed germanizacją.
                        Dzieki za wskazówki spróbuje coś znaleźc, jakbys miał jeszcze jakieś pomysły
                        gdzie tego szukać to daj znać.
                        '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
                        Cala naukowa polityke PRLu odnosnie okupowanych przez Niemcow Ziem Slowianskich
                        prowadzil Instytut Zachodni w Poznaniu. Z upadkiem PRLu podupadla tez "Idea
                        zachodnia" i ponownie nastapil renesans zainteresowania ziemiami wschodnimi,
                        ktore bylo naturalna reakcja na przemilczenia okresu PRL.
                        Co sie zas tyczy zapisow na temat jezyka pomorskiego, bo o nim z pewnoscia
                        mowisz, sa porozrzucane w publikacjach z roznych osrodkow akademickich. Sam
                        kiedys w Krakowie przegladalem w ksiegarni cos na ten temat.
                        Ciekawym faktem jest posiadanie przez Katedre Slawistyki w Uniwersytecie w
                        Göteborgu, kaset magnetofonowych z zapisem brzmienia dialektu kaszubskiego ktory
                        jest tylko marna resztka wymarlego juz jezyka pomorskiego.
Pełna wersja