Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów

07.03.08, 22:45
Wydaje mi się, że działania mające na celu wyeliminowanie "wyścigu szczurów"
na tym etapie są już raczej walką z wiatrakami. Zresztą samo określenie
"wyścig szczurów" do opisywanej sytuacji chyba nie najlepiej pasuje. Jest
oczywiste, że co bardziej rozumni rodzice zdają sobie sprawę z faktu, że
najlepszą inwestycją dla dziecka, jest inwestycja w nie same. Mając do wyboru
gimnazjum z jego typowymi problemami (narkotyki, przemoc itp.), które mieści
się w nieopodal albo dobre gimnazjum, gdzie te zjawiska są marginalne, wybór
jest oczywisty. Z edukacją jest jak ze wszystkim innym, są szkoły najlepsze,
dobre i słabe. Jestem ciekawy dokąd autor artykułu pośle swoje dziecko. Czy w
imię jakichś ideałów narazi je na pobyt w powiedzmy przeciętnym gimnazjum,
gdzie nauczyciel nie panuje nad klasą, gdzie program nie jest realizowany w
takim stopniu jakim by mógł, bo część klasy nie chce albo nie potrafi nadążyć
? Czy zaryzykuje umieszczenie dziecka w szkole, gdzie może wpaść w
nieodpowiednie towarzystwo ? Może trochę wyolbrzymiam, ale coś chyba jest na
rzeczy. Nie można zabronić rodzicom dbającym o swoje dzieci, aby mieli
możliwość posłania ich do najlepszych szkół, jeśli ich dzieci posiadają
odpowiednie kwalifikacje.

Przecież to samo jest z liceami, z uczelniami. Jakoś nikt specjalnie nie
narzeka, że najlepsi absolwenci szkół średnich wybierają najlepsze uczelnie -
bo to jest normalne. Zgodzę się, że wiek 12 lat to odrobinę za wcześnie, ale
tak jest w całym cywilizowanym świecie, i trzeba się z tym pogodzić.

5 lat temu, po skończonych studiach, przebywałem rok w UK. Byłem wraz z żoną u
rodziny z 5 dzieci, więc ze zrozumiałych powodów temat edukacji był często
dyskutowany, porównywaliśmy oba systemy edukacji. W miastach obowiązywał (nie
wiem czy tak jest nadal) system ścisłej rejonizacji. Powszechną praktyką było,
że tylko najbogatszych było stać, by kupić domy w dzielnicach przynależnych do
najlepszych szkół. Ludzie byli skłonni płacić 2-3 krotną wartość
nieruchomości, by tylko móc posłać swoje pociechy do najlepszych szkół. Bo
prywatne wcale najlepsze nie są. Tam już na kilka lat naprzód rezerwuje się
miejsce w przedszkolach, byleby dziecko trafiło do dobrego. Oczywiście można
nazywać to obłędem, ale tak już jest.

Na szczęście naprawdę zdolne dzieci i tak sobie radę dają w życiu, dostają się
na wymarzone kierunki studiów, wcale nie musząc kończyć "najlepszych" szkół po
drodze.

Próby uszczęśliwiania najzdolniejszych na siłę przypominają mi polityczne
utopie z minionych stuleci. Najlepsi uczą się od najlepszych. To ci odrobinę
słabsi powinni ścigać tych odrobinę zdolniejszych, a nie na odwrót - wrzucić
wszystkich do jednego kotła.
    • beatrix13 wyścig szczurów? 07.03.08, 23:05
      raczej szansa na rozwój potencjału jednostek wybitnie zdolnych,
      potencjału,który na etapie szkół podstawowych jest zwykle marnowany.
      Szkoda zatem,że w Szczecinie nie ma klas dla najzdolniejszych w
      szkołach podstawowych , a nauczanie indywidualne przedmiotowe jest
      z niechęcią przydzielane, mimo wskazań poradni dla dzieci zdolnych
      (przy P. P.-P. nr 1)

      diamenty trzeba szlifować, by stały się brylantami
      • Gość: tj Re: wyścig szczurów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 08:11
        Ten wyścig szczurów zaczyna się od I klas podstawówki. Już w zerówce
        dzieli sie dzieci na" przedszkolne"i te "nie przedszkolne" . potem klasa z
        przedszkolnymi dzieci lub bez . Nastepnie na tych co stać na angielski (
        niemiecki ) prywatny lub nie> To już w I klasie podstawówki.
        Następnie rozdziela sie dyslektyków ,których wrzuca sie do jednej dwóch klas
        itd ( tzw dyslektyków i" matołów") do nich wrzuca sie tez dzieci z problemami
        zdrowotnymi( stałymi chorobami)z nielicznymi wyjątkami
        Prosze mi nie bajerowac ,że tego nie ma > nie ma tylko w tych szkołach ( z
        reguły zamykanych ) gdzie są 2 lub 3 klasy w jednym poziomie , ponieważ trudno
        zrobic taki podział.\
        Jesli chodzi o" diameciki" - to wiele dzieci mozna zrobic . jesli tylko sie
        chce.a wyscig szczurów to juz inny problem


      • Gość: Vlad.H. ? IP: 80.53.41.* 08.03.08, 13:28
        to nieszczesne porownanie - diament to zawsze bedzie wegiel i tylko wegiel... za
        20 lat moze sie okazac ze diament bedzie jedenym z popularniejszych materialow
        inzynierskich i utraci ten nimb drogocennosci.
    • Gość: dssd Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 00:25
      narkotyki, przemoc - te patologie tworzą się właśnie przez
      taki "wyścig szczurów". Jedni są lepsi a resztę to najlepiej
      pozostawić na pastwę losu i nic z nimi nie robić. A gdzie tu czas na
      dziciństwo, rozwijanie przyjaźni itd. Dlaczego dobry uczeń nie może
      chodzić z tym "złym" do klasy czy do szkoły. Skoro ten "zły"
      stwierdzi ,że ten "dobry" ucząć się wychodzi na tym lepiej zacznie
      go naśladować. Nauczyciele powinni wręcz zachęcać tych lepszych do
      pomaganie tym słabszym. I na tym to polega.
      Idąć twoim tokiem myślenia to może najlpiej podzielić już 12 latków.
      Czyli co? 20% będzie mądra i wykształcona a 80 % będzie wykonywać
      polecenia tych lepszych. Czyli coś w stylu szlachta-chłopi. Mądrzy-
      głupi.
      Szczerze mówiąc to testy gimnazjalne to najwieksza głupota tego
      systemu edukacji. Bo nie wykazują one niczego a nawet słaby uczeń
      musi się dostosować do poziomu jeżeli udało mu się dostać do szkoły
      o pewnym poziomie. Ci mądzry wtedy nie muszą się dostosowywać -
      poprostu uczą się dalej i pomagają słabszym.
      I wszyscy żyją - potem zdają tą samą maturę co ci z renomowanych
      szkółek i dostają się na studia.
      Ludzi się powinno łączyć a nie dzielić i to jedyna rada na
      dzisiejsze problemy w szkole. Nauczyciele powinni byc otwarci na
      problemy tych słabszych - ale nie prawic morały typu "nie pal bo to
      niezdrowo" - to nic nie da.
      A jak świrusy chcą wychować robotów to może stwórzcie szkoły 24h, 15
      jezyków, itd. itd.
      • Gość: boja Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: 83.168.108.* 08.03.08, 20:35
        W szkole podstawowej, przy 28 osobach w klasie jeden nauczyciel nie
        ma szans otoczyć opiekš zarówno uczniów zdolnych jak i nie
        nadšżajšcych. I ze względów technicznych jest to dla jak najbardziej
        niemożliwe.
        W przeciętnym i słabym gimnazjum w?ród młodych ludzi w dalszym cišgu
        zwycięża model luzactwa i nieuctwa. Zdobywanie wiedzy, poszerzanie
        horyzontów jest powodem do drwin i wytykania, a nie wzorem do
        na?ladownictwa. I zdolniejsi przystosowujš się, wtapaiajš w tłum i
        własnym uporem rozwijajš umiejętno?ci i pogłebiajš wiedzę. Nie ma co
        marzyć, by uczniowie słabsi chcieli równać w górę i na?ladować
        osobniki mšdrzejsze i lepiej przygotowane do nauki.
        Zgadza sie jednak niestety i to, ze grupowanie w jednej klasie
        samych "matołków" powoduje,że z takš grupš nie da sie pracować (bo i
        brak chęci i brak umiejętno?ci), za? zebranie najlepszych w
        klasie "wybranej" niekoniecznie ułatwia nauczanie i socjalizację
        takich dzieci.
        Jedyna chyba rada- to zmiana zupełna modelu szkolnictwa. Mniejsze
        klasy - 15-20 osób, pomoce naukowe, nauczyciele-fachowcy przycišgani
        sensownš płacš, ale i szansa dla tych naprawdę najlepszych, by w
        gronie rówie?ników z różnych dzielnic miasta mogli przeżywać swoja
        przygodę z naukš. W końcu wymiana doswiadczeń i obserwacja sposobu
        pracy ludzi z innych szkół tez dajš dobre rezultaty.
    • Gość: zmęczony Kowalewska bzdury wysmażyła... IP: 195.28.182.* 08.03.08, 00:46
      Już to pisałem pod tekstem szanownej znawczyni oświaty. To co tam napisała to duby smalone, niespójny zbiór bajań. Podobne nonsensy wygadywali swego czasu Masojciowa, która chciał tworzyć getto dla zdolnych i Urban, który całe życie takie getta tworzył i niczego się przez to nie nauczył...
      • beatrix13 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 08.03.08, 18:01
        Gość portalu: zmęczony napisał(a):
        Podobne nonsensy wygadywali swego czasu Mas
        > ojciowa, która chciał tworzyć getto dla zdolnych i Urban, który
        całe życie takie getta tworzył i niczego się przez to nie nauczył...
        ..................
        tia, podobne getta dla zdolnych to Oxford, Cambridge, Sorbona, MiT,
        etc.
        zmęczonym i rodzicom mało zdolnych solą w oku są takie "getta"
        zawiść jak widać to polska cecha narodowa

        znamienne jest ,że największymi przeciwnikami renomowanych szkół (na
        najwyższym pozomie skupiających uczniów najzdolniejszych, dla
        których pasją jest nauka ,a tylko takie szkoły nie marnują ich
        potencjału ) są rodzice uczniów niedających sobie rady z nauką,
        która jest dla nich przykrym obowiązkiem ,a nie przyjemnością są ich
        sfrustrowani rodzice, z zazdrością spoglądający na dzieci sąsiadów
        uczycących się w takiej szkole;

        punkt wiedzenia zależy od punktu siedzenia,
        ciekawam,czy jak potencjalne potomstwo red. Jachima okażą się
        utalentowane i będą chciały uczyć się w którymś z najlepszych
        gimnazjów to czy on im zakaże i dla solidarności z miernymi pośle do
        szkoły w Dąbiu albo na Stołczynie?
        • hero77 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 08.03.08, 20:10
          Każdy szanujący się rodzić, powinien wiedzieć, kiedy jest czas na dzieciństwo i
          naukę. Jeśli już od przedszkola będziemy wpajać naszym dzieciom, że są lepsze i
          zamykać ich w gettach dla najlepszych, jaki będziemy mieli świat za 20 lat. Te
          20 % najzdolniejszych będzie gardziło całą resztą "nieudaczników". Ludzie ze
          szkół dla "najlepszych" będą zupełnie odrealnieni od życia. Stworzymy kaleki
          życiowe, które nie będą umiały radzić sobie ze zwykłymi, codziennymi problemami.
          Będą to jednostki słabe psychicznie, które przy zetknięciu z problemami
          "zwykłych ludzi załamią się. Będą to ludzie pokroju Pani Masojć, które nie będą
          miały pojęcia o tym co się dzieje w świecie. Będą znały tylko swój "kawałek
          podłogi". Świat egoistów. Czas dzieciństwa, to czas na poznawanie innych ludzi,
          otaczającego całego świata (nie tylko wyciętych fragmentów). Patologia to nasza
          rzeczywistość i trzeba nauczyć się jak sobie z tym radzić a nie unikać.
          Jestem absolwentką zupełnie przeciętnej szkoły podstawowej, gdzie byli uczniowie
          bardzo zdolni i bardzo niezdolni. Lubiłam się uczyć i nic mi w tym nie
          przeszkodziło. Skończyłam dwa kierunki studiów i dziś sama jestem nauczycielką w
          słabym gimnazjum. Jednak i w tym gimnazjum są jednostki wybitne, które chcą się
          uczyć i nic im w tym nie przeszkadza. Nauczyciel jest dla wszystkich uczniów i
          tych słabych i tych dobrych. Mam olimpijczyków i takich, którym do pewnego
          momentu nie chciało się uczyć a teraz są wybitnymi specjalistami. Za to wszyscy
          umieją nawiązać kontakt z innymi ludźmi nie tylko ze swojego podwórka.
          Mam nadzieję, że absolwenci "dobrych" szkół nie będą zasiadali we władzach tego
          kraju, bo znowu będą to ludzie zupełnie odrealnieni, liczący się tylko z
          cyferkami a nie z otaczającym realnym światem.
          • beatrix13 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 08.03.08, 20:32
            hero77 napisała:

            > Jednak i w tym gimnazjum są jednostki wybitne, które chcą się
            > uczyć i nic im w tym nie przeszkadza. Nauczyciel jest dla
            wszystkich uczniów i tych słabych i tych dobrych.

            ....................
            kiepściutką nauczycielką jesteś, w dodatku kłamczuszką , bo
            rzeczywistośc z perspektywy uczeniów i rodziców wygląda inaczej,
            w przeciętnych szkołach nauczyciele uczą przeciętnie i zalezy im
            tylko na przeciętniakach, no chyba ,że jakiś wygrany konkurs przez
            ucznia potrzbeny im jest dla papierka;

            przeczytaj ten tekst ze zrozumieniem:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=76705260&wv.x=2&a=76719940
            • hero77 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 08.03.08, 20:39
              Masz prawo tak sądzić.
            • Gość: tak_jest Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... IP: *.eranet.pl 09.03.08, 08:47
              beatrix13 nie masz prawa tak pisać o pani hero77 nie znając jej (też jej ni
              znam) ani najwyraźnie nawet nie zapoznawszy się z tym co napisała poprzednio pod
              tekstem Kowalewskiej:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=76463143&v=2&s=0
              Przejmij do wiadomości, że w każdej branży są ludzie, którzy wykonują swoją
              pracę z pasją, z zamiłowania, w imię pewnych wartosci, w które wierzą a w
              przypadku pedagoga chcą również przekazać młodemu pokoleniu. Forum internetowe
              jest na pewno unikalną formą wypowiedzi, w której każdy może napisać co mu się
              podoba, ale nie jest to źródło wiedzy o społeczeństwie, aby ją zdobyć trzeba po
              prostu wyjść do ludzi z otwartym sercem i posłuchać co nam chcą powiedzieć.

              Uważam, że powinnaś przeprosić.
              • beatrix13 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 09.03.08, 14:54
                masz prawo tak uważać, ale to jest twoje zdanie, z którym ja nie mam
                obowiązku zgadzać się
          • Gość: AA Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.08, 09:48
            > Każdy szanujący się rodzić, powinien wiedzieć, kiedy jest czas na
            dzieciństwo i
            > naukę. Jeśli już od przedszkola będziemy wpajać naszym dzieciom,
            że są lepsze ....

            roumiem,że powinniśmy im mówić - "nie ucz się kochanie - nie ma
            sensu"??

            > Te 20 % najzdolniejszych będzie gardziło całą
            > resztą "nieudaczników".
            za 20 lat będzie tak samo jak 2000 lat temu - świat będzie nadal
            różnorodny. Tak jak jest kobieta i mężczyzna tak jest mądry i głupi.
            I nie widzę w tym nic złego.
            • hero77 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 09.03.08, 13:09
              Nie popadajmy w skrajności. Nic na świecie nie jest tylko białe lub czarne.
              Należy dzieciom pokazywać różne odcienie życia. Człowiek najlepiej wykształcony,
              to nie taki który potrafi wyklepać wzory i regułki, tylko taki, który rozumie
              cały otaczający go świat (ze wszystkimi tego konsekwencjami).
              • beatrix13 likwidacja szkół mistrzostwa sportowego,muzycznych 09.03.08, 15:03
                i plastycznych zapewne marzy się przeciwnikom gimnazjów i liceów dla
                najzdolniejszych,
                bo analogicznie niech dzieci z talentem sportowym, plastycznym ,
                muzycznym uczą się z tymi nieutalentowanymi na lekcjach muzyki,
                plastyki , muzyki w zwykłych szkołach,
                nia ma jak równanie do średniego prawdaż zawistnicy?
                • hero77 Re: likwidacja szkół mistrzostwa sportowego,muzyc 09.03.08, 18:26
                  Strasznym jadem zioniesz. Zupełnie nie wiem dlaczego w stosunku do mojej osoby.
                  Szkoły sportowe i artystyczne to zupełnie inne pole do dyskusji. Znowu uciekasz
                  do skrajności.
                  • beatrix13 Re: likwidacja szkół mistrzostwa sportowego,muzyc 09.03.08, 20:29
                    a skąd u ciebie tyle próżności,że myślisz,że tylko do ciebie
                    piszę ???
                    • hero77 Re: likwidacja szkół mistrzostwa sportowego,muzyc 09.03.08, 21:04
                      Jestem nauczycielem, a wszyscy nauczyciele nic nie robią, są tylko próżni :)))
                  • Gość: rodzic Re: likwidacja szkół mistrzostwa sportowego,muzyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 16:12
                    To nie skrajność dlaczego ktoś ze zdolnościami do matematyki ma być inaczej
                    traktowany niż sportowiec lub muzyk
                    Problem polega na tym by czym jest gorsze otoczenie szkoły i niższy potencjał
                    uczniów tym tworzyć mniej liczne klasy
                    Bo w 16 gim trafiają tam ludzie zdolni i wiedzący po co tam idą klasa może
                    liczyć i 28 uczniów, ale gdy średnia jest poniżej jakiejś oceny trzeba tworzyć
                    klasy mniej liczne. Lub w danej szkole dzieci zdolne w klasie 28 osobowej, a
                    trudne w klasie 10 osobowej, i tu nauczyciel może sie popisywać.A przecież
                    najwięcej jest średniaków które nie wykazują jakiś specjalnych zdolności, ale
                    łatwo pod wpływem kolegów "ciekawszych" niż nauczyciel pikują w dół w swojej
                    pilności do nauki. Nie oszukujmy się wybitni dadzą sobie radę, z tych
                    najgorszych i tak nic nie uzyskamy ale ratujmy tych średnich to oni są filarem.
              • Gość: :) Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... IP: *.hup.pl 09.03.08, 19:21
                > tylko taki, który rozumie cały otaczający go świat (ze wszystkimi
                > tego konsekwencjami).

                rozumie, bo potrafi wzory i regułki

                • Gość: ja Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... IP: 62.69.212.* 09.03.08, 19:55
                  masz rację. Ale oprócz tego, że się je umie trzeba również znać życie. Regułki
                  to tylko mały fragment rzeczywistości.
                • hero77 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 09.03.08, 20:01
                  Regułki i wzory to nie wszystko. Jak nie znasz realnego życie to nic po nich.
                  Doświadczenie życiowe mi pokazało, że w wielu dziedzinach (nie we wszystkich,
                  żeby znowu ktoś się słówek nie czepił)teoria nie ma zbyt wiele wspólnego z
                  rzeczywistością, bo jest tworzona przez odizolowanych naukowców, którzy nie mają
                  pojęcia jak wygląda życie szarego człowieczka.
                • plosiak Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 09.03.08, 20:18
                  A ja mam wrażenie, że ścierają się 2 życiowe postawy. Jedna - jakoś to będzie i
                  oby do pierwszego - niech dziecko idzie do obojętnie jakiej szkoły, jak się
                  chce, to niech się uczy itd. I postawa odmienna - chcę dla dziecka możliwie
                  najlepszej szkoły, bo mi zależy, co będzie w życiu porabiało. Dlatego ciężko
                  haruję, żeby miało łatwiejszy start w życie.

                  Tak się składa, że w podstawówce należałem do tych, co byli nazywani kujonami.
                  Ja miałem względny spokój, bo dobrze grałem w nogę. Ale inni byli "gnojeni". W
                  mojej klasie był koleś, który drugiemu za jakiś tekst wbił cyrkiel (mowa o
                  cyrklu sprzed 15 lat) w ramię, krew ostro tryskała. Inny kolejnemu rozwalił
                  głowę cegłówką. Będąc rodzicem nie chciałbym, żeby moje dziecko chodziło do
                  takiej szkoły. I mam w poważaniu, co na to rodzice tych rozrabiaków. Nie chcę
                  się zastanawiać, czy kolejna 5 z klasówki mojego dziecka takiego typa zachęci do
                  nauki, czy być może spowoduje atak i koleś wybije mojemu dziecku zęby. Nie chcę,
                  by eksperymentowano na moim dziecku w imię jakichś socjologicznych ideałów.

                  Prawda jest taka, że świat jest podzielony. Nie ma ludzi jednakowych. Jedno są
                  zdolniejsi w nauce, inni ładniejsi, jeszcze inni szybko biegają albo ładnie
                  śpiewają. Każdy powinien wykorzystywać naturalne talenty, a inni nie powinni
                  tego ograniczać. Jakoś nie słyszałem, żeby ktoś protestował, jak mały Messi czy
                  Cristiano Ronaldo szli do coraz lepszych klubów już w kategoriach juniorskich.
                  Nikt im nie nakazywał grać z kolegami z podwórka, bo być może się czegoś od
                  niego nauczą. Podobnie jak nikt nie kazał śpiewać Pavarottiemu w chórze, żeby
                  całość ładniej brzmiała.

                  Wcale nie sądzę, że umożliwienie dzieciom nauki w szkołach dla zdolniejszych
                  pozbawi ich kontaktu z innymi. I tak będą się z nimi widywać na podwórku, na
                  basenie itd. I bardzo dobrze - w końcu jesteśmy jednym społeczeństwem. Ale
                  wolałbym, żeby moje dziecko było na taki kontakt lepiej przygotowane, miało
                  możliwość wyboru, a nie musiało siedzieć w klasie z kolesiami, którzy mają
                  gdzieś naukę, a ich rodzice mają gdzieś własne dzieci.
                  • hero77 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 09.03.08, 21:23
                    Dlaczego wszyscy uważają, że we wszystkich szkołach, które ogólne wyniki mają
                    złe, uczą się same złe dzieci. To takie typowo Polskie wrzucać wszystkich do
                    jednego garnka. Jak nauczyciel mojego dziecka jest miernym nauczycielem, to
                    znaczy, że wszyscy nauczyciele są beznadziejni. Jak ksiądz w moim kościele mówi
                    o polityce, to we wszystkich kościołach jest tak samo itd. Świat jest różny,
                    czasem brutalny a izolacja nie pomaga w pokonywaniu trudności a tylko odsuwa je
                    w czasie. Uważam, że my jako dorośli powinniśmy pokazać naszym dzieciom co jest
                    w życiu ważne, dając im możliwość wyboru. Powinniśmy wspierać nasze dzieci w
                    dążeniu do dorosłości. Rolą dobrego nauczyciela jest aby zapobiegać niepożądanym
                    sytuacjom w szkole i wspierać także uczniów zdolnych. Znam takich, którzy to
                    robią. Potrafią pracować z każdym uczniem w klasie. Bo uczeń to nie tylko ten
                    który ma problemy.

                    Nawet jeśli są elitarne szkoły, to fakt, że jest tam mało miejsc świadczy tylko
                    o ich elitarności. Jeśli będzie ich coraz więcej stracą na swojej atrakcyjności.
                    Jeśli takich szkół będzie więcej zaczną walczyć o ucznia i obniżać wymagania i
                    staną się zwykłymi szkołami tylko nie rejonowymi.
                    • tylo Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 10.03.08, 08:28
                      > Dlaczego wszyscy uważają, że we wszystkich szkołach, które ogólne
                      > wyniki mają złe, uczą się same złe dzieci
                      bo "zdolniejsze" dzieci do takich nie idą. Oczywiście są wyjątki i
                      to nieraz bardzo wybitne. Bo to, że kogoś nie stać na szkołę
                      prywatną lub położoną na drugim końcu miasta nie oznacza że od razu
                      musi być gorszy. Dzieci z biednych rodzin też są zdolne, tylko
                      rodziców nie stać na ich kształcenie "specjalistyczne". Trafiają do
                      najbliższych szkoł i całą nadzieja w nauczycielu że będzie mu się
                      chciało.


                      >Uważam, że my jako dorośli powinniśmy pokazać naszym dzieciom co
                      > jest w życiu ważne, dając im możliwość wyboru.
                      A ty to chyba dzici nie masz, co?? Gdybyśmy na każdym kroku dawali
                      dziecku wolną rękę to jadłyby cały czas cukierki i chipsy. To my
                      RODZICE mamy większą wiedzę i my stawiając dobro dziecka na
                      pierwszym miejscu podejmujemy pewne decyzje. To my mamy wiedzę gdzie
                      są nasi szkolni koledzy, którzy się nie uczyli i to my wiemy czy
                      chcemy żeby nasze dziecko poszło ich śladem czy naszym.


                      > Nawet jeśli są elitarne szkoły, (...) Jeśli będzie ich coraz
                      > więcej stracą na swojej atrakcyjności. Jeśli takich szkół będzie
                      > więcej zaczną walczyć o ucznia i obniżać wymagania i
                      > staną się zwykłymi szkołami tylko nie rejonowymi.
                      Ale ich nie ma coraz więcej. A nawet jak wyrosną jak grzyby po
                      deszczu i spadnie ich poziom, to MY RODZICE będziemy decydowali czy
                      chcemy takie szkoły czy nie.
        • Gość: maturzysta Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 02:38
          ja jakoś nie mam problemu, może chodzę do takiej szkoły gdzie jest
          pewien poziom ale taki który pozwala uczyć się lepszym i nauczyć się
          tym gorszym. III LO...nie ma wyścigu szczurów, poprostu trzeba się
          uczyć niezależnie od szkoły.
          Moja koleżanka po gimnazjum udała się do liceum nr XIII -
          najlepszego w Polsce. I co z tego wyszło? Miała tam same jedynki i
          dwóje bo nauczyciele są tam skupieni na produkcji olimpijczyków,
          którzy zazwyczaj wkuwają wiedzę a nie startują w olipiadach bo mają
          jakieś pasję. Bo jak ktoś może mieć pasję: polski , fizyka - to się
          wyklucza, nikt mi nie powie ,że dobry fizyk fascynuje się
          przedmiotami humanistycznymi. I co dalej? Poszła do liceum XVI -
          niby jedne z najgorszych. Ale szkołę ukończyła, zdała maturę na
          takim poziomie żeby dostać się na swoję wymarzone już w podstawówce
          studia...
          • Gość: jooo Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 02:49
            zresztą widać po naszych kochanych włodarzach. Sami mgr.,
            profesorowie itd., szkoły w USA etc. i co się tego wychodzi. Sidła
            partyjne i omamienie przez Rydzykówm albo innych tłumoków z
            zewnątrz. I sobie rządzą wedle tego czego się nauczyli i co im
            partia mówi.
            Prezeydent USA ledwo ukończył podstawówkę...prezydent RP - jest
            bodajże dr. I się pyatm co z tego wynika? Kogo bardziej lubią i w
            których krajach życie poprawiło się bardziej w ciągu kadencji.
            No niestety w USA.
            • beatrix13 Re: Kowalewska bzdury wysmażyła... 09.03.08, 14:19
              Gość portalu: jooo napisał(a):

              > Prezeydent USA ledwo ukończył podstawówkę...prezydent RP - jest
              > bodajże dr. I się pyatm co z tego wynika? Kogo bardziej lubią i w
              > których krajach życie poprawiło się bardziej w ciągu kadencji.
              > No niestety w USA.

              ....................
              abstrahując od tego,ze z tematem wątku nie ma to nic wspólnego , to
              i ze stanem gospodarki USA również , bo recesją jest dotknięta
    • Gość: Gosc A moze sprobowac inaczej ? IP: *.cncdnh.east.verizon.net 08.03.08, 02:11
      Przyjete rozumowanie prowadzi troche na manowce. Jest bowiem prawem
      dzieci zdolnych miec zapewnione jak najlepsze warunki rozwoju a
      obowiazkiem ich rodzicow takie warunki zapewniac. Jest rowniez
      prawem dziecka osiagajacego slabsze lub zle wyniki, miec zapewnione
      odpowiednie warunki rozwoju. Gromadzenie w jednej klasie dzieci
      bardzo zdolnych i malo zdolnych i jednakowe ich traktowanie nie
      rozwiaze problemu. Zdolni beda sie nudzic a malo zdolni nienadazac i
      frustrowac.
      Problem lezy w tym ze nauka w naszych szkolach jest zle
      zorganizowana. Opisze moze jak to wyglada w klasie mojego syna (5
      lat) w USA, gdzie obecnie przebywam. Przed przyjeciem do szkoly
      odbywaly sie testy - nie wiem co na nich bylo, bo rodzicow nie
      wpuszczano. Po testach stwierdzono, ze wiedza syna(?) jest OK, ale
      niektore dzieci byly ponizej progu oczekiwan, wiec od poczatku
      szkoly chodzily na rano i na popoludnie (moj syn tylko na rano - na
      3-4 godziny). Bylo to cos w rodzaju zajec wyrownawczych. Po jakims
      czasie, jak sie podciagna przestaja chodzic na te dodatkowe zajecia.
      W klasie dzieci maja zajecia w grupach - przy okraglych stolikach
      siedzi po okolo 7 dzieci. 3 stoliki - trzy panie nauczycielki(!).
      Co ciekawe dzieci nie siedza caly czas przy tym samym stoliku, lecz
      zmieniaja sie w zaleznosci od wykonywanych zadan. Dzieci sa tak
      dobierane zeby przy stoliku siedzialy dzieci o podobnych
      umiejetnosciach w danej dziedzinie. W ten sposob nikt sie nie nudzi
      i wszyscy nadazaja. Ponadto widac wyraznie, ze kazdy jest traktowany
      indywidualnie i jego nauka jest dostosowywana do jego potrzeb.
      Wiec moze to jest sposob ?
      Wydaje sie ze sprawa absolutnie kluczowa jest zmniejszenie
      liczebnosci dzieci w szkole. Klasa nie powinna liczyc wiecej niz 20
      dzieci, wtedy bedziemy mogli zaczac mowic o poziomie nauczania.

      Z innych ciekawostek - rozne klasy maja przerwy w roznych godzinach
      (bo jak jest tloczno to jest niebiezpiecznie), nie ma dzwonkow, bo i
      po co ? wyzywanie, czy jakiekolwiek nekanie innych dzieci jest
      absolutnie niedozwolone, podobnie jak bieganie. Czasami zastanawiam
      sie jak oni nad tymi dzieciakami panuja ?
      Dla starszych dzieci (gimnazjum?) przedmioty sa nauczane na roznych
      poziomach zaawansowania i na rozne przedmioty chodzi sie z roznymi
      kolegami. Moze to jest wyjscie zeby nie marnowac uczniow zdolnych i
      nie wykluczac slabych ?

      • Gość: Queen Kong Re: A moze sprobowac inaczej ? IP: 77.88.179.* 08.03.08, 02:45
        "Czyli co? 20% będzie mądra i wykształcona a 80 % będzie wykonywać
        polecenia tych lepszych. Czyli coś w stylu szlachta-chłopi. Mądrzy-
        głupi."

        Drogi dssd
        Tak niestety wyglada świat. 20 do 80 oto stosunek, tych ktorzy ciagna swiat do
        przodu i tych ktorzy z ledwoscia nadazaja za reszta. 80% kazdego spoleczenstwa,
        podkreslam kazdego spoleczenstwa to ludzie bierni, odborcy najwiekszego chlamu,
        niezdolni do refleksji konsumenci. bardzo mi przykro, ale takie sa fakty.
      • beatrix13 Re: A moze sprobowac inaczej ? 08.03.08, 18:04
        Gość portalu: Gosc napisał(a):

        > Przyjete rozumowanie prowadzi troche na manowce. Jest bowiem
        prawem
        > dzieci zdolnych miec zapewnione jak najlepsze warunki rozwoju a
        > obowiazkiem ich rodzicow takie warunki zapewniac. Jest rowniez
        > prawem dziecka osiagajacego slabsze lub zle wyniki, miec
        zapewnione
        > odpowiednie warunki rozwoju. Gromadzenie w jednej klasie dzieci
        > bardzo zdolnych i malo zdolnych i jednakowe ich traktowanie nie
        > rozwiaze problemu. Zdolni beda sie nudzic a malo zdolni nienadazac
        i frustrowac.

        .....................
        nic dodać, nic ująć
      • hero77 Re: A moze sprobowac inaczej ? 08.03.08, 20:15
        Droga Pani
        Wszyscy wiedzą, że edukacja w USA jest na niskim poziomie. Dzieci uczą się tylko
        tego co jest przydatne w promieniu 20 km. Zgadzam się tylko z liczebnością klas.
        I mam nadzieję, że amerykański system nauczania nie będzie wprowadzany w Polsce.
        • beatrix13 Re: A moze sprobowac inaczej ? 08.03.08, 20:33
          hero77 napisała:

          > Droga Pani
          > Wszyscy wiedzą, że edukacja w USA jest na niskim poziomie.

          ..................
          wszyscy wiedzą, no może większością nauczycieli,że edukacja w Polsce
          jest na wyjątkowo niskim poziomie,
          wg testów europejskich na 23. miejscu
          • hero77 Re: A moze sprobowac inaczej ? 08.03.08, 20:40
            Pisałam o USA i nie twierdzę, że w Polsce jest super.
    • olwoj Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 08.03.08, 07:54
      Socjalizm z uporem i determinacją próbuje utrzymać się w szkołach. Brak
      naturalnej selekcji grona pedagogicznego powoduje marność systemu. Nie ma dzieci
      zdolnych i nie zdolnych. Są jedynie nieudolni nauczyciele. Ich selekcję w
      pierwszym etapie mógłby spowodować bon edukacyjny. Proszę zauważyć, że
      przywileje dla tego środowiska powodują całkowitą bezkarność w nic nie robieniu.
      Dalszym etapem powinno być upowszechnienie praw rodziców do uczenia własnych
      dzieci. Banał, że każdy jest inny nie dotarł jeszcze do twórców programów
      nauczania, bo w tym stylu prowadzenia oświaty nie może być mowy o
      indywidualizmie, czyli najcenniejszej czesze człowieka
      • Gość: anna Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.08, 08:36
        O jakich przywilejach jest mowa, które, Pana/Pani zdaniem nie pozwalają na
        selekcję nauczycieli? W szkole, w której pracuję co roku "dziękuje się" kilkorgu
        za współpracę...
        • lisica666 Karta nauczyciela i... 08.03.08, 09:42
          Na selekcję nauczycieli nie pozwala karta nauczyciela i... no
          właśnie. W naszej-klasie na forum pewnego liceum dowiedziałam się z
          przerażeniem, że wciąż uczy nauczyciel molestujący swoje uczennice.
          Robi to od ponad 30 lat!!! Kto to wyjaśni?! Czy wytłumaczeniem ma
          być 100% zdawalność z jego przedmiotu na studia? Tylko , że zdają Ci
          CO DOTRWALI! mam dziecko, które posłałam do prywatnego gimnazjum.
          Nie dostał się do "nierejonowego" a w rejonie... BANDYTYZM,DMUCHANIE
          PREZERWATYW NA LEKCJACH, ZAGŁUSZANIE NAUCZYCIELA, czyli brak
          możliwości jakiegokolwiek ZDYSCYPLINOWANIA młodzieży tak, tak bo
          dziewczyny też są "aktywne inaczej" Dopóki więc NIE OPANUJE SIĘ
          BANDYTYZMU W GIMNAZJACH NIE MA MOWY O ŚCISŁEJ REJONIZACJI! Rodzic
          KTÓREGO STAĆ NA PŁACENIE da dziecko do prywatnej szkoły, a ten
          którego nie stać...OTO OŚWIATA WŁAŚNIE. zamiast więc likwidować
          szkoły, stwórzmy warunki. NIECH KLASY JAK W PRYWATNYCH SZKOŁACH BĘDĄ
          KILKUNASTOOSOBOWE!!!! Łatwiej będzie wówczas opanować młodzież i
          stworzyć warunki RÓWNEGO NAUCZANIA DLA WSZYSTKICH. Nie tylko dla
          tych, których na to stać.
          • Gość: anna Re: Karta nauczyciela i... IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.08, 09:55
            Wydaje mi się, że nie z powodu karty nauczyciela a szkolnych układów utrzymuje
            się na stanowisku pracy kogoś, kto nie powinien tam pozostawać.
            Zgadzam się ze zdaniem dotyczącym liczebności klas. Praca z mniejszymi zespołami
            to szansa na sukces w nauce i wychowaniu dzieciaków.To chyba oczywiste.
            Chociaż... może nie dla wszystkich... Odsyłam do całego pomysłu restrukturyzacji
            szkół szczecińskich. Ostatnie zlikwidowane szkoły to właśnie te, które miały
            nieliczne klasy.
        • Gość: asik Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.tkk.pl 08.03.08, 15:06
          I bardzo dobrze. Oby tylko dziękowało się tym, którzy źle uczą, a nie tym,
          którzy np nie pasują do "starych" układów. Wszędzie powinno być tak, ze człowiek
          ma się starać. A jak się nie stara to się musi liczyć z tym, że straci pracę.
      • hero77 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 08.03.08, 20:18
        Może na początek rodzice powinni zacząć interesować się postępami dzieci w
        szkole a później mówić nauczycielom jacy są beznadziejni.
      • Gość: iwan Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: 83.168.108.* 08.03.08, 20:49
        Oczywi?cie, ze sa zdolni i niezdolni uczniowie. To tak jakbys
        twierdził, ze wszyscy jeste?my potencjalnie ?wietnymi sportowcami,
        tylko mamy fatalnych trenerów! A to przecież nieprawda!
        Kto? jest artystš-muzykiem, a kto? najszybciej na ?wiecie biega.
        Nie twórz mitów.
        Fatalny nauczyciel nie spowoduje, że dziecko będzie mniej
        inteligentne i nie zdobędzie żadnej wiedzy.
        Dziecko mało zdolne, nie pilnowane przez rodziców, nie zachęcane do
        nauki, nie zostanie noblistš, choćby najmšdrzejszy nauczyciel
        po?wiecał mu połowę swojej doby codziennie.
        Z wielbłšda nie zrobisz orła, choćby? zatrudnił najlepszego orlego
        trenera...
        • olwoj Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 10.03.08, 09:06
          Iwan - Do czego zdolni, a do czego nie zdolni ? Młody człowiek posiada
          indywidualne cechy, które należy w nim odnaleźć i zgodnie z nimi ukierunkować.
          Taka jest rola nauczyciela - specjalisty. Nieudolność pedagoga powoduje, że
          dzieciaki nie mają rozeznania co chcieliby w życiu robić tzn. do czego są
          najbardziej predystynowani. W szkole nadal nie uczeń jest najważniejszy, a
          nauczyciel nadal jest przekonany, że to szkoła jest dla niego nie dla dzieciaków !
    • Gość: leks Ma Pan racje IP: *.szczecin.mm.pl 08.03.08, 09:22
      Nie chce mi się dużo pisać. Ale po prostu polski system edukacji to jedno
      wielkie gó... W ogóle polskie szkoły uczą jedynie chamstwa, bezczelności,
      arogancji i innych negatywnych zachowań. Co z tego, że u nas dobrze się wszyscy
      uczą. Robimy z dzieci naukowych wariatów, zabieramy im cenne dziecinstwo. W
      szkole siedzę niekiedy cały dzień a chodzę do gimnazjum, a na co tracę czas?
      Przynajmniej 40% zajęć jakie się w szkole odbywają to strata mojego cennego
      czasu. Albo uczą jakiś pierdół do życia w ogóle nie przydatnych albo się
      nauczycielowi lekcji nie chce prowadzić a klasa siedzi i nic nie robi.
      I dzieki takim durnym tumanom co to sobie wymyślili, że dzieciaczki jak jakieś
      psy będą ze sobą walczyć o każdej 0,10 średniej są takie szkoły jak np. moja
      gdzie 60% osób to dzieci nadające sie do szkól specjalnych ( kiedyś mogę wam
      nagrać jakas lekcje ). Ja juz zwariowałem, dziękuje wszystskim ludziom z MEN>

      Pozdrawiam może jak mi się za chce to napiszę coś więcej...
      • Gość: licealista Re: Ma Pan racje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 03:04
        prawda. Ale w liceum jest trochę lepiej. Może nie ma takich
        indiotów, którzy nie wiadomo po co przychdzą do szkoły ale za to są
        bardziej pier... nauczyciele ale niepowodzenia można podzielić z
        noramalnymi kolegami a nie jakimiś świrami.
        Ale takie przedmioty jak: PO, Technika, Religia, drugi język po
        godzinie to też bezsens bo nic się w ciągu godziny tygodniowo nie
        nauczy. No i od od starej 1 klasy liceum(dzisjszej 3 gimnazjum)
        przedmioty wybrane. Bo po co matematykowi - historia na rozszerzonym
        poziomie, albo humaniście - jakieś kosinusy i nie wiadomo co się
        jeszcze. Dla mnie wybitnego humanisty poziom gimnazjum z matematyki
        w dużej zupełnościu wsytaczy i nie wiem po co mam zdawać maturę z
        matmy...Kiedy będzie tak jak w Stanach Szwecji czy Niemczech gdzie
        wybiera się przedmioty i uczy się rzeczy przydatnch i rozwijaących
        dla poszczególnych osób...a nauczyciel to Marek czy Franek a nie jak
        w Polsce pan profesor po licencjcie.
    • Gość: anna Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: 77.88.181.* 08.03.08, 09:46
      Moja córka nie jest szczególnie zdolna , bardzo jej zależało na dostaniu się do
      dobrej szkoły-jej , nie mi.Widziałam jak siedzi nad książkami by nie tylko wykuć
      na pamięć to co potrzebne , ale jeszcze zrozumieć.Matematyka sprawiała jej
      trudność , więc weekendy poświęcałam na tłumaczenie , ćwiczenia do oporu, ale to
      ona tego chciała.W szóstej klasie wciąż podciągała oceny wyżej i wyżej, pytała
      co jeszcze może przygotować na lepszą ocenę, dała z siebie wiele wysiłku by mieć
      nie tylko oceny , ale i wiedzę na wysokim poziomie.Szkołę przy LO IX wybrała
      sama, bała sie egzaminów jak każdy.Jeszcze żadne dziecko z jej podstawówki
      rejonowej nie dostało się do tego gimnazjum.Jej się udało,przekroczyła dolny
      próg o pół punktu , ale dostała się.Nadal rwie sama do przodu, poziom jest dość
      wysoki i wiedza podręcznikowa to minimum jakie trzeba opanować.Już nie ma samych
      piątek , z trudem zaliczyła matematykę na 3 na półrocze.Nie poddaje się ,pracuje
      nad sobą i cieszy się z efektów swojej pracy, ja też jestem z niej
      dumna.Pozwólmy dzieciom przeskoczyć próg jeśli czują , że chcą ,że dadzą radę,
      nie zmuszajmy jeśli to tylko nasze ambicje.Syn jest zdolny , ale nie ciągnęłam
      go na siłę , by dorównał córce.W przeciwieństwie do niej jest bardzo zdolny ,
      ale leniwy.Może teraz żałuję , bo będzie problem z wyborem szkoły średniej , ale
      to ma być jego wybór.
    • Gość: ater Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.asternet.pl 08.03.08, 09:48
      To nie problem dzieci, tylko problem szkół i systemu edukacyjnego,
      że poszczególnymi szkołami (prywatne, państwowe) istnieje kolosalna
      różnica. A może w Finlandii poprostu nie ma takich przepaści jeśli
      chodzi o jakość nauczania pomiędzy szkołami? Niestety system oświaty
      działa od dupy strony (z aprzeproszeniem). O ile mimo wszystko coś
      dało się zrobić z zarobkami lekarzy (na kontrakcie 4-5 tys to
      norma). Sędziowie i prokuratorzy też coś koło 4 i w górę zarabiają
      (tak mi się przynajmniej wydaje), o tyle pensja nauczyciela 1-1,2
      tys. to tragedia. Oczywiście pojawia się pytanie skąd wziąć
      pieniądze? Nie wiem. Ale dopóki tu coś się nie zmieni to zawsze
      będzie więcej miernych szkół niż dobrych. No i sam system oświatowy
      (kyratoria, ministerstwo) rodem z głebokiego socjalizmu -
      pokładający wiarę, że papierologią i testami można poprawić
      rzeczywistość. To można zrobić tylko realną pracą dobrych fachowców -
      właściwie wynagradzanych.
      • beatrix13 Finlandia...hmm 08.03.08, 18:17
        przywoływana tu wielokrotnie i stawiana za wzór,
        szkoda tylko,że nikt nie zauważył,że stopa życia w Finlandii będzie
        osiągalna dla Polaków za ca. 30 lat,
        w Polsce jak podawano niedawno 25% dzieci żyje ponieżej granicy
        ubóstwa, skoro więc w ich daomach nie dbają ,aby do szkoły dać
        drugie śniadanie, to i na książki nie dadza , a ich dyskusji
        intelektualnych zdieckiem prowadzić nie będą
    • Gość: doświadczony wiem coś o tym z własnej percepcji IP: *.chello.pl 08.03.08, 11:11
      W szkole podstawowej byłem uważany za wybitnego, zachwycano się mną
      i wysyłano na olimpiady.

      Pod koniec podstawówki, a zwłaszcza w szkole średniej (liceum) byłem
      chory. Miałem drgawki i poważne problemy z koncentracją. Mało
      brakowało, a repetowałbym klasę. Maturę zdałem na mierny.

      Po długiej kuracji udało mi się wyjść z choroby, dostać się na
      studia i zdać egzamin końcowy na bdb. Rozumiem, że jeśli dziś trafi
      się w gimnazjum chłopiec po wypadku, z problemami pourazowymi, to
      każe mu się pisać testy odsiewowe, a jak się nie uda - to droga na
      studia zamknięta, pozostała szkoła specjalna.

      No i co tu robić, proszę szanownych państwa?
    • Gość: UCZENNICA I wy to nazywacie wyściegiem szczurów?? IP: 83.168.90.* 08.03.08, 12:58
      Jestem uczennicą gimnazjum nierejonowego. Jednym z czynników decydujących abym
      poszła do szkoły w ,której obecnie przebywam było to iż w szkole podstawowej
      wiele ludzie się ze mnie naśmiewało i dokuczało mi. Ile razy przed lekcą przed
      sprawdzianem słyszałam docinki typu "Uwaga idzie kujon""No tak w domu nic nie
      robi tylko siedzi przed książkami i kuje". Wcale tak nie było żebym siedziała i
      sie uczyła tak żebym nie miała czasu wolnego dla siebie. Wystarczyło mi to że
      uważnie słuchałam nauczyciela na lekcji. Wiele osób raniło mnie słowami ale
      także kłamstwami na mój temat. Moja wychowawczyni o wszystkim wiedziała i nic
      nie robiła. Sytuacji jaką przeżyłam w szkole podstawowej nie da się tu opisać.
      Czasami nawet przychodziły myśli samobójcze. Zawsze sobie wtedy mówiłam że po
      klasie 6 pójdę gdzieś indziej. Wtedy właśnie wybrałam gimnazjum nierejonowe
      (balam sie że w tym rejonowym sytuacja mogłaby się powtórzyć). Dostałam się do
      jednej z klas. Po rozmowach z ludźmi z klasy okazało się że mieli sytuację
      podobna do mojej. Po kilku miesiącach chodzenia wreszczcie zobaczyłam jak to
      dobrze że wybralam tę szkołę. Nikt nie naśmiewał się ze mnie bo dobrze się uczę.
      Jak dostaje 5 z jakiegos sprawdzianu nikt nie naśmiewa się ze mnie i zaraz nie
      zaczynają się głupie dociki i uwagi. Moja koleżanka ,która się też dobrze uczyła
      wybrała sobie swoją rejonówkę. Teraz ilekroć z nią rozmawiam mówi , że żałuje że
      nie poszła ze mna do szkoły. Opowiada mi także że sytuacja ze szkoły podstawowej
      sie nie tylko powtarza ale i jest jeszcze gorzej. Wiele ośób nie zdaje sobie
      sprawy jak wtedy jest ciężko. Nie zdaje sobie sprawy że taka szkoła pomaga
      uczniowi ,z którego szydzono. Że przynajmiej 3/4 osób wybira takie szkoły nie
      datego żeby mieć mozliwość lepszego ucznia się tylko wybiera po to by uciec od
      luzi i środowiska które z nich szydzi!!! Szkoly nierejonowe jest to dla niech
      szansa aby się mogły uczyć w środowisku które się z nich nie wyśmiewa!!!!!!!!!
      • Gość: rex Re: I wy to nazywacie wyściegiem szczurów?? IP: *.szczecin.mm.pl 10.03.08, 17:20
        Twoja historia pokazuje niestety jak chora jest nasza szkoła, gdzie
        ton nadaja grupy nieformalne a nie nauczyciele. Gdzie postawa
        luzactwa jest "szanowana" a rozwój uważany za obciach. Nauczyciele
        wolą tego nie widzieć, bo i tak mają od cholery roboty. Wraca sprawa
        organizacji zajęc, kasy, za licznych klas no i całego programu,
        który premiuje - przepraszam Cie za te uwagę - kujonów. Bo tylko
        kujon jest w stanie wyróżnić sie w szkole, gdzie liczy się
        pamięciówka. Zaweźmie się i zapamięta. Dzieci zdolne do działania a
        nie do kucia, a przeciez takich są tysiące, w sposób naturalny
        spychane są na margines, tak rodzi się ich frustracja i postawa na
        nie, Nasze szkoły nie umieją zagospodarowac talenów i pozytywnej
        energii, która w młodych ludziach po prostu jest. Ech, szkoda
        gadać,,,,
    • Gość: XXX Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.chello.pl 08.03.08, 13:26
      Otóż to! Nie należy z góry uczniów szufladkować. Lepszy - do lepszej szkoły,
      słabszy do gorszej... Sama w podstawówce miałam słabe oceny i problem z ostaniem
      się do liceum w ogóle. W końcu udało mi się dostać do jednego liceum, które nie
      cieszyło się dobrą opinią, przez co były wolne miejsca i egzamin wstępny był
      tylko formalnością. Zdałam maturę, poszłam na studia. Studia ukończyłam z oceną
      b. dobrą na dyplomie :) Czasem do nauki trzeba po prostu dorosnąć :)
    • Gość: gytek Tylko niedolegi nazywaja to wyscigiem szczurow IP: *.dyn.optonline.net 08.03.08, 14:13
      cale zycie jest wyscigiem o wszystko,w pracy ,o dziewczyne,w druzynie
      sportowej,itd.Kazdy chce byc najlepszy!!! a jak nie chce to bedzie do
      konca zycia krytykowal ludzi sukcesu,tych ktorym sie powiodlo.
    • Gość: asik nie ma prostych rozwiązań IP: *.tkk.pl 08.03.08, 14:23
      Witam,
      mam wrazenie, że pomysł Pana redaktora Jachima, choć dużo lepszy od pomysłu Pani
      Kowalewskiej też nie rozwiąże problemu. Pisałam o tym już przy okazji
      poprzedniego artykułu, wspomina też ktoś na forum o sytuacji w Anglii,
      mianowicie: rejonizacja byłaby rozwiązaniem najlepszym, gdyby -nazwijmy to-
      procentowy skład mieszkańców poszczególnych dzielnic był podobny. Proszę sobie
      wyobrazić czym różnić będzie się szkoła na Pogodnie czy Osowie od szkoły na
      Niebuszewie, czy w Śródmieściu? Czy naprawdę szanse dzieci uczących się tam będą
      równe? nie będą... bo rozwój dzieci nie zależy tylko od szkoły. "Uzdrowienie"
      systemu (o ile coś takiego w ogóle jest możliwe) musi mieć przynajmniej dwa
      kierunki- rozwój dzieci zdolnych (w każdej szkole w jakiej się znajdą-wiadomo,
      ze w większości szkół nauczyciel woli nie zauważyć dziecka zdolnego bo trzeba
      się nim specjalnie zająć...) i skuteczne środki poprawienia szans na jakie takie
      wykształcenie dzieci ze środowisk, które o swoje dzieci z różnych, czasem
      niezawinionych, powodów nie dbają. A do tego są potrzebni dobrzy nauczyciele,
      którym będzie się chciało zastanowić nad każdym uczniem i dołożyć starań żeby
      potencjał tych dzieci rozwijać. I mądrzy dyrektorzy szkół, którzy potrafią
      zmotywować swoich nauczycieli do SKUTECZNEJ pracy.
      A do tego wszystkiego wydają się potrzebne (oprócz cech indywidualnych
      pedagogów) jeszcze takie rzeczy jak
      1/ pieniądze dla nauczycieli (żeby nie musieli dorabiać korepetycjami i żeby im
      się chciało chcieć..)
      2/ taka organizacja pracy nauczyciela aby była nastawiona na efekt w postaci
      WYKSZTAŁCENIA UCZNIA a nie osiągania wyników dla szkoły, podnoszenia statystyk,
      wypełniania formularzy rozwoju własnego itd itd.
      Jak się wydaje nasza oświata w ogóle takich kryteriów nie spełnia.

      Muszę przyznać, ze kiedy moje dziecko miało pójść do pierwszej klasy i
      zaczęliśmy się zastanawiać nad wyborem szkoły złapałam się na tym, że tak
      naprawdę szukamy "mniejszego zła" wiedząc, że szkoła rejonowa nie da wielkich
      szans rozwoju, szkoła prywatna wykształci w naszym dziecku poczucie elitarności
      i wiele cech, których akurat nie chcemy rozwijać itd.

      Mam nadzieję, że żaden system nie jest w stanie zabić prawdziwych pedagogów i
      mam nadzieję, że na takich częściej trafiać będą nasze dzieci.
      • Gość: zefir Re: nie ma prostych rozwiązań IP: 83.168.108.* 08.03.08, 20:40
        A jak nauczycielowi może się chcieć wyławiac i spokojnie zajmować
        tymi "najlepsiejszymi", je?li ma ich w klasie 2, 25 przeciętnych i
        słabych, którymi też trzeba się zajšć, bo nawet tematu nie napisza w
        zeszycie, jak się ich nie przypilnuje, klas do nauczania jest 10,
        godzin z przedmiotu dwie w tygodniu, a po lekcjach ci najlepsi nie
        chcš zostawać, bo majš języki, basen, konie, korepetycje, albo
        ukochany komputer w domu i odrabianie lekcji io naukę na dzień
        nastepny?
        To kwestia checi nauczyciela czy cało?ci systemu i pracy od
        najmłodszych lat z dzieciakami w domu rodzinnym?
        • Gość: asik Re: nie ma prostych rozwiązań IP: *.tkk.pl 09.03.08, 10:39
          oczywiście, ze całości, ale dopóki system jest taki jaki jest (a rozumiem, że i
          takie artykuły i głos rodziców i głosy nauczycieli są po to, żeby go zmieniać,
          choć opornie to idzie...) to jedyna nadzieja jest w mądrych nauczycielach. I
          tyle. A jak najlepsi nie chcą zostawać bo konie itd to wybacz, ale to nie jest
          już problem nauczycieli.
    • exman Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 08.03.08, 14:35
      Zaczytałem się w waszych postach, ze wszystkich, no może poza wyjątkiem, bije
      wiara w dziecko i naturalne, przyrodzone umiejętności tegoż. Zgadzam się z Wami.
      Za parę dni mój syn też staje do testu gimnazjalnego. Zakładam, że nie jest
      głupszy ode mnie a nawet ma wyższy IQ zadaję sobie takie pytania:
      - co się stało z nauczaniem, z nauczycielami, skoro dookoła jak słyszę większość
      dzieciaków dzisiaj MUSI chodzić na płatne korepetycje ? Głupsze dzieci się rodzą
      teraz czy głupsi nauczyciele ?
      - dlaczego w szkołach nie można utrzymać rygoru, porządku, szacunku dla
      nauczyciela, dla osoby starszej ? Nie opłaca się ?
      - w życiu, w pracy, na ulicy, w pubie wszędzie są ludzie mądrzejsi i głupsi,
      chamy i wzory kultury - jakoś się nie zabijają, dlaczego szkoły mają dzielić
      dzieci ? Bo łatwiej ?
      • Gość: AA Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.08, 09:57
        > - dlaczego w szkołach nie można utrzymać rygoru, porządku,
        > szacunku dla nauczyciela, dla osoby starszej ? Nie opłaca się ?
        bo to wymaga wysiłku od nauczyciela. Ale tu też my sami jesteśmy
        winni - jak się zachowujemy, jak dajemy przykład - dziecko nas
        naśladuje.

        > - w życiu, w pracy, na ulicy, w pubie wszędzie są ludzie mądrzejsi
        > i głupsi, chamy i wzory kultury - jakoś się nie zabijają, dlaczego
        > szkoły mają dzielić dzieci ? Bo łatwiej ?
        to nie szkoły dzielą - dzielimy my, rodzice. I to jest normalne -
        nie chcemy żeby nasze dziecko chodziło do klasy z narkomanem czy
        dziwką. To tak samo jak nie chcemy na śniadanie jeść sera tylko
        synkę - to my decydujemy o życiu naszym i naszych dzieci i z naszego
        punktu widzenia pewne rozwiązania są dla naszego dziecka lepsze. My
        a nie urzędnicy. Bo my wiemy co jest dla nas lepsze.
    • przechodzacy_przez_rzeke ja chodziłem do takiego gimnazjum 08.03.08, 15:17
      Gdy gimnazja przy liceach startowały w Bydgoszczy, poszedłem bez wahania do
      jednego z nich. I nie uważam się za mutanta, który brał udział w wyścigu
      szczurów. Gdybym nie poszedł do takiego gimnazjum, w mojej rejonówce nie miał
      bym życia. Już w piątej i szóstej klasie miałem problemy z "kolegami" z klasy.
      Na szkołę prywatną moich rodziców na pewno nie byłoby stać, a po co miałem się
      uwsteczniać i jeszcze być ciągle ciemiężony przez "kolegów" z klasy.
      W Bydgoszczy kurator oświaty w momencie gdy istnienie tych gimnazjów było
      zagrożone chronił je przed likwidacją. Nie miał bowiem głupiego podejścia
      "wszystkim równo, czyli gó..".
      Skończmy z tą pseudorównością, bo dojdziemy do "Równo ścinać wszystkie głowy
      wystające zza połowy". Każdy ma inne tepo rozwoju, po co tłamsić tych którym
      bardziej się udaje.
      Ze 100 przeciętniaków nie stworzymy noblistów, z 10 dobrze wyedukowanych i 90
      przeciętniaków łatwiej to uczynić. A są na to szanse. Pewna koleżanka która
      chodziła do takiego gimnazjum (o profilu mat-inf), a później kontynuacji tej
      klasy w liceum jest na MIT.
      • exman Re: ja chodziłem do takiego gimnazjum 08.03.08, 15:26
        idziesz po palach koleżko :)
    • Gość: edek Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 16:02
      Jeżeli standardowy poziom kształcenia w UK jest po niżej średniej w tzw.
      cywilizowanym świecie to muszą występować takie zjawiska jak opisujesz. Moim
      nieprofesjonalnym zdanie powinna być rejonizacja i równanie w górę a nie w dół.
    • united-europe2 Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 08.03.08, 16:59
      nie przesadzajmy z tym wyscigiem szczurow. spojrzcie tu jak te problemy sie
      rozwiazuje

      tltl.myminicity.com/tra
      • Gość: kiki Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.chello.pl 08.03.08, 19:30
        głupstwa! w "zwyklych" szkolach nie ma czasu dla zdolnych dzieci. w
        klasie mojego syna trafil sie jeden niczym nie wyjety "specjalista"
        i zdominowal cala klase, skupiajac uwage nauczycieli wylacznie na
        sobie i na tym, zeby sie jednak nauczyl choc troche czytac i pisac i
        jakos przekolebal przez kolejne klasy. reszta sobie dawala rade, a
        ze zniechecila sie do szkoly i marnowala swoje zdolnosci siedzac i
        nudzac sie sluchajac dukania "specjalisty" to juz trudno.
        najzabawniwejsze byly kolka "zainteresowan", na ktorych nie
        rozwijano zadnych zainteresowan, tylko zmuszano (!!) zdolniejszych
        do uczestnictwa w nich i przygotowywania sie do konkursow
        (nauczyciele chca miec osiagniecia, potrzebne im sa do wlasnych
        karier) - moj syn wielokrotnie prosil, zeby go z takiego "kolka"
        jakos zwolnic, bo to nie zadne kolko, a kolejna lekcja, tym razem
        dla zdolnych. I co tu o gimnazjach dla zdolnych mowic? dobrze, ze
        sa - moze w oncu przestana sie nudzic na lekcjach, a na kolkach
        rzeczywiscie rozwina jakies pasje. A poswiecac sie dla slabych
        uczniow powinni dorosli (nie dzieci) - rodzice i nauczyciele na
        obowiazkowych zajeciach wyrownawczych ("specjalista" nie chodzil, bo
        matka nie posylala, a szkola nie zmuszala). I to by bylo na tyle.
        • Gość: Belferka Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 21:49
          Jestem ciekawa, co jeszcze, poza sztywną rejonizacją, sprawiło, że w Finlandii
          jest tak cudownie. Co robią z dziećmi zaniedbanymi, zagrożonymi demoralizacją,
          agresywnymi, z problemami domowymi? Co może zrobić fiński nauczyciel, jeśli
          dzieciak na lekcji klnie, pluje przeżutym papierem w tablicę albo rozmawia z
          kumplem przez pół klasy? Ja mogę wysłać go do pedagoga (jeśli w ogóle zechce
          pójść) albo zadzwonić do rodziców (co daje efekt na góra tydzień).
          Wielu z tych dzieciaków można by pomóc, ale nie podczas lekcji, nie piątce -
          szóstce naraz, i to pomiędzy tłumaczeniem przedmiotu. Tyle że wymaga to
          fachowca, nieraz od resocjalizacji albo psychologii. Ja się tego nie podejmę.
          Znakomita większośc uczniów mogłaby osiągnąć przyzwoite wyniki także w szkole
          rejonowej. Tyle że nauczyciel nie poradzi sobie z psychoterapią czy
          resocjalizacją. A na specjalistów pieniędzy nie ma, nieliczne szkoły mają
          psychologa na etacie.
          Ciekawe, jak to wygląda w Finlandii.
          • Gość: zmęczony artykuł o dydaktyce w Finlandii IP: 195.28.182.* 09.03.08, 18:38
            Od nich powinniśmy się uczyć “Gazeta Szkolna” nr 38/39



            Uczniowie w Finlandii wydają się jedynymi na świeci, którzy nie tylko osiągają świetne wyniki w nauce, ale również lubią chodzić do szkoły. Skąd to wiadomo? Wystarczy przejrzeć wyniki Projektu Międzynarodowej Oceny Uczniów (PISA), organizowanego przez OECD. W obu dotychczasowych edycjach tych badań, w których udział brało ponad 200 tys. 15-latków z odpowiednio 42 i 31 krajów, bądź to należących do tej organizacji, bądź tylko z nią współpracujących, fińscy uczniowie uplasowali się na pierwszym miejscu. W 2003 roku zwyciężyli bezapelacyjnie, wygrywając we wszystkich kategoriach poza jedną, w której byli drudzy.



            Kryteriami, które brano pod uwagę w teście PISA są: rozumienie tekstów we własnym języku narodowym - w aspektach wyszukiwania w nich informacji, interpretowania i poddawania refleksji oraz krytycznej ocenie - myślenie matematyczne i myślenie w zakresie nauk przyrodniczych. Mierzy się także motywację uczniów do nauki wynikającą z oceny stosunku szkoły do nich samych.

            Szczególnym zjawiskiem fińskim jest niespotykany gdzie indziej “pęd czytelniczy”. Dzieci i młodzież w tym kraju tak bardzo lubią czytać, że aż trudno w to uwierzyć. W teście mierzono także różnicę między wynikami najlepszych i najsłabszych uczniów. Tutaj Finlandia zajęła drugie miejsce... od końca. Okazało się, że uczniowie są tu równie (bardzo) dobrzy. W innych krajach, obok dużej ilości słabo i przeciętnie wyedukowanych, są tacy, którym szkoła nie potrafi w nauce przeszkodzić i to ci uzyskują w testach najlepsze wyniki, zaś rozbieżność między nimi i resztą młodzieży jest spora. Nawet wpływ pochodzenia społecznego na naukę jest tu mniejszy niż gdzie indziej. Dzieci z tzw. trudnych środowisk - rodzin bezrobotnych czy imigrantów – w Finlandii częściej skutecznie kończą naukę w szkole.

            Kolejną zadziwiającą prawidłowością jest to, że nikt w szkole nie oszukuje, nie uchyla się od pracy, a absencja w zajęciach jest zjawiskiem marginalnym. Młodzież zachowuje się w zgodnie z ogólnymi normami społecznymi, dlatego w szkołach nie są potrzebni nie tylko ochroniarze, ale nawet woźni, a o zachowanie czystości i pilnowanie porządku dbają sami uczniowie. Dane fińskiego Ministerstwa Sprawiedliwości pokazują, że wśród nastolatków przestępczość czy nawet lżejsze wykroczenia zdarzają się bardzo rzadko. Z roku na rok ich wskaźniki spadają, np. w latach 1995-2000 ilość przypadków negatywnych zachowań w różnych kategoriach zmniejszyła się o 20-50 procent.

            Analizując te dane można pokusić się o stwierdzenie, że Finowie uwzględnili, z wyprzedzeniem i pewnym naddatkiem, warunki skutecznej reformy systemu oświaty, jakie zidentyfikował Juan C. Tedesco, były dyrektor Międzynarodowego Biura Edukacji UNESCO. Chodzi o osiągnięcie ogólnonarodowego konsensusu, uzyskanego na bazie zbiorowej, obywatelskiej debaty i wdrożenie długofalowego, wieloletniego projektu systemowych zmian: administracyjnych, infrastrukturalnych, programowych oraz, a być może przede wszystkim, tych z zakresu “ludzkiego klimatu” edukacji, zmian uwzględniających też koszty moralne.

            Uznawszy pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku stosowany u siebie niemiecki model oświaty za dramatycznie nieefektywny (na marginesie trzeba dodać, że w teście PISA niemieccy nastolatkowie ledwo co wyprzedzają polskich rówieśników) Finowie podjęli decyzję o gruntownej reformie systemu oświatowego. Rzecz jasna zanim zmiany przyniosły zauważalne efekty, minęło wiele lat. Jednak projekt naprawczy oświaty jest wciąż udoskonalany i dostosowywany do ciągle zmieniającej się rzeczywistości.

            A oto kolejne praktyczne kształty tego systemu. Wbrew międzynarodowej presji ekspertów (lub raczej tych, którzy mają w tym jakiś interes) na poszerzanie zakresu instytucjonalnej opieki nad małym dzieckiem, w Finlandii dzieci rzadko posyła się do przedszkoli. Choć odsetek dzieci preskolaryzowanych (39 proc.) jest tu porównywalny z wynikiem w Polsce, nikt nie podnosi narodowego larum, że część dzieci, szczególnie ze środowisk kulturowo zaniedbanych, nigdy nie dorówna w szkole rówieśnikom, którzy uczęszczali do przedszkola. Wyniki kształcenia tego rodzaju selektywności jednak nie wykazują. Wprawdzie ok. 95 procent sześciolatków chodzi w Finlandii z zerówki, ale i ona jest tam ... nieobowiązkowa. Oba te fakty w zestawieniu z efektywnością fińskiej szkoły burzą święte przekonanie wielu specjalistów, którzy głoszą, że trzeba już dzieci pięcio- a nawet czteroletnie obejmować obowiązkiem szkolnym.

            W Finlandii dziecko idzie do szkoły po skończeniu 7. roku życia. Najpierw jest to szkoła 6-letnia, potem 3-letnia niższa szkoła średnia. Obowiązek, który w tym kraju dotyczy nie szkoły a edukacji, a tę można realizować także poza szkołą, obejmuje okres od 7. do 16. roku życia. Rok szkolny liczy 190 dni. W tym czasie realizowanych jest około 5,5 tys. godzin lekcyjnych. Dla porównania we Włoszech, które osiągają gorsze wyniki w edukacji, w roku jest ponad 8 tysięcy godzin.



            Zaledwie 3 proc. młodzieży kończy edukację na kształceniu obowiązkowym, ale w oparciu o praktyczne doświadczenie zawodowe grupa ta ma możliwość zdobycia co najmniej kwalifikacji zawodowych w ramach standaryzowanych egzaminów profesjonalnych. Na poziomie wyższego kształcenia średniego można wybrać albo szkołę zawodową (dostępne jest kształcenie w 75 zawodach), którą wybiera 27 proc. młodzieży, albo szkołę ogólnokształcącą, gdzie trafia 70 proc. młodzieży. W tej ostatniej szkole uczniowie wybierają kursy przedmiotowe o różnym stopniu zaawansowania, a nauka trwa od 2 do 4 lat. Dwa typy szkół wyższych: uniwersytety, których jest w Finlandii 20, i politechniki (29) dopełniają od góry fiński system oświaty.

            Jak widać system oświaty w strukturalnym zakresie nie różni się od obowiązujących w innych krajach. Istotne różnice pojawiają się dopiero w jego wnętrzu. Jak już wspominałem, fińscy uczniowie osiągają świetne wyniki, mało uczęszczając do szkoły. Owa niewielka ilość godzin lekcyjnych w roku skutkuje tym, że zajęcia zaczynają się o 8 rano, a muszą kończyć się wcześnie, czyli około godziny 13. Jednak szkoła jest otwarta do późnego wieczora, a uczniowie, pod kuratelą opiekunów, również po lekcjach mogą korzystać z jej zaplecza naukowego. Poza tym “zaledwie” 80 procent czasu nauki przeznaczane jest na zajęcia obowiązkowe. Natomiast aż 1/5 nauki szkolnej to czas, w którym uczeń, po konsultacji z rodzicami, realizuje zagadnienia odpowiadające jego zainteresowaniom, a szkoła jedynie mu w tym pomaga. Dobijmy na koniec polskich, już przerażonych “marnotrawstwem czasu” ekspertów oświatowych informacją, że w Finlandii uczniowie nie znają pojęcia “zadań domowych”, realizując w czasie pozaszkolnym tylko nieliczne projekty grupowe i indywidualne. Zresztą jak mieliby odrabiać prace domowe, jeśli wszystkie książki i zeszyty... zostawiają w szkolnych szafkach?

            Jak widać tajemnica sukcesu szkoły nie polega wcale na ekstensyfikacji czasu pracy jej uczniów. Można by więc spytać, czy to znaczy, że polega na okrawaniu wymogów? Wbrew pozorom program obowiązkowej edukacji w Finlandii zakłada liczne i różnorodne treści oraz przedmioty nauczania, wśród których jest miejsce na trzy języki obce, nauczane od samego początku drogi szkolnej, muzykę i plastykę, gdzie indziej uważane za zbędne, religię lub etykę – do wyboru, a także naukę gotowania i obróbki drewna, której uczą się również dziewczęta. Oczywiście wszystkie te treści, wobec relatywnie krótkiego czasu nauki, muszą być odpowiednio uporządkowane, a o wysokim poziomie ich zaawansowania świadczą wyniki międzynarodowych badań. Widać więc, że można zapewnić solidne kształcenie, bez przeładowywania programów zbyt dużą ilością abstrakcyjnych treści kształcenia przedmiotowego. Zasadą jest, by nabyte w szkole umiejętności i wiedza były na co dzień przydatne w życiu.

            ....
            • Gość: zmęczony cd. artykułu o dydaktyce w Finlandii IP: 195.28.182.* 09.03.08, 18:39
              Jedną z innowacji jest w fińskiej oświacie system korepetycji wewnątrzszkolnych. Trzeba przy tym zaznaczyć, że płatne korepetycje są w ogóle zakazane, wszak edukacja ma być bezpłatna. Wiadomo jednak, że niemal wszyscy uczniowie nie radzą sobie z jakimiś wyzwaniami szkolnymi. Jednak podczas gdy w innych krajach uznaje się szkolne braki w opanowaniu programu za naturalne, przy pełnej świadomości, iż kumulują się one w przepaści nie do przeskoczenia, Finowie instalują w każdej szkole kilku korepetytorów, którzy interweniują natychmiast, gdy nauczyciel zauważa, że uczeń ma jakiś problem, pomagając mu w trakcie lekcji w klasie lub w odrębnym pomieszczeniu, dopóki nie zostanie on pokonany. W klasach VII-IX każdy uczeń ma prawo do korepetycyjnego wsparcia 1-2 razy w tygodniu. Nikt nawet nie pomyśli, że mogłoby to zburzyć autorytet nauczyciela, bo przecież w szkole chodzi o dobro dziecka, a nie o narcystyczny komfort nauczyciela.

              Owo fundamentalne założenie - dobro ucznia – był podstawą wprowadzenia głównej zasady systemu oświatowego, zwanej komprehensywnością, zakładającego, ze kształcenie będzie jednocześnie ogólnokształcące, wszechobejmujące i jednolite. Z tej też przyczyny niemożliwym jest w tym kraju tworzenie klas czy ciągów kształcenia dla mniej lub bardziej zdolnej młodzieży. Nie prowadzi się też żadnych rankingów najlepszych czy najgorszych szkół, klas albo uczniów, a rywalizacji nie uważa się za zdrową. Każdemu dziecku codziennie powtarza się, że jest wartością samą w sobie, i że, niezależnie od pewnych niedoskonałości, nad którymi można pracować, jest przecież naprawdę dobre w wielu innych zakresach. Ot, stymulacja zdrowego poczucia sukcesu, wysokiej samooceny, zamiast stałego wpychania dziecka w samoświadomość nieadekwatności lub nawet klęski! Uczniowie nie w pełni sprawni są regularnymi członkami komprehensywnych zespołów klasowych, a jedynie mniej niż 2 proc. o szczególnych potrzebach objętych jest kształceniem specjalnym.

              Co najważniejsze jednak, oświata w Finlandii jest pozbawiona mechanizmów selekcyjnych. Nikt nie może zostać w edukacji odrzucony, stąd też nieznane jest tu zjawisko drugoroczności, ponieważ żaden uczeń nikt nie zostaje na drugi rok w tej samej klasie! Co więcej, uczniowie szkół fińskich, zarówno niższego, obowiązkowego, jak i wyższego szczebla nie zdają przez cały czas swojej nauki – ani w jej trakcie, ani na zakończenie – żadnych egzaminów. Dopiero po ukończeniu wyższej szkoły średniej, o ile chcą podjąć studia, są zobligowani do zdania swoistej matury przygotowanej przez niezależną instytucję państwową. Na takie rozwiązanie każdego roku decyduje się 60-70 proc. młodzieży. Gdyby jednak absolwenci szkół średnich nie czuli się do niej dobrze przygotowani, mogą bezpłatnie przedłużyć naukę o rok i w tym czasie chodzić na zajęcia, które przygotowują do specjalnie tego egzaminu.

              Mimo takich rozwiązań ocenianiu przypisuje się dużą wartość. Jest ono jednak zorientowane na ogląd całości procesu uczenia się, w którym sam uczeń uczestniczy od fazy planowania pracy, przez kontrolę jej realizacji, aż po ocenę jej efektu końcowego, w którym uwzględnia się także przyjęte przez niego strategie uczenia się i postawy wobec nauki. Samoocena jest tu równie istotna jak wspierające oceny nauczycieli i kolegów. Powszechnie korzysta się z filozofii i metodologii oceniania kształtującego, z coraz powszechniejszym zastosowaniem techniki portfolio. Wprawdzie stosuje się w ogólnej, nie zaś redukowanej zadaniowo ewaluacji stopnie (od 4 do 10), ale określają one stopień zaawansowania w danym przedmiocie i nie rzutują negatywnie na karierę edukacyjną dziecka, dając mu jedynie orientację we własnych kompetencjach i stanowiąc wskazówki do dalszej nauki. Natomiast rodzice raz, dwa razy do roku otrzymują ze szkoły raport o postępach w nauce.



              Nauka odbywa się przez praktyczne działanie, eksperymentowanie, a teoria pojawia się tylko w podsumowaniach. Mało jest podręczników, za to dużo notesów. Uczniowie rozwiązują zadania - zróżnicowane z uwagi na indywidualne zaawansowanie - chodząc po klasie, korzystając z różnych źródeł, komunikując się między sobą i rozmawiając z nauczycielem, a jednak nie przekraczają przy tym reguł dyscypliny. Nauczyciele po prostu są dla nich autorytetami.

              Jeśli zaś chodzi o samych rodziców, to w Finlandii, zupełnie inaczej niż dzieje się to w innych krajach, gdzie za dobrego uchodzi rodzic bierny, są oni traktowani przez szkołę jak partnerzy, mają więc wpływ na podejmowane decyzje. Dużo wiedzą o jej funkcjonowaniu nie tylko z relacji dziecka, lektury raportów czy z szkolnych stron internetowych, ale także z bardziej bezpośrednich form komunikacji z nauczycielami. A jeśli już o nauczycielach mowa, to należy w tym miejscu wspomnieć, że aby nim zostać podczas egzaminów wstępnych trzeba pokonać aż 8 innych kandydatów. Studia nauczycielskie trwają pięć lat, przy czym w trakcie pracy w szkole nauczyciel ma obowiązek dokształcania się, który realizuje po godzinach pracy, a zanim ją podejmie, musi pokonać aż 10 kontrkandydatów. Co ciekawe, w fińskiej sześcioletniej szkole elementarnej to wychowawca klasy uczy wszystkich lub niemal wszystkich przedmiotów. Jego zadaniem nie jest bowiem wykładanie zaawansowanej teorii, a zainteresowanie ucznia światem, zachęcanie go do aktywności, stymulowanie jego poczucia satysfakcji.

              Chociaż nauczyciel zarabia relatywnie niewiele, bo 2-3 tys. euro to jest darzony powszechnym szacunkiem społecznym, a warunki, w których pracuje, są naprawdę dobre. Obok prestiżu cieszy się zaufaniem przełożonych, bo w szkołach nie ma hierarchicznego dystansu między dyrektorem a nauczycielami, nie jest sprawdzany w swojej pracy, a wizytatorzy z ministerstwa edukacji (kuratoria w ogóle nie istnieją) służą mu wsparciem. Wyniki zewnętrznych ewaluacji są podawane do wiadomości jedynie nauczycielom ocenianej szkoły.

              Cały system administracyjny oświaty fińskiej jest silnie zdecentralizowany. W ministerstwie edukacji, które łączy pracę urzędników dwóch odrębnych ministrów: edukacji i nauki oraz kultury pracuje zaledwie trzystu urzędników. Zajmują się oni: wdrażanie postanowień parlamentu dotyczącymi oświaty, wydawaniem szczegółowych rozporządzeń, ustalaniem z organami prowadzącymi szkoły ogólnych ram nauczania, kompensowaniem środowiskowych nierówności i prowadzeniem w każdym roku ewaluacji kilku szkół. Narodowa Rada Edukacji, ciało eksperckie podporządkowane ministerstwu, pracuje nad rozwojem celów, treści i metod edukacji, a także narodowych programów kształcenia ogólnego i zawodowego, a Rada Ewaluacji Oświatowej przygotowuje zewnętrzne sprawdziany o znaczeniu strategicznym. Jednak konkretne decyzje podejmują dyrektor szkoły i nauczyciele wraz z władzami lokalnymi. To oni decydują o tym co najważniejsze, czyli inwestycjach i programach.

              Wydatki na oświatę po połowie ponoszą państwo i gminy, a w szkołach bezpłatne są m.in.: transport, codzienny obiad, przybory szkolne i opieka zdrowotna. Starsi uczniowie otrzymują granty i stypendia. Nawet szkoły prywatne, których jest zaledwie 70 przy 4 tys. publicznych, są finansowane przez państwo. Szkoły liczą do 400 osób są jasne, kolorowe i przestrzenne. Do dyspozycji uczniów są przyszkolne warsztaty, a na korytarzach wygodne kanapy do czytania oraz stoły do gry w szachy.

              Wygląda na to, że w Finlandii odkryto zaklęcie do edukacyjnego “Sezamu”. Czy jednak sami Finowie są już całkowicie zadowoleni? Ależ skąd! Martwią się tym, że dziewczynki uczą się lepiej od chłopców, że adaptacja imigrantów jest niepełna, trapi ich słabość wyposażenia bibliotek szkolnych. Uznają, iż mają kłopoty z budżetem, z najsłabszymi uczniami, z przypadkami używania alkoholu i narkotyków. Nie spoczywają jednak na laurach.

              • Gość: zmęczony cd. artykułu o dydaktyce w Finlandii IP: 195.28.182.* 09.03.08, 18:40
                Zapraszają też inne kraje do swego rodzaju “turystyki edukacyjnej”. Szkoda, że nie widać wśród tych turystów reprezentantów polskiej oświaty. Może nam do takiego kraju za daleko?! Prawdą jest, że Finom pomóc mogła tradycyjna protestancka (prezbiteriańska) etyka pracy i kult edukacji oraz że przy aktualnym stopniu demoralizacji Polaków, także dzieci i młodzieży, próba przeszczepiania fińskich “rozwiązań” mogłaby być ryzykowna. Jaki jednak mamy wybór, gdy potrzeba zmian jest tak ewidentna?! Może więc zaufajmy sobie wzajemnie i spróbujmy pouczyć się od Finów?! Bo to, że od kogoś musimy się przecież uczyć, nie ulega wątpliwości...

                KONIEC
                • Gość: Belferka Re: cd. artykułu o dydaktyce w Finlandii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 22:43
                  W tych oklicznościach przyrody jedynym rozwiązaniem będzie chyba sposób
                  Mojżesza: wyprowadzić na pustynię wszystkich związanych z oświatą i prowadzać
                  przez 40 lat, aż wymrą, a wtedy można zacząć budowanie od podstaw z młodymi.

                  Kurka, niegłupie to jest, ale indywidualne działania to półśrodki. Faktycznie
                  trzeba by ruszyć cały system.

                  Jak tu zdobyć ministra edukacji o duszy rewolucjonisty?
              • beatrix13 niechaj polscy nauczyciele uczą się od fińskich 09.03.08, 20:33
                zaangażowania na rzecz ucznia, a potem wysuwają żądania finansowe
                • Gość: ja Re: niechaj polscy nauczyciele uczą się od fiński IP: 62.69.212.* 09.03.08, 21:26
                  Co robisz w życiu? Jaki zawód wykonujesz? Bardzo dobrze znasz pracę nauczyciela.
    • Gość: gość Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 00:01
      To skandal,że naczelny "wyborczej" w swoich wywodach promuje poglądy
      niejakigo Chwata, który publicznie i bezwstydnie przyznał się do
      swojego ateizmu. Miasto zdaniem Chwata to rodzina, ale rodzina bez
      Boga!
    • Gość: dred Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 00:09
      Jeśli chodzi o liczebność klas to z tego co się orientuje Szczecin pani Masojć
      uznał, że nie stać go na mało liczne klasy, bo to za dużo kosztuje, a miasto ma
      inne priorytety niż edukacja. Z tego powodu przecież zlikwidowano SP nr 21,
      która przy nieprzeładowanych klasach w tamtym roku, o ile pamiętam, zajęła
      pierwsze miejsce po testach kompetencyjnych szóstoklasistów wśród szkół publicznych.
    • Gość: gosc Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 12:59
      przepraszam bardzo
      a co myślicie ze w takim gimnazjum nr 16 a tym bardziej liceum XIII nie ma
      narkotyków, papierosów i alkoholu???? Sam chodze do trzynastki i nacpani
      licealiści chodzący po korytarzach, pielgrzymki na dlugiej przerwie na
      papieroska to codzinnośc tak wiec prosze nie robic z XIII takiej legendy ludzi
      poukladanych !!!!!
    • beatrix13 Nie zmuszajmy dzieci do równania w dół 10.03.08, 19:21
      nt
    • Gość: Ona Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.chello.pl 10.03.08, 22:19
      Dziekuję red. W. Jachimowi za głos rozsądku.
      Byłam dzisiaj w Zamku na konferencji w sprawie Raportu PISA 2006
      czyli wyników naszych polskich 15-latków na tle rówieśników z
      całego świata. Kierujący zespołem polskich ekspertów dr. hab.
      Federowicz podkreślał, że na całym świecie słabsi powinni uczyć się
      z najlepszymi, bo jedni oddziaływują na drugich pozytywnie.Wspomniał
      też o krzywdzie jaką robią media cytując suche dane - wyniki-
      egzaminów (OKE), które nie są porównywalne bowiem co roku sprawdzają
      inne umiejętności wśród uczniów! Trzeba badać wiedzę i umiejętności
      ucznia przychodzącego do szkoły i ją opuszczającego - dopiero tzw.
      przyrost wiedzy daje nam w miarę rzetelną informację o pracy danej
      szkoły.A Pani Kowalewska podając wyniki "rankingu" nie wspomniała o
      tym, że w tych najlepszych szczecińskich szkołach większość uczniów
      korzysta .. z korepetycji (badał to ktoś?). No i do tych szkół coraz
      wiecej uczniów z terenu przychodzi czyli "kwiat" młodzieży
      zachodniopomorskiej.........
      Proponuję zapytać Panią Zofię Hryhorowicz z OKE Poznań co sadzi na
      temat wyników szkół szczecińskich.
    • Gość: narops Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 00:33
      Panie redaktorze. Zgadzam się z Panem całkowicie. Gratuluję artykułu.
      • Gość: primus inter pares do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 12.03.08, 13:31
        kwiat szczecińskich 13- latków, ambitni, inteligentni, pracowici, dla których
        pasja jest nauka, czego nie rozumieją ci, którzy tacy nigdy szans mieć nie byli
        i których dzieci są miernymi uczniami, także dla słabych nauczycieli ,jak hero
        77 ze słabych szkół, dla takich ludzi szkoły o wysokim poziomie nauczania,ze
        świetna kadra są solą w oku,
        cóż zawiść i zazdrość to brzydkie cechy

        aż serce roście patrząc na blisko 300 osób starających się o dostanie do 3 klas
        lingwistycznych gimnazjum 42
        • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 12.03.08, 19:37
          Może i jestem słabym nauczycielem. Zawiść natomiast przemawia przez Ciebie, bo
          nie wszyscy nauczyciele uczący w słabych szkołach są słabi. Tworzenie takich
          podziałów ( szkoły dla lepszych i gorszych)prowadzi właśnie do takich postaw jak
          Twoja. Skreślasz ludzi na starcie. To, Ze uczę w słabym gimnazjum nie koniecznie
          wynika z faktu, że jestem słabym nauczycielem. Jestem pasjonatem, któremu zależy
          na uczniu, obojętnie jaki on jest. Nie zależy mi na produkowaniu naukowców
          spełniających chore ambicje swoich czasem zakompleksionych rodziców. Uczeń w
          wieku 12 lat jeszcze nie jest na tyle ukształtowany, aby dokonywać takich
          wyborów (są wyjątki)sam.
          Zostanę w tym moim słabym gimnazjum, bo tam też musi ktoś uczyć. Może jestem
          nieudacznikiem, ale kim Ty jesteś, by mnie osądzasz.
          • beatrix13 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 12.03.08, 20:56
            całe szczęście hero77,że uczysz w słabym gimnazjum,bo szkoda
            byłoby,aby w szkole dla uczniów wybitnie zdolnych uczył mierny,
            sfrustrowany nauczyciel,bez pasji i powołania, typowy ZNP-owiec z
            roszczeniami,
            zastanawia mnie dlaczego tak nienawidzisz zdolnych uczniów?
            kompleksy,że jajo mądrzejsze od kury może być?
            o twojej pracy świadczą wyniki, pochwal się ilu wychowanków
            doprowadziłeś do finałów konkursów, ilu dostało się do dobrych liceów
            • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 08:08
              1. Nigdy nie należałam do związków zawodowych, nie popieram ich działalności.
              2. Jak byś mnie znała wiedziałabyś jakie jest moje zdanie na temat roszczeń
              nauczycieli ze związków.
              3. Nigdy nie strajkowałam i nie mam zamiaru tego robić.
              4. Moja praca to pasja, bo inaczej nie pracowałabym w szkole, wysłuchując opinii
              jacy to nauczyciele są beznadziejni.
              5. 7 finalistów i dużo więcej w półfinałach. Biorąc pod uwagę słabość mojego
              gimnazjum wynik bardzo mnie zadowala.
              6. Nagroda Ministra Oświaty za osiągnięcia.
              7. Wiele dyplomów i nagród.
              NAJWAŻNIEJSZE szacunek i wsparcie rodziców i uczniów, którzy mnie znają.
              SATYSFAKCJA Z PRACY mimo takich ludzi jak Ty. Pozdrawiam
              • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 08:13
                Acha bardzo lubię wszystkich uczniów, także tych zdolnych. W swojej pracy
                spotykam się często z uczniami renomowanych szkół, także na korepetycjach. Żal
                mi ich, bo nie zawsze mają ochotę być tam gdzie są. To rodzi w nich frustrację
                (nie we wszystkich oczywiście). W tym roku szkolnym do mojego gimnazjum trafiła
                trójka dzieci z renomowanego gimnazjum. Wybrały zdrową szkołę a nie wyścig
                szczurów jaki zafundowali im rodzice. Zapytaj ich co czuły a co czują teraz.
                • tylo Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 09:40
                  > W tym roku szkolnym do mojego gimnazjum trafiła
                  > trójka dzieci z renomowanego gimnazjum. Wybrały zdrową szkołę a
                  > nie wyścig szczurów jaki zafundowali im rodzice. Zapytaj ich co
                  > czuły a co czują teraz.

                  Dobrze hero, ale jest też druga strona medalu - trójka przyszła do
                  ciebie, a ilu chciałoby odejść?? Tego nie wiemy. Może 10 jest tam
                  tylko dlatego że nie dostało się do "lepszego gimnazjum".
                  Zwróć jednak uwagę na niekonsekwencję - chcemy dla dzieci jak
                  najlepiej, żeby nie brały udziału w wyścigu szczurów i ..... nie
                  dajemy im możliwości wyboru (im i ich rodzicom). Skoro chcemy dla
                  dzieci dobrze, to nie wprowadzajmy ograniczeń. Niech każdy podejmuje
                  własne decyzje i za nie odpowiada.
                  Nie raz jako mały brzdąc słyszałem od rodziców "ucz się, żebyś miał
                  lepiej niż my". I dokładnie tego samego chcę od mojego dziecka -
                  żeby miało lepiej niż ja. Ale to ja chcę podejmować decyzję co do
                  edukacji. Ja, bo to moje dziecko.


                  • Gość: hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: 62.69.212.* 13.03.08, 16:21
                    Gdybyś zechciał przeczytać wszystko co napisałam, to wiedziałbyś, że nie jestem przeciwnikiem elitarnych szkół. Niech będą, tylko w rozsądnych ilościach. Zbyt duża ich liczba sprawi, że stracą na wartości. Skoro wybitnych mamy tylko ok. 10 % to niech pozostaną wybitni, dajmy im szansę. Natomiast czytając wypowiedzi mam wrażenie, że Szczecin to miasto genialnych dzieci, tylko szkoły i nauczyciele są beznadziejni. Pozamykajmy rejonówki, te złe 90%wywieźmy z miasta. Nauczyciele razem z nimi niech jadą. W ich miejsca niech powstaną elitarne szkoły. Tylko nie wiem kto będzie na tyle dobry by w nich uczyć skoro wszyscy nauczyciele to nieudacznicy. Może rodzice?
                    • Gość: ja Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: 62.69.212.* 13.03.08, 16:30
                      Jeśli mamy mierzyć wiedzę dzieci testami, to testy w elitarnych szkołach powinny
                      być na dużo wyższym poziomie a nie dla przeciętnych tak jak to jest teraz.Wtedy
                      mielibyśmy miarodajne wyniki przyrostu wiedzy.Skoro jestem wybitny to
                      rozwiązanie przeciętnego testu nie jest dla mnie problemem. Pracujmy na swoim
                      poziomie.
                    • zanut Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 16:45
                      Obecne cztery pozarejonowe gimnazja umożliwiają rozwój dzieciom
                      uzdolnionyn językowo: gimn. 42(przy LO IX) klasa dwujęzyczna z
                      niemieckim lub z angielskim a od tego roku jeszcze z francuskim,
                      gimn 32. dwujęzyczna z hiszpańskim, lub matematycznie: gimn. 16
                      (przy LO XIII) i gimn. 46 (przy LO V klasa matematyczna z
                      poszerzonym j. angielskim). Gimn. 16 ma jeszcze dwie klasy ogólne.
                      Wydaje mi się, że możnaby było utworzyć klasy humanistyczne lub
                      przyrodnicze przy innych liceach np. II czy I.
                      Myślę też, że problemem w ginazjach rejonowych nie jest brak dzieci
                      uzdolnionych czy kiepska kadra ale raczej przeładowane klasy,
                      kłopoty z dyscypliną i anonimowość uczniów, brak pedagogów i czasu
                      na wychowywanie uczniów. Problemy dzieci z patologicznych rodzin
                      łatwiej byłoby zauważyć i rozwiązać w małej szkole i w małej grupie,
                      ale w naszym mieście nastała era szkół-molochów. Czasami winni są
                      też rodzice, którzy podważają autorytet nauczyciela albo swoją
                      odpowiedzialność za wychowanie swojego dziecka chcą przerzucić na
                      szkołę.
                    • tylo Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 17:48
                      > Niech będą, tylko w rozsądnych ilościach.
                      a co to znaczy "rozsądna ilość"?? Nie ma takiej miary. W końcu
                      jesteś za czy jednak za, ale nie do końca?? Niech ich będzie tyle
                      ile chce rynek. Jak będzie za duży wybór, to my rodzice zrobimy już
                      odpowiednią segregację. Ale zrobimy to my, a nie ktoś za nas. A że
                      za rok parę szkół trzeba będzie zamknąć - taki jest wolny rynek.

                      > Tylko nie wiem kto będzie na tyle dobry by w nich uczyć skoro
                      > wszyscy nauczyciele to nieudacznicy.
                      No jakoś teraz te "elitarne" szkoły mają kadrę.
                      • Gość: ja Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: 62.69.212.* 13.03.08, 17:55
                        a reszta nauczycieli pracuje w rejonowych gimnazjach a to przecież miernoty
                      • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 18:06
                        Segreguje to się odpady. A na wolnym rynku handluje się towarami a nie
                        dziećmi.Dzisiejszy świat rodziców "ambitnych" niestety sprowadza się do takiego
                        traktowania swoich dzieci.Ci lepsi z większym portfelem i ci bez pieniędzy,
                        którzy skazani przez to są na porażkę. Ambitni rodzice nie wszystko można kupić.
                        Dzieci to nie towar na rynku.
                        • beatrix13 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 20:08
                          hero77 napisała:

                          > Ci lepsi z większym portfelem i ci bez pieniędzy,
                          > którzy skazani przez to są na porażkę.
                          ...........................
                          ??????
                          akurat te elitarne gimnazja są publiczne,a więc i dla tych bez
                          pieniedzy,
                          to nie gimnazjum natowskie za 700 euro czesnego miesięcznego

                          >Ambitni rodzice nie wszystko można kupić

                          ..................
                          owszem,uzdolnień nie można,ale już korepetycje u Ciebie można
                          • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 21:23
                            Korepetycje u mnie nie są odpłatne. Zapraszam na nie. Jak już wspomniałam lubię
                            swoją pracę. Nie uczę dla pieniędzy, gdyby mi na nich zależało zmieniłabym pracę.
                            A bogaci rodzice mają pieniądze aby posłać swoje "uzdolnione" dzieci na
                            korepetycje, aby dostały się do lepszej szkoły a później w niej przetrwały.
                            Sprawdź ilu uczniów dobrych szkół korzysta z korepetycji. To nie są moje wymysły
                            a fakty.

                            Trzeba trochę poznać świat zanim się go skrytykuje.
                            Zapytaj wykładowców na matematyce co sądzą o liceum nr 13. Dlaczego wielu z nich
                            nie chce tam uczyć. Dlaczego uciekają po paru miesiącach pracy. Nie dlatego, że
                            są złymi fachowcami i się do tego nie nadają (bo pewnie zaraz pojawią się takie
                            głosy).
                            • beatrix13 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 21:34
                              wiesz hero77 tak się składa,że znam wykładowców z Instytutu
                              Matematyki i mają zdecydowanie lepsze zdanie o LO XIII ,w
                              przeciweństwie do Ciebie;
                              faktycznie ta rozmowa prowadzi do nikąd, bo cały czas uparcie
                              powtarzasz swoje schematyczne banały o wyścigu szczurów,
                              zmuszaniu ,zakompleksionych rodzicach ,a tak naprawde jawisz się
                              bardzo zakompleksionym i sfrudtrowanym belfrem

                              • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 21:52
                                Niech ostatnie zdanie należy do Ciebie. Tak masz rację jestem zakompleksionym
                                ale mimo wszystko szczęśliwym belfrem.
                                A środowisko z Instytutu Mat znasz tylko z opowiadań niestety.
                                • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 21:55
                                  Nie mam zdania na temat liceum nr 13, bo poza rankingami (choć to ogromny
                                  sukces) nigdzie ich nie widać i nie słychać. Nie mam podstaw aby wyrobić sobie
                                  zdanie o tym liceum.
                                • beatrix13 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 22:33
                                  skoro lepiej wiesz:))o czym ja wiem:))
                                  dzięki takim jak ty belfrom zachodnipomorskie jest na dole tabeli
                                  próżnym ,schematycznym, niereformowalnym, którzy tylko swoją rację
                                  uznają i nie widzą,że to oni są winni złych wyników nauczania
                                  • Gość: hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: 62.69.212.* 13.03.08, 22:46
                                    Widzę, że Ty też mnie bardzo dobrze znasz. :))
                                    Pewnie byś się zdziwiła.
                                    • Gość: primus inter pares Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 14.03.08, 08:55
                                      hero77 to faktycznie hero, bo tyle osiagnięć,nagród, olimpijczyków, a nadal
                                      marnuje się w marnej szkole i jeszcze korepetycji darmowych udziela,
                                      hmm fascynujące, jak mawia Alutka
                                      • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 12:04
                                        Nie uważam abym się marnowała w rejonowym gimnazjum. Lubię wyzwania. Do szkoły chodzę do pracy. Każdy uczeń jest dla mnie wyzwaniem. Lubię to co robię. Korepetycje są dla chętnych, którzy na lekcji z jakichś powodów nie dali rady lub dla tych, którzy chcą czegoś więcej. Dlaczego tak łatwo wszyscy przyjmują, że wszyscy nauczyciele (poza szkołami "elitarnymi) są nieudacznikami. W tym kraju jest naprawdę dużo wspaniałych nauczycieli, którzy robią dużo dla dzieci. Tylko trudno się innym z tym pogodzić. Każdy z nas ma inne cele w życiu. Jak już poczuję , że do szkoły chodzę aby odbębnić swoje godzinki, to zrezygnuję z pracy. Po co się męczyć. Skoro Was tak męczy Wasza praca, to nie znaczy, że wszyscy mają tak samo.
                                        Nie wszyscy nauczyciele zajmują się tylko i wyłącznie protestami i narzekaniem. Tylko jak czytam takie posty to trochę ogarnia mnie zwątpienie czy warto to jeszcze robić. Każdy z nas pracuje dla jakichś efektów. Jeżeli w dużym procencie efektem jest niezadowolenie i niewiara w to, że ktoś może naprawdę pracować, to chyba nie ma to większego sensu.
                            • tylo Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 09:02
                              > A bogaci rodzice mają pieniądze aby posłać swoje "uzdolnione"
                              > dzieci na korepetycje, aby dostały się do lepszej szkoły a później
                              > w niej przetrwały.
                              Jak ktoś jest głupi, to korepetycje nie pomogą. Tu potrzeba jeszcze
                              chęci. Lub kupowania ocen.

                              > Sprawdź ilu uczniów dobrych szkół korzysta z korepetycji. To nie
                              > są moje wymysły a fakty.
                              A ja to zinterpretuję inaczej - dużo ich korzysta z korepetycji, bo
                              szkoła od nich wymaga dużo. Czy to źle że wymaga??
                              W słabych szkołach nie chodzą na korki, bo szkoła jest słaba,
                              nauczyciele niewymagający i nie ma motywacji do nauki.

                              Ale wcale się nei dziwię, że nauczyciele nie przykładają się do
                              roboty. Za takie śmieszne pieniądze też bym się nie przykładał. I
                              może żeby dorobić do pensji dają korki. A żeby dawać korki muszą ...
                              słabo uczyć. I koło się zamyka. Skoro łowcy skór potrafili zabijać
                              dla kasy, to dlaczego nauczyciele nie mieliby uczyć nieskutecznie??
                              Oczywiście nie wszyscy.

                              > Trzeba trochę poznać świat zanim się go skrytykuje.
                              BRAWO!!!! A Ty masz dzieci w przedszkolu, szkole?? Popatrz na świat
                              naszymi oczami, oczami rodziców.
                              • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 12:14
                                Szkoła powinna wymagać tyle ile jest w stanie nauczyć. Nie można wymagać od
                                ucznia więcej, bo nadrobi to na korkach. Nie są to zatem szkoły dla zdolnych
                                tylko dla tych, którzy mają pieniądze na zdobywanie wiedzy.
                                W szkołach rejonowych wyobraź sobie też są wymagania, niespodzianka?
                                Szkoda tylko, że nikt nie wymyślił pigułki z wiedzą bez konieczności uczenia
                                się. W szkołach rejonowych też trzeba się uczyć. Skąd niby te słabe wyniki skoro
                                nikt nic nie wymaga. Jak bym nie wymagała to stawiałabym oceny za nic.

                                Mam dziecko, które w tym roku idzie do rejonowej szkoły. Nie dlatego, że jest
                                słabe. Dużo z nim pracuję w domu. Bo w przeciwieństwie do wielu rodziców uważam,
                                że wiele zależy od rodziców nie tylko od szkoły.
                                Co zrobili rodzice dzieci zdolnych, które niechcący trafiły do rejonowych szkół,
                                aby nie zaprzepaścić ich wiedzy?
                                • Gość: muminkowa Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.08, 13:49
                                  Moje dziecko chodzi do gimnazjum nr 42. Nie uważam, żeby nauczyciele
                                  wymagali więcej od tego czego uczą na lekcji. Nie płacę też za
                                  korepetycje. Nie widzę również, aby moje dziecko zarywało noce
                                  przyswajając potrzebną mu wiedzę. I ten wysiłek pozwala mu być w
                                  czołówce uczniów w szkole( pod względem średniej). Do tej, nazywanej
                                  przez was, elitarnej szkoły nie chodzą tylko dzieci bogatych
                                  rodziców, którzy ich wiedzę kupują na korkach.
                                  • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 14:25
                                    I to tylko świadczy o tym, że Twoje dziecko jest w tych 10% najzdolniejszych.
                                    Jest w szkole, w której powinno być, dla najzdolniejszych. Jest jednak wiele
                                    dzieci, które korzystają z korepetycji, bo tyle się wymaga. To świadczy o tym,
                                    że zostały tam upchnięte, aby nazywało się, że są wśród najzdolniejszych. I nie
                                    piszę tu o uczniach wszystkich. Kto będzie chciał to zrozumie. Pozdrawiam
                                • beatrix13 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 21:56
                                  hero77 napisała:

                                  > Mam dziecko, które w tym roku idzie do rejonowej szkoły. Nie
                                  dlatego, że jest słabe. Dużo z nim pracuję w domu.

                                  ...............
                                  a moje zdało i dostało się z pierwszą lokatą do elitarnego,a
                                  pracowac w domu nad lekcjami nigdy nie musiałam, bo uczeń zdolny
                                  ogarnięty pasją uczenia chłonie wiedzę zdecydowanie szybciej od
                                  słabego i zajmuje mu nauka nieporównywalnie mniej czasu;
                                  nigdy korepetycji sama brać nie musiałam i na pewno nie będą one
                                  potrzebne mojemu dziecku, więc obalam tym twoją tezę,że elitarne
                                  szkoły są dla ludzi z grubym portfelem
                                  • Gość: hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: 62.69.212.* 14.03.08, 22:04
                                    No i gratuluję. Moje dziecko idzie do szkoły podstawowej i samo chce się uczyć,
                                    ja mu tylko w tym pomagam. Nawet jeśli nie będzie już potrzebowało mojej pomocy
                                    to chętnie posiedzę z nim i podyskutuję, bo dorośli jednak troszkę więcej wiedzą.
                                    Wybierasz sobie oderwane fragmenty moich wypowiedzi i czepiasz się. Jak byś
                                    postarała się choć trochę zrozumieć sens moich wypowiedzi, to może nie miałabyś
                                    powodu. Pozdrawiam i kończę tę dyskusję, bo lepiej przygotować się do pracy z
                                    nieudacznikami z rejonowego niż czytanie jakąto wielką krzywdą dla dziecka jest
                                    znaleźć się w nim.
                  • Gość: ja Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi IP: 62.69.212.* 13.03.08, 23:04
                    Jak zabraknie mu jednego punktu do elitarnej szkoły, to nie będzie się starał
                    aby się dostać do dobrego liceum. Mamy różne dni, a dzieci w podstawówce nie są
                    przyzwyczajone do egzaminów. Dziecko się zestresuje i co, ma być skreślone tylko
                    dlatego, że nie dostało się do renomowanej szkoły. Liceum 13 go nie przyjmie, bo
                    nie skończyło jego gimnazjum? Dajmy równe szanse wszystkim. A co z tymi, którzy
                    dopiero w gimnazjum odkrywają, że chcą dalej się uczyć. Sorry za późno i idź
                    sobie do miernego liceum. To nic, że jesteś zdolny, nie skończyłeś naszego
                    gimnazjum.
                • beatrix13 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 19:56
                  hero77 napisała:

                  > W tym roku szkolnym do mojego gimnazjum trafiła trójka dzieci z
                  renomowanego gimnazjum. Wybrały zdrową szkołę a nie wyścig
                  szczurów jaki zafundowali im rodzice.

                  .............................................
                  cóż , widocznie były za słabe na tamte gimnazja,
                  egzaminy nie gwarantują ukończenia szkoły,
                  tak jak dostanie się na OXford ukończenia go, po drodze wielu wypada
                  z gry, to naturalna selekcja;
                  dlaczego twierdzisz ,że rodzice zafundowali dzieciom wyscig szczurów?
                  dlaczego ubezwłasnowalniasz 13-latków? nawet kodeks cywlny jest dal
                  nich łaskawszy od ciebie;
                  może powinnaś porozmawiac z pozostałymi uczniami , poza tymi 3
                  najsłabszymi (niewielki %),żeby dowiedziec się ,że to był ich
                  świadomy wybór uczyc się w świetnych szkołach z ludźmi,którzy chcą
                  się uczyć ,a nie przepękać kolejne kilka lat jak to ma miejsce w
                  wielu przypadkach w słabych gimnazajch;
                  przeczytaj w tym wątku wypowiedzi uczniów, którzy cieszą się ,że w
                  końcu nie są wyszydzani tak jak to miało miejsce w podstawówkach
                  no i nie powtarzaj utartego sloganu "wyścig szczurów", bo on
                  bezpodstawny jest
                  nie można zarzucać utalentowanym uczniom ambicji, talentu, chęci do
                  nauki ,a ich rodzicom dbałośći o ich rozwój intelektualny w
                  optymalnych warunkach
                  • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 13.03.08, 20:15
                    Strasznie egoistyczne myślenie, typowe dla wychowanków "elitarnych" szkół. Liczy
                    się tylko to co ja myślę, a wszyscy, którzy myślą inaczej są słabi. Pozdrawiam.
                    Ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Jest tylko opinią zakompleksionych
                    rodziców, którzy swoje kompleksy leczą dziećmi.
                    Pozdrawiam i radzę poczytać trochę psychologii i pedagogikii, to mimo wszystko
                    pomaga w wychowaniu dzieci.
                    • tylo Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 09:20
                      dzięki za cenne rady. Weźmiemy je sobie do serca i piszę to bardzo
                      poważnie. Jednocześnie nie pozostaje nam nic innego jak odwzajemnić
                      się równie cenną radą - każdy sam wie, co jest dla niego najlepsze.

                      PS
                      > Strasznie egoistyczne myślenie, typowe dla
                      > wychowanków "elitarnych" szkół
                      nie jestem wychowankiem "elitarnej" szkoły. Wychowałem sie w małej
                      mieścinie, w klasie było 30 osób od spadkowiczów po ludzi zdolnych.
                      Moi nauczyciele, to ludzie innej daty, ale i czasy wtedy były inne.
                      I nie zamieniłbym tamtych lat na inne.
                      • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 12:47
                        sam sobie odpowiedziałeś. Dziś nauczyciele są bardziej wykształceni niż byli
                        kiedyś. Jaki wniosek skoro dziś nauczyciele są głupi. Wiedza ogłupia.
                        • tylo Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 14:48
                          >Jaki wniosek skoro dziś nauczyciele są głupi. Wiedza ogłupia.
                          nie bądź już dla siebie taka ostra. Ja raczej bym powiedział, że się
                          mniej angażują, mają mniejszą motywację lub po prostu im się nie
                          chce. Znam paru nauczycieli, którzy zostali nimi tylko dlatego, że
                          nie dostali się na inne studia. I czego od takich wymagać?? Do końca
                          życia będą mieli pretensję do losu jaki to był dla nich ślepy.

                          czas zakończyć tę dyskusję, bo faktycznie nie wnosimy już nic nowego.

                          Ale ciekawi mnie czy jakbyś miała propozycję przejścia do takiej
                          elitarnej szkoły to co?? Przeszłabyś?? Szykuje się podobno takie
                          nowe otwarcie.
                          • hero77 Re: do elitarnych gimnazjów zdawali najmadrzejsi 14.03.08, 15:55
                            Dopóki ta praca przynosi mi satysfakcję i nie zmuszam się aby rano wstać,
                            zostanę w mojej rejonówce. Uwielbiam moich uczniów ze wszystkimi ich problemami.
                            Rozwijam się, bo praca z uczniem problemowym i zdolnym to dwie bajki. Nauczyłam
                            się dzielić czas tak, aby każdy uczeń mógł skorzystać. Ja naprawdę lubię swoją
                            pracę i szkołę. Tam każdy uczeń jest inny, jest innym wyzwaniem a w szkole np.
                            przy 13 nauczyciel nastawia się na produkcję olimpijczyków. Znam kilku z nich,
                            ich praca jest monotonna.Ale niektórzy to lubią i trzeba to szanować. Ja zostanę
                            przy swoim a jak mi się znudzi to odejdę z zawodu. Pozdrawiam i życzę sukcesów i
                            nauczycieli, którzy ten sukces pomogą osiągnąć. Czasami nie trzeba daleko szukać.
    • Gość: mika Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.globalconnect.pl 12.03.08, 17:31
      Nie mam nic przeciw gimnazjom przy lo. G16 to dobre gimnazjum, uczy
      sie tam moj syn, i nie widze, aby jakos specjalnie sie przemeczal,
      wyjatkowo duzo uczyl itp. Natomiast on sam stwierdzil, ze cieszy sie
      ze wybral ta szkole. Ktoregos razu poszedl w swoim mundurku do
      rejonowego swojego g, do starych kolegow z sp, cos zalatwic w
      szkole. Wrocil w lekkim szoku, kiedy to koledzy na widok mundurka
      zaczeli go wyzywac od kujonow i szturchac...
      Drodzy entuzjasci rownosci! O to wam chodzi? To jest to wlasnie
      zycie i rzeczywistosc, z ktora maja sie dzieci zapoznac?

      jestem zdania, ze powinny byc szkoly dla wybitnych. Niech sobie
      beda. Nie przekonuja mnie argumenty pseudospoleczne, wychowawcze itp.

      dziwi mnie natowmiast to, ze najwyrazniej jedynym pomyslem na to,
      zeby rejonowe g byly lepsze jest to, aby uniemosliwic zdolnym
      uczniom sp wyjscie do innej szkoly..

      A moze tak laskawie pomyslec o poprawie jakosci nauczania w
      rejonowych g? nie oszukujmy sie - nie wszyscy nauczyciele tam sa z
      powolania i nadaja sie do pracy z ta specyficzna grupa wiekowa.

      jest kilka dobrych rejonowych g - a wiec mozna. Moze najpierw
      uczciwie ustalmy, co powoduje, ze mamy tak duzo zlych g? I sensowny
      program naprawczy wprowadzmy? Bo zgadzam sie, ze tam praca jest
      ciezsza i czesto sukcesem jest to, ze uczen w ogole na zajecia
      przychodzi.. Ale to jest problem calkowicie niezalezny od tego, ze
      istnieja bezrejonowe G..
      • beatrix13 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 12.03.08, 21:01
        Gość portalu: mika napisał(a):

        > G16 to dobre gimnazjum, uczy sie tam moj syn, i nie widze, aby
        jakos specjalnie sie przemeczal,
        > wyjatkowo duzo uczyl itp. Natomiast on sam stwierdzil, ze cieszy
        sie ze wybral ta szkole.

        ....................
        słusznie napisałaś "on wybrał", bo to 13 latki i świadome tego,że
        chcą się uczyć w optymalnych warunkach z takimi samymi pasjonatami
        jak one, a nie być wyszydzane w słabych rejonówkach
        > zaczeli go wyzywac od kujonow i szturchac...
        > Drodzy entuzjasci rownosci! O to wam chodzi? To jest to wlasnie
        > zycie i rzeczywistosc, z ktora maja sie dzieci zapoznac?
        >
        > jestem zdania, ze powinny byc szkoly dla wybitnych. Niech sobie
        > beda. Nie przekonuja mnie argumenty pseudospoleczne, wychowawcze
        itp.
        > .......................
        mnie również
        > dziwi mnie natowmiast to, ze najwyrazniej jedynym pomyslem na to,
        > zeby rejonowe g byly lepsze jest to, aby uniemosliwic zdolnym
        > uczniom sp wyjscie do innej szkoly..
        >
        > A moze tak laskawie pomyslec o poprawie jakosci nauczania w
        > rejonowych g? nie oszukujmy sie - nie wszyscy nauczyciele tam sa z
        > powolania i nadaja sie do pracy z ta specyficzna grupa wiekowa.
        >
        > jest kilka dobrych rejonowych g - a wiec mozna. Moze najpierw
        > uczciwie ustalmy, co powoduje, ze mamy tak duzo zlych g? I
        sensowny
        > program naprawczy wprowadzmy? Bo zgadzam sie, ze tam praca jest
        > ciezsza i czesto sukcesem jest to, ze uczen w ogole na zajecia
        > przychodzi.. Ale to jest problem calkowicie niezalezny od tego, ze
        > istnieja bezrejonowe G..


        ..................
        powodem są nauczuciele w tych marnych szkołach , skoro oni są bez
        pasji, skoro wśród nich nie ma siłaczek, tylko wyrobnicy od ferii do
        wakacji , aby przepękać , to i tym samym uczniowie nasiąkają,a
        ci ,którzy chcieliby się uczyć w takich środowiskach są wyszydzani i
        ciągnięci w dół
        • anika31 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 13.03.08, 10:50
          Mo syn za dwa lata będzie "szedl" do gimnazjum. Nie jest super
          uczniem, więc obawiam się, że nie przejdzie sita eleminacji do tych
          lepszych w mieście. Nie oznacza to że jest głupi, najzwyczajniej w
          świecie oceny w skzole nie są jego pasją, ma kilka innych.
          Absolutnie nie nadaje się równiez do środowiska gimnazjum
          rejonowego. Już teraz w skzole podsatwowej ma tzw. kłopoty
          towrzyskie. Jego wychowawczyni stwerdziła, e jego koledzy nie
          rozumieją co on do nich mówi. Nie gra w piłkę, nie ntersuje się
          samochodami, ot dziwak. Pewnie wyślę go do jedno z gimnzjów
          prywatnych. Z nadzieją, ze tam nikt go nie pobije, czy nie będzie
          musiał pić piwa by udowodnić ze jest równy kolegom.
          Dobr szkoły produkujące olimpijczyków niech będą, dlaczego nie. Są
          dzieci których główną pasja jest osiąganie celujących ocen i
          pierwszych miejsc na olimpiadach, są dzieci które lubią kogoś pobic
          i naubliżać, to jest norlamne. Takjest wszędzie. Moim zdaniem zamist
          mieszać w szkołach należy zadać sobie pytanie jakim cudem wyniki
          nauczania czy testy gimnazjalistów czy też matury lokują nasze
          szkoły na ostatnich miejscach w kraju.
          Dlaczego niektóre podsatwówki (rejonizacja) są zawsze na poczatku
          listy wyników testu kompetencji szostoklasistów a inne na samym
          końcu.
          Szkoła to oczywiście tzw wsad czyli jakie dzieci do niej trafiają,
          ale również podejście nauczycieli i dyrekcji. Jeżeli jakas placów
          nie osiąga dobrych wyników nauczania, nie trzeba jej od razu zamykać
          moze wystarczy zmienic dyrekcję i częśc rady pedagogicznej.
          Przykąldem moze byc SP nr 47 w latach 80' najgorsza menelnia a teraz
          jedna z lepszych podstawówek, co sie zmieniło?
          • Gość: wojewoda Re:Nie zmuszajmy swoich dzieci do wyścigu szczurów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.08, 16:58
            Gdyby Polska nie ratyfikowała Traktatu z Lizbony, byłaby tragedia -
            ocenił w Brukseli przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert
            Poettering.

            - Nie mogę sobie wyobrazić, żeby Polska nie ratyfikowała traktatu,
            to byłaby tragedia - powiedział Poettering tuż przed spotkaniem z
            unijnymi przywódcami reprezentującymi, podobnie jak on sam, partie
            chadeckie. Spotkali się oni na kilka godzin przed rozpoczęciem
            szczytu UE w Brukseli. ### bedziemy województwem czy nie ?
          • Gość: ja Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: 62.69.212.* 13.03.08, 21:27
            W tym mieście nie ma dobrych prywatnych szkół. Proponuję szkołę integracyjną,
            tam uczeń nie jest anonimowy i wszyscy uczą się tolerancji do odmienności. Każdy
            znajdzie tam coś dla siebie.
          • Gość: Mika Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.globalconnect.pl 14.03.08, 12:01
            moj syn wcale nie mial w podstawowce sredniej 5,0 ani wiecej. Gdzies
            4,5.. Byl dobrym, ale nie wybitnym uczniem. Ale mial wlasnie
            zainteresowanie w kierunku wybranej dziedziny nauki, czego
            nauczyciele w sp nie zauwazyli.
            • hero77 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 14.03.08, 14:27
              A Ty jako rodzic co zrobiłaś aby mu pomóc?
              • hero77 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 14.03.08, 14:37
                Najlepiej stwierdzić, że to ci wstrętni, niedouczeni nauczyciele zaprzepaścili
                szanse mojego cudownego dziecka. A co dziecko zrobiło aby dalej się rozwijać.
                Przecież nikt nie zabrania uczniom udziału w konkursach, konferencjach itp.
                Wystarczy wyrazić chęć. Ale najlepiej stwierdzić, że to przez nauczyciela moje
                dziecko nie wykorzystało szansy. Dziecko jest w stanie wybrać drogę dalszej
                edukacji, a nie jest w stanie zgłosić się do konkursu. Nie twierdzę, że
                nauczyciele są bez winy, ale nie można oskarżać ich o całe zło tego świata. 70%
                wychowania (na co składa się również nauka) wynosimy z domu. Rodzice to głównie
                Wy jesteście odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci. Więc jak już stanie się
                nieszczęście i dziecko trafi do rejonowego gimnazjum, pomóżcie mu zdobywać
                świat. Nie liczcie tylko na nauczyciela. Przy 30 uczniach w klasie, łatwo coś
                przeoczyć. Z nauczycielami można rozmawiać na temat swojego dziecka, można nimi
                nawet trochę pokierować. Warunek - trzeba uczestniczyć w życiu szkolnym dziecka
                a nie tylko liczyć że nauczyciel nas wyręczy. Zebrania są dla rodziców.
                • tylo Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 14.03.08, 14:56
                  > Najlepiej stwierdzić, że to ci wstrętni, niedouczeni nauczyciele
                  > zaprzepaścili szanse mojego cudownego dziecka.
                  > (...)
                  > 70% wychowania (na co składa się również nauka) wynosimy z domu.
                  > Rodzice to głównie Wy jesteście odpowiedzialni za wychowanie
                  > swoich dzieci.
                  a pod tym podpisuję się w 100%. Nie tylko słowem ale i czynem - tymi
                  stosami kartek materiałów, które przygotowuję dla dziecka by się
                  rozwijało, by robiło to co lubi, by pogłębiało wiedzę w tematach,
                  które je interesują.
                  • hero77 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 14.03.08, 14:59
                    Dziękuję i gratuluję postawy. Marzę o takich rodzicach. Ja od rodziców też wiele
                    się uczę. Jak z dzieckiem pracuje rodzic i ja to sukcesy są gwarantowane.
                • anika31 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 14.03.08, 14:57
                  hero wyluzuj....... nie wsyztskie dzieci zgalaszaja sie do
                  konkursow, niektorym sie nie chce, dla nich to nieistotne, moj syn
                  srednia 4,5 mimo bardzo przywoitej znajomosci jezyka na swoim
                  poziomie wiekowym nigdy nie zglasza sie do konkursow, w ogole uwaza
                  ze jest to strata czasu. Wiesz jednka czasem przykor jest jesli
                  babka po 3 latach pracy z dzieckiem w klasie 1-3 stwierdza ze nie
                  wiedzieła ze ma tak duża wiedze ogolna. Rozumiem 30 osob w klasie,
                  grupa uczniow z pierwszych lawek, mozna kogos przeoczyc. Nie mam
                  pretensji w koncu to moje dziecko i ja jestem odpowiedzialna za jego
                  edukacje nie szkola. Nauczyciee sa tylko ludzmi - poza tym pracuja
                  za tak zenujaca kase ze trudno miec do nich czasem pretensje.
                  Zastanwia mnie tylk jedno dlaczego w innych miastach mozna uczyc
                  lepiej - vide wyniki egzaminow, a w Szcecinie nie. Czyzbysmy yli
                  jakims uposledzonym spoleczenstwem? Czy faktycznie jako potmkowie
                  niepismiennych chlopow nie mamy szans na dogonienie innych miast?
                  • hero77 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów 14.03.08, 15:09
                    Wiesz jak dziecko zgłasza się ( przynajmniej u mnie) do konkursów to jest to dla
                    mnie sygnał, że chce czegoś więcej. Wtedy kieruję się w jego stronę z większymi
                    wymaganiami. Jeśli dziecko uważa to za stratę czasu, to cóż nauczyciel nie
                    wróżka ma program który musi zrealizować ze wszystkimi i na tym się koncentruje.
                    Błagam nie ulegajmy wynikom ogólnym z testów, bo one są niemiarodajne. W moim
                    gimnazjum 60% to patologia, której na niczym nie zależy a jednak są i tacy
                    uczniowie, którzy osiągają z palcem w nosie 50 pkt na egzaminie. Cyferki nie
                    zawsze mówią prawdę, tak jak nie wszystkie oceny odzwierciedlają wszystkie
                    umiejętności ucznia.

                    Jakby Twój syn pokazał Pani, że język zna lepiej niż cała reszta i ma zamiar
                    dalej coś z tym robić a nie tylko go umieć, to pewnie Pani inaczej podeszłaby do
                    tematu. Skoro pewien sposób sprawdzania wiedzy i umiejętności traktuje jako
                    stratę czasu no cóż ...
                    Punkty z konkursów są bardzo istotne w dostaniu się do dobrego liceum. A jemu
                    widocznie na tym nie zależy.
                  • Gość: hero77 Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: 62.69.212.* 14.03.08, 22:08
                    Cała odpowiedź na pytanie: dlaczego w szkołach rejonowych jest niski poziom i
                    słabe wyniki.
                • Gość: Mika Re: Nie zmuszajmy dzieci do wyścigu szczurów IP: *.globalconnect.pl 15.03.08, 12:01
                  ha, ha. nie pisze przeciez, ze zaprzepascili.. nie uwazam ze byli
                  źli.. ale nie ma programu do pracy z dziecmi zdolnymi, bo calą uwage
                  zajmuja ci z klopotami. Wiesz np. jak zajecia moze rozwalic dziecko
                  z adhd.. dziecko z rodziny "patologiczej".. To zajmuje duzo czasu i
                  wysilku i nie mam nic przeciw temu, zeby sie takimi wlasnie dziecmi
                  zajmowac, bo ja ze swoim sobie poradze...i wlasnie mu pomoge.
Pełna wersja